Druga strona mgły - Część II - 12

W środku groty Ula otworzyła powoli oczy. Leżała wtulona w Marka, który nadal był pogrążony we śnie. Czuła się tak cudownie jak jeszcze nigdy. Nie chciała, żeby za szybko się obudził, gdyż wiedziała, że na tym się skończy jej bliskość z sąsiadem. Nagle poczuła, że chłopak się budzi. Widząc Lunę wtuloną w niego, ogarnął go niepokój. Traktował ją jak siostrę, więc jej rozmarzony wzrok go onieśmielił.  
- Dosyć lenistwa, gdzie Falon?
Dziewczyna rozejrzała się uważnie, wreszcie spostrzegła oboje.
- Tam jest z Amalą. - pokazała na stojących przed grotą przyjaciół.
- Wstań, musimy wyruszać w drogę, daj mi rękę. - odparł, po czym wymownym gestem pomógł jej wstać.
Wyszli na zewnątrz i od razu przywitał ich lodowaty podmuch wiatru, który rozwiewał leżący zewsząd pył śnieżny.  
- Wyspaliście się? - odparował Falon.
- Nie. - odezwał się czarodziej – Dręczyły mnie koszmary, budziłem się co jakiś czas.
Ula nic nie odpowiedziała. Stała jak zaklęta, widząc jak chłopak wpatruje się w Amalę, podczas gdy ją potraktował chłodno.  
- Masz rację, to nie było idealne miejsce do spoczynku. - odparł czarnoksiężnik, kątem oka obserwując Ulę stojącą jak struta przed wejściem do pieczary.
- Dobre i to, w taki ziąb – wtrąciła się Amala, przyzwyczajona do nocowania pod ziemią.
- Jestem głodny jak wilk.- odparł Falon, czując jak żołądek domaga się energii.

Nagle mężczyzna przeglądając sakiewkę zauważył, że skończył się prowiant, który zabrał w drogę. Rozejrzał się wokoło po zasypanej śniegiem dolinie. Nie było tu nic, co dałoby dać się skonsumować. Wtem przypomniał sobie o czarnym smoku, który często mu towarzyszył. Wspiął się na najbliższy głaz i głośnym gwizdem zaczął przywoływać niesforne stworzenie. Smok potrafił w zależności od nastroju pojawiać się, bądź nie. Tym razem jednak w oddali na niebie pojawiła się wpierw czarna kropka, która potem powiększała się coraz bardziej. Falon pełen radości na widok skrzydlatego kompana wymachiwał rękami. Stworzenie zaczęło lądować, wzbijając tumany zmrożonego śniegu w powietrze, zasypując zgromadzonych na ziemi podróżników. Mężczyzna nie czekając ani chwili, podbiegł do smoka kładąc mu rękę na głowie głaszcząc go delikatnie. Wyszeptał do gada jakieś słowa w nieznanym im języku, a ten natychmiast wzbił się z powrotem do lotu.  
- Co to było? - spytała zdziwiona Amala, która pierwszy raz w życiu widziała stworzenie.
Czarnoksiężnik zaśmiał się głośno, po czym podszedł do towarzyszy.  
- To mój przyjaciel Cień. Znam go od skorupki jajka. Ile to razy ratował mnie z opresji, to nie wyliczę. Poprosiłem go, żeby coś upolował w górach. Na tym lodowym pustkowiu nic nie ma.
- Gdzie można zdobyć takiego stwora? - spytał Marek zaciekawiony.
Falon podszedł do chłopaka i z całej siły klepnął go w plecy.  
- Nie zaprzątaj sobie głowy, to nie twoja liga, czarodzieju. Musisz się jeszcze wiele nauczyć. Dojdź do ładu najpierw ze sobą, a potem szukaj własnego monstrum. Z tego co wiem władasz białą magią, więc czarny smok nie jest odpowiedni dla ciebie. Na takiego przyjaciela trzeba sobie zasłużyć ciężką pracą i uporem.  
Chłopak przewrócił oczami słysząc pouczającą mowę czarnoksiężnika. Od razu zrozumiał, że pomimo ich wspólnych przygód, traktował go z góry jak istotę niższej kategorii. Bardzo poruszyło to początkującego czarodzieja, który niedawno uratował ich przed gniewem Jasmin. Przypominając sobie o dziewczynie, ogarnął go smutek.  
- Nie ważne, odnajdźmy Jasmin, może ona pomoże mi zdobyć takiego stwora. Tobie nie będę przeszkadzał. - odparował chłopak, patrząc prosto w oczy swemu rozmówcy.
- Teraz czekamy na smoka. - odezwała się Ula, która na sam dźwięk imienia sefidy, wpadała w skrajny humor.
- Zaraz Cień tu będzie, wyczuwam że się zbliża. - powiedział Falon obserwując niebo.

W istocie z chmur wyłonił się skrzydlaty gad, targając coś w swoich ostrych jak nóż szponach.  Kolejny raz lądując obsypał wszystkich zgromadzonych białym puchem, po czym parsknął i wypuścił z łap zdobycz. Falon przyjacielsko poklepał zadowolonego smoka po grzbiecie, po czym zaczął oglądać co tym razem upolował jego ulubieniec. Wyglądało na dużą jaszczurkę, pokrytą pasiastą skórą. Mężczyzna czarami wiatru połamał pobliskie drzewo, tak aby mieć opał. Zrobił sprawnie miejsce pod ognisko, następnie podpalił drewno ognistym podmuchem. Smok nie cofnął się ani na milimetr, podczas gdy Ula z Amalą odskoczyły jak poparzone.  
- Mogłeś uprzedzić. - odezwała się Ula, przed którą przemknęła kula ognia jak pocisk.
- Jestem głodny, nie przeszkadzać! - odburknął Falon kładąc niedoszły prowiant wprost nad ogniskiem.
Smok nadal nie odlatywał, wpatrując się w upolowaną jaszczurkę złotymi oczami.  
- On tak patrzy, jakby czekał na pieczyste. - zażartował Marek.
- Dam mu trochę, żeby go nie denerwować, potrafi być wybuchowy. - odparł czarnoksiężnik przewracając na zrobionym przez siebie rożnie ich przyszłe jedzenie.
- To zupełnie jak ty. - odparował chłopak, odsuwając się nieco, żeby mężczyzna go nie zaatakował.
W końcu po długim pieczeniu nad ogniem, jaszczurka zaczęła pachnieć jak schabowy. Pomimo okropnego wyglądu wszyscy byli tak głodni, że nie patrząc na nic zabrali się za pałaszowanie mięsiwa. Jedynie Amala nie chciała tknąć ani kawałka, podczas gdy smok połknął swoją porcję naraz, czując że tylko połechtał podniebienie.
- Skosztuj, smakuje świetnie. - namawiał Falon, podając kawałek pieczeni.
- Amala to jest naprawdę dobre. - uśmiechnął się Marek kończąc swoją porcję.
Dziewczyna poprawiła okulary, po czym chwyciła nogę gada i zaczęła delikatnie próbować. Była tak głodna, że jadła ze smakiem nieznany jej pokarm.  
- Kiedy byłem na treningu czarnoksiężników, mieliśmy istną szkołę przetrwania, nie takie rzeczy się jadało. Nikt się nas nie pytał, musieliśmy sami zdobywać wszystko. - odparł Falon, zagłębiając się we wspomnienia z dawnych lat.
- To musiało być ciekawe doświadczenie. Semena też miała taki trening? - spytała zaciekawiona Ula.
- Nie wiem, zapytaj Roany. - zaśmiał się, wyrzucając kości do ogniska.

