Niedzielny poranek przyniósł ze sobą zupełnie inną atmosferę. O ile sobota była gęsta od tłumionych myśli i zdezorientowania, o tyle teraz, po wczorajszym, dzikim seksie, Karolina czuła się zupełnie inaczej.
Leżała na plecach, wpatrując się w sufit. Zazwyczaj o tej porze przytulała się do ramienia Tomka, a on gładził ją leniwie po włosach czy plecach. Ot, taki mały rytuał, zanim wstaną oboje. Dzisiaj jednak leżeli obok siebie w ostrożnej odległości. Tomek milczał i co chwilę zerkał na nią ukradkiem, jakby próbował rozwiązać zagadkę. Nie miał pojęcia, co wczoraj w nią wstąpiło, a Karolina wiedziała, że ta tajemnica zaczyna jej ciążyć.
Nie chciała z nim pogrywać. Kochała go. Chciała, żeby wiedział, dlaczego wczoraj zdecydowała się na tę zmianę. Niby nie było to coś szalonego, ale jak na nich było to coś zupełnie innego.
– O czym myślisz? – zapytał w końcu Tomek, przerywając ciszę.
Karolina przekręciła głowę i spojrzała na niego. Westchnęła cicho, podciągając kołdrę wyżej. To był ten moment. Skok na głęboką wodę.
– Wczoraj rano… po tym, jak zjadłam rogaliki, a ty byłeś pod prysznicem – zaczęła, starannie dobierając słowa. Jej serce przyspieszyło, ale tym razem nie z podniecenia, tylko ze strachu przed jego reakcją. – Chciałam sprawdzić godziny seansów w kinie.
Tomek zmarszczył lekko brwi, nie rozumiejąc jeszcze, do czego zmierza.
– No tak, pamiętam. I co w związku z tym?
Karolina przełknęła ślinę. Oblizała lekko wargi, przez chwilę milcząc.
– Twój laptop był na stoliku, otwarty, więc uznałam, że z niego skorzystam – powiedziała powoli. – Zostawiłeś otwartą przeglądarkę.
Tomek wzruszył ramionami, ewidentnie nie łapiąc ciężaru słów. Przeczesał dłonią włosy i podniósł się do pozycji siedzącej.
– No tak. I znaleźliśmy ten thriller, film był super. Wciąż nie rozumiem, o co w ogóle ta powaga. Znalazłaś coś, czego nie powinnaś? – Uśmiechnął się, choć w jego oczach mignął ledwie zauważalny cień. – Szukałem ci jakiegoś prezentu na urodziny i zepsułaś niespodziankę? Czy zostawiłem otwartą jakąś głupią stronę z porno i teraz jest ci głupio? Karolina, jesteśmy dorosłymi ludźmi...
– Nie szukałeś prezentu – przerwała mu, a jej głos był niepokojąco chłodny. – I to nie była strona z porno. To było forum.
Tomek zmarszczył czoło. Jego uśmiech zniknął, zastąpiony przez zdezorientowanie.
– Jakie forum? – zapytał, mrugając powoli. – Słuchaj, czasem czytam jakieś głupoty o giełdzie, czasem o samochodach... O co ci chodzi? Że straciłem hajs na giełdzie? Ostatni miesiąc był słaby, jasne, ale to się zdarza.
Karolina patrzyła na niego w milczeniu. Widziała, że on naprawdę nie rozumiał, o co jej chodzi. Prawdopodobnie zapomniał o tym, zostawiając wczoraj laptopa, traktując tamto forum jako absolutnie odcięty od rzeczywistości, wirtualny świat. Zawahała się przez chwilę.
– O forum, na którym byłeś zalogowany – wznowiła, starannie wymawiając każde słowo. – Jako „T_Obserwator”.
Tomek zamrugał szybciej.
– T... co? – Przekrzywił lekko głowę. Przez ułamek sekundy wyglądał, jakby przeszukiwał pamięć, ale jego twarz wciąż nie zdradzała paniki, tylko irytację. – Karolina, nie mam pojęcia, o jakim koncie ty gadasz. Może ktoś mi się włamał na przeglądarkę, może to był jakiś stary zakład z chłopakami. Do czego ty właściwie zmierzasz?
Postanowiła przestać się z nim bawić. Skoro potrzebował bezpośredniego uderzenia, zamierzała mu je dać.
– Zmierzam do tego, że przeczytałam post, który napisałeś w piątek. Dokładnie o czternastej dziesięć, chwilę przed tym, jak wysłałeś mi SMS-a, że nudzisz się w biurze – powiedziała cicho, wbijając w niego zielone oczy. – Post o swojej ułożonej, idealnej dziewczynie z ciemnymi włosami, która wiecznie chowa figurę w grzecznych swetrach.
W sypialni zapadła cisza.
Tomek zamarł w połowie ruchu. Oczy rozszerzyły mu się do granic możliwości, pochłaniając niemal całą tęczówkę. Zrozumiał. Dotarło do niego, w którym zakamarku internetu zostawił otwarte drzwi.
– O tym, że fantazjujesz, by ktoś z niej tę maskę zdarł – kontynuowała Karolina, siląc się na spokojny ton. – Że chciałbyś, by ktoś ją zdominował na twoich oczach. A potem byście pieprzyli ją we dwóch. Pamiętasz już to forum, Tomku?
Krew błyskawicznie odpłynęła z jego twarzy. Cofnął się gwałtownie na łóżku, jakby jej słowa dosłownie parzyły. Oparł się mocno plecami o ścianę, a z jego płuc uleciało całe powietrze.
– Kurwa mać... – wyszeptał, nie potrafiąc nawet na nią spojrzeć. – Kurwa, Karolina... błagam cię.
Patrzyła na niego w milczeniu, czując dziwny ucisk w piersi. Zawsze był dla niej ostoją spokoju, idealnym, poukładanym facetem, a teraz dygotał jak przerażony chłopiec przyłapany na ucieczce ze szkoły.
– To tylko głupoty! – wyrzucił z siebie nagle, podnosząc na nią wzrok. Jego oczy były szkliste z emocji, a głos łamał mu się żałośnie. – Przysięgam ci na wszystko, to tylko jakieś durne, anonimowe wypociny. Ja nie wiem, co we mnie wstąpiło! Naczytałem się jakichś chorych bzdur w internecie i po prostu poniosła mnie wyobraźnia. Ja wcale tak nie myślę! Nigdy bym ci czegoś takiego nie zrobił, Karolina, przysięgam! Kocham cię, jesteś dla mnie wszystkim. Powiedz mi, co mam zrobić. Usunę to konto, wyrzucę tego pierdolonego laptopa, cokolwiek...
Jego oddech był krótki i urywany. Wyglądał, jakby czekał na wyrok. Ewidentnie spodziewał się krzyku, łez, oskarżeń o to, że chce ją komuś oddać. Spodziewał się, że zaraz wyjdzie z pokoju i zacznie pakować walizki.
Karolina nie ruszyła się z miejsca. Zrozumiała w tym momencie, jak potężny wstyd musiał się z tym wiązać dla niego – przyznać się przed ukochaną kobietą, że jego najskrytszą fantazją jest to, by ktoś obcy ją zdominował.
– Tomek. Przestań panikować – powiedziała miękko, ale jej głos był stanowczy.
Przysunęła się do niego powoli na materacu i położyła swoją drobną dłoń na jego. Zadrżał gwałtownie na dotyk, ewidentnie spodziewając się odrzucenia.
– Jak mam nie panikować? – zapytał łamiącym się głosem. – Zobaczyłaś mnie z najgorszej możliwej strony. Musisz myśleć, że jestem jakimś pojebanym zboczeńcem, od którego trzeba uciekać.
– Na początku dokładnie tak pomyślałam – przyznała brutalnie szczerze, patrząc mu w oczy. – Przez pierwsze kilkanaście minut byłam po prostu wściekła. Czułam się tak, jakbyś mnie zdradził. Wystawiłeś mnie, nasz związek i swoje pragnienia tym wszystkim obcym ludziom.
Tomek przełknął ciężko ślinę, spuszczając wzrok. Z każdym jej słowem zapadał się w sobie coraz bardziej.
