Lodowa wojowniczka - Część II - 6

Nieprzejednany deszcz, nie przeszkadzał dzielnym towarzyszom wyprawy w walce. Lodowe groty i kule ognia fruwały, niczym stada drapieżnych ptaków, szukające ofiar. Ku zaskoczeniu wszystkich, kobieta z plemienia dżungli, nie ustawała w atakach, swoją długą i ostrą bronią. Nagle dostała cios w plecy od jednego z piaskowych ludzi, wtedy dopiero ujrzeli jej prawdziwą moc. Naszyjnik, który był uwieńczony zielonym kamieniem, zaświecił jasnym blaskiem. Tajemnicza siła przeszła niespodziewanie, zaklinając oręż kobiety. Od tej pory zaczęła szybko zabijać, niespodziewających się tego napastników. Biła się z taką precyzją, że jasnowłosa nie raz przystawała, by się przyglądać kunsztowi jej techniki. Odłamki szkła z poległych ludzi z Piasków, znajdowały się dosłownie wszędzie, wtapiając się w nasyconą wodą rozmokłą ziemię. Rawo nie ustawał w bitwie, pokonując wroga najlepiej jak potrafił.  
- Panie, wycofują się! - zawołał Veldos widząc niedobitków znikających w zaroślach.
- Opowiedzą swoim i kolejny atak gotowy – skwitowała Herba paląc żywym ogniem kolejnego nieszczęśnika.
W istocie robiło się powoli coraz ciszej, ale ci co jeszcze zostali, byli dobijani przez wulkanicznych wojowników. Plemię z lasu pomagało im cały czas, chociaż część żołnierzy ginęła. Mawil złapał jednego z uciekających napastników i obezwładniając go zimnem, zaczął wołać.
- Pani, złapałem jednego!
- Ja go przypilnuję – dodał Veldos uśmiechając się jakby do siebie.

Powoli udało się odeprzeć atak, a ludność zaczęła wiwatować na cześć dzielnej drużyny. Wszyscy zbiegli się wokół jeńca, który próbował się wyrwać z niewoli. Musiał być świadomy co mu grozi, ale wydawał się przerażony, a nie przepełniony dumą.  
- Zabijecie mnie?
- To zależy od ciebie – wycedził Rawo tworząc w dłoni kulę ognia.
- Jeśli nam powiesz co się dzieje, to się zastanowimy – dodał Mawil cały czas mrożąc lodowym promieniem ciało piaskowego żołnierza.
- Jak wam powiem, to mnie zabiją! Nie macie pojęcia jak źle u nas jest. - mówił z nutą strachu w głosie jeniec.
- To może nas oświecisz. Mów, nie mamy czasu na zabawy! - ryknął Rawo.
- Dobrze, ale obiecajcie, że darujecie mi życie.
Wszyscy patrzyli jeden po drugim, jakby szukając potwierdzenia. Bali się puszczać wolno zbiega, nie wiedzieli co knują waleczni ludzie z pustyni. Nagle nachyliła się nad nim Selena i z poważną miną odparła spokojnie.
- Przeżyjesz, ale masz nam powiedzieć wszystko co wiesz i potem odpowiedzieć na nasze pytania, czy to jasne?
- Zgoda.
- No to mów straceńcu! - dodał nerwowo Rawo cały czas nie spuszczając z oka dziwnego przybysza.
- Od kiedy na tronie zasiadł Hedos, zostaliśmy zmuszeni do całkowitego posłuszeństwa. Nie waha się odbierać życia nawet swoim poddanym, poprzedni król umarł, ale nie wierzę, że śmiercią naturalną. Nowy władca chce zemsty, ale nie rozumiem jej motywów. Dawniej toczyliśmy wojny, ale teraz po czasie pokoju, nikt na nowo ich nie chciał …
- Nie chcecie wojen? Zabiliście mojego ojca – wtrąciła się kobieta z naszyjnikiem z zielonego kamienia.
- Nie pocieszę was, ale ta napaść to dopiero początek. Byliście najbliżej, ale król ma dalekosiężne plany. Chowa się w swojej komnacie, do której nikt nie ma wstępu. Tam obmyśla strategie. Podobno zdobył jakiś magiczny artefakt z przeszłości, ale to tylko plotki. Nie macie z nim szans, nawet gdybyście połączyli siły. Wasz kres jest nieunikniony. Wasze krainy pokryje pustynia, tak będzie niebawem.
- To nie możliwe, nie może być aż tak potężny, żeby grozić okolicznym krainom. Opowiadasz nam bajki, bo nie chcesz umrzeć – dodała Kasja ściskając pięść.
- Możecie mi nie wierzyć, ale taka jest prawda.

