Lodowa wojowniczka - Część II - 15

Przez gęsty dach z rozłożystych liści, przebijały się delikatne promienie słońca. Śpiew ptaków, koił skołatane nerwy, szykujących się na ostateczną wyprawę śmiałków. Zbierano jedzenie do pojemników wykonanych ze związanych ze sobą szczelnie gałęzi, wyłożonych zielonymi roślinami. Musieli zabrać również sporo wody, bez której nie mieli szans, aby przeżyć. Selena udała się wraz z Elają nad strumień, gdzie krystaliczna woda, szemrała spokojnie wśród porozrzucanych niedbale kamieni. Napełniając kolejne manierki życiodajnym płynem, rozmawiały ze sobą, żeby się lepiej poznać.
- Teraz rozumiesz, że nie mieliśmy wyjścia. Obwiniam się o niedopilnowanie syna, ale to nie tylko moja wina.
- Nie mam dzieci, ale zajmowałam się maluchami, więc potrafię cię zrozumieć.
- Byłaś kiedyś na pustyni? - spytała lodowa wojowniczka, starając się czegoś nowego dowiedzieć.
- Tak, ale krótko. Słońce pali tam tak mocno, że ledwo można ustać na nogach. Byliśmy napadani przez różnych przybyszy, ale o tych pustynnych nie słyszałam.
Jasnowłosa westchnęła głęboko, zatykając szczelnie kolejne napełnione gliniane naczynie.  
- Są groźni, mierzyliśmy się z nimi po drodze, biją się jak szaleńcy. Ich król ponoć ich terroryzuje każąc zabijać. Dorwę go, musi ponieść karę za to co zrobił, ale najpierw muszę odnaleźć jego kryjówkę. Odbiorę syna i wszystko się odmieni.
- Myślisz, że się uda? A co jeśli coś nie pójdzie dobrze i zginie?
- To nie możliwe! Prędzej ja umrę niż on.
Selena nie brała pod uwagę takiej ewentualności, znów ujrzała we wspomnieniach roześmianego Teniga. Zarzuciła na plecy ciężkie naczynia z wodą i ruszyła w stronę wioski.  

Wszyscy już na nich czekali, gotowi do drogi, która miała być o wiele trudniejsza, niż im się wydawało.  
- Mamy wodę, więc ruszajmy.
- Zaczekajcie, dam dyspozycje moim ludziom, ktoś musi strzec skarbów, kiedy mnie zabraknie.
Elaja zaczęła rozmawiać ze strażnikami, kiedy Zulem podszedł do lodowej królowej, biorąc ją na stronę.  
- Mamy cztery artefakty, ale żeby je połączyć, trzeba wybrać jedną osobę, która je wszystkie założy, jako główny obrońca dżungli.
- Czemu mi o tym mówisz?
- Bo powinnaś użyć swoich zdolności, żeby wybrać jedną osobę, a reszta musi oddać jej przedmioty. Wiesz jaki jest Ulir, Lojan, ja znam trochę Elaję. Każdy z nich jest na swój sposób uparty.
- A kogo byś rekomendował? - spytała lodowa wojowniczka, patrząc na wysokiego wodza.
- Siebie albo Lojan.
- Ale jesteś skromny – zaśmiała się królowa lodu.
- Gdyby Ulir miał inny charakter, to bez problemu oddałbym mu swój pierścień.
- Porozmawiamy o tym później, a ty myśl co zrobić po drodze.
Wtem Veldos zbliżył się do nich z Herbą, jakby zniecierpliwieni czekali na rozkazy.  
- Pani, ruszajmy, niedługo wieczór, to idealna pora na wędrówkę po pustyni.
- Dobrze, Elajo jesteś gotowa? - spytała przywódczyni wioski, która stała spokojnie pod drzewem.
- Gotowa, straże rozstawione.
- To w drogę!
Ostrożnym krokiem, stąpając po nieznanym terenie, brnęli na skraj zielonego królestwa.

Im dalej się zapuszczali, tym dżungla coraz bardziej rzedła. Pojawiały się pierwsze ślady unoszącego się wszędzie pomarańczowego piasku. Coraz więcej wyschniętych drzew i krzewów, utwierdzało ich w przekonaniu, że okolica robi się coraz bardziej nieprzyjazna dla życia. Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, ale skwar nadal wydawał się nieznośny, gdyż od rozgrzanego piachu biło gorąco. Najlepiej czuli się tu wulkaniczni ludzie, gdyż środowisko niezbyt odbiegało od ich naturalnego klimatu. Tylko osuwające się drobinki, w których grzęzły stopy, przypominały suche bagna. Lodowi ludzie i pochodzący z gęstwin dżungli zaczynali mieć problemy z poruszaniem się.  
- Kiedy zapadnie zmrok? Nie wytrzymam tego skwaru. - żaliła się Kasja.
- Mnie też nie jest łatwo, ale oszczędzaj energię, nie przywołuj bariery. - dodała Selena, ocierając pot z czoła.
- O co wam chodzi, przyjemna okolica – uśmiechnął się Veldos, rozkładając szeroko ręce.
- Może tu zamieszkaj – prychnęła Elaja.
Wtem coś poruszyło się w oddali, aż przystali na chwilę. Rozejrzeli się, ale niczego nie ujrzeli. Wśród wydm ciężko było wypatrzeć wroga, więc nadal nasłuchiwali. Nagle przebiegło koło nich jakieś małe zwierzątko, przypominające jaszczurkę, które z powrotem schowało się w piachu.  
- Fałszywy alarm – odetchnął Zulem, odkładając łuk z powrotem na plecy.
- Jesteście przewrażliwieni – dodała znudzona Elaja.
- Gdybyś przeżyła to co my, nie mówiłabyś tak – oburzyła się Herba.
Ruszyli dalej, kierując się na pustkowie. Nie znali kryjówki Hedosa, ale liczyli na to, że w końcu dotrą na jego teren i sam się ujawni. Zapadła ciemność, więc zapalono ogniste kule, które ich prowadziły. Selena spojrzała w niebo, które przepełnione drobnymi gwiazdami, wyglądało majestatycznie. Powiało chłodem, co dodatkowo poprawiło jej humor. Rozkoszując się tym widokiem, uśpiła czujność.  

Wtem coś zbliżyło się do nich w ciemności. Usłyszeli krzyk Kasji, która szła z tyłu. Podbiegli w jej kierunku i osłupieli. Trzymał ją piaskowy żołnierz, przykładając ostrze do gardła.  
- Puść ją! - krzyknęła lodowa wojowniczka.
- Jesteś sam, zaraz cię zabiję! - ryknął Veldos szykując płomień.
- Jestem po to by umrzeć, nie boję się śmierci – odparł szyderczo wróg.
- Kasjo, spróbuj się uwolnić, jest sam! - krzyknęła Herba.
- Nie mogę się poruszyć, nie wiem jak to robi …
Selena gotowała się w środku, ale nie mogła pozwolić, żeby zginęła jej przyjaciółka.  
- Dlaczego przybyłeś sam, skoro wiesz, że umrzesz?
- Mam dla ciebie wiadomość od Hedosa. Nie odda ci syna, odkrył, że kryje się w nim potężna moc. Nigdy nie znajdziecie wejścia do naszej krainy, głupcy. Jeśli nie zawrócicie, zginiecie wszyscy straszliwą śmiercią.
- Co takiego? Jaka moc? Nie daruję mu tego! Uwolnij Kasję potworze!
Lodowa królowa zaczęła jaśnieć, gromadząc energię, gotowa w każdej chwili do ataku.  
- Pani, nie przejmuj się mną, atakuj go – syknęła przez zęby Kasja, roniąc łzę.
- Nie, nie dam ci zginąć!
Chciała użyć swojej mocy, kiedy mężczyzna przyłożył ostrze mocniej do szyi wojowniczki z fioletowymi włosami. Zanim królowa zdążyła go powstrzymać, on przeciągnął śmiercionośnym przedmiotem wzdłuż gardła kobiety.
- Nie! Kasja! - krzyknęła Selena, wymierzając w napastnika silny mrożący czar, który przebił go na wylot, przez twardy pancerz. Dzielna wojowniczka, którą raniono, opadła bezwładnie na piach, dławiąc się. Veldos z Herbą szybko spalili wroga, a reszta podbiegła do królowej lodu, która patrzyła jak z Kasji ucieka życie.
- Umieram? - spytała czując ogarniające ją zimno.
- Nie! - krzyknęła lodowa wojowniczka przez łzy. - Nular, dlaczego z nami cię nie ma!
Kobieta chwyciła ją resztkami sił za dłoń, ściskając mocno. Jej oczy gasły z każdą chwilą.  
- Zobaczę się z ukochanym … czeka na mnie … tak … widzę go

Selena nic nie mogła zrobić, w niemocy patrzyła, jak jedna z najdroższych jej osób w cierpieniu opada z sił. Za chwilę poczuła, jak Kasja zwalnia uścisk, a jej dłoń opada bezwładnie na zimny piasek. Ścisnęła pięść, uderzając nią z całej siły w podłoże. Wstała odchodząc na bok, próbując odreagować nagromadzony ból. Wokół niej zamarzała ziemia. Przywołała swoją opalową różdżkę i podnosząc ją w górę, zawołała najgłośniej jak potrafiła.
- Hedosie! Wiem, że mnie obserwujesz, znajdę cię, odbiorę syna, a potem roztrzaskam cię na kawałki! Nie wiesz z kim zadarłeś!
Herba przecierając łzy, podniosła razem z Veldosem i Zulemem bezwładne ciało koleżanki. Tak bardzo ją polubiła, że wydawało jej się, jakby umarła jej rodzona siostra. Elaja nie okazując emocji, stała patrząc w niebo. Powiał lodowaty wiatr, który wzniósł drobinki piasku w powietrze. Zapanowała nieznośna wręcz cisza, która niczym krążąca dookoła śmierć, wprawiała ich w odrętwienie.
- Co mamy robić? Nie ma z nami uzdrowiciela. - zmarszczyła brwi Herba, patrząc na koleżankę, która już nie oddychała.
- Nie ma sensu iść w takim składzie dalej w piach. Wróćmy się do dżungli, zaczekajmy na resztę. - dodał Zulem, z przerażeniem w oczach.
- Mam się poddać? To sugerujesz? - oburzyła się lodowa królowa.
- Nie, tylko rozsądek. Nasz wróg jest gdzieś schowany, możemy go tak szukać w nieskończoność po tym rozległym terenie. - odparł wódz, zataczając ręką łuk.
- Nular mógłby ją ożywić, ale został w pałacu. - dodała Selena ściskając kurczowo swoją broń.
- A nie ma sposobu, żeby go do nas ściągnąć? - dopytywała wulkaniczna kobieta, nie mogąc powstrzymać lejących się z oczu słonych kropel żalu.
- Dobrze i tak muszę dowiedzieć się kiedy zaćmienie, a do tego potrzebujemy Berla. Kiedy dowiemy się ile nam czasu pozostało, zdecydujemy co robić. Tylko gdzie umieścić ciało Kasji? Musi znajdować się w zimnie, inaczej nie będzie jak ją wrócić do życia.
- Seleno, w naszym podziemnym skarbcu są odpowiednie warunki, ale będziesz musiała dodatkowo ją zamrozić, na wszelki wypadek. - wtrąciła się Elaja.
- To nie pojęte, obserwują nas ciągle, a my nie wiemy gdzie oni są – zdenerwował się Veldos.
- Wracajmy, zanim słońce wstanie. - powiedziała obojętnym tonem królowa lodu.

Brnąc w mroku przez piasek, czuli ciągle czyjąś obecność, ale wróg doskonale się maskował. Każdy szmer, powiew wiatru, mógł być dla nich ostatnim przeżyciem. Jednak tym razem jedna ofiara wystarczyła tyranowi, gdyż dotarli do dżungli spokojnie. Lodowa wojowniczka po drodze obmyślała różne taktyki postępowania. Najważniejsze, to złapać jeńców i tym razem ich nie wypuścić, zanim nie powiedzą im czegoś istotnego. Koniec z litością, Hedos właśnie pokazał, że z nim w ten sposób nic nie ugrają. Dotarli nad ranem do wioski, a strażnicy zdziwieni, witali swoja przywódczynię.  
- Prowadźcie do skarbca, natychmiast! - krzyknęła władczo Elaja.
Podeszli do ułożonych niedbale skał, znajdujących się w środku osady. Kobieta, o zielonkawych włosach, przyłożyła dłoń do płaskiej powierzchni jednego z głazów, który miał wyryty dziwny symbol. Wtem kamienie pojaśniały na zielono i rozstąpiło się przed nimi wejście do podziemi.
- Zulemie, Seleno zapraszam.
- A oni nie mogą wejść? - dopytywała jasnowłosa, wskazując na współtowarzyszy niedoli.
- Nie! To najważniejsze skarby naszej krainy, albo idziemy w trójkę, albo nikt nie wchodzi.
- W porządku Elajo, już pożegnałam się z Kasją – dodała smutnym tonem Herba, odchodząc na bok.

Weszli więc w trójkę, niosąc zabitą wojowniczkę, po skalnych schodach w dół. Chłód bił z wnętrza, a Selena pojaśniała, żeby oświetlać im drogę w ciemnościach. Z sufitu kapała woda, a ścianę porastały drobne białe grzyby. Kiedy dotarli na dno, Elaja otworzyła kolejne wrota swoja magiczną mocą. Dotknęła jakiegoś kamienia, który aktywował światło, wydobywające się z kamieni na ścianach. Cudowne bogactwo szlachetnych kamieni, złota i srebra, biło po oczach. Przenikliwe zimno jaskini, sprawiało, że przeszedł ich dreszcz.  
- To nasz cały dobytek, o który walczymy, nasze dziedzictwo, ręcznie wykonane przedmioty, niektóre z drobnymi okruchami magii. Duchy naszych przodków krążą tu, wierzymy w to mocno.
- Nie obchodzą mnie wasze skarby! - odburknęła jasnowłosa, jakby to co widziała nie robiło na niej wrażenia.
- Czuję to, dlatego tu weszłaś. Ułóżmy twoją wojowniczkę w tym wgłębieniu, a ty czyń co musisz.
Przenieśli delikatnie Kasję, układając w dołku mieniącym się kosztownościami.  
- Obiecuję cię do nas wrócić, ale jeżeli by się nie udało, to będziesz mieć najwspanialszą kryptę, jaką mogłabyś sobie wymarzyć. - odparła Selena ocierając mimowolnie pojawiające się łzy.
Wokół niej powietrze lekko zawirowało, więc kazała się odsunąć. Lodowym podmuchem zaczęła otaczać całe ciało kobiety o fioletowych włosach, aż pokryła się grubą warstwą lodu. W zadumie postali chwilę nad nią, jakby naprawdę ostatecznie żegnali dzielną wojowniczkę. Jasnowłosa przejechała jeszcze dłonią po zamrożonej powierzchni, grawerując imię przyjaciółki. Wracali w końcu na górę, a Elaja zamykała za nimi skarbiec. Gdy znaleźli się na powierzchni, Veldos i Herba przytulili Selenę, łącząc się w bólu.  
- Nie martw się, pomścimy ją należycie. - dodał wulkaniczny wojownik ściskając pięść.
- Każdy boi się umierać, ale nie zlęknę się walki z tym tyranem, bądź tego pewna. - odparła Herba poważnym tonem.
- Mam plan, oby los nam sprzyjał w jego realizacji, Hedos nie będzie spał spokojnie, obudził właśnie wulkan!

771 czyt.
100%202
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2377 słów i 13135 znaków. Tag: #fantasy

2 komentarze

 
  • AlexAthame

    AlexAthame · 14 lip 2018

    Bardzo emocjonalna część. Strata przyjaciela jest zawsze ciężka. Może jednak zostanie odratowana. Miło się czyta, jak zwykle z resztą.

  • AnonimS

    AnonimS · 13 lip 2018

    Bardzo dobra część... Teraz ludzie też się zamrażają żeby doczekać czasów kiedy ich choroby będą wyleczalne. Między innymi zrobił to Walt Disney.