Lodowa wojowniczka - Część III - 21

Popękana ziemia zdawała się coraz bardziej rozgrzewać, a wodna kraina zmieniała się w wytwór wyobraźni tyrana. Pustynny piasek opadał z nieba, jakby przyniesiony magiczną mocą. Tenig pędził jak strzała w stronę wciąż pewnego siebie Hedosa, nie patrząc na zagrożenie. Dłonie drżały mu w niekontrolowany sposób, jakby niewidoczna siła odbierała mu odwagę. Biło od niego arktyczne zimno, zamarzając miejsca po których przebiegł. Skoczył wysoko, wyginając się do ataku, już miał trafić w pustynnego wroga, gdy poczuł piekące uderzenie w plecy. Ognisty podmuch o mało go nie powalił. Odwrócił się i zaskoczony ujrzał Berla, w którego oczach odbijał się strach, pomieszany z desperacją.  
- A więc teraz chcesz mnie zlikwidować … ledwo nazywałeś mnie synem – syknął młodzieniec przez zęby, odskakując na bezpieczną odległość.
- To nic osobistego – odparł, jakby chodziło o zwykłą transakcję handlową.
- Dlaczego robiłeś mi nadzieje? Dlaczego okłamywałeś!? - ryknął nie kontrolując emocji.

Wojownik lawy nic nie odpowiedział, tylko na nowo zbierał siły. Wiedział co się z nim stanie, jeśli odmówi walki. Czuł na sobie wzrok okrutnika, który przeszywał go na wskroś. Przez lata, gdy zajmował się chłopakiem, gdy go trenował, wywiązała się pomiędzy nimi więź, o której nawet Hedos nie miał pojęcia. Berl nie miał dzieci, nie planował ich nigdy mieć, jednak zajmowanie się synem Seleny pochłonęło go daleko więcej niż sama misja. Widząc śmierć Tamuli i Kejuna, zrozumiał, że nie może być sentymentalny. Odgonił niewygodne myśli, przywołując morderczy ogień wokół siebie. Skierował żywioł wprost na księcia lodu, spodziewając się jak zareaguje. Nie mylił się, Tenig sprawnym ruchem rozgonił płomienie.  
- Pamiętasz nasze ćwiczenia, to nic nie da. - odezwał się młodzieniec, otaczając się lodową tarczą.
- Każdy może popełnić błąd, tego też cię uczyłem – wtrącił się Berl, dobywając bojowej złotej różdżki, ładując ją magicznie.
Zmieniła się w ostrą, śmiercionośną broń, pokrytą gorejącą substancją. Galma doskoczyła do rozwścieczonego zdrajcy, rzucając się na niego jak dzika puma.  
- Nie wtrącaj się! - krzyknął Tenig, jakby to ujęło mu honoru.
- Mnie też skrzywdził, mam patrzeć bezczynnie?
- To moja walka, pilnuj Hedosa … czekaj, gdzie on jest? - zdziwił się, rozglądając się wokoło.

Walczący z Luferem rodzice książąt również poczuli się niepewnie.  
Jedynie Nular wydawał się skoncentrowany, spojrzał tylko w fioletowe niebo i wskazał pomarańczowy punkt.  
- Tam jest – rzekł uzdrowiciel z nietęgą miną
- Nie doceniałeś go, co? - wtrącił się Lufer.
Na nieboskłonie zbierały się burzowe chmury, które jaśniały od środka od błyskawic. Selena spodziewała się, co takiego może się stać, więc podbiegła do Nulara.  
- Błyskawice, on ich użyje … nie zdążę przed nimi uciec – dodała, czując niemoc w tej sytuacji.
- Wiesz co masz robić. Przypomnij sobie, a dostrzeżesz rozwiązanie.
Lodowa wojowniczka zrozumiała co chciał powiedzieć uzdrowiciel. Zaczęła zbierać siły, jaśniejąc na błękitno, a jej szaty powiewały na lodowatym wietrze jaki od niej bił. Potrafiła podwoić swoją moc, tylko wtedy mogła przyjąć na siebie atak elektryczności pochodzący z nieba. Wokół niej zaczęła się formować śnieżna zamieć, a chmury częściowo zbierały się też nad jej postacią. W tym czasie Berl nie przestawał atakować chłopaka. Chrzęst uderzanych o siebie ostrzy, rozchodził się po okolicy, zagłuszany co chwilę grzmotami. Tenig trafił byłego nauczyciela w nogę, ale ten nie pozostał dłużny. Odskoczył i robiąc salto w powietrzu, zranił księcia w plecy, aż życiodajny płyn zaczął sączyć się z rany. Syknął z bólu, starając się utrzymać równowagę. Wiedział doskonale, iż Berl nie jest odporny na zimno, podczas gdy on mógł znieść nawet kontakt z płomieniami. Niestety rana dawała się we znaki, osłabiając precyzje jego ruchów. Berl skorzystał z sytuacji i ponownie zaatakował Teniga robiąc przy tym efektowny wyskok. Gorejącą bronią trafił w to samo miejsce, które pulsowało teraz żywym ogniem. Książę zaprzepaszczał wiele okazji na zranienie rywala, jakby wciąż gdzieś w głębi wierzył, że go przeprosi, traktując na powrót jak kogoś bliskiego.  

