Druga strona mgły - Część II - 19

Morskie powietrze owiewało małą łódkę, a stadko mew niespokojnie krążyło nieopodal, skrzecząc w powietrzu. Delikatne obłoki przepływały po niebie, raz zasłaniając słońce, innym razem je zakrywając, jakby tańczyły w rytm tylko sobie znanej melodii. Słudzy czarnoksiężnika wiosłowali ostrożnie, gdyż zbliżano się do piaszczystego brzegu. Kołysząc się na przybrzeżnych falach, Uli zdawało się jakby wybrali się na wycieczkę, a nie na ważną misję.  
Znaleźli się wystarczająco blisko lądu, wystarczyło przejść po płyciźnie, aby suchą stopą dotknąć piasku. Dziewczyna już chciała wejść do słonej wody, kiedy jeden z potworów chwycił ją na ręce i zaczął przenosić szarmancko. Skinęła mu głową, speszona. Odwróciła się jeszcze w stronę łódki, która zaraz miała odpływać z powrotem.
- Powodzenia Ula. - odparła Talan, machając jej na pożegnanie.
- Będzie mi potrzebne szczęście – dodała jakby do siebie, odwzajemniając gest znajomej.  
Dziewczyna stanęła wreszcie w głębokim piasku, a sługa czarnoksiężnika wrócił z powrotem do łódki. Obserwowała jak odpływają coraz dalej i dalej, znikając gdzieś na morzu. Teraz dopiero poczuła prawdziwy niepokój. Została zupełnie sama w nieznanym miejscu.  

Otworzyła mapę i zaczęła się zastanawiać dokąd ma się udać. Brzeg porastały gęste zarośla i drzewa. Niektóre kwitły wyglądając przy tym na baśniowe ozdoby, takich egzotycznych roślin jeszcze nie miała okazji oglądać. Mieniły się pastelowymi barwami, roztaczając wokół delikatny słodki zapach. Wiedziona odwagą wkroczyła w gęstwinę, czując się jak dawniej w lesie, gdy dopiero zaczynała szukać Marka. Podziwiając piękno tutejszej wyspy nagle usłyszała, że ktoś się do niej zbliża. Nie pomyliła się widząc grupkę stworów uzbrojonych w szable. Nie uciekała tylko stała spokojnie chcąc, żeby ją pojmano, tak jak radziła jej rusałka. Kiedy strażnicy zbliżyli się do niej spostrzegła, że ich ciała pokrywa jakby rybia drobniutka łuska. Po ich twarzach ciężko było wywnioskować jakie kryją emocje, wyglądały bardziej na obojętne.  
- Kim jesteś? Odpowiadaj. - odezwał się jeden z nich, przysuwając do niej koniec szabli połyskującej na niebiesko.
Szybko przypomniała sobie, jakich słów miała użyć w razie spotkania z nieznajomymi.
- Przysłano mnie tu ... z magicznego lasu za górami. Mam ważną wiadomość do czarnoksiężnika, to sprawa życia lub śmierci.
- Skąd mamy wiedzieć, że nie jesteś szpiegiem? - dopytywał z niedowierzaniem strażnik.
Odchyliła lekko ubranie na tyle, żeby pilnujący okolicy żołnierze, mogli ujrzeć jej znamię na ramieniu.  
- Rusałka? To niepojęte, skąd się tu wzięłaś? Pójdziesz z nami! - wybuchnął najwyższy z nich, chwytając niewiastę za ramię.

