Lodowa wojowniczka - Część II - 18

Schowani za wykonaną z drewna i liści chatą, obserwowali królową lodu. Ich miny nie zapowiadały pozytywnych wieści. Mawil nadal rozglądał się, bojąc się wyznać jakie domysły nimi targają.  
- Proszę mów, zaraz mogą nas zawołać.
- Dobrze pani. Berl dziwnie się zachowuje, znikał całymi dniami, na jego ubraniu odkryłem ślady piasku.
- Co?
- To prawda królowo – przytaknęła Fulda. - Generał próbował go śledzić, ale  doradca bardzo szybko znikał w gęstwinie.
- Czy wy sugerujecie, że …
- Tak. Tyle razy gubił się w tym co mówi, stopował naszą wyprawę, ukrywa coś strasznego. - dodał prawie szeptem mężczyzna.
- Macie na to dowody?
- Niestety nie, najgorsze jest to, że Rawo wierzy mu bezgranicznie. Sama z nim porozmawiaj, to się domyślisz.
- Ale po co miałby współpracować z wrogami? - spytała lodowa wojowniczka, marszcząc brwi.
- A po co Wendyks nas zdradził, nie mówiąc o Zeldzie …
- To poważne oskarżenie, ale trzeba to sprawdzić.
- Królowo, a gdzie jest Kasja? - spytała nagle Fulda, jakby coś jej nie pasowało.
Selena zmieniła wyraz twarzy, zapomniała, że reszta towarzyszy nie wie o śmierci wojowniczki.  
- Jak mam to powiedzieć … odeszła na zawsze.
- Zostawiła nas?
- Nie, została zabita.

Mawil poczuł ukłucie  w sercu, ale ta wiadomość do niego nie mogła trafić.
- To nie możliwe, biła się wzorowo, sam z nią trenowałem i …
- Próbowaliśmy ją ratować, ale wróg był sprytniejszy i zdesperowany. Złożyliśmy jej ciało pod ziemią, jest zamrożona, może Nular potrafiłby jej pomóc.
- Ale go nie ma. Podły leń! - krzyknął generał ściskając pięść.
- Pani, gdybym tylko umiała wskrzeszać, ale nauczyciel nie przekazał mi tej wiedzy.
- Wiem Fuldo, to nie twoja wina.
- Zawsze był jakiś inny. Jak tylko go zobaczę, sprawię mu taki łomot …
- Wiem, jak się lubicie – dodała królowa, przypominając sobie zdarzenia sprzed lat.
Nagle usłyszeli czyjeś kroki, Herba zmierzała ku nim, ze skwaszoną miną. Wyciągnęła tajemniczy kamień, który Selena kiedyś znalazła.  
- Seleno, ten przedmiot zaczyna się chyba aktywować, spójrz na jego powierzchnię.
Pomarańczowy kamień, zaczął mienić się, niczym żywy twór.  
- Trzeba będzie wyciągnąć z jeńca kolejną informację.
- I najważniejsze, Berl wyliczył kiedy zaćmienie, pozwólcie.
Udali się za panią generał lawy, do chaty, gdzie czekano na nich z niecierpliwością. Zasiedli na plecionych siedziskach, a doradca rozłożył nakreślone na szybko obliczenia. Mawil obserwował go cały czas, nadal nie wierząc temu, co chciał im przekazać.  
- Zacznę od tego, że według moich obliczeń, najbliższe zaćmienie czeka nas za dwa dni.
- Tak szybko? - zdziwiła się Selena, mając nadzieję, że dowie się czegoś bardziej optymistycznego.
- Nauka nie kłamie, a astronomię znam doskonale.
- Berlu możemy porozmawiać na osobności? - zwróciła się jasnowłosa, do osobistego doradcy Rawo.
- Dobrze.