– Ale potem przeczytałam to jeszcze raz – kontynuowała bardzo powoli i wyraźnie, lekko ściskając jego palce. – I uświadomiłam sobie jedną rzecz.
– J-jaką rzecz? – zapytał urywanym głosem.
– Że lubię spełniać twoje fantazje. Nie są dla mnie obrzydliwe, nawet jeśli dla kogoś by mogły być. Nawet jeśli dla mnie samej by były, jakbym miała to robić z kimkolwiek innym niż z tobą.
Tomek znieruchomiał. Całe drżenie jego ciała powoli zaczęło ustawać. Zamrugał kilka razy z niedowierzaniem. W końcu odchrząknął i zapytał:
– Naprawdę nie uważasz, że… że jestem obleśny?
Karolina przewróciła oczami i uśmiechnęła się ciepło. Wciąż ją ściskało w podbrzuszu, stres pulsował jej w głowie, ale wiedziała, że teraz Tomek potrzebuje odrobiny luzu. Wspierał ją przez całe życie, niewiele wymagając w zamian. Zasłużył na to, aby nie bać się szczerości w ich relacji.
– Nie, nie uważam tak. I wiesz co?
– I... co? – szepnął, a jego głos się uspokoił.
Karolina przysunęła się jeszcze bliżej, tak że jej kolana dotknęły jego. Czuła w brzuchu to samo znajome, elektryzujące ciepło, co wczorajszego wieczoru. Stres wciąż w niej pulsował, lecz to ciepłe, lepkie podniecenie budziło się na nowo. Wczoraj wieczorem tak cudownie doszła, a teraz znów się nakręcała.
– Nie byłam tego pewna, ale chciałam spróbować. Chciałam coś zmienić. Dlatego wczoraj wieczorem wzięłam sprawy w swoje ręce. Chciałam bardziej… nie wiem, poczuć władzę czy coś w tym stylu.
– No, wczoraj byłaś nieziemska, to na pewno – wyrzucił z siebie Tomek już nieco śmielszym tonem.
– Dla mnie też. – Karolina przesunęła palcem po męskiej klatce piersiowej. – Chciałam sprawdzić, jak zareagujesz. I potwierdziłam to, że lubisz być pode mną. Dosłownie i w przenośni. Więc… jeśli tylko chcesz… możemy spróbować czegoś więcej.
Powietrze w sypialni momentalnie stało się gęste. Tomek wpatrywał się w nią z otwartymi ustami, jakby widział ją po raz pierwszy w życiu. Panika i paraliżujący wstyd zaczęły wyparowywać z jego oczu, a ich miejsce zajmowało to samo dzikie pożądanie, które wczoraj widziała.
– Karolina... – wyrwało mu się z gardła. Złapał ją za nadgarstki, tym razem nie odpychając, lecz lekko ciągnąc ją ku sobie. – Ty mówisz poważnie? Naprawdę... cię to podnieca?
– A jak myślisz? – Przesunęła dłonią po klatce piersiowej, czując, jak serce wali mu jak młot. – Kiedy powiedziałam ci wczoraj, że ktoś obcy mógłby ci mnie zazdrościć, omal nie oszalałeś.
Zamknął oczy na sekundę, wypuszczając z sykiem powietrze. Opadła z niego cała kurtyna przyzwoitości. Kiedy znów na nią spojrzał, nie było w nim już śladu tego "grzecznego" chłopaka.
– Myślałem o tym tysiące razy – przyznał ochryple, przyciągając ją do siebie za biodra tak, że usiadła na nim okrakiem. – Myślałem o tym, jak wchodzi tu. Jak patrzy na ciebie, a ty nie wiesz, co zrobić z oczami. Jak kładzie cię na tym łóżku, a ja nie mogę zrobić absolutnie nic, żeby ci pomóc. A potem…
– A potem? – zapytała cicho.
– A potem bierzemy cię we dwóch.
Karolina jęknęła cicho, opierając dłonie na jego ramionach. Usłyszeć to od niego na żywo było czymś zupełnie innym niż czytać na ekranie.
– Opowiedz mi to – wyszeptała, przymykając oczy. Powoli zaczęła kręcić biodrami, czując, jak Tomek robi się twardy. – Opowiedz mi, co by zrobił. Z detalami.
Tomek nie odpowiedział od razu słowami. Zamiast tego rzucił ją na materac tak, że wylądowała na plecach. Znalazł się szybko między jej nogami, po czym pozbył jej spodenek od piżamy. Złapał ją za nogę, ułożył sobie na ramieniu i pocałował kilka razy.
Karolina zadrżała i jęknęła. Rozochocona tym wszystkim, co się między nimi działo, sama podsunęła nocną bluzkę, eksponując jędrne piersi. Złapała je, masując powoli i szczypiąc się po sutkach. Sama była zaskoczona tym, jak niecierpliwa się stała w ciągu zaledwie dwóch dni.
Jej facet jednak ten widok zdawał się nakręcać. Mruknął gardłowo i złapał ją mocniej. Dotarł pocałunkami na wysokość jej uda. Pocałował ją kilka razy po wewnętrznej stronie – czule, delikatnie, jakby jednocześnie chciał ją uspokoić i rozpalić. Zadziałało to wyśmienicie. Karolina ni to westchnęła, ni to jęknęła, gdy poczuła ten dotyk. Tomek zaś nie przestawał. Sunął powoli w górę, centymetr po centymetrze.
– On zaczyna tak, jak ja teraz – mruknął Tomek, patrząc na nią. – Pieści twoje nogi, kiedy ty się dotykasz po piersiach. Jesteście tak blisko siebie, jak my teraz.
– A… a ty co robisz? – zapytała półprzytomnym głosem.
– Ja siedzę w fotelu obok. Patrzę na waszą dwójkę.
– Tylko patrzysz?
– Na razie tak. Aż w końcu on dociera do twojej słodkiej cipki…
Z tymi słowami Tomek położył się z głową między jej nogami. Objął łechtaczkę ustami, a językiem zatoczył leniwe kółko dookoła niej. Karolina wciągnęła głośno powietrze, palce wplotła w jego włosy i jęknęła. Fala gorąca rozlała się po całym jej ciele.
– Opowiadaj dalej… – wyszeptała drżącym głosem. – Co on robi… kiedy ty patrzysz?
Tomek nie przestał. Jego usta były idealnie delikatne – ssał ją lekko, potem lizał dłuższymi, powolnymi pociągnięciami, smakując ją całą. Jedną ręką delikatnie rozsunął jej wargi, a drugą gładził wewnętrzną stronę uda.
– On liże cię tak samo jak ja teraz – kontynuował między pocałunkami. – Powoli. Dokładnie. Czuje, jak robisz się coraz bardziej mokra. Ty próbujesz zachować kontrolę, ale twoje biodra same unoszą się do jego ust. A ja widzę, jak oddychasz coraz szybciej…
Karolina zadrżała, czując, jak jego słowa i jego język działają na nią w idealnej harmonii. Jej oddech stał się płytszy.
– A ja… patrzę na ciebie – dodała, zaskakując samą siebie odwagą. – Wpatruję się w twoje oczy, kiedy on mnie smakuje. I myślę o tobie… o tym, że siedzisz tam i widzisz, jak moje ciało reaguje na kogoś innego…
Tomek jęknął cicho – niski, gardłowy dźwięk wibrujący bezpośrednio na jej wrażliwej skórze. Przyspieszył nieco ruchy języka, zataczając mniejsze, szybsze kółka, a potem wsunął w nią dwa palce – powoli, ale głęboko, zakrzywiając je dokładnie tam, gdzie lubiła.
– On czuje, jak zaciskasz się wokół jego palców – podjął, nie przerywając rytmu. – Wie, że jesteś już blisko. Ale nie pozwala ci dojść jeszcze. Zatrzymuje się na chwilę, podnosi wzrok i patrzy na mnie. Czeka na moje pozwolenie. A ja kiwam głową…
– Zgodziłbym się na to?
– Tak, skarbie. Pragnę tego.
Karolina wygięła się w łuk, jej biodra uniosły się wysoko. Czuła, jak charakterystyczne napięcie zbiera się w dole brzucha – gorące, słodkie, coraz bardziej nie do zniesienia.
