Druga strona mgły - Część 2

Rozmyślając nad ostatnim zdarzeniem wracał niespokojny do domu. Nie spodziewałby się takiego obrotu wypadków, gdyż pierwszy raz zanikło mu zdjęcie, w tak niepowtarzalny sposób.  
Z daleka zauważyła go Ula, wracająca z codziennych zakupów. Marek obrócił się i pierwsze co mu się rzuciło w oczy, to siniaki na nogach sąsiadki.  
- Cześć, widzę, że jednak nie jesteś odporna na upadki. - zaśmiał się - nie zgrywaj chojraka.
- To nic takiego, zejdą niedługo. Nie czułam nawet bólu. - odparła z przekąsem dziewczyna.  
- Akurat! – odezwała się podchodząca do nich dziewczyna, z ironią w głosie.- Taki upadek musiał boleć.
Małolata w krótkim podkoszulku i długich blond włosach wpatrywała się jednak nie w nią, tylko rozczochranego sąsiada. Podeszła powoli do niego i położyła mu rękę na ramieniu.  
- Ktoś tu ma kłopoty z przyciąganiem do chodnika. - powiedziała obracając wzrok w stronę posiniaczonej koleżanki.  
Ulę ogarniała wewnętrzna wściekłość, że kompromituje ją w oczach Marka. Chłopak nic nie odpowiedział na toksyczną wypowiedź znajomej. Wziął tylko zakupy z rąk poturbowanej.  
- W tym stanie nie noś takich ciężarów, daj pomogę ci. - dodał uśmiechając się serdecznie.  
Blondwłosa nastolatka chcąc zwrócić na siebie uwagę, chwyciła za siatkę z zakupami, jednocześnie chwytając za dłoń chłopaka.
- Masz rację, trzeba pomagać potrzebującym. - uśmiechnęła się na siłę do Uli, która skonsternowana obserwowała rywalkę.
Nastolatka spychała brunetkę z chodnika, chcąc iść tylko koło chłopaka. Dziewczyna posmutniała na twarzy, nie reagując w swojej obronie. Marek widział, że Ula zostaje umyślnie odtrącana. Nie lubił takich sytuacji, w końcu zareagował.  
- Czemu odpychasz Ulę? Idziemy razem we trójkę, czy wracasz do domu? - odparł marszcząc czoło.  
Nastolatka ugryzła się w język, chociaż chciała coś dodać. Kiedy wreszcie doszli pod dom Uli, blondyna zrobiła się nagle miła.  
- Pomogę Ci zanieść zakupy, przepraszam, bądźmy dobrymi sąsiadkami – dodała sztucznie, chociaż wcale nie miała zamiaru przymilać się do Uli, prędzej do Marka. Ula to wyczuła, ale też nie chciała robić z siebie pośmiewiska.
- Dziękuję, ale spieszę się, poradzę sobie sama.  

Marek odszedł od nich zamyślony, podczas gdy brunetka wodziła za nim wzrokiem, jak znikał w oddali. Uśmiechnęła się do siebie i weszła przez furtkę, machając do rodzicielki, która czekała na produkty na obiad.  
Chłopak w domu zjadł odłożone na później śniadanie i zaczął się przygotowywać do wieczornej wyprawy. Wziął najlepszy rodzaj filmu, prowiant i ciepłą kurtkę. Dzień minął mu na codziennych obowiązkach, które dłużyły się okropnie. Podlewanie ogrodu, czy zamiatanie podjazdu jeszcze nigdy nie wprawiało go w taką frustrację jak dziś. Kiedy nadeszło popołudnie, wychodząc z domu burknął do brata, że idzie do kolegi. Nie mógł przecież powiedzieć, że chce szwendać się pod lasem, jeszcze po zmroku. Całą drogę bił się z myślami, a serce biło mu szybciej.  
Zbliżając się w stronę drzew, czuł jak dziwny lęk ogarnia jego świadomość na myśl o tajemniczej postaci, która zniknęła nagle. Przeprawił się na drugą stronę rzeki, żeby być bliżej lasu. Usiadł pod drzewem i niecierpliwie czekał. W tym czasie z każdą chwilą robiło się ciemniej wokoło. Marek czuł niepokój, kiedy tylko przypomniał sobie o zaginionych ludziach, ale chęć zrobienia zdjęcia stawała się silniejsza. Nagle usłyszał głośny plusk w rzece, a potem drugi. Jakby ktoś trafiał do wody kamieniami, ale nikogo nie widział w pobliżu. W tym momencie odwrócił się i zauważył na skraju lasu tę samą postać w bieli, co poprzedniego dnia. Gdy chciał zrobić zdjęcie, eteryczna dziewczyna wycofała się w głąb gęstwiny. „Teraz albo nigdy” pomyślał i pobiegł za nią, nie zważając na to dokąd idzie. Biegł bardzo szybko, ale nie potrafił dogonić świetlistej panny. W końcu dotarł nad skraj bagien. Dalej iść nie mógł, w ciemności mógł wpaść w zapadlisko. Niestety po zjawie nie pozostało ani śladu. Dopiero teraz zrozumiał, że dał się podpuścić. Postać stanowiła pewien rodzaju przynęty, na zagubionych wędrowców. Zaczął rozpaczliwie szukać aparatu i plecaka, ale zgubił je po drodze z roztargnienia.  

Podejrzana cisza nie wróżyła nic dobrego, a ciemność powodowała coraz większy lęk pomieszany z ciekawością. Zrozumiał, że jest zupełnie sam i nie zna drogi powrotnej do polany. Usiadł więc roztrzęsiony na kamieniu nad brzegiem trzęsawiska, żeby zastanowić się co dalej ma zrobić. Wtem zakotłowało się w bagiennej czeluści i z wody wyłaniała się powoli dziewczyna, którą widział wcześniej z daleka. Nosiła tę samą białą sukienkę, a jej mokre ciało zdobiły upadłe z drzew liście. Zaczęła go wołać w swoją stronę mimowolnymi gestami zachęcenia. Marek pomyślał, że gdyby tutaj trafił właściciel zakładu fotograficznego, to poszedł by za nią bez chwili wahania. Powodów miałby wiele, chociażby jej delikatny głos, piękne jasne włosy, młoda twarz. Nie wspominając o zwiewnej letniej sukience na ramiączkach sięgającej ledwo po kolana, która zupełnie przemoczona zdradzała bezwstydnie wszystkie detale smukłego kobiecego ciała. Chłopak przez chwilę chciał podążyć za nią, jakby jakaś niewytłumaczalna siła ciągnęła go za sobą.  Nagle kiedy znajdował się po pas w trzęsawisku, zorientował się, że to pułapka. Przypomniały mu się koleżanki, które ciągle próbowały zwrócić jego uwagę. Jego brat zawsze mu powtarzał, żeby miał się na baczności.
- Nie pójdę za Tobą! Wiem że mogę zginąć. Nie jestem pierwszy, który tu trafił, nieprawdaż?
Dziewczyna była widocznie zdziwiona jego słowami.  
- Dlaczego tak mówisz? To twoja szansa na przeżycie czegoś niezwykłego. Czy nie masz ochoty mnie dotknąć, skosztować mego pocałunku?
Mówiąc te słowa podeszła bliżej, aż na wyciągnięcie ręki. Patrzyła zdziwiona w jego stronę. On żałował, że nie ma teraz aparatu, bo otaczała ją lekka świetlista mgiełka.  
- Źle trafiłaś, to co robisz jest nie szczere i ja to czuję. Nie zwiedziesz mnie swoimi wdziękami.  
Postać usiadła koło niego, tak blisko jak jego koleżanki zwykle to robią.  

Przygotowana na zwykłego faceta, który z łatwością widząc jej ciało, podąży za nią na pewną śmierć. On zburzył jej sposób myślenia. Została uczona, co ma robić, kiedy spotka mężczyznę. Podobne do niej kobiety z lasu, topiły bez litości straceńców. Wmawiano jej, że są źli i nie warci uwagi. Nie rozmawiała nigdy z żadnym. Nimfom wodnym nie wolno rozmawiać z ludźmi. Niszczyli ich świat, wycinali lasy, wysuszali bagna, a potem budowali swoje siedziby. Ten las nie był zwyczajny jak to uważali mieszkańcy, ale kryło się w nim coś więcej, o czym nikt nie miał pojęcia. Tak jakby tajemnicza moc wypełniała go, im dalej ktoś wędrował w jego głąb. Za pojawiającą się znikąd mgłą, znajdował się inny świat, z którego nikomu wcześniej nie udało się powrócić.  
Młoda postać popatrzyła na Marka przez chwilę. Nie wydawał się groźny, raczej miły.  
- Sam nie trafisz z powrotem na polanę. Las cię zniszczy, bo to nie jest zwyczajne miejsce, jesteś tu intruzem, nienawidzimy ludzi. Nawet nie wolno mi z tobą rozmawiać. Złamałam prawo tego miejsca, ale żal mi ciebie. Pomogę ci wrócić, ale pamiętaj musimy się spieszyć.
Chłopak zszokowany, dlaczego las miałby zrobić mu coś złego i co w nim takiego nadzwyczajnego. Nagle przypomniał sobie o osobach, które w tajemniczych okolicznościach zaginęły zbyt daleko zagłębiając się w gęstwiny.
- Mogę o coś zapytać?
- Mów.
- Pewien młody człowiek zaginął przed laty w lesie, zabiłaś go?
- Co za pytania mi zadajesz ...
- Pewnie tak, bo naiwny podążył za urodą podobnej do ciebie, co? Chociaż słyszałem jak młoda dziewczyna także zaginęła. Widziano ją ostatnio jak szła w stronę lasu, więc jak to możliwe?
Rusałka pomyślała chwilę, zastanowiła się czy może mówić takie rzeczy.
- Słuchaj, na kobiety też czyhają tu pułapki, ludzie z bagien też są przebiegli. Tłumaczę ci, że to nie jest zwyczajne miejsce. Tu panują inne zasady, działa tu magia. Nie ważne chodźmy stąd czym prędzej, bo jak wyczują, że nic ci nie jest, ktoś inny się tobą zajmie. Słyszysz? Coś się tu zbliża, pewnie wyczuli twój zapach. Nic nie mów!

Wtedy dziewczyna przytuliła się do niego. Objęła go mocno i poprosiła, żeby zamknął oczy. Pierwszy raz poczuł ciepło kobiety oraz jej krągłości na swoim ciele. Skóra  niewiasty pachniała świeżymi kwiatami. Nigdy przedtem czegoś podobnego nie doświadczył. Wokoło pojawiła się lekka mgiełka. Wtem chłopak zamknął oczy i znalazł się na skraju lasu razem z nieznajomą. Wyglądało to jakby odbył podróż do innego wymiaru. Postać wręczyła mu zgubiony aparat i plecak. Już miała odchodzić, kiedy niespodziewanie wróciła się i pocałowała go w policzek na pożegnanie.
- Co ty robisz?
- Muszę iść …
- Czekaj, masz jakieś imię? Nie wiem komu mam być wdzięczny.
- Zwą mnie Jasmin, widzę że jesteś inny niż reszta ludzi, więc puszczam cię wolno. Jednak nie przychodź tu więcej nigdy, bo drugi raz mogę cię nie uratować.
Nagle poczuł  jakby lekki wiaterek, po czym postać zniknęła. Zrobiło się cicho. Wtem krzewy nieopodal poruszyły się. Przestraszony chłopak, zaczął szybko biec w stronę domu. Chciał się tam znaleźć choćby w momencie, ale nie miał takich zdolności jak Jasmin. Coś go goniło w stronę rzeki, nie patrzył nawet co to. Wiedział, że chodzi o życie i wcale mu się to nie podobało. Gdy przekroczył nurt rzeki biegł jeszcze szybkiej. Mokry, zdyszany dotarł blady jak ściana do swojego rodzinnego budynku. Zatrzasnął drzwi, przekręcając nerwowo zamek, a potem pozamykał okna. Wpadł do swojego pokoju, nakrył się kołdrą. Poczuł zmęczenie, które przywołało niebawem sen.

Obudził się wcześnie rano. Za oknem jeszcze było szarawo, ale chmury w oddali powoli jaśniały od wstającego daleko słońca. Wstając przeciągnął się i podszedł do swoich rzeczy rzuconych niedbale pod łóżko. Aparat był cały, plecak z prowiantem również, ale znajdowały się na nich resztki leśnego runa. Popatrzył na siebie i stwierdził, że pierwszy raz zdarzyło mu się zasnąć w ubraniu. Przeciągnął ręką po kurtce czując wilgoć na jej powierzchni, więc zdjął ją z siebie kładąc na krześle. Wtedy przeraził się najbardziej, bo w miejscach gdzie przytulona była do niego zjawa, odbił się jej mokry ślad. „To nie sen, to było naprawdę” pomyślał  w duchu. Przypomniał sobie wszystko ze szczegółami, włącznie z przestrogą Jasmin, o nie wchodzeniu do lasu. Przeszył go dreszcz na myśl, że o mało nie utopił się w trzęsawisku. Bardzo chciał się komuś z tego zwierzyć, ale nie wiedział komu może coś podobnego opowiedzieć. Mamie nie mógł o tym wspomnieć, gdyż nigdy by mu nie uwierzyła. Brat wyśmiałby go i drwił jeszcze bardzo długo przy każdej nadarzającej się okazji. Pomyślał o znajomych, którzy mogliby go wysłuchać. Udał się więc do łazienki, wziął prysznic i przebrał się w nowe ubrania. Mokre wrzucił do pralki, żeby nie wypytywali się go w domu, co porabiał. Poszedł do kuchni aby coś zjeść, gdyż po takich przeżyciach czuł ogromny głód. Zastał w tam starszego brata, pijącego poranną kawę przed wyjściem z domu do sezonowej pracy wakacyjnej. Dorabiał kosząc trawniki w pobliskich domach. Bartek, bo tak miał na imię, różnił się od swojego młodszego indywidualisty prawie we wszystkim. Wyższy, starszy o pięć lat, miał ciemniejsze włosy, a jego postura zdradzała, że ćwiczył. Fizyczna praca nie należała do łatwej a w dodatku musiał znajdować się w ciągłym ruchu. Z charakteru też się różnili, jak ogień i woda. Bartek nie stronił od dziewczyn, a wręcz do nich lgnął. Sypał dowcipami z rękawa, prawdziwa dusza towarzystwa. Gdy zobaczył Marka podszedł do niego i jak zwykle klepnął go mocno po plecach.
- I jak się spało w ubraniu? Zabalowałeś wreszcie? Poznałeś dziewczynę?

Chłopak był zdziwiony, że pomimo iż wrócił tak późno do domu, to Bartek jeszcze nie spał. Zwykle o tej porze po pracy, nie idzie go ruszyć z pokoju, bo odsypia zmęczenie.  
- Nie spałeś jak przyszedłem? – zapytał chłopak robiąc przy tym zszokowaną minę.
- Spałem, ale wpadłeś z takich hukiem do domu, że się obudziłem. Zamykałeś okna, trzaskałeś drzwiami, to wyszedłem zobaczyć co się stało. Wyglądałeś na przerażonego, martwiłem się, więc zajrzałem do twojego pokoju przez dziurkę od klucza… - w tym momencie Marek chciał coś powiedzieć ale mu nie dał dojść do słowa - … tak wiem że to głupie, ale powiedz, czy ktoś cię gonił, czy masz jakieś kłopoty? Jak chcesz to ci pomogę, wiesz że cię nie zostawię w potrzebie. Ktoś cię gnębi?
Chłopak nic nie odpowiedział. Nie miał zamiaru zanudzać starszego brata historyjkami o ludziach z lasu, w które by nigdy nie uwierzył. Odezwał się tylko na odczepne:
- Nic takiego, oglądaliśmy z kolegą horror wieczorem. Wiesz jak reaguję na takie filmy. Zawsze się ze mnie śmiejesz, czy to jakaś nowość?  
- I za to cię  lubię, jesteś śmieszny, ale by było nudno bez ciebie w tym domu. Pamiętam jak byłem mały, to nie chciałem brata, ale teraz myślę inaczej. Chodź zobaczymy czy jeszcze jesteś taki mocny, dawaj. – wtedy brat złapał go za ramię i zaczął się siłować.
Chłopak lubił wygłupiać się z Bartkiem, ale w tym momencie nie miał na to ochoty.  
- Poddaję się! – krzyknął
- Tak szybko? Teraz już wiem, że masz kłopot. - odparł zażenowany mężczyzna.
- Nie po prostu jestem głodny jak wilk. – odburknął Marek i „rzucił się” na lodówkę
- Jasne, bo zaraz w to wierzę ... O nie już ta godzina. Muszę iść do pracy, bo się spóźnię. Trzymaj się. – odpowiedział wybiegając z domu, zarzucając zamaszyście plecak na ramię.
Młodzieniec zajął się pałaszowaniem kanapek, zjadł ich dużo tego poranka. Zdziwił się, gdy zobaczył pusty talerz. Przypomniał sobie, że miał zostawić połowę mamie. Ona też dużo pracowała, a musiała sama utrzymać dom. Żeby uniknąć jej niezadowolenia wyszedł do miasteczka.  

Czuł tak nieodpartą chęć rozmowy, w tej chwili pomyślał o Uli. Przypomniał sobie, że tylko ona lubiła jego pasję, więc może go wysłucha. Podszedł pod dom sąsiadki i zapukał niepewnie w drzwi. Usłyszał bieganinę po schodach, lekki ruch firanki i znów bieganinę. Czekał cierpliwie dłuższą chwilę. Nagle drzwi zaskrzypiały i ujrzał Ulę. Jak zwykle uśmiechnięta dziewczyna stała przed nim, a zapach perfum słodko otulał go swoją wonią.  
- Cześć! Co cię do mnie sprowadza, tak wcześnie rano? – spytała jakby od niechcenia, choć w głębi czuła zakłopotanie, bo nie zdążyła się wyszykować.  
- Możemy porozmawiać? Chcę cię zaprosić na spacer i porozmawiać. To dla mnie ważne.- zagadał chłopak.
Ula nie namyślała się długo, lepszej okazji do przebywania z fotografem nie mogła sobie wymarzyć.
- Nie ma sprawy, wezmę tylko klucze i możemy iść.  
Marek uradował się, że wreszcie spadnie mu ciężar z duszy, tylko jak ona zareaguje? Zastanawiał się,  czy powiedzieć o całym zdarzeniu, które zakrawało na bajkę.  
Szli ścieżką w stronę miasta, a potem zawrócili z powrotem. Najpierw mówili tylko o pogodzie, potem o jego zdjęciach, w końcu skręcili w stronę lasu .  
Dzień był piękny i upalny. Postanowili więc pójść w stronę rzeki, bo przy wodzie wydawało się przyjemniej. Spacerowali chwilę, aż w końcu usiedli przy brzegu na kamieniach, mocząc nogi dla ochłody. „teraz albo nigdy” pomyślał Marek.
- Wiesz, chcę ci coś opowiedzieć, ale musisz obiecać, że nikomu nie powiesz i mnie nie wyśmiejesz. - zaczął rozmowę chłopak robiąc przy tym bardzo poważną minę.  
Ula spojrzała na sąsiada, zauroczona jego osobą, aż bała się że to zauważy. W dodatku poczuła się wyróżniona.  
- Obiecuję, co tylko zechcesz. Możesz mówić śmiało. - uśmiechnęła się zachęcająco.  
- A więc posłuchaj, robiłem zdjęcia i wtedy… - Marek zaczął wyjaśniać co po kolei mu się przydarzało. Dziewczyna wsłuchana jak nigdy dotąd, nie spuszczała z niego wzroku. Kiedy skończył opowiadać nastąpiła cisza. Wiedział, że to nie wiarygodne, nie miał dowodów, na swoje słowa. Jednak Ula zmieniła nagle wyraz twarzy.
- Ja też nigdy o czymś nie mówiłam, ale teraz chyba mogę powiedzieć. – jej twarz zrobiła się poważna, jak nigdy. – ja też widziałam postacie z lasu.

AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 3063 słów i 17046 znaków. Tag: #fantasy

5 komentarzy

 
  • Kwiatek

    Anime chce wiecej^^

  • AlexAthame

    Coś nowego.Bardzo wciagajace.Masz bardzo obrazowy styl pisania. Czuję się jakbym tam był.  :)

  • AuRoRa

    @AlexAthame dzięki, zwykle chcę opisać otoczenie :)

  • Almach99

    Zapalony fotograf gubi plecak I aparat fotograficzny... I bierze najlepszy film (raczej ulubiony). Klisza kolorowa, czarno-biala?

  • AuRoRa

    @Almach99 Marek to taki roztargniony młody człowiek  :armscrossed: pewnie wziął kolorową, ulubioną  ;)

  • AnonimS

    No proszę oboje mają wspólną tajemnicę. To zbliża ... Dobrze kombinuję?  :P

  • AuRoRa

    @AnonimS jesteś blisko, ale nie zdradzę co dalej  :D

  • AnonimS

    @AuRoRa wiem że nie zdradzisz. Droczę się troszeczkę he,he

  • emeryt

    @AuRoRa, wspaniałe, oby tak dalej .  
    Czekam na następne odcinki i  pozdrawiam Ciebie droga Autorko.

  • AuRoRa

    @emeryt dzięki, niebawem dodam następny, pozdrawiam również czytelnika.