Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Zdrada (nie)kontrolowana – Rozdział IV

Kolejne dwa tygodnie minęły im w atmosferze tak gęstej od pozytywnych emocji, że Karolina czasami łapała się na tym, iż uśmiecha się sama do siebie. Czy to za biurkiem w pracy, czy podczas sprzątania domu albo wywieszania prania – była cała w skowronkach.

Wbrew jej oraz Tomka początkowym obawom, wyznanie wszystkiego nawzajem nie zrujnowało ich związku. Wręcz przeciwnie – zadziałało jak zastrzyk adrenaliny i dopaminy, które ich nie opuszczały. Ich relacja weszła na zupełnie nowy, nieznany wcześniej poziom. Wspólnie fantazjowali, rozmawiali o tym, eksplorowali dirty talk i jej nową, dominującą stronę.

Nie było jednak tak, że od tamtej niedzieli każdy ich seks kręcił się wyłącznie wokół nowo odkrytego fetyszu. Właściwie to wcale nie potrzebowali nikogo konkretnego do swoich wyobrażeń. Wspólne fantazjowanie o bezimiennym nieznajomym, który wkracza do ich sypialni, w zupełności im wystarczało, by nakręcić się do granic możliwości.

Równie często uprawiali także “zwykły”, niezwykle czuły i romantyczny seks. Oczyszczenie atmosfery ze wstydu i tajemnic sprawiło, że nawet te wolniejsze, pełne miłości zbliżenia stały się głębsze, bardziej namiętne. Byli ze sobą tak szczerzy, jak to tylko możliwe.

Karolina czuła, że naprawdę mają wszystko, o czym mogła marzyć, a i Tomek zdawał się niesamowicie usatysfakcjonowany.

W środę wieczór siedzieli razem na kanapie po pysznej kolacji. Ona kończyła jeszcze jedną rzecz z pracy, kiedy Tomek czytał książkę. W pewnym momencie dźwięk Messengera charakterystycznie “piknął”. Tomek odblokował swój telefon i przeczytał wiadomość, po czym rzucił luźno:

– Słuchaj, w sobotę jest imprezka u Maksa. Wprowadził się do domu pod miastem i robi domówkę dla znajomych. Idziemy?
– Maks? – Karolina zmarszczyła lekko brwi, próbując dopasować imię do twarzy. – To ten z twojego działu, co tak często organizuje wyjazdy integracyjne?
– Ten sam. Świetny gość, zobaczysz. – Tomek uśmiechnął się szeroko. – To nie będzie żadna dzika patola do rana. Maks ma raczej taki styl… spokojny. Wiesz, wino, dobre jedzenie, muzyka w tle, takie tam. No i napisał też, że zainstalował saunę i chce jej zrobić chrzest bojowy.

Karolina uśmiechnęła się w odpowiedzi. Nie korzystała często z sauny, głównie z tych na siłowni czy basenie, ale lubiła ten charakterystyczny relaks, który następował po wygrzaniu.

– Brzmi super. Chętnie się gdzieś wyrwę po tym tygodniu.
– Jest dopiero środa! Aż tak źle?
– Gorzej. Ale możesz mi to jakoś wynagrodzić – rzuciła z uśmieszkiem, wyciągając nogę w jego stronę.

Tomek uśmiechnął się i pochylił, całując ją w stopę. Dreszczyk przeszedł Karolinę po całym ciele. Uwielbiała ich nowe perwersje.

Sobotni wieczór był przyjemnie chłodny. Kiedy zaparkowali samochód na podjeździe sporego, nowoczesnego domu, dobiegł ich stłumiony bas głębokiej, elektronicznej muzyki. Przez wielkie okna tarasowe widać było sporo kręcących się wewnątrz ludzi.

Kiedy podeszli do drzwi, otworzył im sam gospodarz. Karolina od razu zrozumiała, dlaczego Tomek tak go lubił. Maks miał w sobie ten rzadki rodzaj naturalnego, niewymuszonego luzu, którego po prostu nie dało się wyćwiczyć

Miał na sobie proste, dobrze skrojone dżinsy i rozpiętą pod szyją lnianą koszulę z podwiniętymi rękawami. Był wysoki – wyższy od Tomka o co najmniej pół głowy – i wyraźnie potężniej zbudowany, ale w jego sylwetce nie było niczego z agresywnego bywalca siłowni, jakich Karolina nie znosiła. Poruszał się z pewnością siebie człowieka, który czuje się doskonale, po prostu będąc sobą.

– Stary, dobrze cię widzieć! – Maks uśmiechnął się szeroko, przyciągając Tomka do typowo męskiego, twardego uścisku, po czym od razu przeniósł wzrok na Karolinę. W jego ciemnych oczach tańczyły wesołe ogniki. Wyciągnął do niej dłoń. – Maks. Ty musisz być Karolina. Tomek tyle o tobie opowiadał, że czuję, jakbyśmy znali się od lat. Wchodźcie, czujcie się jak u siebie.

Uścisk jego dłoni był pewny, ciepły i duży. Karolina poczuła się natychmiastowo mile widziana. Nie było w nim za grosz tej typowej dla niektórych facetów arogancji czy nachalnego, taksującego wzroku.

– Miło mi cię w końcu poznać – odpowiedziała z uśmiechem, wchodząc do przestronnego, oświetlonego ciepłym światłem korytarza.

Po szybkim obgadaniu paru “męskich spraw”, Maks zaprowadził ich do sporego salonu. Mały parkiet zrobiony z dywanów, spore, wygodne kanapy, barek – atmosfera była rewelacyjna. Dom tętnił życiem, a przy tym zachował się ten fajny, spokojny klimat domówek, który Karolina oraz Tomek uwielbiali.

Szybko wtopili się w tłum, witając z kilkoma osobami. Byli to głównie znajomi Tomka, ale Karolina też parę osób rozpoznawała. W pewnym momencie zatrzymali się przy wyspie kuchennej. Tomek odkorkował wina i rozlał je do dwóch kieliszków. Na tej czynności “przyłapali” ich Michał oraz Ania. Byli to starzy znajomi Tomka, z którymi obecnie pracował w jednej firmie.

– Karolina, świetnie wyglądasz! – rzuciła Ania, ściskając ją na powitanie. – Długo was nie widziałam. Tomek mówił, że mieliście ostatnio sporo pracy.
– Zgadza się, ale na szczęście weekendy mamy dla siebie – Karolina uśmiechnęła się, opierając się swobodnie o ramię swojego chłopaka.

Tomek objął ją w pasie, całując lekko we włosy. Byli naprawdę zgraną parą i w taki wieczór jak ten oboje czerpali przyjemność z przebywania między ludźmi.

Rozmowa zeszła na wystrój domu, plany urlopowe i anegdoty z biura. Karolina sączyła wino i wodziła wzrokiem po salonie. Maks co chwilę z kimś rozmawiał, śmiał się głębokim, zaraźliwym śmiechem, przedstawiał sobie ludzi, którzy się nie znali. Roznosił wokół siebie niesamowitą energię. Kiedy podchodził do jakiejś grupki, automatycznie stawał się centrum uwagi, ale robił to z taką lekkością, że nikt nie czuł się zepchnięty na boczny tor.

Po jakiejś godzinie, gdy Karolina i Tomek przenieśli się na duży narożnik w salonie, Maks podszedł do nich z otwartą butelką wina.

– Puste kieliszki na mojej imprezie to zbrodnia – rzucił z uśmiechem, dolewając im trunku.
Oparł się o oparcie kanapy tuż za Karoliną. Z bliska biło od niego przyjemne ciepło i zapach dobrych, drzewnych perfum.
– Zbrodnia to byłoby nie przyjść – odparł Tomek, stukając się z nim kieliszkiem. – Dom jest niesamowity, stary. Naprawdę świetna robota z wykończeniem.
– Dzięki. Dużo nerwów mnie to kosztowało, ale było warto. Widzę, że wy też dobrze się bawicie. – Maks uśmiechnął się do Karoliny. Miał bardzo ładne, proste zęby i delikatne zmarszczki mimiczne wokół oczu, które dodawały mu męskiego uroku.
– Rewelacyjnie. Świetna chata, serio – przyznała szczerze Karolina, patrząc na jego silne przedramiona, gdy odkładał butelkę na stolik. Był niezwykle zadbanym, świadomym swojej atrakcyjności mężczyzną.

Maks zerknął w stronę przeszklonych drzwi prowadzących na drewniany taras i dalej, w stronę ogrodu.

– Z tyłu sauna jest już porządnie nagrzana. Dwie osoby właśnie z niej wyszły, więc jakbyście chcieli chwilę chilloutu we dwoje, to śmiało korzystajcie. Ręczniki leżą na półce przed wejściem.

Spojrzał jeszcze raz na nich oboje, puścił im oczko, po czym przeprosił, słysząc, że ktoś woła go z kuchni. Karolina patrzyła za nim przez dłuższą chwilę.Tomek pochylił się w jej stronę, przesuwając dłonią po jej nagim ramieniu.

– Idziemy się wygrzać? – zapytał cicho.
Karolina odwróciła głowę i spojrzała mu w oczy.
– Jasne – odparła, upiła parę łyków i odstawiła kieliszek na szklany stolik. – Chodźmy. Zobaczymy, czy ta sauna faktycznie jest taka rewelacyjna, jak wszystko inne w tym domu.

Przeszli przez taras drewnianą ścieżką prowadzącą do strefy SPA, słysząc, jak z każdym krokiem głośna muzyka z salonu staje się coraz bardziej stłumiona. Budynek składał się z niewielkiego przedsionka, pełniącego funkcję przebieralni, łazienki oraz rzecz jasna samej sauny.

Karolina owinęła się szczelnie grubym, białym ręcznikiem, który ledwo zakrywał jej uda. Tomek zrobił to samo, wiążąc materiał na biodrach. Pchnęli ciężkie, szklane drzwi. Uderzyła w nich fala wilgotnego, pachnącego eukaliptusem i rozgrzanym drewnem gorąca.

W półmroku, rozpraszanym jedynie przez dyskretne listwy LED, na środkowej ławce leżała dziewczyna. Karolina kojarzyła ją z salonu – miała na imię Sylwia. Leżała swobodnie, opierając się na łokciach. Ręcznik rzuciła na ławkę i położyła się na nim, odsłaniając wdzięki. Była w tym całkowicie naturalna i najwyraźniej w ogóle nie przeszkadzała jej obecność nowych osób.

– Cześć – rzuciła z leniwym uśmiechem. – Siadajcie, idealna temperatura.
– Cześć – odpowiedziała Karolina, siadając na dolnej ławce i opierając plecy o gorące deski.

Tomek usiadł tuż obok niej. Karolina od razu wyczuła, że jego ciało jest niepokojąco sztywne. Siedział prosto, mocno zaciskając dłonie na krawędziach swojego ręcznika, wpatrując się uparcie w piec, byle tylko nie spojrzeć w stronę roznegliżowanej dziewczyny wyżej.

Karolina uśmiechnęła się pod nosem, widząc jego zakłopotanie. Przysunęła się bliżej, tak że ich ramiona się zetknęły.

– Co jest? – szepnęła mu prosto do ucha, tak cicho, by Sylwia nie mogła ich usłyszeć.
– Głupio mi trochę – odszepnął, wciąż nie odrywając wzroku od kamieni. – Nie jestem przyzwyczajony do takich... otwartych sytuacji. Nie chcę cię… no wiesz, stawiać w złej sytuacji czy coś.

Karolina poczuła falę ogromnej czułości do tego faceta. Był taki szczery, tak bardzo przejmował się jej uczuciami. Wsunęła dłoń pod jego ręcznik i delikatnie pogłaskała go po udzie.

– Tomek, spójrz na mnie – poprosiła cicho. Kiedy odwrócił głowę, uśmiechnęła się do niego. – Jesteś dorosłym facetem. Nic złego nie robimy. Nawet jeśli ci kurde stanie, bo obok leży ładna dziewczyna, to przecież nie będę na ciebie zła. To normalne. Jesteśmy tu, żeby się zrelaksować, okej? Niczym się nie przejmuj.
Tomek odetchnął głębiej, a napięcie wyraźnie opuściło jego ramiona. Uśmiechnął się z wdzięcznością i splótł swoje palce z jej dłonią.
– Jesteś najlepsza – mruknął, całując ją przelotnie w skroń.
– Co tam tak mruczecie? – zapytała Sylwia, obracając twarz w ich stronę.

Karolina zaśmiała się lekko i zbyła pytanie “związkowymi sprawami”, po czym całą trójką zaczęli gadać o imprezce. Dyskutowali o tym, jak Maks świetnie urządził dom, o tym, że sauna to genialny pomysł na takie wieczory, i o zaskakująco bogato zapełnionym barku.
Karolina czuła się po prostu dobrze. Kropelki potu zaczęły perlić się na jej dekolcie.

Uwielbiała tego typu spokojne sauny. Po jakichś dziesięciu minutach szklane drzwi znówsię otworzyły. Do środka wszedł Maks. W ręku trzymał drewniany ceber z wodą i chochlę.

– Zrobię wam małe uderzenie gorąca, żebyście nie posnęli – rzucił z uśmiechem, wchodząc do środka.

Zamknął drzwi i wszedł na najwyższy poziom, siadając blisko Sylwii, po przekątnej od Karoliny i Tomka. Podobnie jak oni, miał na sobie tylko ręcznik. Nabrał wody i polał gorące kamienie. Syk pary wypełnił kabinę, a odczuwalna temperatura od razu poleciała do góry.

Maks odetchnął z zadowoleniem, odchylił głowę do tyłu i oparł plecy o deski. Rozłożył szeroko nogi, przyjmując całkowicie swobodną pozycję. Ręcznik, niedbale zawiązany na biodrach, rozchylił się na boki. Maks nawet nie drgnął, by go poprawić. Był u siebie, w swojej saunie, najwyraźniej wyznając zasadę, że tu nie ma miejsca na wstyd.

Wzrok Karoliny mimowolnie powędrował w tamtą stronę. I zamarła.

W półmroku sauny, zaledwie metr od niej, spoczywał powód, dla którego jej dotychczasowy, poukładany świat miał za chwilę ostatecznie runąć. Nawet w stanie spoczynku członek Maksa był po prostu przytłaczający. Gruby, ciężki, z wyraźnie zarysowanymi żyłami pod skórą, leżał ciężko na jego udzie. To był widok tak surowy i męski, że Karolina poczuła nagły, bolesny skurcz w dole brzucha.

Jej dotychczasowe pojęcie o anatomii było zbudowane na paru poprzednich partnerach oraz Tomku. W pełni szczerze z samą sobą uważała, że jej ukochany ma się czym pochwalić. Ale to było coś zupełnie innego.

Zamiast odwrócić wzrok z zakłopotaniem, jak zrobiłaby to jeszcze tydzień temu, Karolina zapatrzyła się na Maksa. Nie potrafiła oderwać oczu. Jej źrenice rozszerzyły się, chłonąc każdy detal. W jej głowie natychmiast odtworzył się obraz z forum – te anonimowe, zamazane dziewczyny biorące do ust tak ogromne kutasy… a przecież Maks nawet nie był podniecony!

Przełknęła ciężko ślinę. Powietrze uwięzło jej w gardle, a uda zacisnęły się odruchowo, stając się wilgotne już nie tylko od potu. Jej oddech przyspieszył. Wyobraziła sobie, jak coś tak gigantycznego rośnie na jej widok, pulsuje jej w dłoni, w ustach, a potem…

Nie wiedziała, że nie jest jedyną osobą, która uważnie obserwuje tę scenę.

Tomek, siedzący tuż obok, odwrócił głowę, by coś do niej powiedzieć. Ale jego słowa zamarły mu na ustach. Jego wzrok padł prosto na profil dziewczyny. Widział, jak klatka piersiowa Karoliny szybko unosi się w urywanych oddechach. Widział jej błyszczące od potu, rozchylone usta. I co najważniejsze – podążył za jej zahipnotyzowanym spojrzeniem i zobaczył, dokładnie to, co ona.

W normalnych okolicznościach każdy facet poczułby potężne ukłucie zazdrości. Odezwałoby się urażone ego, poczucie bycia gorszym. Jednak Tomek nie czuł złości. Zamiast tego uderzyła w niego fala tak potężnego, pierwotnego podniecenia, że aż zakręciło mu się w głowie.

Jego Karolina, jego ukochana, jego poważna "pani kierownik", dosłownie śliniła się na widok gigantycznego kutasa innego, potężniejszego mężczyzny. Fantazja, o której do tej pory tylko szeptali w łóżku, właśnie nabrała kształtu, wagi i twarzy. Ręcznik na biodrach Tomka uniósł się gwałtownie. Jego wzwód był tak twardy i bolesny, że musiał zacisnąć zęby, by nie wydać z siebie dźwięku.

Karolina w końcu odwróciła głowę. Ich spojrzenia się skrzyżowały. W dusznym powietrzu zaiskrzyło od niewypowiedzianych słów. Ona wiedziała, że on widział. On wiedział, na co ona patrzyła. I oboje wiedzieli, że są na krawędzi eksplozji, której nie dadzą rady zatrzymać.

– Ja... chyba na mnie już za gorąco – wychrypiała Karolina, podrywając się z desek. Jej głos drżał. – Muszę wyjść pod prysznic.
– Ja też – odpowiedział Tomek, wstając tak szybko, że omal nie potknął się o własne stopy.
Maks, wciąż oparty o ścianę z zamkniętymi oczami, rzucił tylko wesoło:
– Cieniasy. Ale rozumiem, schłodźcie się. Obrócicie klepsydrę?

Tomek skinął głową i spełnił prośbę gospodarza. Oboje wyszli na chłodny korytarz, zostawiając Maksa i Sylwię w saunie. Tomek złapał mocno Karolinę za nadgarstek i pociągnął za sobą do łazienki. Ta aż pisnęła. Wepchnął ją do środka i zamknął drzwi.
Jej ręcznik opadł na podłogę. Ręcznik Tomka chwilę później dołączył do jej.

Nawet nie zorientowała się, kiedy Tomek przycisnął ją całym ciałem do ściany – mocno, bez ceregieli. Jego usta wpiły się w jej wargi z żądzą, niemal agresywnie. Jedną ręką złapał ją za tył głowy, drugą za udo i podciągnął jej nogę wysoko, a ona ochoczo objęła go nią w biodrze, stając na drugiej.

– Widziałaś to? – warknął jej w szyję. Jego głos był niski, ochrypły, prawie obcy. – Widziałaś, kurwa, co on ma między nogami?
Karolina jęknęła głośno, bezwstydnie, gdy poczuła, jak twardy kutas ociera się o nią. Przecież za ścianą byli inni ludzie…
– Tak… – wysapała, wbijając paznokcie w jego ramiona. – Widziałam. Jest ogromny… gruby… ciężki… taki męski…

Tomek stęknął, jakby te słowa go uderzyły. Złapał ją za biodra obiema rękami i jednym szybkim ruchem obrócił przodem do ściany, a tyłem do siebie. Włączył prysznic, żeby zagłuszyć ich jęki. Karolina szeroko rozstawiła nogi, wypinając tyłek w jego stronę.

– Podobał ci się? – zapytał, pochylając się nad nią i gryząc ją w kark.
– Jest zajebisty – odpowiedziała, patrząc na ukochanego przez ramię. – Z takim potworem… to by było…
– To by było co? – dopytał, ocierając się o wulgarnie mokrą cipkę.
– To chyba by było jak ponowne rozdziewiczenie, co?

Przeczytała jeden z takich tekstów na forum cuckoldowym, które pokazał jej Tomek. Wiedziała oczywiście, że biologicznie to tak nie działa. Jednak jej facet aż zadrżał na całym ciele, kiedy to powiedziała.

Wszedł w nią jednym, mocnym pchnięciem – głęboko, brutalnie, aż krzyknęła. Zaczął ją od razu pieprzyć jak dzikie zwierzę. Szybko. Głośno. Bez litości. Zachowywał się tak, jakby nie liczyło się dla niego spełnienie Karoliny, tylko jego własne.

A jej to cholernie się podobało.

– Chcesz, żeby cię wziął? – zapytał, łapiąc ją zdecydowanie za tyłek. – Powiedz mi.
– Tak… – jęknęła bez chwili wahania, wypinając się mocniej. – Podobał mi się. Chcę… kurwa, Tomek, chcę poczuć, jak coś tak wielkiego mnie rozciąga. Chcę, żeby mnie pieprzył, jak ty patrzysz na moje ciałko…

Warknął w odpowiedzi i przyspieszył ruchy. Świat Karoliny aż zawirował. Jakie to było zboczone, jakie to było wyuzdane… pieprzyli się na domówce faceta, którego ledwo co poznała, fantazjując właśnie o nim…

– Chciałabyś, żeby cię wziął? – wysapał Tomek, nie zwalniając ani na sekundę. – Żeby ten wielki kutas Maksa wszedł w ciebie? Żeby cię rżnął, podczas gdy ja patrzę?
– Tak! – krzyknęła, opierając się rękami o ścianę. – Chcę, żeby mnie pieprzył tym potworem… żeby mnie wypełnił tak, żebym nie mogła chodzić… a ty byś siedział i patrzył, jak dochodzę na nim…

Tomek przyspieszył, wbijając się w nią jeszcze mocniej, jeszcze głębiej. Jego oddech był gorący, urywany. Jej zresztą również. Nie potrzebowała wiele. Sięgnęła dłonią między nogi, od razu kładąc palce na łechtaczce. Łazienka wypełniła się odgłosami ich ciał – mokrym plaśnięciem skóry o skórę, jej jękami, jego stęknięciami.

Karolina zamknęła oczy. I wtedy to zobaczyła oczyma wyobraźni.

Nie Tomka. Nie łazienkę. Tylko Maksa. Jego przystojny uśmiech, wesoły wyraz twarzy, dobrze zbudowane ciało. I tego ogromnego, ciężkiego kutasa, którego przed chwilą widziała. I to ledwie metr od niej.

Wyobraziła sobie, jak Maks staje za nią dokładnie tak, jak teraz Tomek. Jak wbija się w nią tym potworem, centymetr po centymetrze, rozciągając ją do granic. Jak jej cipka zaciska się na czymś tak wielkim, że aż boli…

Wszystkie jej i Tomka fantazje zaczęły kumulować się w sobie i przybierać konkretną postać. Już nie było mowy o anonimowym, bezimiennym koledze. Nie. Teraz był Maks. Konkretny facet, który był dosłownie parę metrów od nich. Za ścianą właśnie wygrzewał się w saunie, gdy oni pieprzyli się w jego łazience.

Orgazm uderzył w nią nagle, gwałtownie. Zaczęła drżeć, zaciskać się wokół Tomka, uderzała dłonią o ścianę niekontrolowanie. Przestała się pieścić, bo miała wrażenie, że jest totalnie przestymulowana. Ugryzła się w przedramię, żeby nie wydrzeć się na całą łazienkę.

Orgazm dosłownie zwaliłby ją z nóg, gdyby nie fakt, że Tomek trzymał ją mocno za biodra. Pieprzył ją dalej, sprawiając, że cały czas opływała w przyjemności. Ukochany pieprzył ją przez cały jej szczyt, nie przestając choćby na chwilę. Zazwyczaj dawał jej chociaż kilka sekund, ale teraz w ogóle się tym nie przejmował.

Karolina wróciła zmysłami do świata dopiero wtedy, kiedy Tomek warknął nagle i wyszedł z niej. W ostatnim momencie. Gęsta, gorąca sperma ozdobiła jej plecy i pośladki. Jeden, drugi, trzeci strzał – brudziły ją po kolei, a ona zachwycona, nie do końca świadomie, machała tyłkiem, pobudzając Tomka.

Stali tak przez dłuższą chwilę, nie widząc świata dookoła. W końcu on odsunął się od niej lekko, a Karolina powoli się wyprostowała. Nogi miała jak z waty, sperma lepiła się do niej, pot spływał po czole.

– Kurwa… jeszcze nigdy się tak nie spuściłem chyba… – wyrzucił z siebie Tomek. Obrócił ją przodem do siebie i lekko pocałował. – Byłaś boska, skarbie.
– Ty też, misiek – odpowiedziała, ochoczo odwzajemniając pocałunek i wplatając dłonie w jego włosy.

Kiedy opuścili łazienkę parę minut później, dokładnie opłukani pod prysznicem, by zmyć ślady ich perwersji, oboje unikali swoich spojrzeń w lustrze. Byli wyciszeni, ale w ich głowach huczało.

Wrócili na imprezę. Usiedli na tarasie z nowymi kieliszkami wina. Kiedy kilkanaście minut później pojawił się tam Maks – już ubrany, roześmiany i pachnący olejkami z sauny – i ponownie zaczął sypać żartami w stronę Tomka, Karolina wiedziała już wszystko.

Patrzyła, jak jej chłopak rozmawia z tym facetem. Z facetem, który uosabiał każdy ich zboczony sekret. Karolina uśmiechnęła się, upijając łyk czerwonego wina. Nie musiała już szukać.

---

Jeśli opowiadanie Ci się spodobało, daj proszę znać w komentarzach! Uwielbiam wiedzieć, że komuś sprawiłam przyjemność :> I przy okazji przypominam, że  wszystkie moje opowiadania w pełnej, nieocenzurowanej wersji znajdziesz w moim prywatnym sklepiku. Link w opisie profilu!

3 komentarze

 
  • Użytkownik Fantazyjny999

    Coraz fajniej się robi ... Podoba mi się Twoj styl opowiadania ...więcej poproszę ...

    7 godz. temu

  • Użytkownik Geometryczny

    Bardzo, bardzo dobrze mi się to czytało. Saunowe klimaty na czasie  ;) Pozdrawiam!

    7 godz. temu

  • Użytkownik andkor

    No no trochę pokazane jak budzi się w wielu z nas ,,zwierzęca natura"  

    10 godz. temu

  • Użytkownik Telemach77

    @andkor Szkoda, że we mnie najczęściej budzi się leniwiec. :(

    10 godz. temu

  • Użytkownik andkor

    @Telemach77 To też ładne zwierzę.

    9 godz. temu