Lodowa wojowniczka - Część III - 20

Promienie porannego słońca oświetliły pole bitwy, w drobinkach wodnej mgiełki uciekały ostatnie stworzenia, które jeszcze tu pozostały. Wilgotne powietrze przepełniało okolicę, zapanowała cisza. Hedos unosił się nad przepaścią, a za nim stał Lufer z Berlem. Wydawali się spokojni, chociaż po stronie Seleny znajdowało się o wiele więcej sojuszników. Uwaga wszystkich skupiła się teraz na Mawilu, którego pojmał Kejun z Tamulą. Przypiekali go rozgrzanymi dłońmi, a w ich umysłach rządziła niepodzielnie zemsta. Zelda spojrzała na generała, jakby wciąż z nim była blisko, pomimo tego co się wydarzyło przed laty. Przywołała w dłoniach lodowe drobinki, które zaczęły formować się w mrożący łańcuch.  
- Puśćcie go natychmiast!
- Zelda, nie rób z siebie pośmiewiska, twoje minuty są policzone. - zaśmiał się Kejun.
Kasja obserwowała w skupieniu ruchy ich wrogów. Nie wiedziała, czy mistrzyni biżuterii tylko blefuje, czy w istocie jest po ich stronie.  
Wtem Zelda przymknęła na chwilę powieki, po czym z niewiarygodną szybkością uderzyła w wojownika lawy mrożącym tworem. Syknął tylko, czując pieczenie na ramieniu. Rozjuszony mocniej ścisnął gardło Mawila, który spocony i wykończony ledwo stał na nogach.  
- Doigrałaś się żmijo! - zawołała Tamula marszcząc brwi. W stronę Zeldy poszybowała kula ognia. Kobieta sprawnym ruchem łańcucha, odbiła czar w dal. Posłała następną kulę, a potem całą serię. Twórczyni biżuterii nie zdołała powstrzymać wszystkich pocisków, została dotkliwie poparzona, az upadła na mokrą ziemię. Po chwili podniosła się jednak, pomimo cierpienia.
- Tak ci na nim zależy? Po co to robisz? - prychnęła Tamula arogancko.
- Nie twoja sprawa. - syknęła Zelda, odgarniając z twarzy kosmyki włosów.
Kasja widząc co się dzieje, dobiegła do dawnej zdrajczyni królestwa. Stanęła koło niej, przywołując w rękach broń.  
- O następna obrończyni uciśnionych się znalazła. - zaśmiał się Kejun.
- A żebyś wiedział, wypuść Mawila szujo!

W ich kierunku poleciały płonące odłamki skał, wysłane przez wojowników lawy. Kasja odskoczyła w powietrzu, częstując ich mrożącym dyskiem. Natomiast Zelda znalazła się tuż za Tamulą, pętając ją mrożącym łańcuchem. Reszta przyjaciół, widząc, że generałowi udało się wydostał ze śmiercionośnego uścisku, ruszyła do walki. Nawet wodzowie z dżungli nie stali bezczynnie, a Herba uradowana z kolejnej walki, częstowała zdrajców ogniem.  
- Panie, pomóż! - zawołał Kejun, widząc, że przegrywają z każdą chwilą.
Hedos wciąż tkwił w miejscu niewzruszony, jakby nic się nie działo.  
Nagle Tamula przywołała wokół siebie i Kejuna obręcz z płomieni, uciekając w stronę Berla, który zdawał się na nich czekać. Selena nie miała tym razem litości dla wrogów, podobnie jej sojusznicy.   Dwójka wrogów znalazła się na skraju przepaści, nie mieli szans, aby przeskoczyć na drugą stronę.  
- Berl pomóż! - zawołała Tamula.
Wtem Lufer siłą woli zaczął ich unosić w powietrze. Ucieszyli się, odgrażając się rywalom. Nagle poczuli, że w połowie drogi zatrzymują się.  
- Lufer, co jest? - zdziwił się Kejun, robiąc zdziwioną minę.
Hedos szepnął coś do ucha okrutnego przybysza z innego świata. Selena obserwowała całe zdarzenie, każąc przyjaciołom przerwać ataki na dwójkę uciekinierów.  
- Lufer! Do pioruna! Możemy spaść! - krzyknęła ile sił w płucach Tamula.
Nieznajomy wzruszył tylko ramionami, patrząc na nich zimnym wzrokiem.  
- Nie jesteście nam już potrzebni, słabe istoty. Hedos was uwalnia.

