JW Agat Rozdziały XXXVI -XXXVII

JW Agat Rozdział XXXVI

- No? Niby jaka? - warknęła zła, natychmiast przyjmując postawę obronną. Dawid patrzył na nią smutno. Długo zbierał się, by wreszcie powiedzieć:
- Że jesteś zdolna do zdrady.
- Co?! Dawid, powiedz ty mi czy te loty MiGami już zupełnie pozbawiły cię mózgu, by gadać, jełopie, takie bzdury? Co ty masz w tym swoim łbie, że dochodzisz do takich wniosków? - Marcie puściły nerwy i nie przejmowała się tym, że prawdopodobnie słyszą ją sąsiedzi. - Jak możesz w ogóle wysuwać takie supozycje, że zdradzam cię z Pawłowiczem, z którym łączy mnie tylko stopień wojskowy i przynależność do jednej jednostki. Zawiadamiam cię uprzejmie, jełopie jeden, że cię kocham i nigdy, powtażam nigdy cię nie zdradziłam i nie zdradzę!!! I weź to wreszcie zrozum.
Cokolwiek zbity z tropu wybuchem Marty, Dawid już chciał coś powiedzieć, gdy odezwał się dzwonek do drzwi. Wciąż wściekła na męża kobieta poszła sprawdzić kto to. Po otwarciu drzwi jej oczom ukazało się dwóch funkcjonariuszy policji, jeden w stopniu sierżanta, drugi aspiranta, czyli obaj niżsi stopniem od niej.
- Słucham? - zapytała grzecznie, jednocześnie zastanawiając się, który z sąsiadów nasłał na nich patrol.
- Otrzymaliśmy zgłoszenie, że w tym mieszkaniu słychać kłótnię.
- Doprawdy? To już nie mogę pokłócić się z mężem?
- Proszę wybaczyć, lecz w pani stanie... No cóż. Nie jest to raczej wskazane - odrzekł aspirant. - Czy moglibyśmy jednak prosić o państwa dokumenty?
- Moment... Dawid, daj legitymację. - sama sięgnęła do leżącej na pobliskim stoliku torebki. No ale jak to z damską torebką bywa, znajduje się w niej wszystko, więc koniec końców mężczyzna podał policjantowi swoją legitymacją jako pierwszy. Sierżant spojrzał na niego lekko zmrużonymi oczami, potem zerknął na grzebiącą wciąż w torebce Martę i mruknął:
- Jesteście żołnierzem, kapralu. Wiecie co wam grozi za znęcanie się nad cywilem...
- Tyle że mój mąż się nade mną nie znęca, sierżancie - powiedziała Marta sucho, również podając mu swoją legitymację wojskową, otwartą już, by bez przeszkód mogli dostrzec jej stopień wojskowy.
Efekt był piorunujący. Obaj mężczyźni, gdy tylko dostrzegli, że rozmawiają z żołnierzem dużo przewyższających ich obydwu rangą, momentalnie zmienili ton rozmowy- stali się wręcz potulni i zaniechali najwyraźniej słownego upomnienia, które chcieli zastosować. Spisali tylko dane obojga małżonków i salutując Marcie jako wyższej stopniem, odeszli jak niepyszni. Marta zamknęła za nimi drzwi i nagle znalazła się w objęciach Dawida.
- Przepraszam cię, że byłem takim debilem. Że naraziłem cię na tak wielki stres... Dopiero dzisiaj, gdy Pawłowicz mi przychrzanił, zrozumiałem jakim cwelem byłem, pozwalając sobie na takie głupie myśli. Przez ten swój upór o mało was nie straciłem - szepnął jej do ucha.
  
