Zdrada (nie)kontrolowana – Rozdział VII

Minął dokładnie tydzień od ich wyjścia do klubu. Tydzień, który dla Karoliny i Tomka przypominał ciągły, nieprzerwany stan seksualnego upojenia.

Emocje z parkietu nie tylko nie opadły, ale wręcz zaczęły żyć własnym życiem. Karolinę ogarnęła absolutna, pochłaniająca każdą jej myśl obsesja na punkcie Maksa. Nie potrafiła skupić się w pracy. Wystarczyło, że zamknęła oczy przed monitorem, a natychmiast przypominała sobie zapach jego perfum, twardość jego klatki piersiowej i to obezwładniające uczucie jego wzwodu ocierającego się o jej pośladki. Cipka od razu robiła się mokra na same te wspomnienia. Karolina pieściła się nie raz i nie dwa pod biurkiem, w środku pracy, myśląc o tym, jak perwersyjną suczką się stała. I to nie tylko dla swojego faceta…

Tomek wcale nie pomagał jej wrócić na ziemię. Wręcz przeciwnie – z premedytacją podsycał ten ogień. Każdy ich seks przez te siedem dni kręcił się wyłącznie wokół jednego imienia. Kiedy rano brali szybki prysznic, Tomek szeptał jej do ucha: „Myślisz, że Maks też teraz bierze prysznic? Wyobrażasz sobie, jak namydla tego wielkiego fiuta?”. Kiedy wracała z pracy, rzucał ją na łóżko, pytając, czy oddałaby się Maksowi od razu w przedpokoju.

Karolina zatraciła się w tym całkowicie. Jej dotychczasowy, poukładany świat zniknął. Stała się kobietą opętaną wyuzdaną fantazją, kobietą, która nie mogła doczekać się, aż ponownie znajdzie się w ramionach potężnego, pewnego siebie samca, tym razem bez tłumu gapiów.

W końcu, pod pretekstem rewanżu za saunę i dokończenia butelki drogiego alkoholu, zaprosili Maksa do siebie w sobotni wieczór.

Karolina przygotowała się niezwykle starannie, ale tym razem zrezygnowała z klubowej elegancji. Skoro miała go przyjąć we własnym domu, postawiła na wygodę. Założyła czarne, całkowicie nieprześwitujące, ale obcisłe legginsy, które opinały jej uda i pośladki niczym druga skóra, a do tego włożyła krótki, przylegający top na cienkich ramiączkach.  

Oczywiście pod spodem nie miała stanika. Była to stylizacja, która krzyczała „jestem u siebie”, a przy tym podkreślała to i owo.

Maks pojawił się punktualnie o dwudziestej, wnosząc do ich mieszkania swoją charakterystyczną, samczą energię i szeroki uśmiech. Zaledwie tydzień temu w klubie dostał od Karoliny tak wyraźne sygnały, że teraz, wchodząc na terytorium Tomka, wcale nie czuł się skrępowany. Przeciwnie – był pewny siebie, wręcz bezczelny. Czuł, że ta kobieta na niego leci, a jego rozbuchane męskie ego nie pozwalało mu o tym zapomnieć.

– Cześć, Karolina – przywitał się w przedpokoju, od razu taksując ją głodnym wzrokiem. Kiedy pochylił się, by pocałować ją w policzek, specjalnie opóźnił moment odsunięcia się, wdychając zapach jej włosów. – Widzę, że po zeszłym tygodniu wciąż jesteś w świetnej formie.
– Staram się nie wychodzić z wprawy – odpowiedziała, obdarzając go zadziornym, wyzywającym uśmiechem.

Przeszli do salonu. Usiedli przy szklanym stoliku z drinkami. Tomek zajął fotel, podczas gdy Karolina i Maks usiedli na dużej kanapie, pozostawiając między sobą zaledwie kilkadziesiąt centymetrów przestrzeni.

Atmosfera szybko zrobiła się gęsta od niewypowiedzianych słów. Maks był w swoim żywiole. Opowiadał anegdoty, śmiał się głośno, ale jego język ciała był nakierowany wyłącznie na Karolinę. Flirtował z nią całkowicie otwarcie. Rzucał jej te swoje drapieżne uśmiechy, przedłużał kontakt wzrokowy i reagował na każdy jej ruch. Nie zachowywał się jak ktoś, kto przyszedł do kumpla obejrzeć mecz.

Po drugim drinku alkohol przyjemnie zaszumiał im w głowach, zdejmując ostatnie resztki społecznych blokad. Karolina, roześmiana po jakimś żarcie Maksa, odchyliła się na kanapie, krzyżując nogi i poprawiając włosy, co jeszcze mocniej uwydatniło jej sterczące sutki pod cienkim materiałem topu.

Maks przestał się uśmiechać. Jego wzrok pociemniał. W ułamku sekundy podjął decyzję. Był typem faceta, który nie prosi o pozwolenie. Chciał sprawdzić, jak dalece naprawdę może sobie pozwolić i czy Tomek w końcu zareaguje jak typowy, zazdrosny chłopak.
Nie przerywając rozmowy, Maks uniósł swoją dużą dłoń i z pełną, bezczelną premedytacją położył ją na kolanie Karoliny.

To nie był przypadek. To nie było muśnięcie w ferworze dyskusji. Jego ciepła, twarda dłoń spoczęła pewnie na jej nodze i została tam, zaciskając się lekko na materiale legginsów.
Karolina wstrzymała oddech, a jej serce zabiło mocno. Zadrżała na całym ciele. Miała wrażenie, że zaraz spłonie od tego prostego, a przy tym zdecydowanego dotyku. Jednak Maks w ogóle nie patrzył na nią.

Jego oczy były wbite prosto w Tomka.

To był ostateczny test. Wyzwanie rzucone prosto w twarz. Maks trzymał dłoń na nodze jego dziewczyny i patrzył mu w oczy, czekając na reakcję. Czekał na to, aż Tomek podniesie się z fotela, warknie „zabierz łapy” albo chociaż nerwowo zmieni temat. Czekał na zderzenie.

Tomek siedział w fotelu zaledwie metr od nich. Zauważył ten gest natychmiast. Jego wzrok opadł na dłoń spoczywającą na kolanie Karoliny. Palce Tomka zacisnęły się na szklance z whisky tak mocno, że aż pobielały mu knykcie.

Ale nie podniósł się. Nie było w nim ani krztyny gniewu. Jego klatka piersiowa zaczęła unosić się w szybszym, płytszym tempie, a w oczach pojawił się ten perwersyjny błysk, który Karolina widziała u niego za każdym razem, gdy Maks pojawiał się w ich fantazjach.
Tym razem ten błysk był jednak stanowczo, stanowczo silniejszy.

Tomek powoli uniósł głowę i napotkał zuchwały wzrok Maksa. Zamiast oburzenia, posłał mu krótki, porozumiewawczy uśmiech. Zrelaksował ramiona, oparł się głębiej w fotelu i wolno, z wyraźną przyjemnością, upił solidny łyk alkoholu ze swojej szklanki.

– Nie krępujcie się – powiedział niskim, głębokim głosem, nie spuszczając wzroku z dłoni Maksa na ciele swojej dziewczyny. – Ja tu tylko obserwuję.

W salonie zapadła cisza. Przez kilka uderzeń serca słychać było tylko cichy bit muzyki płynącej z głośników i przyspieszony oddech Karoliny. Płonęła z pożądania i podniecenia. To wszystko wydawało się jej jednocześnie nierealne i tak cholernie prawdziwe…

Maks nie zabrał dłoni. Zamrugał, trawiąc to, co właśnie usłyszał, po czym kącik jego ust uniósł się w bezczelnym uśmiechu.

– Obserwujesz? – powtórzył, a w jego głosie zabrzmiała prowokacja. – Wiesz, stary, w co ty teraz grasz? Bo dla faceta takiego jak ja, to brzmi jak otwarte zaproszenie. A jeśli wejdę w tę grę, to nie będę się zatrzymywał.

Tomek oparł łokcie na podłokietnikach fotela. Zazdrość narastała w nim coraz mocniej, a wraz z nią dzikie podniecenie, którego już nie potrafił utrzymywać w ryzach.

