Kiedyś będziesz mój - Rozdział 52 - EPILOG

Ariel siedział obok Moniki, chociaż powinien być już wraz ze swoją grupą i przygotowywać się do występu. Jakoś tak nie potrafił zebrać się w sobie, aby zostawić dziewczynę i zniknąć.  
- Chyba powinieneś już iść – powiedziała blondynka, zerkając na niego znacząco. – Ta cała szalona Orłowska zaraz tu wpadnie i siłą wepchnie cię na scenę.
Zamiast przejąć się jej słowami, złapał ją za rękę i spojrzał w oczy.
- W takim razie, musisz mocno za mnie trzymać kciuki i dać mi jakąś namiastkę nagrody, jaka mnie czeka za świetnie zagranie swojej roli.  
Monika zarumieniła się, uciekając wzrokiem w bok.
- Ariel – mruknęła upominającym tonem. – Idź już.
Zirytowany, westchnął ciężko, a potem dotknął dłonią jej podbródka i pocałował.  
Owszem, stresował się każdym występem przed widownią, ale tym razem było inaczej. Czuł, jak po jego ciele rozlewa się ulga, gdy blondynka oddawała wszystkie jego pocałunki, cicho wzdychając.  
- Dobry początek – powiedział szczerze, odsuwając się od niej na niewielką odległość. Widział zmieszanie wymalowane na jej twarzy, ale nie napawało go ono obawą, a wręcz przeciwnie. – Wrócimy do tego, jak już będzie po wszystkim.
Po tych słowach, wstał, zostawiając Monikę w totalnym szoku i ruszył w stronę grupy, która już wyglądała zniecierpliwiona zza kotary i kiwała na niego energicznie głową. Po chwili, zauważył wściekły wzrok Orłowskiej, która lustrowała wzrokiem całą widownię.  
Poczuł mocny skurcz w żołądku, ale potem przypomniał sobie, że tym razem, to nie on gra pierwsze skrzypce, więc odetchnął z ulgą i uśmiechnął się szeroko do choreografki, która prychnęła pogardliwie pod nosem i zniknęła, szukając pewnie innych tancerzy.  



