Druga strona mgły - Część 14

Tymczasem Marek również wędrował wśród burzy po lesie. Mokre ubranie, stanowiło dyskomfort, zapadający zmrok, nadciągał nieubłaganie. W dodatku musiał zerkać na drogę wytyczoną w lusterku, prowadzącą do kryjówki Uli. Chciał odnaleźć zagubioną, ale miał nadzieję, że zła czarownica nie zrobiła jej żadnej krzywdy. Chciał tylko ją ujrzeć i bezpiecznie odprowadzić do domu. Wolałby, żeby zapomniała, że kiedykolwiek była rusałką i aby nie dowiedziała się w żaden sposób o jego nowych zdolnościach. Chciał znaleźć się w bezpiecznym domu, przeglądając galerię zrobionych przed laty zdjęć. Jednak Jasmin obiecała mu, że go znajdzie. Brzmiało to intrygująco, wspominała o zmienionym wyglądzie, że gdy ją ujrzy wszystko się zmieni. Kim mogła być? Czemu miałby ją bardziej znienawidzić niż teraz? Nie dawało mu to spokoju. Szalone pocałunki z nimfą, zostały mu głęboko w pamięci i wracały jak fale uderzające o brzeg oceanu. Otrząsnął się z przemyśleń, kolejny raz przecierając lusterko ze strug wody. Wyglądało na to, że zbliża się do chatki na drzewie, którą widział niedawno w zwierciadełku. Burza powoli uspokajała się, choć nadal mocno padało. Marek na chwilę schował się pod większym, omszałym kamieniem, aby odpocząć. Błyski na niebie oddalały się coraz bardziej, a grzmoty cichły. Wyglądało na to, że maszerował całą noc, gdyż powoli robiło się szarawo. Deszcz przestał w końcu padać, a niebo pojaśniało poranną jutrzenką. Wyruszył więc dalej w drogę, targany wątpliwościami. Zdawało mu się, że jest już na miejscu, gdyż zobaczył stare drzewo z domkiem , oraz jeziorko otoczone bagiennym terenem, na który się nie zapuszczał. W chatce paliło się światło. Postanowił więc ostrożnie zbliżyć się w jej okolicę. Nagle zauważył, że drzwiczki się uchylają bardzo powoli i wykrada się nimi półnagi chłopak. Nie mógł wiedzieć kto to taki. Postanowił mimo wszystko przyjrzeć się mu uważniej.  
- Stój! - zawołał Marek, ale wodnik zaczął szybko uciekać.
Marek w mig go dogonił, gdyż treningi Koro mocno poprawiły jego kondycję.
- Puść mnie! Muszę uciekać stąd jak najdalej. Nie przeszkadzaj mi! - krzyczał przerażony Sulez.
- Spokojnie. Nic ci nie zrobię, przed kim uciekasz, przed Czarna rusałką?
- Nie, przed kimś o wiele gorszym. - powiedział z przerażeniem w oczach.
- A co robiłeś w domku czarownicy?
- Opowiem ci wszystko, ale chodźmy dalej od tego miejsca, błagam cię! - chłopak padł na kolana oglądając się jednocześnie, czy rusałka przypadkiem nie wstała.
- Dobrze, więc chodźmy, może do tej jaskini tam dalej, widzisz? - odparł Marek pokazując na skałę pokryta mchem.
- Może być, byle szybko.

