Druga strona mgły - Część 8

Gdy nadszedł wieczór powoli robiło się coraz bardziej ciemno wokoło. Sowy zaczęły pohukiwać gdzieś w gęstych koronach drzew, a świerszcze coraz głośniej zdawało się słychać , jakby zaczynały odżywać ciesząc się wolnością. Nad bagnami unosiła się mgła, gęstniejąc z każdą chwilą tak, że było widać jedynie to, co znajdowało się niedaleko. Semena znała drogę do swojej kryjówki, nie przeszkadzał jej brak promieni słonecznych, ani gęsta jak mleko bagienna mgła. Posiadała zdolności, dzięki którym bez błędu trafiała w miejsca, do których zmierzała. Ciemność jej nie przerażała, wręcz ją lubiła. Znała czarną magię, więc nie obawiała się poruszać po lesie w nocy. Ula idąc za swoją nauczycielką miała jednak obawy. Pierwszy raz znalazła się pośród gęstwiny, w środku wszechogarniających ciemności, co powodowało, że każdy szelest czy nieznane pohukiwanie stworzeń leśnych wprawiało ją w odrętwienie. Cały czas miała wrażenie, że coś ich bacznie obserwuje. Nagle Czarna rusałka ustała w miejscu i zaczęła nasłuchiwać. W istocie dało się słyszeć jakieś odgłosy, jakby zwierzęcia.  
Dziewczyna chwyciła kobietę za rękę i zbliżyła się do niej jak do przystani pośród wzburzonego morza. Semena zaczęła wypowiadać zaklęcie, ale mówiła szeptem. Wokół rusałek utworzył się krąg pod stopami, zrobiony eterycznej materii. Następnie powstał drugi tuż nad ich głowami, po czym oba połączyły się w barierę chroniącą je od niebezpieczeństwa.  
- Co się dzieje? - zapytała dygocząc Ula, widząc że coś zbliża się do nich.

Kobieta nie odpowiedziała, tylko skupiona nasłuchiwała. Nagle w ciemności pojawił się szereg czerwonych, świecących oczu, których z każdą chwilą przybywało. Z mgły wyłoniły się stwory pokryte jakby mchem, nie wyglądały na przyjazne stworzenia.
- Zaczekaj w kręgu! - krzyknęła Czarna rusałka – Nie waż się stąd wychodzić na krok!
Wtedy kobieta wyszła z obronnej bariery. W jej ręku pojawiła się broń, jakby różdżka wykonana z czarnego kryształu, ostro zakończona z obu stron. Stwory rzuciły się z ogromną szybkością na Semenę.
Uli tak mocno biło serce ze strachu, obawiała się, że jeśli coś stanie się jej nauczycielce, to czeka ją niechybna śmierć.  
Kobieta zaczęła wymachiwać w obronie swoim orężem, a przerażający napastnicy, po trafieniu znikali jak kamfora.  
Czarna z gracją i sprytem trafiała w kolejne nadciągające, rozwścieczone potwory. Kiedy zrozumiały, że nie dadzą rady rusałce, zaczęły uciekać w gęstą mgłę. Zdyszana usiadła na ziemi, a czarodziejska bariera powoli ulatniała się, niczym dym. Ula czym prędzej podbiegła do swojej wybawicielki. Ściskała pięść na broni, próbując się uspokoić.  
- Są coraz mocniejsze. Muszą skądś czerpać energię. Nigdy wcześniej nie były tak agresywne, jak teraz.
Dziewczyna zdziwiła się na słowa Semeny, a rozdrażnienie udzielało się jak napływające fale.  
- Co to było? - zapytała ponownie, dociekliwie dążąc do prawdy.  
Rusałka wstała, a różdżka znikła magicznie.  
- Musimy wrócić do chaty, coś mi się nie podoba, wytłumaczę jak wrócimy bezpiecznie. - dodała kobieta, idąc szybkim krokiem przed siebie.
- Zaczekaj! - zawołała uczennica, gdy Semena weszła w gęstą mgłę.

Kiedy dotarły na miejsce, Semena zapaliła świece, oraz pozamykała szczelnie małe okna. Grzejąc potrawkę na palenisku, usiadła na posłaniu czekając, aż jedzenie będzie dostatecznie ciepłe. Wdychając miły zapach podgrzewanej potrawy, nie mogła się doczekać, aż spróbuje zaspokajając głód. Czarna rusałka pomieszała łyżką, skosztowała i podała do miseczek strawę. Rusałki zjadły w milczeniu, w końcu dziewczyna nie wytrzymała i zapytała znowu.
- Co nas napadło w lesie?  
Kobieta przetarła dłonią czoło, po czym westchnęła głęboko.
- Mamy szczęście, że udało się pokonać te monstra. Ktoś nimi kierował, same nie rzuciłyby się na mnie. Tylko jedna osoba, potrafi wpływać na istoty złowrogie. To nie może być on, to niewyobrażalne ...
W oczach Semeny mieszała się złość, z tęsknotą. Dawne wspomnienia powróciły, nie dając spokoju. Ogień  palący się przy palenisku lekko zawirował, jakby lekki podmuch wiatru poruszył go.  
- Dlaczego powrócił, przecież miałam o nim zapomnieć, a on o mnie.
- O kim? - zapytała Ula, nadal nie wiedząc o co chodzi.
- Falon, czarnoksiężnik który porwał moją siostrę. Z nienawiści znalazł mnie w mojej samotni, z pewnością chce odebrać mi życie. Opowiadałam ci już jak Jasmin nastawiła go przeciwko mnie, po tym jak dowiedziała się co do niego czuję?
- Tak, wspominałaś mi o tym.
- Wzmocnił się, szuka mnie. Skąd miał wiedzieć, że go kochałam. Gdyby znał prawdę, ale Jasmin zapewniła go o czymś zupełnie przeciwnym. Myśli, że chciałam go zabić, a to zwykłe kłamstwo! - Semena zmarszczyła brwi, odgarniając włosy z czoła.
- A ty nadal darzysz go uczuciem? - zapytała Ula, przyglądając się rozmówczyni.  
- Nie! Nienawidzę go!
Sytuacja wydawała się niezręczna, gdyż kobieta wcale nie wyglądała, jakby jej uczucie wygasło.  

W sercu nadal tliło się pożądanie, które każdego dnia zatruwało jej życie. Myślała o czarnoksiężniku częściej, od kiedy ujrzała go po raz ostatni. Porywając jej siostrę, wyrwał kawałek duszy, zmuszając Talan do ślubu. Patrzył wtedy na Semenę, jakby chciał wrzucić ją w najgłębszą przepaść, bez powrotu na światło dzienne. Kobieta nie wiedziała, do jakich kłamstw posunęła się Jasmin, że wywołała w mężczyźnie tak skrajne uczucia. Na myśl o tym, wpadła w głębokie zamyślenie. Nagle na półce coś drgnęło, po czym spadł z niej naszyjnik z czarnego kryształu. Ula podniosła go z podłogi, a kamień otworzył się, jakby wiedziony niewidzialną mocą. W jego środku ujrzała podobiznę młodego mężczyzny, o długich ciemnych włosach, z uśmiechem na twarzy. Jego uwiecznione spojrzenie, wydawało się skupiać na kimś, kto zaklinał jego podobiznę w naszyjniku. „Przystojny” - pomyślała Ula, przypatrując się dokładniej.
- Zostaw to! - krzyknęła.
- Nic nie mów, to Falon, prawda? - zapytała z przekąsem  rusałka.
- Tak w istocie to on. - odparła szorstko.
- Nigdy nie przestałaś go kochać, widzę to kiedy patrzysz na jego podobiznę.
- Skąd możesz to wiedzieć?
- Tego nie da się ukryć. Boisz się spotkania z nim, bo nie wiesz jak zareagujesz.
Ula wiedziała, że ma rację. Zrobiło się jej żal kobiety, która skrzywdzona i nieszczęśliwie zakochana musi co dzień borykać się ze wspomnieniami.  
- Trzeba dorwać Jasmin koniecznie i udowodnić mu, że to co mu powiedziała, to nie prawda. - wybuchnęła entuzjastycznie Ula.
- Nie mieszaj się w to! Zabraniam.
- Nigdy nie zaczniesz żyć w spokoju, dopóki to się nie wyjaśni. Posłuchaj mnie, proszę.
Semena zmieniła wyraz twarzy, na bardziej poważny. Niestety uczennica trafiła w samo sedno, obnażając jej słabość, niczym u bezbronnego dziecka.  
- Może dobrze mówisz. Tyle lat żyłam na wygnaniu, a ona spokojnie paraduje po lesie. Dość tego, muszę to wreszcie wyjaśnić, pomożesz mi?
- Oczywiście, nie mogę patrzeć, jak cierpisz.
Ula przytuliła Semenę, jak siostrę. Powierzchowność nie miała nic wspólnego z rozterkami duszy. Razem stawią czoła przeciwnością, choćby waliło się niebo. Jeszcze długo rozmawiały ze sobą, zanim   zmęczenie wkradło się niepostrzeżenie. Czarna zasypiając, przypomniała sobie o mężczyźnie, którego nie widziała tak dawno. Wspomnienia bolały jak wbijane szpilki, chciała spojrzeć mu w oczy, kończąc swoje katusze jak najprędzej. Nawet jeżeli nie mieliby być razem, a jego serce pozostało niewzruszone, ona i tak nie przestanie o nim myśleć. Teraz najważniejsze stało się ujawnienie prawdy i tego musiała się trzymać.  

