Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Zdrada (nie)kontrolowana – Rozdział II

Sobotni poranek w ich mieszkaniu był uosobieniem tego, co Karolina ceniła w ich związku najbardziej: ciepłego, bezpiecznego spokoju. Słońce przedzierało się przez rolety, ptaszki ćwierkały za oknem. Zanim Karolina na dobre otworzyła oczy, poczuła zapach kawy i usłyszała ciche krzątanie się za uchylonymi drzwiami od sypialni.

Chwilę później materac ugiął się pod ciężarem Tomka. Miał na sobie tylko luźne spodnie dresowe. Z uśmiechem postawił na szafce nocnej dwa kubki – jeden z kawą, drugi z sokiem jabłkowym – a na jej brzuchu wylądował talerzyk z dwoma wciąż ciepłymi, maślanymi rogalikami z pobliskiej piekarni.

– Dzień dobry, śpiąca królewno – mruknął, pochylając się, by pocałować ją w czoło, a potem przelotnie w usta. – Zjedz, póki ciepłe.
– Rozpieszczasz mnie – odpowiedziała, przeciągając się z cichym jękiem i siadając w pościeli.
– Taki mam plan na resztę życia. – Puścił do niej oko, po czym zgarnął z krzesła ręcznik. – Idę pod prysznic. A ty w tym czasie odpal laptopa i znajdź nam jakiś fajny film na wieczór. Dawno nie byliśmy w kinie. Tylko żadnych komedii romantycznych, błagam.

Karolina zaśmiała się, odgryzając kawałek rogalika.

– Niech będzie, poszukam jakiegoś thrillera.

Kiedy drzwi do łazienki się zamknęły, a zza nich dobiegł uspokajający, monotonny szum lejącej się wody, Karolina zjadła śniadanie, po czym zebrała naczynia i zaniosła je do kuchni. Wrzucając je do zmywarki, spojrzała na stolik kawowy w salonie. Leżał tam laptop Tomka – wciąż podłączony do zasilania, ze srebrną, uchyloną klapą.

Podeszła do kanapy, usiadła wygodnie, podwijając pod siebie nogi, i pociągnęła komputer na kolana. Wcześniej chciała sprawdzić repertuar na swoim laptopie, ale skoro Tomka sprzęt był tak blisko, to postanowiła skorzystać. Przesunęła palcem po touchpadzie, by włączyć ekran.

Zazwyczaj Tomek miał otwarte karty z YouTube’em, wiadomościami sportowymi albo wynikami giełdy. Tym razem jednak, zamiast jasnego interfejsu przeglądarki, jej oczom ukazało się ciemne tło jakiegoś niszowego forum internetowego o tematyce… seksualnej.

Karolina zmarszczyła brwi. Pomyślała przez ułamek sekundy, że to jakiś spam, wyskakujące okienko, w które Tomek musiał przypadkiem kliknąć przed snem. Chciała zamknąć stronę, ale jej wzrok mimowolnie prześlizgnął się po nagłówkach wątków na stronie głównej.

„Pierwszy raz mojej żony z innym – szczegółowa relacja”.
„Rozmiar ma znaczenie – jak pogodzić się z tym, że żona woli większych? (FANTAZJA)”.
„Moja uległa dziewczyna i jej nowy pan – nasza galeria”.

Jej ręka zwinęła się w pięść. Zrobiło jej się nagle bardzo gorąco. Obok tytułów znajdowały się miniatury amatorskich zdjęć, dodawane przez użytkowników. Twarze kobiet były starannie zamazane lub ucięte kadrem, ale ciała i pozy… to było po prostu porno. Na jednej z miniatur drobna, całkowicie naga brunetka klęczała przed obcym, potężnie zbudowanym mężczyzną o ciemnej karnacji, biorąc do ust kutasa, podczas gdy w tle, w odbiciu lustra, stał uśmiechnięty facet i robił im zdjęcie telefonem.