– Więc się nie zatrzymuj – odpowiedział spokojnie. – Myślisz, że dlaczego cię tu zaprosiliśmy? W zeszłym tygodniu w klubie musiałem trzymać pozory przy znajomych. Tu jesteśmy u siebie. Więc…

Maks parsknął cichym, lekko aroganckim śmiechem, kręcąc głową. Spojrzał na Karolinę, wciąż trzymając dłoń na jej kolanie. Zacisnął palce na materiale legginsów.

– Słyszysz swojego faceta? – zapytał, wpatrując się prosto w jej oczy. – Mówi, że mam cię dotykać. Mówi, że pozwala innemu facetowi dobierać się do ciebie we własnym salonie. O to wam chodziło w tym klubie?

Karolina oblizała spierzchnięte wargi. Płonęła od jego dotyku, ale to toczący się między nimi dialog nakręcał ją najbardziej.

– O to – przyznała, a jej głos drżał z podniecenia. – Tydzień temu przy barze powiedziałeś, że połowa klubu rzuca mi takie spojrzenia, jakby chciała mnie zjeść.
– Bo tak było.
– Więc dzisiaj masz szansę zrobić to ty – dodała, rozchylając odrobinę nogi.

Oczy Maksa zwęziły się drapieżnie. Przesunął dłoń z kolana wyżej, docierając do połowy jej uda. Karolina cicho syknęła, opierając głowę o oparcie kanapy.

– Jesteście nieźle popierdoleni – stwierdził Maks, nie odrywając od niej wzroku, ale kierując słowa do gospodarza. – Zdajesz sobie z tego sprawę, Tomek?
– Wiem – odparł zadowolony, upijając powolny łyk whisky. – Ale jakoś nie widzę, żebyś uciekał do drzwi.
– Jestem dżentelmenem. Nie odmawiam kobiecie w potrzebie.

Przesunął palce wyżej, lądując na wewnętrznej stronie jej uda. Zadrżała ponownie, czując, jak płonie na twarzy. Położyła dłoń na jego przedramieniu, ale absolutnie nie miała zamiaru go powstrzymywać. Po prostu też chciała go poczuć.

– Opowiedz mi o tym klubie, Karolina. Tańczyliśmy. Wypinałaś się na mnie. Czułaś go, prawda? Czułaś, co ze mną wtedy robiłaś?
– Tak... – wyjęczała, zamykając na moment oczy. – Czułam, jaki jest twardy. I jaki wielki. Chciałam, żebyś wcisnął mi go między pośladki już na parkiecie.

Maks zacisnął zęby. Te słowa podziałały na niego jak płachta na byka. Odwrócił twarz w stronę fotela.

– A ty to widziałeś? – zapytał Tomka. W jego głosie nie było już kumpelskiego tonu, była czysta, dominująca siła samca alfa. – Siedziałeś tam z tym swoim piwem i patrzyłeś, jak ociera się o fiuta obcego faceta? Podobało ci się to?
– Cholernie – wychrypiał Tomek. Oddychał głośno. Odstawił szklankę na stolik i sięgnął do paska swoich spodni, powoli go rozpinając. – Podobało mi się, jak na nią patrzyłeś. A teraz chcę zobaczyć, jak przestajesz tylko gadać i w końcu bierzesz się do roboty.

Maks patrzył na niego jeszcze przez chwilę, po czym zaśmiał się gardłowo. Wrócił wzrokiem do Karoliny, zaciskając mocniej dłoń na udzie.

– Ja pierdolę – wychrypiał Maks z pełnym fascynacji i dzikiego pożądania uśmiechem. – Sami się o to prosiliście.

Złapał Karolinę za kark, wplatając palce głęboko w jej włosy i szarpnął ją w swoją stronę. Z jej ust wyrwał się krótki, zaskoczony pisk, który natychmiast został stłumiony przez jego wargi.

Maks pocałował ją zachłannie, zaborczo, całkowicie przejmując dominację. To nie było romantyczne zbliżenie. Nie. To był akt dominacji nad nią. Jego język wtargnął do jej ust, smakując alkohol i całkowitą uległość, z jaką na niego odpowiedziała. Karolina natychmiast zarzuciła mu ramiona na szerokie plecy, wsuwając palce pod jego koszulkę. Pocałunki Maksa były ostre, bezczelne, wymuszające posłuszeństwo.

