Druga strona mgły - Część II - 8

Widział wszystko tak wyraźnie, jakby cały tunel był oświetlony w każdym miejscu. Podchodził do ścian, obserwując dziwne znaki wyryte w skale, porośnięte maleńkimi grzybami i czymś w rodzaju porostów. Dotknął ich przejeżdżając ręką po porowatej teksturze.  
- Amala, co to za symbole? Widziałem je na początku wejścia do podziemi.
Dziewczyna podeszła do ściany, dotknęła dłonią ręki Marka. Wzdrygnął się na ten gest odsuwając dłoń.  
- To nasz pradawny język, zanim nasi przodkowie nauczyli się widzieć w zupełnych ciemnościach, wykuwali te symbole, aby łatwiej trafić w miejsce, do którego zdążali. Tutaj widnieje napis opisujący budowniczych tej części przejścia i współrzędne tego miejsca. Talenty jakie posiadamy ułatwiły nam przeżycie w tym niegościnnym świecie. Jest jedna legenda, którą opowiada się z pokolenia na pokolenie, ale nie będę cię nią zanudzała. - odparła władczyni, zaczynając iść dalej poprzez korytarz.
Marek dogonił ją i idąc blisko przyglądał się jej chwile, po czym zapytał zaciekawiony.
- Mam dużo czasu zanim stąd wyjdę, możesz mówić po drodze, proszę.
Czarodziej zrobił błagalną minę. Amala uśmiechnęła się do niego.
- No dobrze, a więc dawno temu wszyscy żyliśmy na powierzchni w dostatku. Mieliśmy piękne domy, mądrych władców i wielu sprzymierzeńców wśród różnych ras. Pewnego dnia coś się zmieniło, jeden z synów naszego króla zniknął bez śladu. Szukali go długo, ale bez rezultatu. Któregoś dnia niebo przykryły ciemne chmury, rozpętała się straszliwa burza, po czym zrobiło się bardzo zimno. Ziemię zasnuła czarna jak smoła mgła …
- Czekaj. - przerwał dziewczynie zdruzgotany. - Wiesz, że dokładnie to co opowiadasz, dzieje się teraz na powierzchni?
- Co? Czyżby on wrócił? Wiedziałam, że nie zatrzymali go na długo.
Władczyni podziemia ustała chwytając się za głowę. Widać było, że jest czymś bardzo przerażona. Marek chciał chwycić ją za rękę, ale jej dłonie dygotały, jakby dostała dreszczy.  
- Spokojnie, dokończę opowieść. Musisz to wiedzieć. Z tej mgły wyłoniła się postać z całą armią upiorów na czele. Zaatakowali nasz świat czyniąc spustoszenie wszędzie, gdzie się tylko pojawili. Wiele osób zginęło, albo zostało przeciągniętych na mroczną stronę, dołączając do tych potworów. Dolina Szczęśliwości została doszczętnie zniszczona …
- Chodzi ci o dolinę nad nami?
- No tak, ta sama, która jest na powierzchni. - tłumaczyła pokazując ręką w górę.
- Teraz nazywa się Doliną Zapomnienia. Nie wiedziałem skąd ta nazwa, ale mów dalej.

