Druga strona mgły - Część 22

W ogromnej sali powiało chłodnym górskim powietrzem, wpadającym przez roztrzaskane okna. Nastała cisza, zwiastująca nadejście najgorszego, sefidę rozpierał gniew, który wzbierał w jej wnętrzu.
Marek postanowił atakować postać, przypominając sobie swoją próbę w jaskini. Nie mógł pokazać strachu, oczyścił myśli. Skoncentrował swoją moc jak najlepiej umiał, atakując istotę potężną, jasną energią. Jasmin przywołała czerwoną od wściekłości poświatę  przepuszczając atak czarną mgłą. Wchłonęła w siebie światło, uwolnione przez czary rywala. Chmura zaczęła go otaczać z każdej strony, zataczając coraz ciaśniejszy wir. Chłopak nie mógł się wydostać, chociaż próbował dzielnie. Wtem został porażony prądem, wydobywającym się z czarnego obłoku, tak mocno, że zawył z ogromnego bólu. Za wrotami Ula nie mogła słuchać jak cierpi sąsiad. Chciała biec aby mu pomóc, ale reszta przyjaciół ją zatrzymała.  
- Musimy mu pomóc! - skandowała dziewczyna z paniką w oczach.
- Jak mamy to zrobić, ta okropna istota pokonała nawet moją siostrę, wiesz co może zrobić z nami? - odezwała się Talan.
- Ona ma rację. Mnie już Marek raz ocalił, drugi raz nie zdoła mi pomóc. - odparł Sulez, chwytając dziewczynę za rękę.
Ula poczuła przyjemne ciepło, patrzyli na siebie w skupieniu. Potrafił sprawić, że problemy w momencie wyparowały, jakby miał moc, o której nikt nie wiedział. Talan przyglądała się im z boku, węsząc w tym coś więcej, niż tylko troskę.
- Wybaczcie, że się wtrącę , ale czy wy macie się ku sobie?
- Przesadzasz. - zaczerwienił się wodnik. - To przez ten stres, Ula zbyt nerwowo reagowała, sama rozumiesz ...
Nastolatka poczuła zmieszanie, jednak nic nie odpowiedziała na tę aluzję. Nasłuchiwała nadal strasznych okrzyków z głębi sali, które wcale nie ustawały. Sefida bez litości męczyła rywala, nie patrząc na jego odczucia. Chłopak wytrzymywał jakiś czas, ale w którymś momencie zaczęło mu się robić słabo. Przestał krzyczeć, tracąc przytomność, niczym bezwolny przedmiot. Jasmin zrozumiała, że dopięła swego, cisza oznaczała powodzenie natarcia. Czarna mgła rozpłynęła się, a czarodziej padł bezwolnie na posadzkę. Żył, ale nie mógł odzyskać świadomości. Istota widząc, że nie ma radości z walki z przeciwnikiem, podeszła do niego bliżej, szturchając go ręką.  
- Wstań! Nie wierzę, że tak łatwo się poddałeś!
Marek powoli odzyskał przytomność, starał się podnieść z mozołem podpierając się dłońmi.  
- Nie poddałem się. - dodał wyczerpany udając, że jest w pełni sił.
Zebrał moc i skierował w stronę Jasmin zaklęcie lodu, które ją unieruchomiło.
- Widzę, że nie masz dość. - odparła istota. - Czy ty wiesz, że i tak jesteś skazany na przegraną? Jesteś początkującym czarodziejem, a moja moc jest większa od twojej.
- I co z tego?
- Chcesz się poddać?
- Nigdy, będę walczył, do ostatniego tchu. - odparował chłopak, marszcząc brwi.
- Jak chcesz, uparty jesteś.  