– Chcę… żebyś patrzył, jak on mnie doprowadza na krawędź – wysapała, ciągnąc go za włosy. – Jak ja tracę nad sobą kontrolę… tylko dla ciebie. Bo wiem, że później będę twoja. Zawsze będę twoja.
Tomek uniósł głowę na chwilę. Jego usta lśniły od jej wilgoci, oczy były ciemne z podniecenia.
– Jesteś taka piękna, kiedy o tym mówisz – szepnął, podniósł się i sięgnął do szuflady nocnej.
Wyjął prezerwatywę, rozerwał opakowanie zębami i założył ją, nie spuszczając ze wzroku swojej ukochanej. Wszedł w nią jednym, powolnym pchnięciem. Oboje westchnęli jednocześnie. Karolina oplotła go nogami w pasie, przyciągając bliżej. Była tak mokra, jak nigdy wcześniej. Ich biodra zaczęły poruszać się w zgodnym, coraz szybszym rytmie – z namiętną pasją, z pełną świadomością, że to, co robią, jest ich wspólną fantazją.
– On byłby w tobie tak samo – wyszeptał Tomek, pochylając się nad nią i całując jej szyję. – Głęboko. Powoli na początku. A ty patrzyłabyś na mnie przez jego ramię i uśmiechała się do mnie tak, jak to zawsze robisz.
Karolina zacisnęła dłonie na jego plecach i jęknęła. Coraz bardziej odpływała w ich wspólną fantazję. Nie chodziło już tylko o jego spełnienie – sama tego pragnęła.
– Tak… – jęknęła. – A ty byś patrzył, jak moje ciało drży pod nim. Jak moje piersi podskakują przy każdym pchnięciu. I wiedziałbyś, że zaraz… zaraz dojdę… z kutasem innego faceta w sobie…
Jej ruchy stały się bardziej naglące. Tomek przyspieszył, wbijając się w nią mocniej. Ich oddechy mieszały się, ciała kleiły się od potu, a słowa płynęły dalej – coraz bardziej szczere, coraz bardziej gorące. Opowiadali sobie swoje fantazje, całując się pomiędzy słowami. Namiętnie, mocno, gorąco.
Karolina czuła, że jej orgazm jest blisko. Sama była zdziwiona, czując narastającą falę podniecenia, ten żar w podbrzuszu. Uczucie było absolutnie zniewalające.
– Chcę widzieć twoją twarz w tym momencie – wysapał jej prosto do ucha. – Chcę widzieć, jak dochodzisz dla niego… a potem dla mnie.
To wystarczyło.
Orgazm uderzył w Karolinę – długi, głęboki, rozlewający się po całym ciele. Zacisnęła się wokół niego mocno, z przeciągłym, cichym jękiem, który wypełnił całą sypialnię. Trzymała go tak, jakby bała się, że ucieknie, a on przedłużał jej rozkosz jeszcze kilkoma powolnymi, głębokimi pchnięciami.
Ni to jęczała, ni to krzyczała, drapiąc męskie plecy, zaciskając nogi na biodrach. Przez chwilę patrzyła Tomkowi prosto w oczy, aż w końcu je zamknęła, gdy świat dookoła zaczął wirować za mocno. Była zszokowana tym, jak silny był ten orgazm. Wystarczyła chwila minetki, trochę fantazjowania i odpłynęła.
Odpłynęła tak, jak chyba nigdy wcześniej.
Kiedy opadła na materac, drżąca i spełniona, Tomek zwolnił całkowicie. Wysunął się z niej ostrożnie, położył się obok i przyciągnął ją do siebie. Gładził ją leniwie po brzuchu, piersi, szyi – leniwie, uspokajająco. Dokładnie tak, jak teraz tego potrzebowała. Pocałował jej skroń, policzek, kącik ust.
– Jesteś niesamowita – mruknął ciepło.
Karolina uśmiechnęła się, wciąż oddychając ciężko. Przesunęła palcami po jego klatce piersiowej, czując, jak jego serce wali jak szalone. Pocałowała go powoli, głęboko, smakując ich wspólną odwagę.
