Druga strona mgły - Część 18

Wysoko w koronach drzew, ze snu obudził się Marek. Zapomniał przez chwilę, gdzie się znajduje, nagle popatrzył na śpiącą smacznie Ulę. Wyglądała tak niewinnie i zjawiskowo. Mały kosmyk włosów opadał jej na twarz, więc chciał go poprawić. Dotknął twarzy chowając niesforny kosmyk za ucho, wtedy otworzyła oczy. Cofnął się szybko, jakby dotknął rozżarzonego węgla.  
- Marek?  
- Obudziłaś się. Pamiętasz, wczoraj się spotkaliśmy, wiesz że śpimy na drzewie? - zaśmiał się, zafascynowany nową sytuacją.
- Zejdźmy na dół, muszę z tobą porozmawiać na osobności. - dodała szeptem.
Zeszli cichutko, żeby nikogo nie obudzić. Rano było jeszcze chłodno, ale powietrze pachniało świeżością. Słońce już dawno wzeszło na niebie, ale nie znajdowało się na tyle wysoko, aby odpowiednio mocno rozgrzać otoczenie. Usiedli na mchu, koło ich kryjówki i zaczęli rozmawiać.  
- Jak się cieszę, że nic ci nie jest. Myślałam, że ta rusałka dalej cię trzyma w niewoli.
- A ja myślałem, że ciebie wieżą te kobiety. A tu proszę, masz obstawę. - zaśmiał się wzruszając ramionami.
Odwzajemniła mu uśmiechem, wpatrując się w swojego sąsiada coraz bardziej. Od częstych ćwiczeń z Koro, jego sylwetka zmężniała. Nowy strój, dodawał mu uroku. Biała koszula przykryta brązową skórzaną kamizelką, przewiązana została paskiem na biodrach. Czarne luźne spodnie, nie krępowały mu ruchów w walce.  Amulet na szyi mienił się z każdej strony, a przez ramię miał przewieszoną sakiewkę z różnymi potrzebnymi przedmiotami.
- Chcesz zobaczyć czym się teraz potrafię bronić?  
- Oczywiście.
- Więc patrz.
Przywołał magiczną różdżkę, wykonaną z jasnego przezroczystego kryształu.  
- Ta broń jest niezastąpiona, do rzucania zaklęć, do walki. Umiem o wiele więcej, ale mam nadzieję, że nie będę musiał używać innych zdolności. - opowiadał odwołując magiczną broń, która rozpłynęła się nagle w powietrzu.
- Bardzo cię zmienili. Widzę, że już nie jesteś taki strachliwy jak dawniej.
- Nauczyłem się stawiać czoła niebezpieczeństwom, ale nie jestem nie pokonany.  
Przestrzegano mnie, abym nigdy nie popadał w samozachwyt, bo zawsze mogę trafić na kogoś mocniejszego ode mnie.
- Na przykład na Jasmin? - zapytała zaciekawiona.
Wtedy chłopak zamilkł, jakby dostał w twarz. Przypomniało mu się kolejny raz, jak zamiast walczyć z ich wrogiem, szaleńczo oddawał się pocałunkom kuszącej nimfy.  
- No … tak.
- A wiesz, że ona nie jest z tego świata?
Na te słowa Marka zamurowało. Przypomniał sobie jej słowa, że jak pozna kim jest naprawdę, nie będzie jej chciał znać.  
- Jak to? - zapytał zdziwionym tonem, przebierając nogą w mchu.
- Czarownica mówiła, że to jakaś sefida czy coś takiego, że jest bardzo niebezpieczna. Jedynym sposobem, aby dała nam spokój w tym świecie, jest zabicie tej istoty.
Poczuł dziwne uczucie w sercu. Niby wiedział z jak bardzo nieprzewidywalną osobą się zadawał, jednak z drugiej strony czuł, że szaleńczy wybuch namiętności, nie był udawany. Była na tyle silna, żeby go z łatwością zniszczyć, ale walcząc z nim, bardziej się bawiła, niż używała pełnej mocy.  
- Nie da się inaczej jej powstrzymać?
- Nie.
- Musi być inny sposób. Zaraz porozmawiam z czarownicą. - zerwał się Marek.
Ula zrozumiała, że coś tu nie pasuje. Wyglądało jakby za wszelką cenę chciał zatrzymać przy życiu groźną istotę.  
- Czy ty ją bronisz? - zapytała zszokowana po tym, jak dowiedziała się, jak wiele złego zrobiła Jasmin.
- Nie … , ale jako czarodziej, powinienem dążyć do pokojowego rozwiązania.  

