Emigrantki 4.

Emigrantki 4.- Piiiiiiić
-Pic, pić! Pić to trzeba umić — krzyknęły Olga z Olą, wpadając do mojego pokoju ze szklanką wody. Narobiły takiego hałasu, że myślałam, iż moja głowa eksploduje.
- Oj Oliwka ty masz naprawdę słaby łeb. Po dwóch butelkach wina na trzy wyglądasz jakby z krzyża zdjęta — powiedziała Olga. Wkurzało mnie trochę, że matkuje nam w tej Holandii, ale nie na tyle, by jej to wyrzucić i się pokłócić.
- Nie jestem przyzwyczajona do tutejszych trunków i tyle — powiedziałam, wstając z łóżka.
- Pamiętaj o naszych zakupach. Czekamy na dole. Zrobiłyśmy ci grzanki, na koszt firmy — powiedziała, śmiejąc się Ola.
Szybko doprowadziłam się do porządku, zjadłam skromne śniadanie i razem z dziewczynami udałyśmy się na przystanek podmiejskiej kolejki, jaka zatrzymywała się w naszej wiosce.
Po godzinie drogi szybkim i wygodnym pociągiem byłyśmy już w Amsterdamie. Zdecydowałyśmy się pojechać do stolicy w obawie przed tym, że w naszym malutkim miasteczku nie zrobimy zakupów na takim poziomie, jakbyśmy chciały.
Zaczęłyśmy od apteki, gdzie każda z nas wyposażyła się w spory zapas tabletek. Kupiłyśmy też kilka opakowań kondomów w obawie przed panami, którzy o tym zapomną.  
Potem odwiedziłyśmy duży sieciowy sklep odzieżowy, w którym każda z nas zostawiła połowę tygodniówki, czyli około dwustu — pięćdziesięciu euro.
Od razu rzuciłyśmy się na dział z bielizną. Wszystkie wyposażyłyśmy się w seksowne, czarne koszulki nocne. Ola miała problem z rozmiarem, ale po kilku przymiarkach znalazłyśmy wspólnie złoty środek. Każda wybrała sobie po dwa szlafroki. Poczytałyśmy w internecie opinie, że jak przychodzi się na taką usługę, jaką my będziemy oferować, to panie otwierają drzwi już w szlafrokach. Najwięcej kasy poszło na bieliznę oczywiście. Czerwone, czarne, i różowe koronki to był nasz priorytet.
Wychodząc ze sklepu, Olga uparła się, byśmy kupiły dwie sztuki gazu pieprzowego. Za to akurat ją pochwaliłam. Agresywni faceci to jest to, czego w tym całym przedsięwzięciu najbardziej się obawiałam.
Naszym ostatnim celem był seks-shop. Rzadko kiedy mam takie opory jak dziś, ale wstydziłam się po prostu wejść do tego sklepu. O dziwo było tam wiele ludzi i zachowywali się tak jak w sklepie spożywczym. Chodzili z koszykami, oglądali produkty i śmiali się z niektórych asortymentów.
Kupiłyśmy kilka masturbatorów dla mężczyzn i po jednym wibratorze dla każdej z nas. To tak na wypadek jakby któryś z panów miał problemy i chciał to nam jakoś inaczej wynagrodzić. Z forum dowiedziałyśmy się, że są i takie przypadki. Nie obyło się oczywiście bez zakupienia kajdanek. Ja upierałam się by były z futerkiem, ale ostatecznie uległam dziewczynom i kupiłyśmy porządne, prawdziwe kajdanki. Spodobały mi się.
Wracając pociągiem, byłyśmy padnięte. Właściwie to one były, bo ja po porannym niedomaganiu dopiero wtedy nabierałam sił i wigoru. Dziewczyny zasnęły. Stwierdziłam, że to dobry moment, by zrobić im małego psikusa w ramach rewanżu, za poranne złośliwości związane z moim kacem. Wyjęłam jedną parę kajdanek i skułam nimi lewa rękę Oli i prawą Olgi. Robiłam to, jak saper, by ich nie obudzić. Kiedy już mi się to udało, ułożyłam się w fotelu i udawałam, że śpię.
- Co jest do cholery jasnej! - krzyk Olgi wyrwał mnie ze snu, w który powoli zapadałam.
Udawałam, że dochodzę do siebie i nie mam zielonego pojęcia, o co chodzi.
- Fajny dowcip Olga — skomentowała Ola, widząc kajdanki na swojej ręce.
- Przecież to nie ja! Ja spałam. Oliwka to ty? - zapytała.
- Nie, ja też spałam — skomentowałam, starając się nie wybuchnąć śmiechem.
Pociąg dojeżdżał do naszej stacji.
- Dobra laski trzeba wysiadać. Koniec tych wygłupów. Kto ma kluczyk? - zapytała Ola.
- Były w komplecie razem z każdą parą kajdanek — skomentowałam na chłodno.
- No ale tutaj nie ma — wyartykułowała przez zęby Olga.
- Pewnie jest w siatce z zakupami, ale tam jest tego tyle, że trudno będzie je znaleźć. Musimy wysiąść skute — powiedziała Ola.
Dziewczyny szły do drzwi pociągu skute kajdankami. Pasażerowie patrzyli na nie ze zdziwieniem i podśmiechiwali się.
Gdyby to była zima, to mogłyby to jakoś ukryć pod kurtką. One miały na sobie tylko zwiewne sukienki na ramiączkach i nie miały nawet niczego, by sobie przewiesić.
- Dobra, gdzie jest ten jebany kluczyk, i kto wykręcił ten numer? - wrzeszczała na peronie Olga.
- Uspokój się. Nerwami niczego nie załatwisz — skomentowałam karcąco. Musiała być strasznie zdziwiona, bo to ona zawsze lubiła pouczać innych.
Wraz z Olą przeszukiwały siatkę. Ja drugą. Robiłam to tylko dla niepoznaki, bo wiedziałam, że kluczyk jest w tamtej, ale w pudełku od wibratora. Sama go tam włożyłam.
- Nie to musimy poszukać na spokojnie w domu. Musisz się ze mną przemęczyć te kilkaset metrów — skomentowała rozbawiona sytuacją Ola.
Na ulicach nie było tyle ludzi co w pociągu i dwie seksowne Polki, skute kajdankami nie wzbudziły takiej furory. W domu wysypały wszystko na łóżko i znalazły kluczyk od tej pary kajdanek.
- To ty Oliwka, co nie? - zapytała Ola.
- No ty chyba żartujesz! Ja spałam, pewnie ktoś wszedł do przedziału i wykręcił taki numer — broniłam się.
- Jasne i akurat ciebie oszczędził, tylko nas skuł — zripostowała Olga.
- A to moja wina, że nie jestem taka seksowna jak wy?
Wszystkie trzy zaczęłyśmy się śmiać. To było jedyne wyjście, by się nie pokłócić. Nie zjadłyśmy niczego w Amsterdamie i z powodu braku chęci do gotowania każda zrobiła sobie gigantyczną porcję frytek.
- Schowałam zapasowe kluczyki od kajdanek w kuchni, tam, gdzie trzymamy kawę i herbatę. To tak na wypadek jakby jakiś klient was skuł i zjadł kluczyk albo wyrzucił przez okno — zaśmiała się Olga.
Doceniłam to, że o tym pomyślała.
- Podzielmy się zadaniami — zaproponowała Ola.
- Ja chce być ostatnia do seksu waginalnego, ale masaż i striptiz, to jak najbardziej — powiedziałam od razu.
- Ok. Ja mogę być czołową lodziarą w tej ekipie — zaproponowała Olga. Zaskoczyła mnie.
- Czyli mnie zostaje klasyczny seks i BDSM? - zapytała zarumieniona Ola. Wiedziałyśmy po jej reakcji, że właśnie o tym marzyła.
- No tak, ale pamiętajmy, że tak naprawdę, to klient będzie decydował o tym — przypomniałam.
- Wiadomo — powiedziała Ola.
- Apropos klientów to, jak mamy już wszystko, to wystarczy przygotować salon i zaczynamy marketing — klasnęła zadowolona Olga.
- Jutro musimy pogadać z chłopakami z pracy — powiedziała Ola.
- To co, może ja skocze po jakieś winko — zaproponowałam, a dziewczyny zaczęły kłaść się ze śmiechu na kanapie.

5 komentarzy

 
  • Rafaello

    Zapraszam po więcej na mojego facebooka ŚWIAT KOBIET OCZAMI MĘŻCZYZNY

  • Amadeusz

    Ekstra opowiadanie, pisz dalej, mam nadzieje ze dziewczyny z checia podejma tez panow 55 i 60 plus

  • Amadeusz

    Link na fb nadal nie działa. Prowadzi donikąd.

  • Zgkm

    Pisz dalej

  • Rafaello

    Zapraszam na mojego fb.