Lodowa wojowniczka - Część III - 14

Pochodnie oświetlały korytarz w ruinach zniszczonego pałacu podniebnego królestwa. Przerażeni śmiałkowie musieli działać szybko, aby wydostać się na zewnątrz. Wira wysunęła się na przód, chcąc zrealizować to co zamierzała zrobić wcześniej. Przy wyjściu Berl spacerował tam i z powrotem, w oczekiwaniu na Hedosa. Słońce wyraźnie zaczynało zachodzić, gdyż pomarańczowy słup światła wpadał jeszcze, oświetlając jedną ze ścian korytarza. Lon i Veldos przytrzymywali nieprzytomnego Teniga, a Iryt z Seleną czekali w pogotowiu za jedną z wnęk w murze, w razie gdyby Wira została zaatakowana. Podniebna wojowniczka pewnym krokiem zbliżała się do Berla, uśmiechając się przy tym zalotnie. Wojownik lawy odwrócił się nagle, chcąc zaatakować, ale na widok kobiety zatrzymał broń w pewnym momencie.  
- Po co tu przyszłaś? Tenig cię wypuścił?
- Chciałam z tobą porozmawiać, czy to źle? - dodała dotykając ręką jego twarzy.
- Nie wyglądasz na skorą do rozmów, czego ode mnie chcesz?
- Jesteś taki zagadkowy, ale masz w sobie coś, co mnie do ciebie ciągnie.
Wróg na chwilę stracił czujność, odwołując oręż. Wira ucieszyła się w duchu, że jej sztuczki zaczynają przynosić rezultaty. Przysunęła się bliżej mężczyzny, oplatając go w pasie.  
- Nie wiem czy dobrze się zrozumieliśmy, ale ty wyraźnie …
Zatkała mu usta, przykładając palec do warg.  
- Czy słowa są potrzebne? Powiedziałeś, że jestem mądra i piękna. Wiem co ci chodzi po głowie, ale wcześniej nie chciałam tego dopuścić do świadomości. Wyjdźmy na chwilę za ten murek, chcę ci coś pokazać. - dodała, przysuwając się do niego zalotnie.
Zanim zdążył zaprotestować, zaczęła go całować. Spodobał mu się ten afekt i zaczął się z nią kierować za zburzony częściowo mur. Iryt ledwo się pohamowywał, ale Selena go uspokoiła.  
- Pomaga nam, zrozum.
- Nie znałem jej od tej strony – syknął elitarny wojownik, czując że ten widok sprawia mu ból.
- Wyjaśnicie sobie potem, uciekajmy póki czas. Hedos może wrócić lada chwila.
- Oby było warto tak ryzykować – dodał niechętnie wykonując polecenia.
Przemknęli się w miarę cicho do wyjścia, uciekając tak szybko jak to było możliwe. Uwolniony młodzian spowalniał ich bardzo, gdyż musieli go nieść. Na niebie powoli pojawiały się pierwsze gwiazdy, ale jedna z nich zdawała się świecić na pomarańczowo. Selena zauważyła, że obiekt zaczyna się powiększać z każdą chwilą.  
- To Hedos, szybko, za tamto wzniesienie, zanim nas zobaczy.
- A co z Wirą? - spytał wystraszony Iryt.
- Pójdę po nią, zaczekajcie tam na mnie.
- To niebezpieczne, zaczekaj! - krzyknął Veldos, chcąc za nią iść, ale tamci go powstrzymali.

Odmieniona królowa lodu biegła ile sił w stronę nieświadomej niebezpieczeństwa kobiety. Gdy znalazła się przy murze, wychyliła się, widząc jak rozgorączkowany wróg, obłapia jej znajomą w dwuznaczny sposób. Wira spojrzała w górę, a kiedy zobaczyła Selenę, zrozumiała, że musi się wyrwać. Ta dawała jej na migi znaki, pokazując na niebo i przejechała palcem po szyi, chcąc przekazać że mogą zginąć. Berl najwyraźniej zapomniał o całym świecie, gdyż podniebna wojowniczka wzbudzała w nim pożądanie. Wtem Wira odsunęła się od wojownika lawy.
- Czemu przerwałaś?
- Hedos nadlatuje! - krzyknęła z udawaną radością.
- Gdzie? - spytał odwracając się nagle.
W momencie dostał silny kopniak od Seleny, która skoczyła na niego jak kocica. Wira dopełniła dzieła, wlewając mu na siłę do gardła jakiś specyfik.  
- Ty zdradziecka oszustko! - wykrzyknął, rozumiejąc że został zmanipulowany.  
Koncentrował jeszcze siły, chciał uderzyć ogniem, który pojawił się w jego ręce. Nagle upadł twarzą w ziemię, na chwilę tracąc kontakt z rzeczywistością.  
- Uciekajmy, migiem! - zawołała odmieniona lodowa wojowniczka.
Biegły bardzo szybko, lawirując pomiędzy fragmentami zburzonej budowli. Chowały się co chwila, aby wróg ich nie dostrzegł. Gdy dobiegły do towarzyszy, ledwo łapały powietrze w płuca.  
- Jesteśmy w komplecie, teraz chodu. - odparł wystraszony Veldos, czując że Berl za niedługo się ocknie.
Selena jeszcze obejrzała się za siebie, właśnie lądował ich największy wróg, pozostawiając po sobie drobinki piasku na podłożu. Już miał wchodzić do środka ruin, kiedy zatrzymał się w miejscu. Wtem zaczął kierować się do nieprzytomnego Berla. To był znak, że trzeba przyspieszyć kroku. Wbiegli w gęste zarośla, ciągnąc za sobą Teniga, który powoli zaczynał odzyskiwać świadomość, choć wciąż był bardzo słaby. W pewnym momencie stwierdzili, że polecą, aby szybciej dotrzeć do kryjówki. Wciąż oglądali się za siebie, czy ktoś za nimi nie podąża, z bijącym sercem obawiając się konsekwencji zuchwałego porwania. Wreszcie znaleźli się przy kwiatowych pnączach. Wylądowali przed wejściem, wciągając do środka uwolnionego księcia. Położyli go na posłaniu, Selena dotknęła dłonią jego policzka. Wtem otworzył oczy, wyraźnie wyczuwała, że się boi.  
- Już dobrze, jesteś wolny, nikt cię nie skrzywdzi. - odparła odmieniona królowa lodu z troską w głosie.

Matczyne uczucia wróciły ze zdwojoną siłą, chociaż do tego czasu wyrósł na młodzieńca, nie potrafiła widzieć go inaczej niż wtedy, gdy zaginął.  
- Porwaliście mnie! - krzyknął chłopak, odpychając z całej siły Selenę.
- Tenigu, uspokój się. Przyszliśmy ci na ratunek. - dodał Veldos.
- Szuje, chcecie mnie zabić? Oszukaliście mojego ojca, gnidy.
- To nie jest twój ojciec! Fero nim jest! - wykrzyczała Selena zdziwiona jego słowami.
- Skąd o nim wiesz? Ten tchórz mnie zostawił, podobnie jak matka, oni dla mnie nie żyją, umarli dla mnie dawno temu! To Berl z Hedosem się mną zajmowali!
- Bo cię porwali, posłuchaj, wrócisz do domu … jestem twoją …
Nagle Tenig uderzył w kobietę lodowym grotem, aż odebrało jej dech. Padła uderzając o pobliską ścianę. Zrozumieli, że albo chłopak postradał zmysły, albo zrobili mu pranie mózgu. Zaczął ich atakować, jakby chciał ich zabić, nie mogli na to pozwolić. Tenig zaczął zamrażać pomieszczenie, musieli uciekać na zewnątrz, czując przenikliwy chłód.  
- Co robimy? On zwariował. - wycedził Veldos, widząc reakcję młodzieńca.
- Co oni mu zrobili – chwytała się za głowę odmieniona królowa lodu.
- Cokolwiek to było, on jest za nimi, nie za nami. Nie przyznawaj się teraz kim jesteś, rozumiesz? Zabraniam ci, bo on cię zabije!
- Co ty mówisz, własną matkę? - zdziwiła się Selena, widząc wychodzącego z groty chłopaka.
Jego wzrok emanował wściekłością, wydawał się gorszy od samego Hedosa.  
- Hedos was oczernił w jego oczach, nie wiemy co mu naopowiadał, ale Tenig w to wierzy. Dopóki wrogowie żyją, on będzie za nimi stał murem.
Kobieta otworzyła szeroko usta, widząc jak kolejne czary lodu wysyłane są w ich stronę. Przywołali  w dłoniach świetliste obręcze. Wyglądało na to, że bez poważniejszej walki się nie obejdzie. Wydawało się, że dobrze im idzie, ale chłopak nie pokazał jeszcze co tak naprawdę potrafi. Za chwilę skoncentrował siły, przywołując bojową różdżkę, ale odmienną od tej, jaką miała jego matka. Wydawała się przesiąknięta ciemną mocą, tyran musiał maczać w tym palce. Uderzył trzonkiem broni o ziemię, która zaczęła zamarzać, jak w środku mroźnej zimy. Nagle od Teniga poszybowała w ich stronę potężna energia, niszcząc wszystko co stało na jej drodze. Iryt bardziej obeznany w zaklęciach powietrza, przywołał dla nich tarczę, która częściowo ochroniła ich przed atakiem. Jednak w pewnym momencie pękła, jak stłuczone szkło, rozpadając się na tysiące małych drobinek. Ich ciała pokrył szron, powodując straszny ból.  
- To nie koniec, zabiję was! - krzyknął książę przygotowując się do kolejnego ataku.
Wysoko na niebie ujrzeli pomarańczowe światło. Hedos musiał zauważył tak potężną energię, kierując się wprost na nich.  
- Nie damy im rady, musimy uciekać, albo zginiemy. - odparł z przerażeniem w oczach Iryt.
- A co z moim synem? Przyszłam go uwolnić, jestem tak blisko …
- Otrzeźwiej z tej matczynej miłości. W nim nie ma uczuć, nie widzisz tego? - dodał Veldos, widząc co się święci.