Patka siedziała na ławce w szatni i próbowała zebrać myśli. Przez niedopowiedzenia ze strony Wojtka brakowało jej czasu, aby stresować się spektaklem, który miał się zacząć za kilka minut. Doskonale wiedziała, że powinna już dawno tam być i rozciągać się razem z Kiką, ale unikała blondyna, bo bała się spojrzeć mu w oczy. Nie zamierzała wybuchać, bo sytuacja tego nie wymagała.  
Wojtek miał rację.
Cokolwiek powiedział Arturowi, miał cholerną rację. I te wszystkie powody, dla których nie poinformował jej o obecności bruneta, również miały sens. Nie chciała zgłębiać się w szczegóły, bo blondyn zawsze był wobec niej fair. Zresztą, nawet jeśli egoistyczna natura kazała mu stanąć na drodze pomiędzy nią a Arturem, to nie mogła mieć pretensji.  
Chciał ją mieć dla siebie, czy to coś złego?
I jak na zawołanie, w damskiej szatni pojawił się Wojtek, na dodatek, niekompletnie ubrany. Odwróciła wzrok, przeczesując palcami swój idealny kucyk.  
- Tutaj się schowałaś – powiedział uradowany, kucając przed nią. Niechętnie przeniosła na niego wzrok, cała się rumieniąc. – Co taka czerwona?
- Masz zamiar tak paradować? – zapytała, wolno taksując go spojrzeniem.
Nachylił się w jej stronę, skupiając wzrok na ustach.
- Jeśli ci się podoba to czemu nie?
Wywróciła teatralnie oczami.
- Orłowska…
- Drobna zmiana planów, nakaz wyszedł od niej, więc będziemy w pierwszym układzie tańczyć bez koszulek.
- W teatrze?! Całkowicie oszalała?
- A co powiesz na ten top? – odbił piłeczkę, dotykając palcami jej odsłoniętego brzucha, a potem odkrytych ramion. Czuła w podbrzuszu przyjemne ciepło i choć wiedziała, że będą mieli cały spektakl na dotykanie się, zarzuciła mu rękę na szyję. – Hmm?
- Nie podoba się?
- Masz całkiem dobry humor. Myślałem, że będziesz trzęsła się z nerwów, a jest wręcz odwrotnie. – Uśmiechnął się dwuznacznie. – I seksownie.
Na jej twarzy pojawił się uśmiech.
- Widzę, że od ostatniego razu też ci się polepszyło. – Rozdzwoniła się jego komórka, a kiedy na nią przelotnie zerknął, mina mu zrzedła. – Chyba za wcześnie to powiedziałam…
Wojtek spojrzał na nią w dziwny sposób, a potem zacisnął mocno szczękę. Nie potrafiła rozszyfrować jego wyrazu twarzy, więc złapała go mocno za rękę i uniosła pytająco brwi.
- Co się stało?  
- Nic – mruknął.
- Skład się posypał?  
- Nie…
- Orłowska wpadła w szał?  
- Jeszcze nie.
- Ludzie nie kupili biletów albo w ogóle nie przyszli? - Blondyn zmroził ją wzrokiem, aż wreszcie brunetka westchnęła ciężko. – W takim razie chodzi o to, że on tu jest, prawda?
Zaskoczyła go, widziała to po jego oczach.
- Skąd wiesz?
- Wojtek, nie jestem dzieckiem – odpowiedziała łagodnie. – Nie musisz traktować mnie jak jajko, które lada moment wypadnie ci z rąk.  
- Nie chcę, żeby z tobą rozmawiał.
- I nie będzie – zapewniła go. Zauważyła, że jej słowa nie zrobiły na nim wrażenia, więc objęła jego twarz dłońmi i uśmiechnęła się delikatnie. – Wiem, że z nim ostatnio rozmawiałeś, chociaż to bardzo nietrafne słowo.
- Kto ci powiedział?
- Nieważne – ucięła krótko temat. – Nasze ostatnie spotkanie miało mu uświadomić, że stracił mnie ostatecznie i na nic zdadzą się jego kolejne próby, skoro mnie nie kocha, a kieruje nim tylko chora zazdrość, której nie rozumiem. – Uśmiechnęła się z trudem. – Nie musisz martwić się, że kiedy stanie na mojej drodze, przywitam go z otwartymi ramionami, bo tak nie będzie. Nie tym razem.  
Spuścił wzrok, a ona przygryzła wargę, oczekując na jakąś reakcję z jego strony.
- Wyszedł ze mnie egoista – mruknął żartobliwie, chociaż gdy ponownie na nią spojrzał, nie zauważyła, aby śmiech dosięgnął jego oczu. – Nie zamierzam traktować cię jak swojej własności, ale jesteś moją dziewczyną. – Zamrugała kilka razy powiekami, zastanawiając się, kiedy ich znajomość posunęła się do przodu tak bardzo, że stali się parą. – Nie miej takiej zaskoczonej miny.  
Uniosła jeden kącik ust do góry, głaszcząc kciukami jego policzki.  
- Cieszę się, że…
Nie zdążyła dokończyć, bo złapał ją za łokieć i pociągnął w swoją stronę, złączając ich usta. Poczuła nagły przypływ pewności, bo Artur nie przyjąłby spokojnie takich tłumaczeń, a jakakolwiek argumentacja tylko pogorszyłaby dodatkowo sprawę.  
Wybór między nimi dwoma może nie należał do łatwych, ale szybko zorientowała się, że żaden z nich nie dałby jej tego samego, więc nawet nie musiała wybierać. Mogła jedynie zmusić swoje myśli, aby dały spokój wspomnieniom związanym z brunetem, jak i swoje serce, aby odpoczęło od wszystkich uczuć, jakie wzbudzał w nim Artur.  
- Tu jesteście! - Podskoczyli jak oparzeni, a zarumieniona Patrycja uciekła wzrokiem, żeby tylko nie spojrzeć Orłowskiej prosto w oczy. - Wynocha na scenę! Migiem! – Wiedziała, że kobieta była dość nerwowa i często działała pod wpływem impulsu, ale w tym momencie przebiła samą siebie. - Jeszcze się nacałujecie!  
Kątem oka zauważyła rozbrajający uśmiech na twarzy Wojtka, który nie potrafił oderwać od niej oczu. Poczuła się wyjątkowa, ale nie tylko, bo gdy tylko jej serce zadrgało w znajomy sposób, utwierdziła samą siebie w przekonaniu, że wystarczy znaleźć odpowiedniego chłopaka, a uczucia same przyjdą - prędzej czy później.