Dziewczyna kontynuowała.
- Po zniszczeniu doliny złe moce kierowały się wprost do władcy, nikt nie potrafił ich powstrzymać. Nasz naród został zamieniony w niewolników. Kiedy potwór władający nimi dotarł do króla okazało się, że przedstawił mu się jako jego zaginiony syn. Wiedział, że ojciec, nie pozwoli mu rządzić królestwem. Zaginiony syn był samolubny i patrzył tylko na swoje potrzeby, więc podpisał pakt z siłami ciemności. Wszyscy myśleli, że nikt nie da mu rady, ale zjawiły się istoty, które położyły kres diabolicznym mocom. Potwór został uwięziony, w innym świecie. Niestety naszych ludzi nie dało się całkowicie odmienić z dawnej formy, zniknęło z nich zło, ale dawny wygląd i wstręt do światła pozostał. Schowali się więc pod ziemią i tu zamieszkali. Nie mogli wyjść, bo uważano ich nadal za sługi złych mocy, przez co byli atakowani.  
Marek był zszokowany. Czyżby historia się powtórzyła? Usiadł na chwilę pod ścianą próbując zebrać myśli. Dziewczyna chciała podejść do niego, ale ją odepchnął z całej siły.
- Co ty robisz? Skąd ta agresja? - spytała podnosząc się z ziemi, na którą upadła.
- Nie podchodź! Specjalnie mnie przeklęłaś swoją zdolnością. - krzyczał czarodziej.
- Nie chciałam dla ciebie źle. Z nikim nigdy nie dzieliliśmy się tym talentem, nie zostaniesz żadnym potworem zrozum. A jeżeli uważasz mnie za straszydło i brzydulę, to radź sobie sam! - wybuchnęła poruszona słowami Marka, po czym zaczęła uciekać przed siebie.  
- Zaczekaj, to nie tak, nie uważam cię za potwora, stój! - wołał, doganiając powoli uciekającą władczynię podziemi, która zanosiła się łzami.
Nagle skręciła w korytarz, a po chwili czarodziej usłyszał przenikliwy pisk. Podbiegł w miejsce,  skąd wydobywały się lamenty i zobaczył głęboką zapadlinę w ziemi. Amala ledwo trzymała się krawędzi, widząc nad czeluścią.
- Trzymaj się! Pomogę ci! - zawołał chwytając za ręce przerażonej uciekinierki.
Drobne kamyki toczyły się na dno przepaści, uderzając o krawędzie. Próbowała się podciągnąć, ale wyglądało na to, że nie ma już siły. Jej ręce wyślizgiwały się coraz bardziej, a wzrok był pełen rozpaczy. Marek zrozumiał, że tylko użycie magii może pomóc. Skoncentrował się z całych sił i wyczarował srebrnego orła, który podlatując z dołu, wypchnął w górę Amalę tak mocno, że wpadła od razu na ratującego ją Marka.  

Wytwór magii natychmiast zniknął rozpływając się w nicości, a dziewczyna leżała zdyszana łapiąc oddech na skonsternowanym wybawcy. W chwili słabości wtuliła się mocno do torsu czarodzieja wsłuchując się w bijące szybko serce. Nie mogła wydobyć z siebie słowa, gdyż przed chwilą całe dotychczasowe życie przeleciało jej przed oczami. Nie spodziewała się, że stare chodniki mogły ulec zawaleniu, więc czuła się zbyt pewnie. Marek przez chwilę zamknął oczy i wyobraził sobie, że to Jasmin tuli się do niego. Wtem przypomniał sobie podobną sytuację, po której oboje dzielili się namiętnymi pocałunkami. Otworzył ponownie oczy i zobaczył Amalę wpatrującą się w niego majestatycznymi dużymi czarnymi oczami. Jej długie jasne prawie białe włosy, opadały swobodnie, zgubiła w panice upięcie. Nie mogła powstrzymać cisnących się do oczu łez.  
- Czemu płaczesz? Przecież żyjesz. - odezwał się po chwili troskliwie.
- Nie mam szczęścia, ty masz dla kogo żyć, a ja zrozumiałam, że nie kocham Valura. Wścieknie się jak mu to powiem.
Chłopak delikatnie podniósł zdruzgotaną Amalę i usadził przy ścianie tunelu, a sam pochylił się nad smutną podziemną władczynią. Miał w kieszeni kawałek sukna, więc otarł jej mokre od łez oczy.  
- Nie martw się, na pewno ktoś na ciebie czeka. Jesteś ładna, wyrozumiała, na pierwszy rzut oka wyglądasz dziwnie, ale jak się ciebie bliżej pozna to … - chciał dokończyć wywód, ale został chwycony w pasie i pocałowany przez roztrzęsioną władczynię.
Poczuł przyjemne ciepło, ale musiał przerwać nagły napad uczuć niewiasty. Odsunęła się odruchowo, łapiąc się na tym, że czuje przyjemność.
Zarumieniła się na zwykle blado szarych policzkach. Nie wiedziała dlaczego się na to zdobyła, ale nie żałowała. Nagle wstała i zaczęła iść przed siebie, po czym odwróciła się do Marka.
- Chodź muszę cię odprowadzić do wyjścia.
Szli, ale panowało między nimi niezręczne milczenie. Marek czuł wyrzuty sumienia, musiał koniecznie wyjaśnić tą sytuację.  
- Amala zrozum, kocham Jasmin. Możesz być najwspanialsza na świecie, ale w moim sercu jest miejsce dla jednej osoby, chcę żebyś to wiedziała. - odparł stanowczo.
- Postaram się to uszanować twoją prośbę, ale nie wiem czy zrozumie to moje serce. - odburknęła szorstko patrząc tępo przed siebie.
- Nie zrozum mnie źle, zasługujesz na kogoś kto cię pokocha. Taki już jestem, że pomagam innym, mogłaś to inaczej zinterpretować, wybacz.
- Szczęściara z tej Jasmin, kimkolwiek jest. - dodała wycierając ostatnią łzę, która spływała jeszcze nieproszona.  

