Druga strona mgły - Część II - 16

Wśród panującej nocy, śmiałkowie czuli przenikliwy chłód, który również bił ze środka zamku. Wyszli ku nim strażnicy oraz potwory pilnujące wejścia. Talan razem z Ulą zaczęły tłumaczyć co się stało. Tamci widząc znajome twarze i rozumiejąc powagę sytuacji, nie zastanawiali się zbyt długo, tylko pozwolili przejść zgromadzonym przed wejściem gościom. Rozkazy ich pana były nie do podważania. Nie mieli zamiaru narażać się na jego gniew, gdyby nagle powrócił z wyprawy. Zmartwiony strażnik przyglądał się przybyszom, po czym zwrócił się do Talan.
- Czuj się ponownie jak u siebie w domu, kiedy będziesz czegokolwiek potrzebowała, spełnimy twoje życzenia. Powiedz tylko dokąd udał się czarnoksiężnik?
- Z tego co wiem, to do Mrocznych Piasków.
Mężczyzna na chwilę zatrzymał się, jakby ktoś uderzył go toporem.
- Jak to możliwe? To strasznie niebezpieczne miejsce, oby tylko wrócił cały i zdrowy.
Podeszła do niego Ula, chwytając go za dłoń ze słowami otuchy.
- On tu wróci silniejszy i wreszcie stawimy razem czoła temu potworowi z lasu. Jeszcze będziemy się wszyscy z tego śmiali.
- Dziękuje ci o pani. Masz w sobie cechy przywódcy, oby las ozdrowiał jak najszybciej, abyś w spokoju mogła prowadzić w szczęściu osadę rusałek.
Po tych słowach zapanowała cisza. Ismena spojrzała na dziewczynę. Do tej pory to ona zajmowała najwyższe stanowisko wśród nimf i jednocześnie obiecała je Azalii, po swoim odejściu. Nagle dowiaduje się, że prosta dziewczyna zupełnie jej nieznana, ma zając jej miejsce i to nie wiadomo dlaczego. Azalia również w osłupieniu obserwowała nową znajomą, podczas gdy Sulez niósł ją na rękach.  
Ula speszyła się wielce, przyspieszyła kroku idąc w głąb korytarza, nie wydając już z siebie ani jednego słowa. Wiedziała, że pewnego dnia będzie musiała przyznać się kim jest przed wszystkimi rusałkami, ale odpierała ten dzień jak najdalej w swej świadomości. Ismena pociągnęła Talan za rękaw.
- O co tu chodzi? Kim ona jest? Dlaczego ma rządzić rusałkami, przecież to ja teraz jestem ich przewodniczką.
- Luna się odnalazła, powinnaś się cieszyć, wytłumaczę ci potem jak do tego doszło. - odparła Talan, dołączając do reszty przyjaciół.
- A nie możesz teraz? - spytała zakłopotana, ale rusałka nie zamierzała z nią rozmawiać.  

Szli korytarzami mijając stare obrazy pokryte pajęczynami, aż dotarli do miejsca gdzie zamieszkiwał Falon. Wszędzie dominowały czarne kryształy i wszechobecny przepych w wystroju. Wystrój wydawał się mroczny, ale miał w sobie ukryte bogactwo. Ręcznie wykuwane meble i ozdoby zachwycały nowo przybyłych szczegółami wykończenia. Piękne żyrandole, na których paliły się świece, posiadały małe zwierciadełka, które odbijały blask rozświetlając pomieszczenia. Sługa pokazywał gościom, gdzie mogą odpocząć. Ula i Talan doznały zaszczytu nocowania w komnacie czarnoksiężnika. Rusałki wraz z Amalą zostały zaprowadzone do pokoju zajmowanego przez Ulę dawniej, a Sulez z Pamulem i Ernelem znaleźli się tam, gdzie ugoszczono wcześniej Marka.  
Słudzy potężnego maga przynieśli kolację, która niestety była przygotowana w stylu, który najbardziej preferował Falon. Zapiekane nietoperze, jaszczurki w sosie własnym oraz temu podobne przysmaki ucieszyły jedynie głodnego Suleza, Pamula i Talan, która znała kuchnię tego zamku. Reszta towarzyszy pałaszowała owoce i potrawki warzywne, przyniesione potem przez potwory, za gorącą namową Uli.  
Po skończonym posiłku i zaspokojeniu głodu, usiedli w wielkiej sali spotkań przy kominku, żeby jeszcze chwile porozmawiać. Ula widząc na sobie spojrzenia rusałek, odezwała się pierwsza.
- Rozumiem, że źle zrobiłam nie przedstawiając się od razu, tak jak powinnam. Zacznę od początku, mam na imię Luna, jestem prawowitą władczynią rusałek, która zaginęła dawno temu w trakcie wielkiego pożaru. Na dowód moich słów mam to.
Dziewczyna odgięła lekko bluzkę, ukazując znamię na swoim ramieniu. Patrzono na nią z wielkim zaciekawieniem i niedowierzaniem.  
Razem z Talan na przemian opowiadały jak doszło do tego, że dowiedziała się o swoim pochodzeniu i jak bardzo nie wie jak zostanie przyjęta przez resztę nimf, które pozostały w lesie.  