Wtem smok parsknął głośno i zaczął syczeć pokazując ostre jak brzytwy zęby. Nastroszył skrzydła i pochylił głowę. Przyjaciele oderwali się od jedzenia, gdyż widzieli, że jakaś postać zbliża się szybko w ich kierunku. Marek wyciągnął broń, podobnie Falon i czekali w pogotowiu na nieproszonego gościa. Dziewczyny schowały się tuż za nimi. Nagle w trakcie biegu postaci osunął się ciężki kaptur z głowy, odsłaniając rude kosmyki włosów.
- Skądś znam tę postać, czy to nie Roana? - zauważył Marek.
- Tak, wygląda znajomo, aż za bardzo. Chowaj broń, to na pewno ona. - dodał Falon, uspokajając smoka.
Kobieta zziajana ciężko łapiąc powietrze, starała się uspokoić. Kazali jej usiąść przy ognisku, żeby doszła do siebie. Wyglądała na przerażoną i złą jednocześnie. Bała się jak ma zacząć rozmowę, gdyż nie wiedziała jak czarnoksiężnik zareaguje na jej piorunującą wiadomości.  
- Roano, to jest Amala, władczyni podziemi. Potem ci opowiem jak się poznaliśmy. - przerwał niezręczną ciszę Marek.
- Witaj. - przywitała się, po czym posmutniała.
Widząc czarnoksiężnika, aż ściskało ją w dołku ze zdenerwowania, ale musiała wreszcie wyrzucić z siebie tę przykrą wieść.  
- Falon będę szczera. Semena została porwana.
- Co!? - wykrzyknął mężczyzna. - Żartujesz ze mnie? Przecież była z tobą, to ty ją uczyłaś!
- To prawda, ale ten upiór z lasu podstępnie ją omotał i zabrał nie wiadomo dokąd. Zbagatelizowałam zagrożenie, to moja wina przyznaję. - broniła się Roana.
Falon już chciał wsiadać na smoka i lecieć wprost do lasu, ale wszyscy zgodnie powstrzymali go.  
- Uspokój się! - krzyknęła rudowłosa wiedźma. - Najpierw zanim tam wrócimy mamy misję do spełnienia, żeby się wzmocnić.
- Co ty wygadujesz! Misję? Myślisz że zostawię żonę na pastwę potworów? Mam być spokojny?
- Ochłoń to wytłumaczę. Już mierzyłam się z tym monstrum. Jestem za słaba, ty tak samo. Nie patrz tak na mnie, nawet ciebie by pokonał. Mamy tę samą kategorię mocy, rozumiesz? Musimy podnieść nasze siły i dopiero wtedy zaatakujemy, inaczej nie mamy żadnych szans, wiem co mówię.

Słowa Roany po chwili trafiły do czarnoksiężnika. Tym razem ich przeciwnikiem, nie była zdruzgotana nieszczęśliwie zakochana sefida, tylko coś gorszego. Sam czuł jak potężna to postać, chociaż widział ją tylko z daleka. Usiadł przy ognisku i zamaszystym ruchem wrzucił w niego gałąź, aż rozprysły się wokół iskry. Marek widząc rozpacz w oczach czarnoksiężnika, doskonale go rozumiał. On także utracił dziewczynę i nie wiedział gdzie się znajduje. W jego przypadku dochodziły jeszcze wątpliwości, bo nie wiedział dlaczego zniknęła, podczas gdy Semena wbrew swojej woli została uprowadzona.  
- Dobrze, co to za misja? - spytał ironicznie Falon, patrząc z pogardą na kobietę.
- Mroczne Piaski. Trzeba odnaleźć źródło mocy tajemnej. - odparła ze śmiertelnie poważnym wyrazem twarzy.
- Wspaniale. Mam z tobą iść w inny wymiar i myślisz, że damy radę? Wiesz jak niebezpiecznie tam jest? Można stamtąd nie wrócić. - odparł mężczyzna, zaciskając pięści.
- Tak, ale jak się znajdzie to czego szukamy, nasza moc zostanie podwojona, rozumiesz? Mamy motywację. Aha i bierzemy ze sobą Marka. - powiedziała rudowłosa, przenosząc wzrok na chłopaka.
Czarnoksiężnik zaczął się tak głośno śmiać, że smok patrzył na niego jak na wariata.  
- Zabawna jesteś. On jest za słaby, żeby tam wejść, nie mówiąc o jakiejkolwiek walce. Chyba postradałaś rozum, czyj to był pomysł, twój?
- Nie, Eny. Nalegała, że Marek musi iść. Ocuciłam ją, wybacz nie powiedziałam o tym wcześniej.  
Czarodziej zdziwił się, jednak jeszcze nigdy rady fioletowej pani nie wydawały się takie niedorzeczne. Chociaż gdyby nie ona, nie miałby teraz zdolności magicznych, więc ufał jej bezgranicznie. Ula popatrzyła na sąsiada z troską. Ogarnęły ją obawy, że może więcej go nie zobaczyć.
- Kto to jest Ena? - spytała zdziwiona Amala, nie rozumiejąc nic z ich rozmowy.
Nikt jej nie odpowiedział, zapanowała cisza. Słychać było tylko trzask palących się gałęzi w ognisku i pomruki Cienia, który nie wiedział czy ma wyruszać czy zostać, gdyż Falon stał w gotowości do odlotu w każdej chwili. Czarodziej nie wiedział nic o dziwnej krainie, o której wspomniała Roana, ale rozumiał powagę sytuacji.  
- Więc wyruszajmy w drogę, na co czekamy? - odezwał się po chwili chłopak. - Od razu jak wrócimy trzeba poszukać Jasmin, wiecie jakie to ważne dla mnie. Może jest w niebezpieczeństwie, a już wzmocniony, będę mógł jej pomóc.

Czarnoksiężnik nie wydawał się zadowolony, ale widział z jaką nadzieją patrzy na niego Roana. Miał do niej wielki żal, za nieupilnowanie mu ukochanej, ale zrozumiał że ma szansę się poważnie wzmocnić. W dodatku uważał, że ciągnięcie za sobą maga, będzie dla nich dużym balastem.  
- W drogę, wsiadajcie na smoka i lecimy do bramy wymiarów. - odparł obojętnym głosem Falon, poklepując porozumiewawczo skrzydlatego kompana.
Czarownica wraz z Markiem, zaczęli wspinać się na grzbiet Cienia, po czym Ula wykrzyknęła.
- Stójcie! A co z nami?!
Marek wyciągnął z sakiewki magiczne lusterko i rzucił je w stronę dziewczyn. Ono wylądowało tuż pod stopami rusałki, która podniosła go natychmiast.  
- Po co mi to? - spytała zdziwiona.
- Znajdźcie Talan i Suleza. My niedługo wrócimy do was, a przynajmniej mam taką nadzieję. - odparł chłopak.
- Poradzicie sobie. Jak ich znajdziecie, kierujcie się do mojego zamku. - poradził Falon i zaczął wsiadać na Cienia, wydając mu polecenia w jemu dobrze znanym języku.
Ula nie zdążyła nawet zaprotestować. Trójka obdarzonych mocą przyjaciół była już po chwili w powietrzu i odlatywali gdzieś w dal w nieznanym im kierunku.  

Dziewczyna ścisnęła w ręku przedmiot, po czym popatrzyła na jeszcze bardziej zdezorientowaną władczynię podziemi, która w nie swoim otoczeniu czuła się wyraźnie zagubiona. Księżniczka rusałek wcale nie cieszyła się na myśl o takim towarzystwie. Nie wiedziała czego może się spodziewać po tajemniczej nieznajomej i czy jej pomoże w niebezpieczeństwie czy ucieknie. Popatrzyła na nią raz jeszcze. W dziwnych okularach od Marka, wyglądała śmiesznie, w dodatku nie widać było jej oczu, przez przyciemnione szybki.  
- Jesteśmy zdane na razie tylko na siebie. Trzymaj się mnie i nie oddalaj. Musimy się po drodze poznać, bo kompletnie nic o tobie nie wiem. - zaczęła rozmowę Luna, zerkając na taflę lusterka w poszukiwaniu drogi.
- Jestem bardziej zagubiona niż myślisz. To nie moje środowisko, całe życie spędziłam pod ziemią. Umiem widzieć w ciemności i skradać się bardzo cicho. Walczyć potrafię, gdyż ćwiczyłam z bronią. - odparła dziewczyna pewnym siebie głosem.
- Znakomicie. Za to ja jestem rusałką, więc potrafię wyczuwać rzeczy, o których inni nie wiedzą, umiem oddychać pod wodą, ale to teraz jest nam zbędne, gdyż wszystko zamarzło. W razie poważnego niebezpieczeństwa mogę nas przenieść w inne miejsce siłą woli, ale to już ostateczność, gdyż wyczerpuje to większość mojej energii.
Amala uśmiechnęła się do nowej znajomej przyjacielsko.  
- To już coś o sobie wiemy. Resztę dowiemy się po drodze. I jak udało ci się znaleźć tych, jak im było na imię? Sułtan? - spytała zaglądając przez ramię rusałki na powierzchnię zwierciadełka.
- Nie. - zaśmiała się Ula. - Sulez i Talan, to wodnik i rusałka. Są w porządku, sama się przekonasz. O, pokazał się szlak który do nich prowadzi. Są jeszcze w lesie, ale się przesuwają w naszym kierunku. Będziemy powoli do nich zmierzały, może spotkamy się na skraju lasu.
Amala poprawiła płaszcz z nici pająków i obie wyruszyły w stronę lasu, brnąc w białym puchu pośród czarnych poskręcanych drzew Doliny Zapomnienia. Zerwał się wiatr, który na nowo przywoływał śniegowe chmury. Ula założyła kaptur na głowę, zerkając co chwilę dokąd mają iść. Miała poważne wątpliwości co do celu ich wędrówki, ale nie zamierzała protestować. Jednak tym razem zawiodła się na Marku jeszcze bardziej. Kolejny raz potraktował ją jak młodszą siostrę, której żeby nie plątała mu się pod nogami, dał zajęcie. Była na siebie zła, że posłuchała Semeny i Roany, które odradziły jej zostanie wiedźmą. Czuła jednak, że musi posiadać w sobie talent, o którym nikt nie miał pojęcia. Nie wiedziała w jaki sposób może go wzbudzić, ale bardzo chciała tego. Pogrążona w myślach szła przed siebie, a za nią Amala, która również nie wiedziała co ją czeka w dalszej drodze. Jej myśli wypełniał Valur i Marek. Bardzo chciała odzyskać podziemne królestwo i dać nauczkę krnąbrnemu wojownikowi, który tak mocno ugodził ją w serce i honor. Wiedziała, że teraz jest gdzieś pod ziemią i z pewnością zaprowadza już swoje rządy. Obie pogrążone w myślach, szły w ciszy przez pokrytą śniegiem krainę pełne nadziei na ratunek przed czającym się w lesie upiorem.

AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2799 słów i 15665 znaków. Tag: #fantasy

3 komentarze

 
  • dreamer1897

    Ula liczy na Marka ale mnie się wydaję, że tylko dla Meli jest miejsce. Jednak liga Falona nie jest jeszcze dla Marka choć i ja chciałbym mieć takiego smoka :dancing:

  • AuRoRa

    @dreamer1897 Jasmin nie ma z nimi, ale Marek o niej wciąż myśli, na przekór dziewczynom, które o niego zabiegają. Smok przydatny, upoluje, podwiezie :D

  • emeryt

    @AuRoRa, dopiero teraz mogłem się dorwać do tego, kolejnego odcinka. Dziękuję Tobie za niego. Jest, jak zwykle bardzo dobry. Wygląda jak wstęp do dalszych, ciekawych wydarzeń. Przesyłam pozdrowienia.

  • AuRoRa

    @emeryt dzięki, miło wiedzieć, że ma się czytelników. Przyjaciele będą musieli się zebrać w obliczu wspólnego wroga, ale jak to po drodze spotkają ich różne przygody ;)

  • AnonimS

    Wielkie niebezpieczenstwo, powazne zadania a panienki tylko   myślą gumek od majtek o Marku. :) bardzo dobra część.

  • AuRoRa

    @AnonimS dzięki, tak bywa, że zauroczenie zaburza kontakt z realiami ;)