Nagle Selena zbliżyła się do osłabionego piaskowego człowieka.
- Pojmali mojego syna, czy on żyje?
- Jak wygląda?
- Mały chłopczyk, jasne krótkie włosy ...
- Wiem o kogo ci chodzi, król trzyma go w zamknięciu, zresztą nie tylko jego …
- Co? - obruszył się Rawo – a kogo tam jeszcze przetrzymuje?
- I tak za dużo wam powiedziałem, lepiej mnie zabijcie, wolę zginąć z waszej ręki.
Zebrani popatrzyli po sobie, to co im wyznał pojmany, nie napawało nikogo optymizmem.  
- Na razie jesteś naszym więźniem. Potrzebujemy twoich informacji, ale nie próbuj uciekać, bo osobiście cię usmażę. - dodał Rawo.
Ludzie z dżungli związali dziwnego napastnika i poczęstowali go swoją mieszanką trującą, która osłabiła go na tyle mocno, że nie mógł się oswobodzić. Pilnowany przez dzielnych wojowników, samotnie nie miał większych szans na ucieczkę. Selena dowiedziała się, że jej syn żyje. Na razie musiało to wystarczyć, żeby się podniosła na duchu. Weszła do chaty, gdzie kobieta o ciemnych zielonych włosach pochylała się w smutku, nad ciałem ojca.  
- Zapamiętam go takim jaki był, dla mnie nigdy nie zginie …
- Trzeba go godnie pożegnać i nie tylko jego. Wokół pełno ofiar napaści.
- Wiem, ale to takie trudne. Musimy sobie pomagać, zrozumiałam to dzisiaj.
- Walczysz świetnie, jak cię zwą?
- Noszę imię Lojan i od dziś jestem władcą mojego plemienia. Mój ojciec nie miał syna, chociaż tak bardzo go pragnął. Chciał ze mnie zrobić wojownika, godnego jego spuścizny.
- A co się stało z twoją matką?
- Zginęła kiedy byłam mała, ale nigdy nie dowiedziałam się w jaki sposób. Ojciec chronił tej informacji i zabrał ją ze sobą w zaświaty.
- Ale masz partnera? Wspominałaś mi o śmierci dziecka …

Kobieta spojrzała smutnym wzrokiem na jasnowłosą, po czym uroniła samotną łzę, która mówiła więcej niż słowa.  
- To była kara, za wybranie nieodpowiedniego partnera, wielkie moce zesłały na nią chorobę. Nie słuchałam ojca, posłuchałam własnych pragnień … on był z ludu, to niedopuszczalne.
- Widziałam w wiosce samych prostych ludzi, skąd miałaś wybrać męża?
- Ty nic nie wiesz, to nie jest całe nasze plemię. Ja jestem tylko z jednego odłamu. Dżungla jest wielka. Nasz skarb jest ukryty i wszyscy go bronimy.
Lodowa wojowniczka nie chciała dłużej dręczyć pytaniami stroskanej, widziała jak bardzo przeżywa śmierć ojca i współplemieńców. Pomogła przetransportować zabitego w wyznaczone przez nową władczynię miejsce. Do samego rana odprawiali przy zmarłym rytuały, które były nieznane nikomu innemu. Dali spokój młodej władczyni i sami ulokowali się w jednej z chat, którą im przydzielono. Powoli świtało, a deszcz nadal męczył wszystkich swoją monotonnością. Zmęczenie i głód dawało się we znaki. Nagle do ich chaty weszli, wdzięczni za uratowanie im życia mieszkańcy. Zostawili im posłania wyplecione z roślin oraz misy z jedzeniem, które sami na co dzień spożywali. Goście bojąc się ich reakcji, zaczęli zjadać wszystko co im przynieśli. Niektóre potrawy wydawały się dziwne w smaku, ale żołądek był im wdzięczny za napełnienie. Potem zostawiono ich w spokoju. Zasnęli zmęczeni, gdyby ktoś ich teraz napadł, pewnie nawet by się nie bronili.  