Wyszli z chaty, kierując się w stronę gęstych krzewów. Mężczyzna szedł jakiś czas bez słowa, ale w końcu zatrzymał się.  
- Pani, tu jest wystarczająco spokojnie, możesz mówić.
- Idziemy dalej, Berlu.
Szli w stronę, gdzie las mieszał się z pierwszymi oznakami obecności pustyni. Selena usiadła na zwalonym suchym drzewie, a zdziwiony mężczyzna starał się zrozumieć o co chodzi.  
- W oddali widać nieprzebytą krainę Hedosa. Jeżeli nie stawimy mu czoła, zmieni nasz świat, w to śmiercionośne pustkowie, po którym hula wiatr. Nie będzie miał litości dla nikogo, zginiemy wszyscy.
- Doprawdy pani tak myślisz?
- Przecież dostaliśmy list, jego ludzie nam grozili, podobno zabraliśmy mu jego teren, ale ja w to nie wierzę. Po co mielibyśmy napadać na piaszczyste pustkowie.
- Nie masz pojęcia jak to jest, kiedy twój kraj zostaje napadnięty, a teren zawłaszczony. Gdyby nie pokój między nami, też bilibyśmy się nadal o ziemię.
Berl odwrócił się, spoglądając w dal, wtedy jasnowłosa chwyciła go mocno, zaczynając zamrażać, niczym najgorszego wroga. Niespodziewający się ataku mężczyzna, nie zdążył zareagować. Nagle lodowa królowa, zmusiła go siłą do wypicia specyfiku, który przygotowała Elaja. Doradca zaczął się krztusić, ale część ohydnego napoju, zdążyła trafić do jego przełyku. Odsunął się, czując jak miesza mu się w głowie, opadł na podłoże kaszląc.  
- Co zrobiłaś?
- Teraz porozmawiamy powtórnie. - dodała kobieta, uśmiechając się lekko.
Mężczyzna zmienił wyraz twarzy, jakby to co się stało, potraktował śmiertelnie poważnie.  
- Co sądzisz o Rawo?
- To kretyn, nie umie rządzić … - zaczął mówić, ale przeraził się wypowiadanymi przez siebie słowami, które teraz płynęły z głębi serca.
Lodowa wojowniczka założyła ręce na piersi, patrząc podejrzliwie na oszołomionego doradcę.
- Co mi podałaś?
- Mało istotne. Powiedz mi mój drogi, pomogłeś w porwaniu mojego syna?

Wulkaniczny człowiek odsunął się powoli, zaczynając cofać się w stronę gęstwiny.  
- Czemu nie chcesz mówić? - dodała kobieta przywołując opalową różdżkę.
Berl widząc, że to nie żarty, aktywował swoją broń. Mierząc się wzrokiem, stali naprzeciw siebie.  
- Smarkacz zasłużył na swój los. Rozpuszczony bachor, gdyby nie to, że jest potrzebny Hedosowi, zginąłby dawno.
- Wiesz co? Miałam już styczność z takimi jak ty. Widzę, że zmieniłeś front. Co ci obiecali za zdradę? Mów!
- Przeżyję, a wy zmienicie się w proch!
- Wierzysz w to? - zaśmiała się Selena, mierząc bronią w doradcę.
- Tak. Wulkaniczni ludzie są podobni do pustynnych, nie straszne mi upały i skwar. Potrafię władać ogniem.
Wtem spokojny dotąd Berl, zaczął koncentrować siły. Posyłając ogniowy pocisk wprost na królową lodu, miał demoniczny wyraz twarzy. Jasnowłosa ledwo odskoczyła, kiedy trafił ją kolejny czar. Drzewa wokół nich zaczęły się palić, niczym olbrzymie pochodnie.  
- Zmartwię cię, ja też posiadam wielką moc.
Nagle kobieta pojaśniała na błękitno, a powietrze wokół zaczęło się ochładzać. Podłoże zamarzało, a tarcza mrozu przywarła do jej ciała, niczym druga skóra. Mrożący promień poszybował w stronę Berla, jakby przyciągał go jak magnes. Zrobił unik, odskakując zwinnie. Selena przypomniała sobie, jak Rawo mówił, że najlepiej bije się Herba. Wyglądało na to, że tajemniczy wulkaniczny człowiek, skrywa nie jedną tajemnicę. Walka rozgorzała na poważnie, aż podmuchy ognia powodowały coraz większy pożar w zielonej gęstwinie.

W wiosce Mawil usłyszał z oddali dziwne odgłosy. Czując zapach spalenizny, wpadł do chaty, gdzie siedzieli jego towarzysze.  
- Wyjdźcie, coś się dzieje na skraju dżungli!
Wszyscy wybiegli na zewnątrz, czując ten sam drażniący dym. Chwytając za broń, skierowali się do miejsca, skąd dochodziły niepokojące dźwięki.  
Jasnowłosa walczyła dzielnie, ale przeciwnik nie spoczywał na laurach. W pewnym momencie chroniąca ją bariera została przerwana, a na skórze pojawiły się dotkliwe poparzenia. Syknęła z bólu, przejeżdżając dłonią po ramieniu.  
- Nie jesteś taka groźna, Hedos niepotrzebnie się ciebie obawia. - zaśmiał się mężczyzna, szykując kolejny atak.
- Nie mam zamiaru trwonić na ciebie pełnej mocy. - dodała Selena, ściskając kurczowo opalową różdżkę.
Ruszyła do ataku, zaczynając nacierać na zdrajcę, okładając go zaostrzonym końcem broni. Szczęk oręża wygrywał teraz melodię walki. Jasnowłosa była pod wrażeniem szybkości poruszania się Berla. Jak na mola książkowego, wydawał się doskonale wyćwiczony fizycznie. Ranił kobietę w nogę, uśmiechając się szyderczo. Selena nie czekała na kolejne trafienie, tylko podcięła mu nogi, aż wywrócił się na częściowo zmrożoną ziemię. Podniósł się błyskawicznie, już chciał trafić lodową królową w brzuch, kiedy ona wygięła się niczym najlepsza gimnastyczka. Berl przetarł pot z ciemnej twarzy, a jego złote oczy zabłysły. Rzucił się kolejny raz na jasnowłosą, która podskoczyła do góry, niczym gazela, przecinając mu ramię bez litości.  
Wtem przybiegli sprzymierzeńcy, patrząc w osłupieniu na toczącą się bitwę.  
- Co się dzieje? - spytał król lawy, nie wiedząc co robi Berl.
- Jego zapytaj! - krzyknęła Selena, odskakując na bezpieczną odległość.
- To zdrajca, panie! - zawołał Mawil, marszcząc brwi.
- Berlu, czy to prawda?
Mężczyzna nie wiedział co ma zrobić, sam atak na Selenę, która o wszystkim się dowiedziała stał się jego największym błędem. Serum nadal działało w jego krwi, więc gdy coś powie, zdradzi się. Przywołał ścianę ognia, która wybuchnęła tuż przed nim. Kiedy dym się rozwiał, po doradcy nie został ślad. Królowa lodu opadła zmęczona, ciężko łapiąc powietrze.

Fulda nie czekała na nikogo, tylko widząc rany lodowej wojowniczki, pośpieszyła z pomocą.  
- A niech to! Uciekł. - krzyknęła jasnowłosa.
- Może mi ktoś wytłumaczyć, co się dzieje? - dopytywał Rawo, rozkładając bezradnie ręce.  
- Mieliśmy szpiega obok siebie – wycedził Mawil poważnym tonem.
- Berl? Ten zaczytany odludek? - zdziwiła się Herba, unosząc brwi.
- Jak widać. To nie pierwszy raz nas spotyka, ale nigdy na taką skalę. - dodała Selena, podnosząc się odzyskując siły.
- Ale po co to robi? - zdziwił się Veldos.
- Powiedział mi, że Hedos obiecał go oszczędzić, wiedział o wszystkim dawno, o moim synu też.
- Jeszcze się okaże, że wy też jesteście szpiegami – dodał Rawo, spoglądając na swoich ludzi.
- Panie, nie śmiałbym. - padł na ziemię Veldos, bojąc się gniewu króla.
- Ja również jestem ci wierna panie – broniła się Herba.
- A oni? Seleno ufasz im? - dodał król lawy, wskazując na Fuldę i Mawila.
- Ręczę za nich życiem! - zawołała królowa.
Mawil uśmiechnął się, a Fulda przytuliła się do jasnowłosej.  
- W takim razie wracajmy do wioski, mamy dwa dni. Trzeba pośpieszyć wodzów plemienia. Jak nie wybrali kto dzierży artefakty, to sam ich wyręczę, nawet żeby to był Ulir. Wszystko mi jedno. - odparł władczym tonem król podziemi.
- Najpierw porozmawiam z Ryzanem, intryguje mnie ten kamień. - odparła jasnowłosa wysuwając się na przód.

