Druga strona mgły - Część II - 31

Ena wstała powoli przypatrując się spustoszeniu, do którego się przyczyniła. Robiła to dla Morana, ale czy na pewno tylko on był powodem zepsucia jej starganej duszy? Teraz kiedy go słuchała, wydało się jej, że nie w takim mężczyźnie zadurzyła się dawno temu. Oczy zebranych zwróciły się ku niej. Zmarszczyła lekko brwi, spojrzała na kawałek leżącego niedaleko płótna, potarganego w trakcie bitwy i szybkim ruchem nakryła nim ciało generała Koro.  
- Nie ożyjesz już, nie ma kto zwrócić ci życia. Odebrano mi moce, żegnaj Koro, mój najwierniejszy żołnierzu ... i zdrajco – dodała spokojnym tonem, nie roniąc ani łzy.
Zebrani również oddali cicho cześć dzielnemu wojownikowi. Zrobiło się cicho, ale niezręczny moment przerwał nagle Marek.
- Czy upiór odszedł na zawsze? Mam nadzieję, że nie powróci.
- Bez obaw. Trafił tam, gdzie powinien być, zadbałam o to - odparła Jasmin z lekkim uśmiechem triumfu.
Czarodziej przywołał świetlisty obiekt, który uformował się w dostojny srebrny sarkofag, z wygrawerowanym imieniem generała. Przyjaciele pomogli mu ułożyć w nim ciało poległego. Ostatni raz oddali mu honory. Marek chwycił za miecz, który generał kazał dla siebie wykuć z najlepszej stali. Z pietyzmem ułożył przedmiot tak, jakby Koro wciąż go dzierżył, gotowy do walki. Zamknięto wieko szczelnie. Ocaleni fioletowi żołnierze podeszli do trumny, a jeden z nich przemówił.  
- Czy możemy umieścić naszego generała w grocie? Tam jego miejsce, tam nas szkolił.
- Tak, to odpowiednie miejsce - zgodził się Marek.
Wtedy duża grupa wojowników ostrożnie podniosła srebrną trumnę i zaczęli nieść ją do środka kryształowej groty. Za nimi podążyli inni. Jednak jeden z fioletowych ludzi zbliżył się do Eny, przyglądając się jej bacznie. Nagle rzucił jej swój oręż tuż pod nogi.  
- Nie jesteś godna, by nazywać cię naszą władczynią! Odejdź stąd i nie waż się wracać, nigdy.
Kobieta poczuła ukłucie w sercu. Teraz zdała sobie sprawę, że nie wróci do swojego świata, ani tutaj nie znajdzie miejsca. Stała się nikim. Moran także nie mógł już wrócić do rodzinnego domu. Podszedł i objął Enę czule.
- Nie martw się, masz mnie.
Wtedy coś w niej pękło, odwróciła się ku niemu, kryjąc się w jego ramionach. Niczym bezbronna istota szukająca ciepła, delikatna, nic nie znacząca.  
- Co z nimi będzie? - spytała Ula podchodząc do Marka i Jasmin.
- Nie mają już mocy, ale nie potrafię obiecać, że jej nie odzyskają w przyszłości. W Moranie widzę przemianę na lepsze, ale Ena to zagadka. Obawiam się, że z nią może być różnie - dodała Jasmin rozkładając bezradnie ręce.
- Nie zapominajcie o duszku ukrytym w jaskini, on daje moce – wtrącił się Marek zaniepokojony - Mogłaby go bardzo łatwo zmanipulować.
- Zbiorę resztę i poradzimy co robić dalej - powiedziała sefida.

Wróciła do swojej tutejszej postaci i zaczęła nawoływać przyjaciół do siebie. Stanęli wkoło, po czym wyjaśniła im, jak sprawy się mają. Zaczęli burzliwie dyskutować, jedni bronili Eny, inni wręcz przeciwnie. Moran obserwował zgromadzenie domyślając się, o czym rozmawiają tak żywiołowo. Najpierw chciał do nich podejść spytać co się dzieje, ale Ena pociągnęła go za rękę. Korzystając z zamieszania i tego, że byli zajęci, kobieta przekonała Morana, żeby uciekli gdzieś w las klucząc pomiędzy zniszczonymi drzewami. Zauważył to Marek i widząc biegnących ile sił w nogach uciekinierów, krzyknął.
- Oni uciekają!
Przyjaciele doganiając parę okrążyli ich z każdej strony, mając poważne miny.  
- Eno nie mamy wyboru. Chcieliśmy dla was dobrze, ale sami zepsuliście nasz entuzjazm. Musicie stąd na zawsze odejść i nie chodzi mi tylko o ten las - odparła Jasmin dobitnie.
- Niby dokąd chcesz nas wysłać?
- Sama zobaczysz - powiedziała spokojniej, ale stanowczo, po czym zaczęła się koncentrować.
Nagle przed nimi ukazał się świetlisty krąg, który powiększał się z każdą chwilą. Wtem wyłonił się z niego potężny strażnik światów i groźnym głosem odparł.
- Kto śmie mnie budzić?!
Rusałka natychmiast przemieniła się z powrotem w sefidę, po czym uśmiechnęła się.
- Poznajesz mnie, prawda?
- Poznaję. Mów dokąd chcesz się udać sefido.
- Tym razem to nie ja chcę się przenieść. Odeślij tych dwoje - tu pokazała na wystraszoną parę - do świata fioletowych ludzi, gdyż zniszczyli naszą krainę.  
- Nie! - krzyknęła Ena przerażona.
Niestety nikt nie słuchał jej protestów. Strażnik skinął tylko głową przyznając dziewczynie rację i całą swoją mocą zaczął przyciągać dwoje siejących postrach kochanków.  
- To nie koniec, słyszycie?! Za dużo dla was zrobiłam, nie zasługuję na to. Marek ty też przeciwko mnie?
Młodzieniec patrzył na Enę obojętnie, nie czując strachu ani wyrzutów sumienia.  
- Trzeba było wcześniej o tym pomyśleć pani - dodał czarodziej, z niewzruszoną miną.
- Jeszcze się zobaczymy, gwarantuję wam to! Ty Jasmin i Marek będziecie cierpieć w pierwszej kolejności. Nie poddam się, bo …

Nie zdążyła jednak dokończyć, gdyż zniknęła gdzieś razem z Moranem w zamykającym się przejściu między światami. Wszyscy patrzyli w osłupieniu na tę scenę. Niby wiedzieli, że już im nic nie grozi, ale ostatnie słowa kobiety brzmiały niepokojąco. Zapanowała cisza. Nagle z jaskini wyszedł jeden z fioletowych strażników.  
- Odeszła? - spytał cicho.
- Tak. Grota należy do was, ale nie osiadajcie na laurach. Ena groziła nam zanim zniknęła - odparła Jasmin przemieniając się znowu w niewiastę z jasnymi blond włosami.
- Koro nas trenował, jego duch mieszka wśród nas, nie pozwoli nas skrzywdzić A co z nimi? - spytał nagle fioletowy człowiek, pokazując ręką na spętanego Valura i jego ludzi wyprowadzanych z jaskini, którzy mrużyli oczy od światła dnia.
Wtedy Amala wyszła z tłumu i stanęła naprzeciw armii spod ziemi.  
- Tymi to już się osobiście zajmę dowódco - odparła pewnym głosem, jak za dawnych czasów.
Valur spojrzał na nią czując strach, pierwszy raz od kiedy się widzieli.  
- Ciebie degraduję ze wszystkich tytułów, jakie posiadałeś do tej pory, a twój majątek przekazuję na odbudowę zniszczeń, jakie poczyniłeś. Od dziś na nowo sprawuję władzę w podziemiach. Komu się to nie podoba, niech odezwie się teraz, chętnie się z nim zmierzę.
Pośród szarych żołnierzy zapanowała cisza, nikt nawet nie westchnął. Amala wydawała się filigranowa, ale jako władczyni, rządziła twardą ręką.  
- W takim razie wracajcie do naszego królestwa, a Valura odeślijcie na drugi koniec tuneli, gdzie będzie pracował w kopalni, aż przemyśli jakie szkody wyrządził.
- Dlaczego darowałaś mi życie? Przecież chciałem cię zabić?
Amala nic nie odpowiedziała, tylko odsunęła się od dawnego partnera, jakby był zwykłym powietrzem unoszącym się w pobliżu. Zaczęła powoli iść za swoimi ludźmi, spojrzała jeszcze ukradkiem w stronę Marka. Chciała przez chwilę do niego podejść, ale zrezygnowała widząc go z Jasmin. Smutna w duchu podążyła swoją drogą, poprawiając okulary, jakie od niego dostała w prezencie.  

Rusałki i wodniki zaczęli zbierać się w grupy, żeby powoli zacząć kierować się do swoich wiosek. Mieli sporo pracy w najbliższym czasie, gdyż zniszczenia po ostatnich wydarzeniach wymagały dużego nakładu sił i chęci. Milu i Pamul wymieniali ostatnie zdania z Ismeną i Azalią, wesoło planując spotkanie po wielkim sprzątaniu. Ernel jak zwykle stał z boku, nie włączając się do rozmowy. Natomiast Sulez uradowany jak nigdy dotąd, wygłupiał się razem z Talan rzucając do siebie leżącymi na ziemi upadłymi liśćmi. Oboje byli tak zaaferowani sobą, że nie zauważyli kiedy podeszła do nich Ula.  
- Widzę, że macie bardzo dobry humor.
- Aż tak to widać? - spytała roześmiana Talan, uderzając Suleza, żeby się uspokoił.
- Oby się wam wiodło. Pomyśleć, że tyle czasu spędzaliście razem. Nikt by nie pomyślał, że to was połączy  - powiedziała Ula, uśmiechając się do nich.
- Mam nadzieję, że ty także znajdziesz swoją drugą połowę, pomagasz innym jesteś nieoceniona - dodał wodnik, przytulając Ulę mocno do siebie.
Dziewczyna nie chciała w dalszym ciągu zdradzać nikomu swojego sekretu. Zostawiając rozbawionych zakochanych, odszukała w tłumie Semenę, której rany opatrywał Falon.  
- Czy mogę porwać na chwilę twoją żonę? - zażartowała patrząc na czarnoksiężnika.
- Nie! Nie oddam! - krzyknął przekornie mężczyzna przyciągając do siebie czarownicę, ale widząc minę czarodziejki, odszedł na chwilę z uśmiechem na twarzy.
- Widzę, że zmieniłaś kierunek, zostałaś czarodziejką światła, kto by pomyślał, gratuluję mimo wszystko - dodała Semena, podnosząc się z ziemi.
- Siedź, jesteś osłabiona.
- Nie aż tak.  
- Widząc jak wszystkie rusałki patrzą na Ismenę, wiem że nigdy nie zajmę jej miejsca. Ona powinna zostać ich królową nie ja. Teraz Zrozumiałam, że moim przeznaczeniem jest bronić tych, którzy tej pomocy potrzebują i wreszcie mam do tego odpowiednią moc.
- To poważna decyzja, dokąd chcesz pójść, skoro nie chcesz żyć wśród reszty nimf? Może oddać ci mój domek na bagnach, teraz i tak zamieszkam z Falonem, więc mogę ci go oddać.
Pokiwała przecząco głową.
- Znajdę dla siebie inne miejsce, ale to już moje zmartwienie.
- Stałaś się bardzo tajemnicza.
- Tak jak ty, mam swoje sekrety, sama mnie tego uczyłaś.
Semena zrozumiała, że nie ma sensu wypytywać Luny dalej. Wróciła do męża, który patrzył na nią z miłością.  
Czarodziejka już postanowiła o swoim dalszym losie, wiedziała to. Stała się samowystarczalna i pewna siebie. Podeszła więc do Ismeny i na cały głos ogłosiła przy wszystkich zebranych.
- Zrzekam się władzy nad rusałkami, oddaję ją osobie, która od zawsze powinna ją mieć. Ismeno, ty jesteś dla nich przykładem. Broń rusałek i rządź mądrze.
Wokoło zaczęły cichnąć rozmowy, niczym opadająca woda.  
- Jesteś tego pewna Luno? To twoja ostateczna decyzja? - spytała Ismena zatroskana.  
- Tak. Zawsze będę stawać w waszej obronie, jako czarodziejka. Nigdy nie zapomnę skąd się wywodzę. Chcę się z wami pożegnać, muszę odpocząć po tych wydarzeniach, jak będę potrzebna znowu, to się zjawię.

Marka jakby zamurowało, nie mógł uwierzyć w to co słyszy. Teraz kiedy i ona potrafiła czarować tak jak i on, gdy miał do niej tyle pytań, dlaczego nagle chce odejść. Poczuł jakby ktoś bliski wyjeżdżał w siną dal, jakby miał jej więcej nie ujrzeć. Pod zniszczonym drzewem stał Lazur, przysłuchując się słowom Uli. Przeraziło go do głębi, że i on nie zobaczy więcej tak wyjątkowej dziewczyny, jaką była świeżo upieczona czarodziejka. Nadal jednak nie chciał przed nikim odkryć swoich prawdziwych uczuć, żeby nie psuć sobie reputacji.  
Wtem Roana odezwała się do tłumu zgromadzonych.
- To jest dobry moment, żeby każdy z nas wrócił do swojego normalnego życia. Przyroda z czasem się odnowi, a las na powrót wróci do dawnej świetności. Oczywiście możemy mu w tym trochę pomóc. Kto jest ze mną?
Wtedy przyjaciele zrozumieli co miała na myśli rudowłosa czarownica. Każdy kto umiał czarować, swoimi mocami magicznymi, przywołał żywioły i inne moce, które zaczęły powoli dawać życie po zniszczeniach. Roana czarami ognia najpierw przygotowała glebę w lesie i Dolinie Zapomnienia, żeby mogły na niej rozwinąć się nowe zalążki kwiatów, krzewów i drzew. Lazur sprowadził deszcz, Falon wichrem rozwiał nasiona roślin. Potem Ula z Markiem magią światła i dobrych mocy pomogli zazielenić na nowo spustoszałą krainę. Widok był niesamowity, zwierzęta zaczęły powoli wychodzić z kryjówek i wracać do dawnych żerowisk. Wszędzie pozieleniało i wszechobecne barwy wiosny znów powróciły do zniszczonego niedawno lasu i doliny. Niestety drzewa, które dopiero zostały zasiane były wciąż zbyt malutkie, ale magowie nic więcej nie potrafili uczynić w tym momencie.  
Wodniki i rusałki zaczęli iść z powrotem do wiosek, zauważyła to Talan. Miała poważny dylemat, czy wrócić do nimf, czy rezygnując z wygód pójść za Sulezem, którego darzyła teraz głębszym uczuciem. Na myśl o jego nawykach i dziwnym jedzeniu otrzepało ją. W dodatku cała grupa jego znajomych była nieokrzesana.  

Wtedy zobaczyła wodnika, który podawał jej dłoń i wszystkie burzliwe myśli nagle rozwiały się jak mgła nad lasem. Pomachała do rusałek i przytulona do Suleza szła wesoło w tłumie żartujących z chłopaka kolegów. Tym razem poczuł się wyjątkowy, bo nie był całkiem sam. Dziewczyny pomachały także błotniakom, których poznały niedawno. Talan spojrzała na swego wybranka, który aż promieniał ze szczęścia.  
- Opowiadałem ci o mojej chatce. Chcę ją wyremontować, posprzątać, zobaczysz jakie zrobię ładne meble.
- Ty głuptasie, przecież byłam z tobą i widziałam twój dom. Zaraz sama się za niego zajmę, tak że go nie poznasz.
- O nie! Nie pozwolę - krzyknął wodnik z niepokojem.
- A kto się będzie ciebie o zdanie pytał - odparła i przyspieszyła kroku.
- Dogonie cię, a wtedy pożałujesz ...
- Najpierw mnie złap. - zaśmiała się figlarnie.
Przyjaciele, którzy zostali śmiali się z tej komicznej sceny. Semena pomachała jeszcze siostrze na pożegnanie i chwyciła Falona za rękę.  
- Wołaj Cienia, lecimy nareszcie do zamku.  Zrobię ci okłady, bo się strasznie poobijałeś - odparła z troską, widząc zmęczenie na twarzy męża.
- Czytasz w moich myślach? Bo sam chciałem ci to zaproponować - powiedział, po czym zagwizdał głośno wołając wiernego smoka.
- A i jeszcze jedno, nie mieliśmy nocy poślubnej.
- To też wyczytałaś? - zaśmiał się, przytulając ją mocno do siebie.

Złączyli się w namiętnym pocałunku, ciesząc się sobą jak nigdy.  
- Żegnajcie, może niebawem znowu się zobaczymy - odezwała się znów, mając uśmiech na twarzy.  
- Zobaczymy co czas pokaże - dodał Lazur przewrotnie.
- A ty nie zapominaj o naszym pojedynku, nie upiecze ci się - odburknął Falon, widząc w oddali sylwetkę swojego latającego druha.
- Nie zapomniałem. Nie będę ci przeszkadzał teraz, kiedy odzyskałeś na powrót żonę. Wiem co ci chodzi po głowie, cicha woda – dodał czarnoksiężnik, przypominając sobie swoje podboje.
- A ty uważaj, żebyś energii nie stracił po nocach …
- Dostaniesz taki łomot, że mnie zapamiętasz na długo – dodał Lazur, ściskając mu dłoń na pożegnanie.
- Ja też już będę wracać do siebie, Xyn już pewnie tam wyje w jaskini - odparła Roana i machając do wszystkich zaczęła powoli oddalać się gdzieś w las.
- Żegnaj Marku, Jasmin i Ula. Lecimy, czas już na nas. Trzymajcie się ciepło - odparła jeszcze Semena i przytulona do Falona odleciała w przestworza, znikając gdzieś wysoko na niebie na tajemniczym smoku.
Marek zastanawiał się, czemu Lazur jeszcze nie odszedł z innymi. Spojrzał ukradkiem na Ulę, która szykowała się już do drogi.  
- Musimy już iść z Jasmin, obiecała mi pokazać swoją krainę.
- Zdziwisz się z widoku mojego świata, ale pozytywnie - dodała sefida, przywołując portal.
- Dziękuję wam za wszystko, też będę już wracał do siebie na wyspę - dodał Lazur, wołając swojego skrzydlatego rajskiego ptaka, na którym podróżował po niebie - Gdyby coś się wydarzyło to was zawołam, ostrzegam nie będę patrzył co wtedy porabiacie.
- Zabawny jesteś, nie podrywaj już tylu kobiet co dawniej, starość nie radość - odpaliła na odchodnym Jasmin, śmiejąc się przy tym serdecznie.
- Nie obawiaj się, dam sobie radę, a i krzepy mi nie brakuje. Do zobaczenia. - powiedział, wsiadając na niebieskiego pierzastego przyjaciela.

W tym zamieszaniu Marek zapomniał pożegnać się z Ulą, która zdążyła odejść gdzieś na tyle daleko, że nie było jej już widać.  
- Gotowy? Strażnik już nas może przepuścić - powiedziała sefida, niecierpliwiąc się.
Rozejrzał się raz jeszcze, ale nigdzie nie wypatrzył znajomej sylwetki.
- Tak. Ruszajmy w drogę. - dodał smutnym tonem czarodziej.
- Nie martw się. Ula da sobie radę, bo wiem że za nią patrzysz.
- Skąd wiedziałaś, że …
- Czary umysłu – zaśmiała się do niego.
- Czyli muszę się mieć na baczności?
- Powiedzmy.
- Nie ważne, ruszajmy – dodał, chwytając ją za delikatną dłoń.
Zniknęli w portalu, który zamykając się, roztoczył wokół blask, niczym gasnąca gwiazda.  
Ula szła samotnie lasem rozmyślając. Bolało ją, że Lazur ani słowem się już do niej nie odezwał. Wiedziała jaką miał reputację oraz jak wiele serc złamał. Jak mogła się łudzić, że z nią będzie postępował inaczej.
Nagle zauważyła nad sobą cień wielkiego niebieskiego ptaka, który zbliżał się coraz bardziej. Spojrzała w górę i zobaczyła czarnoksiężnika wody, który patrzy na nią uważnie, swymi błękitnymi oczami.  
- Przepraszam, czy panią podwieźć? Mam wygodny środek transportu.
- Nie dziękuję, poradzę sobie sama – odburknęła, idąc dalej jakby nigdy nic.
- Nalegam.
Wtem dziewczyna zatrzymała się w miejscu, a Lazur wylądował tuż obok niej. Spojrzał na nią i wyciągnął do niej swoją pełną ufności dłoń.
- Czy warto tak ryzykować? Jesteś dla mnie zagadką. Mam setki wątpliwości, czuję niepokój i….

Nie zdążyła jednak dokończyć, kiedy mag chwycił ją mocno, przyciągając do siebie, obdarzył gorącym jak lawa pocałunkiem. Poczuła to samo ciepło, co tamtej nocy w zamku. Powietrze nagle wokoło nich zawirowało i drobinki wody zaczęły lewitować wokół jak srebrzysta mgiełka. Nagle wszystko opadło i Ula uśmiechając się do czarnoksiężnika, zmrużyła oczy.
- Przekonałeś mnie.
- Doprawdy?
- Ale to tylko wystarczy mi na dziś. Jutro musisz to powtórzyć, wielokrotnie - zaśmiała się zalotnie.
- Nie ma problemu, kiedy tylko chcesz. Lecimy do pałacu?
- Zapraszasz?
- Jeśli nie chcesz, to …  
- Zniknijmy, niech to będzie nasz czas.
- Zapraszam.
Wtedy mężczyzna podał  jej dłoń i wsiedli na pierzastego stwora, który unosząc się w powietrze zgubił kilka mieniących się w słońcu piór. Jedno z nich upadło tuż pod nogami Roany, która całe zdarzenie widziała z ukrycia. Uśmiechnęła się tylko ukradkiem i trochę z ironią dodała pod nosem.
- Kto by pomyślał, ale się z tym kryli. Nie rozumiem, czym jest miłość. Mam nadzieję, że mnie to nigdy nie spotka - odparowała sama do siebie i trzymając w ręku błękitne pióro rajskiego ptaka, zaczęła powoli iść w stronę swojego miejsca na ziemi, gdzie czekał na nią spokój i tak upragniona cisza podziemnych korytarzy.  

AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 3452 słów i 19014 znaków. Tag: #fantasy

3 komentarze

 
  • dreamer1897

    Generał otrzymał pogrzeb z honorami i ten srebrny sarkofag.
    Obawiam się, że przeczucia Jasmin wobec Eny są uzasadnione i dobrze zrobiła odsyłając ich razem. Lazur i Ula...domyślałem się i teraz mam to potwierdzone. Czuję, że powrót Eny jeszcze nas zaskoczy.

  • AuRoRa

    @dreamer1897 Koro zasłużył na godny pochówek. Ena okazała się gorsza od Morana, skoro nadal się jej obawiają. Ula odnalazła kogoś, kto i ją docenił, ale czy Lazur się zmieni ;) Dzieki za odwiedziny i komentarz :)

  • Kanna

    Proszę nie mów , że to już koniec tego jakże cudnego opowiadania. :O

  • AuRoRa

    @Kanna wszystko ma swój początek i koniec :)

  • emeryt

    @AuRoRa, czyżby to już zbliżał się koniec tego opowiadania? Lecz  wszystko co ma początek, musi mieć też zakończenie. Przesyłam pozdrowienia.

  • AuRoRa

    @emeryt Można by pisać jeszcze więcej, ale co ważniejsze zostało już wyjaśnione :) Pewnie jeszcze wrzucę jeden rozdział w ramach sprostowania, pozdrawiam, dzięki za odwiedziny :)