Lodowa wojowniczka - Część 4

Z oddali dobiegały okrzyki strażników, którzy próbowali złapać niespodziewanego intruza. Postać bawiła się z nimi jak drapieżnik polujący na ofiarę. Nular widząc, że nikt nie jest w stanie stawić czoła sprytnej napastniczce, sam wkroczył do akcji. Koncentrując energię posłał w stronę wulkanicznego szpiega silny atak gradem. Tamula bombardowana zamarzniętymi pociskami wspinała się na mur wycofując się jak najszybciej potrafiła. Kiedy tylko zniknęła z pola widzenia na powrót zapanowała cisza.  
Jasnowłosa podnosząc się powoli z pokrytego śniegiem placu krzyknęła czując przeszywający ból. Jej skóra zaczerwieniona jak po zbyt długim opalaniu na słońcu, zdradzała jak mocny atak na siebie przyjęła.  
- Pomóżcie jej, szybko! - zawołał Nular do stojących niedaleko wojowników.
Zaniesiono ją do fortecy do komnaty, gdzie leczono poranionych w walkach.  

Mężczyzna nakazał umieścić Selenę w zagłębieniu w posadzce. Wtedy powodując zawirowanie magiczną bronią, przywołał lewitujący w powietrzu obłok. Nagle zmienił się w ciecz, która opadła na dziewczynę jak prysznic. Substancja zaczęła emitować jasnoniebieskie światło otulając całą postać. Jasnowłosa wojowniczka poczuła ulgę, jakby ktoś przyłożył do jej ciała uśmierzający kompres. Skóra na nowo wróciła do normalnego stanu, a po zaczerwienieniach nie było żadnego śladu. Selena otworzyła oczy i ujrzała stojącego nad nią uzdrowiciela. Już raz wrócił jej życie, tym razem ponownie pomógł jej w niedoli. Skierował w jej stronę dłonie i zimnym powietrzem osuszył jej ciało, po czym nachylił się nad nią.  
- Igrasz ze śmiercią – wyszeptał jej do ucha – jeżeli drugi raz stracisz życie, to już na zawsze.
- Nie rozumiem? Przecież potrafisz leczyć. - odezwała się jasnowłosa zrywając się na równe nogi.
- Jak mało wiesz o naszym świecie, chciałbym ci wyznać …
Wtem do pomieszczenia wpadł jak trafiony piorunem Mawil. Na jego widok mężczyzna odsunął się od uratowanej.  
- Wiem wszystko. Jak mogłaś sama walczyć z nieznanym wrogiem? Masz obowiązek wzywać posiłki! Nie masz nawet swojej bojowej różdżki, która potęgowałaby twoje zdolności.
- Nie będę stała jak kołek, podczas gdy wróg wdziera się przez mury! Zanim bym was zawołała, ona byłaby już w pałacu. Jeżeli teraz nie jest odpowiedni moment, żebym dostała swoją broń, to nie wiem kiedy będzie. - odezwała się Selena podniesionym tonem.
Mężczyźni odeszli na bok i po dłuższej rozmowie na osobności zbliżyli się do pobitej niedawno wojowniczki.  
- Najpierw pójdziesz z nami do władczyni, musi się dowiedzieć o tym co się stało. - powiedział Nular marszcząc brwi – potem dowiesz się jak zdobyć swoją własną różdżkę bojową.
- To wy jej nie robicie? - spytała dziewczyna otwierając szeroko usta.
- To bardziej skomplikowane niż myślisz – syknął Mawil.

Skierowali się w stronę oświetlonego księżycowym światłem lodowego pałacu. W nocy wyglądał majestatycznie, a iskrzący się na murach szron wyglądał jak brokat. Tym razem wyprawa do wnętrza głównego budynku, gdzie zamieszkiwała władczyni, wydawała się inna. Wreszcie mogła udowodnić, że zrobiła coś odważnego, chociaż mało przy tym nie straciła życia. Idąc korytarzami czuła, że ktoś ich obserwuje z ukrycia, chociaż nikogo nie widziała. Gdy byli już pod główną salą audiencyjną kazano im zaczekać chwilę.  
- Obudziliśmy naszą Panią, będzie w złym humorze. - odparł Mawil
- Jak się dowie, to zrozumie. - skwitował Nular.
Drzwi się otworzyły i pod eskortą strażników weszli do środka. Tym razem wszyscy ukłonili się nisko czekając, aż będą mogli mówić. Kobieta odezwała się poprawiając diadem na głowie.
- Rozumiem, że to bardzo ważne, inaczej nie budzono by mnie w środku nocy.
- Tak Pani. Przez mury wdarła się kobieta … - zaczął mówić powoli Mawil
- Co? Jak to wdarła się? A gdzie straże?! - wybuchnęła lodowa Pani wstając z miejsca.
- Nie zdążyliśmy zareagować na czas … - kontynuował mężczyzna.
- Gdyby nie Selena, która powstrzymała napastniczkę, sama ryzykując swoim życiem. - dokończył Nular wysuwając się nie pytany przed znajomego.
Władczyni spojrzała na wojowniczkę koncentrując na niej swoją uwagę. Uzdrowiciel opowiedział ze szczegółami, co się działo, ale kiedy wspomniał kim była napastniczka kobieta zmieniła wyraz twarzy. Usiadła jakby opadła z sił w jednej chwili.  
- Nie puszczają słów na wiatr – odparła jakby sama do siebie. - Nie rozumiem tylko dlaczego to była Tamula?
- Szukała czegoś. - odezwał się Nular – Nie była przyszykowana do bezpośredniej walki, to była misja innego rodzaju. O ile dobrze sobie przypominam, to Tamula jest jedną z potężniejszych wojowniczek wulkanicznego podziemia.
- Chciała mnie zabić! - zawołała jasnowłosa wyrywając się przed obu mężczyzn – Nie daruję jej tego! Zdobędę bojową różdżkę i zrewanżuję się jej za to co mnie spotkało.
- Mawilu, jak to możliwe, że wojowniczka nie ma jeszcze swojej broni? - powiedziała kobieta kierując wzrok na nauczyciela. - Rzuciła się w wir walki pomimo braku oręża.
- Pani, jutro się tym zajmę. Nie chciałem się śpieszyć, gdyż trening prowadzę od podstaw. - bronił się mężczyzna kłaniając najniżej jak potrafił.
- Zawołać Zeldę! - rozkazała władczyni.

Po krótkim oczekiwaniu do komnaty weszła wyrwana ze snu kobieta. Tym razem nie zdążyła zadbać o odpowiedni wizerunek.  
- Pani, przybyłam na wezwanie. - odparła przykucając zgrabnie.
- Na jutro wykonasz dla Seleny amulet, przyślę ci instrukcje. Masz nie szczędzić na materiałach.
Zelda otwierając szeroko usta spojrzała na wojowniczkę, która stała przed nią. Zmarszczyła brwi, nie wyglądało na to, żeby sprawiło to jej przyjemność. Wykonanie czarodziejskich przedmiotów kosztowało ją wiele czasu i wysiłku. Do tej pory dostawała zlecenia dla zasłużonych osobistości, ale dziewczyny za taką nie uważała.
- Dobrze, co tylko rozkażesz o Najjaśniejsza.
Władczyni wstała, po czym rozkazała wszystkim zamaszystym gestem, żeby wyszli z sali. Mawil widząc oddalającą się korytarzem Zeldę, przeprosił zebranych tłumacząc się ważnym zadaniem. Oboje spojrzeli na mężczyznę, który podąża w tym samym kierunku, co tworząca magiczne przedmioty blondyna. Nular chwycił Selenę pod ramię i wyszli powoli z pałacu. Nie spoglądał na nią ani razu, tylko patrzył tępo przed siebie, jakby uporządkowywał w głowie trapiące go myśli.  
- Dalej uważasz, że źle zrobiłam? - spytała kiedy przechodzili przez zamarznięty ogród.
- Czasu nie cofniesz. Tamula cię zapamiętała, jesteś w wielkim niebezpieczeństwie. Ona tu wróci.
- Została pokonana. Po co miałaby tu wracać?
- Sam chciałbym się tego dowiedzieć – westchnął uzdrowiciel – W każdym razie żyje, chociaż wszyscy myśleli, że zginęła przed laty. Gdy Kasja się o tym dowie wpadnie w szał.
- A to ona ją zna?
- Aż za dobrze. Zabiła jej kogoś ważnego, stare dzieje. Proszę nie wspominaj jej imienia przy Kasji. To smutna historia.
Dziewczyna zrozumiała, że miała dużo szczęścia. Świat, w którym przyszło jej żyć przerażał ją coraz bardziej. Dotarło do niej również, jak mało wciąż potrafi. Zdobycie własnej broni mogło jej w tym pomóc. Postanowiła nie poddawać się łatwo i nadal brnąć do przodu. Czuła, że to nie jest limit jej możliwości. Musiała znaleźć w sobie siłę do dalszej walki.

Kiedy przeszli przez bramę fortecy ze środka dobiegały głośne odgłosy walki z pomieszczenia treningowego. Zerkając ostrożnie do środka ujrzeli słaniającego się za lodową tarczą Wendyksa, który dostawał ciosy od Kasji. Jeszcze nie widziała tej wojowniczki w takim stanie jak dziś.  
- Seleno idź do siebie, spróbuję ją uspokoić. Jutro z samego rana przyjdź do Mawila. Będziemy na ciebie czekali. - odparł spokojnie, po czym wchodząc do środka sali zamknął za sobą wrota.
Dziewczyna nie protestując wbiegła do swojego pokoju zamykając za sobą drzwi. Odgłosy z oddali zaczęły powoli ustawać, aż zapadła błoga cisza, jakby ktoś rozsiał wokół czarodziejski pył.  
Nazajutrz jasnowłosa uszykowana i najedzona wbiegała uśmiechnięta po schodach na wieżę. Po treningach jej kondycja znacznie się poprawiła. Brak zadyszki sprawiał, że pokonywała stopnie jakby niesiona na skrzydłach. Zapukała mocno do drewnianych drzwi. Otworzył jej Mawil wołając gestem ręki Nulara, który kończył coś zapisywać w wielkiej księdze.  
- Gotowa na wyzwanie?
Selena z bijącym sercem, ale i uśmiechem pokiwała potakując.
- Ten dzień zapamiętasz, gwarantuję. - zaśmiał się Nular.
- Nie zawiedź mnie. Pamiętasz jak cię szkoliłem? - dopytywał Mawil – Nie przynieś mi wstydu i wróć z różdżką.
- Czyli … mogę wrócić bez? - spytała dziewczyna otwierając szeroko oczy.
- On tylko tak straszy, prawda Mawil? - dodał Nular kopiąc go w kostkę.
- Nie ważne, idziemy.
Skierowali się do jednego z pomieszczeń, którego broniła pokaźna grupa strażników. Na widok mężczyzn usunęli się z miejsca i zaczęli usuwać blokady. Ich oczom ukazało się wejście do całkiem  nieoświetlonego wnętrza. Mawil przywołał swoją broń, po czym kamień znajdujący się na jej czubku zaczął emitować blade jasnoniebieskie światło. Zamknięto za nimi wrota z hukiem. Dziewczyna starała się nie oddalać, gdyż serce waliło jej bardzo mocno. Podeszli do lodowego posągu znajdującego się wgłębi pomieszczenia. Kiedy tylko dotknął go ręką usłyszeli dźwięk przesuwanych lodowych płyt. Ukazało się przed nimi przejście zamarzniętym tunelem. Dziewczyna myślała, że zaraz tam wszyscy wejdą, jednak po tym co usłyszała zwątpiła.
- Idź przed siebie, powodzenia. - odparł Mawil
- Jak to? Tam jest zupełnie ciemno. Co mam robić? Tam jest ta broń?
- Idź za wewnętrznym głosem, on cię poprowadzi. Gdy trafisz do komnaty z różdżkami wybierz jedną z nich, niech serce ci podpowie, która jest dla ciebie przeznaczona. - tłumaczył Nular
- I nie puszczaj jej pod żadnym pozorem, słyszysz?  - zwrócił się do niej nauczyciel.
- Nie wiele z tego rozumiem.
- O mało bym nie zapomniał o najważniejszym! - zawołał Mawil uderzając się ręką w czoło – Załóż tę bransoletkę na rękę. Każdy kamyk świeci się na niebiesko, musisz wrócić zanim wszystkie zgasną, bo wrota się zamkną i zostaniesz tam.
- No biegnij, szkoda czasu! - zawołał Nular klepiąc ją po plecach.
Dziewczyna zaciekawiona i przerażona zarazem, wbiegła w mroczny korytarz, który zdawał się nie mieć końca. To co zobaczyła po chwili sprawiło, że osłupiała ze strachu.

1 211 czyt.
100%303
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1947 słów i 10896 znaków. Tag: #fantasy

3 komentarze

 
  • AlexAthame

    AlexAthame · 25 lut 2018

    Bardzo ciekawe opowiadanie. Przeczytałem wszystkie części i czekam na dalszy ciąg

  • emeryt

    emeryt · 25 lut 2018 · 202081569

    @AuRoRa. trafiłaś z tym opowiadaniem idealnie . Nareszcie zima i Lodowa Wojowniczka, jakoś to na czasie,  a poza tym opowiadanie zaczęło się ciekawie i rozpocząłem wyczekiwanie na  kolejne  odcinki. Tylko nie daj się zimie i niech przypadkiem nie zamarżnie Tobie wena do dalszego pisania.

  • AnonimS

    AnonimS · 24 lut 2018

    Coraz ciekawiej się czyta to opowiadanie.pozdrawiam