Lodowa wojowniczka - Część II - 9

Wyprawa przez gęstwinę zarośli, które zdawały się mnożyć na każdym kroku, bardzo męczyła śmiałków. Nawet Kasja, która zwykle nie narzeka na swój los, tym razem miała poważny wyraz twarzy. Ulir swoją upartością działał wszystkim w grupie na nerwy. Zawsze musiał kroczyć pierwszy, a dodatkowo ciągle dyskutował z Veldosem, o tym jak ciężka jest rola władcy. Dotarli do strumyka, który przecinał ich trasę, jak serpentyna poprzeplatana pomiędzy drzewami. Nagle ich oczom ukazał się rajski zakątek, porośnięty kwitnącymi na czerwono i żółto kwiatami. Odgłosy śpiewu ptaków rozbrzmiewały, niczym melodia kojąca skołatane nerwy. Za rozłożystymi liśćmi odkryli jeszcze ciekawszy widok, małe jeziorko z czystą jak kryształ wodą. Z pobliskich skał, porośniętych mchem, wyłaniał się majestatyczny wodospad. Postanowili zrobić postój, napawając się przy okazji pięknem przyrody. Selena zanurzyła rękę w chłodnej wodzie, myśląc nad losem swojego syna. Gdyby tylko mógł być teraz z nią i oglądać tę nieznaną krainę. Byłby szczęśliwy, ale  nie dane mu było tego doświadczyć. Wtem z rozmyśleń wyrwał ją głośny plusk, Lojan niczym puma, wskoczyła do zbiornika zatapiając się w przejrzystej toni jeziorka. Wypłynęła za chwilę, śmiejąc się jak dziecko.
- Wskakujcie, tu jest wspaniale.
- Nie ma tam niebezpieczeństw? - dopytywała Kasja, która nie przepadała za dżunglą.
- Przecież widzisz dno, wskakuj, ochłodzisz się.
Wojowniczka nie czekała na dalsze zaproszenia, tylko zrobiła rozbieg i zaraz była koło Lojan. Herba podłapując pomysł, nie chciała być gorsza. Selena jednak nie miała zamiaru pływać razem z nimi, oddaliła się, żeby i jej nie wołały. Ulir siedział na kamieniu polerując ostrze broni, nie zwracając uwagi na rozbawione kobiety. Jedynie wulkaniczny wojownik śledził wzrokiem Herbę, która zachowywała się naturalnie i swobodnie. Rozpuszczone lekko pofalowane włosy, opadały na jej zadbane ciało, wywołując w mężczyźnie gorące emocje. Marzył aby znaleźli się sam na sam, żeby mógł ją dotknąć. Nagle pani generał zaczęła wspinać się po skałach i stając wysoko nad wodospadem, oddała skok do wody.  

Veldos nie zdążył się odsunąć i za chwilę był cały mokry.  
- Nie chciałem się moczyć – dodał przewrotnie.
Wtem kobieta zanurkowała i wypływając tuż obok wojownika wciągnęła go na siłę w mokrą pułapkę.  
- Popływaj z nami … królu – zaśmiała się Herba ukazując swoje białe jak śnieg zęby.
- Teraz nie mam wyjścia – dodał Veldos śmiejąc się razem z nimi.
Wtedy pani generał zanurkowała, wciągając zaraz za sobą wulkanicznego wojownika. Pod wodą on ją złapał i już chciał pocałować, kiedy wyrwała mu się niespodziewanie. Wypłynęli na powierzchnię, a on spojrzał na nią wymownie. Bawiła się z nim, jak z ofiarą, a on nadal nie wiedział, czy tylko udaje, czy też coś ją do niego ciągnie. Selena spacerując niedaleko, zobaczyła w zaroślach jakiś przedmiot, który pobłyskiwał. Pomarańczowy kamień mienił się, jakby był żywym tworem. Kiedy chwyciła go w dłoń, poczuła ciepło, którego tak nienawidziła. Wypuściła go z ręki, jak poparzona. Pobiegła do towarzyszy, żeby jej pomogli. Ujrzała jak Veldos chlapie się w wodzie z  kobietami, zapominając o tym gdzie są i po co.  
- Znalazłam coś! Pomóżcie mi! - krzyknęła, ale nikt jej nie słuchał.
Zdenerwowana pojaśniała i dotykając dłonią tafli jeziora, zaczęła je zamrażać swoją mocą. Teraz dopiero towarzysze podróży spojrzeli w jej stronę.  
- Pani, co ty robisz? - obruszyła się Kasja.
- Chodźcie ze mną, znalazłam niezwykły kamień. On mnie parzy.

Lojan od razu wyszła na brzeg, kierując się za lodową wojowniczką, ale reszta ociągała się, z przykrością powracając do rzeczywistości. Ulir nagle oderwał się od swojego zajęcia i również podążył za nimi. Przedmiot leżał w tym samym miejscu, mieniąc się ciepłym blaskiem. Kasja chciała go podnieść, ale szybko wypuściła jak rozżarzone żelazo. Herba spróbowała go dotknąć, ale jej nie działa się żadna krzywda, więc za chwilę trzymała go w dłoni.  
- Co to za kamień? - spytała dziwiąc się.
- Nie mam pojęcia, ale leżał tu. Jakby ktoś go zgubił, to chyba należy do naszych wrogów. - dodała jasnowłosa podnosząc brew.
- Ja wiem co to jest – odezwał się Ulir, podchodząc bliżej.
Spojrzeli na niego, wyczekując odpowiedzi. Wyglądał, jakby znał się na rzeczy.  
- To Oko Pustyni, nie pochodzi stąd, ktoś musiał je tu przynieść. Mój ojciec opowiadał mi, że to skarb dawnych cywilizacji, które zamieszkiwały tamte ziemie dawno temu. Legenda głosi, że potrafią ściągać gromy z nieba.
- Gromy? Jak to możliwe? - dopytywała Selena.
- Nie wiem jak to się robi, ale może w innej wiosce ktoś słyszał.
Herba podała kamień Veldosowi, robiąc przy tym wymowną minę.
- Schowaj go do swojej sakiewki, może się nam przydać.
- O ile nie trafi mnie piorun po drodze – zaśmiał się wojownik.
- Ruszajmy dalej w drogę, tracimy tylko czas. - dodała jasnowłosa.
- Tylko coś zjemy – dodała Lojan, pokazując na krzewy z owocami, rosnące nieopodal.
Żółte owoce kusiły swoim wyglądem, więc każdy chciał ich spróbować. O ile dla ludzi z dżungli, były chlebem powszednim, to dla reszty stanowiły smakową nowość. W dodatku były wyjątkowo syte i soczyste. Kiedy się najedli, ruszyli dalej, nie patrząc już na nic innego. Popołudniu byli już niedaleko celu ich wędrówki, aż przywódczyni północnego plemienia uśmiechnęła się do siebie. Kolejna wioska była ukryta wśród omszałych skał, które porośnięte były dodatkowo soczystą trawą. Domki wtapiały się w otoczenie, tworząc kamuflaż, dla niewprawnego oka. Liany zwisały z wysokich drzew, których gęste korony, broniły dostępu światła słonecznego. Okolica wyglądała przez to mrocznie. Nagle stawiając kolejne kroki, usłyszeli chrupnięcie i wpadli w pułapkę, wykopaną w ziemi. Na dnie roiło się od pająków i innych stworów z lasu. Najpierw rozległ się pisk kobiet, po czym zaczęły korzystać ze swoich magicznych zdolności. Selena zamrażała ziemię pod swoimi stopami, a Veldos z Herbą palili ogniem dzikie stwory. Nagle nad nimi zebrała się grupka wojowników z dżungli, którzy wymierzając w nich strzałkami z trucizną, wyglądali jakby chcieli ich zabić.  