Kolejny dzień przyniósł odmianę, przestało padać, ale niebo nadal spowijały chmury. Powietrze przepełnione wilgocią, sprawiało kłopot nietutejszym wędrowcom. Nagle z chaty dla gości, dobiegał straszny pisk. Fulda odkryła, że pełznie po niej wąż.
- Co się dzieje? - zerwał się Mawil na równe nogi.
- Weź to ze mnie! Szybko! - zawołała uzdrowicielka szeroko otwierając oczy.
Generał chwycił gada w dłoń, po czym zamroził go w bryłę lodu. Wyrzucając zwierzę przez okno, spojrzał z politowaniem na spazmującą dziewczynę.  
- Ten cały krzyk, to o to pełzające stworzenie? - prychnęła Herba chwytając się za głowę.
- Ma czujny sen, jak widać – odezwał się Veldos wstając z posłania.
- Nie chciałbym być twoim mężem – odezwał się Rawo zbierając z podłogi swoje posłanie i śmiejąc się do siebie.
- Dlaczego? - spytała Fulda nie kryjąc zdziwienia.
- Ledwo by cię dotknął, a już wszyscy by wiedzieli, że …
- Rawo, przestań! - obruszyła się Selena – daj dziewczynie spokój.
Młoda uzdrowicielka wybiegła z chaty, jakby czuła się poruszona żartem króla wulkanicznych ludzi.  Wybiegł za nią Mawil, widząc że dziewczyna wzięła żart nazbyt do siebie.  
- Co tak na mnie patrzycie? Pożartować już nie wolno? - bronił się Rawo.
Generał dogonił Fuldę. Usiadł koło niej na zwalonym pniu, nie odzywał się pierwszy, czekał na reakcję.
- Po co za mną idziesz? Skompromitowałam się …
- Nie, to Rawo przesadził, to że ma żonę która jest królową, nie daje mu prawa naśmiewać się z innych.
- Skąd wie, jakbym reagowała przy swoim mężczyźnie. Jestem sama, ale to nie znaczy, że chcę tak trwać do końca życia. Na dodatek mam tyle nauki, tyle ksiąg do przeczytania …
- Wiem o tym. Nie musisz się tłumaczyć, znajdziesz kogoś zobaczysz.
- A  ty masz kobietę? - spytała spuszczając wzrok w porośniętą mchem ziemię.
- Nie chcę partnerki. Kiedyś chciałem, ale teraz poświęcam się służbie. Przyzwyczaiłem się do swojego życia i niech tak pozostanie. - wycedził generał podnosząc się na równe nogi.