Wtem purpurowy przybysz opuścił dłonie w dół ciała, a oboje zaskoczeni całą sytuacją zdrajcy, stracili moc lewitowania. Ku zaskoczeniu wszystkich zebranych spadli z przerażającym krzykiem na dno zapadliny. Berl przełknął ślinę, czując się coraz mniej komfortowo. Nagle nogi się pod nim ugięły, ale podtrzymał się o bojową różdżkę. Jeśli okaże słabość, to zginie podobnie do jego towarzyszy. Zelda zamarła, spodziewała się, że Hedos jest niebezpieczny, ale nie aż tak. Nular ukończył właśnie leczenie młodych książąt. Doskoczył jeszcze do Elaji, która już prawie odzyskała siły, dzięki Fuldzie.  
- Widziałeś jak łatwo ich zabił? - zagaiła młoda uzdrowicielka, zapominając na chwilę o Zeldzie.
Nular ścisnął dłoń, w głowie przywołując jeszcze gorsze scenariusze.  
- Nie możecie tu wszyscy zostać, tylko najmocniejsi, to nie są żarty. - wycedził, pomagając wstać przywódczyni z dżungli.
- Co ty mówisz, my nie jesteśmy mocni? - zdziwiła się, przejeżdżając dłonią po skroni ze zdenerwowania.
Nic nie odpowiedział, tylko szedł w kierunku Seleny, która cieszyła się z widoku całego i zdrowego syna.  
- Pani, pomyliłem się w sądach, zmieniamy taktykę.
- Taktykę? A mieliśmy jakąkolwiek? Myślałam, że nasze walki idą na żywioł.
- Została dwójka najgorszych potworów, obawiam się najgorszego, to moja wina, nie zapobiegłem tragedii.
Wtem powietrze zaczęło się ogrzewać, jakby znaleźli się w lesie tropikalnym. Woda pod ich stopami zaczęła powoli parzyć, z przerażeniem wskoczyli na kamienie. Hedos koncentrował energię, unosząc się coraz wyżej w powietrzu. Lufer też wyglądał na skoncentrowanego, ale w trochę inny sposób, gdyż znajdował się wciąż na ziemi, tylko wokół niego pojawiła się purpurowa poświata. Nular zrozumiał, co się może wydarzyć. Prędko przywołał portal, czując jak gorąco otacza go z każdej strony, pomimo obronnych czarów mrozu.  
- Prędko, wejdźcie tu! Natychmiast!

Królowie tej krainy pierwsi posłuchali uzdrowiciela, wskoczyli w pofalowaną powierzchnię, bez wahania. Po nich znaleźli się ludzie z dżungli, wiedząc jak wiele Nular dla nich zawsze robił. Ryzan z Grodosem niechętnie wskoczyli za pozostałymi. Kasję, Herbę i Veldosa, trzeba było wpychać prawie na siłę. Podobnie Wirę i innych mieszkańców tej krainy, którzy im pomagali. Delana zatrzymał się chwilę, patrząc w błękitne oczy Nulara z uczuciem, jakby miała go więcej nie zobaczyć.  
- Dlaczego mamy tam wchodzić, a ty? Ty też pójdziesz?
- Zrobię co potrzeba, a teraz wchodź w portal. - syknął, odwracając wzrok.
- Nie wejdę, coś jest nie w porządku, ty nie chcesz … Nular na niebiosa, nie możesz …
Nagle chwycił ją mocno do siebie, przytulając czule. Złożył na jej ustach płomienny pocałunek, po czym wrzucił Delanę do środka, niczym nieznajomą. Teraz dopiero poczuł łzy, które zjawiły się nieproszone, pomimo wszelkich treningów i medytacji. Do tej pory radził sobie z uczuciami, ale przy niej nie potrafił. Nie zliczył nocy, kiedy o niej marzył, od kiedy pierwszy raz się spotkali. Wiedział, jak wielka odpowiedzialność na nim ciąży i kim kiedyś był. Nie mógłby wiązać się z nikim, aby nie narażać na niebezpieczeństwo. Sprawdził kto jeszcze został, Tenig z Galmą nie zamierzali się nigdzie ruszać, podobnie Selena z Fero, oraz Liria z Rawo.

Stała z nimi Zelda, jakby nie miała zamiaru uciekać. Podszedł do twórczyni biżuterii, chwytając zszokowaną kobietę za poparzoną dłoń. Rany zaczęły się goić, a po jej skórze przeszedł przyjemny dreszcz. Nagle poczuła przypływ sił, chciała gotować się do walki z Hedosem, kiedy uzdrowiciel przytrzymał dawną zdrajczynię.  
- Idziesz do portalu.
- Nie pójdę, nie mam dokąd pójść, jestem stracona, muszę tu zginąć. Mawil mnie nienawidzi, zrobiłam wiele złego, Kejun nie żyje, Tamula tak samo, nie mam nikogo, rozumiesz?
Spojrzał na nią wymownie, jakby chciał jej coś przekazać.  
- Wskoczysz tam, sprawię, że zapomnisz o Mawilu i o wszystkim co się wydarzyło. Zaczniesz nowe życie, jako nowa osoba, z czystą kartą.
- Zapomnę o nim?
- Tak, nie będziesz cierpiała, zasłużyłaś na to. - dodał poważnym tonem.
- Ale ja nie chcę … zapomnieć o nim … ja go kocham, wiem, że ma żonę …
- Właśnie dlatego. - odparł, przykładając jej do skroni ręce.
Przeszła ją fala na przemian gorąca i zimna, poczuła dziwny ból. Wspomnienia powracały falami, rozmazując się niczym mgła. Wtem spojrzała na niego zaskoczona, a potem przejrzała się w falującej powierzchni portalu. Nular popchnął Zeldę mocno, wpadła wraz za innymi, znikając w czeluści.  

Selena nie rozumiała co się stało, ale nie przeszkadzała uzdrowicielowi. Została ich siódemka, gotowych na wszystko, najbardziej zdesperowanych. Lodowa wojowniczka cieszyła się w duchu z decyzji Nulara. Nie chciała kolejny raz patrzeć na śmierć przyjaciół, którzy nie poradziliby sobie z mocą Hedosa i Lufera. To była tylko ich walka, to im ukradł dzieci, im chciał odebrać życie i królestwo. Stanęli koło siebie, koncentrując moce. Portal zniknął, odwołany przez uzdrowiciela. Robiło się coraz bardziej gorąco, a woda wyparowywała. Okolica zmieniała się nie do poznania. Zza horyzontu nadciągała burza, która nie wiadomo skąd nanosiła wokół sypki, gorący piach. Ledwo utrzymywali się na nogach, kiedy coraz mocniejsze podmuchy wzmagały się. Widoczność ograniczyła się do kilku metrów, a gorące suche powietrze nie ustępowało. Wtem Hedos zrobił wymowny ruch dłońmi i burza zniknęła, a piach opadł bezwładnie na ziemię.  
- Odesłaliście tych głupców, co za szkoda. Znajdę ich dzięki Luferowi, jak tylko was wykończę!
- Skąd wiesz? Przewidujesz przyszłość? - odezwała się Selena, pełna odwagi i determinacji.
- Lód i Ogień mi nie straszne, tylko połechtacie moją skórę. Ćwiczyłem w odosobnieniu, uodparniając się na te żywioły. Prawda Tenigu? - zwrócił się do księcia lodu.

Młodzieniec ścisnął pięść, przebywał z tyranem na tyle długo, aby wiedzieć iż to prawda co mówi.  
- Nie przewidziałeś tylko jednego, jak zginie Lufer, twoja tarcza zniknie – wtrącił się Nular, wysuwając się na przód.
Purpurowy wojownik zaśmiał się, jakby usłyszał dobry żart.  
- Osłabłeś, zdradziłeś nasz ród. W imię czego przestałeś niszczyć i zdobywać nowe światy?
- Nie zrozumiesz.
- Oni cię nie znają, mam rację? A jakbym przywrócił w tobie chęć niszczenia? Przyłącz się jeszcze do nas, razem moglibyśmy …
- Nie! Prędzej umrę, niż na nowo stanę się taki jak ty!
- Wielka szkoda, a byłeś taki okrutny i bezduszny, a teraz, spójrz na siebie. Ryzykujesz dla smarkaczy i ich ckliwych rodziców. Takie marnotrawstwo energii. - odparł z politowaniem.
- Zamknij się! - ryknęła Galma, którą poniosły nerwy.
- Zobacz, te dzieciaki są bardziej okrutne od ciebie, łagodny jak baranek Nular … kto by pomyślał. Ta lodowa zdzira była wtedy tego warta?! Gdybym wiedział, wypróbowałbym ją w nocy …

Nagle uzdrowiciel stracił cierpliwość. Obraz matki Lirii stanął mu przed oczami, jak żywy. Selena pierwszy raz widziała, jak zaczyna koncentrować moc do walki. Ziemia pod nim zaczęła drgać, a błękitna poświata pojawiła się przy jego dłoniach. Przywołał różdżkę, ale odmienną od tych, jakie widywali w królestwie. Choć była krótka, to biła od niej potworna energia, aż lodowa wojowniczka struchlała na chwilę. Wystrzeliła z niej skoncentrowana czysta energia, trafiając Lufera w ramię, niczym przeszywająca strzała. Syknął tylko, po czym zaczął się głośno śmiać.  
- Wreszcie wracasz do korzeni.
- Przymknij się, bo mi się niedobrze robi na twój widok – odezwała się Galma. - Nie będziesz obrażał mojej babci, ty miernoto!
Nagle księżniczka lawy zaczęła wysyłać w Lufera pociski, w jej ślady poszli pozostali. Selena z Fero i Rawo z Lirią nie dawali za wygraną. Tenig natomiast skierował się na samego Hedosa odłączając się do rodziny.  
- Tenig, co ty wyprawiasz, wracaj! On ma tarczę! - ryknął ojciec, widząc nacierającego na tyrana potomka w pojedynkę.
Hedos tylko się uśmiechnął, koncentrując siły. W jego oczach tliła się zemsta, która wreszcie mogła znaleźć ujście i spełnienie.

578 czyt.
100%72
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2137 słów i 12141 znaków. Tag: #fantasy

2 komentarze

 
  • dreamer1897

    dreamer1897 · 20 stycznia

    Lufer bez mrugnięcia oka wykonuje rozkazy bezwzględnego Hedosa tracąc Tamulę i Kejuna.  Nular chciałby ochronić wszystkich ale tylko najsilniejsi mogą pokonać Hedosa. Wyczuwam porażkę i ktoś jeszcze zginie za nie subordynację. Tenig?

  • emeryt

    emeryt · 19 stycznia · 202091556

    Autorko, tylko jedno: dziękuję i pozdrawiam.