Zwolnił uścisk na jej karku, oderwał na sekundę usta i zjechał niżej, gryząc delikatną skórę na jej szyi. Karolina jęknęła głośno, odchylając głowę do tyłu.

– Jesteś kurwa taka napalona – warknął jej prosto do ucha, wsuwając dłoń między jej uda i masując przez czarny materiał legginsów jej napuchniętą cipkę. – Przez same te spodnie czuję, jaka jesteś nagrzana.
– Tak... proszę... – wysapała, wijąc się pod jego dłonią.

Spojrzała na fotel. Tomek siedział wpatrzony w nich szerokimi oczami. Rozpiął rozporek i masturbował się powoli. Płonął z podniecenia, widząc dłoń kumpla między jej nogami.

– Podoba ci się, skarbie? – zapytała go, czując, jak jej ciało oddaje się rozkoszy.
– Zajebiście mi się podoba. Jesteś piękna, kochanie – odpowiedział cichym, pełnym żądzy głosem.

Maks odwrócił na moment głowę w stronę gospodarza, wciąż mocno ugniatając Karolinę. Z jednej strony ugniatał jej pośladek, z drugiej gładził po udach. Nie był subtelny – a jej to cholernie się podobało.

– Patrz dobrze, stary – rzucił arogancko, uśmiechając się drapieżnie. – Wyobrażałeś to sobie przez ten cały tydzień, co?
– Codziennie – wysapał Tomek, a jego głos drżał. – Ściągnij to z niej. Ściągnij jej ten jebany top.
Maks zaśmiał się gardłowo. Złapał Karolinę za dół koszulki.
– Słyszałaś szefa – mruknął prosto w jej wargi, uśmiechając się bezczelnie. – Podnieś ręce. Czas w końcu sprawdzić, z czym mamy tu do czynienia.

Karolina natychmiast posłuchała. Uniosła ramiona, a Maks jednym mocnym, bezpardonowym szarpnięciem ściągnął z niej bluzkę, odrzucając ją na podłogę obok kanapy. Jej nagie, zaróżowione piersi ukazały się w pełnym świetle salonu, z twardymi, sterczącymi sutkami reagującymi na podniecenie i uderzającą dawkę adrenaliny.

Maks przełknął głośno ślinę, pochłaniając ją wygłodniałym wzrokiem. Oparł obie ciężkie dłonie na jej talii, powoli przesuwając kciukami po jej nagiej skórze, a w jego oczach widać było, że o żadnym odwrocie nie ma już mowy. Jego kciuki dotarły w końcu do piersi.  

Karolina wstrzymała oddech. Czuła, jak sutki jej stwardniały do bólu, jakby czekały tylko na jego dotyk.

– Kurwa, jakie piękne – mruknął Maks niskim, zachrypniętym głosem.

Złapał piersi w dłonie, ścisnął je mocno, ważąc je, jakby chciał sprawdzić, jak bardzo mu pasują. Kciukami zaczął zataczać powolne kółka wokół sutków, drażniąc je, aż Karolina cicho jęknęła i wygięła się w jego stronę.

Maks pochylił głowę i wziął jeden sutek do ust. Zassał go mocno, niemal boleśnie, a potem przygryzł – tak mocno, że aż zabolało. Karolina syknęła, ale zaraz zacisnęła palce w jego włosach, przyciągając go bliżej.

– Mocniej… – wyszeptała. – Gryź mnie. Chcę czuć, że naprawdę mnie chcesz.

Maks zaśmiał się gardłowo i spełnił prośbę. Zęby zacisnął na jej sutku, a drugą ręką złapał drugi sutek i pociągnął go w dół. Karolina jęknęła głośno, czując, jak fala gorąca spływa prosto do cipki. Była już tak mokra, że miała wrażenie, iż uda zaczynają się lepić ze sobą od jej soków.