*´¯`*.¸¸.*´¯`*   *´¯`*.¸¸.*´¯`*
  
Rok później
  
- Czemu ten cholerny telefon dzwoni w niedzielę o siódmej rano? - jęknęła Marta, sięgajęc ponad Dawidem. Ten mruknął tylko by wracała do łóżka i próbował ją objąć, ale wyrwała mu się i chwyciła za telefon. Nie patrząc kto dzwoni, odebrała i warknęła tylko:
- Czego? Jest niedziela!
Głos, który napłynął do niej z drugiej strony sprawił, że natychmiast przestała pyskować.
- Miętkiewicz! Bierz dupę w troki i zapierdalaj do jednostki! Widzę cię tutaj za pół godziny! Pod blokiem czeka na ciebie samochód. - Gąstała był masksymalnie wkurwiony. Zanim zdążyła coś odpowiedzieć, rozłączył się. Wyskoczyła z łóżka, nie zwracając uwagi na protestującego Dawida i zaczęła ubierać się w przerzucony przez oparcie fotela mundur.
- Co jest? - Dawid był zdziwiony jej zachowaniem.
- Nie mam, kurwa, pojęcia. Pułkownik kazał mi być za pół godziny w jednostce. Podesłał mi auto. Muszę lecieć - powiedziała, chwytając swoją czapkę z fotela i pocałowała go w policzek. - Nadia będzie spać tak gdzieś do dziewiątej, Michał jeszcze z godzinkę. Jakbyś nie mógł sobie z nimi poradzić, to dzwoń po nianię.
- Marta, ale co się dzieje? - Dawid wstał z łóżka i złapał ją za rękę. Zanim zdążyła mu cokolwiek odpowiedzieć, tym razem rozdzwonił się telefon mężczyzny. Po równie krótkiej rozmowie rozłączył się i wydzwonił opiekunkę do dzieci, każąc jej być u nich w domu za piętnaście minut. Marta przeczekała jeszcze te dwie rozmowy i zadała mu to samo pytanie co on jej przed paroma chwilami.
- Dzwonił mój dowódca. Mam być za półtorej godziny w jednostce. Też nie wiem co się dzieje. Poczekam jeszcze na Paulę i jadę. Jakbyś wiedziała coś pierwsza, to dawaj znać.
- Jasne - odparła krótko i już jej nie było. Zbiegła schodami na parking, na którym czekał już samochód należący do jednostki. Emblematy GROMU biły przechodniów po oczach, wobec czego kilku z nich zatrzymało się w pobliżu, czekając na rozwój wypadków. Wśród nich była również rodzina mieszkająca pod Martą i Dawidem. Teraz, gdy zobaczyli kobietę w mundurze i czapce oficerskiej wsiadającą do samochodu polskich sił zbrojnych, zamurowało ich doszczętnie, bowiem nie sądzili nigdy, że ich sąsiadka jest żołnierzem.
Tymczasem, gdy tylko za Martą zatrzasnęły się drzwi służbowego mercedesa, kierowca ruszył z kopyta. Wcisnęło ją w fotel. Zapięła pasy i dopiero wtedy zerknęła na siedzącego obok niej drugiego pasażera- Pawłowicz.
- Cześć. Wiesz może co się dzieje? - zapytał ją.
- A skąd! - odparła. - Niecałe pół godziny temu to ja jeszcze smacznie spałam. Pułkownik jest coś wzburzony, nie sądzisz?
- Tak, i ja to zauważyłem - przyznał jej rację. - Ciekawe o co może chodzić. Nie pamiętam by był kiedykolwiek taki podenerwowany... Może mamy jakąś kontrolę?
- Zobaczymy na miejscu.

JW Agat Rozdział XXXVII

Samochód zatrzymał się po niecałej pół godzinie szaleńczej jazdy przed budynkiem głównym dowództwa. Żołnierze wypadli niemal z niego i biegnąc, dopadli w końcu drzwi pułkownika. Marta pierwsza opanowała oddech i lekko zapukała. Chwilę później oboje znaleźli się w otoczeniu trzech innych dowódców grup Jednostki Wojskowej GROM.
- Pani, panowie - zaczął ich dowódca, gdy tylko drzwi zostały za nimi zamknięte. - Zmuszony zostałem zawezwać was tutaj wszystkich w trybie natychmiastowym, bowiem sytuacja nie jest bezpieczna. W porozumieniu z ministrem obrony narodowej, GROM od dnia dzisiejszego przejmuje główne dowodzenie naziemnymi siłami zbrojnymi Rzeczpospolitej Polskiej i podlegamy bezpośrednio ministrowi.
Zebrani popatrzyli po sobie niczego nie rozumiejąc, ale widąc, że to bardzo poważna sprawa, żaden z nich nie odważył się przerwać pułkownikowi. Ten widząc ich miny, kontynuował dalej.
- Od dnia dzisiejszego nasze decyzje podejmowane są w trybie natychmiastowym i są nieodwołalne. Widzę, że jesteście zaniepokojeni zaistniałą sytuacją i wcale wam się nie dziwię. Ja też jestem zdegustowany tym, co się dzieje.
- Pułkowniku - Marta ośmieliła mu się przerwać. - Przepraszam za swą impertynencję, ale co się takiego dzieje?
- Przykro mi to mówić, ale najwyraźniej szykuje nam się wojna. Wczoraj pięć minut przed godziną jedenastą wieczorem Rosja ogłosiła, że nie zgadza się z suwerennością Białorusi i zapowiedziała, że zaatakuje każdego, kto udzieli jakiegokolwiek wsparcia rządowi białoruskiemu. Jednocześnie Chiny, obydwie Koree, Iran, Irak, Syria, Kuba i Afganistan oraz z musu Ukraina, poparły działania Fedaracji Rosyjskiej, wchodząc z nią w koalicję. Państwa bloku zachodniego, w tym Polska, oraz Stany Zjednoczone, Kanada, Japonia, RPA, Turcja i Emiraty Arabskie otwarcie opowiedziały się za pomocą Białorusi, nawet jeśli będzie oznaczało to użycie broni nuklearnej.
- Pułkowniku... Jakie wobec tego jest nasze zadanie? - odezwał się blady jak ściana Pawłowicz.
- Zwerbowanie jak największej ilości rezerwowych żołnierzy. W życie wchodzi również natychmiastowo, zasadnicza służba wojskowa.
W pomieszczeniu zapadła głucha cisza. Żołnierze byli wstrząśnięci zasłyszanymi informacjami. To wyglądało na jeden z poważniejszych konfliktów wojskowych od czasu Zimnej Wojny.
- Pułkowniku, czy będziemy współpracować z jednostkami z innych krajów? - zapytała Marta.
- Oczywiście. Tuż przed telefonem do was, Miętkiewicz, otrzymałem wiadomość z ministerstwa, że razem z francuską Forces Specialés, kanadyjskimi siłami specjalnymi i brytyjskim SASem mamy opracować plan ataku.
- Ataku na co? - zainteresował się major Szczygieł, wysoki czterdziestolatek, milczący do tej pory.
- Mamy odciąć siły rosyjskie przed atakiem na stolicę i rząd białoruski.
- Skąd wiemy, że napewno zaatakują naszego sąsiada? - odezwał się porucznik Mrozik, najmłodszy stopniem spośród obecnych w gabinecie.
- Stąd, że już wkroczyli na teren Białorusi. Z użyciem broni. I jest to atak na członka Nato. Nie możemy o tym zapominać - wyjaśnił pułkownik. - Z pomocą innych jednostek specjalnych dysponujemy naprawdę sporym wywiadem. Wspomagani jesteśmy oczywiście przez nasze armie, lotnictwo i w razie koniecznosci marynarki wojenne.
  
*´¯`*.¸¸.*´¯`*   *´¯`*.¸¸.*´¯`*
  
- Witam. To jest kapitan Marta Miętkiewicz, ja jestem kapitan Tomasz Pawłowicz i mamy przyjemność współpracować z panami w tej niezbyt miłej sytuacji - powiedział żołnierz witając się z dowódcami z innych jednostek. Z niejakim niesmakiem zauważył, że panowie przyglądają się Marcie z pewnym uznaniem. Marta też to dostrzegła, ale skupiała się przede wszystkim na akcji. Uprzejmie przywitała się ze wszystkimi i pozwoliła gadać swojemu koledze. Ona sama była zbyt niewyspana, by rozpoczynać tak ważną odprawę. Słuchała tylko uważnie, przyglżdając się pozostałym żołnierzom. Po chwili do ich grupy dołączyli snajperzy, którzy mieli ochraniać poszczególne oddziały w czasie wykonywania zadań. A przedostanie się niezauważonym na teren Mińska i wydostanie z okupowanego terenu prezydenta i ministrów należało do jednej z bardziej niebezpiecznych akcji, w jakiej chyba wszystkim obecnym przyszło uczestniczyć. Zwłaszcza, że Rosjanie byli zdeterminowani i gotowi na wszystko.

elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda, użyła 1806 słów i 10467 znaków.

3 komentarze

 
  • igor

    Scenariusz szykuje się naprawdę ekscytujący  :faja:

  • elenawest

    @igor ;-)

  • igor

    @elenawest co prawda takie przekazanie dowodzenia nie mogło by mieć miejsca no ale na potrzeby opowiadania spoko

  • elenawest

    @igor dzięki za info, wezmę je pod uwagę w kolejnych opkach :-D

  • Alex97

    Cudowne :) jak zawsze zreszta. Tylko niech wyjda z tego cało. Zreszta.. Ufam Ci bo wuem ze cokolwiek byś nie napisala i tak będzie rewelacyjne :*

  • elenawest

    @Alex97 dziekuje bardzo :-D

  • juliq07

    Znowu to ja muszę prosić? Proszę, proszę, proszę, proszę, proszę, niech im się nic nie stanie. A przynajmniej niech przeżyją :*

  • elenawest

    @juliq07 jeszcze sama nie wiem jak tę akcję zakończyć :-P