Światła ostatecznie zgasły, a Artur wziął głębszy wdech, przyciskając pięść do ust. Od kilku minut starał się uspokoić, bo nie był przygotowany na to co zobaczy. Wiedział, że Wojtek z Patrycją tańczą razem, ale nawet nie przypuszczał, że…
Jego plątaninę myśli przerwało pojawienie się na scenie brunetki, ubranej całej na biało. Była tak skupiona na tym, co robiła, że nie mógł wyjść z podziwu. Ostatnim razem emocje wzięły górę, ale teraz… Po chwili wokół niej pojawiły się inne tancerki, którym nie mógł się dobrze przyjrzeć, bo cała jego uwaga była przeznaczona dla Patrycji, która czarowała całą widownię.  
Długa spódnica, która składała się z fragmentów materiału, wirowała wokół niej przy każdym obrocie, wprawiając go w zachwyt. Czuł dziwne skurcze żołądka, bo zaczął się obawiać, co jeszcze zobaczy w tym spektaklu, skoro Patka była taka śliczna i pełna delikatności.  
Wszystkie tancerki niespodziewanie zamarły, a muzyka zmieniła się. Zanim się zorientował, dziewczyna znikła, a w jej miejscu pojawił się… pieprzony drań, który chciał sprzątnąć mu Patrycję sprzed nosa. Wziął kilka głębszych wdechów, a potem zacisnął mocniej szczękę, bo kiedy na scenie zrobiło się jaśniej, zauważył, że ten lowelas paradował bez koszulki.  
Prychnął pogardliwie, gdy dziewczyny na sali zaczęły głośno wzdychać. Miał ochotę wstać i wyjść, ale doskonale wiedział, że tego nie zrobi, bo chce porozmawiać z brunetką, nawet, jeśli musiałby wdać się w bójkę z tym kretynem.
Komórka zawibrowała mu w kieszeni, więc wyciągnął ją i przelotnie zerknął na ekran.
„Gdzie jesteś?”
Westchnął ciężko, a potem zablokował ekran i odwrócił telefon, aby go nie kusił. Nie zamierzał prowadzić żadnych smsowych dyskusji z Anitą, która pewnie nie byłaby zadowolona, że pojechał do teatru, aby zobaczyć swoją… Patkę.
Nie miał ochoty zastanawiać się nad tym, co będzie dalej.  



Czuł na sobie wzrok Orłowskiej, która nie potrafiła oderwać od nich oczu. Kątem oka sprawdzał, czy wszystko idzie zgodnie z planem, ale kobieta wyglądała na wniebowziętą, prawie tak samo, jak Patrycja, która prześlizgiwała mu się w dłoniach z taką gracją… Kilka razy musiał powstrzymać się, aby się nie uśmiechnąć, więc gryzł policzki.  
Patka była taka… Brakowało mu słów, ale przy każdym najmniejszym dotyku, czuł przyjemne napięcie, jakie przechodziło przez całe jego ciało. Kręcił się wokół niej, podnosił, obracał, łapał w powietrzu i pozwalał jej nogom oplatać jego biodra. Miał coraz większą ochotę na pocałunki, ale wiedział, że musi zdusić w sobie te pragnienia, bo Orłowska nie wybaczyłaby mu, gdyby przyspieszył koniec spektaklu. Ograniczył się jedynie do maślanych oczu, bo świetnie zdawał sobie sprawę, jaki wyraz ma jego spojrzenie, gdy patrzy na nią.
Zaczęła się piosenka z ostatniego epizodu, więc od razu zauważył zmianę w oświetleniu. Tym razem, inni tancerze tworzyli dla nich tło. Ciało brunetki drżało od emocji oraz muzyki, w którą wczuwała się bardziej niż jakakolwiek znana mu dziewczyna. Patrzył z podziwem na jej skupiony wyraz twarzy, próbując odnaleźć w nim kawałek czegoś, co świadczyłoby o tym, że pamięta o jego obecności.  
Zanim się obejrzał, wpadła mu w ramiona, obejmując mocno nogami jego biodra. Przytrzymał dłońmi jej uda, spoglądając prosto w zamglone od emocji oczy. Spowolniona muzyka, jej przyspieszony oddech oraz mocne bicie jego serca sprawiły, że ten pocałunek stał się nie tylko częścią spektaklu, ale częścią ich samych.
Miało być subtelnie, można rzecz, że symbolicznie, ale blondyn wpił się mocno w usta Patrycji, zabierając jej oddech. W ciągu kilku sekund poczuł, jak wplata mu palce we włosy, przyciągając bliżej jego głowę, pogłębiając pocałunek. Nie było w tym nic delikatnego, ale nie przejął się tym, tracąc kontakt z otaczającym go światem.  
Liczyła się tylko dziewczyna, którą trzymał w swoich ramionach i obiecał sobie w duchu, że nigdy nie dowie się, jak mocno kochał ją ten drań.  



