Druga strona mgły - Część II - 29

Zapukał do wrót, otworzył im jeden z żołnierzy. Widząc generała od razu ukłonił się i przepuścił go bez słowa do środka. Na Ulę spojrzał podejrzliwie, ale widząc więzy na jej dłoniach, uspokoił się nieco.  
Na środku pomieszczenia znajdowała się dziwna klatka z kryształu, w której wnętrzu siedziała zrezygnowana Jasmin.  
- Możecie odejść – odezwał się do pilnujących.
- Generale, Ena kazała ...
- A kto jest twoim dowódcą? Pytam się?! - ryknął groźnie Koro, aż fioletowy żołnierz podskoczył.
- Pan.  
- Dokładnie tak, na obchód iść, natychmiast! Dopilnuję więźniów. No co tak stoicie, to rozkaz! - krzyknął dobitnie.
Ze strachu go usłuchali i wyszli z pomieszczenia bardzo szybko, żeby nie denerwować Koro. Uwięziona, na widok Uli, zaczęła cieszyć się jak małe dziecko. Nagle wyczuła, że w dziewczynie dokonała się potężna przemiana, gdyż emanowały od niej magiczne wibracje.  
- Sam nie otworzę tego więzienia – mruknął generał, widząc misternie wykonaną klatkę.
- Nie masz klucza? - zdziwiła się Jasmin, chwytając dłońmi za kraty z kryształów.  
- Ena zabezpieczyła to magią, nawet gdybym miał klucz, nic bym nie zdziałał.
- To co teraz zrobimy? - spytała jasnowłosa rusałka, która będąc w środku, nie mogła uwolnić swych mocy.
- Ula, teraz wszystko w twoich rękach. Musisz uaktywnić energię światła. - odparł Koro, rozwiązując sznur na jej rękach.
- Światła? - syknęła jakby do siebie Jasmin, patrząc z ciekawością na Lunę.

Dziewczyna zrozumiała co ma robić, podeszła powoli do krat i zaczęła koncentrować nową wewnętrzną energię. Pomyślała, że skoro Marek dawał radę z mocą, nie będzie od niego gorsza. Dotknęła rękami kryształowych krat. Powietrze wokół zawirowało, aż Jasmin odsunęła się odruchowo. Wtem potężna magia światła sprawiła, że zaklęcie broniące wyjścia, nagle ustąpiło i wrota uchyliły się lekko. Uwolniona podbiegła do koleżanki i objęła ją mocno jak siostrę, czując głęboką wdzięczność w sercu.  
- Nie mamy czasu. Chcą zabić wszystkich naszych przyjaciół, bo słyszałam co mówią. Wyprowadzili ich na zewnątrz.
- Po drodze musimy iść po Suleza i Talan.- prosiła Ula.
- Dobrze, ale szybko. Co się z tobą stało, skąd ta moc? - dziwiła się Jasmin
- Dostałam ją dzięki Koro, porozmawiamy później, mamy mało czasu.
Nie czekając ani chwili dłużej, podążyły tuż za Koro, w głąb kryjówki fioletowych ludzi. Nie mieli czasu na zastanowienia, trzeba było działać spokojnie, skutecznie i w ukryciu. Przemykali się najkrótszą drogą wprost do miejsca, gdzie trzymano uwięzionych przyjaciół. Generał wybrał odpowiedni klucz i szybkim stanowczym ruchem otworzył celę. Sulez wstał natychmiast przerażony, chowając Talan za plecami.
- To my. Wróciliśmy po was. - zaśmiała się Jasmin.
- Błagam, nie straszcie mnie bardziej. - odezwał się wodnik, chwytając się za głowę z zakłopotania.
- Uciekajmy stąd. - powiedziała Talan, patrząc na znajomych z wyczekiwaniem.
- Łatwo ci mówić. Tam aż kłębi się od straży. Ja przejdę, ale co z wami. - odparł Koro, ściskając pięść.
- Powtórz to samo, co zrobiłeś przy Jasmin. Nie mamy wyjścia. - dodała Ula.

