Kiedyś będziesz mój - Rozdział 32

Za kulisami, Patrycja z trudem łapała oddech. Była wykończona występem i miała mętlik w głowie. Kompletnie nie wiedziała, co działo się z nią na scenie. Nie mogła wytłumaczyć swojego zachowania, ale kiedy usłyszała muzykę, poczuła w sobie coś dziwnego. Całkowicie oderwana od rzeczywistości, nawet nie zarejestrowała spojrzeniem, czy zgrywa się z Eweliną, która stała raptem dwa metry dalej!  
Przeczesała palcami włosami i wzięła głębszy wdech, gwałtownie robiąc porządny krok w tył, bo za kurtyny wyszła blondynka, która miała nieciekawy wyraz twarzy, oraz sam Ligocki.  
- To było… fenomenalne! Patrycja, pokazałaś coś naprawdę niesamowitego! – Oczy mężczyzny błyszczały, a ekscytacja w jego głosie tylko zawstydzała brunetkę. – Rozjaśniłaś mi wizję całego spektaklu! Twojej ekspresji nie można łączyć z czymkolwiek! Musisz być gwiazdą sceny, o tak, to jest świetna myśl!
- Panie Ligocki, myślę, że…
- To będzie twoja życiowa szansa!
Załamana Patrycji, zerknęła na Ewelinę, która nawet nie ukrywała zawodu w swoim spojrzeniu. Objęła się mocno ramionami i patrzyła na dziewczynę bez jakichkolwiek emocji.  
- Dokładnie, to będzie ogromna szansa – powiedziała niby szczerze, chociaż w jej głosie krył się żal. – Nie możesz przepuścić takiej okazji.
Brunetka pokręciła głową, ale kompletnie się z nią nie zgadzając.  
- Ewelina, ja…
- Pójdę już – szepnęła. – Do widzenia.
Ligocki tylko kiwnął głową, a potem uśmiechnął się ciepło do Patrycji, która odprowadzała wzrokiem koleżankę.  
- Będziesz miała swoją rolę, swoją scenę i swój debiut! Czy to nie jest wspaniałe? Pierwszy raz weźmiesz udział w tak ogromnym przedsięwzięciu. Do tego spektaklu chcę zaangażować naprawdę wiele młodych osób, aby pokazać ich pokoleniu, że teatr jest nie tylko dla dorosłych, dojrzałych ludzi.  
- To bardzo dobry pomysł, ale nie sądzę, abym była dobrą, a raczej, właściwą osobą do tej roli.  
Mężczyzna machnął niedbale ręką, uśmiechając się szerzej.
- Szukamy nowej twarzy o niespotykanym talencie. – Wskazał na nią dłońmi. – Wpasowujesz się idealnie.  
- Ale Ewelina… nie mogę, nie powinnam zabierać jej miejsca.
Ligocki zmarszczył brwi.
- No cóż, takie jest życie. – Wzruszył ramionami. – Dziewczyna przyjęła złe założenie już na samym początku i musi zapłacić za to wielką cenę.  
- O czym pan mówi?
- Nieważne. Skup się na sobie, a osiągniesz wielki sukces, a chyba tego właśnie chcesz, prawda?
- To duża odpowiedzialność i nie wiem… Nie czuję się na siłach, aby…
- Wręcz przeciwnie. – Uśmiech mężczyzny stał się tajemniczy. – Kiedy kontrolę nad naszym życiem przejmują emocje… wszystko staje się inne, bardziej żywe i barwne. Doświadczyłaś tego na własnej skórze, a każdy obserwator widział to w twoich oczach, z których płynęły łzy.
Patrycja spuściła głowę.
- To nie tak miało być.
- Stało się. Czasu nie cofniesz, a możesz być jedynie z siebie dumna.
Podniosła na niego wzrok i uśmiechnęła się niemrawo.
- Pokłada pan we mnie ogromne nadzieje. Dużo pan ryzykuje.
- Ale i dużo mogę zyskać, jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, a nawet lepiej.  
- No tak.  
- Nie zamartwiaj się na zapas, tylko korzystaj z ostatnich dni spokoju, bo po Nowym Roku rozpoczynają się próby do spektaklu i to nie będzie łatwy orzech do zgryzienia, sama wiesz.  
- Główna rola to wyzwanie, któremu postaram się sprostać.
- Nie masz innego wyjścia. – Posłał jej serdeczny uśmiech. – O, widzę, że już ktoś na ciebie czeka. Życzę powodzenia i dobranoc.
- Dziękuję panu.  
- Cała przyjemność po mojej stronie.
Ligocki odszedł w stronę szatni, a brunetka odwróciła się i stanęła twarzą w twarz ze swoim przyjacielem.
- Patrycja, co się dzieje, do cholery?



Ariel wpatrywał się w przyjaciółkę, mając w sobie całą masę dziwnych uczuć. Z jednej strony, czuł się zazdrosny o Monikę, ale z drugiej… Patryszja była jego najbliższą i najlepszą przyjaciółką. Mówili sobie o wszystkim.  
- Nie wiem, Ariel. – W jej oczach pojawiły się łzy. – Naprawdę, nie mam pojęcia…
Przytuliła się do niego mocno, a on objął ją w pasie i zaczął gładzić po plecach, starając się uspokoić jej drżące ciało.
- Wszystko będzie dobrze – szepnął, wcale w to nie wierząc.  
Odsunęła go od siebie, z trudem oddychając.  
- Znowu wszystko się rozpieprzyło – zawyła. – Cały mój świat, wiara w ludzi… to wszystko legło w gruzach! Nie mogę, nie chcę, nie mam już siły, do cholery, aby wiecznie próbować wychodzić z tego dołka, do którego wszyscy mnie wpychają!
- O czym ty mówisz? – zapytał, spodziewając się najgorszego, chociaż, skąd mogłaby wiedzieć, że Monika i Artur są razem?
- Widziałam ich, Monikę i Artura. Całowali się. Nie miałam pojęcia, że moja najlepsza przyjaciółka związała się z takim facetem! Byłam święcie przekonana, że on… Nic mi nie mówił o innych, chociaż wiem, że nie należy do mężczyzn, którzy sypiają samotnie w swoich łóżkach, to naprawdę wierzyłam, że mu na mnie zależy. I co? – Otarła policzki z łez. – Znowu mnie okłamano. Boże, to zaczyna się robić nudne!
Serce Ariela prawie pękło na pół.  
Nie on jeden widział to widowisko, które przygotowała blondynka. Patryszja nie miała zielonego pojęcia, że Monika wykorzystała sytuację, starając się wzbudzić w nim poczucie winy i cholerne wyrzuty sumienia, chociaż tylko potwierdziła jego zdanie na temat jej samej.  
- Jesteś na nią zła?
Oczy Patryszji zrobiły się ogromne.
- Na nią? A niby, czemu? – zapytała zszokowana. – Niczemu nie zawiniała. Skąd mogła wiedzieć, że postanowi grać na dwa fronty?  
Odetchnął z ulgą. Nie mógłby znieść nienawiści tych dwóch dziewczyn, które były sobie nawzajem bardzo potrzebne. Może ich kontakt nie był częsty, ale kochały się, prawie jak siostry.
- On wie, że ty wiesz?
- Jasne, że nie. I na pewno nie dowie się tego ode mnie. Nie będę robiła mu żadnych cholernych scen, bo nie mam na to siły. Niech sobie żyje w swoim zakłamanym świecie. Nie mam ochoty być jego częścią.
- Jesteś wściekła.
- Owszem, jestem i nie będę tego ukrywać. – Spojrzała na niego zimno, chociaż czuł, że ten chłód nie był kierowany do niego. – Już zaczęłam się do niego przekonywać i naprawdę wierzyć, że możemy stworzyć coś razem, a tu dowiaduję się, że nie jestem oczkiem w jego głowie.
- Naprawdę, chciałabyś, aby ten koleś stracił dla ciebie głowę?
Wzruszyła niedbale ramionami.
- Każda dziewczyna chce, aby ktoś zwariował na jej punkcie. Artur świetnie grał. Pokazywał, że mu zależy, a potem szedł do mojej przyjaciółki i… - Pokręciła głową, a z oczu znowu płynęły jej łzy. – Nie jestem wystarczająco silna, aby dłużej o tym mówić.  
- Na scenie nie pokazałaś, że jesteś słaba.
Uśmiechnęła się blado.
- To zasługa Wojtka. Znalazł mnie zamkniętą w łazience i wyważył drzwi, a potem wbił mi do głowy, że wszystko zależy ode mnie i mogę osiągnąć każdy cel, jeśli tylko zechcę.  
- I osiągnęłaś. Byłaś niesamowita!
- Ligocki też tak uważa, dlatego nie będzie żadnego podziału głównych ról.
- Co? – mruknął zaskoczony Ariel. – To znaczy, że ty…?
- Tak, dostałam główną rolę – powiedziała, niezbyt zachwycona.
- Nie cieszysz się?
- Ewelina została na lodzie, więc z tego powodu mam skakać z radości? Ta rola należała się jej o wiele bardziej niż mi. Każdy się z tym zgodzi.
Ariel podszedł do przyjaciółki i położył dłonie na jej ramionach, spoglądając głęboko w oczy.
- Każda z was jest jedyna w swoim rodzaju, ale dzisiejszego wieczoru to ty skupiałaś na sobie spojrzenia wszystkich tych ludzi. Byłaś gwiazdą, która świeci najjaśniej. Pogódź się z tym i doceń to.
- Staram się, ale gdybyś widział jej wyraz twarzy… Ma mi za złe, jakbym zrobiła to wszystko specjalnie!
- Oboje wiemy, że tak nie jest – powiedział szczerze. - Ewelina zrozumie, tylko daj jej czas.
- Wszystko jest nie tak!
Przytulił ją do siebie.
- Będzie lepiej. Uwierz mi.
Nie wierzył we własne słowa i to nie pierwszy raz. Gdyby sprawy potoczyły się inaczej i Monika całowałaby się z przypadkowym facetem, pewnie opowiedziałby Patryszji o ich skomplikowanej relacji. Może mogłaby mu coś doradzić.  
A tak, zdany był na siebie, bo nie mógłby obarczyć przyjaciółki własnymi problemami, kiedy jej własne życie było w nieładzie.



Stał na korytarzu i zerkał niecierpliwie na komórkę, kontrolując godzinę. Cały ten dziwny pokaz, skończył się już dawno, a Patrycja wciąż tkwiła w szatni i nie odbierała jego telefonów, co mógł zrozumieć, bo może miała rozmowę z tym ważnym facetem, który obserwował jej występ.  
Sam był pod ogromnym wrażeniem, bo nawet nie przypuszczał, że dziewczyna może hipnotyzować swoim tańcem, a tym bardziej na parkiecie teatru. W swój taniec wkręciła całą publiczność, jednocześnie spychając koleżankę na dalszy plan.  
Pamiętał, co wyprawiała w klubie, ale wtedy bardziej kokietowała swoim tańcem, doprowadzając facetów do nieciekawego stanu. Sam z ledwością panował nad sobą, kiedy później była w jego ramionach. Przed oczami miał twarze innych mężczyzn, którzy nie spuszczali z niej wzroku. Pewnie krążyła w ich wyobraźni, ale to on miał ją w rzeczywistości i to tylko dla siebie.  
Monika trochę popsuła mu plany, ale przecież nie wydarzyło się nic poważnego. Pocałowała go dziewczyna, która nie miała u niego szans. Nieistotne było, że jeszcze nie dawno grzała mu łóżko. Bardzo łatwo potrafił się odciąć od takich wspomnień.  
Zależało mu na Patrycji i to wspomnienia z nią, wypychały mu z głowy każdą inną byłą.  
Minęło kolejne pół godziny, a brunetki wciąż nie było. Wysłał jej wiadomość, informując ją, że wciąż na nią czeka i to z niecierpliwością.
Przecież nie mogła zapaść się pod ziemię.



