Lodowa wojowniczka - Część II - 2

Rozbudzone emocje nie dawały kobiecie szans na racjonalne myślenie. Królestwo i jego wszystkie skarby były niczym w obliczu życia jej ukochanego synka. Doświadczony w boju Mawil sprawił okropny zawód w oczach królowej, chciała wymierzyć mu karę nie patrząc na nikogo. Moc płynęła jak rzeka w stronę leżącego na posadzce generała, ale Nular wytrącił lodowej wojowniczce różdżkę z rąk.  
- Co ty robisz? On zawiódł! - krzyczała nie mogąc się uspokoić.
- Pani, to nie czas na samosądy. Niech Mawil zaprowadzi nas w miejsce, gdzie ostatni raz widział Teniga.
Mężczyzna unikając potężnego ataku swojej nowej władczyni ciężko łapiąc powietrze, podniósł się ostrożnie spodziewając się dalszych represji.  
- Uzdrowicielu, tym razem ci wybaczam, ale nie podważaj więcej moich decyzji.
- Tylko jeśli trzeba Seleno, tak jak teraz. Wybacz moją zuchwałość, ale obawiam się, że wróg musiał czekać na nasz błąd.
- Nie ma czasu do stracenia, jedziemy na pustkowie. - rozkazała jasnowłosa kierując się do stajni.
- Wysłać strażników do króla? Musi się dowiedzieć o zniknięciu syna.
- Nie Nularze, sama mu to powiem jak wrócę. Postaram się jakoś okiełznać jego gniew.

Za chwilę wyruszyli z małym oddziałem na lodowe pustkowie. Mawil prowadził ich starając się przypomnieć, gdzie zdarzyła się ta straszliwa napaść. Szybko ich oczom ukazało się miejsce, gdzie ziemia była zniszczona i leżały ciała poległych żołnierzy. Zatrzymali rumaki i  badając miejsce napaści jedyne co im nie pasowało, to wszechobecny porozrzucany wszędzie drobny piasek. Selena chwyciła w dłoń garść złocistego pyłu i przesypała go, aż wiatr porwał drobinki. Naokoło znajdowały się różnej wielkości lodowe głazy, napastnicy musieli się za nimi chować.  
- Mów wszystko co pamiętasz generale, z najdrobniejszymi szczegółami. - nakazała kobieta zamieniając się w słuch.
- Pani, a więc jechaliśmy tędy spokojnie, w stronę północną. Wtem mój rumak zaczął nerwowo wierzgać, co mnie zaniepokoiło. W jego ślady poszły inne wierzchowce. Książę był blisko mnie, więc chwyciłem za broń i to samo nakazałem moim żołnierzom. Nagle zerwała się prawdziwa piaskowa burza, utrudniając nam widoczność. Zanim zdążyłem zareagować, moi ludzie leżeli już martwi na ziemi …
- Czemu nie użyłeś magii? Przecież mogłeś rozwiać burzę. - wtrącił się Nular.
- Nie zdążyłem, coś poruszało się z prędkością błyskawicy w tej naturalnej dla niego barierze. Piasek dostawał mi się do oczu, nie mogłem również oddychać, dusiłem się. Uderzałem swoją bronią na oślep, parę razy trafiłem napastnika, ale to nic nie dało. Dostałem solidny cios, a potem następne. Wytrącono mi broń z ręki. Słyszałem straszne krzyki Teniga, ale nie mogłem mu pomóc. Wtem wszystko się rozwiało, a ja pobity leżałem sam wśród ciał moich towarzyszy broni. Księcia nie było. Resztkami sił dotarłem do murów królestwa, skąd wypatrzyli mnie strażnicy.
- Jak to możliwe? Nie przywołałeś bariery?
- Pani uwierz mi, że chciałem, ale coś blokowało moje moce i to skutecznie.

Selena opadła na ziemię bijąc w nią pięściami, aż podnosił się lodowy kurz. Z oczu popłynęły jej łzy, nie wiedziała bowiem co ma dalej robić i czy jej synek żyje. Nagle pod kołdrą z piasku zauważyła jak coś wystaje. Rękami wykopała przedmiot chwytając go rękami niczym ostatnią deskę ratunku. Metaliczny złoty okrąg miał wyrzeźbiony na powierzchni symbol trójkąta, w którym mienił się czerwony półksiężyc.  
- Co to? - spytał Nular widząc klęczącą królową dzierżącą dziwny przedmiot.
- Przypominam sobie jak zahaczyłem jakimś cudem o napastnika, pewnie wtedy mu to odpadło. Przepraszam, ale to działo się zbyt szybko i …
- Mawilu, wracamy do pałacu, szykuj starożytne księgi.
Z chwilę podeszła do nich Kasja, niosąc w dłoni uszkodzony diadem księcia.  
- Nie znalazłam żadnych innych śladów, tylko to Pani. Musieli podróżować w powietrzu lub w bardziej niewytłumaczalny sposób, pierwszy raz coś takiego widzę.
Selena wstała i wyrywając z ręki Kasji ostatnią rzecz, jaka została po jej synu, wskoczyła na konia.  
- Wracamy! Natychmiast. Błagajcie, żebym uspokoiła choć trochę Fero. Mawilu ty najbardziej proś o łaskę, bo o ile ja jestem w miarę spokojna, to za męża nie ręczę. Wezmę winę na siebie.
- Dziękuję Pani, ale mogę się sam bronić, to także moja wina.
Jasnowłosa popatrzyła na mężczyznę z politowaniem i podrywając rumaka do galopu zmierzała prosto do bram królestwa, a w jej ślady poszli inni. Kiedy tylko dotarła do domu, czekał na nią we wrotach wejściowych Fero mrucząc coś pod nosem.  
- Jesteś nareszcie. Gdzie Tenig?
- Kochanie, musimy poważnie porozmawiać, pozwól za mną.

Królowa zniknęła w głębi pałacu czując jak mocniej bije serce. Mawil natomiast razem z Nularem i Kasją wyruszyli prosto do komnaty z księgami. Selena starała się uśmiechać, ale jej mąż wiedział, że coś jest nie tak. Usiedli w swojej komnacie, a ona najdelikatniej jak potrafiła zaczęła mówić.
- Kochany mój, zrobiłam okropny błąd. Miałeś rację chroniąc naszego syna …
- Mów wprost! Gdzie jest Tenig!? - ryknął Fero uderzając pięścią w stół.
- Porwali go, ale go odnajdę, przysięgam ci.
- Zabiję Mawila, a z tobą policzę się później. - odparł chcąc wychodzić.
Selena zatrzymała go w drzwiach przytulając mocno do siebie. Nie widziała go dawno w takim stanie, więc musiała chronić generała.  
- Nikt nie zginie, chyba że ukażesz mnie! - krzyknęła zalewając się łzami – Myślisz, że dla mnie syn nie jest całym światem? Naprawię swój błąd, chociażbym miała zginąć, ale oszczędź cierpienia innym.
Król nie mógł się uspokoić, aż głowa zaczęła mu puchnąć od natłoku myśli.  
- Mów wszystko co wiesz o jego zniknięciu!
Jasnowłosa usiadła i relacjonując po kolei wszystko co usłyszała starała się niczego nie pominąć. Na końcu wyciągnęła znaleziony przedmiot, który Fero natychmiast wyrwał jej z ręki. Otworzył szeroko oczy i rzucił lodowym pociskiem w podłogę.  
- Co to jest Fero, wiesz?
Na twarzy króla malował się strach, jeszcze nigdy nie widziała, żeby tak zareagował.  
- To nie może być prawda, przecież oni nie istnieją.
- Kto? Fero, powiedz.
- Jadę do Rawo natychmiast, nie czekaj na mnie. - powiedział kierując się do wrót.
- Pojadę z tobą. Zaczekaj.
- Dobrze, ale nadal jestem na ciebie zły, w końcu jak wspomniałaś, to nasz syn, a nie mój.

Wypadli jak strzała na podwórze przed pałacem i korzystając z rumaków, które jeszcze nie zdążono odprowadzić do stajni, wyruszyli prosto do wulkanicznego królestwa. Na chwilę zatrzymali się jeszcze przy miejscu porwania. Fero obejrzał okolicę i kopiąc z całej siły w leżący lodowy głaz roztrzaskał go na części. Kiedy z powrotem ruszyli w drogę słońce zaczęło zachodzić za górami. W oddali majaczyły ogniska palone przez strażników podziemnych ludzi. Zimny wiatr rozwiewał im włosy, a konie nie szczędziły siły. Na twarzy króla malowało się przerażenie, ale starał się jak najmniej to okazywać przed dotarciem do celu. Selena przypomniała sobie ich ostatnią bitwę w tej okolicy, teraz nie obawiała się wizyty w tym miejscu. Żołnierze wyszli im naprzeciw jak zwykle czujni na swoich posterunkach.  
- Chcę się widzieć z Rawo – odezwał się Fero z poważną miną.
- Pozwól Panie za mną. - dodał dowódca straży biorąc ze sobą pochodnię.
- Trafiłbym sam bez problemu, ale znam procedury.
- Dziękuję Panie Fero, że nadal szanujesz nasze prawo.