Wtedy wojownik wyciągnął zza paska kilka sznurów i lekko zawiązał wszystkim dłonie. Sam wyciągnął ostry miecz, trzymając go w pogotowiu. Zaczął prowadzić przed sobą całą czwórkę, z duszą na ramieniu. Przybrał groźną minę, a swoim więźniom nakazał symulować przerażenie. Wodnik nie musiał tym razem udawać strachu, bo kiedy przechodzili koło uzbrojonych po zęby żołnierzy, robiło mu się słabo. Wyszli powoli pojedynczo na zewnątrz, prowadzeni przez generała, który specjalnie popychał ich i kopał, żeby nie wzbudzać podejrzeń.  
Ich towarzysze kiedy tylko skierowali w ich kierunku swoje pełne goryczy oczy, poczuli radość na widok tylu znajomych.  
- Dokąd udał się Moran? - dopytywał generał jednego ze strażników.
- Czeka z Eną aż piasek w klepsydrze się przesypie, a wtedy wróci i albo oni do niego dołączą, albo zabije ich. Spójrz tam, w tej czeluści będą umierać w katuszach. - wskazał na odmienione jeziorko.
Wojownik zrozumiał, że to nie przelewki, ale tylko w tym momencie mieli chwilę, aby bez okrutnego upiora spróbować uwolnić spętanych magów. Nagle zaczęła się do niego zbliżać Semena, po czym patrząc mu głęboko w oczy zapytała.
- Dlaczego przywiodłeś tu sefidę? Pan zabronił ją tu przynosić!
- Zrozumiałem, że mają przyjść wszyscy. Jak bym śmiał sprzeciwić się takiemu potężnemu panu.  

Rozmawiając z odmienioną kobietą, gestem ręki dał do zrozumienia Uli, żeby coś zrobiła. Nie czekała dłużej, korzystając z okazji szybko zerwała więzy i podbiegając do przyjaciół. Użyła mocy światła, która w mgnieniu oka sprawiła, że otaczające pozostałych magów czarne obłoki, rozpłynęły się w powietrzu. Teraz każdy z nich odzyskał władzę nad swoimi zdolnościami i ciałem. Zanim Czarna rusałka  zdążyła się zorientować, wszyscy już byli oswobodzeni. Wpadła we wściekłość, gdyż tylko ona potrafiła w całym tym towarzystwie korzystać z mocy.  
Żołnierze ruszyli do ataku, ale ich bronie nie stanowiły dla dzielnych towarzyszy żadnego problemu. Miecze i łuki łamały się jak zapałki, pod działaniem tylu wymyślnych czarów, jakimi z powrotem władali. Roana paliła ogniem, Falon zdmuchiwał wrogów w dal. Marek wraz z Ulą stali blisko rzucając czary światła w stronę ludzi Valura, uciekających w popłochu do ciemnej groty. Lazur zamrażał kogo się tylko dało, mając wyraz satysfakcji na twarzy. Jasmin starała się bronić Suleza, Talan i Amalę, którzy byli najbardziej bezbronni. Niestety ich przewaga nie trwała długo, wtedy rozgniewana Semena wkroczyła do walki, a wraz z nią upiorni pomocnicy i stwory przywołane z mrocznej materii. Czarodziej utworzył tarczę, która chroniła ich swoją powierzchnią, pomagała mu Ula dodając swoją moc do jego. Tymczasem reszta trafiała pociskami z ognia, lodu i ziemi wprost w atakującą ich falę stworów, które od razu po trafieniu, znikały rozsypując się w pył. Wtem odmieniona żona Falona, rzuciła potężny czar mroku, przebijając ich osłonę światła tak mocno, że wszyscy padli na ziemię zdmuchnięci silną falą uderzeniową. Czarownica zatrzymała się blisko wybranka swego serca, szykując się do ciosu.  
- Broń się! - zawołał Lazur.

Niestety mężczyzna nie odpowiedział na atak i został trafiony z całej siły podmuchem ognia. Padł na ziemię osmalony. Podbiegła do niego Roana, by go podnieść z zimnego podłoża.  
- Co się z tobą dzieje? To już nie Semena, została przeklęta. Nie rozumiesz?
Czarnoksiężnik podniósł się, nie mogąc uwierzyć z kim się bije.  
- Nie umiem skrzywdzić własnej żony. Wiedzieli, że jest moją słabością, pewnie Ena podpowiedziała temu upiorowi co robić.
- Doskonale go rozumiem. - wtrącił się Marek. - Miałem ostatnio podobnie z Jasmin.
- Mnie to nie dotyczy! - wybuchnął Lazur.
Koncentrując się uderzył z całej siły czarami mrozu, w niespodziewającą się ataku kobietę. Ta padła jak długa rażona przeraźliwym zimnem, lecz po chwili otrzepała się wstając z powrotem na równe nogi.  
- Ona jest jak ze stali? - skwitował Sulez, czując się podobnie jak przy ataku w zamku.
- Trzeba ich odczarować. Nie ma wyjścia. Ten piekielny upiór daje im siłę. - odparł Lazur, marszcząc brwi.
- Trzeba zabić upiora – wtrąciła się Jasmin stanowczo.
Odłączyła się od znajomych i biegnąc pomiędzy rozwścieczonymi stworami, kierowała się prosto do klepsydry. Od przedmiotu emanował mrok, ale potwór nie zabezpieczył go należycie. Chwyciła przeklęty odmierzacz czasu mocno i pewnym ruchem roztrzaskała na drobne kawałki. Wtedy ziemia zadrżała, jakby coś nią zakołysało. W oddali widać było parę złowieszczych czerwonych oczu. Moran wraz z Eną zbliżali się do walczących. Zebranych śmiałków przeszedł dreszcz niepewności. Serca biły im coraz szybciej, a niepokój wzmagał się z każdą chwilą. Co się teraz wydarzy, czy dadzą radę największemu złu? Zadawali sobie te pytania w duchu, nie wiedząc jak potoczą się ich losy.  

Unosząca się wokoło czarna mgła otaczała skonfliktowane strony, jak cichy świadek spodziewanej ogromnej walki, z przenikniętym czystym złem przeciwnikiem. Trwali w pogotowiu, czekając na rozwój wydarzeń. Jasmin spodziewała się konfrontacji z potworem i czekała na nią ze zniecierpliwieniem. Demoniczny twór na powrót uformował się w mężczyznę i stając u boku Eny uśmiechnął się szyderczo.  
- Nie można was zostawić nawet na chwilę. Zapytam ostatni raz i nie będę się powtarzał. Dołączacie do mnie czy giniecie?
Zapanowała cisza wokoło. Patrzyli w skupieniu na Morana, czekając w napięciu na to, co za chwilę się wydarzy. Nikt nie chciał sprzedać duszy komuś, kto niszczył wszystko co tylko napotkał na swojej drodze. Już raz w historii Moran pokazał na co go stać, niszcząc miejsce nazwane później Doliną Zapomnienia i władając całą krainą siejąc śmierć i strach. Amala przerażona powtórką koszmaru, patrzyła w skupieniu na sojuszników.  
- Niech ci Ena odpowie, bo wie co teraz myślimy. W życiu nie spotkałem tak dwulicowej osoby jak ona! - wybuchnął Marek, patrząc z pogardą na fioletową panią.
- Zważaj na słowa! Chcesz umrzeć pierwszy?! - ryknął potwór, szykując się do ataku.
Skumulował mroczną energię i jednym uderzeniem z ogromną prędkością oddał zabójczy cios wprost w chłopaka. Jednak nie trafił, gdyż zasłoniła go świetlistą energią Ula, padając z wyczerpania na ziemię. Lazur od razu do niej podbiegł, nie mogąc patrzeć na jej cierpienie.  
- To dopiero początek. Pobawię się wami, zanim was zabiję. - zaśmiał się upiór.

Wtedy przyjaciele, jak jeden organizm, zaczęli koncentrować siły. Każdy w swoim talencie zadał ciosy otaczającym ich sługom przeklętego demona. Przemienione rusałki i wodniki padali na ziemię jak zapałki. Żołnierze również zostali zmieceni i wyrzuceni daleko w gęsta mgłę. Nagle z tumanów zmrożonego kurzu wyłoniła się Semena. Jej nic się nie stało, otrzepała tylko odzienie i stanęła obok Morana i Eny.  
- Głupcy, nie jesteście w stanie zrobić mi krzywdy. - powiedział spokojnie upiór.
Skinął na fioletową księżniczkę, która siłami umysłu dotarła do myśli Talan, Suleza i Amali. Tamci nie mogąc nic zrobić, zaczęli iść w stronę wrogów.  
- Przestań, przeklęta jędzo! Mało ci? - ryknął Falon.
- Nie masz wystarczającej mocy, aby wydawać mi rozkazy. Zapamiętam to, będziesz następny! - syknęła Ena, nie przejmując się czarnoksiężnikiem.
Patrzeli z przerażeniem, jak ich znajomi oddalają się od nich. Nie mogli nic zrobić, gdyż odgrodziła porwanych niewidzialną barierą. Tymczasem Semena każdemu opętanemu przez fioletową księżniczkę zadała silny cios, który powalił ich na ziemię. Stracili świadomość w mgnieniu oka.  
- Ty potworze! Wysługujesz się kim się da. Co z ciebie za mężczyzna, żeby kobiety cię broniły. - zawołał pełen wściekłości Falon, ściskając kurczowo swoją broń.
Wtedy Moran czując się dotknięty słowami czarnoksiężnika, wystąpił na przód. Przywołał mroczne chmury, które skierował na walczących przeciwko niemu śmiałków. Falon bronił się jak tylko potrafił, ale wraz z Lazurem i Roaną bez odpowiednich mocy, zostali osłabieni na tyle, że nie mogli już na powrót używać magii. Kiedy tylko Marek z Ula i Jasmin starali się ich uwolnić, tamci dostawali jeszcze większą dawkę osłabiającej ich energii mroku.  
- To nic nie da, robimy im jeszcze dodatkowo krzywdę. - odezwał się Marek. - Ula posłuchaj mnie, musisz powstrzymać Semenę, ja zajmę się Eną, a ty Jasmin spróbuj zaatakować tego potwora.

Skinęły mu potakująco głowami. Zrozumiały, że muszą działać wspólnie, więc każda zaczęła podbiegać do wybranego wroga z osobna. W tej chwili dawne nieporozumienia musiały odejść w zapomnienie. Marek zaskoczył Enę, podchodząc do niej prawie na wyciągnięcie ręki. Wzdrygnęła się na widok czarodzieja, jakby nie spodziewała się takiego obrotu sytuacji.
- Dałaś mi moc, ale nie przewidziałaś, że ją utrzymam i wzmocnię. Najpierw miałem zabić Jasmin, potem chciałaś, żebyśmy zginęli w Mrocznych Piaskach. Jaki ja byłem naiwny, że ci kiedykolwiek zaufałem.
- Nie spodziewałam się, trudno, teraz musicie zginąć, koniec żartów i litości - odezwała się, jakby rozmawiała z obcym jej człowiekiem.
Zebrała moc, powietrze wokół niej zawirowało. Marek również nie stał bezczynnie, wiedząc jaki potencjał w nim drzemie. Wreszcie mógł się o tym przekonać, nie mając żadnych hamulców. Walczyli zaciekle na czary światła i umysłu oraz iluzji, a ziemia drgała za każdym razem gdy zadawali sobie ciosy. Tymczasem Ula spotykając Semenę, zamienioną w posłusznego sługę upiora, atakowała świetlistymi czarami jej mroczne zdolności. Pierwszy raz dorównywała magią swojej dawnej nauczycielce. Czuła do niej sentyment, ale wiedziała jednocześnie, że jeżeli potraktuje ją ulgowo, to ona zrobi jej poważną krzywdę, gdyż nie była już sobą.  
Natomiast Jasmin zbliżając się do Morana, widziała w jego oczach obawę, którą starał się zakrywać przez upiorne oblicze. Oboje nie pochodzili z tego świata i mieli zdolności daleko wykraczające poza tutejsze standardy. Walka stała się zacięta, kiedy dziewczyna zaczęła korzystać bez ograniczeń ze swoim ukrytych talentów. Wyrównaną bitwę przerwały jednak krzyki Uli, która przez chwilę starała się bronić przed ciągłymi atakami Semeny.  
Wtem widząc, że przegrywa, z głębi swej mocy, wykrzesała na tyle sił, iż magią iluminacji przechyliła szalę przewagi na swoją stronę. Mroczna żona Falona, padła tuż obok Morana, słaniając się na nogach wyczerpana.  
- Pomóż panie. - poprosiła wyciągając dłoń do upiora, ale ten zamiast skierować cios w Ulę, uderzył z całej siły w Czarną rusałkę.

Falon z oddali widząc co się dzieje, krzyknął z przerażenia. Semena tracąc przytomność upadła.  
- Nie pomagam słabym. Nie jesteś mi już potrzebna. - syknął przez zęby upiór.
Ena na ten widok przez chwilę osłupiała. Wystraszyła się, że jeżeli przegra z Markiem, ją spotka podobny los. Upiór stał się bezwzględny, jakby tkwiące w nim pokłady współczucia, zostały pochłonięte przez zło. Nie tak sobie wyobrażała swego wybranka, czyżby się pomyliła? Wtedy skoncentrowała się jeszcze bardziej i najpierw zaatakowała Ulę, powalając ją osłabiającą magią na ziemię, po czym na powrót skierowała się w stronę znienawidzonego czarodzieja. Wpadła w ogromną wściekłość, pomieszaną ze strachem o własną egzystencję. Wyglądała jak tykający ładunek, który za chwilę ma eksplodować.  
Nagle nie wiadomo skąd wybiegł Koro, chcąc ją powstrzymać, ale wymierzyła w niego śmiertelny czar, paraliżując jego ciało. Wojownik padł obok Marka, ledwo żywy.  
- Nie zdołałem ... jej powstrzymać. - wyszeptał. - Ona już nie jest … sobą.
Po tych słowach krzyknął z bólu, wydając swoje ostatnie tchnienie. Uszło z niego życie, jakby ktoś zdmuchnął świecę. Zrozumieli z przerażeniem, że ta kobieta nie zawaha się przed niczym. Pozbawiła życia swojego najwierniejszego druha, więc oni tym bardziej nie mieli złudzeń.  
Marek poczuł jak do oczu napływają mu łzy. Koro był dla niego jak ktoś wyjątkowy. To on go uczył walki, chociaż był bardzo surowy. Słowa więzły mu w gardle, a rozpacz wypełniała serce. Teraz jego wzrok pełen goryczy spotkał się z fioletowymi tęczówkami Eny. Stały się zimne, nieodgadnione, nie znał jej nigdy od tej strony. Kobieta pozbawiona współczucia, patrzyła na swoich przeciwników, pałając nienawiścią. Teraz ich walka przybrała nowy wymiar, z którego nie było już odwrotu. Czarodziej wiedział co ich czeka i tego najbardziej się obawiał.

AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2910 słów i 16326 znaków. Tag: #fantasy

3 komentarze

 
  • dreamer1897

    Myślałem, że Ula posiadająca tak potężną moc zmiecie Enę bez problemu. Teraz się okaże czy Marek podrażniony widokiem Koro wykrzesa swoje wszystkie siły. W następnym odcinku poznamy zwycięzcę tego starcia. Obym się nie mylił w przewidywaniach. Cóż za napięcie a to dopiero początek :bravo:  :yahoo:  

  • AuRoRa

    @dreamer1897 dzięki za odwiedziny :) Ena ma za sobą upiora, jak na razie nie jest z nią tak łatwo, nawet Uli. Marek się załamał, a więc nie zostawi tak tej śmierci przyjaciela. Różnie może być, ale chcą pokonać zło, jeszcze mają Jasmin :)

  • AnonimS

    Piszesz jak strateg. Bardzo profesjonalnie skonstruowany opis bitwy

  • AuRoRa

    @AnonimS dzięki, staram się wcześniej wyobrazić sobie takie starcie, więc tym bardziej plan jest wcześniej ustalany, a potem piszę :)

  • AnonimS

    @AuRoRa wielu sobie wyobraza. Ale Ty sobie to bardzo dobrze wyobrazasz

  • emeryt

    @AuRoRa, takiego opisu walki nawet w twoim wydaniu nie spodziewałem się. Moje gratulacje. Przesyłam Tobie moje najserdeczniejsze pozdrowienia, życząc Tobie aby wena nie opuściła bardzo, bardzo długo.

  • AuRoRa

    @emeryt dzięki, staram się pisać ciekawie :) Bitwa musi być i to efektowna, bo w końcu ten upiór za dużo się panoszył.