Lodowa wojowniczka - Część III - 1

Słońce świeciło nad horyzontem, podświetlając śnieżną powłokę, która iskrzyła się tysiącami drobnych iskierek. Niczym rozkruszony diament, wydawała się mienić na tle majestatycznych wulkanicznych gór. Minęło siedem długich lat, od kiedy zaczęto szukać zaginionych dzieci. Mawil doskonale wiedział, że Hedos zdecydowanie za długo cieszy się wolnością. Wracał z odłamkami pochodzącymi z jaskini, gdzie zginął Wendyks. Chociaż została w większości zasypana, to cząstki magicznych przedmiotów tkwiły tam, niczym świadkowie dawnych czasów. Juna chciała odtworzyć część z nich, więc generał nie potrafił odmówić nadwornej jubilerce. Dotarł do bramy miasta, przywitany z honorami wkroczył dumnie do środka. Z ogrodu dobiegły go odgłosy bawiących się szkrabów. Nagle malutka dziewczynka wyjrzała zza zamarzniętego krzewu, biegnąc w jego stronę tak szybko, że upadała co chwilę, podnosząc się z lodowego pyłu.  
- Neja, ostrożnie.
- Tato! - zawołała, zarzucając mu mimowolnie burzę jasnych włosów na ramię.
- Co robisz? Bawisz się z kimś?
- Z Derą i Felnem. Chodźcie do wujka! - zawołała młode pokolenie.
Chłopczyk przybiegł pierwszy, trzymając w ręku sopel, a dziewczynka o krótkich włosach, o barwie jasno – błękitnej, także przytuliła się do generała, aż zaczęło mu powoli brakować tchu.  
Upadł na zmrożoną ziemię, a dzieciaki zaczęły się głośno i radośnie śmiać.  
Kasja wyszła zza ogrodzenia, szukając pociech po okolicy.
- A tu jesteście, mam was. Co robicie Mawilowi, wystarczy.
- Nic się nie dzieje, to sama radość. - dodał mężczyzna, podnosząc się na równe nogi.

Maluchy pobiegły z powrotem do ogrodu, piszcząc i skacząc żywiołowo. Kobieta poprawiła swoje fioletowe włosy, łapiąc chwilę oddechu.  
- Masz powołanie do dzieci, dziękuję ci, za to co dla nas wszystkich robisz.
- Drobiazg, nie mam swoich, to cieszę się inaczej. Przyniosłeś odłamki dla Juny?
- Oczywiście, całkiem ich sporo zostało, do reszty nie mogę się dostać.
Wtem na plac przed pałacem wkroczyła Selena, w swojej srebrnej sukni. Widząc Kasję uśmiechnęła się do niej.
- Pani, Mawil wrócił.
- Generale, Nular chce z nami mówić, oczekujemy na ciebie w sali audiencyjnej. To ważne. Kasjo, zaprowadź dzieci do pałacu, na ciebie też zaczekamy.
- Naturalnie. Neja, Dera, Feln!
Rozbrykane szkraby, na dźwięk głosu kobiety, wybiegły szybko z krzaków. Chłopczyk podszedł do matki, czepiając się jej sukni.
- Mamo, a wiesz, umiem już rzucać lodem z ręki, spójrz.
- Doskonale synku, idź za Kasją, potem się pobawimy razem z tatą. Mamusia ma ważne sprawy …
- Nuda – dorzucił biegnąc do reszty.
Selena weszła przez wysokie wrota, straże oddawały jej honory. Za nią szedł Mawil, równie ciepło witany. Kroczyli po marmurowej białej posadzce, częściowo tym samym korytarzem, w którym zobaczyli się po raz pierwszy w życiu.  
- Pamiętasz to miejsce? - dodała królowa, aż wspomnienia wróciły.
- Tak, byłaś taka przerażona, ale walczyłaś dzielnie. Teraz wolałbym z tobą nie zaczynać.
- Doświadczenie robi swoje, a lata jednak lecą nieubłaganie. Powoli tracę nadzieję, czy Tenig …
- Nie trać, na pewno żyje. Nular go wyczuwa, nie może się mylić, nie on.
- Wyczuwa go, ale znaleźć nie potrafi, to mnie martwi.