Karolina poczuła, jak krew gwałtownie uderza jej do głowy. Policzki zaczęły ją piec. To było… obrzydliwe. Patologiczne. Skrzywiła się z niesmakiem, czując narastający niepokój. Przecież to był komputer Tomka. JEJ Tomka. Dlaczego w ogóle tu wchodził? Czy on to oglądał? Masturbował się do tego?

Już miała kliknąć czerwony krzyżyk i zamknąć to w cholerę, żeby oszczędzić mu i sobie wstydu, kiedy jej spojrzenie zatrzymało się na otwartym polu tekstowym na stronie. Tomek był zalogowany jako „T_Obserwator”.

Dłonie Karoliny zaczęły drżeć. Kliknęła jego profil. Zjechała odrobinę niżej, by przeczytać post, który opublikował wczoraj, tuż po czternastej – dokładnie wtedy, gdy napisał jej SMS-a, że ma nudy w biurze.

Tekst był długi i zadziwiająco szczegółowy. Zaczęła czytać, a z każdym kolejnym zdaniem jej żołądek zapętlał się w coraz ciaśniejszy supeł.

„Kocham moją dziewczynę nad życie. Jesteśmy ze sobą trzy lata. Jest idealna, w łóżku rozumiemy się bez słów, mamy świetny, czuły seks. Ciemne włosy, zgrabna, wąska w talii, piękne, naturalne piersi, takie w sam raz, chociaż wiecznie ukrywa je pod jakimiś wielkimi, grzecznymi swetrami. O charakterze nie wspomnę – jest idealna po prostu. Problem w tym, że od miesięcy nie potrafię przestać myśleć o tym, jak by to było zobaczyć ją z kimś innym. Brakuje mi w naszym ułożonym życiu odrobiny… no wiecie czego. Kiedy ją pieprzę, przypominam sobie imprezy, na których odważyła się na jakąś mini sukienkę, a inni faceci się do niej ślinili. Chciałbym zobaczyć, jak ktoś zdziera z niej tę maskę grzecznej, poukładanej dziewczyny. Fantazjuję, że ktoś by ją całkowicie zdominował na moich oczach. A potem byśmy ją pieprzyli we dwóch. Chciałbym jej o tym powiedzieć, ale wiem, że by mnie wyśmiała albo uciekła. Jak to rozegrać? Próbować, czy olać?”

Karolina wpatrywała się w białą czcionkę na ciemnym tle, czując się tak, jakby ktoś właśnie palnął ją w głowę deską. To nie mógł być zbieg okoliczności. Ten nick, wiek na profilu, te bezlitośnie precyzyjne szczegóły. Grzeczne swetry, detale jej wyglądu, ich związek…

To była ona. On opisywał ją obcym zboczeńcom w internecie.

Jej własny, kochający, zapewniający jej to, co nikt dotąd, budzący absolutne zaufanie chłopak… marzył o tym, żeby dzieliła z kimś łóżko? Chciał patrzeć, jak ktoś ją dominuje?

Przez pierwsze kilkanaście sekund w głowie Karoliny szalała wściekłość. Była pewna, że zaraz wparuje do łazienki i zrobi mu najgorszą awanturę w historii ich związku. Pierwszą prawdziwą awanturę

Jak mógł?! Jak mógł wypisywać takie rzeczy, podczas gdy ona uważała ich za idealną, romantyczną jedność? Robił z niej dziwkę przed jakimiś zboczonymi debilami!

Oparła czoło na dłoni, wpatrując się w ekran, próbując uspokoić oddech. Gniew pulsował w jej skroniach. Wyobrażała sobie, jak Tomek siedzi w biurze i zamiast myśleć o jej czułości, pisze posty o tym, że pragnie dominacji.  

Jednakże szok i oburzenie mijały z każdą kolejną, powolną sekundą. A w ich miejsce zaczęło wkradać się coś zupełnie innego. Coś, czego Karolina kompletnie nie potrafiła w tej chwili racjonalnie wyjaśnić.