****

Kolejnego poranka słońce wstało leniwie, świecąc swoimi promykami pośród gałęzi drzew. Ptactwo zaczęło śpiewać, a lekki podmuch wiatru przynosił ukojenie. Krople rosy na trawie błyszczały jak maleńkie perełki, przyroda budziła się ze snu. Jasmin wstała otwierając oczy, ujrzała błotniaka pogrążonego we śnie. Delikatnie podniosła się, żeby go nie zbudzić i przemknęła do wyjścia z chatki.
Miała do realizacji plan, więc nie mogła dłużej odpoczywać. Na palcach skradała się pomiędzy domkami wodników, z bijącym sercem obserwując otoczenie. Wreszcie znalazła się wśród drzew, na tyle daleko od wioski, żeby mogła spokojnie odetchnąć z ulgą. Bagniaki zostały nastawione tak, jak tego oczekiwała. Teraz nadeszła kolej na spotkanie z czarnoksiężnikiem. Musiała pokonać daleka drogę w góry, przez Dolinę Zapomnienia, gdzie mieściła się siedziba Falona. Stanęła więc nad brzegiem stawu, wypowiadając zaklęcie. Wokół niej pojawiła się jasna poświata, a po chwili zniknęła, niczym kamień zatapiający się w odmętach jeziora. Znalazła się zdecydowanie bliżej pasm górskich, co zaoszczędziło jej drogi. Podążając w stronę twierdzy czarnoksiężnika, zapuszczała się coraz głębiej w czarny, zniszczony las. Wszystko wydawało się tu inne, drzewa, kwiaty. W dodatku musiała się wspinać po górskim zboczu. Rusałka już miała wchodzić na górę, kiedy drogę przestąpiły jej dziwne stwory. Wyglądały jak małe smoki lub jaszczurki. Nimfa je znała, bo nie raz podążała do Falona. Błysnęła czarem świetlnym, po czym stworki rozstąpiły się skrzecząc. Wspinając się dalej ukazała się przed nią kręta droga z kamieni, prowadząca jak serpentyna, wokół wysokiej góry. Wchodząc po stopniach, otaczały ją nietoperze, ale nie zbliżały się do niej, przyglądając się z daleka. Widocznie czuły, że posiada moc na tyle silną, żeby się do niej nie zbliżać. Gdy weszła dostatecznie wysoko, zauważyła znajomy zamek zbudowany ze skał. Wyglądał, jak potężna kamienna forteca, ale tak wtopiono go w krajobraz, że przeciętny człowiek uznałby go za majestatyczny wytwór przyrody.

