Emigrantki 22.

Emigrantki 22.Obiektywnie rzecz biorąc, zadanie Oliwki było najtrudniejsze. Ola miała najłatwiej, bo do seksu z koleżanką nie musiała namawiać i angażować osób trzecich. Wystarczyło tylko otworzyć się na nowe doznania i przemóc. Olga, choć musiała publicznie zaspokoić gwałciciela Oli, także szybko sobie poradziła z tym zadaniem. Oliwka musiała znaleźć jakiegoś młodego chłopaka i namówić go na to, aby zechciał uczyć się seksu od Olgi. Patrząc z boku, zadanie wydawało się bardzo proste. Przecież wielu młodych chłopców marzy o tym, żeby dostać taką szansę. W praktyce jednak było inaczej. Fakt, że dziewczyny były na emigracji, gdzie nastolatków było jak na lekarstwo, nie ułatwiał jej zadania.
Rozwiązaniem mógł być Remigiusz. To zaledwie szesnastoletni chłopak, który mieszkał w Holandii od kilku lat. Przyjechał tutaj razem z rodzicami, którzy podjęli pracę przy kwiatach. Chłopak poszedł do szkoły i zadomowił się na dobre. Jak twierdzili jego rodzice, od dziecka był trochę wycofany i nie nawiązywał łatwo kontaktów, zwłaszcza z kobietami. Oliwka przypomniała sobie, jak jego matka opowiadała o całej swojej rodzinie.
Remigiusz mieszkał z rodzicami w wynajętym domu kilka kilometrów od dziewczyn. Były wakacje i Oliwka nie miała problemu, żeby zastać go w domu. Podjechała rowerem, ale nie miała w sobie na tyle odwagi, aby wejść, przywitać się, a potem zaproponować mu lekcje seksu z jej koleżanką. Bariera strachu i wstydu była nie do przezwyciężenia. Na dodatek matka chłopaka była jedną z tych kobiet, które nie dążyły dziewczyn sympatią. Obawiała się o to, że jej mąż mógłby się koło nich zakręcić, a poza tym była zagorzałą katoliczką. Olga słyszała nawet kiedyś, jak wypowiadała się o niej i o koleżankach jak o najgorszych ladacznicach.
Dziewczyna liczyła na to, że chłopak wyjdzie do sklepu albo pograć w piłkę. Zamierzała koczować na pobliskiej ławce tak długo, jak będzie trzeba. Widziała, jak Olga poświęca się, żeby załatwić gwałciciela dla Oli. To była dla niej motywacja. Nie chodziło o to, że także chciała komuś zrobić loda, ale o to, że fakt, iż jej koleżanki są daleko przed nią, w realizacji swoich zadań motywował ją do działania. Nie chciała nawet myśleć o tym, co by było, gdyby jako jedyna nie podołała.
Po dwóch godzinach Remigiusz pojawił się na podwórku. Zabrał rower, wyjechał na ulicę. Oliwka bała się, że chłopak ma lepszą kondycję od niej i nie będzie w stanie go dogonić.  
- Hej — krzyknęła Oliwka, kiedy zrównała się z nim na ścieżce rowerowej.
- Yyyyy dzień dobry — wyrzucił z siebie chłopak wyraźnie zaskoczony, że koleżanka z pracy jego mamy zagadnęła do niego.
- Dokąd tak pędzisz? - zapytała dziewczyna.
- Nigdzie. Mama kazała mi kręcić kilometry, bo przytyłem ostatnio trochę — powiedział i położył teatralnie rękę na brzuchu.
Oliwka zaśmiała się tak, żeby zrozumiał, że śmieję się z przesady jego matki. Kobieta ewidentnie była nadopiekuńcza. Remigiusz nie był otyły, co najwyżej dobrze zbudowany.
- Myślałam, że jedziesz do jakiejś dziewczyny.
- Ja do dziewczyny? Żartuje pani?
- Nie mów mi pani, bo czuje się staro! Jestem niewiele starsza od ciebie i mam na imię Oliwka.
- Remek — powiedział i zatrzymał rower. Wymienili uściski dłoni.
Na twarzy chłopaka pojawił się uśmiech. Oliwka czuła, że powoli przełamuje lody. Dziewczyna zastanawiała się, czy nie zaprzepaści wszystkiego, jeśli zbyt szybko przejdzie do rzeczy.
Przez kilka chwil rozmawiali na tematy, które powinny ich zbliżyć do siebie. Dziewczyna pochwaliła jego rower i pytała, jak uczy się w holenderskiej szkole. On z kolei wyraził podziw, że ona pracuje tak ciężko. Jego matka całymi dniami potrafiła narzekać na to, jak ciężka jest praca przy kwiatach i jak niewdzięczna.
- Zmęczyłam się trochę tą jazdą, może odpoczniemy? - zaproponowała Oliwka, a jej twarz przyozdobił zachęcający uśmiech.
Remigiusz przytaknął ochoczo.  
- Mogę o coś zapytać? - zagadnął nieśmiało, patrząc w pobocze.
- Jasne, śmiało — odpowiedziała Oliwka zadowolona z tego, że udało jej się wciągnąć chłopaka w rozmowę. Była ogromnie ciekawa, jakie to pytanie dla niej przygotował.
- No wiec.. To ty jesteś tą jedną z dziewczyn, które dorabiają sobie na kontaktach z facetami? - zapytał i od razu zrobił się czerwony.
- Wiedze, że nasza sława nas wyprzedza. Zgadza się, to właśnie my: młode, seksowne, przedsiębiorcze, trzy szalone zera.
Remek uśmiechnął się tylko, nie komentując jej słów.
- Uważasz nas za najgorsze dziwki? - zapytała odważnie Oliwka.
- Nie no skąd, co ty. Nie oceniam was, po prostu kiedyś z jednym kolegą, też polakiem zastanawialiśmy się, czy nie skorzystać, ale się trochę baliśmy.
Na twarzy dziewczyny zarysowało się ogromne zdziwienie. Nie spodziewała się po nim takiego wyznania. Dopiero po chwili dotarło do niej, że jest bliżej swojego celu, niż przypuszczała.
- I dlaczego nie przyszedłeś? Zabrakło wam odwagi, przecież my nie gryziemy, co najwyżej podgryzamy — powiedziała, obciążając ton, co wywołało tylko odpowiednie napięcie.
- Gdyby moja matka się dowiedziała, że mój pierwszy raz zaliczyłem z dziewczyną za pieniądze..- urwał, zdając sobie sprawę, że właśnie zdradził swój największy sekret.
Remigiusz nie miał jeszcze dziewczyny i nadal był prawiczkiem. Jego życie erotyczne ograniczało się tylko do masturbacji.
Oliwka położyła dłoń na jego ramieniu.
- Remek, nie wstydź się. Przecież to żadna ujma. Dopiero wchodzisz w ten świat i nie ma się czym przejmować.
Kąciki ust chłopaka podniosły się nieznacznie.
- Mam dla ciebie pewną propozycję — kontynuowała Oliwka. - Moja koleżanka ostatnio wyznała mi, że chciałaby zostać nauczycielką seksu. Chętnie poznałaby jakiegoś młodszego i niedoświadczonego chłopaka, takiego jak ty, i wprowadziła go powoli w ten świat. Co ty na to?
Chłopak spojrzał na nią z niedowierzaniem.
- To jakiś wkręt?
- Nie — powiedziała pewnym siebie i z uśmiechem na twarzy dziewczyna.
- A na czym by to polegało?
- A to już ustalicie między sobą. Ja mogę cię z nią poznać.
- O którą twoją koleżankę chodzi?
- O Olgę. Kojarzysz?
- Jasne — krzyknął, a oczy zaświeciły mu się jak zapałki.
Oliwka szybko zorientowała się, że jej koleżanka, która była bardzo seksowna, musiała być obiektem westchnień Remigiusza. To tylko przybliżało ją do celu.
- A powiecie o tym mojej mamie?
Oliwka uśmiechnęła się zdziwiona, co wyrażało więcej niż tysiąc słów. Było jasne, że to zostanie między nimi, dla ich wspólnego dobra.
- No to ja chętnie bym skorzystał, ale ile to będzie kosztowało?
- Remek, daj spokój. To nie w ramach naszej pracy, tylko tak bardziej hobbystycznie. Zgadzasz się?
- No pewnie. Kiedy mam przyjść na pierwszą lekcję do Oldzi?

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto