Emigrantki 5.

Emigrantki 5.Cały weekend razem z Olgą i Oliwką przesiedziałyśmy w necie. Chciałyśmy być jak najlepiej przygotowane do zadania. Przerobiłyśmy chyba milion postów na różnych forach. W sobotę wybrałyśmy się na legendarną czerwoną ulicę, by zgłębić do reszty temat naszego nowego przedsięwzięcia. Ruch był tam spory. Kiedy weszłyśmy, prawie wszystkie okna były zasłonięte, co świadczyło o tym, że właśnie komuś jest tam dobrze.
W niedziele ćwiczyłyśmy na sucho. Dziewczyny były zadowolone z zaprezentowanego striptizu, a mnie z kolei bardzo podobał się masaż, jaki zrobiła nam Oliwka. Najśmieszniej było, kiedy ćwiczyłyśmy zapraszanie naszych kolegów do nas. Już przy drugim zdaniu wybuchałyśmy śmiechem. Miałyśmy tylko nadzieję, że jak przyjdzie co do czego, to staniemy na wysokości zadania. Liczyłyśmy także że potem poczta pantoflowa zadziała i to oni sami będą do nas podchodzić i wpraszać się na wspólną zabawę.
W końcu nadszedł poniedziałek. Ciężko było wstać po czterech dniach wolnego, ale jakoś nam się to udało. Byłyśmy trochę zestresowane, bo przecież poza zrywaniem tulipanów w szklarni, do której nas wysłano, miałyśmy jeszcze ważniejszą rzecz do załatwienia. Już na pierwszej przerwie śniadaniowej zauważyłam na ścianie dziwny kalendarz, jakiego tam wcześniej nie było.
Zaznaczono w nim daty urodzin wszystkich pracowników, tych stałych, a także nas Polaków.
To było genialne! Od razu zrobiłam zdjęcie i pokazałam Oliwce, a potem Oldze.
Od razu wszystkie spojrzałyśmy w jedno miejsce. Odnalazłyśmy dzisiejszą datę i okazało się, że jutro urodziny obchodzi aż dwóch naszych kolegów.
- No laski. Szczęście się do nas uśmiechnęło. To będzie nasz target — powiedziałam zadowolona.
- Która z nimi gada? - zapytała Olga.
- Wszystkie — odpowiedziała Oliwka.
Zgodziłyśmy się z nią. To było wygodne. Raz, że w kupie będzie nam raźniej, a dwa, to w razie, gdyby coś poszło nie tak, to żadna nie będzie miała wyrzutów, bo to będzie współwina nas wszystkich.
Wróciłyśmy do pracy. Radek i Sebastian odbierali skrzynki z wypełnionymi kwiatami i ustawiali je na wózkach, które zawoziły je do chodni.
Kiedy nasz skrzynie wypełniły się prawie do samego końca chłopaki przyszli na nasze stanowisko.
- No i jak tam przystojniaki? - zagadnęła ich Olga.
Spojrzeli po sobie zdziwieni. Choć znaliśmy się kilka tygodni, nigdy wcześniej nie odzywałyśmy się do nich w ten sposób.
- Dobrze — odpowiedział Radek i uśmiechnął się, patrząc na nas.
- A u was dziewczyny? Jak tam po weekendzie? - zapytał Sebek.
- A bardzo dobrze. Było baaardzo ekscytująco — powiedziała Oliwka a ja i Olga zaniosłyśmy się ze śmiechu.
- No widzę, że nasze koleżanki to takie ciche wody. Chyba was nie docenialiśmy — powiedział Radek.
- A wy jak tam? Pewnie byliście na czerwonej? - spytałam, by rozmowa zeszła w końcu na właściwy tor.
Sebastian zaczerwienił się lekko, co było idealnym potwierdzeniem. Atmosfera zrobiła się trochę niezręczna, więc wszystkie jak na zawołanie zaśmiałyśmy się, by ją rozluźnić.
- Spoko chłopaki, to nic złego, wszystko jest dla ludzi przecież — skwitowała Olga.