Marek przeklinał w duchu, że znajdował się tak blisko Uli, a znów nie mógł jej ujrzeć. Jednak wodnik wydawał się bardzo wystraszony, więc postanowił go spokojnie wysłuchać. Weszli do małej groty i dopiero wtedy błotniak odetchnął.  
- Jestem Sulez, wodnik. Czekaj, czy myśmy się kiedyś nie spotkali? - zaczął się przyglądać chłopakowi z przymrużonymi lekko oczami.
- Mam na imię Marek.
- O nie! To ty chcesz zniszczyć las! - wykrzyknął Sulez
- Czekaj, nie uciekaj! - zatrzymał go chłopak – Zapytam najpierw, czy rozmawiałeś z pewną rusałką ubraną na biało o długich blond włosach?
Błotniak zdziwił się skąd to wszystko wie, ale pokiwał potakująco głową.  
- Uspokój się, jestem czarodziejem i nie chcę niszczyć żadnego lasu ani niczego innego. Drugie pytanie, czy ta rusałka ma na imię Jasmin?
Wtem wodnik otworzył szeroko usta ze zdziwienia i pokiwał kolejny raz na tak.  
- Zabawne, ale chyba pół lasu ją zna.
- Doprawdy, chyba masz rację. Opowiem ci co mi się przydarzyło, nie uwierzysz.
Sulez zaczął opowiadać wszystko od początku, od momentu jak przez niego Marek uciekł, oraz  jak sam przyprowadził nimfę do wioski, a kiedy zaczął opowiadać dalej, jak się z nią całował, chłopaka ogarnęło dziwne uczucie. Z jednej strony miał ochotę użyć siły i powalić na ziemię biednego wodnika, z drugiej zaś wiedział, co Jasmin potrafi. Poczuł do niej pogardę, jak mogła uwodzić naraz dwoje nieświadomych młodzieńców. Utwierdziło go to w przekonaniu, że nie może jej ufać. Potem błotniak dodał o wyprawie przez las w burzę oraz o tym, że rusałka użyła czarów o niewyobrażanej sile. Na końcu wspomniał co robiła w chatce, knując przeciwko Czarnej rusałce. Marek zrozumiał, że w środku domku, nie znajdzie ani Uli, ani czarownicy, tylko pogrążoną we śnie Jasmin. W pierwszej chwili chciał iść tam, wygarnąć co o niej myśli, ale szybko ochłonął. Z tego co mówił wodnik, to chciała skrzywdzić jego sąsiadkę, nie mógł do tego dopuścić. Otworzył lusterko i jeszcze raz wywołał obraz nastolatki. Tym razem zobaczył, że siedzi gdzieś głęboko pod ziemią z dwoma czarownicami.
- Kto to jest? - zapytał zaciekawiony Sulez.
- Znajoma, którą zagubiłem w lesie. Ma na imię Ula.
- Jaki ten las mały, spotkałem ją niedawno.
- Naprawdę? - uradował się Marek – I co? Jak się czuje?
- Wyglądała na szczęśliwą, ale nie wiem czemu siedzi z tą wiedźmą Semeną.
Chłopak pomyślał, że może skoro został czarodziejem, to coś podobnego spotkało Ulę, tylko ze strony sił zła. Przeszły go ciarki na samą myśl. Nie dość, że rozwścieczył Jasmin, która nie wiadomo kim jest naprawdę, to jeszcze z Uli zrobili czarownicę.  
- Sulez? Pójdziesz ze mną szukać tej dziewczyny? Zanim Jasmin ją znajdzie?
- Nie ma problemu, wolę z tobą podróżować, niż z tą nieobliczalną rusałką, co niszczy rękami drzewa.
Podali sobie dłonie na zgodę, jakby nigdy między nimi nie było konfliktu. Wyszli ostrożnie z groty, kierując się ścieżką, wytyczoną na powierzchni zwierciadełka. Czekała ich długa droga, ale przynajmniej nie kroczyli przez las samotnie.  

*****

Głęboko pod ziemią w jaskini, Ula wraz ze swoją nauczycielką, pomagały Roanie przygotowywać jedzenie. Obierały ze skórki podziemne owoce i wyciskały z nich sok. Xyn uciekał jak najdalej, żeby nie zostać pochlapanym słodkim nektarem. Czarownica przygotowywała w tym czasie tutejsze ryby, które różniły się znacząco od tych, które widywała w strumieniach czy jeziorach. Zamiast oczu miały czułki, oraz były malutkie. Krzątając się przy przygotowaniach, Roana przypomniała sobie, że nie przyniosła ważnego składnika.  
- Semeno? Pamiętasz gdzie rosną cemonowe grzyby? - zapytała pospiesznie.
- Oczywiście, jak mogłabym zapomnieć, pewnie mam iść je pozrywać?
- Byłoby miło, bo ja oprawiam ryby.
- W porządku, ale trochę mi to zajmie, za ten czas zaopiekuj się Ulą. - odparła zatroskana Czarna rusałka.
- Zapewniam cię, że nie będziemy się w tym czasie nudziły. - zażartowała czarownica.
Semena oddaliła się gdzieś, wychodząc z pomieszczenia. Zapanowała niezręczna cisza. Roana nie wiedziała jak zacząć rozmowę, ale w końcu się odezwała pierwsza.
- I jak tam po naukach u Semeny?
- Zdobyłam więcej wiedzy, niż w szkole wśród ludzi. Semena uczyła się od Ciebie?
- Oczywiście. Początki były trudne, ale sama widziałaś co teraz potrafi. - zaśmiała się Roana przerzucając oporządzoną rybę do miski.
- Jak ona tu trafiła, droga jest bardzo zawiła. Nie wiedziałabym, że tutaj ktoś mieszka.
Trafiła na trudny temat, gdyż czarownica zamilkła. Denerwowała ją cisza, więc kontynuowała.  
- Semena była kiedyś zwykłą rusałką, prawda?
- W istocie. - odezwała się po chwili Roana. - Musiała dowiedzieć się o mnie od moich znajomych czarownic. Widocznie mnie polecały, skoro przebyła tak daleką drogę. Pamiętam jak dziś, że padła na kolana, żebym uczyniła ją wiedźmą.
Ula się zdziwiła, że Czarna rusałka mogła błagać kobietę o przejście na stronę mroku.  
- Nie chciałam, aby została tym kim jest teraz. Kosztowało ją to wiele bólu i wyrzeczeń. Rusałki posiadają zdolności, ale nie takie jak czarownice. Musiała najpierw wchłonąć magiczną moc. Uwierz, to zmienia od środka. Od urodzenia jestem czarownicą, ale Semenę podziwiam jak to dzielnie zniosła. Towarzyszy przy tym nie mały ból.  

Dziewczyna wyciskając owoce zastanawiała się co ma powiedzieć, ale kobieta kontynuowała.
- Skrzywdzili ją do głębi. Kochała potajemnie tego czarnoksiężnika, a okropna Jasmin wyrządziła jej piekło. Kiedy wysłuchałam jej historii, pomimo wszystko postanowiłam pomóc. Wie, że już nigdy nie będzie mile widziana u rusałek, ale kiedy uznały ją za czarownicę, postanowiła nie wyprowadzać ich z tego przekonania i nią w istocie zostać. Być może miała cicha nadzieję, że dzięki temu odzyska Falona, kto to wie.
- To smutne. Chciałabym jej pomóc, ale nie wiem co robić. Nie mam żadnych mocy. Jeżeli potrzeba to też zostanę czarownicą, jeśli tylko to jej pomoże.
- Nie waż się nawet! - oburzyła się Roana. - Masz inne zadanie do wykonania. Twoje przeznaczenie to moc dobra. Twoje znamię na ramieniu świadczy, że jesteś wysoko urodzona.  
Dziewczyna obróciła wzrok w stronę swojego ramienia i zaczęła baczniej przyglądać się sobie.  
- Kim jestem, nie rozumiem? - zapytała zdziwiona.
- Księżniczką moja droga, nie może być inaczej.
Dziewczyna wypuściła owoc, który poturlał się po podłodze. Nie wierzyła, aby to mogła być prawda. W tym momencie do pokoju weszła Semena. Postawiła koszyk z grzybami na stoliku i podeszła do Uli widząc,że źle wygląda.  
- Co ty jej zrobiłaś? - wystraszyła się Czarna rusałka, przytulając osłupiałą dziewczynę.
- Semeno, zdziwi cię co powiem, ale Luna się odnalazła.
- Tak? A gdzie ona jest?  
Roana uśmiechnęła się, odłożyła ryby pokazując na gościa porozumiewawczym gestem.  
- Siedzi tutaj i obiera owoce. - powiedziała i wyszła zostawiając je same w pomieszczeniu.
Semena patrzyła zdziwiona na zszokowaną Ulę. Wyglądała tak, jakby widziała ją pierwszy raz na oczy. Dziewczyna wstała ze stołka, chcąc zrobić krok, ale natychmiast straciła przytomność. Semena do niej podbiegła, a łza spłynęła jej po policzku.  

Kobieta szybko położyła nieprzytomną na łóżko, cucąc specjalnymi olejkami. Kiedy otworzyła wreszcie oczy, popatrzyła na Semenę, jakby pytała, czy śni.
- Wasza wysokość, jak mogłam cię tak źle traktować. Wszyscy myśleli Luno, że nie żyjesz, a tu taka radość.
- Wstań. - powiedziała Ula pośpiesznie. - Traktuj mnie tak samo, bo nic się nie zmieniło, jestem Ula, pamiętasz? I niech tak pozostanie. - po tych słowach wstała i dalej zaczęła obierać resztę owoców.
Semena wyszła do Roany, żeby porozmawiać. Wiedziała, że Uli jako Lunie grozi więcej niebezpieczeństw, o których nie ma pojęcia. Dotarło do niej dlaczego Jasmin tak zależało na odnalezieniu niewiasty. Wyglądałoby na to, że chce jej zrobić krzywdę.  
- Jak zorientowałaś się, że Ula to Luna, nawet mnie nie przeszło to przez myśl.
- Jestem czarownicą nie z wyboru a urodzenia, więc mam pewne zdolności,których ty nie posiadasz. Od razu kiedy ją zobaczyłam, wiedziałam, że jest w niej coś wyjątkowego. Mogę być pewna, że tak samo wyczuła ją Jasmin.
- Czy to możliwe, abyśmy miały do czynienia z sefidą? Co takie istoty potrafią?
Roana zamyśliła się chwile, po czym poszła po kielich z trunkiem. Wychyliła porządnego łyka, jakby chciała upić zmartwienie.
- Rzadko się mylę. Musiała niedawno odkryć kim jest, ma ukryty plan, o którym się nie dowiemy. Sama pewnie nie wie dlaczego to robi. Te istoty mają taką mentalność, są z gruntu złe. Nie słyszałam o dobrych sefidach. Trzeba ją powstrzymać zanim odgadnie, co tak naprawdę potrafi zdziałać.
Semena również sięgnęła po kielich, wyobrażając sobie straszne sytuacje. Pamiętała koszmarne opowieści z dzieciństwa o sefidach, wystarczyła jedna aby doprowadzić do tragedii.  
- Przecież Jasmin jest od dziecka rusałką, pamiętam ją od maleńkiego, dlatego się z nią przyjaźniłam i ufałam jej. Dopiero później coś się w niej odmieniło, nie zauważyłam kiedy.
- Być może doszło do niej kim jest i realizuje swój plan powoli.
- A jak wyglądają sefidy bez swojego kamuflażu?
- Tego nikt nie wie. Ta istota, co zaatakowała dawno temu, cały czas miała postać kobiety. Zginęła, została roztrzaskana w pył, zanim rozwinęła swoje zdolności w pełni. Taki koniec jest im pisany, inaczej nas czeka zagłada.
Rusałka zamyśliła się. Zrobiło się jej żal Jasmin, pomimo wyrządzonych krzywd. Czyżby została zaprogramowana na zniszczenie, nie zdając sobie z tego sprawy? Musi zginąć, aby zapanowała równowaga, przerażało ją to w głębi duszy.
- Roano, kiedy wychodzimy na powierzchnię?- zapytała zniecierpliwiona kobieta.
- Im wcześniej tym lepiej, nie ma na co czekać. Jeżeli to co przeczuwam jest prawdą, to aż boję się o nasz los. Zjemy, wezmę ze sobą amulety i możemy wyruszać. - odparła czarownica wychodząc, aby dokończyć swoje obowiązki.
Rozumiała, że czasy są niespokojne, więc kolejny konflikt jest nieunikniony. Na myśl o tym, że będzie zmuszona wyjść na powierzchnię, przechodził ją dreszcz emocji.

AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2412 słów i 13380 znaków. Tag: #fantasy

4 komentarze

 
  • AnonimS

    No właśnie Autorko expresowe tempo. Nie było mnie parę dni a tu taka ilość do czytania.ciekawy odcinek we,Ustki się powoli wyjaśnia. Pozdrawiam

  • AuRoRa

    @AnonimS dzięki :) Cieszę się, że się spodobało. Tajemnice powoli się odkrywają.

  • dreamer1897

    Jasmin musi odzyskać Falona, to nie może się nie udać. Miłość zawsze wygrywa <3

  • AuRoRa

    @dreamer1897 Uczucie jest bardzo ważne, bohaterowie to powoli odkrywają. :D

  • dreamer1897

    @AuRoRa I tak ta historia właśnie przyciąga czytelników, swoim klimatem i urokiem.

  • mydream2017

    Luna wróciła do żywych :jupi: Ekspresowo uraczyłaś nas kolejną częścią :dancing:

  • AuRoRa

    @mydream2017 dzięki, Luna dopiero się dowiedziała kim jest naprawdę. ;)

  • emeryt

    @AuRoRa, tak szybko i tak wspaniale. Mile mnie zaskoczyłaś. Dziękuję i jak zwykle życzę Tobie powodzenia i w dalszym ciągu tak wspaniałej weny.

  • AuRoRa

    @emeryt dzięki, staram się pisać w miarę możliwości :)