Druga strona mgły - Część II - 28

Wrota zatrzeszczały i ktoś wszedł do środka. Ich oczom ukazał się Koro, który trzymał w ręku pęk brzęczących z każdym ruchem kluczy.  
- Wy nędznicy, jak się uwolniliście? - odezwał się, widząc brak magicznych więzów u pojmanych, dobył przy tym broni.
- Zostaw nas! Pożałujesz zdrajco. Jeżeli nie w tym świecie to w kolejnym spotka cię kara za to, co nam robicie. - odparowała Ula, nie mając już skrupułów.
Rzuciła się niczym lwica na generała, okładając go pięściami. Odrzucił ją na bok, niczym natrętnego owada. Zdziwiła się, że nie użył broni, tylko stał w miejscu.  
- Wiem jak to wygląda, ale jestem po waszej stronie. - wyszeptał.
- Nie wierzę już nikomu. - dodała Talan marszcząc brwi.
- Zaufajcie mi, chcę uwolnić was. Jestem przeciwny temu, co zrobiła Ena. Ten Moran omotał ją obietnicami. To upiór z piekła rodem. Ula potrzebuję twojej pomocy, w tobie nadzieja. - zwrócił się do Luny, błagalnym wzrokiem.
- Czego ode mnie oczekujesz?
- Pójdź za mną.
- Tylko ja?
- Inaczej wzbudzę podejrzenia u strażników, to nasza jedyna szansa, zaufaj mi, ten jeden raz.
- Nie wierzę ci, ale tak czy inaczej mamy zginąć, więc zaryzykuję.
Talan popatrzyła na wodnika, potem na generała, po czym na Ulę. Skołowana tym razem poczuła, że fioletowy człowiek, nie ma zamiaru ich zabić.  
- Idź z nim. Może coś to zmieni. - syknęła Talan cicho.  
Uśmiechnął się lekko. Schował broń i podał rękę królowej rusałek, jak dawniej czynił to dla swojej pani.  
- Dobrze, a co z nimi? - spytała Ula, wskazując na towarzyszy.  
- Wrócimy tu niedługo, obiecuję na swoje życie. - odparł, bijąc się ręką w pierś.
Sulez wzruszył tylko ramionami widząc, że i tak więcej pomysłów na ratunek nie mają. Talan spojrzała poważnym wzrokiem na Koro, po czym podeszła do koleżanki, przytulając ją.
- Idź, nie daj się.  
Dziewczyna przestraszona w duchu, wyszła razem z wojownikiem starając się opanować targające nią emocje. Pomyślała, że gdyby chciał, już dawno pozbawił by ją życia.  Wodnik  zamknięty z Talan na powrót w celi, podał jej rękę przyciągając do siebie. Przytulili się, starając  nie myśleć o tym, co z nimi dalej zrobią. Promieniał w środku na myśl, że ktoś odwzajemnił wreszcie jego uczucia. Teraz mogli tylko czekać, na ratunek, albo śmierć.  

***
W głębi kryształowej groty znajdowały się kolejne ukryte pomieszczenia, o których istnieniu Ena nigdy nie mówiła nikomu. Prowadziły w kierunku podziemi i były doskonale strzeżone przez fioletową armię, jak i ludzi Valura. We wszystkich utworzonych korytarzach i komórach, znajdowały się świecące kryształy, pochodzące nie z tego świata. Fioletowa Pani żyła w świecie iluzji, o którym istnieniu nikt nie wiedział. Posiadała moc o wiele silniejszą, niż ktokolwiek przypuszczał do tej pory. Tego dnia wystroiła się w swoje najpiękniejsze szaty i ozdoby spodziewając się najważniejszego gościa, o którym przez cały czas ukradkiem myślała. Przypominając sobie ich pierwsze spotkanie, czuła dreszcze na całym ciele. Wszyscy w jej rodzinie byli przeciwni ich spotkaniom, czując że Ena igra z przeznaczeniem. Jednak dla niej nie miało znaczenia kim jest mężczyzna, który tak ją oczarował. Na jej nieszczęście trafiła na owładniętego rządzą władzy potwora. Czekała w tym świecie na niego tak długo, że nawet łzy nie sączyły się już z jej policzków na myśl o nim. Teraz kiedy nadarzyła się okazja, żeby mógł wraz z nią wejść do tego świata, bez wahania pomogła mu to uczynić. Teraz zmierzała do wyjścia z groty, razem ze swoimi ludźmi, żeby wyjść upiorowi na spotkanie. Żołnierze sprawnie otworzyli skalne drzwi i fioletowa księżniczka przestąpiła próg, stając na zamarzniętej ziemi. Pierwszy raz zobaczyła co się stało z lasem oraz z jej sielankowym krajobrazem. Na pierwszy rzut oka poczuła żal, ale kiedy przypomniała sobie, że ten świat nie będzie już jej obchodził, uspokoiła się. W oddali z ciemnej, gęstej mgły, coś nacierało wprost na nich. Czarna eteryczna postać z czerwonymi złowieszczymi oczami, wyglądającymi spod ciężkiego kaptura, unosiła się ponad ziemią. Za nią szła odmieniona Semena i wodniki z rusałkami. Za nimi podążali inni przedstawiciele ich rasy, również zaczarowani upiornymi zaklęciami.  

Postać stająca na ich czele, nagle spłynęła jakby na podłoże, formując się w postać przypominającą mężczyznę. Nieznajomy podszedł powoli do księżniczki i stając już tak blisko, że prawie mogła go dotknąć, zsunął kaptur. Uśmiechał się lekko, a jego ciemne krótkie włosy miejscami lśniły od dziwnej mocy. Świecące czerwone oczy przestały straszyć, pozostała tylko purpurowa tęczówka wpatrująca się z zaciekawieniem w Enę.  
- Dotrzymałam słowa, Moranie. Zaczekałam na ciebie, chociaż wydawało mi się że minęła wieczność od naszego ostatniego spotkania. - odparła kobieta z blaskiem w oczach.
- Mnie nie było łatwo po uwięzieniu, gdyby nie ty, nie pojawiłbym się tu na nowo. Wierzyłem, że mnie nie zostawisz. - powiedział, podchodząc jeszcze bliżej.
Ena rzuciła mu się w ramiona, a on odwzajemnił jej afekt. Zastygli na chwilę w pełnym ognia pocałunku, aż strażnicy zaczęły z podziwem się im przyglądać.  
- Teraz ten świat należy do mnie, wreszcie dopnę swego i zemszczę się za to, co mi uczyniono. Zrobiłaś to o co cię prosiłem? Uwięziłaś magów?
- Ukochany, udało mi się, ale to trwało zdecydowanie za długo. Nie mogłam szybciej, gdyż musiałam zdobyć ich zaufanie. Niestety mój plan ze zniszczeniem sefidy nie powiódł się, chłopak którego wybrałam by ją zniszczył, poczuł do niej afekt.
- Nie ważne, teraz trzeba ich przekonać, żeby do nas dołączyli, albo zginą jak reszta nieposłusznych robaków. - odburknął, marszcząc brwi.
- Przyprowadzić mi tu magów, natychmiast! - rozkazała fioletowa Pani, władczym tonem.

Upiór przyglądał się Enie, po czym podszedł do Semeny. Chwycił ją za rękę i poprowadził na sam środek zamarzniętego jeziorka. Ciemna tafla wody zdawała się wyglądać jak czeluść prowadząca do samego dna piekła.  
- Dla ciebie mam ważne zadanie. Ktokolwiek się sprzeciwi dołączeniu do nas, zostanie przez ciebie pozbawiony marnej egzystencji.
Kobieta pustym wzrokiem patrzyła gdzieś w dal, ale skinęła potakująco głową. Nagle wprost z groty zostali wyprowadzeni więźniowie. Byli poważnie osłabieni, otoczeni jakąś dziwną czarną materią, która nieustannie wysysała z nich moc magiczną. Roana, Marek, Lazur i Falon czuli, że zbliża się dla nich sądna chwila. Za nimi wyprowadzono Amalę, którą prowadził Valur pozbawiony współczucia.  
- Ena jak mogłaś. - wyszeptał Marek, przechodząc blisko księżniczki.
Ona jednak potraktowała go jak powietrze i nawet nie spojrzała w jego kierunku.
Suleza i Talan zostawiono w celi, więc również o Ulę nikt nie pytał. Natomiast Jasmin była nadal więziona w środku w najdalszej celi. Moran jej najbardziej się obawiał, dlatego nie zamierzał ryzykować z jej siła w pojedynkę. Nagle Semena stojąc na środku jeziorka zaczęła wypowiadać jakieś dziwne magiczne słowa. Wtem przed jej stopami pojawiła się głęboka czeluść, sięgająca nie wiadomo dokąd.  
- Witajcie w moim świecie. Podoba wam się co zrobiłem z waszą krainą?- odezwał się Moran z szyderczym uśmiechem.
- Nie moje klimaty. - odburknął Lazur, przypominając sobie swoją rajską wyspę.
- Wielka szkoda, że wam się nie podoba, ale to już nie wasz świat, chyba że …
- Że niby co? - wtrącił się Falon gotując się ze złości.
- Macie okazję dołączyć do mnie, jak wasi znajomi. - odparł mroczny, wskazując w stronę przemienionych.
- Ty potworze! - wybuchnął Falon powtórnie. - Oddawaj moją żonę!

Postać zaśmiała się głośno.  
- Mam złą wiadomość. Semena sama do mnie dołączyła, zadaliśmy jej to samo pytanie i się od razu zgodziła. Wiedziała z kim trzymać. Będę wspaniałomyślny. Dam wam czas do namysłu. Klepsydra, którą teraz przywołam, zadecyduje o waszym losie. W przeciwnym wypadku zginiecie w tej bezdennej pustce, którą widzicie obok. Powodzenia idę porozmawiać z Eną. Miłej zabawy. - dodał ironicznie i chwytając za rękę fioletową księżniczkę, zniknął we mgle.
Przyjaciele patrzyli po sobie nie wiedząc co mają uczynić. Byli osłabieni, a o czarowaniu nie mogło być mowy. Czuli się jak szczury w klatce. Marek zaniepokojony co się dzieje z Jasmin, nie mógł się skupić, żeby myśleć racjonalnie. Falon spoglądał co chwila w stronę ukochanej i nadal nie mógł uwierzyć, że przeszła na stronę tego upiora.  
- Nie możemy do nich dołączyć, to tak samo jakbyśmy zginęli. - odezwała się po chwili Roana.
- Wpadając w tą czeluść zginiemy tak czy inaczej. - podsumował Lazur. - Jestem czarnoksiężnikiem, ale ten upiór działa mi na nerwy bardziej niż Falon.
- A widzisz, a tak na mnie narzekałeś. - wybełkotał triumfalnie mężczyzna.
- Nie ważne, co robimy? - spytał Marek.
- Nie wiem. Nie ma kto nas uratować. To koniec. - załamała się Roana.
Patrzyli z przerażeniem, jak ziarenka piasku nieubłaganie, ale powoli spadają na dno klepsydry. Czuli się jak tuż przed swoim pogrzebem i nikt z nich nie miał nawet ochoty próbować walczyć. Przypominali sobie jedynie swoje dotychczasowe życie, żałując jak wiele mogli jeszcze zrobić.  
Amala siedziała koło Valura starając się trzymać resztki godności, jakie jej jeszcze pozostały. Widząc jak Marek siedzi załamany, kroiło się jej serce z rozpaczy.  

***
Tymczasem gdzieś pośród korytarzy, Ula z Koro zmierzali do pewnego miejsca. Było to to samo zejście, do którego zaprowadzono Marka , gdy dawano mu magiczną moc. Nie domyślała się nawet, co zamierzał uczynić dzielny wojownik. Przemknęli się cicho obok strażników, potem szukając tajemnego wejścia w ścianie, Koro przesuwał ręką po kryształach, aż jeden z ich drgnął. Otworzyły się im drzwi prowadzące do schodów zbiegających w dół. Zrozumiała, że ma podążać za nim. Bała się, ale wiedziała że musi to zrobić. Nagle w korytarzu pojaśniało i mogli spokojnie schodzić stopień po stopniu. Na końcu drogi ujrzała podziemne jeziorko. Wtem pojawił się jakby znikąd malutki duszek.  
- Co was do mnie sprowadza? Ena was wysłała?
- Tak. - skłamał Koro. - Ta dziewczyna chce dostać moc.
Lunę jakby zamurowało, ale starała się nic nie mówić, tylko pokiwała głową. Teraz zrozumiała, co chciał osiągnąć wojownik. Ucieszyła się w duchu, ale też była przepełniona obawami.  
- Jaki rodzaj mocy? - dopytywał stworek dociekliwie.
- Nie będę przedłużał, piątą kategorię iluminacji.
- Od razu taka potężna moc? Coś tu jest nie w porządku. Pokaż mi dowód na to, że to naprawdę Ena postanowiła.  - odezwał się duszek.
- Proszę. Oto pierścień księżniczki. Nigdy nie rozstaje się z nim, a teraz mi go przekazała dla tej młodej damy. Prosiła, żeby nie poddawać jej próbom, bo da radę udźwignąć moc od razu. To sprawa życia lub śmierci.
- Dobrze, w takim razie niech założy ten pierścień i dotknie mojej postaci.
Ula starając się nie okazywać strachu założyła magiczny przedmiot i skierowała dłonie wprost na duszka. Nagle poczuła w całym ciele mrowienie i przeniosła się gdzieś w inne miejsce, o którego istnieniu nie miała pojęcia.

Otworzyła oczy i zauważyła, że znajduje się na polanie pełnej różnobarwnych kwiatów. Dzień zdawał się ciepły, a na niebie nie było widać ani jednej chmurki. Podążyła za duszkiem, skąpana po kolana w pachnących roślinach, aż doszli do małego domku. Kiedy otworzyła drzwi zauważyła, że na środku pokoju znajduje się mieniąca się wszystkimi barwami fontanna.  
- Wejdź i zanurz się cała w tej cieczy, a spłynie na ciebie niewyobrażalna magiczna moc. Koro twierdził, ze Ena cię tu wysłała, więc wie co robi. Dziwię się, bo nie kazała cię poddawać próbom, ale nie będę się jej sprzeciwiać. Ena zawsze ma rację.  - odparł duszek lewitując w powietrzu.
Dziewczynę obleciał paniczny strach. Moc piątej kategorii dorównywała by takiej, jaką posiada ktoś taki jak Falon lub Lazur. Skąd mogła wiedzieć, czy podoła wyzwaniu. Nagle przypomniała sobie o przyjaciołach i nie patrząc już na nic wskoczyła do zbiornika z cieczą. Czuła jak od środka rozpiera ją piekąca po całym ciele siła. Otworzyła usta jak to zwykle robiła pod wodą jako rusałka. Jej skóra zaczęła świecić jak drogocenny diament. Ubranie rozpuściło się w dziwnym płynie. Duszek czekał przed fontanną latając nerwowo po pomieszczeniu. Wtem na powierzchni pojawiły się bąbelki i wyłoniła się z nich rusałka, w swoim naturalnym obliczu. Czuła jak od środka rozpiera ją energia niespotykanie niezwykła. Nigdy w życiu nie doświadczyła podobnego uczucia.  
- Udało się, gratuluję. Zajrzyj do tej szafy, która stoi obok. Znajdują się tu odzienia, które możesz założyć. - odparł duszek. - Jak skończysz odprowadzę cię z powrotem. Od teraz jesteś również czarodziejką, korzystaj mądrze ze swoich zdolności.
- Dziękuję. Dokładnie wiem jak spożytkować moje moce. - uśmiechnęła się lekko do siebie.

Strój jaki wybrała wydawał się być najbardziej praktyczny. Krótka zielona sukienka, kozaczki i ciepły płaszczyk bardzo przypadły jej do gustu. Nie miała jednak zamiaru zostawał w dziwnym wymiarze na zawsze, więc kiedy tylko była gotowa, skinęła do stworka, żeby zabrał ją z powrotem.  
Koro przebierał nogami chodząc tam i z powrotem wokół jeziorka. Nagle coś pojaśniało i ujrzał dziewczynę całą rozpromienioną na twarzy, odzianą w nowe ubranie. Wyglądała zjawiskowo i tak też się czuła. Jednak wojownik zauważył, jakby bardziej wydoroślała, gdyż zachowywała się jak dostojna kobieta, nie przerażona nastolatka. Duszek zaraz zniknął. Koro kierował się w górę, a za nim podążała odmieniona Ula.  
- Co teraz? Mam moc, ale nie umiem jej używać.
- Umiesz, sama zobaczysz. Jesteś inteligentniejsza od Marka, uwierz mi. - odburknął generał.
- Musimy uwolnić naszych. Wiesz gdzie ich trzymają? - dopytywała.
- Najpierw Jasmin. Jej najbardziej boi się Ena. Po przemianie w sefidę stanowi dla niej zagrożenie. Musimy być ostrożni, gdyż najbardziej jej strzegą, ale spokojna głowa, ufają mi, jeszcze.
Szli tak dobrą chwilę, aż dotarli przed jedno z pomieszczeń. Wtedy Koro związał dziewczynie ręce. Ta wystraszyła się, ale on kazał jej się uciszyć.
- Mam plan. Spokojnie. Ufasz mi, prawda?

412 czyt.
100%63
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2685 słów i 14821 znaków. Tag: #fantasy

3 komentarze

 
  • AnonimS

    AnonimS · 26 marca

    Bardzo dobrze napisana część.  Zaskakujące zwroty akcji,  w tle jakby pozytywna rywalizacja między Ulą i Markiem,  które z nich zrobi lepiej.

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 20 marca

    "W oddali z ciemnej, gęstej mgły, coś nacierało wprost na nich. Czarna eteryczna postać z czerwonymi złowieszczymi oczami, wyglądającymi spod ciężkiego kaptura, unosiła się ponad ziemią" GENIALNE   
    Piąta kategoria iluminacji  
    I znów odwaga Uli jest nie do przecenienia. Zaufała Koro a potem przyjęła moc, która mogła wyrządzić jej krzywdę. Teraz to będzie dopiero starcie z Eną!  

  • emeryt

    emeryt · 19 marca · 202091556

    @AuRoRa, nie wiem czy wasze wspólne opowiadanie jest lepsze od tego. Ja czytam obydwa, lecz jak na razie to mi podoba chyba bardziej. Przesyłam pozdrowienia i czekam na kolejne odcinki .