Skoncentrowała się ponownie, uderzając w niego kolejnymi błyskawicami. Bronił się świetlistą tarczą jak najdłużej mógł, niestety kolejny raz bariera nie wytrzymała od naporu ciosów. Wyczarował kryształową różdżkę, zamieniając ją w śmiercionośny miecz. Postanowił wypróbować czego go nauczył Koro na treningach. Sefida rzucała w niego purpurowymi pociskami, ale umiejętnie je omijał, nacierając w jej stronę z orężem. Widząc, że chłopak prowokuje walkę wręcz, przywołała broń. Z czarnej mgły utworzyła się srebrna lanca, zakończona na obu końcach ostrzami. Prezentowała się groźnie, jakby miała walczyć z tuzinem czarodziejów. Gdy ich oręże się skrzyżowało, poleciały iskry. Oboje dzielnie unikali ciosów przeciwnika. Chrzęst metalu, mieszał się od odgłosami wysiłku. Marek w pewnym momencie, korzystając z nieuwagi sefidy, trafił ją w rękę mieczem.  
Spodziewał się zadać przeciwniczce dotkliwą ranę, ale nic takiego się nie stało. Oniemiały zrozumiał, że jej biała skóra, jest dla niej również pancerzem. Mógł się tego domyślić, kiedy lśniła się pod wpływem światła. Trafił ją drugi raz w nogę i tym razem efekt był podobny. Żadnego draśnięcia, tylko częściowo potargana sukienka. Wtedy uśmiechnęła się do siebie, zadając ciosy tak szybkie, że ciężko mu szło odpieranie ich. W końcu został dotkliwie trafiony w brzuch. Powstała rana, z której popłynął życiodajny płyn. Odsunął się, syknął z bólu, czując przypływ adrenaliny.  
- Może teraz masz już dość? - zapytała ponownie postać, śmiejąc się szyderczo.
- Nie, to tylko draśnięcie. - odparł, szykując się na kolejne ciosy.
Rzucił się do ataku, jakby to nie jemu zadano cios. Wszędzie gdzie próbował trafiać, ostrze ześlizgiwało się po dziwnej powłoce na skórze. W końcu postać widocznie znudzona walką, popatrzyła na rywala tak, jakby się zastanawiała, gdzie go teraz powtórnie zranić.  
- Kończmy to żałosne widowisko. - odezwała się podnosząc brew.
Cudowna skóra błyszczała w świetle księżyca, a włosy palowały od napływu mocy. Broń, którą dzierżyła w dłoni, pojaśniała majestatycznie. Przyspieszyła ruchy, czarodziej nie nadążał za impetem zadawanych ciosów. Nagle poczuł, jak ostra lanca trafia go w okolice serca. Stracił równowagę, opadając bezwładnie na zimną posadzkę zamkowej sali. Sefida podeszła do niego zszokowana, trafiony mag nie podnosił się z podłoża.
- Marek! - krzyknęła. - Co ja zrobiłam. Nie umieraj! Czemu byłeś taki uparty!?
Chciała się przytulić do jego ciała, wtem chłopak zaczął znikać, niczym duch, rozpływając się w powietrzu eterycznie.  
- Jak to? Przecież …
Nie zdążyła dokończyć mówić, czując że ktoś trafia ją w głowę. Padła na kamienną posadzkę, zaskoczona nagłą napaścią. Podniosła się lekko oglądając za siebie. Czarodziej stał nad nią, obserwując postać uważnie.  
- Ty żyjesz. Jak?
- Może ci wytłumaczę. Zastosowałem czar iluzji. W czasie walki biłaś mój sobowtór, pewnie nie zauważyłaś, kiedy to się stało.
Jasmin osłupiała, nie wiedziała w jaki sposób podrzędny mag, potrafił posługiwać się, tak zmyślnymi zaklęciami. Oszukał ją perfidnie, poczuła wzbierającą na nowo wściekłość. Podniosła się, nie mogąc patrzeć na uśmiechniętego rywala. Złożyła ręce w znak ataku, wtem czarodziej zbliżył się do niej, podając istocie swój kryształowy miecz.  
- Co robisz? Poddajesz się? - dodała otwierając szeroko oczy.  
- Weź broń, skoro mnie tak mocno nienawidzisz, to odbierz mi życie. - dodał poważnym tonem.  

