Czy to jest miłość, czy to jest kochanie? - cz. trzynasta

Po ponownym wysiłku, poczułem nieprzepartą ochotę na drzemkę, ale że obiecaliśmy Eli i dziadkowi, że wrócimy do przystani o przyzwoitej porze, przed zachodem słońca, bałem się, że możemy zaspać. Widziałem po Zosi, że też chętnie by się zdrzemnęła.
          Zaproponowałem więc Zosi prysznic, aby przegonić senność czy znużenie z naszych ciał, ona jednak patrząc na plażę, miała już w głowie inne zamiary.
- Jak głęboka jest tutaj woda? - zapytała.  
- Około dwa i pół metra, dlaczego pytasz? - odpowiedziałem pytaniem, patrząc na wskaźnik.
          Siostra nie czekając na moją odpowiedź, skoczyła z burty łodzi i zanurkowała.  
- Chodź, woda jest cudowna! - krzyknęła w moją stronę, kiedy się wynurzyła.
          Kłamała, bo woda wcale nie była taka cudowna. Kiedy wskoczyłem w ślad za nią do wody, moje nagrzane ciało zetknęło się z wodą o znacznie niższej temperaturze, co nie należało do zbyt przyjemnych doznań.  
          Chłodna woda skądś napływała, bo wyczułem wyraźnie chłodniejszy nurt, poniżej lustra wody. Siostra też to odczuła, bo jej sutki podrażnione chłodem, sterczały dumnie, jak na pokazie, odwrotnie niż mój kutas i woreczek, które skurczyły się wyraźnie pod wpływem chłodu i schowały w głąb ciała.  
          Dopłynęliśmy do plaży i w miarę wysoka temperatura oraz gasnące słońce, dość szybko osuszyło i rozgrzało nasze ciała. Trzymając się za ręce, wędrowaliśmy czystą, piaszczystą plażą, w stronę małego, pokrytego trawą i krzakami pagórka.  
          Kiedy doszliśmy na szczyt tego pagórka, co kosztowało nas trochę wysiłku, zobaczyliśmy, że jesteśmy na małej wyspie. Widok na jezioro oszałamiał pięknem. W tej części jeziora nie widzieliśmy żadnych innych łodzi czy pływającego sprzętu.  
          Byliśmy sami, więc albo był to mało uczęszczany zakątek jeziora, albo łodzie i sprzęt wodny opuściły go już, z uwagi na porę dnia lub regulamin wypożyczalni.
- Jak sądzisz Adasiu, uprawiał ktoś seks na tej wysepce? - zapytała Zosia, ostentacyjnie masując i szczypiąc swoje sztywne sutki.
          Moja młodziutka siostra staje się demonem seksu! - przebiegło mi w myśli.  
- To było tylko głośne myślenie, braciszku, a nie żądanie czegoś od ciebie - oznajmiła mi wesoło, widząc, że spoważniałem, rozważając jej słowa. Poczułem, że w tym momencie odezwał się u mnie pęcherz.
- A ty, jak sądzisz, sikał ktoś na tym pagórku? - odezwałem się żartobliwie, nawiązując do jej słów o seksie.
- Siuraj, a ja sobie popatrzę! Tylko się nie odwracaj! - poprosiła, patrząc mi wesoło w oczy.
          Chwyciłem w dłoń półsztywnego kutasa i zacząłem sikać nieco w górę.
Zosia z uwagą obserwowała, jak wytryskuje mocz z mojego kutasa, szarpiąc swoja cipkę.
- A teraz popatrz na mnie! - powiedziała i przykucnęła, a potem wsparła się na jednej ręce i  uniosła się lekko, wypychając biodra w górę.
          Rozchyliła palcami wargi cipki, ukazując mi, oświetlone promieniami słonecznymi różowe wnętrze cipki. Trzymając sikadło dwoma palcami, zaczęła sikać do góry. Gruby strumień moczu tryskał w górę na znacznie większą odległość niż z mojego kutasa.
- I jak? Podobało się? - zapytała, widząc, że mój kutas przyjął ponownie bojową postawę.
- To, co? Spróbujemy? - kontynuowała, ponieważ nadal milczałem, rozglądając się wokoło.  
- Możemy mieć miłe wspomnienia, nie sądzisz? Będziemy mogli wspominać i mówić, że bzykaliśmy się na szczycie wyspy, w promieniach zachodzącego słońca.  
          To mówiąc, przyklękła na dużej kępie trawy i wypięła podniecająco swój krągły tyłek, oświetlony promieniami słonecznymi. Rozchyliła palcami błyszczącą, nabrzmiałą z podniecenia cipkę, ukazując swoją szparkę. Tego było już dla mnie za wiele.
          Podszedłem i przyklęknąłem z tyłu, opierając kutasa na cipce. Przeciągnąłem nim kilkakrotnie po wilgotnej szczelinie i zacząłem wpychać się delikatnie w chętną dziurę.  
Z wielką ochotą pomogła mi zagłębić się w niej, dopychając się tyłkiem na mój drążek.  
          Przysunąłem się najbliżej jak mogłem i zaczęliśmy kopulować, jak dwa pieski.
Odpowiadało jej to. To ona narzucała tempo i głębokość wbijania kutasa w siebie. Kiedy zacząłem obiema rękami miętosić jej cycuszki, westchnęła głęboko i zacisnęła mięśnie cipki.
          Wbiła się we mnie głęboko, bo poczułem dno jej cipki i oznajmiła wrzaskiem wszystkim ptakom, owadom i robakom na wyspie, że osiągnęła kolejny orgazm. Wyraźnie poczułem, jak obłapiła mocno mięśniami cipki mojego kutasa, po czym, znieruchomiała..  
          Trzymałem w rękach jej cycki i sam byłem bardzo blisko, ale nie chciałem sprawiać jej bólu, dopóki trzymała mojego kutasa mięśniami cipki. Ocknęła się i czując mnie nadal w sobie, ponownie zaczęła się suwać i obmacywać kutasa mięśniami cipki.  
          Będąc głęboko w jej cipce, trysnąłem w nią pozostałościami z moich kulek.  
Był to skromny strzał, ale widocznie wystarczający dla Zosi, bo ponownie przysiadła i znieruchomiała. Mój kutas też miał dość, bo szybko zwinął się z jej przytulnego wnętrza.
          Dwa szybkie orgazmy wyczerpały siostrę, bo przestała wspominać o seksie, a bardziej o powrocie do przystani. Ale nie na darmo nazywałem ją chłopczycą czy twardzielą.
- Dalej braciszku, ścigamy się, kto pierwszy dotrze do łodzi! Przegrany robi herbatę albo kawę do popicia kanapek. Jestem głodna, jak…no, właśnie, jak wilczyca czy wadera? - powiedziała, z właściwą sobie werwą i humorem.  
          Nim się pozbierałem, Zosia była już w wodzie, pracując zaciekle rękami i nogami. Kiedy ja zacząłem płynąć, ona wspinała się już na pokład łodzi. Zawsze była szybsza ode mnie. Po wejściu na pokład, usłyszałem, jak siostra podśpiewuje sobie pod prysznicem.  
          Kabina prysznica była zbyt mała, aby pomieścić dwie osoby, więc nastawiłem czajnik z wodą i włączyłem radio. Wywołałem kod rozpoznawczy do siedziby dziadka i po chwili usłyszałem głos Eli.  
- Bardzo dobrze cię słychać Adamie! Gdzie jesteście i jak się bawicie? - zapytała Ela.
- Jesteśmy, to znaczy, byliśmy na wyspie, a teraz coś przegryziemy i będziemy się zbierać do powrotu - poinformowałem Elę.  
- Fajnie, to czekamy na was. Stęskniłam się za wami i dziadek też. Jest tak, jak powiedziałam waszej mamie. Podbiliście nasze serca z przytupem, po mazursku. Wracajcie szczęśliwie.  
          W czasie naszej rozmowy, wyczułem w głosie Eli wzruszenie, któremu uległem i ja. Faktycznie, byliśmy razem kilka godzin, a czułem się tak, jakbyśmy byli razem, związani ze sobą od lat. Też mi ich już brakowało, podobnie zresztą, jak i mamy.  