Generał widział w oczach swojej pani, że choć cieszy się z drugiego syna, wciąż myślami jest gdzieś daleko, pogrążona w żalu, jakby zamrożona w czasie. Mając na świecie Neję, zaczął rozumieć, co nią kieruje, bardzo chciał uśmierzyć jej ból lub go chociaż złagodzić, ale nie potrafił. Nawet Fero ledwo radził sobie z rzeczywistością. Weszli do kryształowej zamarzniętej sali, na środku na podwyższeniu siedział król lodu, obserwując zebranych. Uzdrowiciel nakreślał jakieś symbole na marmurowym stole, a reszta patrzyła z zaciekawieniem.  
- Jesteście, czekaliśmy na was.
- Fero, jeszcze Kasja, poszła odprowadzać maluchy.
- W porządku, zaczekamy i na nią.
Fulda siedziała zamyślona, obserwując mistrza przy swoim zajęciu. Pirus odczytywał księgi, a Juna wyciągała z kuferka magiczne przedmioty, które z troską wykonała niedawno. Atmosfera zdawała się napięta, jak za każdym razem, gdy uzdrowiciel zdawał raport ze swoich podróży. Doskonale wiedział jaka odpowiedzialność na nim ciąży, ale musiał ją udźwignąć. Selena zawsze przyglądała mu się bacznie. Był jedynym mężczyzną w królestwie, co nie zestarzał się wcale, od dnia, kiedy ujrzała go po raz pierwszy. Nie śmiała go pytać kim jest, ale w głębi serca domyślała się, że kryje nie jedną tajemnicę. Wtem wkroczyła do sali kobieta o długich fioletowych włosach, Nular podniósł do góry ręce, zapraszając ją do zebranych.  
- Skoro jesteśmy w komplecie, chcę się z wami podzielić tym co zaobserwowałem. Znalazłem świat, który powinien nas zainteresować. Wypytując ludność natrafiłem na opis do złudzenia przypominający Hedosa. Jeden z mieszkańców relacjonował, że widział takowego osobnika nad rozległą wodą, jak unosił się z niego piasek. Nie jestem przekonany, czy to na pewno on, ale ten świat składa się ze skał, wody i powietrznego królestwa, a piasku tam nie widziałem.
- To ruszajmy tam! - krzyknął Fero, uderzając pięścią w stół.
- To nie takie proste panie, jeśli Hedos nas tam ujrzy, ucieknie w inne miejsce, trzeba go zaskoczyć, nie może się domyślać, że go szukamy.
- To po co nam to mówisz Nularze, sam szaleniec z pustyni mnie nie interesuje, a gdzie Berl, dzieci?
- Królowo, jeśli jest on, to z pewnością i nasi zaginieni. Chciałem ci przypomnieć, że Tenig ma już pewnie ze szesnaście lat, a Galma piętnaście, to nie takie znowu maluchy.
- Nie szkodzi, dla mnie to dzieci, więc co mamy robić? Nadal czekać? Ile można?
- To trzeba przemyśleć, zaplanować …
- Uzdrowicielu, to, że czas na tobie nie wywiera piętna, to nie znaczy, że na nas też. W końcu nie będę w stanie tam dotrzeć, rozumiesz do czego zmierzam?
- Wiem, ale mam pewien plan. Nie wiem czy mówiłem ci o tym, ale potrafię nie tylko uzdrawiać. Nie chcę zdradzać w tej chwili o co mi chodzi, ale to ważne.
- Mów natychmiast, co planujesz! - dodał zdenerwowany Fero, czując że za chwilę wybuchnie gniewem.
- Ten świat zamieszkują różne nacje, są trochę podobni z wyglądu do nas, więc możemy wtopić się w tłum, jednak inaczej sprawa ma się z naszymi przyjaciółmi z lawy. Wpadłem na pomysł, żeby odmienić nas w mieszkańców tamtejszej społeczności.
- Postradałeś zmysły, stracimy swoje moce! - krzyknął Mawil, podnosząc się z miejsca.
- Uspokój się. On chce dobrze, rozmawiałam z nim …
- Fuldo, to szaleństwo, mam uczyć się na nowo czyichś zdolności? A jak ten szarlatan nas nie odmieni, bo zginie? Zostanę jakimś odmieńcem?
- Mawilu, boisz się tego co nowe, to zrozumiałe, ale jak chcesz inaczej podejść naszego wroga? Zna nas na wylot, zrozum, nie możemy się dać mu rozpoznać.
- Dobrze, a co na to królowa, proszę bardzo, Seleno?