Krocząc przez korytarz wykuty w wulkanicznych kamieniach, poczuli bijące z wewnątrz ciepło. Nie było to najlepsze miejsce dla lodowych ludzi, dlatego nadzwyczaj rzadko odwiedzali królestwo ludzi lawy. Były Książę rozumiał teraz swoją żonę doskonale, ścierając z czoła strużki potu. Dotarli do sali audiencyjnej, gdzie kazano im zaczekać, częstując lokalnymi smakołykami. Niestety Selena nie mogła przełknąć nic, nazbyt denerwując się o los dziecka. Za chwilę podeszła do nich młoda wulkaniczna dziewczyna, wystrojona w czerwoną szatę.  
- Witaj Seleno – odezwała się zwracajac się do niej po imieniu.
- Przepraszam, czy my się znamy?
- To ja Ima, pamiętasz mnie?
Królowa próbowała wykrzesać uśmiech na swojej twarzy, przytulając do siebie dawną znajomą.  
- Jak ty wyrosłaś, nie poznałabym cię. Awansowałaś?
- Król Rawo dał mi szansę i teraz przewodzę służkom.
- Ima gratuluję. - dodał Fero podając jej rękę.
- Sama jestem zadowolona, zaraz przybędzie nasz gospodarz.
Ledwo skończyła mówić, kiedy ciężkie metalowe drzwi drgnęły i weszła przez nie Liria wraz z Rawo.  
- Co za niespodzianka, co was do nas sprowadza? - odezwał się brat Fero przyjaźnie.
- Nie powiem, żebym był zachwycony, ale dotknęło nas nieszczęście.
- Ima wyjdź proszę i zamknij za sobą drzwi. - rozkazał władca.
Młoda dziewczyna ukłoniła się i wykonała pośpiesznie co kazał Rawo. Usiedli na siedzisku wykonanym z polerowanej skały.  
- Powiem wprost, porwali nam syna.
Na twarzy gospodarzy namalowało się zaskoczenie.
- To nie możliwe, kto mógłby zrobić coś tak potwornego? - odezwała się Liria patrząc na przybyłych złocistymi oczami.
- Seleno, pokaż co znalazłaś w miejscu porwania.

Lodowa wojowniczka wydobyła przedmiot, na który osobiście nie miała ochoty patrzeć. Rawo aż struchlał, widać on również coś kojarzył.  
- Przecież nasz ojciec pokonał ich dawno temu. Nie ostał się ani jeden, skąd więc ten symbol?
- Bracie jedno jest pewne, ma ogromną moc.
Między nimi nawiązała się energiczna dyskusja. W tym czasie Selena opowiedziała jak doszło do tragicznego w skutkach zdarzenia. Kiedy skończyła mówić, Liria przytuliła ją do siebie.  
- Nie ma gorszej straty dla matki, niż nie móc zobaczyć dziecka. Doskonale cię rozumiem.
- To wina Fero, ciągle trzymał Teniga w pałacu – odezwał się brat kiwając z politowaniem.
- Co? Moja wina? A może miał skakać z ostrą różdżką jak twoja Galma. Nie trafił ci się syn, więc robisz z dziewczynki żołnierza?
- A kto mi zabroni przygotowywać ją do życia? Gdybyś więcej czasu poświęcał Tenigowi, to nie wpadałby na takie durne pomysły.
Nagle Selena nie wytrzymała i krzyknęła na całe gardło.
- Cisza! Wy się kłócicie, a czas działa na naszą niekorzyść.
- Ona ma rację, trzeba działać. - poparła ją Liria.

Wtem do komnaty wparowała rezolutna Galma niosąc na rękach stworka, który przypominał jaszczurkę.  
- Mamo zobacz jak Gymzi zieje ogniem.
Dziewczynka nacisnęła z całej siły na brzuch stworka. Ten beknął i wydobył z paszczy płomień, który prawie oparzył Fero.  
- Dziecko, nie czas teraz na zabawę. Wracaj do pokoju, potem do ciebie przyjdę. - dodała Liria odprowadzając zdziwioną córkę.
- Tato, tato, a wiesz, że umiem już tworzyć kulę ogniową?
- Ślicznie, ale pokażesz mi potem, teraz idź za mamą.
Selena wodziła wzrokiem za małą, która roześmiana patrzyła z ufnością swoimi złotymi oczkami. Zrozumiała, że musi odzyskać syna za wszelką cenę.  
- Powiecie mi wreszcie coś więcej o naszym przeciwniku? To, ze wy wiecie o kogo chodzi, nie znaczy, że ja tak samo kojarzę.
- Seleno wybacz, ale jeżeli moje przypuszczenia staną się prawdziwe, to …
- To co? Co chcesz mi Rawo przez to powiedzieć? - odezwała się jasnowłosa stając nad królem wulkanicznych ludzi marszcząc brwi.
- Chodzi o to, że z waszymi zdolnościami, nie macie żadnych szans.
- Mówisz o lodowych czarach?
- Mój brat ma rację niestety. Nasz ojciec ledwo dał mu rady, chociaż władał ogniem.
- Ktoś mi wreszcie coś powie, czy mam użyć siły?! - krzyknęła królowa lodu patrząc na mężczyzn swoimi błękitnymi oczami, które skrywały teraz morze emocji.

693 czyt.
100%212
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2224 słów i 12070 znaków. Tag: #fantasy

2 komentarze

 
  • AlexAthame

    AlexAthame · 15 maj 2018

    Bardzo dobra cześć. Nic nie wiemy i się boimy razem z Fero i Selena o jej dziecko.Pewne jak zawsze chodzi o zemstę.  

  • AnonimS

    AnonimS · 14 maj 2018

    Szybko Ci idzie kolejną część. Myślałem że powróciła wygnana trójka a tu chyba ktoś inny namieszał. Pozdrawiam