          Kiedy odkładałem mikrofon, w kabinie pojawiła się Zosia, odświeżona i pachnąca. Wyglądała przepięknie. Aby mnie nie drażnić gołą cipką, założyła maciupeńkie figi, które ledwie zakrywały jej szczelinę, podkreślając dodatkowo jej pęknięcie.
          Patrzyła na mnie wyzywająco, gładząc się po swoich sprężystych cyckach.  
Mój padły kutas nagle ożył i błyskawicznie postawił namiot w spodenkach.
- Może znalazło by się jeszcze trochę czasu, wiesz, na co? – zapytała, patrząc na mnie, a właściwie na moje krocze, z bezczelną, kpiącą miną. Natura była silniejsza od mojej woli.
- Jak chcesz? Myślałam, że byłoby miło, tak dla mnie, jak i dla ciebie? - odezwała się kuszącym głosem. A ja myślałem ze strachem, czy przypadkiem moja siostra nie stała się lub była już na najlepszej drodze do tego, aby stać się nimfomanką.
          Podszedłem do niej i popchnąłem w stronę łóżka. W mig zorientowała się, o co mi chodzi. Ściągnęła mikroskopijne majtki i położyła się, rozkładając szeroko nogi. Podniosłem jej nogi i pociągnąłem na skraj łóżka, po czym rozłożyłem jej nogi, opierając je na ramionach.  
          Przeciągnąłem kutasem po wilgotnej szczelinie i oparłem go o jej szparkę.  
- Nie pogrywaj ze mną i wsadź mi go w końcu - usłyszałem zdecydowaną prośbę siostry.
- Nie ma sprawy! Chcesz i masz! - powiedziałem, wpychając ostro kutasa w jej szparkę.
          Zadrżała i zasyczała lekko z bólu, ale po chwili rozluźniła się i uśmiechnęła.
Zacząłem kopulować, ale już bez sprawiania jej bólu. Jej aksamitnie miękka cipka otulała szczelnie kutasa i oboje zaczęliśmy odczuwać coraz większe podniecenie i przyjemność.
          Po kilku minutach poczułem, że Zosia dochodzi, sygnalizując to coraz głośniejszym dyszeniem, drżeniem i jękami. W pewnej chwili poczułem, jak ściska kutasa mięśniami pochwy i usłyszałem jej krzyk. Byłem blisko, ale jej kleszcze znowu zadziałały.          
          Wstrzymało to mój wytrysk, ale poczułem ulgę i odprężenie, jak po orgazmie.
- Nie przeszedłeś, tak? - zapytała mnie Zosia, czując mnie w sobie, kiedy się ocknęła.
- Przeszedłem, tylko na sucho. Ścisnęłaś mi kutasa tak mocno, że nie miał szans na wytrysk - odpowiedziałem, czując, że kutas zaczął zwijać się z jej cipki.
          Też to poczuła i próbowała zacisnąć mięśnie, ale nie miała już czego ściskać.
Opuściłem jej nogi, więc podniosła się z łóżka i mucknęła mnie ustami, dziękując za orgazm.
- Zgłodniałam, a ty? - zwróciła się do mnie.  
          Nie słysząc odzewu ode mnie, wyciągnęła z lodówki, przygotowane przez Elę, pieczone udka z kurczaka. Przełożyła do żaroodpornego naczynia ostatnie pięć sztuk i włożyła do mikrofali. Po chwili zażeraliśmy się smakowitymi, pieczonymi udkami.
- Nie myśl, że cię to minie! Mam u ciebie jeszcze, co najmniej dwa orgazmy, o ile nie więcej - zapowiedziała mi siostra, kończąc drugie udko. Potwierdzało to niejako moje domysły.
          Widząc, że zastanawia się, co zrobić z trzecim udkiem, pokiwałem zachęcająco głową, żeby się nie krępowała.  
- Trudno, miało być dla ciebie, ale jak nie chcesz, to szkoda, żeby się zmarnowało - mówiła,   wbijając zęby w mięso. Skończyliśmy razem, ja drugie, a Zosia trzecie udko.