Musiał wyjść, żeby odetchnąć świeżym powietrzem.  
W głowie kotłowały mu się różne myśli, a większość z nich podburzała go do pójścia za kulisy i skopania tyłka temu lowelasowi, który pozbawił go możliwości bycia z dziewczyną, którą cholernie mocno pokochał.  
Wspomnienia, jak stop-klatka przelatywały mu przed oczami, przypominając o najlepszych chwilach z Patrycją. Przypomniał sobie jej śmiech, dotyk, drżenie ciała, gdy ją dotykał i mocne bicie serca, gdy całował. Doskonale pamiętał, w jaki sposób na niego patrzyła i ile razy powtarzała, że wcale nic do niego nie czuje, chociaż jej oczy mówiły coś innego.  
A teraz, gdy naprawdę, sam zaczął czuć do niej najmocniejsze uczucie, jakie kiedykolwiek go przepełniało, które było nawet trwalsze niż złość, która ciągle przejmowała władzę nad jego ciałem, zrozumiał, że ktoś inny rozkochał ją w sobie, odbierając mu powód, dla którego tu się znalazł.
Rozluźnił dłonie, całkowicie się poddając.
Przegrał, chociaż to nie była żadna cholerna gra. Stracił ją, dokładnie tak jak mu powiedziała. Na jego miejscu pojawił się ktoś inny, przy kim wydawała się szczęśliwsza… Tak, Wojtek z pewnością ją uszczęśliwiał. W tańcu całkowicie mu się oddała, a przecież tam podobno liczy się zaufanie. Zaufanie, które również stracił…
Nie powinien w ten sposób myśleć, bo to nie było w jego stylu, ale wszystkie bodźce, wbijały mu szpile w serce, bo to właśnie ono najbardziej cierpiało. Cierpiało, gdy dowiedział się o stracie dziecka, gdy zobaczył matkę z blizną, gdy zabił się jego brat.  
Do pieprzonego trójkąta dołączyło jeszcze jedno zdarzenie, a mianowicie, utrata Patrycji mimo usilnych prób zatrzymania jej przy sobie.
Opuścił ramiona, a potem wyciągnął komórkę z kieszeni spodni i wybrał numer do jedynej osoby, która mogła mu pomóc w tym momencie. Wahał się tylko przez chwilę, aż ostatecznie zadzwonił.
- Anita?

KONIEC

_____________________________________________

Nigdy nie napiszę alternatywnego zakończenia tej historii, bo Artur nie zasłużył sobie na szczęście u boku Patrycji. Wojtek (w moim odczuciu) jest najlepszym, co mogło ją spotkać po takim rozczarowaniu...  
Dziękuję, że tu byliście, czekaliście, czytaliście i komentowaliście :) :*
Może ruszę z nową historią, a może skupię się na tym drugim opowiadaniu - jeszcze nie wiem, ale pewnie na dniach wszystko się rozstrzygnie :)
Ale ciekawi mnie, jakie jest Wasze zdanie na temat całokształtu tego opowiadania? :)

elorence

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2482 słów i 14161 znaków.

