Fantazje seksualne i adrenalina często idą w parze. I oba działają jak narkotyk. Podkręcają rzeczywistość, sprawiają, że świat wydaje się żywszy, podniecająco niebezpieczny, a podejmowane decyzje pod ich wpływem są cudownym remedium na wszystkie osobiste bolączki. Problem w tym, że każdy, nawet najlepszy haj, w końcu mija, zostawiając po sobie brutalne zderzenie z rzeczywistością.
Dla Karoliny ten moment nadszedł w środę po południu.
Siedziała na kanapie w salonie, z podwiniętymi pod brodę kolanami i kubkiem stygnącej herbaty w dłoniach. Za oknem padał deszcz, a w mieszkaniu panowała leniwa atmosfera. Tomek stał w części kuchennej, nucąc coś pod nosem i krojąc warzywa na obiad. Był męski, zdecydowany, przystojny, a przy tym spokojny, opiekuńczy i taki... domowy.
Karolina patrzyła na niego i nagle poczuła, jak jej żołądek zaciska się w lodowaty, bolesny supeł.
Przed oczami stanęły jej obrazy z minionego weekendu. Przypomniała sobie półmrok w saunie. To, z jaką zachłannością wpatrywała się w przyrodzenie Maksa. A potem łazienkę. Przypomniała sobie własne, wyuzdane słowa, krzyczane wprost do mężczyzny, którego kochała. Żeby patrzył, jak pieprzy ją ktoś inny. Chciała oddać się facetowi, ledwie co poznanemu, tylko po to, żeby zaspokoić ich wspólną, chorą ciekawość.
Poczuła falę mdłości. Odstawiła kubek na stolik z nieco zbyt głośnym brzęknięciem.
Co w nią wstąpiło? Przecież to nie była ona. Owszem, polubiła eksperymenty, bardzo podobała jej się nowa, dominująca rola w łóżku i ten dreszczyk emocji, kiedy nakręcali się opowieściami. Ale granica między łóżkowym dirty talkiem a faktycznym zaproszeniem innego mężczyzny do ich życia, by fizycznie ją wziął, nagle wydała jej się przerażająca.
Co, jeśli to zrobią i czar pryśnie? Co, jeśli po wszystkim Tomek spojrzy na nią i zamiast podniecenia poczuje obrzydzenie? Przecież faceci tak często oddzielają fantazje od rzeczywistości. A jeśli on uświadomi sobie, że jego dziewczyna, z którą dzieli życie, naprawdę dała się przelecieć koledze z pracy na jego oczach i uzna ją za zwykłą puszczalską? Co, jeśli Maks okaże się brutalny, albo co gorsza, co jeśli jej się to spodoba za bardzo i ich własny seks przestanie jej wystarczać?
Miała to wszystko. Spokój, miłość, zaufanie, stabilizację. I chciała to zaryzykować dla jednego fetyszu?
– Ej, wszystko w porządku? – Głos Tomka wyrwał ją z gonitwy myśli.
Stał obok niej z kuchennym ręcznikiem przewieszonym przez ramię. Znał ją na tyle dobrze, by natychmiast wyczuć zmianę nastroju. Od dwóch dni była dziwnie cicha. Unikała żartów, rano w pośpiechu wyszła do pracy, a teraz siedziała zgarbiona, jakby zaraz miała się rozpłakać.
– Tak. Po prostu... trochę mnie głowa boli – skłamała, uciekając wzrokiem w stronę telewizora.
Tomek nie kupił tego. Odsunął stolik, usiadł na kanapie tuż obok niej i delikatnie, ale stanowczo chwycił jej dłonie. Były zimne, mimo że w pokoju temperatura wynosiła ponad dwadzieścia trzy stopnie.
– Karolina. Spójrz na mnie.
Westchnęła i podniosła na niego wzrok. W jej zielonych oczach szkliły się łzy, których nie potrafiła powstrzymać.
– Ja... ja się boję, Tomek – wyszeptała, a jej głos złamał się żałośnie. – Ja chyba tego nie potrafię.
Zamarł na ułamek sekundy. Nie pytał, o co chodzi. Natychmiast zrozumiał.
– Hej... – Przysunął się bliżej, puszczając jej dłonie i obejmując jej twarz. Gładził kciukami jej policzki, ocierając pierwszą łzę, która spłynęła po skórze. – O czym ty mówisz, kochanie? Czego się boisz?
– Tego wszystkiego. Nas. Maksa. – Wyrzucała z siebie słowa szybko, jakby bała się, że jeśli się zatrzyma, to znów stchórzy. – W weekend... w łazience, to było niesamowite. Naprawdę. Ale potem emocje opadły i dotarło do mnie, do czego my dążymy. Tomek, my chcemy, żebym przespała się z innym facetem. Z twoim znajomym. Przecież my jesteśmy normalnymi ludźmi, my się kochamy!
– I nic się w tej kwestii nie zmieniło – powiedział spokojnie, wpatrując się prosto w jej oczy. – Kocham cię najbardziej na świecie.
– Ale co jeśli po wszystkim zaczniesz się mną brzydzić? – W jej głosie brzmiała prawdziwa, głęboka panika. – Co jeśli zrobimy to, emocje opadną i spojrzysz na mnie inaczej? Pomyślisz, że jestem brudna. Albo że zdradziłam cię, chociaż sam mi kazałeś. A co jeśli to po prostu zniszczy nasz związek? Ja nie chcę cię stracić dla jakiejś durnej fantazji. Nie chcę stracić nas.
Zaniosła się płaczem, chowając twarz w jego ramieniu. Spodziewała się rozczarowania. Spodziewała się, że Tomek westchnie ciężko, że poczuje się oszukany – przecież sama go tak nakręcała w weekend, zachęcała, obiecywała cuda.
Jednak nic takiego się nie wydarzyło.
Zamiast tego Tomek objął ją mocno, przytulając z taką siłą, jakby chciał własnym ciałem osłonić ją przed całym światem. Przesuwał dłonią po jej włosach, całował w czubek głowy. Pozwolił jej płakać, nie przerywając jej, nie uspokajając na siłę – po prostu będąc przy niej.
Kiedy jej oddech w końcu trochę się uspokoił, odsunął ją na odległość ramion, by móc spojrzeć jej prosto w oczy. Jego wyraz twarzy był niesamowicie poważny, pozbawiony jakiegokolwiek cienia tego zwierzęcego pożądania z ostatnich tygodni. Teraz był po prostu jej ukochanym facetem.
– Posłuchaj mnie teraz uważnie – powiedział głębokim, ciepłym głosem, a przy tym stanowczym głosem. – Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu. Ważniejszą niż jakakolwiek fantazja, fetysz, czy cokolwiek. Nigdy, przenigdy nie spojrzałbym na ciebie z obrzydzeniem. Ale jeśli sama myśl o tym sprawia ci ból, olewamy to. Nie było tematu.
Karolina pociągnęła nosem, patrząc na niego ze zdziwieniem.
– Tak po prostu? Nie jesteś zły? Przecież ci to obiecałam... Nakręcałam cię...
– Nie obchodzi mnie to – przerwał jej łagodnie, kręcąc głową. – To była zabawa, Karolina. Świetna gra, która dała nam niesamowicie dużo frajdy. Czy podobało mi się? Jasne, że tak. Moglibyśmy to kontynuować, ale tylko pod warunkiem, że oboje czulibyśmy się z tym w stu procentach komfortowo. Ja nie chcę patrzeć, jak się zadręczasz.
Wziął jej dłonie i przycisnął do swoich ust, całując je parę razy. Spojrzał na nią z lekkim, ale tak rozkosznie ciepłym uśmiechem.
– Zamykamy temat. Maks zostaje tylko kumplem. A my zostajemy nami. I gwarantuję ci, że to mi absolutnie wystarczy, żeby być najszczęśliwszym facetem na ziemi. Okej?
Karolina wpatrywała się w niego jak zauroczona. Z każdym jego słowem ten lodowaty supeł w jej żołądku powoli, zauważalnie puszczał. Czuła, jak z jej barków spada gigantyczny ciężar. Otrzymała od niego "wyjście awaryjne", o które tak bardzo bała się poprosić.
Tomek postawił ją, jej emocje i bezpieczeństwo ich relacji, wyżej niż swoje największe, najbardziej podniecające fantazje. Nie było w nim grama pretensji. Tylko czysta, bezwarunkowa miłość.
– Dziękuję – wyszeptała, przysuwając się i tuląc do niego z całych sił. – Tak bardzo cię kocham.
– Ja ciebie też – mruknął z uśmiechem, gładząc ją po plecach. – Nawet nie wiesz jak bardzo.
Przez dłuższą chwilę po prostu siedzieli w objęciach na kanapie, w absolutnej ciszy. Bicie serca Tomka, wyczuwalne pod jej policzkiem, działało uspokajająco. Deszcz uderzał miarowo w szyby. Nagle poczuła gigantyczną falę wdzięczności i ogromną, ciepłą potrzebę bliskości. Odchyliła głowę i spojrzała na jego usta.
Nie było w tym żadnej wulgarnej prowokacji. Po prostu pragnęła poczuć go całego, tu i teraz. Przysunęła się i złączyła ich wargi w miękkim, powolnym pocałunku.
Tomek odpowiedział. Jego dłonie splotły się na jej plecach, przyciągając ją mocniej, ale bez wulgarnej natarczywości. Pocałunek był głęboki, smakował solą jej niedawnych łez i ulgą. Oderwali się od siebie na ułamek sekundy, by złapać oddech, tylko po to, by znów zanurzyć się w czułości.
Tomek powoli zsunął dłonie na jej biodra, delikatnie przesuwając ją na swoje kolana. Karolina objęła go za szyję, wtulając się w niego. Nie było pośpiechu. Nie było szarpania za ubrania, rzucania ich w kąt, wyzwisk ani rozkazów. Było tak, jakby na nowo odkrywali swoje ciała.
Zdjął z niej koszulkę, całując każdy centymetr odsłoniętej skóry na jej ramionach i obojczykach. Karolina pozbyła się spodni, po czym zaczęła wodzić opuszkami palców po klatce piersiowej swojego ukochanego.
Nie było w tym pośpiechu. Tylko delikatne, spokojne, ponowne odkrywanie siebie nawzajem. Tomek położył ją na kanapie, klękając między jej udami. Jego dłonie sunęły po jej ciele – talii, biodrach, udach – jakby chciał poznać i zapamiętać każdy milimetr. Karolina uniosła się lekko i pociągnęła go za koszulkę. Od razu zrozumiał, zrzucając ją z siebie i przysuwając się do niej, aż ich nagie torsy się zetknęły.
– Kocham cię – wyszeptała mu prosto w usta, zanim znów się pocałowali.
Pocałunek był głęboki, powolny, niemal leniwy. Ich języki splatały się leniwie, smakując siebie nawzajem. Tomek westchnął w jej wargi, a ona poczuła, jak jego dłonie obejmują jej twarz z taką czułością, jakby była najdelikatniejszym skarbem na świecie.
Przesunął się niżej, całując jej szyję, obojczyk, mostek. Kiedy dotarł do piersi, wziął jeden sutek do ust i ssał go delikatnie, czule, gładząc drugą pierś kciukiem. Karolina przymknęła oczy, ale zaraz je otworzyła – chciała widzieć jego twarz. Chciała patrzeć mu prosto w oczy.
– Jesteś moim całym światem – mruknął, podnosząc wzrok. Jego oczy były ciemne, ale nie tylko z pożądania, ale również czułości. – Nigdy nie pozwolę, żeby cokolwiek nas zniszczyło.
Karolina poczuła, jak łzy znów zbierają się pod powiekami, ale tym razem były to łzy szczęścia. Przyciągnęła go wyżej i pocałowała – długo, głęboko, z całą wdzięcznością, jaką w sobie nosiła. Potem delikatnie pchnęła go na dywan, zmieniając pozycje. Usiadła na nim okrakiem, ale nie po to, by przejąć kontrolę. Po prostu chciała być bliżej. Chciała czuć jego serce bijące tuż przy swoim.
Przez chwilę całowali się leniwie, pieszcząc się dłońmi po plecach, szyi, ramionach. Nie spieszyli się zupełnie. W końcu Karolina sięgnęła dłonią do spodni ukochanego. Wspólnie zsunęli je z niego i zmienili pozycję. Tym razem Tomek usiadł, opierając się plecami o kanapę, a ona klęknęła nad nim, opierając się o jego ramiona.
Powoli opuściła się na twardego kutasa. Bez pośpiechu. Poczuła, jak wchodzi w nią centymetr po centymetrze – ciepły, twardy, znajomy. Kiedy usiadła na nim całym, oboje westchnęli jednocześnie, a ich czoła się zetknęły.
– Patrz na mnie – poprosiła szeptem.
Patrzyli. Przez cały czas. Nie zamykali oczu. Nie odwracali wzroku. Karolina zaczęła się poruszać – bardzo wolno, bardzo dokładnie. Unosiła biodra i opadała, czując, jak wypełnia ją rozkosznie. Tomek trzymał dłonie na jej talii, nie kierując, tylko pomagając – delikatnie, jakby chciał ją chronić nawet w tej chwili.
– Jesteś dla mnie wszystkim – wyszeptał, nie odrywając od niej spojrzenia. – Najpiękniejsza, najcudowniejsza, moja. Zawsze moja.
– I ty jesteś mój – odpowiedziała, pochylając się, by pocałować go znowu. Ich usta ledwo się rozłączały. Całowali się między ruchami, między oddechami, między westchnieniami. – Kocham cię tak bardzo… tak bardzo, że aż boli.
Przenieśli się w pełni na dywan. Tomek obrócił się płynnie i położył się na plecach, a ona usiadła na nim ponownie, tym razem opierając dłonie na jego klatce piersiowej. Ruchy były nadal powolne, ale coraz głębsze.
Oboje czuli się wspaniale.
– Nigdy cię nie stracę – mruknął, unosząc się lekko, by pocałować jej piersi, szyję, usta. – Zawsze będziesz moja.
Karolina wiele razy słyszała te słowa, ale teraz zabrzmiały one inaczej. Jęknęła słodko i cicho, po czym przymknęła oczy. Fala przyjemności zbierała się w niej powoli, ciepło. Chociaż brzmiało to głupio nawet w jej głowie, to miała wrażenie, jakby rozkosz rozlewała się z jej serca i splotu słonecznego na całe ciało.
To nie był gwałtowny orgazm. Nie powalił jej na kolana ni z tego, ni z owego. Jednak był przy tym tak niesamowicie przyjemny, że nie potrafiła tego opisać. Orgazm był spokojny, głęboki, a przy tym wszechogarniający. Cipka zacisnęła się kilka razy wokół twardego członka. Karolina jęknęła głośniej i spojrzała ukochanemu w oczy.
– Tomek… – wyszeptała, gdy szczyt rozkoszy nadszedł.
Jęknęła głośniej kilka razy. Wciąż poruszała się w tym samym tempie, chociaż nogi jej drżały, a mięśnie brzucha zaciskały raz po raz. Fala przyjemności rozlała się po niej leniwie, długo, sprawiając, że jej oddech zaczął się urywać. Czuła się absolutnie cudownie.
W tym samym momencie poczuła, jak on też zbliża się do szczytu. Jego biodra uniosły się lekko, a z gardła wyrwał mu się cichy, gardłowy jęk. Cofnął się, po czym wysunął z niej w ostatniej chwili. Gorące strumienie nasienia wystrzeliły prosto na jej brzuch, piersi oraz uda. A także na samego Tomka. Trzymał ją mocno za biodra, drżąc, a ona pieściła go delikatnie dłonią, obserwując z czułym uśmiechem.
W końcu Karolina wzięła głęboki oddech, po czym ułożyła się na boku, przodem do niego. Leżeli tak na dywanie, spleceni, spoceni, zmęczeni i szczęśliwi. Tomek objął ją ramionami i przyciągnął jeszcze bliżej.
– Jesteś moim domem – wyszeptał jej we włosy.
– A ty moim – odpowiedziała, wtulając się mocniej.
Kiedy oboje złapali oddech, wciąż wtuleni w siebie na dywanie w salonie, Karolina czuła się lekka, jakby zrzuciła z siebie wszystkie troski minionych dni. Leżała z głową na jego ramieniu, podczas gdy on bawił się kosmykiem jej włosów.
