Lodowa wojowniczka - Część II - 24

Palące słońce towarzyszyło im większość drogi przez pustynię, lodowi ludzie co jakiś czas mrozili poległych, aby można ich było dostarczyć do skarbca. Na twarzach wojowników brakowało radości, jakby nieznana siła zmiotła ją gdzieś wraz z silnym wiatrem. Brak wody doskwierał, aż dotarli na skraj piaszczystego terenu, który wydawał się ciągnąć w nieskończoność. Pierwsze krzewy i drzewa dały ukojenie, a napotkany niedługo strumień, pozwolił zaspokoić ogromne pragnienie. W południowej wiosce żołnierze czekali na ich przybycie, niczym rozbitkowie, wypatrujący nadpływającego statku. Elaja dała znać swoim zwiadowcom, żeby wyruszyli szybko po rodzinę Zulema. Nie chciała ukrywać, że wódz bohatersko oddał życie. Do skarbca zaproszono Selenę, Nulara i Mawila. Mężczyźni znosili ciała dzielnych wodzów, aby ustawić ich blisko Kasji, która niczym posąg, czekała na przebudzenie. Generał z krainy lodu, padł nad przyjaciółką, dopiero jej widok, leżącej bez ruchu, rozkleił jego duszę na części. Nular zbierał energię do rytuału, który niegdyś uratował życie Selenie. Kazał się odsunąć zebranym, zaczynając powoli wykonywać odpowiednie ruchy i gesty. Lojan patrzyła również, na zmaltretowanego Ulira, myśląc co mu powie, kiedy otworzy na powrót swoje powieki. Nagle uzdrowiciel kazał zawołać Fuldę, zdecydował nauczyć ją tej trudnej sztuki, na wypadek, gdyby jemu stała się krzywda. Młoda dziewczyna przybiegła szybko, słuchając poleceń swojego mistrza. Zebrani niecierpliwili się coraz bardziej, ale warto było czekać na efekty. Najpierw zwrócili się w stronę Kasji, jej ciało pojaśniało na błękitno, a potem na fioletowo. Blask otoczył ją, niczym poranna mgła snująca się nad łąką. Wtem wszystko znikło, a oczy wojowniczki otworzyły się. Rozbito bryłę lodu, widząc, że kobieta wpadła w panikę i nie może oddychać. Mawil oswobodził ją, przytulając jakby miał nigdy nie wypuścić. Łzy szczęścia zagościły na jego policzku, a reszta zebranych również wzruszyła się, podchodząc do ocalonej.
- Myślałem, że cię nie ujrzę, przyjaciółko droga.
- Generale, co się dzieje? Byłam na pustyni, zraniono mnie w gardło …
- Już dobrze, jesteś z nami, ale nie rób nam tego więcej. - dodał Mawil, puszczając wreszcie wskrzeszoną, która próbowała dojść do siebie.

Selena podeszła do niej, składając jej ukłon honoru, reszta poszła w jej ślady. Następnie skierowali się do Ulira, ponowny rytuał odprawiany przez uzdrowicieli, wydawał się dłużyć w nieskończoność. Kasja obserwowała całe zdarzenie, nie mogąc wyjść z podziwu dla wiedzy Nulara. W końcu i wódz zachodniej wioski, uchylił lekko swe powieki. Lojan przykleiła się do niego, jego reakcja nikogo nie zdziwiła. Odepchnął ją z odrazą, otrzepując się z kurzu.  
- Podła kobieto! Jak śmiesz mnie dotykać!?
Wojowniczka z dżungli, pod wpływem emocji, uderzyła go w twarz z ręki.  
- Zamknij się! Kocham cię, słyszysz? Nie obchodzi mnie, co o mnie myślisz, nie umiem żyć bez ciebie uparciuchu!
Rzuciła się na niego, niczym dzika bestia, całując go namiętnie w usta. Mężczyzna z początku zaskoczony, nagle poddał się, oddając przywódczyni plemienia swoje zziębnięte jeszcze lekko usta. Zebrani nie rozumieli co się dzieje, czyżby ich kłótnie zbliżyły ich do siebie.  
- Wy kobiety jesteście … nie rozumiem was. Cały czas myślałem, że mnie nienawidzisz. Nie chciałem się zbliżać do żadnej z was, Hitana zniszczyła mi życie.
- Zapomnij o niej raz na zawsze. Nie obchodzi mnie twoja przeszłość. Nie po to wróciłeś do życia, ja też miałam swoją przeszłość, ale trzeba żyć dalej. Potrzebuję męża do pioruna!
Selena zaśmiała się, na widok takiej sceny, a Nular tymczasem zabrał się za następny rytuał, wołając do siebie Fuldę.  
- Lojan, czy ty się mi oświadczasz? Czy to nie ja powinienem prosić cię o rękę?
- Nie mam zamiaru czekać, ty byś nigdy tego nie zrobił, czy dobrze mówię?
- Zadziwiające, znasz mnie na wylot, aż się boję ciebie kobieto. - dodał odsuwając się od niej na odległość ręki.
- Więc jak? Wytrzymasz ze mną na tyle, abyśmy mogli iść dalej przez życie razem?
Milczenie zapanowało w skarbcu, a wszyscy zaciekawieni patrzyli na wodza.  
- Nie przepuszczę takiej okazji, niech mnie piorun trafi, jakbym ci odmówił.
Ulir chwycił kobietę z dżungli, przyciągając do siebie. Kolejny raz to on ją pocałował, aż z oczu popłynęły jej łzy.  
- Ale żeby nie było za prosto, to kobieta ma służyć mężczyźnie, tej zasady nie zmienię nawet dla ciebie …
- Zobaczymy – mruknęła pod nosem Lojan.
- Co powiedziałaś?

Przywódczyni północnej wioski uśmiechnęła się do siebie, nie chciała psuć sobie radosnego momentu. Wtem do środka wbiegła żona Zulema, wraz z córką. Na widok leżącego bez ruchu ukochanego, nie wiedziała jak ma zareagować. Elaja przytuliła ją, pocieszając na duchu.
- Zaraz odżyje, twój wybranek to bohater, sława o nim będzie niesiona przez następne pokolenia, zadbam o to osobiście.
- Zawsze chciał pomagać … jestem z niego dumna.
Nagle rytuał dobiegł końca, a mężczyzna poruszył dłonią. Jego druga połówka, przytuliła się do wodza, roniąc łzy, niczym uwolniona tama. Zszokowany nie wiedział gdzie się znajduje, po czym przypomniał sobie to miejsce. Natychmiast złapał w silny uścisk małżonkę, a potem małą latorośl. Płakał jak dziecko, wracając do nich na nowo. Wspomnienia z całego życia kotłowały mu się w głowie, powracając, niczym fale dobijające do brzegu.  
- Zrobiłem to też dla was, nie mogłem pozwolić, żeby zniszczono dżunglę.
- Ukochany, wiem jaki jesteś, podziwiam cię, ale nie zapominaj o nas nigdy. Kocham cię mój mężu.
- Ja ciebie też, tak mocno ile jest gwiazd na niebie, tak gorąco jak grzeje słońce.
Kasja popłakała się znowu, nie miała nikogo, a z zaświatów nic nie pamiętała. Nie wiedziała, czy widziała się z narzeczonym, ale jeszcze nie chciała tam wracać, dostając drugą szansę. Marzyła o takiej rodzinie, kochającym ją mężczyźnie i maleństwu, o które będzie dbać. Mawil ją objął, widząc, że za czymś tęskni. Znał jej ból, ale nie mógł nic zrobić, kochał Fuldę.  
- A co z Hedosem? Zgniła ta pustynna menda?! - krzyknął Ulir, dochodząc do świadomości.
- Ulirze, to jeszcze nie koniec, ale nie będę was na siłę wciągać w swoje sprawy. - dodała jasnowłosa smutnym tonem.
- Żyje? To koniec …
- Nie taki koniec, będę go szukał, zwiał do innego świata, ale znajdę wichrzyciela i odnajdę dzieci. - wtrącił się uzdrowiciel, czując ogromną odpowiedzialność na swoich barkach.
- Dzieci? Chcesz powiedzieć, że oprócz Teniga …
- Tak Kasjo, Galmę również porwali. - dodała lodowa wojowniczka, marszcząc brwi.
- Potwór! - krzyknął Zulem, przytulając się do córeczki.
- Berl uciekł razem z nim, jeszcze jego nam potrzeba, zdrajca! - oburzył się Mawil, ściskając pięść.
- Jak go znajdę, nic z niego nie zostanie, żebym wiedziała …
- Kasjo, Wendyks też nas oszukał, nie mamy na to wpływu, czasem nie widzimy zagrożenia. Pamiętasz jak Zelda, Tamula i Kejun zostali od nas wydaleni, przestrzegali nas przed takimi jak oni, zdrajcami, krętaczami. Berl zmienił stronę, ale popełnił błąd, trafił na mnie! - odparła stanowczym tonem Selena, przypominając sobie tragiczne wydarzenia.
- Na razie musimy nabrać sił po walce, potem zabieram się za szukanie tyrana. Z tego co wiem, czeka nas kilka uroczystości ślubnych …
- Nularze, to się nie pali – powiedziała Fulda, patrząc na mistrza.
- Wręcz przeciwnie, nie ma na co czekać. Mawil ma już swoje lata, więc …
- Przestań mnie obrażać i wytykać mi wiek. Spójrz na siebie.
- Mawilu, gdybym ci powiedział, ile czasu żyję, nie uwierzyłbyś mi nigdy. - odparł uzdrowiciel spokojnym tonem. - Pewnymi sprawami nie mogę się z wami dzielić, pomagam wam i jestem z wami, tyle powinno wam wystarczyć.
Jasnowłosa spojrzała z uniesionymi brwiami na przyjaciela. W istocie wydawał się inny niż reszta ludzi lodu. Czasem znikał na długo, dawniej to ją obserwował w jej świecie, sprowadzając do krainy śniegu. Skrywał nie jedną tajemnicę, co dawało do myślenia. Jednak jego lojalność została sprawdzona nie raz, więc nie obawiała się go.  