7 komentarzy

 
  • TensamJa

    Co to było?! Pisałem z Tobą umierając z zachwytu kiedy przeczytałem 35 rozdział "Tylko Ciebie..." uważałem to za dzieło sztuki, chwaliłem, zachęcałem do papierowej wersji, umierałem z zachwytu...ale to?! Pod każdym rozdziałem chciałem napisać komentarz ale cierpliwie czekałem. Pochłaniałem rozdział za rozdziałem. To coś niesamowitego. Ta wielowątkowość, ten styl, ta lekkość sprawia, że wewnętrznie porównuje i utożsamiam się z bohaterami. Wiele sytuacji zawartych w opowiadaniu ma odzwierciedlenie w moim życiu. Czy naprawdę wszyscy sądzą że nie istnieje przyjaźń damsko-męska? Przeżyłem ją sam byłem świadkiem jak się układała przyjaźń dwóch obcych sobie ludzi, kwita i rosła wyniosła się na wyżyny by zostać zabita przez świat... Opowiadanie jest piękne choć jestem facetem parę razy udało Ci się mnie rozkleić i nie wstydzę się tego... Mam żal że to już koniec.. Dziwna pustka bo w wielu sytuacjach widziałem tam siebie... Masz niezwykły talent i coś co miała Patrycja.... To coś to ogromna pasja. Jestem niezwykle dumny że mogłem uczestniczyć w tej niezwykłej przygodzie. Brakuje tu jeszcze kilku rozdziałów z opisem Moniki i Ariela i dalszych losow Artura i choćby Anity.. Dziękuję Ci za tą podróż.

  • elorence

    @TensamJa , dziękuję Ci za bardzo za czas, które poświęciłeś tej historii.  
    Zdecydowałam się na otwarte zakończenie, żeby każdy mógł wyobrazić sobie dalszy ciąg. Czy Anita i Artur wrócą do siebie? Czy będą potrafili stworzyć normalny związek? Czy Monika wreszcie przestanie udawać i całkowicie przekona do siebie Ariela?
    To wszystko stoi pod znakiem zapytania.  
    Patrycja związała się z Wojtkiem. I w sumie, to ona była tutaj główną postacią. Łączyła wszystkie wątki :)  
    Jak przyjaźń damsko-męska nie istnieje? Przecież Ariel przyjaźni się z Patrycją. Od samego początku do samego końca tej historii. A jeśli chodzi o rzeczywistość, to przyjaźń damsko-męska jest ciężka, bo trzeba naprawdę się dopasować, aby nie wyszło z tego coś więcej.  
    Nie uważam, żeby ta historia była jakaś super, ale podobała mi się, o ile autorowi może się coś swojego spodobać.
    Jeszcze raz bardzo dziękuję i pozdrawiam :)

  • TensamJa

    @elorence, dopasować powiadasz? Tylko w którym miejscu jest ta niewidoczna granica między niezwykłą przyjaźnią a chęcią czegoś więcej? Kiedy odróżnić uzależnienie od kogoś i bycie pomocą na każde zawołanie od miłości? Można kochać inna kobietę? Jakie jest Twoje zdanie ns temat tej przyjaźni?

  • elorence

    @TensamJa , ciężko mi odpowiedzieć na jakiekolwiek pytanie, które zadałeś. Osobiście nie wierzę w przyjaźń damsko-męską, więc nie wiem, gdzie jest granica w takiej przyjaźni. Trzeba pamiętać, że nigdy nie odgadniemy co siedzi w głowie drugiego człowieka :)

  • TensamJa

    @elorence Ariel przecież kochał Patkę i każdemu to udowadniał więc chyba coś w tym jest. Nie odgadniemy nawet jeśli nie ma tajemnic? Hmmm?  :)

  • elorence

    @TensamJa, kochał ją jak siostrę :) I jest mi smutno, że doświadczył przykrych rzeczy...  
    Teoretycznie powinnam wiedzieć co siedzi w głowach moich bohaterów, ale często rozdziały pisały się same, więc chyba żyli jednak swoim życiem.

  • TensamJa

    @elorence kochał jak siostrę.... Nie każdy rozumie taką miłość.. Twierdzą, że miłość to miłość nie ma różnych znaczeń tego stanu..