Siedziała w samochodzie Wojtka, który zaoferował jej podwózkę do domu tuż po tym, jak Ariel dostał ważny telefon z firmy. Padł im system, a wiele informacji nie przeszło porządnej archiwizacji, co stanowiło niemały problem. Nie był ucieszony propozycją blondyna, ale przytulił ją mocno na pożegnanie i obiecał szybkie spotkanie, aby dokładnie obgadać sytuację z Arturem.
- Jak się czujesz? – zapytał Wojtek, odpalając silnik. – Jest choć trochę lepiej?
Pokiwała niepewnie głową.  
- Mogło być lepiej, ale musiałabym być mądrzejsza, aby nie wdawać się w takie beznadziejne znajomości.  
- To nie jest twoja wina. Tacy ludzie chodzą po tej kuli ziemskiej i nic na to nie poradzisz. Możesz jedynie cieszyć się, że zostałaś wzbogacona o kolejne doświadczenia. Następnym razem będziesz wiedziała, jakie masz podjąć środki ostrożności.
- Jedynym takim środkiem jest kontrola, na którą nigdy się nie zgodzę. Nie założę swojemu facetowi chipu, abym mogła go śledzić.
Blondyn parsknął śmiechem.
- Nie oto mi chodziło, ale skoro już rozmyślałaś nad takim rozwiązaniem to twój przyszły mężczyzna musi mieć się na baczności.
Zmrużyła gniewnie oczy, skupiając całą swoją uwagę na sylwetce Wojtka. Nie miała pojęcia, dlaczego po wejściu do samochodu, ściągnął bluzę i kurtkę. Na dworze było wystarczająco zimno, aby założyła kaptur na głowę, a on… No cóż, chyba taki był już jego urok.  
- Bawi cię to, mięśniaku?
- Przedrzeźniasz mnie?! – Udał zranionego. – To są moje mięśnie.
- Nie twierdzę inaczej, ale po co je eksponujesz, gdy na zewnątrz jest ujemna temperatura?
- Może lubię? – zapytał, zerkając na nią z ukosa.  
- Nie na mnie powinieneś robić wrażenie.
- Skąd wiesz, że chcę je robić?
- Słyszę te podekscytowane westchnięcia, kiedy niespodziewanie pojawiasz się w jakimś miejscu – odpowiedziała szczerze. – Lubisz to?
- Nie bierz mnie za jakiegoś Donżuana, który tylko skupia się na własnym wyglądzie, a jego ego jest wielkości jakiejś góry.
- Nawet Ewelinie się podobasz.
- To wiem.
- Serio?  
- Tak. Może, gdyby było inaczej, jej facet nie zepsułby nam zabawy i do teraz tworzylibyśmy świetnie zgraną parę.
Patrycja szeroko otworzyła oczy, będąc w szoku.
- Myślałam, że…
- Blondynki nigdy nie były w moim typie – powiedział ze śmiechem. – Fakt, chemia między partnerami ułatwia sprawę, ale czasami stanowi pewną przeszkodzę.
- A nie pomyślałeś, że sam prowokujesz pewne sytuacje?
Uśmiechnął się krzywo.
- Lubię robić wrażenie tylko na tych dziewczynach, które mi się podobają.  
Ich spojrzenia spotkały się na krótką chwilę, co wywołało dziwny skurcz w żołądku Patrycji.
- Chwalenie się mięśniami niewiele daje.  
- Ale wkurwia potencjalnych rywali.  
Roześmiała się.
- Boże, naprawdę?
- A, co ty myślisz? Trzeba sobie ułatwiać życie.
Pokręciła głową z niedowierzaniem.
- Nie mogę z tobą.
- Widzisz? Poprawiłem ci humor.
Uśmiech zamarł na jej ustach.
- Dziękuję. Za wszystko.
- Muszę dbać o swoją partnerkę, prawda? – rzucił półżartem, półserio.  
- Racja.
Z tego wszystkiego, całkowicie zapomniała, że będzie spędzała więcej czasu z Wojtkiem. Mogła się cieszyć, bo chłopak miał na nią dobry wpływ, a to co zrobił przed występem… Była pewna, że nigdy mu tego nie zapomni.  
- Podobno dostałaś główną rolę.
- Yhym.  
- Nie przejmuj się Eweliną. Przełknie tą porażkę – powiedział pocieszająco. - Zresztą, nikt nie przewidziałby takiego zakończenia tego występu.
- Nie wiem, co we mnie wstąpiło.
- Emocje.  
- Niby tak, ale nie czułam się sobą – mruknęła. – To było tak, jakby zawładnęła mną całkowicie obca siła. Wiedziałam, że tańczę, ale docierało to do mnie, jakby z zupełnie innego świata. Byłam tak pochłonięta wczuwaniem się w muzykę, że wyparłam ze świadomości wszystko inne.
- I jakie to było uczucie?
- Dziwne.
Wybuchł śmiechem.
- A podobał ci się ten stan?
- Tak i nie – odpowiedziała szczerze. – To było fajne doświadczenie, ale nie wiem, czy będę potrafiła kiedykolwiek je powtórzyć. A przecież, nie zmuszę jakiegoś faceta, aby złamał mi serce, żebym znowu tak tańczyła.
- Może nietrudno będzie ci znaleźć takiego faceta, ale czy nie lepiej, znowu spróbować tak wczuć się w muzykę?
- Łatwo się mówi – prychnęła.
- Możemy wspólnie poćwiczyć.  
- Umiesz tak tańczyć całym sobą?
Uniósł kącik ust do góry.
- Pokażę ci.
- Brzmi trochę przerażająco – szepnęła, siląc się na żartobliwy ton. – Nie wiem, czy mogę zgodzić się na coś takiego.
- Nie możesz, ale musisz. – Wyłączył silnik, a dziewczyna westchnęła ciężko. – Tylko musisz mi obiecać, że nie będziesz panikować i całkowicie poddasz się temu uczuciu, które zawładnie twoim ciałem.
Spojrzeli sobie w oczy.
- Możesz jaśniej?
- W tańcu, dużą rolę odgrywa dotyk.  
- I?
- Wiesz, tak w ogóle, o czym jest ten spektakl? – spytał rozbawiony, a ona pokręciła głową. – O dwójce zakochanych, owładniętych wręcz szaloną miłością.  
- Przecież miałam być ja i Ewelina.
- Tak, ale to był tylko wstępny projekt, który teraz już nie musi się zmieniać.
Patrycja z trudem przełknęła ślinę.
- Czy my…  
- Tak, będziemy.
- Och – jęknęła.
- Zanim jednak będziemy ćwiczyć ten ostatni epizod, minie trochę czasu. Może w marcu uda się nam tam dobrnąć, ale tego nikt nie wie.
Westchnęła ciężko.
- Dobrze wiedzieć.
Wojtek złapał ją za dłoń i uśmiechnął się pokrzepiająco.
- Nie miej takiej przerażonej miny. Przecież nie jestem żadnym Frankensteinem.  
Cofnęła dłoń i przeczesała nią włosy.
- Dzięki za podwózkę. Trzymaj się, pa!
Wyszła szybko z samochodu, słysząc za plecami ciężkie westchnięcie blondyna, na które nie zareagowała. Wpadła na klatkę schodową i puściła się biegiem po schodach, na koniec wręcz wpadając do mieszkania. Zamknęła za sobą dokładnie drzwi, a potem oparła się o nie i złapała oddech.
O matko, będę musiała się z nim całować!
W jej głowie pojawił się niezadowolony Artur, który szybko został zastąpiony Moniką.  
Dlaczego, to wszystko musiało się tak pokomplikować?  
Komórka zabrzęczała jej w kieszeni kurtki, więc wyciągnęła ją i zerknęła na wyświetlacz, gdzie czekało na nią kilka wiadomości. Otworzyła je i zacisnęła od razu usta, widząc ich treść oraz nadawcę.
O niczym nie wiedział. Myślał, że wszystko jest w porządku, a ona zwyczajnie zapomniała o spotkaniu.  
Co za…
Brakowało jej słów, aby opisać arogancję i bezczelność tego mężczyzny. Usunęła szybko smsy i odłożyła komórkę w bezpieczne miejsce, aby przez przypadek, z powodu złości, nie rozbiła jej o ścianę.
Dlaczego był z niego taki drań?



Wkurzony, siedział na swojej kanapie i gapił się na komórkę, która wciąż milczała. Patrycja nie odzywała się. Nie oddzwaniała. Nie odpisywała. Milczała.  
Tkwił w zawieszeniu, bo nie miał pojęcia, czy zrobił coś nie tak, czy może ona rzeczywiście dowiedziała się o nim i o Monice?  
Szybko jednak odgonił od siebie tą myśl, bo gdyby wiedziała to na pewno nie siedziałaby cicho, a wręcz przeciwnie. Zrobiłaby mu awanturę wielkości góry lodowej, bo to kobiety zawsze bywały bardziej wybuchowe. Nie potrafiły niczego olać. Wcześniej zawsze musiały głośno wyrazić swoje zdanie i stworzyć ekstremalnie ciężkie warunki do dyskusji.
Wysłał jeszcze jednego smsa, tym razem, trochę bardziej treściwego.
„Patka, oddzwoń, jak będziesz mogła. Naprawdę się martwię i tęsknię.”
Nie wierzył, że napisał to ostatnie zdanie, ale przecież musiał ją jakoś zachęcić do odzewu.  
Minęło piętnaście minut, które nic nie zmieniło. Telefon wciąż milczał, więc Artur nie wytrzymał i spróbował zadzwonić. Próbował kilka razy, ale za każdym razem włączała się poczta głosowa.  
Dlaczego się nie odzywała?

elorence

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 3333 słów i 18281 znaków.

2 komentarze

 
  • Lil

    Artur >Wojtek

  • olaa

    kocham to opowiadanie :D