Wszyscy spojrzeli na jasnowłosą, poprawiła na głowie srebrny diadem, chodząc tam i z powrotem po sali. Nagle się zatrzymała, podchodząc do stołu.
- Nularze, ten pomysł nie jest zły. Popieram cię w nim.
- Kochanie, to głupota, Mawil ma rację, trzeba wymyślić coś innego …
- Nie, pamiętasz, że kiedyś byłam człowiekiem, a teraz władam lodem. Ty byłeś wulkanicznym księciem, a w tej chwili wzniecasz śnieżycę. To ma sens.
- Przecież Nular mówił, że może kogoś odmienić tylko raz …
- To prawda, to moje słowa, ale musiałem tak powiedzieć. W istocie potrafię zmieniać formy ciągle, nie jestem lodowym mieszkańcem, przybrałem taką postać dawno temu.
- To skąd się u nas znalazłeś, jak? - spytała Kasja, ie rozumiejąc ani słowa.
Uzdrowiciel westchnął głośno, po czym nakazał wszystkim usiąść. Obserwowali go uważnie, jakby nie wiedzieli z kim tak naprawdę maja do czynienia. Sytuacja wyglądała na tyle poważnie, że nawet Fero się uspokoił.  
- Nie mogę się wam teraz ujawnić. To matka Lirii sprowadziła mnie dawno temu co waszego świata. Panowały tu niepokoje, napięcia, odnalazła w starożytnej księdze wrota do podróży po światach. W tajemnicy przed swoim mężem, wybrała się tam, skąd pochodzę, nie wierząc w powodzenie swojego pomysłu. Wielka z niej była królowa, ryzykowała na granicy życia, podziwiałem ją za to. Zgodziłem się wam pomóc, uratowała mnie przed zatraceniem, dużo nie brakowało, a byłbym gorszy od Hedosa. Uwolniła mnie, nie mogę wam powiedzieć w jaki sposób, bo tą tajemnicę wezmę ze sobą do grobu.
- Nularze, co ty pleciesz … - wtrącił się Mawil, ale Kasja go uderzyła łokciem, żeby się uspokoił.
- Zmieniłem postać, wtapiając się pomiędzy poddanych, pomagałem swoimi zdolnościami, dostając tę zaszczytną funkcję na dworze. Gdy królowa zginęła, opiekowałem się jej córką, widziałem, że sobie nie radzi z konfliktem, więc wyruszyłem po Selenę, resztę już znacie.
Lodowa wojowniczka patrzyła na niego z niedowierzaniem. Im więcej mówił, tym mniej z tego rozumiała, a może nie chciała rozumieć.  
- Jesteś enigmatyczny, ale skoro tak długo pomagasz, jestem całym sercem za tobą. Tylko inni mają rację, co będzie jeśli stracisz życie? Kto nas odmieni? Kto ożywi?
- Fulda umie ożywiać, leczyć …
- Tak, ale nie zmieni niczyjej postaci, czy się mylę?
- Niestety to prawda, jedyne co mogę, to podać wam namiary na mój świat w razie gdybym stracił tchnienie w walce. Nauczę Fuldę podróży po wymiarach, to nie jest skomplikowane, ona jest bardzo pojętna. Proszę zaufajcie mi, jestem z wami, zrozumcie. Chcę ocalić Teniga, Galmę.

Fero zastanowił się głęboko, podobnie reszta. Nagle Kasja odezwała się pełna wątpliwości.
- Mówiłeś, że możesz kogoś wskrzesić tylko raz, czy o tym też nas oszukałeś?
- Nie, to nie jest zależne ode mnie. Jeśli zginęłaś, tak jak Selena, to was nie da się uratować, tego nie da się obejść, przykro mi.
- W takim razie musimy na siebie uważać – dodała królowa z poważną miną.
- A niech cię piorun! I tak nie mamy innego wyjścia, wchodzę w to! - krzyknął Mawil, uderzając w stół.
- Ja również, zaryzykuję, chce ujrzeć syna. - wtrącił się Fero, marszcząc brwi.
- Zgadzam się, zmienię postać, jeśli to pomoże. - dodała Fulda, patrząc na generała.
- W takim razie postanowione. - uśmiechnął się Nular, zbierając swoje rzeczy.
- Nie tak prędko uzdrowicielu … jedziemy do Rawo, teraz im to samo wytłumaczysz i błagaj żeby się zgodzili, już widzę minę mojego brata – zaśmiał się do siebie, odchodząc od stołu.
- I z tym sobie poradzę, bez obaw. Mam dar dyplomacji.
- Potem masz mi opisać jakie tam występują nacje, ze szczegółami.
- Tak jest o pani. Teraz?
- Nie popołudniu, idę do syna, drugiego dziecka nie będę zostawiać samemu sobie.
Selena zarzuciła suknię, znikając w korytarzu. Zbliżała się do pokoju, gdzie bawiły się maluchy. Na widok matki, Feln oderwał się od lodowych zabawek. Skoczył na nią, a ona wzięła go na ręce. Wyszli na taras, patrząc na oddalone wulkaniczne szczyty.  
- Jutro idziemy do wujka i cioci, zobaczysz inne dzieciaki, cieszysz się?
- Tak! Będziemy się bawić.
Entuzjastyczny chłopczyk nie zdawał sobie sprawy, że ma brata. Jak do tej pory, ani Fero ani nikt inny nie wspominali przy nim o tej przykrej sprawie. Selena nie chciała rozbudzać w nim nadziei, bo gdyby coś poszło nie tak, czułby smutek, a chciała mu tego oszczędzić. Nie planowali drugiego dziecka, ale Feln stał się darem, który rozświetlał ich serca. Gdy odnajdą Teniga, zyska starszego brata, opowie mu wtedy jaki był dzielny, że walczył z wrogiem. Patrzyła z nadzieją w przyszłość, choć cień padał na jej duszę, to liczyła na wygraną z tyranem, który przed laty odebrał jej radość życia. Choćby miała stać się kimś innym nie podda się, będzie walczyła. To nie miał być koniec, to nowy początek, tego się trzymała myślami. Ucałowała chłopczyka w czoło, puszczając rozrabiakę do innych rozbrykanych dzieci. Spojrzała jeszcze raz na góry i wróciła do pałacu, szukając Nulara. W nim pokładała teraz największe nadzieje.

696 czyt.
100%132
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2266 słów i 12473 znaków. Tag: #fantasy

2 komentarze

 
  • AnonimS

    AnonimS · 6 wrz 2018

    Bardzo ciekawy odcinek. Pozdrawiam serdecznie

  • AlexAthame

    AlexAthame · 4 wrz 2018

    Miłość do dzieci jest najsilniejszą. Mam nadzieje ze im się powiedzie.Pieknie to opisujesz