Na siłę pociągnęli za sobą Selenę, odlatując póki jeszcze się dało. Tenig trzaskał w ich stronę lodowymi grotami, które prawie ich trafiły. Na szczęście Wira znała dobrze te tereny, kierując ich w najbardziej niedostępne miejsce. Schowali się w kolejnej pieczarze, wchodząc w najdalszy zakamarek zimnej i mokrej kryjówki. Siedzieli cicho, aby nie zostać wykryci. Nad nimi świstały pociski Teniga, rozbijając się o skały. Po pewnym czasie wszystko ucichło, zrozumieli, że wróg dał sobie spokój, przynajmniej na razie. Selena roniła łzy, nie kontrolowała już tego. Dlaczego syn jej nienawidzi, czemu nie chce wrócić do domu. Pomyślała, że może dobrze zrobiła słuchając Veldosa. Gdyby przyznała się kim jest, mogłaby zginąć.  
- Przestań płakać, to nie przystoi królowej, musisz być silna. - pocieszał ją odmieniony wojownik lawy.
- Cały czas jestem silna, słyszysz! Przez tyle lat, nie mam już siły, własny syn chce mnie zabić!
- Tym razem znamy jego kryjówkę, musimy szybko odnaleźć resztę, zanim Hedos znów go przeniesie. Najważniejsze, że nie wie kim jesteśmy. Mogli pomyśleć, że rebelianci go atakują, a ich się tak nie obawia jak nas. - dodał Veldos, próbując podtrzymać na duchu kobietę.
Selena spojrzała na niego, a potem na resztę zgromadzonych w grocie.  
- Czy nadal chcecie mi pomagać? To nie jest wasza sprawa, nie chcę żebyście ginęli.
- Nie lubię cię, wręcz nie potrafię z tobą wytrzymać, ale jak widzę jak ty patrzysz na syna, to aż serce mi się kroi. - dodał stanowczym tonem Iryt.
- Nie mam dzieci, ale gdybym miała, chciałabym je kochać , tak jak ty kochasz Teniga. - wtrąciła się Wira, przytulając odmienioną królową.
- Skopiemy tych pyszałków, nie chcemy takich w naszym królestwie. - dodał Lon, uśmiechając się przy tym wymownie.
- Dziękuję wam, za wszystko.
- Więc na co czekamy, lecimy po Fero i resztę, w końcu umiemy latać, prawda? - odparł Veldos z uśmiechem.
- Ruszajmy – powiedziała pewnym siebie głosem odmieniona lodowa wojowniczka.
Wyszli ostrożnie z jaskini, w ciemnościach nikogo nie widzieli. Po cichu skierowali się w stronę granic królestwa, musieli zejść z ogromnej góry. Najbliżej nich znajdował się Rawo z Mawilem, musieli zejść do podziemi, a potem wyruszą po Fero z Lirią. Tylko gdzie podziewał się Nular, tego nie wiedzieli, ale dzięki niemu mogli odzyskać swoje dawne postacie i zdolności, ale najważniejsze że bez niego nie mogli dotrzeć do domu.

415 czyt.
100%102
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1969 słów i 11000 znaków. Tag: #fantasy

2 komentarze

 
  • AnonimS

    AnonimS · 23 lis 2018

    Pranie mózgu poskutkowało l syn odwrócił się od rodziców. Ciekawa część.  Pozdrawiam

  • mydream2017

    mydream2017 · 23 lis 2018

    Sztuczki Wiry działają zgodnie z planem i Berl uległ jej urokowi. Jednak Berl i Hedos wpłynęli na syna Seleny wmawiając mu kłamstwa więc swoich wybawców potraktował jak wrogów. Mam nadzieje, że Selena i Fero przywołają w Tenigu odpowiednie wspomnienia i chłopak stanie po ich stronie