– Jeszcze nie skończyliśmy – wyszeptała mu w usta, a w jej głosie było już nowe, figlarne wyzwanie. – Teraz ja chcę być na górze…
Przesunęła dłonią niżej, obejmując kutasa – wciąż twardego, gotowego, pulsującego. Tomek westchnął głośno, zamykając oczy z rozkoszy. Uniosła się i usiadła na nim okrakiem. Mokra, rozgrzana cipka otarła się o twardego członka raz, drugi, trzeci, aż jęknął z desperacją.
Karolina celowo się drażniła. Spojrzała mu prosto w oczy – te piękne, ciepłe oczy, które dawały jej tyle bezpieczeństwa, a w których teraz widziała te dzikie pożądanie.
– Wyobraź sobie, że on tu jest – powiedziała, powoli opuszczając biodra i biorąc go w siebie centymetr po centymetrze.
Gdy usiadła na nim całym ciężarem, oboje westchnęli jednocześnie. Była tak mokra po poprzednim orgazmie, że wszedł w nią gładko, głęboko, wypełniając ją idealnie.
– Leży obok nas na łóżku – kontynuowała, patrząc mu prosto w oczy. – Patrzy, jak się na tobie unoszę… i nie może się powstrzymać. Kładzie dłoń na moim udzie, dokładnie tak, jak ty teraz.
Tomek złapał ją za biodra, ale nie kierował nią jak zazwyczaj. Jego kciuki gładziły jej skórę delikatnymi, okrężnymi ruchami, a oczy były ciemne z podniecenia.
– Tak… – wyszeptał ochryple, unosząc biodra lekko, by wejść w nią jeszcze głębiej. – On jest tu z nami. Widzę, jak jego ręka wędruje po twojej talii, jak dotyka twoich piersi, kiedy ty tak na mnie jeździsz. I ja nie jestem zazdrosny. Jestem… podniecony. Bo wiem, że to my go zapraszamy.
Karolina zaczęła się poruszać. Powoli, leniwie – unosiła biodra wysoko i opadała spokojnie. Dłonie oparła o twardą klatkę piersiową. Było inaczej niż wczoraj. Każdy jej ruch był świadomy, pełen czułości i jednocześnie czystej, wspólnej żądzy.
– On by mnie pocałował w szyję, kiedy tak na tobie siedzę – kontynuowała, przyspieszając nieco rytm. Jej oddech stawał się coraz płytszy. – Czułabym jego usta na swojej skórze, a jednocześnie ciebie we mnie. I patrzyłabym na ciebie, Tomek. Żebyś widział, jak mi jest dobrze z wami dwoma.
Jej biodra uderzały o jego z cichym, mokrym plaśnięciem. Tomek patrzył na nią jak zahipnotyzowany – na rumieńce na jej policzkach, na rozchylone usta, z których wydobywały się coraz głośniejsze, ciche westchnienia.
– Patrzyłbym na to i wariował z podniecenia – przyznał Tomek drżącym głosem. – Gdybyś ty mnie ujeżdżała, mogłabyś mu przy tym robić loda, kochanie. Mogłabyś obciągać innego kutasa.
Karolina zadrżała, słysząc te słowa. Jej biodra zatrzymały się na moment, a cipka zacisnęła się mocno wokół kutasa. Ta wizja cholernie ją podnieciła. Pochyliła się niżej, opierając dłonie po obu stronach jego głowy, i spojrzała mu prosto w oczy.
– Tak… – wyszeptała mu w usta, znowu poruszając biodrami. Tym razem wolniej, głębiej. – Wyobrażam to sobie, miś. Siedzę na tobie tak, jak teraz. Czuję, jak mnie wypełniasz, jak wbijasz się we mnie. A on klęczy obok nas na łóżku. Jego kutas jest tuż przy mojej twarzy. Pochylam się… i biorę go do ust.
Jej ruchy stały się płynniejsze i głębsze – unosiła się wysoko, prawie wysuwając z siebie członka, a potem opadała do samego końca. Była tak podniecona, że znowu poczuła, jakby miała zaraz dojść.
– Ssę go powoli – kontynuowała szeptem, nie odrywając wzroku od Tomka. – Głęboko. Czuję, jak pulsuje mi na języku, jak jest gorący i ciężki. A ty patrzysz. Trzymasz mnie za biodra i patrzysz, jak moje wargi się na nim zaciskają.