Zamiast chęci płaczu czy poczucia zdrady, poczuła w żołądku dziwny skurcz. Przeczytała końcówkę posta jeszcze raz. „Chciałbym zobaczyć, jak ktoś zdziera z niej tę maskę grzecznej, poukładanej dziewczyny”.

On chciał na nią patrzeć. Chciał widzieć, jak traci kontrolę. Dla niego była nie tylko jego ukochaną Karoliną – w jego najbardziej skrytych myślach była kimś wyuzdanym, przekraczającym granice. Była fantazją, do której wstydził się jej przyznać.

Poczuła głęboko w podbrzuszu ostre, elektryzujące ukłucie. Sam fakt, że Tomek w sekrecie projektował na nią takie pragnienia, że przypisywał jej rolę drapieżnej, upokarzanej z własnej woli suki, sprawił, że jej ciało zareagowało w sposób całkowicie sprzeczny z logicznym umysłem.

Zadrżała, wypuszczając powoli powietrze przez usta. Jej uda otarły się o siebie, a po kręgosłupie przebiegł gorący dreszcz. Uświadomiła sobie z nagłym, paraliżującym przerażeniem, że jej majtki zrobiły się wilgotne. Była mokra tylko dlatego, że dowiedziała się, czego jej pozornie grzeczny chłopak naprawdę pragnie.

Szum wody w łazience gwałtownie ustał. Zamek w drzwiach szczęknął.

Karolina drgnęła, jakby raził ją prąd. Zamknęła kartę przeglądarki, szybko włączyła repertuar paru pobliskich kin, udając, że przegląda je po kolei.

Odsunęła się nieco w głąb kanapy, oddychając głęboko i nierówno, by uspokoić galopujące tętno. Musiała zapanować nad mimiką. Kiedy kilkanaście sekund później Tomek wszedł do salonu, siedziała przed ekranem z idealnie obojętnym wyrazem twarzy.

– I jak? Znalazłaś coś ciekawego na wieczór? – zapytał, podchodząc do niej i składając na jej szyi wilgotny pocałunek.

Kropla wody spadła z jego włosów na jej obojczyk. Karolina przełknęła ślinę. Patrząc na jasny ekran z godzinami seansów, pomyślała o tym, co właśnie przeczytała, i o tym, jak ogromną, miażdżącą przewagę wcisnął jej w tym momencie do rąk. Znała jego słaby punkt. Wiedziała, czym może go doprowadzić do szaleństwa.

– Tak – odpowiedziała, a jej głos zabrzmiał nieco niżej niż zazwyczaj. Odwróciła głowę i spojrzała prosto w jego łagodne oczy. – Myślę, że dzisiejszy wieczór będzie bardzo interesujący.

Reszta dnia upłynęła Karolinie w stanie dziwnego, stłumionego zawieszenia. Funkcjonowała jak na autopilocie, odtwarzając swój codzienny, perfekcyjny scenariusz, ale w jej głowie bez przerwy obracały się te same trybiki.

Dominacja.

Obserwowała Tomka z zupełnie nowej perspektywy. Kiedy w kinie, podczas tego obiecanego thrillera, położył swoją silną, męską dłoń na jej udzie, nie poczuła tego znajomego, ciepłego bezpieczeństwa. Zamiast tego poczuła dreszcz. Patrzyła w ciemności na jego skupiony profil i zastanawiała się, co działo się pod tą spokojną, racjonalną fasadą. Czy właśnie teraz wyobrażał sobie, że obok niej siedzi ktoś inny? Że dłoń gładząca jej udo nie należy do niego?

Ta myśl, zamiast ją odrzucać, działała na nią jak afrodyzjak. Miała w rękach klucz do jego fantazji. Chociaż… może on tak naprawdę wolał, aby to pozostało tylko fantazjami?

Wrócili do mieszkania tuż przed północą. Zgodnie z ich wypracowaną przez lata rutyną, Karolina powinna teraz zmyć makijaż, umyć zęby i być może razem by się zabawili. Zamiast tego pozwoliła mu pójść przodem, udając, że odpisuje na ważną wiadomość koleżanki z pracy. Kiedy Tomek zniknął w sypialni, odczekała chwilę. Stresowała się, ale wiedziała, co chce zrobić.