  • CzarnaaSrd

    A ja twierdzę że prawdziwa miłość zwycięży wszystko. W każdej części opowiadania było widać że to Patrycja z Arturem darzą się uczuciem.  Wojtek był fascynacja która zastąpiła coś co ja zranilo. W prawdziwym życiu też by tak było. Ale z czasem oni spotkali by się. Choćby przypadkiem,  poszli do kawiarni i wytłumaczył sobie wszystko jak było naprawdę. I wiem że uczucie które na trochę zostało uspione odrodziloby się na nowo. Nigdy nie zbudujesz szczęścia na cudzym nieszczęściu. Marcin był tego idealnym przykładem bo zranił Patrycja dla własnych pragnień i koniec.koncow źle na tym wyszedł. Z Wojtkiem będzie tak samo. Zbliżył do siebie Patrycje sprawił że się nim zafascynowala i odrzuciła Artura na bok. Ale nie sprawił że o nim zapomniała i przestała kochas. On to tylko uspil. A ich spotkanie napewno wszystko odrodziloby na nowo. Tak by było w życiu. Ale przecież to tylko zmyslona historia ;).  
    Wielkie brawa za umiejętność pisania. Potrafiłas wciagnąć czytelnika tak że nie mógł się oderwać a każda część pozostawiala niesmak że tak szybko nastąpił koniec i trzeba czekać na ciąg dalsyz. Już dawno nie czytałam tak cholernie dobrego opowiadania.

  • elorence

    @CzarnaaSrd, bardzo Ci dziękuję za odzew :) Niezwykle mi miło, że opowiadanie przypadło do gustu.  
    Właśnie dlatego zostawiłam otwarte zakończenie, abyście mogli sobie sami dopisać ciąg dalszy. Być może Patrycja wciąż kocha Artura. Być może odrzuciłaby Wojtka ze względu na niego. Ale to wszystko: być może :)
    Dziękuję!

  • CzarnaaSrd

    @elorence liczę na ciągu dalszy tej histori ;)

  • Lil

    Szkoda Artura.

  • Caryca

    Witam, hm jako że jestem przekora  to zgadzam się z Tobą autorko w 100 procentach,to Wojtek jest  meżczyzną który zasługuje na nią ,pomaga,wspiera  słucha...

  • Non

    Zakończenie mnie rozczarowało... Ariel i Monika nie porozmawiali, Artur nie powiedział Patrycji co czuję a ona była z  Wojtkiem o niczym nie wiedząc a przecież go nie kocha.  Opowiadanie ogólnie bardzo dobre. Pozdrawiam

  • Non

    @Non wydaje mi się że powinny być jeszcze dwie części i dopiero zakończenie. Nawet takie ze Artur zostaje sam. To tylko moje zdanie.

  • elorence

    @Non, to się nazywa otwarte zakończenie :) Dla Patki lepsza jest niewiedza i wiem z doświadczenia, że czasami nie warto na siłę dociekać :)

  • Non

    @Non nie będę się kłócić bo opowiadanie czytałam z przyjemnością :)

  • Marcysia

    Opowiadanie boskie. Ale calym sercem jestem za Arturem.

  • zabka815

    Opowiadanie jest super, ale cóż ja uważam inaczej niż Ty autorko moim zdaniem Artur zasłużył na szansę u Patrycji, mimo tego że spał z Moniką, Patrycja nie była z Arturem on dopiero później zaczął walczyć o nią :).

  • Fanka

    @zabka815 zgadzam się z Tobą. Każdemu należy się druga szansa. Fakt święty Artur nie jest,ale mimo to od samego początku było czuć jak kocha Patrycje. Napisz kiedyś drugą część może tego opowiadania ;) Ariel potrafił wybaczyć Monice,więc moim zdaniem Patrycja powinna być z Arturem. Ale cóż to Twoje opowiadanie i należą Ci się ogromne brawa bo świetnie były wszystkie części!  :bravo:

  • elorence

    Arturowi nie należała się żadna szansa. Nie przespał się raz z Moniką, ale kilkanaście razy i obwiniał cały świat, że Patka nie jest z nim, a tak naprawdę to była wyłącznie jego wina. I ta jego agresja... Naprawdę widziałyście go w wyobraźni z Patką? :)

  • zabka815

    @elorence Tak droga autorko, jak widać Artur przy Patce potrafił zapanować nad swoją agresją ona go uspakajała więc powinien dostać drugą szansę ale jak już zostało to napisane to jest Twoje opowiadanie ????