Wtem Galma nie wytrzymała.
- Tenig do pioruna, zrób coś! Nie widzisz, on chce cię zabić! To nie jest twój ojciec i nigdy nim nie był, Fero nim jest!
Rzucił ukradkiem okiem na Berla, a potem na króla lodu, który męczył się z wymyślnymi atakami Lufera. Wyprostował się, choć sprawiało mu to ogromną trudność.  
- Berl! - zawołał na całe gardło – Chcesz mnie zabić, tak?
Ten widząc lewitującego niedaleko Hedosa, przełknął głośno ślinę. Spodziewał się, iż słyszy każde jego słowo.  
- A jak myślisz? Wybrałeś stronę.  
- Spodziewałem się. Nie mam złudzeń. - przymknął na chwilę oczy, naładowując magicznie broń lodem.
Przestał traktować tej potyczki jak kolejny trening, zrozumiał jak bardzo go skrzywdzono. Zaczął nacierać na zdrajcę, nie kryjąc przy tym emocji. Jego ruchy stawały się coraz bardziej konkretne i szybkie, zapomniał o bólu. Wtem dotarli na skraj zapadliny, ich nogi ledwo trafiały na stały ląd. Nagle wojownik lawy zawahał się i tracąc równowagę chciał podeprzeć się o bojową różdżkę. Tenig wbił mrożące ostrze tuż w jego ramię, nie kryjąc przy tym determinacji. Mężczyzna zaczynał zamarzać, jakby stracił na chwilę siły. Widząc, że ucieka z niego życie, chciał się ratować. Stworzył ostatkiem przytomności w dłoni płonący pocisk ciskając nim w oczy księcia lodu. Młodzian zaczął się słaniać, dobiegł do niego Nular by mu pomóc. Kiedy balsamiczny dotyk jego dłoni, przywrócił mu postrzeganie świata, ujrzał widok, który zmroził go.  

Galma skoczyła na uciekającego Berla, przebijając go na wskroś swoim orężem.  
- Nie! - zdążył z siebie wydobyć, próbując dobiec do byłego nauczyciela.
Księżniczka lawy odskoczyła, nie czując się źle z tym co zrobiła. Tenig nie zdążył nawet dotrzeć do nieszczęśnika, kiedy uderzyła w niego błyskawica, odbierając mu ostatnie tchnienie. Hedos zaczął się zbliżać ku ziemi, na jego twarzy próżno było szukać emocji.  
- Galmo, jesteś podobna do mnie. Oszczędzę cię, jeśli do mnie dołączysz.
- Nie słuchaj go! - zawołał Rawo, bojąc się, iż dziewczyna w istocie zechce zmienić zdanie.
Spojrzała z pewnością siebie w oczy tyrana, czując przypływ adrenaliny.  
- Nigdy! - krzyknęła buntownicza księżniczka lawy – Musisz być słaby, skoro szukasz sojuszników, a ze słabeuszami nie wolno się zadawać, to twoje słowa!
Zmarszczył brwi, co u niego musiało oznaczać nie mały gniew. Wtem jedna z błyskawic trafiła ponownie w Berla, zmieniając go na oczach Teniga w pył, a druga leciała prosto w Galmę, kiedy na jej drodze stanęła Selena. Przyjęła na siebie cały impet uderzenia, który spłynął po niej prosto do gleby.  
- Nigdy, ale to nigdy, nie waż się krzywdzić moich najbliższych.
- Myślisz, że się ciebie boję? To co zrobiłaś to nic w porównaniu z moją mocą. - zaśmiał się szyderczo, aż echo niosło jego głos po okolicy.

Nular zrozumiał, że dopóki Lufer żyje, ten pyszałek czerpie z niego energię. Nagle burza piaskowa wzmogła się, utrudniając widoczność do kilku metrów. Selena nie próżnowała, atakując potwora mrożącym powietrzem i śnieżycą z błyskawicami. Ich siły starły się, powodując potężne podmuchy powietrza. Reszta towarzyszy ledwo utrzymywała się na nogach. Tenig nie czekał dłużej, tylko rzucił się na Lufera, wtórowała mu Galma, Liria, Rawo i Fero. Jednak wszystko co robili, wszelakie czary żywiołów, odbijały się od niego, jak od szklanek powierzchni kapiący deszcz.  
- Nie damy mu rady! - krzyknął Rawo, dostając po chwili odłamkiem skały w tors.
Ziemia zaczęła drgać, a zapadliny powiększały się jeszcze bardziej. Kraina zdawała się rozpadać na ich oczach. Moc Lufera powodowała nie mniejsze zniszczenia, niż czary Hedosa. Zaczął wysyłać w śmiałków przenikliwe przezroczyste ostrza, które wbijały się w skórę przeciwników. Tenig z Galmą radzili sobie na tyle, że mieli mniej ran, niestety ich rodzice wyglądali rozpaczliwie. Wtedy Nular postanowił rzucić wszystko, aby pokonać Lufera. Zbliżył się do podstępnego przybysza przy pomocy teleportacji. Zza pleców dotknął go końcem swojej różdżki, która pojaśniała na chwilę. Przeszyła go fala gorąca, a drobinki energii zaczęły przyklejać się do purpurowej skóry straceńca. Zdążył jeszcze wysłać ostatnie śmiercionośne strzałki w Teniga i Galmę, powalając ich na ziemię.

Nular przewrócił Lufera, przykładając mu broń do głowy. Magiczna różdżka wysłała niewidoczne gołym okiem fale, które paraliżowały przeciwnika.  
- Tylko … tylko na to … cię stać – wypowiedział przez zęby przybysz z innego świata, chcąc odzyskać równowagę.
- Nie, dam ci ostatnią lekcję. Nie lekceważ przeciwnika.
Wokół obu mężczyzn pojawił się wir, który poruszał się coraz szybciej, nagle Nular siłą woli podniósł rywala w górę. Straszliwe tornado wydawało się czarną dziurą, wszystko co w niego wpadło, znikało w jego czeluści.  
- Nie zrobisz tego! Przecież zrezygnowałeś z mocy niszczenia!
- Tu cię zaskoczę, zostawiłem sobie cząstkę, specjalnie na ciebie – syknął Nular, z lekkim uśmiechem.
- Zginiesz głupcze … przestań! - bronił się jeszcze Lufer, ale uzdrowiciel był nieugięty tym razem.
- Żegnam – odparł zamykając na chwilę oczy.
Przybysz z innego świata uniósł się wyżej, po czym Nular wepchnął go do środka dziwnej czeluści. Jego krzyk powoli cichnął, a wir zaczął się kurczyć. Automatycznie moc Hedosa zaczynała słabnąć. Tyran stracił uśmiech, który zdawał się być niedawno przyklejony do jego twarzy.  
- Stracił odporności, działajcie! - zawołał Nular, opadając osłabiony.
Jego przyjaciele nie wiedzieli jeszcze, jak wiele poświęcił, aby im pomóc. Jednak sam wiedział co go czeka. Energia śmiałków skierowała się teraz ku tyranowi, który za długo panoszył się, powodując same nieszczęścia wokół.  

520 czyt.
100%113
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1832 słów i 10503 znaków. Tag: #fantasy

3 komentarze

 
  • dreamer1897

    dreamer1897 · 3 lutego

    Tenig nie zdecydowany czy chce zabić Berla więc Galma wyręcza go raniąc go prawie śmiercionośnie. Selena jak zwykle ratuje innym skórę. No i Lufer dostał to na co zasługiwał. Co teraz z Helarem gdy traci moc?

  • emeryt

    emeryt · 31 stycznia · 202091556

    Zło? - gdzie jego nie ma. Bez zła nie byłoby dobra. Brawo Autorko, potrafisz zaciekawić swoich czytelników. Przesyłam pozdrowienia i czekam na dalszy ciąg.

  • AnonimS

    AnonimS · 31 stycznia

    Zło dobrem, zwyciężaj....