Wtem w oddali korytarza usłyszeli czyjeś kroki. Przystanęli więc nasłuchując. Nagle odgłosy stały się bardzo wyraźnie słyszalne. Marek poznał postać zbliżającą się ku nim, ale nie mógł uwierzyć własnym oczom. Teraz kiedy widział wyraźnie w ciemnościach, był dla zbliżających się ku niemu postaci niezauważalny, zatopiony w panującym w podziemiach mroku. Amala widząc obcych natychmiast nie chowając się za chłopakiem, wyciągnęła zza pasa sztylet i kierowała się ukradkiem ku nim. Marek starał się ją powstrzymywać , ale wyrwała się z jego uścisku i podbiegła najszybciej jak umiała do przybysza, przykładając mu nóż do pleców.  
- Nie ruszaj się, albo tego użyję. - odezwała się stanowczo.
Ula odskoczyła dalej, przytulając się do ściany w obronnym geście. Marek widząc komu grozi Amala, ledwo powstrzymywał się od wybuchnięcia śmiechem, ale chciał zobaczyć co dziewczyna potrafi. Falon zmarszczył brwi koncentrując energię, czekał na rozwój wydarzeń.
- Zostaw go! - krzyknęła Ula.
- Posłuchaj grzecznie jej rady, albo użyję siły. - odparł czarnoksiężnik, gotowy na wszystko.
- To jest moje królestwo, padnij na kolana intruzie! - krzyknęła Amala zdenerwowana.
Nagle Czarnoksiężnik wykonał szybki ruch ręką, wytrącając sztylet z rąk zdezorientowanej dziewczyny. Nagle w mgnieniu oka zgasiła jego płonącą kulę, oświetlającą mu drogę.  
- Chcesz się bawić w chowanego? Proszę bardzo. - odparł Falon, używając tajemnego czaru, po którym wydawało się, że zniknął.
Amala rozglądała się dookoła, ale poza Ulą i Markiem nie widziała nikogo innego. Wtem poczuła jakby muśnięcie po plecach i znalazła się w uścisku czarnoksiężnika.  
- Puść mnie ty brutalu! - krzyczała szamocząc się z całych sił.
- Chciałaś się bawić, to masz. I co teraz ?
Po chwili Marek nie wytrzymał widząc, że Falon nie żartuje, więc ujawnił się.
- Falon, puść ją, ona cię nie zna, to dlatego.
- Marek, to ty? - odezwała się w ciemności Ula, próbując iść w jego stronę, trzymając się kurczowo ściany.
Chłopak zapalił świetlistą kulę, a Amala przymknęła niezwykle czułe na światło oczy. Tunel rozjaśniał wokoło. Ula rzuciła się w ramiona przyjaciela, co nie uszło uwadze władczyni podziemi, która przez zmrużone oczy obserwowała całe zdarzenie. Czarnoksiężnik rozluźnił uścisk i też podszedł do Marka zadowolony. Szara dziewczyna stała zszokowana, nie mogąc zrozumieć co to za ludzie.  
- Amala, podejdź. To jest Falon czarnoksiężnik, wspominałem ci o nim w opowieści. A to jest moja najlepsza przyjaciółka Ula, teraz Luna, księżniczka rusałek, poznajcie się.

Znajomi Marka życzliwie chcieli się przywitać, ale nieufność władczyni do zawierania nowych znajomości wzięła tym razem górę. Już chciała wycofywać się, kiedy w oddali zobaczyła Valura, który prowadził za sobą szereg wojowników.
- Tam jest ta zdrajczyni! - krzyknął wskazując ręką.
Ruszyli na nich do ataku, nie patrząc na nic. Amala była zdruzgotana tym co usłyszała. Jaka zdrajczyni, co Valur o niej naopowiadał ludziom. Nie wyglądali przyjacielsko, więc pobiegła do Marka i towarzyszy. Oni jednak nie uciekali jeszcze, patrząc jak sytuacja się rozwinie. Do wyjścia mieli tylko dwa korytarze, więc nie bali się konfrontacji. Na widok palącego się światła, Valur wraz ze swoim oddziałem zatrzymali się zakrywając oczy ręką.  
- Mogę zaświecić jeszcze jaśniej, więc nie krępujcie się. - odparł Marek, stając przed nimi ze źródłem oślepiającego ich blasku.
- Oddaj Amalę, zostanie odpowiednio ukarana za zdradę na swoim plemieniu i na moich uczuciach! Lud już nie zechce jej rządów, podła zdrajczyni.
Amala stanęła obok chłopaka, również mrużąc oczy.
- Nic złego nie zrobiłam, to ty nakłamałeś ludziom o mnie, a to że cię nie kocham to prawda! Jesteś tyranem, nie chodziło ci o mnie, ale o władzę w podziemiach, teraz to zrozumiałam, a Marek tylko pomógł mi to zauważyć. - odparła dziewczyna.
Valur gotował się ze złości. Podniósł w górę miecz i zaczął krzyczeć.  
- Żeby was oboje ziemia pochłonęła. Zaraz wam pokażę jak tam szybciej trafić.
Falon widząc, że wojownik nie żartuje, ale nie zastanawiając się nawet o co w tym wszystkim chodzi, przywołał mroczne moce i skierował podmuch wiatru wprost na szarżującą armię.  
- Uciekajcie! Zatrzymam ich i zaraz do was dołączę. - odparł Falon nie przerywając ani na chwilę tajemnych mocy żywiołu.

Marek wraz z towarzyszkami niedoli, zaczęli uciekać korytarzem wprost do wyjścia z niegościnnego świata. Wpadli do zarośniętej mchem i grzybami jaskini, w której chłopak zaczął swoją przygodę w tej krainie. Na szczęście panowała noc, więc Amala mogła bezpiecznie wyjść na zewnątrz, nie bojąc się o czułe na światło oczy. Czarnoksiężnika jednak długo nie było widać. Wszyscy czekali w skupieniu na jego powrót. Nagle coś huknęło i ze środka podniosły się tumany kurzu. Wyłonił się z nich mężczyzna, otrzepując się z resztek gleby. Poprawił zapięcie płaszcza i uśmiechnął się do siebie.
- Nie wyjdą, zawaliłem ostatni tunel, zanim go odkopią, nas tu dawno nie będzie. Nie wiedzieli z kim zadarli, amatorzy.  
Uśmiechnął się szyderczo jak to tylko on potrafił i zaczął wspinać się, aby wyjść z zapadliny. Reszta towarzyszy podążyła za nim. Przywitał ich przenikliwy chłód i leżący wszędzie śnieg. Było bardzo ciemno, a światło jakie generował Marek oświetlało tylko skrawek przestrzeni, która i tak wyglądała mrocznie. Amala rozejrzała się widząc o wiele więcej niż pozostali. Nie tak wyobrażała sobie świat ponad nią. Nad lasem rzeczywiście unosiła się czarna mgła, taka sama jak w opowieściach, które znała z dzieciństwa.  
- Co teraz zrobimy? - spytał chłopak, zapinając pod szyje płaszcz, który dostał od władczyni podziemi, utkany z sieci specjalnych pająków.
Podszedł do niego Falon i natychmiast chwycił go mocno za ubranie, przykuwając uściskiem ręki do pobliskiego drzewa.  
- Teraz się tłumacz „kasanowo”, co to za dziewczyna i czemu goniła nas armia rozwścieczonych mężczyzn.

Ula w oddali miała założone ręce i też nie wyglądała na zachwyconą, natomiast Amala z zaciekawieniem dotykała leżącego na ziemi śniegu próbując czy da się go zjeść. Wszystko było tu dla niej nowe i obce, gdyż całe życie spędziła tylko pod ziemią.  
- Uspokój się. Puść mnie, zaraz ci wyjaśnię. Nie mam zamiaru się z tobą kłócić. - odparł Marek, po czym wziął czarnoksiężnika na stronę i spacerując zniżył głos.- Ona się we mnie zadurzyła, bo miała porywczego narzeczonego, a ja byłem jego przeciwieństwem. To on nas gonił, bo myślał, że chcę z nią być. Mówiłem jej, że jestem z Jasmin, ale nie dopuszcza do siebie tej wiadomości. Moje uczucia do sefidy się nie zmieniły.
- Boisz się jej gniewu, przyznaj się. - zaśmiał się Falon szyderczo.
- Kocham Jasmin, tak jak ty Semenę. Nie w głowie mi inne kobiety. Chciałbym, żebyś porozmawiał z Amalą, ale z innego powodu. Domyślam się, że może wiedzieć, kto atakuje las i skąd ta mgła. - dodał Marek, chcąc skończyć niewygodną rozmowę.
Falon spojrzał na nieznajomą, wyglądała odmiennie od znanych mu ras. Mogła skrywać nie jeden sekret, skoro ich świat pochodził z głębi ziemi. Zaciekawiło go to, gdyż sam chciał dowiedzieć się z jakimi siłami mają do czynienia. Nie obawiał się Amali, więc przystał na propozycję Marka i tak musieli wyjaśnić pewne sprawy, zanim wyruszą w dalsza drogę. Zawołali władczynię podziemi i Ulę, musiała się podzielić swoją wiedzą, dla dobra ich wszystkich.

AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2860 słów i 15719 znaków. Tag: #fantasy

2 komentarze

 
  • dreamer1897

    Nieciekawe losy ludzi podziemia. No, Marek uratował Amalę  i zrewanżował się za nową umiejętność.  Falon nie bawi się w tańcu i od razu pokazuje najlepsze umiejętności. Ocalili Amalę, może znajdzie dobrego partnera dla siebie
    :)

  • AuRoRa

    @dreamer1897 Nie mieli szczęścia, ale uchowali się pod ziemią. Falon nie czeka na oklaski, a że okazja się nadarzyła do walki, szybko z niej skorzystał ;) w sumie nie przemęczał się akurat. :D Amala porzuciła Valura, teraz będzie im pomagała.

  • AnonimS

    Marek Casanova.  Ciekawe co dalej.  Bo juz tyle wątków namnożyłaś że ciężko wszystko zapamiętać:)

  • AuRoRa

    @AnonimS Dzięki za komentarz, Marek albo ma pecha, albo szczęście, bo podoba się płci przeciwnej ;) Fakt trochę tych bohaterów się porobiło :) Jedni sympatyczni inni mniej ;)