Tomek jęknął gardłowo, zaciskając palce na jej tyłku. Sam uniósł biodra, wbijając się w nią mocniej, jakby chciał podkreślić każde jej słowo.
– Kurwa… Karolina… – wysapał. – Tak, tak, tak… Wyobrażam sobie, jak skaczesz po mnie coraz szybciej, bo jesteś tak podniecona tym, że masz nas obu. Ja patrzę na twoje słodkie usta, kiedy go ssiesz. Widzę, jak ci się to podoba. Jak lubisz czuć dwóch facetów naraz.
Karolina przyspieszyła rytm. Jej biodra uderzały o jego coraz mocniej. Wplotła palce w jego włosy i pociągnęła lekko, jakby to ona teraz miała kontrolę.
– A potem… – dodała zdyszana – …on dochodzi. Wypełnia mi usta. Ja przełykam, nie odrywając od ciebie wzroku. I zaraz wracam do ciebie. Cała mokra od niego i od siebie. I dalej cię ujeżdżam.
Tomek oddychał ciężko, urywanie. Jego oczy były szkliste, policzki czerwone, a kutas w niej pulsował coraz mocniej.
– Chcę tego, Karolina. Chcę patrzeć, jak obciągasz mu, siedząc na mnie. Chcę czuć, jak dochodzisz, mając jego spermę na ustach.
Jej ruchy stały się krótsze, niecierpliwe. Chciała tego orgazmu całą sobą, nawet jeśli nie miałby być tak silny, jak poprzedni. Zacisnęła się wokół pulsującego kutasa, jęcząc w usta swojego ukochanego.
– Dojdź ze mną… – poprosiła, przyspieszając jeszcze bardziej. – Wyobraź sobie, że właśnie kończę mu obciągać… a ty dochodzisz we mnie. Mocno. Głęboko. Wiedząc, że to dopiero początek.
Tomek nie wytrzymał. Jego ciało napięło się jak struna, biodra uniosły się gwałtownie, palce zacisnęły na tyłku. Wbił się w nią po raz ostatni, najgłębiej jak potrafił. Doszedł z długim, gardłowym jękiem. Jego kutas pulsował nieustannie, a wytrysk był tak intensywny, że Karolina czuła każdy skurcz, każdy strumień wypełniający prezerwatywę.
Trzymała go mocno, nie przestając poruszać biodrami, przedłużając jego rozkosz. W tym samym momencie poczuła drugi, delikatny orgazm – słodki, ciepły, rozchodzący się po całym podbrzuszu, brzuchu, klatce piersiowej. Zadrżała mocno i przymknęła oczy, jęcząc cichutko. W końcu opadła na klatkę piersiową Tomka, łapiąc desperacko oddech.
Trwali tak przez dłuższą chwilę. W końcu Karolina powoli zsunęła się z niego i położyła obok. Tomek natychmiast przyciągnął ją do siebie, otaczając ramionami. Ich ciała były gorące, spocone, idealnie dopasowane.
Ich oddechy się stopniowo uspokajały. Karolina rysowała palcem leniwe wzory na męskiej klatce piersiowej, a on gładził jej plecy długimi, spokojnymi ruchami.
– To już naprawdę nasze – wyszeptała w końcu, uśmiechając się szeroko. Była zmęczona, ale cholernie usatysfakcjonowana tym niedzielnym porankiem. – I myślę, że kiedyś możemy to zrobić. Zrobić to, a nie tylko fantazjować.
– Nasze – potwierdził Tomek cicho, całując ją we włosy. – I nie chcę już niczego ukrywać. Chcę tego z tobą. Naprawdę.
Słońce za oknem świeciło coraz mocniej, a w sypialni panował spokój, jakiego oboje dawno nie czuli. Fantazja przestała być tylko jego sekretem. Stała się ich wspólnym marzeniem – bliskim, realnym i ekscytującym.
---
Mam nadzieję, że opowiadanie przypadło Ci do gustu! Przypominam, że wszystkie moje opowiadania w pełnej, nieocenzurowanej wersji znajdziesz w moim prywatnym sklepiku. Link w opisie profilu!
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz