Druga strona mgły - Część II - 22

Czarnoksiężnik już szykował się, żeby trafić Talan kulą ognia, ale Roana powstrzymała go w ostatniej chwili. Przytrzymała mu ręce, zakładając je za jego plecami, chcąc aby się uspokoił. Niestety nie była zbyt silna, więc Marek doskoczył do pomocy, widząc wściekłość w oczach towarzysza.  
- Ochłoń, bo nie puścimy cię, dopóki się nie uspokoisz – odezwał się czarodziej z poważną miną.
- Myślisz, że nie dam wam rady?
- W to nie wątpię, ale chyba nie chcesz zniszczyć własnego zamku, co? - syknęła mu do ucha Roana.
Kiedy nerwy mu się na tyle uspokoiły, na ile to było w tej sytuacji możliwe, Marek zwolnił uścisk, a w ślad za nim zrobiła to samo ruda czarownica. Wyrwał się im, siadając na pobliskim fotelu ciężko łapiąc powietrze. Reszta zgromadzonych obserwowała całe zdarzenie w wielkim napięciu. Nie każdy z zebranych wiedział kim jest Lazur, myśleli że Ulę wysłano do pokojowo nastawionego maga, tym bardziej gniew Falona mógł być dla nich niezrozumiały.
- Czyj to był pomysł? Pytam się! - krzyknął czarnoksiężnik obserwując towarzystwo.
Marek nie wytrzymał i podszedł do wystraszonej nie na żarty Talan, chowającej się za kamiennym stołem.  
- Powiedz mi do kogo wybrała się Ula. Obiecuję nie krzyczeć, nie jestem Falonem.

Otarła łzy, po czym szeptem zaczęła mówić to co wiedziała.
- Lazur to czarnoksiężnik, umie odnajdować osoby, zagubione w innych wymiarach. Ula wyruszyła, aby prosić go o pomoc w odnalezieniu Jasmin. Znasz Lunę, nie umie usiedzieć w miejscu, zawsze chce pomagać, nawet jeśli ryzykuje. Jeszcze jedno, ale nie mów na razie czarnoksiężnikowi, błagam.
- Spokojnie, nie zamierzam – szepnął chłopak, patrząc kątem oka na Falona, który z ponurą miną wciąż tkwił na fotelu.
- Semena została przemieniona w upiora i walczy po stronie tego monstrum z lasu, porwała również Milu, jemu mogą zrobić to samo.
Marek osunął się na podłogę, chwytając się rękoma za głowę. Nie spodziewał się takiego obrotu wydarzeń. Traktował Ulę jak siostrę, ale nie darowałby sobie, jakby coś złego jej się stało. Jednocześnie nie chciał krzywdzić pozostałych przyjaciół. Wstał szybko i podszedł do Falona.
- Zbieraj się. Złożymy temu Lazurowi wizytę, nic tu po nas.
Mężczyzna spojrzał ze zdziwieniem na czarodzieja, jakby proponował mu wizytę w piekle.
- Nie pójdę do tego gada, nie ma mowy. To oszust, kobieciarz w dodatku mój największy wróg. - syknął szyderczo.
- Kobieciarz? - zdziwił się na to stwierdzenie, po czym popatrzył z pełnią pogardy na rusałkę. - Talan! Tym razem przesadziłaś!
Młoda dziewczyna tym razem zrozumiała co narobiła. Miała przeciwko sobie już dwie osoby.
- Ja … ja chciałam – próbowała się bronić, ale głos jej drżał.
- Co ty myślisz, że każdy mężczyzna to taki nieszkodliwy amator kobiet jak Sulez?
Wodnik podniósł się aż z kanapy na dźwięk swojego imienia.  
- Wypraszam sobie – odezwał się, ale Roana tylko się zaśmiała pod nosem.

Marek wyciągnął z pomieszczenia Falona wręcz na siłę, gdyż chciał złapać Talan.
Wreszcie wyszli na zewnątrz kierując się do prywatnej komnaty czarnoksiężnika. Marek również zdenerwowany chciał za wszelką cenę dowiedzieć się więcej o tajemniczym mężczyźnie, do którego wysłali jego sąsiadkę. Falon zamknął za nimi wrota, po czym usiadł na zdobionym krześle, nalał sobie pełen kielich wina i napełnił drugi, podając Markowi.  
- Nie powinienem, to mocne – bronił się czarodziej.
- Pij, to cię uspokoi. - wepchnął mu prawie na siłę kielich, jednocześnie wypijając solidny łyk ze swojego naczynia.
Marek nie chcąc denerwować gospodarza, z pewnym dystansem pociągnął łyk, aż zrobiło mu się ciepło od trunku.
- Cóż, kłócę się z tobą nie raz. Nie pałam do ciebie sympatią, przyznaję, ale ty w porównaniu z Lazurem wyglądasz jak niegroźny szczeniak. - mówił Falon, przywołując wspomnienia.
Czarodziej postanowił go wysłuchać, przynajmniej to uspokajało wybuchowego właściciela zamku.
- Uczyłem go latami czarnej magii, a ten niewdzięcznik odwrócił się ode mnie, kiedy tylko posiadł wiedzę. Egoista, śmiał mnie prosić niedawno o wybaczenie. Zna magię wody, umysłu i trucizn, ciężki z niego rywal.
- Podejrzewam, rusałka przesadziła tym razem, pomyliła się, wysyłając Ulę bez uzgodnienia z ...
- Talan ma rację, on mógłby odnaleźć Jasmin. - przerwał mu czarnoksiężnik, odkładając na chwilę kielich, w którym niewiele już zostało – Wiedziała, iż w nigdy nie poprosiłbym go o pomoc.  
- Czyli dobrze zrobiła? - dopytywał zaciekawiony.
- Nie do końca … widzisz, będzie chciał czegoś w zamian. Wiesz czego się boję?
Marek pokiwał przecząco głową, wypijając kolejny łyk wina.  
- Boję się, że będzie chciał porwać Ulę. Nie ufam mu, zwłaszcza wiedząc o nim tyle. Przez jego wyspę przetoczyło się wiele kobiet, to nie taki typ jak ja. On się bawi ich kosztem.

Czarodziej aż dolał sobie z karafki purpurowego trunku, nigdy wcześniej nie pił, ale tym razem nerwy mu puściły.
- Nie przesadź, bo będę cię prowadził pod boki – zaśmiał się, widząc jak policzki chłopaka nabrały rumieńców.
- Dam sobie radę, czyli ten Lazur, on może przywołać Jasmin?
- Tak, tylko nie wiemy jak się zachowa przywołana sefida, musiała mieć poważny powód swojego zniknięcia. Z całym szacunkiem dla twoich uczuć, ale może wrócić odmieniona.
Nagle Marek zachłysnął się napojem. Przypomniało mu się, że jego żona jest w gorszej sytuacji. Miał mu nie mówić, co się stało z Semeną, więc ugryzł się w język i odchrząknął głośno. Nie chciał bardziej denerwować już i tak porządnie roztrzęsionego towarzysza, który żywiołowo reagował na kolejne wieści.  
Falon podszedł do kominka patrząc jak zaczarowany, w tańczący w nim ogień. Dopijając ostatni łyk napoju, z lekkim szmerem w głowie, odwrócił się nagle i spojrzał stanowczo na Marka.  
- Przemyślałem sprawę. Odpocznę dzisiejszej nocy i z samego rana wyruszę sam do zamku Lazura. Muszę z nim wyjaśnić parę spraw z przeszłości. Ty nawet się nie waż zostawiać reszty znajomych bez opieki. Roana ci pomoże, gdyby coś złego się działo.
Nagle chłopak z impetem odstawił swój kielich na stół, aż część cieczy rozlała się po blacie.  
- Sam? A czy to też nie moja sprawa, iż Uli grozi poważne niebezpieczeństwo? A jak pojawi się Jasmin? Kto ją lepiej uspokoi, ty czy ja?
Mężczyzna chwycił czarodzieja za ubranie, aż młodzieniec się przestraszył.  
- Dlatego właśnie wyruszę tylko ja. Mógłbyś niezbyt chłodno podchodzić do sytuacji i popełnić jakieś głupstwo. Sam widzisz co dzieje się z lasem, nikt lepiej ich nie dopilnuje jak ty. Obiecuję, że wrócę tu z Ulą całą i zdrową, przysięgam ci na moje życie.

Jego wyraz twarzy był tak przekonujący, iż tym razem nie protestował. Faktycznie zostawiając Roanę, która z całego towarzystwa umiała używać magii, byłoby zbyt lekkomyślne. Wyszli więc z nowymi ustaleniami do przestraszonych znajomych tłoczących się w sali gościnnej.  
- Udajmy się na spoczynek, już późno. Jutro wyruszę do Lazura i proszę nie zadawajcie mi pytań jestem wykończony. - odparł Falon, po czym zarzucił swoją peleryną i zniknął w korytarzu.
Nikt nie miał zamiaru więcej się odzywać. Marek popatrzył tylko porozumiewawczo na rudowłosą czarownicę i skinieniem głowy pożegnał się również udając na spoczynek, gdyż napitek namieszał mu w głowie. Talan zanim wyszła za resztą zgromadzonych, podeszła do rudowłosej ze skwaszoną miną.  
- Przepraszam, że doprowadziłam do tego. On mi nigdy nie wybaczy.
- Nie przejmuj się, sama nie uchroniłam jego żony przed porwaniem. Musimy z tym dalej żyć. Popełniamy błędy, taka nasza natura.  
Przytuliła do siebie stroskaną rusałkę, jak siostrę, po czym wyszła z pomieszczenia, pełna zbłąkanych myśli w głowie. Wodniki postanowiły zanieść zranioną Azalię delikatnie do komnaty, a rusałki zmieniły jej opatrunek, po czym udały się do siebie. Tej nocy czuwała przy niej Amala, która miała pilnować stanu zdrowia zranionej. Rana dalej wyglądała okropnie i wcale się nie goiła. W pewnym momencie siedząca przy schorowanej rusałce władczyni podziemi zauważyła, że ona zaczyna niespokojnie przewracać się z boku na bok, jakby coś ją zaczęło bardziej niż do tej pory boleć. Chwyciła niewiastę za rękę, była chłodna w dotyku. Przerażona zwolniła uścisk.  
- Amala, czy ja umieram? - wyszeptała z szeroko otwartymi oczami pełnymi łez.
- Co ci przyszło do głowy. To jad tak działa. Gdybym tylko mogła ci pomóc, zrobiłabym to już teraz.
- Wiesz jak się czuję? Jakby ktoś zabierał mi władzę nam moim ciałem.

Wtedy księżniczka podziemi zrozumiała, że dzieje się coś o czym powinna powiadomić resztę. Już miała wstawać i budzić rusałki do pomocy, gdy poczuła silny uścisk ręki na swoim ramieniu. Obróciła się, otworzyła szeroko usta na widok dziwnego koloru oczu schorowanej. Jej tęczówki zmieniły barwę na czerwoną i wpatrywały się w nią tak, aż przeszyły ją dreszcze.  
- Zaprowadź mnie do lasu! To rozkaz! - dodała wyniośle.
Podniosła się z posłania i z zupełną pełnią sił pociągnęła za sobą Amalę wbrew jej woli. Nie wytrzymała, zaczęła głośno krzyczeć. Wpadła tam Roana, widząc nieprzytomny wzrok Azalii przyszły jej na myśl najgorsze chwile z przeklętego lasu. Taki wzrok miał fioletowy żołnierz, którego musiała uśmiercić.  
- Amala uciekaj z komnaty! Ja się nią zajmę.
Nie protestowała, pośpiesznie wycofała się w stronę drzwi. Wtedy czarownica, aby nie zrobić krzywdy otumanionej złem koleżance, rzuciła czar spętania. Unieruchomił ją na tyle mocno, iż mogła złapać ją zarzucając więzy wykonane z magii ciemności. Nie czekając aż sytuacja wyrwie się spod kontroli, zadała jej cios w głowę, po czym Azalia opadła tracąc przytomność. Oddychając ciężko wzięła na ręce zemdlałą rusałkę i zaprowadziła ją do jednej z celi w podziemiach zamku. Kazała bezwzględnie jej pilnować przez potwory Falona. Wracając na górę wpadła na Marka, obudzonego krzykami.  
- Azalia została odmieniona, przykro mi. - odparła ze smutkiem w głosie.
- Co ty mówisz?
- Ten jad … nie mamy na niego lekarstwa.  
- To już nie są żarty. Musimy zabić tego upiora. - dodał poruszony, marszcząc brwi.
Podbiegła do nich Amala, równie zdruzgotana.  
- Jeżeli go nie powstrzymacie, powtórzy się to, co działo się z moimi przodkami. Odmienią wszystkich po kolei i staniemy się niewolnikami w swoim własnym świecie.
Zrozumieli, iż walka jest nieunikniona. Czymkolwiek był potwór z lasu, nie zamierzał poprzestać na opanowaniu tylko jednego miejsca. Świadomi niebezpieczeństwa nie mogli dłużej patrzeć na kolejne nieszczęścia jakie ich spotykały. Tej nocy nie zdołali już zasnąć. Siedzieli w trójkę rozmawiając o przygodach na pustkowiu oraz słuchali opowieści władczyni podziemi o jej ludziach, podczas gdy reszta ich przyjaciół smacznie spała. Wiedzieli, że czeka ich trudna wyprawa do serca zła. Mieli tylko nadzieję, że los pozwoli im wyjść z tego cało i uwolnić krainę przed potężną mocą zniszczenia.

AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2055 słów i 11458 znaków. Tag: #fantasy

2 komentarze

 
  • dreamer1897

    Brawa dla Marka za opanowanie bo mogło być gorąco. Talan chciała dobrze a Marek chyba ją źle zrozumiał. Dobrze, że wino produkcji Falona koi nerwy i łagodzi napięcie. Szkoda Azalii ale jej los musi być nauczką dla naszych bohaterów.

  • AuRoRa

    @dreamer1897 Falon to koneser, i na winie się zna, tylko Marek ma słabą głowę ;) los Azalii nie jest szczęśliwy, nawet Sulez się o nią martwi. Niestety zło nie śpi, będą musieli działać, aby uratować przyjaciół.

  • emeryt

    @AuRoRa, twoje opowiadania chyba cofają mnie do czasów młodości. Co prawda, wtedy nie było komputerów i internetu, lecz były książki w bibliotekach. Jeszcze raz dziękuję Tobie za kolejny, wspaniały odcinek.

  • AuRoRa

    @emeryt dzięki, miło mi :) Może to zasługa dawnych książek, które czytałam w dzieciństwie, czasem takie chwile pozostają na długo w pamięci. Dzięki za odwiedziny i komentarz :)