Wyglądało na to, że jej rasa nie była mile widziana w tej części krainy. Nie wiedziała dlaczego tak nagle spowodowała wybuch złości u dziwnych stworów. Jednak szła posłusznie jako ich więzień, na spotkanie z nieznanym jej czarnoksiężnikiem. Traktowano ją po drodze bardzo szorstko i wbrew temu co powiedziała Talan, wyglądali jakby zamierzali zrobić jej coś złego. Starała się odgonić czarne myśli, rozglądała się tylko dookoła. Roślinność jaką widziała, różniła się od tej jaką znała. Ogromne zielone liście przykrywały  niebo, a kwiaty posiadały tyle uroku, że aż chciało się je zerwać, żeby zatrzymać na dłużej. Liczne kolorowe ptaki śpiewały gdzieś wysoko wśród gęstwiny. Przelatując nieraz tak blisko, że aż chciało się je dotknąć.  
Szli miarowym krokiem, ale rusałka z ledwością dotrzymywała im tempa, gdyż byli od niej dużo wyżsi. Jeden ich krok, to Uli trzy stąpnięcia po ziemi. Zmęczyła się szybko, ale nie protestowała, brnąc dalej z nimi. Kiedy przedarli się wreszcie przez bujną roślinność, ich oczom ukazał się potężny zamek. Znajdował się na skalnym wzniesieniu i prowadziła do niego droga, obsypana piaskiem takim samym jaki znajdował się na plaży. Z jednej ze ścian zamku płynęła woda, tworząc piękny wodospad, który wpadał do małego jeziora znajdującego się obok murów. Materiał z jakiego wykonano budynek, przypominał marmur. Niektóre elementy były ze stali jak i z drewna, w dodatku miejscami został porośnięty gęstym bluszczem, który opadał majestatycznie ku ziemi.  
Zbliżając się coraz bardziej do wejścia, mijano podobnych do strażników stworów, którzy również byli uzbrojeni i gotowi do obrony w każdej chwili. Ula podchodząc coraz bliżej ściany, spostrzegła morskie muszle, wtopione w fasadę. Podchodząc krętą dróżką pod wielką bramę wejściową, rusałkę coś ścisnęło w środku, poczuła dziwny lęk.  

Wrota zostały otwarte. Strażnicy pewnym krokiem wkroczyli do środka, szarpiąc zdezorientowaną rusałkę za sobą. Została poprowadzona schodami w dół, owiało ją chłodne powietrze. Zrozumiała, że prowadzą ją do więzienia, gdyż na drzwiach spostrzegła grube kraty, wykonane ze stali o niebieskim odcieniu. Wrzucono ją jak niepotrzebną rzecz do środka jednego z pomieszczeń i od razu zamknięto na masywne spusty.  
- Poczekasz tu, aż cię nie wezwiemy! - odburknął stwór i odszedł.
We wnętrzu panowała wilgoć i chłód. Nie było tam ani jednego okna na świat. Na ścianie znajdowały się jasne kryształy podobne do tych, jakie widziała u Eny w jaskini. Świeciły bladym światłem, nieznacznie oświetlając pomieszczenie. W rogu znajdowało się posłanie, więc szybko wskoczyła pod szary koc, gdyż dostawała dreszczy z zimna. Łzy popłynęły jej po policzkach, niczym małe perełki. „Po co dałam się na to namówić?” myślała w duchu. Przypomniała sobie o Marku, chociaż wiedziała, że nie kochał jej tak, jak ona jego. Nigdy mu tego nie wyznała, skrywając żal w sercu. W pewnym momencie zamknęła oczy i ze zmęczenia zapadła w sen. Obudziło ją szarpanie za ramię.  
- Wstawaj idziemy! - fuknął strażnik.
Posłusznie wstała. Nie wiedziała, czy jest dzień czy noc. Chciała mieć już za sobą tę potworną przygodę. Wyszli z lochów po schodach, wprost na jeden z korytarzy. Jasne barwy dominowały w pomieszczeniach, odbijając światło kryształów. Idąc dalej ujrzała wysokie okno, przez które zobaczyła, że dzień ustępuje powoli miejsca nocy. Pomyślała, że to dziwna pora na spotkanie z nieznajomym. Zdawała sobie sprawę, że jest w zamku czarnoksiężnika, taki dostojnik mógł nawet nie spać. Nagle dotarli pod zdobione drzwi, które ktoś otworzył od środka. Wprowadzono ich do dużej sali. Ku zdziwieniu niewiasty, ze ścian lała się woda, jakby ktoś specjalnie ją tu doprowadził. W rogach pomieszczenia znajdowały się małe baseniki, w których pływały różnokolorowe ryby.  

Na środku pomieszczenia ujrzała podwyższenie, na którym znajdowała się wygodna kanapa wykonana z materiału, który mienił się raz na fioletowo, raz na niebiesko. Otoczona przez strażników stała w milczeniu z bijącym szybko sercem, w oczekiwaniu na tajemniczego maga.  
Wtem wrota po raz kolejny się otworzyły, a słudzy natychmiast padli na podłogę. Dziewczynie również kazano się pochylić, więc nie protestowała. Kiedy podniosła w górę wzrok, zobaczyła mężczyznę, do którego przybyła. Stał przed nią czarnoksiężnik, zajadły wróg Falona. Talan miała rację mówiąc jej, że jest inny niż ich znajomy z zamku na skale. Spodziewała się zobaczyć kogoś tak mrocznego jak noc, jednak on nie wyglądał jak czarnoksiężnik z jej wyobrażeń.  
Był to młody mężczyzna, wysoki i szczupły. Włosy miał krótkie, zaczesane do góry w jasnym blondzie, który wpadał lekko w blady niebieski odcień. Zdumiały ją jego oczy, w szaro niebieskim odcieniu. Ubrany w długie szare spodnie i srebrno niebieską koszulę, prezentował się elegancko. Okrywająca go jasna peleryna, opadała swobodnie na plecy. W ręku trzymał srebrną różdżkę, która była ostro zakończona, widocznie służyła mu do walki. Opalizujące kamienie wtopione zostały w trzonek, tworząc ciekawą ozdobę. Jego wyraz twarzy nie zwiastował nic dobrego, gdyż zmarszczył lekko brwi. Ula wystraszyła się jego zimnego wzroku. Przyglądał się jej nieustannie nie spuszczając z niej oczu. Kiedy obejrzał ją dokładnie, wreszcie odezwał się pierwszy.
- Puścić ją i odsunąć się. - rozkazał.

Grupka pilnujących Ulę żołnierzy rozstąpiła się, stając przy drzwiach zostawiając ją samą, przed obliczem czarnoksiężnika. Słysząc jego głos, poczuła dziwne ściskanie w żołądku. Był taki przyjemny w tonacji, że aż chciała go dalej słuchać.  
- Wiesz do kogo przychodzisz? - zwrócił się do niej bezpośrednio, aż przeszły ją ciarki.
- Do potężnego czarnoksiężnika z Samotnych Wysp. - odparła rusałka. - Mam na imię Luna i przybywam w ważnej sprawie.
- Panie. - wtrącił się strażnik. - To rusałka z lasu.
Wtedy mężczyzna uderzył z całej siły różdżką o podłogę.
- Kto wam pozwolił przyprowadzić tu nimfę?! - krzyknął stanowczym tonem. - Wyraziłem się jasno, że nie mam zamiaru żadnej tutaj widzieć! Te kłamliwe kobiety są podstępne.
Nagle Ula czując, że obrażany jest jej ród, nie wytrzymała i odezwała się.
- Nie wolno ci obrażać rusałek, wiesz przed kim stoisz? - spytała równie stanowczym tonem co i on.
- Tak wiem. Przed podstępną i piękną, nie da się ukryć ... rusałką.
Zamarła na chwilę, gdyż zupełnie nieznajomy mężczyzna, który zobaczył ją po raz pierwszy, od razu skomplementował jej urodę. Po chwili mówiła dalej.
- Jestem księżniczką rusałek, w woli ścisłości. Co złego zrobiły ci nimfy?
Nagle zapanowała cisza. Czarnoksiężnik jeszcze bardziej zaczął przyglądać się dziewczynie. Wyglądała zjawiskowo, tym razem koleżanki postarały się, żeby wydobyć z niej wszystkie tajniki  urody. Talan wiedziała, że mężczyzna ma słabość do płci pięknej, więc wykorzystała to w każdym calu, szykując do drogi Lunę.  
- Nie będę się przed tobą spowiadał z mojego życia. Po co tu przybyłaś? - spytał z ironią w głosie udając, że w ogóle nie jest ciekaw jej odpowiedzi.
- Wiem, że jesteś potężnym czarnoksiężnikiem, potrzebuję twojej pomocy, bo tylko ty posiadasz zdolności, które pomogą odszukać postać nie z tego świata. A po drugie. - kontynuowała – to niestosownie, że nawet się nie przedstawiłeś.