Gdy wszyscy już żyli, wrócili na powierzchnię. Radości nie było końca wśród przyjaciół. Jedynie Rawo, Liria, Fero i Selena uśmiechali się na pokaz. Ich myśli zaprzątały dzieci, które tułały się gdzieś w innym świecie, pozbawione pomocy.  
Niebawem w dżungli urządzono huczny ślub Ulira i Lojan. Nie obyło się bez złośliwości, ale ceremonia i zabawa pozostały długo w pamięci przybyłych. W wulkanicznym królestwie było głośno o związku Veldosa i Herby. Oni również przysięgli sobie miłość, przed obliczem kola i królowej. Podobnie Mawil i Fulda, którym coraz trudniej było wytrzymać bez siebie. Fero udostępnił im pałac, fundując niezapomnianą uroczystość, na którą przyszli wszyscy znajomi, nawet wodzowie z dżungli. Wzruszające momenty pozwoliły zapomnieć na jakiś czas o tragedii i wiszącym nad nimi niebezpieczeństwie. Selena wiedziała, że jest się czego obawiać, Hedos poszuka sojuszników, a tych w innych światach mu nie zabraknie. Nowy król pustyni, obiecał im pomóc, ale jego jeszcze tak dobrze nie znała, jak wodzów z wiecznie zielonego królestwa. Niestety na razie musiało jej to wystarczyć. Po weselu Mawila, wróciła z Fero do ich komnaty. Objął ją czule, dając się wypłakać. Selena uszykowała się do snu, mając głowę pełną goniących myśli, które nie dawały się uciszyć. Usiadła na skraju łoża, nie mogąc się uspokoić. Fero znów otoczył ją swym ramieniem.  
- Nie myśl już tyle kochanie, zrobimy wszystko, żeby było jak dawniej. Kocham Teniga, gdy go znajdę, obiecuję spędzać z nim każdą chwilę i przekazywać mu wszystko, czego się nauczyłem.
- Wiem, tęsknie za nim bardzo, gdybym was obu straciła, nie wiem czy dałabym rady żyć dalej.
- Tenig żyje, Galma też. Na razie musimy odpocząć i nabrać sił na kolejne starcie. Spójrz mi w oczy, brakowało mi ciebie. Dałaś mi coś najcenniejszego na świecie, swoje serce i duszę. Jesteś piękną kobietą, którą chcę mieć w swoich ramionach, to ty dajesz mi siłę.
- Fero … jesteś moją podporą, choć czasem mam odmienne zdanie …
- Nie przejmuj się tym teraz. - dodał błądząc wzrokiem po jej sylwetce. - Chcę cię mieć przy sobie, poczuć żar, ten sam, który zawsze przynosił mi ukojenie.
Ich usta się spotkały, choć kobieta uroniła kolejną łzę, brakowało jej dotyku męża, jak nigdy. Przy nim czuła się bezpieczna, spełniona. Potrafił ujarzmić jej naturę, kochała go całym sercem i pragnęła zachłannie. W plątaninie dotyków, pocałunków i oddechów, zatracili się, chcąc dodać sobie otuchy. Zasnęli zmęczeni, nie zapominając o owocu ich miłości, obiecując sobie, że uratują Teniga. Za oknem zaczął padać śnieg, wszyscy pogrążyli się we śnie, wiedząc jak ciężka próba jeszcze ich czeka, aby ich życie mogło wrócić na normalny tor. Hedos gdzieś daleko, obmyślał chytry plan, knując z Berlem. Oni też nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

719 czyt.
100%133
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2060 słów i 11502 znaków. Tag: #fantasy

3 komentarze

 
  • AnonimS

    AnonimS · 6 wrz 2018

    Dla mnie za dużo tej miłości i tego ze wszyscy ożyli. Poczekam co dalej. Pozdrawiam

  • AlexAthame

    AlexAthame · 28 sie 2018

    Tak to było super.Milosc ma różne twarze.Fajnie ze wszyscy ożyli. Muszą tylko dopaść Hedosa i odzyskać dzieci.To całą radość życia. Tylko czasem jak dorasna, nie możemy ich poznać. Piszesz super Aurora   

  • mydream2017

    mydream2017 · 27 sie 2018

    Lojan i Ulir   Jak Ty niesamowicie opisujesz miejsca gdzie się znajdują bohaterzy