– Zdejmij ze mnie te spodnie – rozkazał Maks, odsuwając się na chwilę. Jego oczy były prawie czarne z pożądania. – Chcę poczuć twoje usta.

Karolina zsunęła się z kanapy na kolana. Ręce jej drżały, gdy rozpięła mu pasek, potem guzik i suwak. Kiedy ściągnęła bokserki, jego kutas wyskoczył na zewnątrz – ciężki, gruby, pulsujący. Był dokładnie taki, jak zapamiętała z sauny… tylko teraz stał w pełnym wzwodzie, żyły wyraźnie rysowały się pod skórą, główka była nabrzmiała i lśniąca.

– O kurwa… – wyszeptała Karolina, zanim zdążyła się powstrzymać.

Tomek patrzył, jak jego przyszła żona klęczy przed jego kumplem i wpatruje się w wielkiego kutasa. To był najbardziej podniecający widok na całym świecie. Jego oddech stał się cięższy, członek zapulsował w dłoni.

Maks złapał ją za włosy i pociągnął bliżej.

– No dalej, mała. Pokaż mi, co potrafisz. Chcę zobaczyć, jak twoje ładne usta rozciągają się na moim fiucie.

Karolina otworzyła usta i wzięła go do środka. Najpierw tylko główkę – ssała ją powoli, kręcąc językiem, smakując słony smak jego podniecenia. To nie było proste. Była przyzwyczajona do seksu oralnego, chociaż z Tomkiem nie uprawiała go bardzo często. Lubiła to, jednak teraz… z tą wielką męskością… to było coś zupełnie innego.

Maks odetchnął zadowolony i rozsiadł się wygodniej na kanapie. Spojrzał krótko na Tomka, który przypatrywał się tej scenie jak urzeczony. Karolina zassała nieco mocniej, po czym cofnęła głowę. Przesunęła smukłą dłonią po całej długości. Nawet nie była w stanie go objąć! Podniecona tym, że ich fantazja się właśnie realizuje, wsunęła ponownie członka do ust.

Wzięła go głębiej. Centymetr po centymetrze, aż poczuła, jak główka uderza ją w podniebienie tak, że zaczęła się krztusić. Cofnęła się, łapiąc głębokie oddechy.

– Kurwa, Maks. Przecież nigdy tego nie zmieszczę w ustach!
– Nie musisz, maleńka – odpowiedział, głaszcząc ją po policzku, jakby w nagrodę za jej starania. – Zajmujesz się nim jak idealna suczka.

Trudno coś takiego było uznać za komplement, ale Karolina poczuła się cała w skowronkach. Wznowiła obciąganie. Ssała mocno, poruszała głową w przód i w tył, coraz szybciej, coraz mocniej. Ślina spływała po jej brodzie, kapała na piersi, na podłogę.  

– Tak… właśnie tak… – warczał Maks. – Ssij go jak dobra dziwka.

Zadrżała na całym ciele. Spojrzała w bok, na Tomka, który masturbował się szybciej. Widok ten nakręcił ją jak nic wcześniej. Właśnie jej przystojny, ukochany facet patrzy, jak bierze dużo większego członka do ust.

Cudowny widok.

Przez kilka minut Karolina pracowała nad Maksem ustami – głęboko, głośno, mokro. Ssąc, liżąc, masując mu jądra jedną ręką, drugą pracując na trzonie. Maks oddychał coraz ciężej, widocznie zadowolony ze swojej nowej roli. Trzymał ją za włosy i kontrolował tempo, nie pozwalając jej się zatrzymać.

W końcu puścił jej włosy i złapał ją pod ramiona. Podniósł ją z kolan, jakby nic nie ważyła i rzucił z powrotem na kanapę. Zanim zdążyła złapać oddech, ściągnął jej legginsy razem z majtkami sprawnym ruchem.

– Rozłóż nogi – rozkazał.

Karolina posłuchała. Leżała na kanapie, z szeroko rozłożonymi udami, cała czerwona. Cipka jej lśniła, napuchnięta, gotowa, mokra. Sama Karolina myślała, że Maks od razu w nią wejdzie, ale on miał inny plan.