Istota skorzystała z okazji, wyrwała mu oręż szybkim ruchem. Zamachnęła się nad nim, zamknął oczy. Widział, że nie wygra z istotą nie z tego świata. Jego ciosy były dla niej jak podmuch wiatru. Tylko on doznawał w walce obrażenia. Całe jego życie przemknęło mu przed oczami, dzieciństwo, rodzina, brat. Potem ujrzał Ulę, przypomniał sobie jak dobrze razem się dogadywali. Jednak na koniec przywołał szalone pocałunki z rusałką na polanie. Uśmiechnął się w duchu ciesząc się, że mógł przeżyć coś tak cudownego.  Zamiast strachu, na jego twarzy malował się uśmiech, co jeszcze bardziej zdezorientowało rywalkę.  
Towarzysze słysząc, że zrobiło się podejrzanie cicho, postanowili otworzyć wielką bramę. Semena, Roana i Falon odzyskali przytomność. Wbiegli do środka, widząc jak sefida zamachuje się na Marka kryształową bronią.  
- Nie! - krzyknęła Ula nie wierząc w to co widzi.
Wtem zmierzający prosto w serce cios istoty, zatrzymał się tuż przed jego piersią. Tkwiła tak chwilę, ciężko łapiąc powietrze, ręce drgały, jakby chciała powstrzymać sama siebie przed dokonaniem zbrodni. W pewnym momencie wypuściła broń z ręki, a miecz brzęknął o posadzkę. Zapanowała cisza. Marek otworzył oczy. Spojrzał na postać kobiety, dygoczącą, jakby stała pośród zimy bez ciepłego odzienia. Otworzył szeroko usta, nie wierząc w to co widzi.
- Nie potrafię! Nie umiem tego zrobić! - krzyknęła Jasmin, nie mogąc dojść do siebie.
Po jej alabastrowym policzku popłynęła łza, uśpione uczucia dały o sobie znać, powracając ze zdwojoną siłą.  
- Tak właśnie myślałem, nie myliłem się. - odparł Marek, czując się nadal nieswojo.
Wszyscy patrzyli na ich dwoje w skupieniu, czekając na to co się wydarzy. Czyżby groźna podróżniczka z innego świata, poddała się w takim momencie, a może skrywała podstęp.
- Mogłam to zrobić, ale ty, nagle przypomniałam sobie ciebie, jak byliśmy sami …
- Ja też miałem podobną wizję, zbliż się do mnie, wiem czego pragniesz. - dodał ciepłym głosem, chciał jej dotknąć, ale odsunęła się nagle.
- Spójrz jak teraz wyglądam. Nikt z was, nie ma takiej skóry, włosów, nie będziesz umiał mnie dotknąć. Jestem zimna, a moje serce również, odrzucono mnie, on mnie nie kochał, nigdy ...  
Marek podszedł blisko, chwycił w dłoń jej delikatne włosy. Potem przejechał ręką po policzku ocierając łzy.  
- To nie prawda Jasmin. Jesteś piękna dla mnie. Nie ważne czy jesteś rusałką, sefidą czy kimkolwiek innym. Musiał być głupcem, skoro nie widział w tobie tego, co ja, kimkolwiek był twój wybranek. Zrozum, to nie ma znaczenia, to przeszłość, a ja jestem tutaj teraz, przed tobą …
Przyjaciele patrzyli zdezorientowani na Marka. Nie mogli wyjść z podziwu, jak chłopak potrafił ujarzmić tak potężną istotę. Ula wiedziała, że Marek darzył Jasmin uczuciem, przeczuwała to w głębi serca. Zaczęła ronić łzy, żałując że to nie jej się przydarzyła taka miłość. Wtedy wziął ją za rękę Sulez jakby wyczuwał jej stan. Przypomniała sobie, że uratował jej życie, miał dobre serce, chociaż z początku mógł tego nie okazywać. Odpuściła, odganiając zazdrość, krzyknęła z oddali sali.
- Marek, powiedz jej wreszcie to, co tak bardzo chce usłyszeć!
Chłopak zrozumiał, że nawet Ula nie ma już nic przeciwko temu uczuciu. Podszedł do Jasmin bliżej, chwycił ją w pasie, chociaż jest skóra nie była tak gorąca jak dawniej. Spojrzał jej głęboko w szare oczy. Zdziwiona i zszokowana nie protestowała tym razem.  
- Jasmin, nie wiem jak to wyznać, ale nie było dnia żebym o tobie nie myślał. Nie wiem jaki urok na mnie rzuciłaś, ale zakochałem się w tobie.
- Marek, to nie żaden urok. Na początku przyznaję, próbowałam na ciebie magii, ale za każdym razem to nie działało i dawało odwrotny efekt. Poddałam się biegowi zdarzeń. Jesteś wspaniały dla mnie. Masz w sobie coś, czego nie rozumiem, co mnie do ciebie ciągnie, ale to jest piękne. - powiedziała istota uśmiechając się wreszcie.

Stali tak na środku sali, a światło księżyca oświetlało ich splecionych w uścisku. Semena jak nigdy rozpłakała się, Falon spojrzał na nią zakłopotany.
- Czemu płaczesz?  
- Ona była taka podła dlatego, że nie zaznała miłości.
- Wiesz, ja też byłem cały czas zły na cały świat. Przepraszam, że zrobiłem ci tyle złego, nie wspominając o siostrze ...
- W porządku. - wtrąciła się Talan. - Wybaczam ci. Jednak powiem tyle, że jako para będziecie do siebie pasowali jak ulał.
- Dlaczego? -  zdziwiła się Semena , czerwieniąc się na policzkach.
- Macie identyczny wybuchowy charakter. - zaśmiała się siostra.
Wszyscy również przyłączyli się do nich, zapełniając salę gromkim śmiechem.
Jednak Marek ani Jasmin nie odwracali się nawet w ich stronę. Patrzył na nią tak, jakby znali się od zawsze. Wydawali się oderwani od rzeczywistości i czasu.
- Zaraz ci udowodnię, że nie liczy się dla mnie kim jesteś.  
Sefida nie zdążyła nawet zaprotestować, kiedy czarodziej chwycił ją w pół i odchylając szybkim gestem do tyłu zaczął namiętnie całować w usta. Jasmin również oddała mu ten afekt. Wtedy zaczęła jaśnieć tak mocno, że w sali zrobiło się widno jak w dzień. Otoczyła ich świetlista mgiełka, po czym wszyscy ujrzeli, jak Marek całuje Jasmin, ale w swojej poprzedniej postaci rusałki, ubranej jak zawsze na biało. Na powrót zapadł mrok, tylko blade światło księżyca wpadało przez okna.
- Potwornie tu ciemno. - zdenerwowała się Roana i ruchem ręki rzuciła ogniste pociski, które na powrót zapaliło świece w sali.
Zakochani przerwali pocałunek idąc rozpromienieni w stronę patrzących na nich znajomych. Rana na brzuchu chłopaka cudownie się zasklepiła, zauważyła do Semena.
- No teraz Marek od razu lepiej wyglądasz. Twoja ukochana poważnie cię wcześniej pocięła.
- Ten się czubi, kto się lubi. - powiedziała Talan kierując wzrok na Falona z Semeną.
- Zobaczymy młoda, jak ty będziesz przeżywać swoją pierwszą miłość. - odgryzła się Czarna rusałka.
- Na pewno u mnie nie będzie tak burzliwie jak u was. - odparła śmiejąc się na głos.
Wszyscy również ryknęli gromkim śmiechem, przypominając sobie niedawne wydarzenia.
- To teraz Jasmin z Markiem zostają i sprzątają mój zamek. - zaśmiał się czarnoksiężnik widząc zniszczenia poczynione po walce.
- Niedoczekanie. - broniła się Jasmin.- Masz służbę.
- Tak, ale gdzie ona teraz jest. Potwory pouciekały z zamku. - martwił się czarnoksiężnik rozglądając się dookoła.
- Poszukamy ich – dodała Semena, szturchając go w bok.
Rudowłosa czarownica, zbliżyła się do czarodzieja, nie kryjąc uśmiechu na twarzy.
- Marek pilnuj Jasmin, żeby znowu nie wpadła w złość, bo będziesz mieć ze mną do czynienia.  
- Nie ma obawy. - odparł, przytulając do siebie rusałkę. - A teraz Jasmin, co mi jeszcze obiecałaś?

Wszyscy patrzyli się na nimfę, zastanawiając się o co chodzi. Wodnik zarumienił się myśląc o czymś nieprzyzwoitym.  
- Przepraszam was wszystkich. Zrobiłam wiele złego, żałuję tego z całego serca. To Marek pomógł mi zrozumieć co jest naprawdę ważne w życiu.
- W porządku, przyjmujemy skruchę, bo widać że jest szczera. - odparła Semena podając jej dłoń na zgodę.
Za jej przykładem poszła reszta gromady. Jednak na koniec Roana odezwała się.
- Czekajcie, Jasmin dalej jest sefidą. Nie utraciła swojej mocy. W dalszym ciągu nam zagraża. Wystarczy, że się przemieni ...
- Przysięgam na wszystko co drogie, że ona już nikogo nie skrzywdzi. - wtrącił się chłopak.
- To prawda. - odezwała się Jasmin. - Uzgodniliśmy z Markiem wspólnie, że zamieszkamy w moim świecie.
Na twarzach zebranych malowało się zdziwienie. Wiedzieli, że jak tam wyruszą, to kolejny raz mogą już nie wrócić do ich świata. Do Uli dotarło, że to ich ostateczne rozstanie, pomimo wszystko nie potrafiła się z tym pogodzić. Marek jakby wyczuł jej smutek, zbliżając się do sąsiadki.
- Nie martw się. Nigdy o tobie nie zapomnę. Byłaś dla mnie jak siostra. Bądź szczęśliwa i rządź mądrze wśród rusałek.
Wzruszyła się, roniąc kolejny raz łzę, a on ją przytulił mocno do siebie.  
- Też cię nie zapomnę. Nigdy. Bywaj zdrowy przyjacielu.
Rusałka już chciała wzywać portal do jej świata, kiedy oburzony Falon krzyknął.
- Gdzie idziecie tak szybko!? A kto będzie pił wino na moim weselu?
- Właśnie. - odparła Semena. - Jeszcze będziecie mieli sporo czasu aby się sobą nacieszyć.
Jasmin zaśmiała się odwołując drogę do swojej krainy.  
- Młodym zawsze śpieszy się do amorów. - zażartowała Roana, kopiąc w kostkę Suleza patrzącego w okolice biustu Uli.
W końcu cała grupa została zaproszona do komnaty Falona na poczęstunek. Żartowali, jedli, pili. Wyglądało na to, że nic złego się nie wydarzyło. W końcu służba czarnoksiężnika zaczęła wracać do zamku, zaczęły się wielkie porządki. Dobry gospodarz ugościł wesołą gromadę, każdy dostał pokój do odpoczynku i nabrania sił przed kolejnymi wzmaganiami dnia codziennego. Szczęśliwi korzystali z chwil wytchnienia, snując plany na przyszłość i wspominając swoje przygody.  

****

Tymczasem Ena siedząc w swojej grocie obserwowała całe zdarzenie w magicznej tafli. Wydawała się zamyślona, wiedziała, że równowaga została przywrócona. Nagle poczuła dziwny dreszcz, który przeszedł po jej plecach. Ukazała się jej złowieszcza wizja, która spowodowała, że osunęła się na podłogę tracąc przytomność. Potężna moc zmogła ją z nóg umieszczając jej duszę w czarnej czeluści nieludzkiego niebytu. Tracąc kontakt z rzeczywistością nie zdążyła nawet wydać z siebie głosu. Jej postać leżąc bezwładnie na podłodze komnaty zdawała się otaczać zimną aurą i biło od niej lodowate powietrze. Długie fioletowe włosy przykryły niedbale jej twarz. Zło nie zniknęło, na nieświadomych niczego przyjaciół czyhała nowa siła, której nie potrafiła się przeciwstawić księżniczka Ena.

AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 3097 słów i 17046 znaków. Tag: #fantasy

4 komentarze

 
  • dreamer1897

    Już myślałem, że Marek zginie ale w porę Jasmin została powstrzymana. Pięknie opisałaś scenę kiedy wyraził swoje uczucie do niej. Ale wspaniała część :bravo:

  • AuRoRa

    @dreamer1897 dzięki, Marek dał radę, uwolnił Jasmin od nienawiści, ukazując swoje uczucie do niej. :)

  • dreamer1897

    @AuRoRa I muszę przyznać, że to wyznanie mnie wzruszyło :cray:

  • Iga

    Hej przeczytałam dzisiaj wszystkie twoje rozdziały z tego opowiadania. I tak sb pomyślałam dlaczego marnuje aż talent piszac w sieci. Mogłabyś je wydać w postaci książki 🙂 Jest bajeczne. Mam nadziej ze nowa serię nie opublikujesz za 10 lat 🙂
    PS. Mam pytanko a co ze światem Marka i Uli z którego ruszyli tzn ze świata ludzi?  Pewnie uznano ich za zaginionych?

  • Iga

    Sorrki chciałam napisać "marnujesz" 🙂

  • AuRoRa

    @Iga dzięki za budujący komentarz. Być może to nie jest zły pomysł, kiedyś o tym pomyślę, na razie pisze na Lol-u , bo wcześniej tylko do szuflady. Nie spodziewałam się, że to co tworzę się spodoba, ale bardzo mnie cieszy, że udało się zaciekawić część czytelników. Będę dalej kontynuować przygody Marka i jego przyjaciół, z pewnością wrócę do tego wątku, ale później :) Pozdrawiam

  • Iga

    @AuRoRa Wiesz już jaki tytuł bedzie miała następna seria przygód Marka i jego przyjaciół? Chętnie bede czytała 🙂

  • Mmakao

    Czyli nowa seria się zaczyna

  • AuRoRa

    @Mmakao będzie kontynuacja ;)

  • AnonimS

    Opisałaś bardzo ciekawe bronie i czary. Walka byla emocjonująca. Tylko ten koniec ...i zyli dlugo i szczęśliwie.  Pozdrawiam

  • AuRoRa

    @AnonimS dzięki, delikatne opowiadanie to i koniec wesoły. Pisałam je z dziesięć lat wcześniej, dopiero teraz publikuję ;)