Lodowa wojowniczka - Część 9

Zza uchylonych wrót powiało lodowate powietrze. Mawil podnosił się ostrożnie patrząc z niedowierzaniem na jasnowłosą. Ona podając mu dłoń starała się uspokoić kłębiące się w niej emocje. Nie traktowała go jako wroga. To on ją szkolił, pokazywał jak ciężkie jest opanowanie sztuki walki oraz władanie mocą.  
- Nie wyglądasz na umierającą. Zmiotłaś mnie z nóg! - zawołał nauczyciel otrzepując się z lodowego pyłu.
- Nie wszystko jest tym na co wygląda. - skwitowała krótko Selena.
- Mawil ona nie żartuje. Jesteś po naszej stronie, czy mamy użyć siły? - odezwał się uzdrowiciel.
Mężczyzna patrzył na Nulara mierząc go wzrokiem. Nie raz miał ochotę udowodnić mu, że nie warto z nim zaczynać.  
- Ktoś mi wytłumaczy o co tu chodzi? Jeżeli nie, to nie ręczę za siebie.
- Panie wybaczą na chwilę, to męska rozmowa. - odparł uzdrowiciel kłaniając się.  
Nular chwycił z całej siły Mawila i odchodząc na bok dynamicznie gestykulując tłumaczył mu coś na osobności. Wojowniczki patrzyły na nich nie rozumiejąc, dlaczego nie mogą słyszeć o czym rozmawiają. Nagle Kasja odezwała się patrząc na jasnowłosą.
- Widziałaś tą żmiję Tamulę?
- Niestety tak. Jestem na jej liście wrogów.
- Za to ona jest na mojej na pierwszym miejscu. Wie, że jak ją spotkam, to nie będę mieć litości, tak jak ona nie miała kiedyś.
Selena widziała w oczach Kasji pogardę pomieszaną z żalem. Już chciała spytać jak do tego doszło, kiedy pojawili się ich towarzysze. Nular uśmiechał się, a Mawil miał minę, jakby zobaczył ducha.  
- Przekonałem go. Nie musicie mi dziękować. - dodał uzdrowiciel podnosząc do góry ręce.
Nauczyciel spojrzał jeszcze raz na jasnowłosą, ale jego wzrok utkwił na zranionym ramieniu.  
- A więc to prawda. - załamał ręce

Nagle usłyszeli czyjeś kroki, szybko wybiegli z budynku. Strażnicy nie widzieli kto ich ogłuszył, więc wszyscy poza Seleną mogli swobodnie poruszać się po pałacu. Wrzucili jasnowłosą w zamarznięte krzewy, a sami ustali jakby nigdy nic.  
- Dziewczyna uciekła, ktoś ją uwolnił! - zawołał zdenerwowany strażnik wymachując bronią.
- To straszne – odparła Kasja udając zdziwienie – ciekawe kto to mógł zrobić?
- Ostatnio wtargnęła tu ta wulkaniczna kobieta. Może wróciła? - dodał Nular patrząc w stronę muru.
- No tak! Któż by inny. Ci piekielni wrogowie! - odburknął mężczyzna udając się do reszty towarzyszy.
Za chwilę strażnicy zniknęli kierując się do fortecy. Wszyscy odetchnęli z ulgą.
- Nie chcę was straszyć, ale za ukrywanie zbiega grozi …
- Wiem Mawil co za to grozi – dokończył Nular
- Musimy jej zmienić tożsamość do czasu jak nie znajdzie tego kamienia. - odezwał się Nular.
- Zostawcie to mnie – dodała Kasja zacierając ręce
- Tylko gdzie my ją ukryjemy? Wszędzie ją znajdą - spytał Mawil.
Nagle zauważył, że dziwnie na niego patrzą.  
- Nie. Nawet o tym nie myślcie! - bronił się mężczyzna.
- U kogo innego, jak nie u ulubieńca władczyni. Ciebie nie będą podejrzewali. - uśmiechnął się chytrze Nular.
- Kiedyś cię tak urządzę, że nie nadążysz się leczyć! - odparował Mawil.
- Zgadzasz się. Jak świetnie.
Jasnowłosa wybuchnęłaby śmiechem, gdyby nie to, że musiała się ukrywać. Uwielbiała jak Nular dogryzał jej nauczycielowi. Na chwilę zapomniała o swojej trudnej sytuacji.  

Jej towarzysze niedoli nie mogli pozwolić, żeby ktoś ją zauważył. Dodatkowo trzeba było dostać się na wieżę, gdzie mieściła się komnata Mawila. Kasja pobiegła ukradkiem po zbroję. Ubrali Selenę w ogrodzie tak, że wyglądała jak jeden z żołnierzy. Jej twarz skrywał srebrny hełm, a za duża zbroja ukrywała, że jest kobietą. Będąc w środku dla niepoznaki rozdzielili się. Kasja pobiegła po odpowiednie akcesoria do swojego pokoju, Nular poszedł w kierunku sali treningowej. Tylko Mawil szedł do swojej komnaty w towarzystwie uzbrojonej postaci. Nagle zaczepił go Wendyks.  
- O Mawil, dobrze że cię widzę. Potrzebuję rady …
- Przepraszam, ale jestem zajęty. - odparował machając rękami, jakby oganiał się od komarów.
- A to kto? - zapytał patrząc na Selenę przebraną w zbroję.
- Strażnik z pałacu. Przyszedł po podpisane pismo dla władczyni. Może chcesz się ze mną zamienić na stanowiska, co? - tłumaczył się mężczyzna
- Nie. Nienawidzę tych bzdur, to nie dla mnie, wolę czystą walkę. - odburknął Wendyks odchodząc.
Nauczyciel odetchnął z ulgą. Widząc puste schody prowadzące na górę, pociągnął za sobą Selenę z całej siły. Nie miał ochoty znów wymyślać kolejnych kłamstw. Wpadli do środka zamykając za sobą ciężkie wrota. Mawil pozasłaniał okna i zapalił świecące kryształy. Jasnowłosa zrzuciła ciężką zbroję dziwiąc się jak inni mogą w niej walczyć. Usiadła na łóżku rozglądając się po pomieszczeniu. Zawsze była pod wrażeniem porządku panującego w środku. Księgi na regałach poukładane alfabetycznie, ubrania wyszykowane jakby przed chwilą ktoś je ledwo wyprasował. Chwyciła jedną ze starych ksiąg, pięknie zdobioną srebrnymi deseniami.
- Zostaw to.
- Dlaczego? Poczytam sobie zanim Kasja przyjdzie.
- To nie dla ciebie. To wyższa magia lodu, nic z tego nie zrozumiesz.
- Skąd wiesz? - odparła przyglądając się mu uważnie.
Przewróciła na losową stronę. Zaczęła czytać zapisane tam znaki. Na ścianach pomieszczenia zaczęła osadzać się szadź. Ulubione ubrania nauczyciela zaczęły zamarzać.
- Przerwij natychmiast! - krzyknął wyrywając jej księgę z rąk.
- Widzisz, nadal mnie nie doceniasz.
Nagle oboje usłyszeli pukanie.  
- Otwórz. To ja Kasja.
Mężczyzna ostrożnie uchylił wrota. Zaraz wparowała tam kobieta z ciężkim kufrem wypchanym po brzegi.  
- Co ty tu naniosłaś? - spytał zdziwiony mężczyzna – Jakie to ciężkie – dodał próbując podnieść to co przyniosła.
- Nie na darmo tyle co dzień ćwiczę – odparła puszczając do niego oczko – a teraz wyjdź.
- Że co? Niby gdzie się mam podziać? To moje lokum.
- Przejdź się gdzieś. Chyba nie masz zamiaru podglądać dziewczyny jak się przebiera, co?
Selena zaśmiała się, a na twarzy Mawila pojawiło się zakłopotanie. Nagle z powrotem spoważniał, odchrząknął, po czym zamykając za sobą wrota dodał.
- Tylko błagam bądźcie cicho.

Kobieta zajęła się metamorfozą lodowej wojowniczki. Nular z Mawilem spacerowali po ogrodzie zastanawiając się co z tego wyniknie. Kiedy powoli nastał wieczór wdrapali się po schodach na górę. Nauczyciel otworzył drzwi zniecierpliwiony. Na łóżku siedziała Kasja z szerokim uśmiechem na twarzy.  
- Gdzie jest Selena? - spytał Nular.  
- Zaraz wyjdzie z łazienki.
W świetle lodowych kryształów pojawiła się za chwilę Selena. Kasja kompletnie zmieniła jej wygląd, aż obojgu mężczyznom opadły szczęki. Wyglądała piękniej od Zeldy, którą zawsze Mawil podziwiał. Kobieta zmieniła jej kolor włosów na błękitny, ułożyła jej fantazyjną fryzurę wysoko upiętą srebrną klamrą. Jej twarz zdobił mocny i zmysłowy makijaż. Nie wiedzieli skąd Kasja miała zupełnie nową biało-błękitną długą suknię, która teraz zdobiła lodową wojowniczkę. Wyglądała jak dostojna kobieta, nie jak walcząca na śmierć i życie strażniczka królestwa. Na szczęście kobiecie udało się ukryć zdradzający ją amulet wykonany przed Zeldę, pod zdobieniami sukienki.  
- Kim pani jest? - zażartował Nular podchodząc do Seleny.
- Kasjo, minęłaś się z powołaniem. - zaklaskał w ręce Mawil.
- Teraz jej nie poznają w pałacu. - uśmiechnęła się kobieta dumna ze swojego dzieła.
- Wszystko pięknie, ale czy Zelda mnie nie pozna? - zmartwiła się dziewczyna.
- Jest zadufana w sobie. Mawil wciśnie jej jakąś bajeczkę, prawda? - odezwał się Nular klepiąc mężczyznę po plecach.
- Dlaczego znowu ja? - odburknął nauczyciel patrząc po zgromadzonych.
- A z kim Zelda rozmawia? Chyba nie ze mną. - zaśmiała się Kasja.
Mawil niechętnie zgodził się na ryzykowną propozycję. Wymyślili plan, jak wprowadzić lodową wojowniczkę pomiędzy dwórki. Miała tylko dwa dni, aby odnaleźć kamień lawy i nie dać się zdemaskować. Dodatkowo musiała zlokalizować swoją bojową opalową różdżkę, którą zabrała jej dostojna kobieta z pałacu. Wyruszyła w nocy wraz ze swoim nauczycielem wprost do „jaskini lwa”.

Serce waliło jej tak mocno, że myślała iż każdy to słyszy. Mawil z duszą na ramieniu starał się przybrać jak najbardziej poważną minę. Kiedy znaleźli się w miejscu, gdzie zamieszkiwały towarzyszące władczyni damy dworu, nauczyciel zapukał energicznie w zdobione srebrne wrota. Otworzyła mu młoda dziewczyna o bladej cerze.  
- Panie Mawilu, co pana do nas sprowadza o tej porze?
- To jest nowa dwórka Sandra – zaczął mówić mężczyzna wymyślając na poczekaniu imię dla dziewczyny – została przysłana do pracy.
- Doskonale. Zawołam panią Zeldę.
- Nie! - krzyknął Mawil – To znaczy jutro jej przekażecie, pewnie już śpi. Muszę już iść.
Nagle przy drzwiach pojawiła się dostojna kobieta, która na widok nauczyciela rozpromieniła się.  
- Mawilu, ale niespodzianka, właśnie o tobie myślałam.
Selena spojrzała na kobietę podejrzliwie widząc jak kokietuje nauczyciela.  
- Zeldo ja tylko przyprowadziłem ci nową dwórkę. Nie mam czasu.
- Przyjdź jutro, będę czekała. - dodała spokojnym tonem mierząc mężczyznę wzrokiem– A ty wejdź. Pokażę ci gdzie masz spać. - powiedziała obojętnie nie zwracając uwagi na nową dziewczynę. Mawil jak najszybciej wyszedł, żeby przypadkiem się nie zdradzić. Natomiast Selena została zaprowadzona do małego pokoiku. Kobieta po chwili zaczęła się przyglądać z ciekawością lodowej wojowniczce w swoim nowym wizerunku.
- Dziwne, wydaje mi się, że cię gdzieś już widziałam. - odezwała się kobieta – A to co za wisiorek? - spytała przejeżdżając ręką po srebrnym łańcuszku, na którym wisiał czarodziejski amulet.  
Dziewczyna aż struchlała, a serce zaczęło jej bić bardzo szybko.

1 078 czyt.
100%211
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1807 słów i 10216 znaków. Tag: #fantasy

1 komentarz

 
  • AnonimS

    AnonimS · 6 kwi 2018

    Dobre