Do zamku prowadziło ukryte wejście, zanim jednak się zbliżyła do niego, postanowiła zaprezentować się z jak najlepszej strony. Wypowiedziała czar, a wokół niej pojawiły się kolorowe iskierki, zmieniając jej strój. Zdobiła ją srebrna sukienka, która wyglądała, jakby ktoś udekorował ją delikatnym brokatem. Włosy upięła do góry, układając fantazyjną elegancką fryzurę. Delikatny makijaż dodawał jej uroku, a naszyjnik opalizował w różnych kolorach.  
Jasmin podeszła do skały, dotknęła ręką wystającego kamienia, który różnił się nieco od pozostałych. Nagle coś zadrżało i otworzyło się przed nią wejście do zamku. Straże pilnowały dalszej drogi, więc została prowadzona przez nich dalej w eskorcie. W środku panował ponury i mroczny wystrój. Pajęczyny na ścianach korytarzy oraz różne małe robaczki nadawały nieprzyjemnego charakteru temu miejscu. Gdy dotarli do dużych ciężkich drzwi, strażnik zapukał mieczem do bramy. Dalej rusałka mogła iść sama, bo doskonale znała drogę. Przytulne wnętrze, nie omijały ciemne barwy. Czarne kamienie i minerały, z których zbudowane zostały meble, połyskiwały starannie wypolerowane przez służbę. Jasmin zasiadła na wygodnej kanapie, przed wejściem do jednego z pokoi.  

Czekała chwilę, po czym na jej powitanie wyszedł sam Falon. Ubrany w czarno- granatowy strój, miał srebrna pelerynę. Na szyi nosił wisiorek z kamieniem podobnym do tego, jaki miała Semena. Długie, gęste włosy miał tym razem upięte z tyłu głowy w kucyk, a na głowie dzierżył czarny diadem.  
- Kogo widzą moje stęsknione oczy ... Jasmin. - przywitał rusałkę czarnoksiężnik, rozkładając szeroko ręce na powitanie.
- Witam cię wielki Falonie. - odparła uradowana rusałka odwzajemniając uścisk.
- Wejdź do środka, co cię do mnie sprowadza?
Weszli do komnaty, gdzie w kominku palił się ogień, a światła lampek z kryształów, rozświetlały każdy kąt. Na wielkim łożu siedziała dziewczyna, młoda elegancko ubrana. Zdobiła ją długa niebieska suknia, z materiału zwiewnego jak poranek. Krótkie ciemne włosy, dodawały jej powagi, a na środku czoła, miała przymocowany czarny kryształ. Wyraz twarzy zdradzał obojętność, a nieobecny wzrok, nie zachęcał do rozmowy z nią.  
- Widzę, że żona dziś nie w humorze. - odezwała się Jasmin widząc minę Talan
- Ona nigdy nie ma humoru. Nawet mi nie podziękowała, jak wyrwałem ją od tej tyranki Semeny! - odezwał się wzburzony czarnoksiężnik.
Dziewczyna podniosła się i wstała podchodząc do Falona.  
- Tyranem to jesteś ty. - dodała obojętnym głosem, doskonale wiedziała, że i tak nic już nie zdziała.
- Zawołam służbę, niech przyniosą coś do zjedzenia dla gościa. - powiedział mężczyzna wychodząc z sali pewnym krokiem.
Między kobietami zapanowało niezręczne milczenie. Talan patrzyła na Jasmin z pogardą. Nie mogła darować tego, co zrobiła kiedy jeszcze niczego się nie spodziewała z jej strony. Wspomnienia powróciły ze zdwojoną siłą, a ona jakby w myślach przeniosła się do tego pamiętnego dnia, kiedy jej koszmar przybrał na sile.

AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2446 słów i 13408 znaków. Tag: #fantasy

2 komentarze

 
  • dreamer1897

    Oj będzie się działo!!!  :yahoo:  
    Kobiety potrafią złapać się za włosy! Świetna część a jeszcze kolejna mnie czeka, będę musiał wytrzymać do walki.

  • AuRoRa

    @dreamer1897 dzięki za komentarz, naruszona duma i awantura gotowa ;)

  • dreamer1897

    @AuRoRa Yes! No to czekam na dalszy rozwój sytuacji. Zaparzyć kawę i zanurzyć się w lekturze :dancing:

  • AnonimS

    No proszę . Szykuje się rozgrywka między kobietami. Aż strach się w to mieszać . Pozdrawiam

  • AuRoRa

    @AnonimS zaczęły to muszą skończyć  :jupi: