Emigrantki 11.

Emigrantki 11.Poniedziałkowe poranki przypominały klasyczną sytuację „pożar w burdelu”. Nikt nie wiedział, co się dzieje, ale wszyscy biegali. Okazało się, że nie jesteśmy potrzebne na szklarni i kierowniczka telefonicznie poinformowała nas, że za chwile podjedzie bus i zawiezie nas na pole. Nie byłam zachwycona, ale Oliwka i Olga ucieszyły się, że zażyją świeżego powietrza.  
- Laski, a zdajecie sobie sprawę, że teraz będziemy miały utrudniony kontakt z naszymi chłopcami?— zapytałam, żeby sprawdzić, czy naprawdę są takie głupie, czy tylko mi się tak wydaje.
- Też mi to przeszło przez myśl, ale pomyśl Ola o tym, że wiedzą gdzie nas znaleźć. Poza tym na polu na pewno będą też inne firmy i więcej facetów, inne możliwości — tłumaczyła mi Olga.
Dyskusja zapewne trwałaby dłużej, gdyby nie to, że pod szklarnię podjechał nasz pojazd i udałyśmy się do nowego miejsca pracy.
- No i jak dziewczyny? Cieszycie się, że jedziecie na pole? Tam się tyra siedem dni w tygodniu, to zarobicie dużo więcej niż na szklarni! - powiedział wyraźnie zatroskany o nasze kieszenie nowy kierowca.
Dopiero on uświadomił nam, że przez nowy przydział będziemy miały dużo mniej czasu na nasze dodatkowe zajęcie, które biorąc pod uwagę zarobki, było dużo bardziej opłacalne niż nasze podstawowe zajęcie. Taki paradoks się wytworzył w tak zwanym międzyczasie.
- My jesteśmy młode, lubimy czasem zaszaleć i kasa nie jest dla nas najważniejsza — wyjaśniła mu Oliwka.
- Wow. To, co wy robicie wieczorami i w weekendy? - drążył kierowca.
- A mamy takie różne ekscytujące rozrywki. A ty w ogóle jesteś nowy, prawda? Jak ci na imię?
- Artur — przedstawił się chłopak.
Zrozumiałam intencje mojej koleżanki. Chciała go do nas zwerbować na dziś lub jutro. Nie przepuszczała okazji. Trzeba było uczciwie przyznać, że Oliwka się wyrobiła ostatnio. Zawsze była nieśmiała, a teraz dziewczyna nie do poznania.
- Przyjedziesz po nas po robocie? - zapytała tym razem Olga, kiedy dotarliśmy na miejsce.
- Tak mam na rozpisce — powiedział Artur, po czym odjechał, a my udałyśmy się do pracy.
Ścinanie piwonii było łatwym zajęciem. Zbierało się całe naręcze, a chłopaki odkładali je na przyczepkę, która potem zawoziła je do chłodni. Tam robiono z nich bukiety.
Standardowo po dwóch godzinach udałyśmy się ze wszystkimi na przerwę.
- Co myślicie o tym kierowcy? Młody jest, chyba jeszcze nie wtajemniczyli go w to, że ma możliwość skorzystania z biznesu trzech wyzwolonych Polek — wysnuła Olga.
- A ja myślę, że mówili mu, tylko nie skojarzył, że to my — powiedziała Oliwka.
- Jestem pewna, że w trakcie drogi powrotnej powiesz mu o nas. Widziałam, że miałaś na to już ochotę, kiedy nas tutaj wiózł — powiedziałam do Oliwki, a Olga, kiwając głową, przytaknęła mi.
Na twarzy Oliwki pojawił się lekki rumieniec.
- To aż tak było widać?
- No wiesz, my to widziałyśmy, bo wiedziałyśmy, do czego zmierzasz. Inni pewnie by się nie zorientowali, ale dobrze ci szło i kombinuj, to pewnie na wieczór uda ci się go ściągnąć.
Dzień na polu był bardzo pracowity i kiedy o siedemnastej gospodarz oznajmił, że koniec, wszystkie odetchnęłyśmy z ulgą. Chyba odzwyczaiłyśmy się od ciężkiej fizycznej roboty i piekącego słońca. Z drugiej strony poznałyśmy bardzo dużo nowych facetów i choć nie chciałyśmy się ujawniać od pierwszego dnia, to czuć było, że kilku z nich kiedyś może nas odwiedzić i da nam sporo zarobić.
Końca pola z piwoniami nie było jeszcze widać, więc miałyśmy sporo czasu na nasz szeptany marketing. Z drugiej strony wśród pracujących kobiet przewijały się często tematy obyczajności i religii, co nie dawało nam dobrego pola manewru. Tak naprawdę nie doświadczyłyśmy jeszcze prawdziwego hejtu i czułam w kościach, że dzięki nim poznamy to uczucie.
Zapakowałyśmy się do busa. Artur siedział uśmiechnięty.
- Mogę zająć miejsce obok ciebie, z przodu? - zapytała go Oliwka. Dziewczyna niby przypadkiem opuściła ramiączko swojej bluzki, co spowodowało, że moja żuchwa omal nie wyleciała z zawiasów. Olga zagwazdała tylko, patrząc na mnie. Same nie wiedziałyśmy co się z naszą nieśmiałą koleżanką dzieje. Było dla nas jasne, że ten chłopak jej się spodobał. Miałyśmy tylko nadzieje, że się w nim nie zakocha.
Usiadłyśmy zaraz za kierowcą, by w miarę podziwiać i w pewnym sensie kontrolować poczynania naszej kumpeli.
- Masz dziewczynę? - zapytała śmiało i odważnie ni stąd ni zowąd przerywając jego rozważania na temat różnic w Polsce i w Holandii.
- Nie mam, jakoś chwilowo się nie złożyło.
- No to aż dziwne, fajny z ciebie chłopak — powiedziała Olga.
- Chodzisz czasem na czerwoną? - zapytała Oliwka, a my zrozumiałyśmy, że chce zachować się profesjonalnie i nakierować rozmowę na odpowiednie tory. Często tak robiłyśmy.
- Nie byłem jeszcze, mam jakieś opory. Chłopaki mówili, o jakiejś alternatywie dla tego miejsca. Podobno jakieś trzy laski robią to samo, tylko dużo lepiej, choć kasy biorą sporo.
Nie wytrzymałyśmy. Zaczęłyśmy się śmiać, a chłopak chyba zorientował się, że chodzi o nas. Był dużo bardziej inteligentny, niż wyglądał.
- No tylko mi nie mówcie, że to wy!
- A żebyś wiedział — powiedziała namiętnie Oliwka.  
Zatrzymaliśmy się w gigantycznym korku. Artur spojrzał na opalone ciało Oliwki, które bez żadnego wstydu eksponowała przed nim. Z tylnego siedzenia widziałam, jak rośnie zawartość jego spodni. Olga tylko mnie szturchnęła, co było znakiem, że także to dostrzegła.
- No to niezła wtopa — spojrzał zawstydzony przez okno.
- Do dzieła maleńka- szepnęłam do Oliwki.
Dziewczyna spojrzała na mnie pytająco.
DEGUSTACJA — wyartykułowałam ruchem swoich warg, a ona na szczęście w mig załapała, o co mi chodzi. Przybliżyła się do kierowcy i położyła rękę na jego udzie.
Chłopak nerwowo spojrzał na nią. Chciał pewnie coś powiedzieć, ale ta drugą ręką pokazała mu, by się nie odzywał. Spojrzała przed siebie, wskazując na sznur samochodów.
- Nie będziemy tak stać bezczynnie, powiedziała, rozpinając mu zamek. Chwile potem jej ręka znajdowała się już na jego penisie.
Artur nie wiedział, co się dzieje. Spoglądał nerwowo na samochody obok nas. Staliśmy na środkowym pasie, ale atutem było to, że bus jest wyższy od otaczających nas osobówek i zapewne nikt nie miał możliwości, by dostrzec co się w naszym pojeździe dzieje. Oliwka pracowała bardzo mocno ręką.
Chciałyśmy trochę podgrzać atmosferę i po konsultacji z Olgą zdjęłam z siebie bluzkę. Wstałyśmy i pokazałyśmy naszemu kierowcy nasze piersi pokryte tylko stanikami. Oliwka także przy pomocy Olgi zdjęła swoją bluzeczkę.
- Strasznie dziś gorąco, co nie? - zapytałam ze śmiechem na ustach.
- Oj teraz tak — powiedział Artur, podziwiając nasze piersi, ale i tak najwygodniej było mu skupić uwagę na piersiach Oliwki.
Ta nadal mocno pracowała, ale po chwili Artur jęknął, a dziewczyna zaczęła wycierać swoją dłoń w papierowy ręcznik, jaki znajdował się na podszybiu.
Oliwka nie odpuszczała. Zapięła zdezorientowanemu kierowcy zamek i pocałowała go.
- Wpadnij do nas wieczorem, to zaplanujemy jakiś akt numer dwa, tym razem nie rączką, ale czymś innym, a może w coś innego — powiedziała namiętnie, po czym założyła bluzeczkę.
- I pamiętaj, że nie tylko ona ma fajne cycki — dodałam z tylnego siedzenia.
- Mnie się to chyba śni — powiedział chłopak.
- Nie mój drogi, to nie sen, to życie — odpowiedziała Olga.
Wszystkie trzy ubrałyśmy się i powoli ruszyliśmy do przodu, choć jak na autostradowe warunki to szło to bardzo powoli.
- Wiecie co dziewczyny, kiedy dziś rano wychodziłem do pracy, to czułem, że to może być bardzo fajny dzień, ale nie spodziewałem się, że aż tak — powiedział chłopak, po czym mocno wypuścił powietrze.
- No my też nie spodziewałyśmy się, że poznamy takiego przystojniaka — powiedziała Oliwka. Coraz bardziej miałam wrażenie, że ona nie traktuje go jak zwykłego klienta, ale flirtuje z nim. Czułam, że trzeba będzie ją lekko naprostować, kiedy już wysiądziemy. Nie przewidziałam, że sprawy nabiorą innego obrotu i tempa.
- Masz jeszcze jakieś kursy na dziś? - zapytała.
- Nie, odwiozę was i mam fajrant.
- No to może od razu wpadniesz do nas? Zrobimy obiad, a potem pomyślimy o jakimś deserku — powiedziała Oliwka, po czym zlizała ze swojej ręki resztę spermy kierowcy.
- O kurwa!  Co tu się odpierdala?- szepnęła Olga, patrząc na mnie.
- Ma wrażenie, że nie doceniałyśmy naszej Oliwki — odpowiedziałam.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • PiotrMu

    A kiedy będzie następny odcinek korepetytorki

  • Rafaello

    @PiotrMu Odcinek😄
    Niedziela

  • PiotrMu

    @Rafaello to super

  • izabela

    Jak zawsze ciekawie napisane. Jestem na tak i kciuk w górę.