- A widziałyśmy w kalendarzu, że obaj macie w tym tygodniu urodziny — powiedziała namiętnym głosem Oliwka. Nie wiedziałam, że tak potrafi. Znam ją od dziecka, ale ta dziewczyna cały czas mnie czymś zaskakuje.
Nasi rozmówcy potwierdzili jej słowa kiwnięciem głowy.
Podeszłam do Radka i stanęłam tak blisko, że mógłby mnie objąć.
- Dobra chłopaki, kawa na ławę. Wszyscy jesteśmy ludźmi i wszyscy mamy swoje potrzeby. Zamiast chodzić na czerwoną i przepłacać Holenderką wpadnijcie do nas. My też chętnie zaopiekujemy się wami i waszym nadmiarem gotówki — szepnęłam mu do ucha.
- To jakiś żart? - zapytał Radek, ale w jego oczach były już iskierki. Widziałam, że pragnie, bym potwierdziła swoje słowa.
- To żaden żart. Mamy fajny dom i chcemy trochę uatrakcyjnić swoje życie. A czy to źle, że przy okazji trochę zarobimy — powiedziała z miną niewinnego dziecka Oliwka.
Wiesz co Sebastian albo one robią z nas wała, albo właśnie spełniają się nasze marzenia — powiedział do kolegi Radek.
Wiedziałam, że rozmowa biegnie w korzystnym kierunku. Byłam z tego bardzo zadowolona.
- No to panowie zapraszamy do nas dziś wieczorkiem — powiedziała Olga.
- Dobra, ale chcemy konkrety — powiedział Sebastian, który chyba nie był tak optymistycznie do tego nastawiony, jak Radek.
- Konkrety są takie, że wpadacie do nas na cały wieczór i, jako że jesteście pierwszymi klientami, to za sto euro od głowy jesteśmy wasze. Masaż, striptiz, lodzik, kajdaneczki, co tylko chcesz — powiedziałam, żeby rozpalić ich wyobraźnie.
- To cena promocyjna. Normalnie za takie atrakcje i nasz czas byłoby dwieście od głowy, ale wy macie mega promocje. Musicie tylko po wszystkim opowiedzieć o nas kolegom — powiedziała Olga.  
- A jak nam się nie spodoba? — zapytał Seba.
- Ty chyba nie wiesz, o czym mówisz — powiedziałam i podeszłam do niego. Pocałowałam go w usta. Liczyłam na to, że w końcu się zamknie, a przy okazji nabierze ochoty. Bałam się, że przez jego dogadywanie nasz napalony Radzio się rozmyśli i zaliczymy totalny falstart.
- Spoko — powiedział Radek.- O której?
- O dziewiętnastej — powiedziałam.
- Będziemy na pewno. Po co dawać zarobić innym jak można wspomóc koleżanki z Polski. Mamy tylko nadzieje, że jesteście warte tej kasy.
- Kochany, my jesteśmy warte dużo więcej, ale ponieważ jesteśmy patriotkami, to chcemy umilić czas naszym rodakom spędzony na obczyźnie i dlatego dajemy takie rabaciki.
Tego nie dało się nie skwitować śmiechem. Roześmialiśmy się i rozeszliśmy do swoich obowiązków.
- Po kilku minutach rozległ się potworny trzask. Nasi dzisiejsi klienci, ciągnąc paletę, tak się na nas zapatrzyli, że wjechali w ścianę.
- No coś czuje, że chyba ich mamy — powiedziała Oliwka.
- Grunt, że dałyśmy rade pokonać tremę i strach. W sumie nie było to takie trudne — powiedziałam.
- Najtrudniejsze przed nami — powiedziała Olga.
- A tam najtrudniejsze! Najlepsze!

2 komentarze

 
  • Dick

    Może którejś z dziewczyn zostsnie zaproponowany fisting ? 🤤😈 I spodoba się jej taka zabawa 😈

  • Nice

    :sex2: