Druga strona mgły - Część II - 23

Nadeszła noc, okolica pogrążyła się w mroku, który rozjaśniały tylko gwiazdy błyszczące na czarnym jak węgiel firmamencie. Ciepłe powietrze przyjemnie pachniało słoną wodą , a znad morza dochodziły  odgłosy fal rozbijających się o piaszczysty brzeg. Zza  rosnących nieopodal drzew wyłaniał się bardzo powoli pierwszy zarys księżyca, który wschodził leniwie nad horyzontem. Nadchodziła upragniona chwila, na którą Ula z niecierpliwością czekała. Wreszcie miała się przekonać, czy Lazur dotrzyma słowa, sprowadzając do ich świata sefidę. Została jednak przed tym wydarzeniem zaproszona na wystawną kolację. Dostała w prezencie od gospodarza lekką przewiewna sukienkę. Przywdziała z uprzejmości osobliwą kreację i podążyła za jednym ze sług do komnaty, gdzie czekało na nią dużo smacznie wyglądającego jedzenia.  
Po ostatnich wydarzeniach doskwierał jej głód, więc nie czekając na nikogo zaczęła kosztować rozstawione na wystawnym stole przysmaki. Ujrzała owoce morza, pachnące pieczywo oraz potrawy z owocami. Z pewnym dystansem sięgnęła po jedną z potraw. Rozkosz podniebienia, symfonia smaku, to mało aby mogła opisać danie. Przy kolejnym kęsie podniosła wzrok i ze strachem w oczach ujrzała stojącego koło niej mężczyznę. Wyglądał jakby cały czas obserwował współbiesiadniczkę. Odziany odświętnie, sprawiał wrażenie poważnego. Tym razem przywdział ciemny strój, zupełnie jak Falon.  
- Lokalna kuchnia ci zasmakowała? - odezwał się po chwili, podnosząc brew wymownie.
Przełknęła kolejny kęs, czując się nieswojo.  
- W istocie pyszne. - dodała, poprawiając się na krześle.

Usiadł koło niej i również zaczął nabierać na talerz po trochu z każdego dania. Zapanowała niezręczna cisza, przerywana co chwila uderzeniami sztućców o zastawę. Nagle gospodarz zamku sięgnął po dzban z przezroczystym napojem. Napełnił dwa kielichy, podając jeden z nich dziewczynie.
Uniósł kryształowy puchar w górę, na znak toastu. Ula także powtórzyła ten sam gest, wychylając pierwszy łyk. Poczuła dziwny przypływ energii.  
- Co to za napój? - spytała zaintrygowana.
Gospodarz nie odezwał się ani słowem, tylko dalej częstował się jedzeniem. Nie chciał się przyznawać, że doprawił ciecz sekretnym składnikiem. Dawniej, kiedy dopiero zaczynał przygody z płcią przeciwną, uwodził upatrzone niewiasty specjalnie przygotowanymi specyfikami. Lata nauki nad właściwościami roślin, pomogły mu zgłębić tajniki wywarów.  
Ula przypomniała sobie o naukach Semeny. Powtarzała jej do znudzenia, żeby uważała na nieznane potrawy. Po wypiciu połowy napoju coś ją tknęło i niby przypadkiem przewróciła kielich wylewając całą jego zawartość na podłogę.  
- Dolać ci? - zaproponował ochoczo mag, pochylając się nad nieznajomą.
- Nie. - odmówiła wstając od stołu, marszcząc brwi. - Myślałeś, że mnie oszukasz?
- O czym mówisz? Nie rozumiem.
- Dodałeś do napoju zakazanego składnika. Wiem doskonale jak pachnie wyciąg ze Złotolilii.

Nagle Lazur podniósł się z krzesła, podnosząc brwi wymownie. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mu się trafić na niewiastę, która znałaby się na zielarstwie.  
- Skąd znasz tajemną wiedzę? - spytał po chwili zaintrygowany.
- Nie powiem. Chciałeś mnie odurzyć, ale źle trafiłeś. Dowiedziałam się o pewnych szczegółach z twojej przeszłości, także o słabości do niewiast. Musisz być okropnie nieszczęśliwy, skoro nie potrafisz sprawić, aby kobieta zwróciła na ciebie uwagę bez uciekania się do podstępu.
Po tych słowach wyraz twarzy mężczyzny wyraźnie spoważniał, ale Ula odważnie kontynuowała.
- Mnie nie oszukasz i nie otumanisz, czary umysłu też na mnie nie działają, to na wypadek, jakbyś próbował.  
Wstała od stołu, wychodząc na duży taras, aby ochłonąć. Patrzyła jak księżyc coraz wyżej wspina się po niebie. Obawiała się nieznajomego, ale nie zamierzała grać w jego grę. Zdawała sobie sprawę z powagi sytuacji, w razie kłopotów mogła liczyć wyłącznie na siebie.  
Nagle usłyszała kroki, odwróciła się i zobaczyła jak czarnoksiężnik trzymając w rękach dzbanek z magiczną cieczą patrzy na nią świdrującym wzrokiem. Wtem odwrócił przedmiot do góry dnem, wylewając zawartość za barierkę.  
- Proszę, pozbyłem się napoju. - odparł kładąc puste już naczynie na ziemi.
- Po co to zrobiłeś? Trzeba było samemu wypić ...
- Chciałem ci poprawić humor.
- Doprawdy? Pozbawiając mnie świadomości? Nie wierzę ci. - odparła, odsuwając się od czarnoksiężnika zachowawczo.  
- Widziałem jak się wystraszyłaś mnie w sali audiencyjnej, gdy odbierałem życie tamtemu szpiegowi. Potraktowałem cię jak naiwną, pustą niewiastę, którą wcale nie jesteś. Nie potrafię cię rozszyfrować, jesteś inna niż kobiety, które do tej pory znałem.
Ula spojrzała na rozmówcę, starając się pozbierać myśli, chociaż jego błękitne oczy zdawały się hipnotyzować.
- Nie po to tu przybyłam, aby stać się kolejną ofiarą. Ten napój … on nie służył do rozweselania, tylko do ...

Nagle czarnoksiężnik podszedł do niej tak blisko, że aż się przeraziła.  
- Nigdy w życiu nie zrobiłaś czegoś szalonego? Nie marzyłaś aby czasem nagiąć zasady? Kiedy tam na plaży zostaliśmy sami, dałaś się ponieść chwili, czy wtedy myślałaś o innych, czy chciałaś być zwyczajnie szczęśliwa?
Po tych słowach przypomniała sobie o ślubie Semeny, o tym jak Marek zadurzył się w Jasmin. Wtedy nikt nie pytał o jej uczucia, chociaż żal rozdzierał jej serce. Talan również nie powiedziała jej wszystkiego, wysyłając na tę wyspę do nieznajomego czarnoksiężnika. Mogłaby teraz umierać, a nikt nawet by o tym nie wiedział.  
Cofnęła się wgłąb pomieszczenia, schodząc z tarasu roztrzęsiona. Wychodząc z komnaty, w której przygotowana została uczta, wkroczyła do pięknie udekorowanego pokoju. Ze ściany naprzeciw okna,  wypływało źródełko. Woda spływała po schodkach z alabastru, wprost do małego baseniku. Z drugiej strony pomieszczenia mieściła się wygodna kanapa, na której zostały poukładane różnego rodzaju zdobione poduszki. Z sufitu zwisał żyrandol zdobiony kryształami, dzięki czemu delikatne odblaski rozchodziły się wokoło, niczym rozbiegane iskierki. Ula z przerażeniem przypomniała sobie, że zanim się zorientowała co wypija, zdążyła wychylić połowę kielicha. Zakręciło się jej w głowie, usiadła na kanapie, próbując się uspokoić. Odwróciła się, widząc czarnoksiężnika blisko siebie, przeszedł niewiastę dreszcz.  
- Nie waż się mnie tknąć. - oznajmiła mu drżącym głosem.
Mężczyzna powoli zbliżał się coraz bardziej do otumanionej niewiasty, jakby nie zważał na jej słowa. Usiadł blisko niej. Skarciła się w myślach, że zamiast odczuwać paniczny lęk, poczuła ekscytację. Nie wiedziała, czy to działanie napoju, czy z nią jest coś nie w porządku, gdyż nie wyczuwała w nieznajomym wroga w tym momencie.  
Lazur wciąż nie odzywał się ani słowem. Trwali tak chwilę nie wiedząc co dalej się stanie.  
- Chodź pomogę ci wstać. - odparł, chwytając niewiastę w pasie.

Wtem rusałka czując przyjemne ciepło jego dotyku, zarzuciła mu ręce na kark.
Jak zahipnotyzowana zbliżyła swoje usta do jego ciepłych warg. Mężczyzna oddał jej pocałunek, gdyż sam nie umiał się powstrzymać. Oboje padli mimowolnie na miękkie poduszki, opleceni dłońmi, nie szczędzili sobie czułości. Ula nie miała teraz oporów przed dotykiem i pocałunkami nieznanego. Chciała w tym momencie, aby ciepło jego ciała, nie opuszczało jej ani na chwilę. Czarnoksiężnik również poczuł się wspaniale, ich pocałunki wędrowały po ramionach, szyi. Kiedy Lazur złapał się na tym, że jego ręce zsuwają delikatnie ramiączka sukienki dziewczyny, wiedział do czego to wszystko zmierza. Ostatkiem silnej woli odsunął się od rusałki i wciąż rozgrzany z namiętności, wybiegł z pomieszczenia, jakby jakaś siła nie pozwalała mu na więcej. Gdyby to się wydarzyło kilka lat wcześniej z inną kobietą, nie przejąłby się wcale, kontynuując to co zaczęli przed chwilą. Nie liczył by się z niczym, tylko chciał zaspokoić swoje pragnienia. Z Ulą jednak było inaczej, intrygowała go. Z początku zależało mu na tym, żeby tylko ją zdobyć. Jednak zdał sobie sprawę, że tym sposobem straci u niej wszelkie szanse. Obiecał coś dla niej zrobić i postanowił dotrzymać słowa. Uspokoiwszy emocje, z bijącym sercem wrócił do komnaty.
Luna siedziała wciąż na kanapie, nie kryjąc zakłopotania.  
- Zapomnijmy o tym, to tylko działanie napoju magicznego. Nie chciałem cię wykorzystać. - odparł,  chociaż w głębi wciąż żałował, że się opamiętał.
- Nie, to nie napój.  To coś innego. - powiedziała, wstając i zbliżając się do maga.
- Niech zgadnę, zwykle się tak nie zachowujesz. - próbował podtrzymać rozmowę.
- Miałeś rację, cały czas patrzę na potrzeby innych. Teraz otworzyłeś mi oczy. Boję się mówić o tym co czuję, ale zamierzam to zmienić.
Wtem zamknęła wrota od komnaty. Chwyciła mocno za rękę czarnoksiężnika, ciągnąc go za sobą z powrotem na leżankę.  
- Co ty robisz, przecież napój powinien już wywietrzeć. - próbował się tłumaczyć.
- Nie mów nic, liczy się tu i teraz. - wyszeptała do jego ucha niezrażona.
- Jesteś pewna, że tego chcesz? Potem nie będzie odwrotu. - spytał, widząc jej figlarne spojrzenie.  
Uśmiechnęła się zalotnie, a po chwili zatopili się w falach rozkoszy, nie przejmując się niczym.  

Księżyc w pełni roztaczał srebrzysty blask po wyspie. Noc była gorąca, a czyste niebo zdobiły gwiazdy. Łuskowe stworki pozapadały w sen, jedynie straż wciąż tkwiła na posterunku. Nagle jeden z żołnierzy, widząc zbliżającego się ku niemu czarnoksiężnika, wyprostował się przestraszony, czekając na gorzkie słowa swojego pana. Zdziwił się, gdyż jego zgorzkniały władca wyglądał na rozpromienionego. Za nim szła Ula również z uśmiechem na twarzy. Przywdziała sukienkę, w której przybyła do zamku pierwszy raz. Oboje kierowali się na taras na dachu budynku, gdzie mag miał spełnić prośbę przybyłej. Ula pierwszy raz w życiu nie czuła wyrzutów sumienia. Zapomniała o Marku, który i tak był zakochany w kimś zupełnie innym. Zaryzykowała na własną odpowiedzialność, więc mogła mieć pretensje tylko do siebie. Pogrążeni w myślach szli korytarzami, a potem krętymi schodami, aż dotarli na dach zamku. Umieszczony został tam okrągły taras, ogrodzony z każdej strony murem.  
Lazur wiedząc co ma zrobić, zaczął się koncentrować zbierając energię. Wtem przed nimi pojawił się owalny przezroczysty twór, przypominający zwierciadło. Czarnoksiężnik przywołał różdżkę, zatrzymując się przed wywołanym zjawiskiem.  
- Mogę tu przywołać kogo chcesz, w jakimkolwiek świecie się znajduje. - odparł nie kryjąc dumy w glosie - Najpierw sprawdźmy na przykładzie kogoś z twoich znajomych, jak wiele potrafi zdziałać moja magia. Kogo najpierw mam ukazać?
Ula zastanowiła się chwilę, po czym odparła.
- Ukaż mi Talan.
Czarnoksiężnik skinął głową i powierzchnia portalu lekko zawirowała. Nagle zobaczyli śpiącą w najlepsze siostrę Semeny. Ula zaśmiała się, widząc pogrążoną we śnie koleżankę. „Żebyś teraz wiedziała co się wydarzyło” pomyślała w duchu.
- Znam ją. To żona Falona. - odparł zaskoczony.
- Już nie. Potem ci opowiem więcej na ten temat, teraz nie ma na to czasu. Przywołaj Jasmin.
Mężczyzna zakręcił magiczną bronią, po czym powierzchnia zwierciadła zafalowała.

Ujrzeli osobę, dla której rusałka ryzykowała wybierając się na wyspę. Jasmin znajdowała się pod postacią sefidy. Jej biała skóra lśniła, a błękitne pofalowane włosy, targał silny wiatr, gdzieś na wzniesieniu. Miejsce nie przypominało znanego im świata. Na ciemnofioletowym niebie znajdowały się aż trzy księżyce, każdy innej wielkości. Skały połyskiwały metalicznie w zielonkawym odcieniu.  
Kobieta w srebrzystej sukni, okrytej zwiewnym białym płaszczem, wyglądała na zatroskaną.  
- To ona. Jesteś genialny! - wykrzyknęła Ula. - Teraz wystarczy abyś wezwał zgubę, mam tyle pytań do niej. No, na co czekasz, działaj.
Spojrzał na dziewczynę wymownie.  
- Ty to zrobisz.
- Ja? Przecież nie potrafię ...
- Stań przed zwierciadłem i zacznij wołać jej imię. Powinna dostrzec portal, skoro jest tak potężna.  
Ula przysunęła się bliżej do magicznego tworu. Wtedy zaczęła wołać jak najgłośniej potrafiła. Najpierw Jasmin rozglądała się zdziwiona dokoła, nie wiedząc skąd dobiega głos. Nagle odwróciła się i zobaczyła za sobą portal, w którym ujrzała Ulę. Na jej widok przeraziła się, gdyż nie spodziewała się jej w tak odległej krainie.  
- Ula? Jakim cudem? - odezwała się, nie kryjąc zdziwienia.
- Proszę, Jasmin wróć do nas! - błagała Luna, patrząc na sefidę.
- Nie mogę. To skomplikowane.  
Wtedy Lazur nagle poczuł, jakby znał głos nieznajomej, ale rozwiał podejrzliwe myśli, uważając, że przesadza.  
- Jasmin, bez ciebie nasz świat zginie. - kontynuowała niezrażona dziewczyna - Czy to też cię nie przekonuje?
- Jak to zginie? Poszłam od was, żeby nie stała się wam krzywda, tak mi obiecywano. - odparła sefida, unosząc brwi.
- Ktoś cię oszukał. Proszę wejdź w portal, to sprawa życia lub śmierci.
Nagle Jasmin zrozumiała, że coś musi być nie w porządku.

Znała Ulę na tyle, iż postanowiła jej posłuchać. Zbliżyła się powoli do wyczarowanej powierzchni, ostrożnie zanurzyła w niej rękę.  Po chwili wskoczyła jednym susem do środka, niczym wytrawna gimnastyczka. Wpadła z impetem na kamienny taras, najpierw skierowała wzrok na Ulę, nie zauważając stojącego w głąb mężczyzny. Portal zanikł, rozpływając się w powietrzu.  
- Nie masz pojęcia jak straszne rzeczy dzieją się w lesie. Zostawiłaś nas, jak mogłaś to zrobić. - mówiła dziewczyna z wyrzutem, przytulając dawną znajomą.
- Nie mogłam. Zaraz ci wszystko opowiem, możemy zejść z tego dachu? Czuję się nieswojo.  
Nagle jej wzrok skierował się w stronę stojącego nieopodal czarnoksiężnika i w momencie osłupiała. Dawne wspomnienia wróciły, jak niechciane fale na burzliwym oceanie. Nie mogła uwierzyć, że ponownie widzi mężczyznę, który kiedyś złamał jej serce. Jaka to ironia losu, że teraz on sprowadza ją do świata, gdzie poznała Marka. Postanowiła nie zmieniać się na razie w swoją tutejszą formę i pozostać sefidą tak długo jak to tylko możliwe. Wolała nie prowokować dawnych demonów zranionej miłości.

356 czyt.
100%103
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2638 słów i 14898 znaków. Tag: #fantasy

3 komentarze

 
  • AnonimS

    AnonimS 13 lutego

    No to pogromca niewieścich serc ten Lazur...ciekawy odcinek. Pozdrawiam

  • emeryt

    emeryt 12 lutego ip:8979110

    @AuRoRa, dziękuję Tobie za ten kolejny, wspaniały odcinek. Ten wieczór jest fajny dzięki Tobie. Przesyłam pozdrowienia.

  • dreamer1897

    dreamer1897 12 lutego

    Lazur chce przekonać Ulę do siebie wykwintnym jedzeniem i specjalnymi trunkami...czyżby podryw? Piękne krajobrazy i działanie magicznego nektaru jednak zniewoliły Ulę a co! Ona też po tym wszystkim powinna zaznać szczęścia. Nareszcie Jasmin wróciła.  Takie zwierciadło by mi się przydało. Gdyby ktoś miał na zbyciu wystarczy PW.