Stanęła w progu sypialni, opierając się ramieniem o futrynę.

Tomek siedział już na brzegu łóżka. Miał na sobie tylko szare bokserki i przeglądał coś na ekranie telefonu, oświetlając twarz bladym, niebieskawym blaskiem. Wyglądał tak zwyczajnie. Tak bardzo domowo.

Karolina wzięła głęboki wdech. Czuła, jak w żyłach pulsuje jej gorąca, gęsta adrenalina. Podeszła do niego sprężystym, niepokojąco pewnym krokiem.

Zamiast łagodnego, rutynowego pocałunku na dobranoc, na który z pewnością czekał, pchnęła go obiema dłońmi w nagą klatkę piersiową. Zrobiła to z taką siłą, że zaskoczony chłopak opadł do tyłu na materac, mrugając zdezorientowany, a telefon wyślizgnął mu się z rąk prosto na kołdrę.

– Karolina? – zapytał, unosząc brwi. W jego głosie brzmiało szczere zaskoczenie. – Wszystko w porządku?

Nie odpowiedziała. Weszła na łóżko i powoli usiadła na nim okrakiem, przyszpilając jego biodra swoimi nagimi kolanami. Jej oddech był płytki, a zielone oczy w półmroku sypialni błyszczały światłem, którego Tomek nigdy wcześniej u niej nie widział.

Zamiast chować się w swetrach, o których pisał na forum, zdjęła go i rzuciła na bok. To samo zrobiła z bluzką pod spodem. Została w samym czarnym, koronkowym staniku, który mocno uwydatniał jej piersi. Wyprostowała plecy, dumnie eksponując ciało.

– Podoba ci się to, co widzisz? – zapytała niskim, wibrującym głosem, modląc się, żeby nie brzmiała żałośnie. Bo tak się właśnie czuła.

Tomek przełknął głośno ślinę. Wyglądał, jakby nagle zapomniał, jak się oddycha. Wpatrywał się w nią z otwartymi ustami, obserwując, jak jej klatka piersiowa unosi się ciężko z każdym uderzeniem serca.

– Jesteś… jesteś przepiękna – wykrztusił w końcu, odruchowo unosząc dłonie, by dotknąć jej talii, jak miał to w zwyczaju.
– Nie pytałam, czy jestem piękna – ucięła ostro, chociaż w środku panikowała.

Złapała jego nadgarstki i przycisnęła je mocno do materaca po obu stronach jego głowy. Zaskoczenie, które odmalowało się na twarzy Tomka, tylko podsyciło jej płonące pożądanie. Mógłby się jej z łatwością wyrwać, ale tylko patrzył zafascynowany. Nachyliła się nad nim tak blisko, że poczuł na ustach jej gorący, urywany oddech.

– Zapytałam, czy ci się podoba – wyszeptała, świdrując go wzrokiem. – Wyobrażasz sobie czasem, że nie jesteśmy tu sami? Że ktoś inny też na mnie teraz patrzy i cholernie zazdrości ci tego, co masz pod sobą?

Jej słowa zawisły w gęstym powietrzu sypialni niczym zapalony lont. Tomek zamarł, a jego ciało zesztywniało. Źrenice rozszerzyły mu się gwałtownie. Karolina przestraszyła się, że posunęła się za daleko. Że przekroczyła tę niewidzialną barierę.

Jednak zamiast oburzenia usłyszała, jak wzdycha ciężko. I seksownie przy tym. Spojrzała w dół. Charakterystyczny kształt zaczął odznaczać się na materiale bokserek.

Zszokowany Tomek nie potrafił wykrztusić ani jednego słowa. Wpatrywał się w nią z mieszaniną czystego zaskoczenia i tak potężnej, męskiej fascynacji, że aż zapierało jej to dech w piersiach. Uśmiechnęła się miękko. Wciąż się bała, ale jego reakcja ją nakręcała.

