Lodowa wojowniczka - Część II - 14

Zebrani obserwowali w skupieniu, jak we władczyni plemienia wzbiera wściekłość. Wokół kobiety pojawiła się zielonkawa poświata, która przylgnęła do jej skóry, niczym przezroczysta tkanina. Po chwili wydawało się, że waleczna obrończyni wioski, mieni się jakby zbudowano ją z metalicznej substancji. Ulir nie czekał na oklaski, tylko aktywował koronę, licząc na to, że szybkością zadawanych ciosów, powali szybko przeciwniczkę. Lojan nie zamierzała tym razem mu pomagać, odsunęła się w tył, krzyżując ręce na piersi. Elaja wykonała widowiskowy skok, prosto na krnąbrnego mężczyznę, który śmiał obrazić ją na oczach jej poddanych. Ostrą jak zęby krokodyla bronią, chciała zadać mu cios, ale ten przyspieszając swoje ruchy, odskoczył w bok. Teraz to on trafił w kobietę, swoim precyzyjnym ostrzem, ale odbiło się ono, nie robiąc napastniczce żadnej krzywdy, ani zadrapania.  
- Co to z twoją skórą? - wzburzył się Ulir, kierując swoje pytanie do wściekłej władczyni.
- Możesz we mnie trafiać ile chcesz, to i tak nic nie da.
- Znajdę sposób, podła jędzo!
- Cięty masz język, ale nie taki ostry jak mój oręż.
Wtem w stronę wodza skierowała precyzyjnie broń, która raniła go w ramię, aż odsunął się sycząc z bólu. Rozgniewany rzucił się, podwajając swoje ataki. Chociaż trafiał celnie w kobietę, o zielonych włosach, to nie spowodował nawet zadrapania, na jej chronionej czarami skórze. Spocony i ciężko łapiący powietrze Ulir, próbował znaleźć lukę, która pomogłaby mu wygrać. Władczyni wioski znów skoczyła z impetem na mężczyznę, trafiając go w nogę, aż poleciał z niej strużką życiodajny płyn.
- Seleno, ona w końcu go zabije. - zawołała Kasja, widząc co się dzieje.
- Jest uparty jak osioł, ale bez niego nie możemy walczyć. - westchnęła lodowa wojowniczka, zastanawiając się, co zrobić.
- Pani, pomóżmy mu – zawtórował Veldos, który nawet polubił władcę zachodniej wioski.
Jasnowłosa już chciała wtrącić się do walki, kiedy drogę zagrodziła jej Lojan.  
- Nikt mu nie pomoże, nawet ty! Musi ponieść karę, za swoje słowa i pogardę.
- Rozumiem, że jesteś urażona, ale nie możemy go tak zostawić …
- Niech cierpi, może jego duma go uratuje.

Wtem wszyscy usłyszeli silne uderzenie, a potem poleciał w ich kierunku, poobijany i poraniony Ulir. Podniósł się ledwo z ziemi, starając się zebrać resztki godności, jakie mu jeszcze zostały.  
- Poddajesz się? - spytała Elaja patrząc na niego z lekkim uśmiechem.
- Nigdy! Chociażbym miał zginąć. Dalej uważam, że jesteś jędzą, tak samo jak wszystkie kobiety. Fałszywe bestie, próbujące zagarnąć wszystko dla siebie. Ranicie nas, nie zasługujecie na odrobinę współczucia.
- Któż cię tak zranił, o wodzu? - zaśmiała się przeciwniczka, zbliżając się do ledwo stojącego na nogach mężczyzny.
- Zamilcz! - krzyknął nacierając znów na nią z całą swoją szybkością.
Uderzając bronią bransoletę, sprawił, że otworzyła się, zsuwając kobiecie z ręki. Jej skóra wróciła do poprzedniego stanu, aż otworzyła szeroko oczy, nie mogąc uwierzyć jak to zrobił. Trafił ją w rękę, rewanżując się, za swoje rany, aż odskoczyła ciężko łapiąc powietrze. Chciała na nowo doskoczyć do artefaktu, ale Zulem pierwszy podniósł go z ziemi.  
- Pojmać ich! Odebrać moją własność!
Armia wojowników z dżungli, ruszyła prosto na śmiałków, ciskając w nich strzałkami z trucizną. Aktywując swoje zdolności, zaczęli bronić się, przed kolejnymi falami nacierających mężczyzn o zielonkawej cerze. Lojan też wkroczyła do walki, widząc, że rozpętała się wielka bitwa. Podbiegła bliżej Ulira i zaczęła prawić mu wyrzuty, jednocześnie bijąc nacierających strażników.
- Co narobiłeś?
- To co trzeba, a ty się nie odzywaj!
- Kto cię skrzywdził? Co to za kobieta?
- Prędzej umrę, niż ci to wyznam. - odparł odsuwając się od niej, jakby była nikim.
Walka przedłużała się, aż Selena nie wytrzymała, przywołała opalową różdżkę, mrożąc po kolei najbliższych wojowników. W końcu dotarła do Elaji i powalając ją o wilgotną glebę, przyłożyła jej ostrze do gardła.
- Każ im przestać atakować, albo zginiesz!
- Nikt nie będzie mi rozkazywał. No dalej, zabij mnie, a wtedy wasz artefakt będzie bezużyteczny …
- Jak to?
- Nie wiesz? Jeżeli władca, który go dzierży zginie i nie przekaże go wedle specjalnego rytuału następcy, to przedmiot traci swoją moc.
- Elajo, schowaj swoją dumę, połączmy siły. Jeżeli nie, świat który znasz do tej pory, obróci się w pył i piach, a waszą piękną zieloną dżunglę strawi pustynia. Na niebiosa, muszę odzyskać syna!
- Syna?
- Hedos kazał go porwać, ponoć trzyma go w zamknięciu, on ma dopiero dziewięć lat!

Kobieta jakby zmieniła wyraz twarzy, widząc łzę spływającą po policzku lodowej królowej. Wtem władczyni wioski krzyknęła na całe gardło.
- Wstrzymać atak! To rozkaz!
Skonsternowani wojownicy, widząc że ich pani leży pojmana przez Selenę, opuścili broń po kolei. Zulem zdziwiony, zbliżył się do kobiet, dzierżąc w ręku artefakt, po który przebyli tyle drogi przez gęstwinę.  
- Oddaj bransoletę Elaji.
- Ależ Seleno, ona znów nas zaatakuje …
- Nie, zaufaj mi.
Lodowa wojowniczka wzięła z dłoni władcy wschodniej wioski artefakt, podając go spokojnym ruchem odpowiedniej osobie. Ulir, kiedy to zobaczył, zaczął biec w ich stronę, z niespotykaną prędkością. Już chciał przerwać zainicjowaną czynność, kiedy jasnowłosa trafiła go lodowym pociskiem tak, że padł na ziemię unieruchomiony.
- Co ty robisz? Postradałaś zmysły?
- Ona nie jest naszym wrogiem Ulirze , to Hedos nas wszystkich chce zniszczyć. Elaja właśnie to zrozumiała, mam rację? - odparła jasnowłosa patrząc porozumiewawczo na władczynię wioski.
- W istocie, pomogę wam, macie we mnie sojuszniczkę, ale jeśli ten gbur znów mnie zaatakuje, to zrywam daną wam teraz umowę.
Lojan spojrzała na gotującego się ze złości zamrożonego częściowo mężczyznę, który z pogardą patrzył, jak Elaja na nowo zakłada na rękę bransoletę.  
- A niech was wszystkich …
Chciał dokończyć Ulir, kiedy dostał ciosem w głowę od Zulema. Wszyscy spojrzeli na wodza wschodniego plemienia, a ten tylko wzruszył ramionami.
- Niech ochłonie, tyle emocji w jeden dzień. A tak w ogóle to się mu należało.
- Dzięki – odparła cicho Lojan.
- On nie jest zły, nie znamy jego przeszłości, ktoś musiał go bardzo skrzywdzić, jak mniemam jakaś podła kobieta.
- W końcu się dowiem o co chodzi, wyciągnę to z niego, chociażbym miała na tym ucierpieć.
- Czemu tak ci na tym zależy, co? - spytał podejrzliwie Zulem.
- Ja … to znaczy to dla dobra nas wszystkich – odparła zakłopotana kobieta, odchodząc.

Wódz spojrzał na nią jeszcze raz, ale wydało mu się, że nie mówi wszystkiego. Chociaż oboje się ciągle kłócili, to domyślał się, że nie chodzi tylko o dumę. Sam miał żonę i dziecko, więc uczucia nie były mu sprawą obcą. Postanowił jednak nie mieszać się w sprawy tych dwojga, którzy wydawali się czekającymi na wybuch, uśpionymi wulkanami.  
Elaja zaprosiła nowych sprzymierzeńców do chaty, w której mieli omówić dalsze taktyki. Lojan ciągnęła po ziemi za nogi, nieprzytomnego Ulira, który wydawał się spać, od mocnego uderzenia. Zasiedli wokół zbitego z drewna stołu, a władczyni południowej wioski, pokazała im mapę okolicy.  
- Dokąd chcecie się udać?
- W stronę piasków, gdzieś tam kryje się nasz wróg. - dodała Selena marszcząc brwi.
- Tylko tylu was jest?
- Nie, mamy jeszcze kompanów w północnej wiosce, ale musimy po nich wrócić.
- Nie opuszczę skarbów. Wyślijcie kogoś po nich.
- W dżungli jest niebezpiecznie, jedna osoba może ucierpieć. - broniła swoich racji lodowa wojowniczka.
- Znam kogoś, kto upora się z tym bardzo szybko – wtrąciła się Lojan z szyderczym uśmiechem na twarzy.
- Kogo masz na myśli? - spytała Elaja, nie rozumiejąc.
- Ulira, zna dżunglę jak nikt inny, w dodatku ma koronę, jeżeli jej użyje, szybko dotrze do reszty.
- Chcesz go wysłać zupełnie samego? - zdziwiła się jasnowłosa.
- Dokładnie tak, jak powiedziałam. Niech się stara, w ramach przeprosin.
- On ma artefakt, jak zginie stracimy go.
- Dobrze, więc pójdę razem z nim. - dodała zniesmaczona Lojan. - Moje towarzystwo będzie dla niego dodatkową udręką.
Zulem zaśmiał się lekko.
- Widzę, że się nie myliłem.
- Co masz na myśli? - prychnęła władczyni północnej wioski.
- Już ja wiem dobrze. Zaczynam powoli rozumieć jego postępowanie.  
- Myśl sobie co chcesz.

Wtem Selena wtrąciła się, czując wzrastające napięcie.  
- Dość tych docinków. Idźcie po posiłki i resztę naszych przyjaciół, a my wyruszamy ku pustyni, mam nadzieję, że nas niebawem dogonicie.
- Z Ulirem to błyskawicznie! - krzyknęła Lojan, budząc śpiącego mężczyznę mocnym kopniakiem.
- Co się dzieje? - odezwał się zdezorientowany.
- Zbieraj się, wyruszamy do mojej wioski. Aktywuj koronę.
- Słucham?
- Szybko się poruszasz, więc będziesz biegł przez dżunglę. - zaśmiała się kobieta o zielonych włosach.
- No tak, ale ty idziesz ze mną? Nie dogonisz mnie …
Wtedy Lojan wskoczyła mu na plecy, a ten ją natychmiast z siebie zrzucił.
- Co ty robisz wredna kobieto?
- Nie narzekaj … a po drugie jestem lekka.
- Sama sobie biegaj, co za głupi pomysł.
Wtem Zulem wtrącił się, jakby wyczuł ukryte intencje władczyni wioski.  
- Ona ma dobry pomysł, w końcu co to dla ciebie, taka kruszyna na plecach, chyba że nie dasz rady. - zaśmiał się głośno.
Ulir zmarszczył brwi i podejmując wyzwanie, zarzucił sobie oszołomioną kobietę przez ramię.  
- Nie zdążycie dojść na pustynię, a my będziemy wszyscy z powrotem u waszego boku.
Wtem jego korona pojaśniała zielonkawym blaskiem. Zaczął biec z taką szybkością, że za nimi powiało jakby zbierało się na burzę.  
- Masz dar przekonywania – poklepała po plecach Zulema Herba.
- To nic, w porównaniu ze zdolnościami Seleny – zaśmiał się mężczyzna patrząc na jasnowłosą, która omawiała taktyki walki z Elają.
- Zjedzmy coś i wyruszamy – dodał Veldos szukając czegoś, aby zapełnić brzuch.
- Ten to ma łeb, faktycznie zgłodniałam – dodała Kasja znikając z chaty.
Każdy wiedział, że może to być ich ostatni posiłek, przed ciężką wyprawą na gorącą od słońca suchą pustynię. Selenę przerażało spotkanie z Hedosem, ale syn zdecydowanie nie mógł dłużej pozostawać w niewoli, chodziło o jego cenne życie. Jeszcze dodatkowo wisiała nam nimi perspektywa tajemniczego zaćmienia, o którym wróg wspomniał w liście z nieba. Oby Berl naprawdę umiał im w tym pomóc, Selena trzymała się tej myśli, bo co innego jej pozostało, niż nadzieja.

529 czyt.
100%123
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2021 słów i 11029 znaków

Komentarze (3)

 
  • dreamer1897

    dreamer1897 12 lipca

    Czasem się zastanawiam co ja tutaj robię ale po przeczytaniu takiego dzieła już wiem, chcę kiedyś dorównać autorom przewodzącym tej stronie

  • emeryt

    emeryt 12 lipca ip:8969123

    @AuRoRa, w pełni popieram wypowiedż AnonimS i cieszę się że mogę pozytywnie skomentować również to opowiadanie. Masz wspaniałą wenę która potrafi Ciebie zmotywować do tak wspaniałego przekazywania innym swoich opowiadań. Nawet w opowiadaniach fantazy powinny być elementy z realnego życia, (nic co ludzkie, nie jest nam obce). Na razie pozdrawiam i łapka w górę na tak.

  • AnonimS

    AnonimS 11 lipca

    Ciekawy kolejny odcinek. I te ciągłe damsko-męskie przepychanki. He,he. Ale wiesz moja Droga że są i inne podziały bez względu na płeć. Np na dominujących i uleglych... pozdrawiam