Klęknął między jej nogami. Niespiesznie i zaskakująco delikatnie pocałował ją parę razy po udach. Pieścił ją po nogach oraz pośladkach rękoma, jak i ustami, powolutku kierując się w stronę spragnionej kobiecości. Karolina oddychała głośno i szybko, jęcząc co chwilę. Miała wrażenie, że zaraz oszaleje.

Kiedy poczuła wpierw oddech, a potem szorstki język, po prostu krzyknęła. Złapała jedną dłonią kochanka za głowę, drugą chwyciła kanapę. Zaczęła wypychać biodra w stronę Maksa, błagając go o więcej, lecz ten stanowczo przytrzymał ją w miejscu jedną dłonią. Objął ustami jej łechtaczkę i zaczął pieścić.

– O tak, o tak, pieść mnie… – wyrzuciła z siebie desperackim, wysokim głosem. – Pieść tę niewierną cipkę…

Była tak podniecona, że świat dookoła zdawał się nie istnieć. Nowy kochanek pieścił ją idealnie – dokładnie tak, jakby się nie spodziewała i dokładnie tak, jak tego potrzebowała. Spojrzała na Tomka, który na chwilę przestał się masturbować. Jednak cały czas obserwował uważnie, nie spuszczając z nich wzroku nawet na sekundę.

To ją nakręciło jeszcze bardziej. A kiedy Maks wsunął w nią dwa palce – orgazm przeszył ją jak błyskawica.

Na początku była aż zawstydzona, że doszła tak szybko. To było nienormalne. Zaczęło się od głębokiego, gorącego skurczu w podbrzuszu, który nagle eksplodował. Krzyknęła głośno, całe ciało wygięła w łuk, biodra uniosły się same, wciskając cipkę mocniej na palce i usta Maksa.

Fala rozkoszy była tak intensywna, że przez kilka sekund wręcz nie mogła oddychać – tylko drżała, zaciskała się rytmicznie wokół palców, zalewając Maksa mokrymi dowodami swojego spełnienia. Druga fala przyszła zaraz po pierwszej – jeszcze silniejsza, dłuższa, sprawiająca, że jej nogi zaczęły drżeć niekontrolowanie, a z gardła wydobywał się długi, wysoki, prawie zwierzęcy jęk.

– O kurwa… Maks… – łkała, dochodząc tak mocno, że łzy pociekły jej po skroniach.

Orgazm nie chciał odpuszczać. Wracał kolejnymi, ostrymi skurczami, aż całe jej ciało drżało jak w febrze. Maks nie przestawał. Poruszał palcami dalej, pieścił ją ustami, przedłużając jej rozkosz. Karolina z jednej strony czuła się całkowicie przebodźcowana, chciała, aby przestał, lecz z jej ust wylatywały tylko prośby o więcej, więcej, więcej…

W końcu zwolnił. Wysunął z niej palce. Pocałował ją jeszcze kilka razy po łechtaczce, po czym przesunął leniwie po całej cipce. W końcu podniósł się i spojrzał na nią z szerokim uśmiechem.

– To dopiero początek, mała – powiedział niskim, zadowolonym głosem. – Jeszcze nawet nie zacząłem cię rżnąć.

Karolina oddychała głośno. To było tak nierealne przeżycie. Skinęła tylko głową, czując, jak cipka pulsuje mocno.

Maks nie czekał ani sekundy dłużej. Oblizał swoje palce, patrząc jej prosto w oczy. Podniósł się i ułożył ją wygodnie dla siebie samego na kanapie. Jednym ruchem rozsunął szeroko jej nogi, po czym klęknął na kanapie między nimi. Złapał grubego kutasa w dłoń i otarł się o cipkę. Karolina jęknęła głośno.

– Patrz na mnie – warknął, ustawiając główkę dokładnie przy jej wejściu. – Chcę widzieć twoją twarz, kiedy wejdę w ciebie po raz pierwszy.

Usłuchała od razu. Spojrzała na niego i uniosła biodra, jedną dłoń układając na szerokiej klatce piersiowej. Była tak mokra, że Maks wszedł w nią gładko – przynajmniej na początku. Jednak już po kilku centymetrach poczuła, jak jej ścianki rozciągają się do granic wokół ogromnego członka. Był nie tylko dłuższy niż Tomka – był również nieziemsko gruby.

Wypełniał ją całkowicie. Boleśnie wręcz. Jednak ten perwersyjny ból mieszał się z rozkoszą w mieszankę, w której granice się zacierały.

– O kurwa… – jęknęła, wbijając paznokcie w jego ramię. – Jest taki wielki… rozrywasz mnie…

Maks uśmiechnął się tylko. Położył dłonie po obu stronach jej głowy, poruszając powoli biodrami. Nie spieszył się zupełnie. Pozwolił jej przyzwyczaić się do ogromnego rozmiaru, z każdym ruchem stopniowo wchodząc w nią coraz głębiej. Każde pchnięcie wbijało ją w kanapę, piersi podskakiwały. Czuła się absolutnie cudownie.

W końcu Maks wszedł w nią głębiej. Karolina nie jęknęła – krzyknęła rozdzierająco. Świat zawirował dookoła. Spojrzała w dół i westchnęła zdumiona. Maks wciąż nie wszedł w nią do samego końca, a i tak miała wrażenie, że wypełnia ją do granic możliwości.

– Podoba ci się? – zapytał pewnym siebie, lekko ironicznym głosem Maks.
– Tak, tak, jesteś boski, pieprz mnie – wyrzuciła z siebie, nie do końca wiedząc, co mówi.
– Grzeczna dziewczynka – powiedział, schylając się do jej ucha. Ugryzł ją mocno, po czym szepnął: – Twój Tomek nigdy cię tak nie rozciągnął, co? Podoba ci się ta różnica, maleńka?

Karolina kiwnęła entuzjastycznie głową, nie mogąc wydobyć głosu. Spojrzała kochankowi prosto w oczy rozpalona. Czuła każdy centymetr jego kutasa – jak rozciąga ją od środka, jak główka uderza w miejsce, gdzie nigdy dotąd nikogo nie czuła, jak jaja obijają się o jej tyłek przy każdym mocnym pchnięciu.

Tomek patrzył na to, ponownie się masturbując. Zazdrość w nim rosła nieprzerwanie, lecz podniecenie było o wiele silniejsze.

Maks stopniowo przyspieszał. Łapał ją za uda, rozkładając je jeszcze szerzej, i wbijał się w nią z taką siłą, że kanapa skrzypiała. Karolina jęczała bez opamiętania – głośno, bezwstydnie, kompletnie zatracona w tym akcie. Nie obchodziło ją w tej chwili nic innego, niż przyjemność, która zalewała ją całą.

– Mocniej… proszę… pieprz mnie mocniej – błagała, patrząc mu w oczy.

Maks uśmiechnął się drapieżnie i spełnił prośbę. Pieprzył ją jak maszyna – szybko, głęboko, bez litości. Jego rozgrzane ciało było tak cholernie męskie. Pieściła go dłońmi, całowała po szyi, kiedy tylko się pochylił. Była mu wdzięczna za to wszystko. Za to, że spełniał ich fantazje, za to, jak się nią zajął, za to, że pieprzył ją tym olbrzymem…

Drugi orgazm Karoliny nadszedł równie nagle, jak ten pierwszy. I był jeszcze silniejszy. Zacisnęła się wokół jego kutasa tak mocno, że Maks stęknął i na chwilę zwolnił. Karolina wygięła się w łuk, głową odchyliła się do tyłu, a usta otworzyła w długim, wysokim krzyku. Tego właśnie potrzebowała, tego pragnęła tak długo.

Fala rozkoszy była jeszcze silniejsza niż poprzednia – całe jej ciało drżało, cipka pulsowała rytmicznie, zalewając Maksa oraz kanapę gorącą, obfitą wilgocią. Orgazm nie chciał odpuścić – wracał kolejnymi, ostrymi, prawie bolesnymi skurczami, aż łzy pociekły jej po skroniach, a nogi zaczęły drżeć niekontrolowanie. Trwała tak przez długi czas.

Maks nie przestał. Pieprzył ją wolniej, ale wciąż mocno, głęboko. Przedłużył jej orgazm jeszcze kilkoma mocnymi pchnięciami, a potem wysunął się z niej nagle. Karolina jęknęła z żalu, ale on już ją obrócił.

– Na czworaka – rozkazał ochryple. – Chcę cię wziąć od tyłu.

Karolina posłuchała natychmiast. Uklękła na kanapie, wypinając tyłek wysoko. Maks złapał ją za biodra i wszedł w nią jednym ruchem. Z tej pozycji czuła go jeszcze bardziej – jak wypełnia ją po brzegi, jak uderza w najczulsze miejsca.

Zaczął pieprzyć ją ostro, zwierzęco. Jego biodra uderzały o jej tyłek z głośnym plaśnięciem, ręce mocno ściskały biodra oraz pośladki, zostawiając czerwone ślady.

– Patrz na swojego faceta – warknął, ciągnąc ją za włosy, żeby uniosła głowę. – Patrz, jak on się spuszcza na widok, jak cię rżnę.

Karolina spojrzała. Tomek siedział z otwartymi ustami, ręka poruszała się błyskawicznie na kutasie. Karolina widziała w oczach ukochanego zazdrość, zwierzęce pożądanie, a także… głęboką, szczerą, namiętną miłość.

Maks pieprzył ją coraz szybciej, coraz mocniej. Jego oddech stał się urywany, palce wbiły się w jej skórę.

– Zaraz się spuszczę – wychrypiał. – Głęboko w twojej cipce. Chcesz tego?
– Tak… proszę… spuść się we mnie – jęczała Karolina, wypinając się jeszcze mocniej i dziwiąc się samej sobie. Tomkowi pozwoliła na to raz, tydzień temu. Maksowi pozwoliła na to od razu. – Chcę czuć, jak we mnie strzelasz…

Trzeci orgazm uderzył w nią w tym samym momencie, w którym Maks doszedł. Karolina krzyknęła głośno, całe jej ciało zesztywniało, cipka zacisnęła się wokół niego po raz kolejny tego wieczoru. Drżała, pulsowała, znowu zalewała kochanka sokami.

W pewnym momencie poczuła, jak Maks wbija się w nią po raz ostatni i eksploduje – gorące, gęste strumienie spermy wypełniały ją głęboko, pulsując, tryskając raz za razem. Orgazm przedłużał się, wracał mniejszymi, ostrymi skurczami, aż Karolina łkała z nadmiaru rozkoszy, opadając twarzą na poduszki kanapy.

Maks trzymał ją mocno za biodra, wbijając się w nią jeszcze kilka razy, wyciskając z siebie każdą kroplę. Dopiero wtedy zwolnił, ale nie wysunął się od razu. Został w niej, oddychając ciężko, czując, jak jego sperma powoli wycieka z jej cipki.

– Wyczyść mnie – rzucił rozkazującym tonem, wychodząc z niej.

Od razu się obróciła, nie wierząc, że to robi. Wsunęła półtwardego członka do ust i zassała mocno. Smakował dziwnie. Mieszanka spermy, jej soków – teoretycznie powinna się tym brzydzić, ale w seksualnym uniesieniu smakowało cudownie.

Nie zauważyła nawet, kiedy Tomek znalazł się za nią. Poczuła jego dłonie na biodrach, a potem twardego kutasa w sobie. Pisnęła zaskoczona. Chciała spojrzeć do tyłu, ale Maks przytrzymał jej głowę. Wystarczyło dosłownie kilka ruchów, a ukochany warknął głośno i zaciskając dłonie na jej pośladkach, zalał ją nasieniem. Kolejne strumienie spermy znalazły się w cipce.

"Dwa razy jednego dnia. Od dwóch różnych facetów. Jestem pojebana" – stwierdziła w myślach, wciąż ssąc olbrzymiego kutasa.

3 komentarze

 
  • Użytkownik bart30

    Super

    3 godz. temu

  • Użytkownik Geometryczny

    Super opowiadanie, bardzo na nie czekałem. Dzięki!

    3 godz. temu

  • Użytkownik andkor

    No i pojechali ostro,szybko przekroczyli niebezpieczną granicę związku.
    Pozdrawiam Andrzej

    5 godz. temu