Nagle zrozumiała, że jest coś o czym jej nie mówi. Zdradliwa nimfa trzymała go w niewoli, więc może coś między nimi zaiskrzyło. Zatrzymała sąsiada, żeby nie budził towarzyszy podróży. Stanęła razem z nim pod drzewem, patrząc mu prosto w zielone oczy.
- Co się stało? Czemu tak mi się przyglądasz?  
- Rzuciła na ciebie czar. To jedyne wytłumaczenie. - odparła smutnym tonem.
- Co ty mówisz? Skąd taki pomysł?
- Pomyśl – kontynuowała dalej. - Jest naprawdę niebezpieczna. Jak dowiedziała się kim jestem, chce odnaleźć również mnie, wtedy nie zawaha się odebrać mi życia. Czy to dla ciebie nie ma znaczenia?
- Poczekaj, to nie tak. Od kiedy jestem czarodziejem, jej uroki na mnie nie działają, wiesz o tym?
- Więc, dlaczego chcesz ją ocalić? - zapytała ponownie świdrując go wzrokiem.
Zapanowała niezręczna cisza. Marek odwrócił się, patrząc gdzieś w dal.
- To jest bardziej skomplikowane, niż ci się wydaje. Chciałbym ci wyznać ...
Wtedy coś na górze się poruszyło, przerywając im trudną rozmowę. Rozległy się krzyki czarownic, po czym za drzwi wyleciał Sulez. Ledwo złapał się gałęzi, inaczej spadłby z wysokości. Podciągnął się ledwo, zaczynając powoli schodzić na dół.
- Co ty wyprawiasz? - zapytał skonsternowany Marek, patrząc na kolegę.
- Wiesz jak to jest. Zostałem sam między pięknymi kobietami i …
- Dobrze, nie tłumacz się. Mogę się domyślać, co próbowałeś zrobić. - odparł śmiejąc się głośno.
Ula oburzyła się, jakby ta uwaga dotknęła ja osobiście.
- Mężczyźni, wszyscy są tacy sami. - odburknęła idąc w las. - Idę po jagody, z was żadnego pożytku.
- Co ją ugryzło? - spytał Sulez, drapiąc się po głowie.
- Nie wiem. Kobiety, kto je zrozumie?
Wodnik zaśmiał się również, ale przestał, bo w dół schodziły rozwścieczone czarownice.
- Idę po jedzenie! - krzyknął wodnik, biegnąc w zarośla jak poparzony.
- Co on narobił?
- A jak myślisz, dobierał się do Roany.- odparła Semena zdegustowana. - Nigdy nie lubiłam wodników. Idę po coś do zjedzenia, poczekajcie tu na nas z Roaną, ale zachowywać się przyzwoicie, dobrze?
- Za kogo ty mnie masz? Myślisz, że jak z nim podróżuję, to jestem taki sam? - oburzył się Marek.
- Będę mieć go na oku Semeno, jego też. - zaśmiała się kobieta, klepiąc Marka tak mocno w plecy, że ten o mało co się nie wywrócił.
Gdy zostali sami, usiedli na chwilę na pniu, czekając na resztę towarzystwa. Dzień zapowiadał się słoneczny, więc robiło się coraz przyjemniej i cieplej. W końcu Roana odezwała się, zacierając ręce.  
- Do roboty, musimy rozebrać szałas.
- Po co? - zapytał, wcale nie chcąc się ruszać z miejsca.
- Znasz czary ognia? - zapytała rudowłosa.
- Parę znam.
- A więc do roboty.