Mężczyzna zaśmiał się głośno, po czym podszedł do niej tak blisko, że ich oczy się spotkały i czuła jego oddech.
- Przybywasz do mnie nie wiedząc jak mam na imię?
Pomyślała w duchu, że Talan mogła jej zdradzić tak ważny szczegół, ale nie mogła cofnąć czasu.  
- Nierozgarnięta z ciebie istota – prychnął jakby do siebie – Jestem Lazur, czy teraz jesteś zadowolona?
Ula poczuła się dziwnie. Na dźwięk jego głosu, przeszły ją dreszcze po całym ciele. Gdyby nie wiedziała kim on jest, pomyślałaby, że jest całkiem miłym człowiekiem. Jednak musiała odnosić się do niego z dystansem, gdyż nie wiedziała do czego jest zdolny.  
Nagle mroczny mag, widząc wpięte w jej włosy kwiaty, odsunął się od niej jak oparzony.  
- Wynoś się z mojej wyspy! Wyprowadzić ją! - rozkazał strażnikom.
Grupka uzbrojonych łuskowych ludzi zaczęła ciągnąć ją w stronę wyjścia.
- Nie! - broniła się dziewczyna, koncentrując siły wewnętrzne przeniosła się siłą woli tuż obok zdziwionego mężczyzny.
Zgraja żołnierzy biegła, żeby ją pojmać, ale czarnoksiężnik ukazał ręką gest, który ich powstrzymał.
- Widzę, że mam do czynienia z nie byle kim. Niestety nie pomogę ci. Trzeba było się zastanowić z kim współpracujesz zanim tu przyszłaś! - odparł w gniewie. - Wydały cię kwiaty, tylko one rosną u Falona, mam rację?
Ula była w tym momencie wściekła na Talan. Specjalnie wplotła je we włosy, co wzmogło tylko gniew w nieznajomym. Z bijącym sercem czekała, co za chwilę się wydarzy, wiedząc jak bardzo nienawidzili się z mężem Semeny.

AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2214 słów i 12219 znaków. Tag: #fantasy

3 komentarze

 
  • dreamer1897

    Odważna Ula potrafi zaryzykować swoje życie ale te kwiaty rosnące tylko u Falona były nie do pomylenia dla Lazura. Co teraz? Domyślam się, że Ula znajdzie nietuzinkowe rozwiązanie.
    Bogate opisy miejsc i postaci to cechy charakterystyczne dla Twojej twórczości i wg mnie są nie do podrobienia. To jest to co wciąga czytelnika związując go z Twoimi opowieściami.

  • AuRoRa

    @dreamer1897 Kwiatki ją zdradziły, ale Ula się nie poddaje. Staram się opisywać także miejsca, aby można było wyobrazić sobie scenerię :) Każde opowiadanie jest inne, dlatego dobrze wiedzieć gdzie bohaterowie się znajdują :) Dzięki za odwiedziny

  • emeryt

    Dziękuję Tobie za kolejny odcinek. Bardzo mi się spodobał. To jest jakby wstęp do kolejnego wątku tego opowiadania fantazy. Jeszcze raz dziękuję i czekam na kolejne odcinki.

  • AuRoRa

    @emeryt dzięki, cieszę się, że się spodobało. Nowa postać będzie potrzebna do odnalezienia Jasmin, Lazur skrywa pewien sekret, o czym napiszę później :)

  • AnonimS

    Naprawdę podziwiam Twoje pomysły. Te kwiaty we wlosach to majstersztyk. Pozdrawiam

  • AuRoRa

    @AnonimS dzięki, Talan psotnie postąpiła, ale ma w tym swój cel. ;)