Nagle Ismena z poważnym wyrazem twarzy spojrzała na towarzyszkę podróży.
- Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko oddać ci honory. Jednak nie jestem przekonana, czy będziesz miała do czego wracać. Jeżeli Falon nie wróci z magami, nie mamy złudzeń co się z nami stanie.
- Nie wolno ci tak myśleć. - oburzyła się Talan. - Nie takie przeciwności miał na swojej drodze, on jest uparty i dopnie swego, potem odnajdą Jasmin i razem damy radę temu upiorowi.
- Jak ją znajdą, to sam jej powiem co myślę. Jak mogła nas zostawić samych i uciec nie wiadomo dokąd. - obruszył się Sulez, ściskając pięść.
- Jak ją znajdą, sama bardzo chętnie z nią porozmawiam. - dołączyła się Amala.
Ernel kolejny raz nie włączył się do dyskusji, obserwując ogień palący się w kominku. Zdawał się bardzo zagadkowym wodnikiem. Amala jednak wpatrywała się w niego, jakby próbowała nawiązać z nim kontakt, gdyż był zupełnie inny niż Valur, co nie dawało jej spokoju. Wyglądał, jakby tkwił we własnym świecie, do którego bronił uparcie dostępu. Chciała do niego podejść, aby porozmawiać, już się zbliżała, kiedy poczuła coś niepokojącego, jakby przeczuwała nieszczęście.
Nagle siedząca obok niej Azalia jęknęła z bólu, chwytając się za stopę. Wszyscy od razu skierowali w jej stronę swój wzrok w wielkim niepokoju. Zdawała się słabnąć w oczach i pobladła jak kreda.
- Dosyć tego siedzenia, trzeba się kłaść spać. Sulez i Pamul zanieście ją do pokoju. - zagrzmiała Talan widząc, że coś niepokojącego dzieje się z rusałką.
Obaj bez chwili wahania delikatnie przetransportowali zranioną, wprost na miękkie posłanie. Ismena z Amalą widząc co się dzieje obiecały opiekować się dziewczyna przez całą noc i wołać w razie, gdyby jej stan uległ pogorszeniu. Reszta udała się na spoczynek, wiedząc że trzeba zregenerować siły. Natomiast Talan zanim położyła się do łóżka, usiadła obok Uli z wyrazem twarzy pełnym najgorszych obaw.  
- Co się stało Talan? Czemu masz taką minę?  
- Martwię się o nią. Rana powinna się goić, lecz kiedy oglądałam ją przy zmianie opatrunku zauważyłam, że noga Azalii ciemnieje, jakby dostawała się tam trucizna. Co ten stwór jej zrobił?
- Nie mam pojęcia. Najbardziej boli mnie, że zostałyśmy tu same. Siedzieć i czekać to najgorsze co nam pozostało. Marek, Roana i Falon przynajmniej mają misję, szukają czegoś, działają, a my siedzimy tu bezczynnie, a potwór niszczy las. - wzruszyła ramionami dziewczyna.
- I nam przyjdzie działać, długo tu nie zagrzeję miejsca, to nie moja bajka. Spróbujmy zasnąć, przynajmniej to przybliży nas do spotkania naszych bohaterów.  - odparła Talan, nakrywając się kołdrą.

Zapanowała cisza. Palące się świece zdawały się lekko drgać, jakby zamyślone niewiasty swoim wzdychaniem i zamyśleniem wprawiały je w drobny ruch. Nagle czarnowłosa zerwała się z posłania.
- Wpadłam na genialny pomysł! - wykrzyknęła Talan .
- Pomysł? O czym mówisz?
- Chodź ze mną, teraz szybko! - zerwała się ciągnąc za sobą Ulę.
Biegły gdzieś korytarzami w głąb zamku, aż trafiły pod dziwne ciężkie drzwi. Talan zapukała  w nie z całej siły. Coś zaskrzypiało i otworzył im stwór, patrząc zaspanym wzrokiem.  
- Witaj, poznajesz mnie? - odezwała się rusałka, poprawiając ciemne kosmyki włosów.  
- Poznaję. - uśmiechnął się szeroko stwór. - Teraz kiedy nie jesteś więźniem, wyglądasz świetnie. Co cię tu sprowadza, pana w domu nie ma.
Dziewczyna wbiegła do środka rzucając się na stertę starych ksiąg. Zaczęła je wertować jak oszalała. Nieznajomy dla Uli stwór, był smukły i wysoki, ubrany w długi szary płaszcz, a jego głowę przykrywała puchata czapka.  
- Przyszłaś szukać mi zajęcia, znowu będę musiał układać wszystkie księgi. Falon się wścieknie jeżeli wróci i zobaczy taki nieład. - zamruczał pod nosem bibliotekarz.
- Talan, wytłumacz co tutaj robimy, bo sama nie wiem o co chodzi. - odezwała się Ula.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała, zajęta wertowaniem kolejnego księgozbioru jak zaczarowana. W końcu stwór chwycił ją za rękę i spojrzał na zszokowaną rusałkę. Chwilę tak trwali w bezruchu, po czym i on rzucił się w poszukiwania. Ula stała jak słup, czując się zupełnie bezczynna i nie wiedząc co się dzieje.  
- Talan błagam mów co robisz.
- Próbuję nas ratować, taką mam nadzieję. Siedzenie i czekanie nie jest dla mnie.
- Dobrze, ale czego szukasz? - odezwała się bezradnie dziewczyna.
Nagle stwór wyprostował się i spojrzał na nią w taki sposób, że bez słów dotarło do niej, po co się tu znaleźli. Sama rzuciła się pośród sterty ksiąg, szukając tego o czym przed chwila się dowiedziała przez przekaz sił umysłu. Nie walczyła z tym, chociaż nie wiedziała, czy szukanie Jasmin przez rusałki to w ogóle jest dobry pomysł. Tak na prawdę wcale nie chciała jej odnaleźć, ale w tej sytuacji jej nadnaturalna moc, bardzo by im pomogła.  
Po długich godzinach poszukiwań, od ciągłego przeglądania kolejnych zapisków, wzrok zdawał się odmawiać posłuszeństwa. Wreszcie Talan nad ranem rzuciła jedną z ksiąg krzycząc z całych sił.
- Znalazłam!

Bibliotekarz przeczytał jedną ze stronic, po czym posmutniał i zaczął czym prędzej układać panujący zewsząd nieład porozrzucanych przedmiotów. Ula również przysunęła się do koleżanki, żeby sprawdzić co zepsuło jej niedawny zapał. Zaczęła więc żywiołowo chłonąć słowo po słowie. Znajdował tam się opis poszukiwania zaginionych postaci. Po pierwsze dowiedziały się w nim, że rusałki nie mają najmniejszych szans na poszukiwanie Jasmin, gdyż nie miały ku temu odpowiednich zdolności. Po drugie mogła tego dokonać osoba, która zajmowała się magią od długiego czasu i to nie każda, tylko taka z zaawansowaną wiedzą. Po trzecie stworzenia nie pochodzące z ich świata, mógł odnaleźć ktoś, kto znał się na podróżach między wymiarowych i z wiedzą na temat mocy umysłu. Wszystkie te zdolności posiadał Falon poza jedną, słabo znał się na władaniu czarami psychiki, które sefida miała opanowane na bardzo wysokim poziomie. To mógł być powód dla którego czarnoksiężnik nie mógł zlokalizować zaginionej dziewczyny.  
Talan opadła na fotel chwytając rękami za głowę intensywnie myśląc. Ula usiadła obok na małej kanapie patrząc jak zaklęta, we wzory namalowane na sklepieniu pomieszczenia. Bardzo chciała położyć się do miękkiej pościeli i zatopić się w błogi sen. Nagle sprzątający bałagan zrobiony przez dziewczyny bibliotekarz, odezwał się nie odrywając się jednocześnie od swoich czynności.  
- Pani, nie chcę być wścibski, ale jest jedna osoba, która posiada te wszystkie cechy, jakich potrzebujecie.
Talan podniosła się z miejsca, podchodząc do stwora pełna zaciekawienia.
- Mów, proszę.  
- Pamiętasz czarnoksiężnika, który został wyrzucony z zamku przez mojego pana w dzień jego urodzin? Byłaś przy tym.
Dziewczyna sięgnęła w głąb wspomnień i nagle przywołała obraz gościa, o którym opowiadał księgarz.  
- Tak, wiem o kim mówisz. Niestety jest on na liście najgorszych wrogów Falona i w życiu nie poprosiłby go o pomoc. Mnie również widział z nim, więc nawet nie mam po co się do niego udawać z żadną sprawą. Był tu zbyt krótko by wiedzieć, że on mnie więził, bo przedstawił moją osobę jako swoją żonę. Nie wiem kto mógłby go przekonać ...

Nagle oboje skierowali swój wzrok na siedzącą cicho Ulę. Ona nie wiedziała skąd nagle takie zainteresowanie jej osobą. Zdawała się idealną kandydatką na dyplomatkę, w tak ważnej sprawie. Talan naradziła się chwilę z molem książkowym, po czym wyprowadziła Lunę na korytarz.  
- O co chodzi?- spytała próbując zrozumieć co planuje rusałka.
- Nie tu. -odparła kierując się z powrotem do pokoju, w którym miały nocować.
Zamknęła drzwi. Robiło się już widno, więc obie były zmęczone po nieprzespanej nocy. Umyły się więc i przebrane w nocne stroje położyły w posłaniach. Ula nie wytrzymała , więc zaczęła na nowo drążyć temat.
- Miałaś mi coś powiedzieć.
Talan poprawiła kołdrę, po czym zaczęła swoją opowieść, o tajemniczym czarnoksiężniku.  
- Dawno temu Falon dopiero uczył się jak używać swoich mocy, gdyż był bardzo młody i niedoświadczony. Nie od razu potrafił tyle co teraz, wiem że trudno w to uwierzyć, nie śmiej się. - skwitowała wesoło, po czym kontynuowała - Z grupą innych magów uczyli się jak opanowywać poszczególne czary. Bardzo szybko jednak chłonął zdobytą wiedzę, przez co przodował w towarzystwie i często go chwalili za błyskotliwy umysł. Warunki w jakich go uczono należały do surowych, mimo tego nie poddawał się, co jeszcze dodawało mu sił. Jednak pewnego dnia do ich grupy dołączył nowy uczeń. Na początku prawie nic mu nie udawało się, więc Falon zlitował się nad nim i zaczął mu pomagać. On jednak szybko nadrobił zaległości dzięki czemu zostali przyjaciółmi.
-  Ale niech zgadnę. - wtrąciła się Ula. - Pewnie coś się między nimi popsuło?
- Tak. Posłuchaj dalej. - kontynuowała Talan. - Nastąpił moment kiedy wkraczający w dojrzałość młodzieńcy musieli wybrać specjalności. Czarna magia była dla nich podstawą, ale oprócz niej należało coś więcej umieć.  Falon wybrał dodatkowo magię ognia, wiatru i błyskawic oraz iluzji, natomiast ten drugi mag lepiej czuł się w magii wody, trucizn, umysłu i dusz. Od tej pory nie czarowali w jednej drużynie, tylko stali się rywalami. Niestety pech chciał, że grupa czarnoksiężnika została pewnego razu pokonana, przez byłego przyjaciela, a ten wpadł we wściekłość. Postanowił zemścić się na nowym rywalu. Wbrew regułom zaatakował nielubianego czarnoksiężnika, prawie go pokonując i odbierając mu życie. W porę w ich walkę interweniował doświadczony czarownik rozdzielając ich. Za karę wygnał obu z ich rodzimego świata czarnej magii. Wtedy Falon osiadł w Dolinie Zapomnienia, snując plany zemsty, a jego rywala przeniesiono aż na Samotne Wyspy. Raz jeden, kiedy byłam w niewoli, ten czarnoksiężnik go odwiedził. Chciał się z nim pogodzić, ale Falon go wyrzucił z zamku, pomimo tego że pierwszy po latach podał mu dłoń na zgodę. Nasz czarnoksiężnik nie uwierzył w jego dobre intencje, czując w tym geście podstęp.  
- Rozumiem, że on jest nam teraz potrzebny. - skwitowała Ula poważnym tonem.
- Tak, on potrafiłby znaleźć Jasmin. Gdyby nie bibliotekarz, nawet bym nie pomyślała o nim. Jest jednak wściekły na Falona do tego stopnia, że gdyby mnie zobaczył wygnałby lub chciał zabić. Musi tam pójść ktoś, kogo nie zna. Ktoś z takimi zdolnościami jak ty. - podsumowała Talan.

Dziewczyna zmartwiła się nagle. Nie należała do aż tak odważnych osób, aby iść do nieznajomego czarnoksiężnika, prosić go o pomoc. Pomyślała jednak, że gdy ktoś z nią pójdzie nie będzie osamotniona.  
- Talan odpocznijmy, całej nocy nie zmrużyłyśmy oka, potem zobaczymy co da się zrobić.
- Masz rację. Sama jestem zmęczona.
Dziewczyny ledwo skończyły rozmawiać i już po chwili pogrążyły się we śnie. Nawet nie zauważyły, kiedy to się stało. Tymczasem pilnujące zranionej Azalii ochotniczki obudziły z rana zawodzenia. Rusałka majaczyła coś w gorączce i nie wyglądała zdrowo. Do pokoju natychmiast wbiegli Pamul z Sulezem, a za nimi cicho przyszedł Ernel. Wyglądali na  zaniepokojonych . Nikt nie odmówił schorowanej rusałce pomocy, biegano z bandażami, okładami na zmianę, tak aby każdy mógł pilnować stanu zdrowia koleżanki. Po pewnym czasie dziewczyna uspokoiła się na tyle, że na powrót usnęła. Nikt nie wiedział jak pomóc męczącej się dziewczynie. Sulez nie mógł patrzeć jak płacze, więc kiedy wreszcie udało jej się usnąć odetchnął z ulgą. Los jasnowłosej niewiasty nie był mu obojętny, a wręcz przeciwnie obawiał się o nią. Nie wiadomo było nic na temat działania dziwnej trucizny, która najwyraźniej nie ustępowała pomimo podawania niewieście ziołowych lekarstw.
Późnym popołudniem po obiedzie Talan z Ulą wstały wreszcie wyspane po ciężkiej nocy z księgami. Rusałka popatrzyła po towarzystwie siedzącym przy kominku, kto mógłby nadawać się na posłannika do czarnoksiężnika. Pamul, Sulez oraz Ernel wydali się nie na miejscu, mogła to być dziewczyna, gdyż mag podobno cenił płeć piękną, a mężczyznom nie ufał. Azalia była chora, Amala wyglądała dziwnie w swoich okularach, a Ismena zdawała się zbyt dumna na taką wyprawę, została tylko Ula. Po głębokich przemyśleniach nie zastanawiając się długo Talan wypaliła bez chwili zastanowienia.
- Słuchajcie Ula chce nam pomóc, pod warunkiem, że uda jej się przyprowadzi do nas kogoś, kto pomoże nam odnaleźć Jasmin.
Dziewczyna chciała się już bronić i wypierać, ale wszyscy zaczęli wiwatować i oklaskiwać jej niezwykłą odwagę. Nie chciała ich zawieść i stać się pośmiewiskiem. Pomyślała, że raz się żyje i uśmiechnęła się kiwając potakująco, chociaż wgłębi czuła paniczny strach. Jednak przypomniała sobie jej waleczną duszę jak walczyła w obronie Marka, musi to uczynić dla przyjaciół, dla Semeny i dla swojego sąsiada, gdziekolwiek teraz się znajduje. „Dam radę” pomyślała w duchu i zaczęła się szykować do drogi, w nieznane miejsce, do obcego dla niej mężczyzny.

AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 3270 słów i 18046 znaków. Tag: #fantasy

3 komentarze

 
  • AnonimS

    No proszę... Nawet wróg może się  przydać..

  • AuRoRa

    @AnonimS Ten w szczególności :) Dawny rywal i były przyjaciel, Falon nie będzie zachwycony.

  • dreamer1897

    Ula ma dar uspokajania i dawania nadziei. Falon lubi wystawne życie i gustowne jedzenie, zapiekane jaszczurki i nietoperze w sosie własnym  myślę, że sam King lepiej by tego nie wymyślił :rotfl:  
    Dolina zapomnienia, Samotne Wyspy całkiem niezłe miejscówki dla skłóconych magów. W jedności siła i trzeba robić wszystko by ocalić swoje istnienie. Oj teraz będę rozmyślał czy losy Falona i jego wroga się ze sobą skrzyżują.

  • AuRoRa

    @dreamer1897 dzięki, jadłospis mają niecodzienny ;) Dawne losy bohaterów powracają z przeszłości, okazuje się, że nie jedno mogą mieć na sumieniu :)

  • emeryt

    @AuRoRa, dziękuję Tobie za kolejny odcinek tego opowiadania fantazy. Chyba jest to wstęp do wprowadzenia akcji . Przesyłam pozdrowienia.

  • AuRoRa

    @emeryt Czeka ich jeszcze trochę przygód, zanim zmierzą się z upiorem :) Dziękuję za odwiedziny i przeczytanie