Wtem Ulir krzyknął na całe gardło.
- Stać! Chcecie zabić wodza zachodniego plemienia?
- I wodza północnej wioski – dodała Lojan.
- I kobietę z północnej wioski – poprawił po swojemu mężczyzna, poprawiając koronę.
Nieznajomi widząc atrybuty władzy, zaczęli rozmawiać między sobą. Za chwilę oddalili się.
- Dokąd oni poszli? - spytała Selena gotując się do ataku.
- Jak nas nie uwolnią, to ich podpiekę – powiedział Veldos tworząc w ręku kulę ognia.
Za chwilę usłyszeli czyjeś kroki i w ich kierunku spadły liny. Strażnicy polecili im, żeby weszli na górę. Pojedynczo wychodzili, oczywiście pierwszy pchał się Ulir, jako niby najważniejszy z całego towarzystwa. Zostali prowadzeni pod eskortą do samej wioski, jednak rozglądali się nadal na boki. Na środku osady paliło się wielkie ognisko, a za nim stał mężczyzna, z długimi włosami, spiętymi w warkocz.  Wyglądał na kogoś ważnego, bo jego ludzie usługiwali mu bez słowa. Był bardzo młody i wysoki. Zdobiące go malunki wykonane barwnikami podobnymi do tych, co miała na sobie Lojan, wyglądały intrygująco.  
- Po co nachodzicie moje plemię!? - zagrzmiał głośno nieznajomy, stukając rzeźbioną laską o kamienie.
- Jestem władcą z zachodu, grozi nam niebezpieczeństwo …
- Ludzie z pustyni zabili mi ojca i wybili połowę wioski. - wyrwała się Lojan.
- Jak śmiesz mi przerywać kobieto!
- Mam takie samo prawo mówić, jak ty, jestem wodzem wioski …
- Chyba paleniska i chaty – wycedził szyderczo Ulin.
Tutejszy wódz obserwował ich kłótnię, ale po pewnym czasie zmęczony sprzeczką, uderzył z całej siły drewnianą laską.  
- Spokój! Nie obchodzą mnie wasze spory. Albo mówicie co się dzieje, albo zrobię z wami porządek!

Nagle z chaty wypadła mała dziewczynka o zielonej karnacji, która przytuliła się do wodza.
- Tatusiu, nie krzycz.
- Co ty tu robisz? Gdzie mamusia?
- Zasnęła.
- Wracaj do środka – powiedział wódz prowadząc małą do chaty.
Wszyscy patrzyli zdziwieni, jak mężczyzna, który przed chwilą zachowywał się agresywnie, w obliczu dziecka zmienił się nie do poznania. Gdy wrócił Selena wysunęła się na przód kłaniając się przed dostojnym człowiekiem.  
- Jestem Selena, królowa lodowych ludzi. Porwali mi syna ludzie pochodzący z pustyni. Masz dziecko, więc powinieneś zrozumieć …
- Przybywasz aż z północy?
- Tak, moi towarzysze również.
- Zwą mnie Zulem, wytłumacz mi wszystko od początku, bo nie rozumiem.
Jasnowłosa zaczęła swą opowieść, starając się jak najdokładniej przedstawić ostatnie wydarzenia. Mężczyzna podpierając brodę ręką, słuchał z zaciekawieniem jej historii. Kiedy skończyła jego twarz posmutniała.
- To wszystko żeby uratować syna, niebywałe.
- Czuję się winna, ale wojna wisi w powietrzu, Hedos rośnie w siłę. Lojan chce zjednoczyć wszystkie plemiona z dżungli i połączyć artefakty, żeby pokonać wroga.
- Nie będę czekał, aż przyjdą i po mnie. Jeżeli to co mówicie to prawda, to czeka nas potężna bitwa.
- Pomożesz nam? - spytała władczyni północnego plemienia.
- Jutro dam wam odpowiedź. Muszę się zastanowić. Odpocznijcie w tamtym skalnym domku, mój dowódca was tam zaprowadzi. - dodał Zulem odchodząc dostojnie.

Grupka walecznych śmiałków została zaprowadzona w miejsce, które wskazał najważniejszy tu człowiek. Dostali surowe posłania i strawę oraz wodę. Nie podzielono ich jednak i wszyscy musieli znajdować się w tym samym pomieszczeniu. Ulir protestował na początku, ale Veldos jakoś go uspokoił. Niedługo wszyscy zatopili się w senny świat. Jasnowłosa obudziła się w środku nocy, jakby słyszała głos Teniga. Pomyślała, że to pewnie był koszmar, bo to nie możliwe, żeby synek do niej coś mówił. Nie mogąc na powrót zasnąć wyszła przed skalny domek. Strażnicy nie spali, pilnując okolicy. Na widok kobiety skierowali w nią swoje ostrza dzid.  
- Odłóżcie broń, nie zrobię wam krzywdy.
- Żebyśmy tak wszystkim wierzyli, to zginęlibyśmy. - dodał jeden.
Wtem z koron drzew coś spadło, wbijając się w ziemię. Selena podniosła przedmiot, który wprawił ją w szybsze bicie serca. Herb pustynnych ludzi znajdował się na małej żelaznej kostce. Wyglądało to na skrytkę dla czegoś innego. Na środku znajdowało się koło, którym można było kręcić. Jasnowłosa wykonała ruch palcem i oślepił ją blask wydobywający się ze środka. Znajdował się tam zwój, na którym było coś napisane. Rozwinęła go ostrożnie, nie przejmując się strażnikami, którzy przerażeni obserwowali każdy jej krok. Wyglądało to na wiadomość dostarczoną drogą powietrzną.  

Zaczęła czytać po cichu.
„Znam każdy wasz krok. To co robicie nic wam nie da, wasz czas dobiega końca. W zaćmienie słońca, dokona się to, na co wszyscy czekamy. Wasze krainy wchłonie pustynia, a ja będę waszym panem życia i śmierci.  
Władca świata – Hedos”
Selena wypuściła pergamin z ręki i osunęła się na ziemię. Teraz w jej głowie kłębiło się setki myśli, ktoś ich śledzi, obserwuje, a oni myślą, że wygrywają. Chwyciła za kostkę i wpadła jak burza do skalnego domku, budząc zaspanego Veldosa. Wojownik otworzył swoje złote oczy i już chciał użyć swojej mocy, kiedy zrozumiał kto nam nim stoi.  
- Znasz się na gwiazdach?
- Czemu pytasz Pani?
- Potrzebuję dowiedzieć się, kiedy jest najbliższe zaćmienie słońca, szybko!
- Nie pomogę ci w tym Seleno, ani Herba. Berl będzie wiedział, ale wiesz gdzie oni są teraz.
- A niech to! Brakuje nam już tylko jednej wioski, nie wrócimy się teraz. Zobacz co spadło z nieba. - powiedziała jasnowłosa pokazując przedmiot i list na pergaminie. Mężczyzna przeczytał go i wstał nagle z miejsca.
- Pani budzimy wszystkich, idziemy teraz do wodza! Musimy szybko wyruszać, bo jeśli to zaćmienie będzie niebawem, to możemy nie zdążyć!
- Też tak myślę – dodała Selena koncentrując swoje siły.
W domku zaczął padać śnieg, który łaskocząc wszystkich po twarzach, wybudził ze snu zaspanych  śmiałków.  
- Co się dzieje? - odezwał się Ulir władczym tonem.
- Wychodzimy, teraz! - dodał Veldos z poważną miną.
- Ale po co?
- Nie pytaj! - krzyknęła Selena wybiegając na zewnątrz jaśniejąc błękitnym blaskiem.

535 czyt.
100%122
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2349 słów i 12909 znaków

Komentarze (2)

 
  • AnonimS

    AnonimS 13 czerwca

    Listy z nieba.... kiedyś się pisało listy do nieba....ciekawy odcinek , zobaczymy co będzie dalej. Pozdrawiam

  • Almach99

    Almach99 12 czerwca

    Ciekawy odcinek. List of Hedosa zmusi druzyne do pospiechu