– Bądź cicho – szepnęła mu prosto do ucha, przesuwając zębami po płatku jego małżowiny.

Następnie, nie odrywając od niego wzroku, sięgnęła dłońmi do zapięcia spodni. Powoli rozpięła guzik, a potem zjechała suwakiem w dół – celowo głośno, żeby dźwięk rozszedł się po cichej sypialni jak wyzwanie. Nie spuszczała wzroku z twarzy Tomka.  

– Ręce zostają tam, gdzie je przycisnęłam – powiedziała niskim, trochę niepewnym głosem, ale z ostrą nutą, której sama się nie spodziewała po sobie. – Nie waż się mnie dotknąć, dopóki ci nie pozwolę. Zrozumiałeś?

Tomek otworzył usta, jakby chciał coś powiedzieć, ale wydobył z siebie tylko zduszony, urywany oddech. Kiwnął głową, szeroko otwartymi oczami wpatrując się w nią jak w obrazek. Nigdy wcześniej nie słyszał u niej takiego tonu. Nigdy nie widział jej takiej – z piersiami wypchniętymi do przodu, z koronkowym stanikiem ledwo trzymającym się na ramionach, z tym drapieżnym błyskiem w zielonych oczach.

Zsunęła się z niego na chwilę, tylko po to, żeby jednym płynnym ruchem zrzucić spodnie razem z majtkami. Stała przed nim naga od pasa w dół, a on leżał bezbronny, z rękami wciąż przyciśniętymi do materaca. Kutas napierał na materiał bokserek tak mocno, że materiał był już mokry w jednym miejscu.

– Kurwa… Karolina… – wyszeptał ochryple.
– Cicho – warknęła, choć słowo zabrzmiało trochę za ostro, jakby testowała, jak to brzmi w jej ustach.

Weszła z powrotem na niego okrakiem, tym razem całkowicie naga od bioder w dół. Mokra cipka otarła się o twardą wypukłość pod bokserkami. Przez chwilę droczyła się z nim, jeżdżąc po nim przód-tył. Z satysfakcją obserwowała, jak wiję się pod nią, oddycha coraz ciężej, wydaje z siebie ciche jęki.

W końcu zsunęła się nieco w dół i złapała za brzeg bokserek, po czym szarpnęła w dół. Twardy kutas wyskoczył, spragniony dotyku. Nabrzmiały, pulsujący, wilgotny od preejakulatu.

Tomek jęknął głośno – nawet bardzo głośno jak na siebie. Karolina uśmiechnęła się, ale nie dała mu czasu na reakcję. Powróciła do poprzedniej pozycji, po czym złapała go za nasadę jedną dłonią – mocno, pewniej niż kiedykolwiek wcześniej – i ustawiła czubek dokładnie tam, gdzie chciała.

– Patrz – rozkazała, zniżając biodra centymetr po centymetrze. – Patrz, jak cię ujeżdżam.

Wsunęła się na niego powoli, ale zdecydowanie. Poczuła, jak ją rozciąga – znajomo, a jednocześnie inaczej. Czy to przez jej nową rolę? Opuszczała się powoli, kiedy patrzyli sobie w oczy podnieceni nową sytuacją. Gdy usiadła na nim całym ciężarem, aż po same jądra, westchnęli jednocześnie. Tomek zacisnął palce na prześcieradle tak mocno, że kostki mu pobielały.

– O kurwa… – stęknął, a jego biodra drgnęły w górę odruchowo. Poruszył rękoma w jej stronę, ale ona od razu go ostrzegła:
– Nie ruszaj się – syknęła, przyciskając dłonie do jego klatki piersiowej, żeby go unieruchomić. – To ja tu rządzę. Ty tylko leżysz i bierzesz, co ci dam.

Zaczęła się poruszać. Najpierw powoli, kręcąc biodrami w leniwych, głębokich kręgach, jakby chciała go poczuć każdym milimetrem swojej cipki. Chciała się z nim podroczyć, ale szybko zrozumiała, że jest na to zbyt podniecona. Przyspieszyła tempo. Unosiła się wyżej i opadała mocniej, mocniej niż kiedykolwiek wcześniej podczas ich stosunków.