Słuchała jego miarowego oddechu. Zamknęła oczy, rozkoszując się uczuciem całkowitego bezpieczeństwa, jakie jej zapewnił. I wtedy, zupełnie niespodziewanie, w tej ciszy i spokoju, w jej głowie zakiełkowała myśl, która uderzyła ją swoją absolutną, kryształową jasnością.
Uniosła powoli głowę i spojrzała w jego łagodne oczy, uśmiechając się ciepło. Gładziła dłonią gładką skórę na piersi mężczyzny, za którego najpewniej w przyszłości wyjdzie za mąż.
– Myślę, że jestem gotowa – odezwała się cicho, przerywając milczenie.
Tomek parsknął cichym, zmęczonym śmiechem. Przyciągnął ją odrobinę bliżej, całując we włosy.
– Kochanie, ja wiem, że potrafisz być nienasycona, ale mój kolega na dole zdecydowanie nie jest jeszcze gotowy. Przecież przed chwilą doszedłem, daj mu chwilę odpocząć – zażartował, przymykając na moment oczy.
Karolina zaśmiała się, ale nie odpuściła.
– Nie o to mi chodzi, głuptasie. – Oparła brodę na jego klatce piersiowej, by móc znowu spojrzeć mu prosto w twarz. – Mówię o Maksie.
Tomek zamarł. Uśmiech natychmiast zniknął z jego warg, a całe ciało spięło się lekko pod jej dłońmi. Otworzył szeroko oczy.
– Karolina... przecież dopiero co ustaliliśmy, że zamykamy ten temat. Sama płakałaś i mówiłaś, że się boisz.
– Wiem, co ustaliliśmy. I właśnie dlatego to mówię. – Przerwała mu miękko, kładąc dłoń na policzku. – Bałam się, że ta fantazja nas zniszczy. Że po wszystkim zaczniesz mną gardzić i stracę to, co mamy. Ale ty byłeś gotowy rzucić to wszystko w cholerę, jak tylko zobaczyłeś, że płaczę. Bez cienia pretensji.
Tomek wpatrywał się w nią w napięciu.
– Bo to ty jesteś najważniejsza. Związek jest ważniejszy niż fetysz – powiedział z pełną powagą.
– I to mi właśnie dzisiaj udowodniłeś – odparła, a jej oczy zabłysły. – To, co zrobiłeś przed chwilą, dało mi ostateczną pewność. Skoro potrafisz tak po prostu odpuścić swoje największe pragnienie, żeby tylko mnie chronić, to znaczy, że nasza relacja jest silna. Bezpieczna. Że cokolwiek się nie wydarzy, zawsze będziesz przy mnie i nigdy mnie nie ocenisz.
Tomek powoli wypuścił powietrze ze świstem. Jego umysł najwyraźniej próbował nadążyć za tym nagłym zwrotem akcji w jej głowie.
– Czyli... co ty dokładnie próbujesz mi teraz powiedzieć? – zapytał, a jego głos mimowolnie lekko zadrżał z emocji, które znów zaczęły się w nim budzić.
Karolina przesunęła się wyżej, tak by ich twarze znalazły się niemal na równi. W jej zielonych oczach nie było już śladu wcześniejszego strachu. Zastąpiła go drapieżna, w pełni uświadomiona pewność siebie i ta iskra, która tak bardzo go podniecała.
– Próbuję ci powiedzieć, że nie ma mowy o zamykaniu tematu – wyszeptała, patrząc na jego rozchylone wargi. – Mamy solidne fundamenty. Więc czuję, że mogę bez wahania skoczyć w tę przepaść, o której oboje marzymy.
Złożyła na jego ustach głęboki, powolny pocałunek, w którym zapieczętowała ostateczną decyzję.
– Zdobędę go dla ciebie – dodała szeptem, ocierając się nosem o jego policzek. – Zdobędę nam Maksa.
---
Jak co tydzień kolejna część! Mam nadzieję, że stałym czytelnikiem również dzisiaj przypadła do gustu. Bawcie się dobrze z Karoliną i Tomkiem! :> Przy okazji przypominam, że wszystkie moje opowiadania w pełnej, nieocenzurowanej wersji znajdziesz w moim prywatnym sklepiku.
Link w opisie profilu!
1 komentarz
Fantazyjny999
Mniam … dziękuję . Było pyszne… mogę dokładkę 😜😈😉