Gdy dotarli do wioski, panował tam pozorny spokój. Jedyne co zakłócało ciszę, to okrzyki dochodzące z chaty, gdzie naradzano się, kto dostanie we władanie magiczne przedmioty ludzi dżungli. Każdy czuł niepokój, gdyż szykowała się poważna bitwa. Mawil załamany śmiercią przyjaciółki, zaczął się zastanawiać nad swoim życiem. Wtem chwycił za puste bukłaki i pociągnął Fuldę za dłoń.  
- Seleno wrócimy niebawem, idziemy do strumienia.
- We dwoje? - spytała królowa lodu, podnosząc jedną brew.
- A jak mnie ktoś napadnie, to Fulda poleczy.
- Dobrze i tak muszę najpierw iść do jeńca. Uważajcie na siebie.
Mawil tylko machnął ręką, ciągnąc za sobą młodą uzdrowicielkę. Veldos spojrzał na niego podejrzliwie, zatrzymując go po chwili.  
- Co ty kombinujesz? Nie wierzę, że tak wyrywasz się pobierać wodę.
Mężczyzna wziął go lekko na bok, szepcząc mu na ucho.
- Nie wtrącaj się, możemy za dwa dni zginąć, chcę zrobić coś szalonego.
Wulkaniczny wojownik otworzył szeroko oczy, zaczynając kojarzyć fakty.  
- Czy ty chcesz ...?
- Cii , o niczym nie wiesz.
Wtem chwycił mocno Fuldę i zniknęli w gęstwinie. Veldos spojrzał na Herbę, która polerowała broń. Jej kobiece ruchy w połączeniu z opadającymi swobodnie ciemnymi włosami, sprawiały, że robiło mu się gorąco. Podszedł spokojnym krokiem do pani generał, obserwując ją z założonymi na piersi rękami. Wtem kobieta odwróciła się, zarzucając mimowolnie w tył kosmyki.  
- Czemu mi się tak dziwnie przyglądasz?
- Ja? Czemu tak sądzisz? - dodał mierząc ją wzrokiem od stóp w górę.
- Przecież to widać.
- Może też pójdziemy po wodę? - rzucił pomysłem, ukazując rząd białych zębów.
- Wojna się szykuje, a wszyscy wodę noszą – prychnęła Herba.
Veldos pomyślał, że albo jest taka niedomyślna, albo robi to specjalnie. Nagle nie wytrzymał, podbiegł do niej, chwytając ją mocno, przyciągając do siebie.  
- Raz się żyje – odparł, odchylając do tyłu zdziwioną panią generał, częstując ją namiętnym pocałunkiem.

885 czyt.
100%221
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2247 słów i 12484 znaków. Tag: #fantasy

1 komentarz

 
  • AnonimS

    AnonimS · 26 lip 2018

    Narazie masz 100% akceptacji czytelników do ocen. Ciekawy odcinek pojedynek ukazał braki Seleny  ale to dobrze bo najgorzej uważać się za niezwyciężoną. Co do reszty czyli ukazania uczucia przez dwie pary. Tak to bywało że kiedyś dla wojowników liczyły się tylko wojny i seks. Bo się żyje krótko . Pozdrawiam