To nie było tak, że nigdy go nie ujeżdżała – wręcz przeciwnie, oboje bardzo lubili tę pozycję. Rzecz w tym, że nigdy nie robiła tego w takim tempie, ani w takim stylu. Jej piersi podskakiwały w rytm uderzeń, stanik zsunął się jej z jednego ramienia, odsłaniając twardy sutek.

– Lubisz to? – zapytała zdyszana, pochylając się nad nim tak nisko, że jej włosy opadły mu na twarz. – Lubisz, kiedy twoja grzeczna Karolinka cię ujeżdża, a ty możesz tylko patrzeć?

Tomek wydał z siebie gardłowy jęk. Jego oczy były zamglone, policzki czerwone, a usta rozchylone w niemym błaganiu. Nigdy nie słyszał z jej ust takich słów, takiej pewności siebie. I to go rozpalało do granic szaleństwa.

– Tak… kurwa, tak… – wysapał.

Sięgnął do niej jedną dłonią, lecz ona uderzyła go. Lekko, ale wyraźnie. Od razu ułożył ją z powrotem na materacu, patrząc na nią jak sługa na swoją panią.

Karolina uśmiechnęła się drapieżnie, choć w środku serce waliło jej jak oszalałe. Czuła się jak aktorka, która nagle dostała rolę życia – i grała ją z całym zaangażowaniem. Przyspieszyła, uderzając biodrami o jego. Każdy ruch wyciskał z niej cichy, urywany jęk, z niego głośne westchnięcie. Czuła, jak cipka zaciska się wokół niego, jak jest mokra jak rzadko kiedy – i to bez gry wstępnej albo seksu oralnego!

– Teraz ty jesteś moją zabawką, jasne? – wysyczała, nie przestając go ujeżdżać. – Zawsze to ty byłeś dominatorem, to teraz ja cię tak potraktuję. Będziesz leżał i patrzył, jak dochodzę na twoim kutasie… i nawet nie będziesz mógł mnie dotknąć.

Bała się, czy nie poniosła ją fantazja, lecz Tomek tylko jęknął głośniej. W przypływie odwagi złapała go za włosy jedną ręką i pociągnęła jego głowę w tył. Lekko. W czasie ich zabaw zdarzało się, że on ciągnął ją znacznie mocniej. Nie wiedziała jednak, na co może sobie pozwolić.

Ku jej uldze oraz zadowoleniu, Tomek posłusznie odchylił głowę. Pochyliła się i przygryzła skórę tuż pod uchem – nie za mocno, ale wystarczająco, żeby zostawić ślad. Tomek zadrżał pod nią całym ciałem, a kutas wewnątrz niej zapulsował mocno kilka razy.

– Karolina… ja pierdolę… – jęknął, a w jego głosie było tyle zaskoczenia, tyle zwierzęcego podniecenia, że ją również przeszedł dreszcz.

Przycisnęła go mocniej do materaca, prostując się i opierając o jego uda. Teraz każdy jej ruch trafiał dokładnie tam, gdzie potrzebowała – głęboko i szybko. Czuła, jak orgazm zbiera się w niej nagle, jakby całe jej ciało nagle odkryło, że może być tak ostro i tak dobrze bez pieszczot i czułych słówek.

– Nie waż się dochodzić – wysapała, patrząc mu prosto w oczy. – Jeszcze nie. Jeszcze nie skończyłam.

Tomek zacisnął zęby, a na jego czole pojawiły się krople potu. Wyglądał, jakby walczył o przetrwanie – i jednocześnie jakby nigdy w życiu nie czuł się lepiej. Jego ręce wciąż leżały tam, gdzie mu kazała, choć mięśnie drżały z wysiłku powstrzymywania się przed dotknięciem jej.

Karolina wyprostowała się, oparła dłonie na jego klatce piersiowej i zaczęła jeździć na nim jeszcze szybciej, jeszcze mocniej. Jej biodra pracowały w idealnym, bezlitosnym rytmie. Piersi podskakiwały, włosy kleiły się do spoconego czoła, a z gardła wydobywał się już nie kontrolujący szept, tylko jęki rozkoszy.

– O tak… właśnie tak… – mruczała między oddechami. – Patrz na mnie. Patrz, jak twoja dziewczyna skacze po tobie jak dziwka…

Nie potrzebowała wiele. Jej orgazm uderzył pierwszy – gwałtowny, ostry, zupełnie inny niż te miękkie, spokojne fale, do których była przyzwyczajona. Nie było stopniowego budowania napięcia. Po prostu przyjemność rozlała się w niej nagle, wydobywając z niej głośny jęk.

Nie trwało to długo. Krócej, niż zazwyczaj, a jednak było to cholernie przyjemne. Odetchnęła głęboko, zwalniając nieco ruchy. Cipka wciąż pulsowała, a nogi drżały, lecz powoli wróciła zmysłami do świata. I wtedy sobie uświadomiła, że przecież Tomek nie miał na sobie prezerwatywy. Niby brała tabletki od dłuższego czasu, lecz wciąż bała się dochodzenia w środku. Tomek na szczęście zawsze to szanował.

Zeszła z niego tak, że członek oparł się prawie o jej brzuch. Złapała go obiema dłońmi, masując szybko.

– Dojdź dla mnie. Dojdź, skarbie – powiedziała z łagodnym uśmiechem. – Chcę patrzeć, jak dochodzisz.

Tomek nie potrzebował wiele. Z gardłowym jękiem wypchnął biodra do góry i eksplodował. Dreszcze po jego ciele rozchodziły się mocno, a gorące, gęste strumienie spermy lądowały na brzuchu Karoliny, jej dłoniach oraz udach. Drżał pod nią, kiedy ona cały czas go pieściła, aż nie opadł ciężko na materac.

Kiedy było po wszystkim, Karolina osunęła się na plecy obok niego, ciężko łapiąc powietrze. Jej mięśnie wciąż drżały z wysiłku, a w żyłach krążyła adrenalina. Była cała mokra od potu, nasienia, a jej włosy rozsypały się w dzikim nieładzie.

Tomek leżał obok niej, wpatrując się w sufit półprzytomnym wzrokiem. Jego klatka piersiowa unosiła się w szybkim tempie. Jeszcze nigdy nie kochali się w taki sposób. Jeszcze nigdy nie pozwolił, by Karolina przejęła tak kontrolę, i nigdy wcześniej nie słyszał z jej ust tak nieprzyzwoitych słów.

– Boże, Karolina… – wyszeptał w końcu, odwracając głowę w jej stronę. W jego ochrypłym głosie brzmiał szczery podziw zmieszany z nutą niedowierzania. – To było… to było po prostu niesamowite.

Uśmiechnęła się tylko, opierając gorący policzek na chłodnej poszewce. Spojrzała w jego oczy, w których wciąż tańczyły resztki tego przedziwnego, perwersyjnego podniecenia.

Nie zamierzała mu teraz tłumaczyć, skąd wzięła się ta nagła zmiana. Zrobiła to, co uważała w tej chwili za najbardziej ekscytujące – zatrzymała tę tajemnicę wyłącznie dla siebie.

Wiedziała już z całkowitą, niepodważalną pewnością, że wpisy Tomka na forum były szczere do pewnego stopnia. Na pewno chciał, żeby była bardziej… wyuzdana? Zboczona? Nie była dokładnie pewna, ale wiedziała, jak go podniecić w zupełnie nowy sposób.

I co ważne – cholernie się jej to spodobało.

4 komentarze

 
  • Użytkownik bart30

    Też tak chce ha ha

    8 godz. temu

  • Użytkownik Jupiler46

    zajebiste!! super !! czekam na dalsze ruchy Karoliny!!

    10 godz. temu