Zaczęli strzelać ognistymi pociskami tak mocno, że z kryjówki nie zostało ani kawałka. Posprzątali spopielone resztki chatki, zakopując je pod mchem. Dogasili płonące gałęzie, drzewo wyglądało, jakby raził je piorun. Zmęczeni usiedli z powrotem, ciężko łapiąc powietrze.  
- Jak to jest z tą Jasmin. Ula mówiła, że trzeba ją zabić.
- Tak to prawda. Nie jest z tego świata i do pokojowych istot nie należy.
- A nie ma innego sposobu, aby dać jej do zrozumienia, żeby nie robiła nikomu krzywdy? - drążył dalej temat w nadziei, że dowie się czegoś nowego.
- Wiesz jest inny sposób, ale nikt go nie próbował. - zastanawiała się Roana, poprawiając swoje ogniste kosmyki.
- Jaki to sposób?  
- Ktoś musiałby tę istotę odmienić, ale to jest niewykonalne. Jeszcze nikomu nigdy się to nie udało. Zawsze sefidy ginęły koniec końców. Widocznie takie ich przeznaczenie, bo są zbyt silne i nie panują nad mocą.
- Odmienić, a co to oznacza? - dalej nie dawał spokoju, czekając na jakąś sensowną radę.
- Chodzi o to, żeby jej złą energię przemienić w dobrą. Tylko tak jak wspomniałam, nikt nie wie jak, najstarsi w księgach nie znają na to sposobu.
Zastanowił się chwilę, a jego mina zrzedła nagle. Roana to spostrzegła w mig. Postanowiła go podpuścić, aby dowiedzieć się, czemu tak wypytuje o rusałkę.  
- Istoty te, przybywając do nas, mają za cel zemstę. Może ktoś je skrzywdził, tego nie wiemy. Przychodzą, aby mścić się na wszystkim co żyje. Jednak giną straszną śmiercią, za swoje uczynki.
- Jak straszna to śmierć?
- Sto lat temu, gdy jedna z sefid przeniknęła do naszego świata, przyjęła postać wróżki. Wszyscy jej ufali podobnie jak Jasmin. Nagle zaczęła robić złe rzeczy i stanęła do walki zarówno ze złymi mocami jak i z dobrymi. Na szczęście nie zdążyła się zmienić w swoją prawdziwą postać. Tamtejsi czarodzieje i wiedźmy, swoimi czarami sprawili, że wyparowała. Zniszczyła ją ich ogromna skumulowana energia. Istota cierpiała, ale nie mieli wtedy wyboru. Inaczej zabiła by ich wszystkich.
Marek osłupiał. Jasmin ma zginąć w męczarniach z jego ręki lub jego przyjaciół? Nie umiał ukryć przerażenia, na taki scenariusz. Czarownica obserwowała go cały czas. Umiała wyczuwać czyjeś emocje, a jego wskazywały na to, że łączy go coś z Jasmin, o czym nikt nie wiedział. Zdziwiła się, bo Ula opowiadała, że jest dla niej całym światem.  Od dawna się jej podoba, tylko nie wiedziała, co on czuje. Teraz zrozumiała, że nieznajomy pokłada uczucia w kimś innym. Niestety wszystko wskazywało na to, że zadurzył się w Jasmin. Obawiała się, że w trakcie spotkania z nią, zamiast pomagać im, zacznie bronić ich wroga.  
Wtem Sulez wrócił najedzony, przynosząc w zawiniętych liściach pełno leśnych owoców. Potem nadeszła Semena z roślinami, z których chciała ugotować jedzenie. Na końcu dotarła Ula niosąc maliny. Nadal ze smutkiem patrzyła na sąsiada, strapiona w duchu. Roana wiedziała, że Ula się czegoś również domyśla, inaczej nie byłaby księżniczką rusałek.  

Kobiety uszykowały jedzenie, tylko wodnik nie miał ochoty próbować ich potrawy. Miał pecha, bo Roana po złości za poranny wybryk, wepchała mu miskę zupy, każąc zjeść nie robiąc nikomu przykrości. Wkładał do buzi kolejne kęsy, próbując ukryć obrzydzenie. Kiedy się najedli, wyruszyli do chaty Czarnej rusałki. Maszerując przez las, Ulę nachodziły stargane myśli. Zakochała się w Marku, jednak nie miała odwagi mu tego wyznać. Kiedy zauważyła, z jakim entuzjazmem mówił o Jasmin, jej świat się zawalił. Nie wiedziała, czy na pewno coś do niej czuje, ale jednak szukał sposobu, aby darować jej życie.
Wkroczyli na mokradła, zrobiło się grząsko. Sulez czuł się jak u siebie. Kobiety nie chcąc zniszczyć nowych strojów wymyśliły, że będą unosić się nad ziemią. Marek również skorzystał z tego rozwiązania. Wodnik śmiał się z nich w duchu. W końcu po długiej drodze, dotarli pod chatkę Czarnej rusałki. Zauważyły szybko, ze ktoś tam był przed nimi, gdyż dookoła znajdowało się pełno śladów potworów. Semena zorientowała się, kto mógł zakłócić jej samotnię. Wbiegła na górę na drewnianych stopniach. Na pierwszy rzut oka, wydawało się, że wszystko jest na swoim miejscu. Jednak patrząc w stronę posłania, zauważyła list przytwierdzony ostrym narzędziem.  
- O nie! - krzyknęła schodząc na dół z kartką papieru w ręku i sztyletem.
Roana widząc przerażenie w oczach koleżanki, szybko wyrwała jej z ręki kartkę, zaczynając czytać.  
„Semeno!
Wiesz, że mam twoją siostrę. Tym razem nie oszczędzę jej życia, jeżeli się u mnie nie stawisz  dziś w pełnię księżyca. Wiesz gdzie mieszkam, bo mnie bezczelnie okradłaś. Pora się zmierzyć, a nie chować jak szczur po bagnach. Wiem, że nie jesteś sama, nie boję się, z kimkolwiek do mnie przyjdziesz. Jasmin jest ze mną, więc nie próbuj swoich sztuczek.
Czekam na ciebie w zamku.  
Falon”
Po przeczytaniu listu, czarownica rzuciła kartkę na ziemię, już chciała ją spalić, gdy Semena ją powstrzymała, widząc dziwny symbol na odwrocie. Przyglądała się mu dłużej.
- Co to jest? - zapytała Ula z ciekawości.
- Chwileczkę, znam ten symbol. Oznacza on zdradę, ale nie rozumiem czemu go tu umieścił.
- Może uważa ciebie za zdrajcę, to do niego podobne. - tłumaczyła Roana.
- Nie. Obserwowałam go za młodu, to nie może być to. To ostrzeżenie, ale o co mu chodzi? Nie mogę go lekceważyć, grozi mojej siostrze. W dodatku sam napisał ten list, to jego charakter pisma, tylko dziwi mnie, czemu jest takie pochyłe i niedbałe. To do niego nie podobne.
- Masz rację, wygląda jakby się czegoś obawiał. - wtrącił się Marek.
- Nie ważne, wyruszamy, nie boje się go i nie jestem tchórzem jak napisał. Pora raz na zawsze wyjaśnić stare niedomówienia.