Odszedł w dal, a Fulda patrzyła za nim ukradkiem. Była mu wdzięczna, że z nią porozmawiał. Nie był może bardzo młody, ale nadal na tyle atrakcyjny, żeby mógł przykuć uwagę kobiet. Selena patrzyła na Mawila, który dostojnie wkroczył do ich tymczasowego schronienia.  
- I co z Fuldą? Przeszło jej?
- Myślę że tak, młoda jest, to i reaguje spontanicznie. Oby tylko w czasie bitwy zachowała zimną krew. - dodał spokojnym tonem mężczyzna.
Wtem do pomieszczenia wkroczyła Lojan, dzierżąc w dłoni ich mapę, zwiniętą w rulon. Z poważną miną spojrzała po zebranych, jakby chciała się z nimi czymś podzielić. Zapanowała cisza, w skupieniu obserwowano przybyłą, czekając aż coś powie.
- Oddaję wam mapę, nadeszła pora, aby dać znać innym współplemieńcom, że grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo. Jednak mam do was gorącą prośbę …
- Mów, w czym rzecz – ponaglił ją Rawo.
- Wioski są oddalone od siebie, potrzebuję ochrony, nie ukrywam tego. Czy ktoś z was wyruszył by ze mną? Obdaruję was hojnie, mamy skarby …
- Co wy macie z tymi skarbami – obruszył się Mawil – jakbyśmy tylko tego teraz potrzebowali.
- Wiem, że macie swój cel, ale moja prośba jest równie ważna, chodzi o życie niewinnych istot.
- Lojan chciałabym ci pomóc, ale teraz muszę iść po syna. Jeżeli go zabiją, to nie daruję sobie tego. - odparła lodowa wojowniczka z nutą smutku w głosie.
- Mogę ci przysiąc, że jeśli nam pomożecie, to będziemy walczyć u waszego boku. W dodatku w każdej wiosce jest ukryty jeden magiczny przedmiot, który może przechylić szalę wygranej na naszą stronę. Gdy połączyć je wszystkie razem, to moc osoby nią władającej wzrasta.

Pytające spojrzenia utkwiły na Selenie, niczym na ostatecznej wyroczni. Nawet Rawo nie próbował podważać teraz jej decyzji, chociaż nie raz aż go korciło.  
- Pani, co o tym sądzisz? Co robimy? - spytała Kasja przerywając niezręczną ciszę.
Jasnowłosa podeszła do kobiety, której ciemno-zielone włosy opadały teraz lekko na twarz. Chwyciła ją za dłoń, decyzja którą podjęła kosztowała ją sporo wyrzeczeń.
- Pomożemy ci, ale pamiętaj co nam obiecałaś.
- Dziękuję … nie zawiedziecie się – odparła uradowana rzucając się z uśmiechem na lodową wojowniczkę.
Berl miał niezbyt zadowolony wyraz twarzy, nie protestował, ale biła od niego niechęć. Rawo również nie tryskał optymizmem, ale ze względu na brata, starał się pohamować swoją wybuchową naturę. Wtem do chaty wbiegli zdyszani ludzie z dżungli.
- Co się stało? - spytała ich Lojan, widząc miny mężczyzn.
- Uciekł … nie wiem jak mu się to udało.
- Trzeba go było złapać! - krzyknęła władczyni zielonej krainy.
- Próbowaliśmy, zabił kilku naszych … ledwo uszliśmy z życiem … trucizna działała zbyt krótko.
Rawo wyszedł na przód uderzając w posadzkę swoją bursztynową bronią.  
- Szybko wyruszajmy, bo niedługo może nie być czego bronić.
- Dobrze, pierwsze plemię jest niedaleko. Kto ze mną idzie? - dodała Lojan mierząc zebranych wzrokiem.

783 czyt.
100%133
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2231 słów i 12452 znaków. Tag: #fantasy

3 komentarze

 
  • AlexAthame

    AlexAthame · 1 cze 2018

    Bardzo dobra cześć. Dziwne bo dałem komentarz i nie wszedł. Moze zapomniałem kliknąć.Masz wyobraźnię Zorza.

  • AnonimS

    AnonimS · 30 maj 2018

    Piaskowi Ludzie hmm kojarzą się z Piaskowym Dziadkiem lub Piaskunem   .  A co tej części : emocjonująca, zaskakujący przebieg akcji . Piaskowe ludziki są bardzo groźne i walczą jak straceńcy . Niby się poddał a potem uciekł zabijając przeciwników.  Zobaczymy co będzie dalej. Przybył im sojusznik więc i ich szanse rosną. Pozdrawiam

  • Almach99

    Almach99 · 30 maj 2018

    Trudny przeciwnik z tych Piaskowych ludzi. Bedzie ciezko. A nowy sojusznik zawsze w cenie 😃 wrog mojego wroga jest moim przyjacielem