Ula widziała desperację, z jaką mówiła Czarna rusałka. Wiedziała, jakim wielkim uczuciem darzy czarnoksiężnika i wątpiła aby wygasło, jak zapewniała. Mieli wyruszać dalej, kiedy Marek zatrzymał je nagle.
- Zdążymy jeszcze do Eny? Muszę się z nią zobaczyć.
- Nie ma takiej możliwości! - krzyknęła Semena. - Nienawidzą mnie tam.
- Wszystko im wytłumaczę, proszę. - błagał czarodziej, robią przy tym teatralną minę.  
Sulez popatrzył po swoich kompanach podróży, nie rozumiejąc o kogo chodzi.
- A kto to jest … Ena?
- Księżniczka, rządzi fioletowymi wojownikami i mieszka w grocie. - objaśnił chłopak, przypominajac sobie kobietę, która mu pomogła.  
- A ładna? - zagadał wodnik.
- Nawet o tym nie myśl. - skrzywiła się Roana, prawie zabijając go wzrokiem.
Nagle odezwała się Ula, wiedząc, że jej słowa są kluczowe.  
- Pójdźmy tam. Marek wie co robi, zdążymy na wieczór do Falona, damy radę.
Semena zdenerwowała się, ale nie potrafiła odmówić swojej uczennicy, którą ostatnio polubiła.  
- W porządku, ale mam nadzieję, że mnie tam nie ubiją. Liczę na waszą pomoc.
Koleżanki przytuliły ją na pocieszenie, po czym wyruszyli w drogę. Idąc po lesie mijali wiele paproci, krzewów. Zmęczenie dawało się we znaki, z każdym kolejnym krokiem. Na razie musieli oszczędzać magię, na walkę. Nie odmówiły Markowi, wiedząc, że bez niego byłoby im ciężko, jednak Semena czuła wzbierającą złość, na samą myśl o spotkaniu z fioletowymi ludźmi.  
- Semeno, czemu tak nie chcesz tam iść? - zapytała nagle Ula, przerywając ciszę.
- Powiem tak, narozrabiałam parę lat temu. Zniszczyłam im jagody i pobiłam strażników. Możemy skończyć ten temat? - odparła z ironią, nie chcąc się już dłużej rozwodzić nad tym tematem.
- Spokojnie. Nie ważne. Znam cię na tyle, że wiem jakie masz nie raz humory.
- I ja też. - Wtrąciła swoje trzy grosze Roana, śmiejąc się pod nosem.
- I ja. - Dodał cicho Sulez, który z rana wyleciał przez nią z chatki.
- A ty zamilcz!- Burknęła na wodnika Roana, ściskając pięść.
Semena jednak teraz przypomniała sobie o siostrze. Na myśl o tym, że chcą pozbawić ją życia, chciała obudzić w sobie pełną moc. Stawi czoła czarnoksiężnikowi, nie ważne co do niego czuje, jeśli skrzywdził Talan będzie musiał ponieść karę. To nie czas na sentymenty, to za daleko zabrnęło.

AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2750 słów i 14958 znaków. Tag: #fantasy

2 komentarze

 
  • mydream2017

    Oj niegrzeczna Semena :rotfl:  
    Chyba wszystko jakoś się ułoży?
    Jednak bajkowe światy są niesamowite ze względu na tak różnorodne cechy bohaterów.

  • AuRoRa

    @mydream2017 Narozrabiała wcześniej, to teraz ją to prześladuje ;) Każdy bohater jest indywidualnością.

  • AnonimS

    Coraz ciekawiej. Po co oni są do tych fioletowych? Pozdrawiam

  • AuRoRa

    @AnonimS dzięki, pomysł Marka, coś planuje ;)