          Popiliśmy herbatą i Zosia zabrała się za sprzątanie, a ja przygotowaniami do powrotu. Uruchomiłem silniki i przełączyłem na bieg jałowy. Potem włączyłem wciągarkę i podniosłem kotwicę. Zosia dołączyła do mnie. Była w pełnym, błękitnym bikini.
- Mogę poprowadzić, braciszku? - zapytała pogodnie, uśmiechając się zalotnie.
- Oczywiście! Chcesz sterować z dolnej czy górnej sterówki? - zapytałem siostry.  
- Może z górnej! Jest lepszy widok! Ale prowadzę tylko przez jezioro. Przed skrętem w zwężenie przejmiesz ster, dobrze braciszku?  
          Widząc jej szczęśliwe, śmiejące się ślepka, zgodziłbym się na wszystko. Wyszliśmy na górny pomost. Widok na jezioro przy zachodzącym słońcu był niepowtarzalny.
Zosia usiadła wygodnie i ujęła kierownicę sterową lewą ręką, a przepustnicę prawą.
          Popchnęła ją lekko w przód. Łódź zakołysała się łagodnie i ożyła, ruszając wolno do przodu. Przez chwilę obserwowałem pracę i chłodzenie silników. Wszystko było w porządku. Zosia popatrzyła na mnie, więc pokiwałem głową, unosząc kciuk do góry.  
          Pchnęła przepustnicę energicznie do przodu i po chwili jacht uniósł się do pozycji ślizgowej, mknąc ponad czterdzieści km na godzinę. Zosia patrzyła na mnie, ale pokręciłem głową, żeby nie zwiększała prędkości. Ta część akwenu była na szczęście pusta.
          Po kilkunastu minutach zmniejszyła prędkość. Byliśmy przed skrętem w zwężenie i na tor wodny do przystani. Zosia ustąpiła mi miejsca, dziękując mi buziakiem. Była szczęśliwa. Dla obojga nas pływanie tym jachtem, było wręcz bajkowym przeżyciem.
          Operując delikatnie przepustnicą i sterem, utrzymywałem łódź na środku zwężenia, a następnie toru wodnego, prowadzącego do przystani. Podpłynęliśmy w pobliże naszego stanowiska cumowania. Cofając przepustnice w tył, wytraciłem prędkość.
          Wycofałem lekko łódź, po czym łagodnie wprowadziłem ją pomiędzy polery cumowania, wyznaczające stanowisko dla naszej łodzi. Zeszliśmy z Zosią na pokład i chwyciłem bosak przyciągając dziób do polera, po czym zarzuciłem na niego oko cumy.
          To samo zrobiłem z cumą rufową, dociągnąłem łódź do odbojów polerów i naprężyłem obie cumy, wybierając luz i zamocowałem linę na ósemkę na pachołkach. Wyłączyłem i zabezpieczyłem silniki. Oboje z Zosią doprowadziliśmy kabinę do porządku.  
          Zabraliśmy z kabiny turystyczną lodówkę z resztą zapasów, które dla nas przygotowała Ela i ruszyliśmy w stronę naszej siedziby. Byliśmy trochę do przodu z czasem, bo kiedy wchodziliśmy do salonu, słońce dopiero dotykało czerwoną obręczą horyzontu.  
          Ela z dziadkiem siedzieli na kanapie przed telewizorem, oglądając jakąś telenowelę i rozmawiali. Zosia nic nie mówiąc, rzuciła się na szyję najpierw Eli, a potem dziadkowi, obsypując ich uściskami i buziakami, w podziękowaniu za wszystko, co nam zafundowali już w pierwszym dniu pobytu. Potem usiadła dziadkowi na kolanach.
          Chlipiąc ze wzruszenia, opowiadała swoje wrażenia i niesamowite odczucia z wycieczki jachtem po jeziorze. Ela widząc spontaniczną radość i emocje targające Zosią oraz wzruszenie malujące się na mojej twarzy, patrząc na mnie, bez słów poklepała miejsce przy sobie, bo dziadek został wręcz zdominowany przez siostrę.  
          Siedząc mu na kolanach, w swoim stylu dziękowała mu za wszystko, liżąc i całując każdy skrawek jego buzi. Pewnie był nieźle zaskoczony spontanicznym zachowaniem przyszywanej wnuczki, ale nie zauważyłem na jego twarzy oznak przykrości.  
          Wręcz przeciwnie. Widać było zadowolenie na jego twarzy, którego nie miał zamiaru ani ukrywać ani się wstydzić. Głaskał ją po twarzy, po włosach, w pewnej chwili nieśmiało dotknął jej piersi, zakrytych cienkim materiałem bikini.  
          Zobaczyłem to przypadkowo, patrząc akurat w ich stronę. Miałem właśnie zamiar przywołać Zosię do porządku, kiedy zobaczyłem rękę dziadka na cyckach Zosi. Odwróciłem szybko wzrok, ale Ela też to zauważyła. Zaczerwieniłem się.
- Adasiu, zostawmy ich i chodź ze mną. Muszę ci coś powiedzieć i wyjaśnić - szepnęła i wstała z kanapy, ujmując moją dłoń.
- Tato, my na chwilę wychodzimy z Adamem. Zosiu idziesz z nami czy zostajesz z dziadkiem? - zwróciła się do Zosi.
- Zostaję z dziadziusiem! - odezwała się zdecydowanym głosem, nie patrząc nawet w naszą stronę.  
- Dobrze! Tak, jak umawialiśmy się, o dwudziestej oczekujemy na was w jadalni - oznajmiła Ela i pociągnęła mnie za sobą.
          Weszliśmy do kuchni. Ela odwróciła się i objęła mnie, wpijając się we mnie ustami. Całowała mnie z podobną zachłannością, jak po naszym przyjeździe.
- Kurcze, Adamie, co ty zrobiłeś ze mną, że wprost szaleję za tobą? Obudziłeś we mnie jakiegoś potwora. Co prawda nie odpowiedziałeś mi, czy masz dziewczynę, ale wydaje mi się, że znam odpowiedź. Kochasz swoją siostrę, tak? - zapytała mnie wprost.
- Elu, nie mam zamiaru robić z tego tajemnicy, ani tematu tabu. I tak by się to wydało, bo Zosia zachowuje się tak, jak dała temu wyraz w kontakcie z dziadkiem. Tak, kocham Zosię! - powiedziałem, patrząc Eli w oczy.  
- Czy to wyklucza Adasiu jakiekolwiek kontakty ze mną? - zapytała, również nie spuszczając ze mnie wzroku.  
- Co ci mam odpowiedzieć Elu? Jesteś nieziemsko piękną kobietą i chyba byłbym ostatnim gburem czy idiotą, gdybym powiedział, że twój urok na mnie nie działa. Nie widziałem cię tyle lat, ale kiedy usłyszałem twój głos, nie mogłem przestać myśleć o tobie.  
          Ledwo wypowiedziałem te słowa, kiedy poczułem jej ręce na swojej szyi.
- Nie musisz mówić nic więcej. To mi wystarczy. Przekonasz się, jak może kochać kobieta, doświadczona dość ciężko przez los.  
          A teraz chcę cię uspokoić, co do mojego taty, a twojego dziadka. Przypominasz mu twojego ojca, a jego syna, na którym tak bardzo się zawiódł. Kiedy wrócił z przystani, wypowiadał się o tobie w samych superlatywach.  
          Jest wprost nie tylko zauroczony, ale zachwycony tobą. Pewnie nie powinnam ci tego mówić, ale rozmawialiśmy o tobie i ma wobec ciebie dość szerokie plany oraz zamiary. Nie chcę przesądzać sprawy, ale czuję, że pokochał cię już, podobnie jak ja.  
          To mówiąc, ujęła w dłonie moją twarz, całując mnie z delikatnością i czułością, jakiej jeszcze nigdy nie doświadczyłem, nawet od mamy. Przez chwilę Ela milczała, patrząc mi w oczy poważnym spojrzeniem.  
- Widziałam, jak skrzywiłeś się, widząc, że dziadek położył ręce na piersiach Zosi. Powiedz mi, jesteś zazdrosny o siostrę? - odezwała się, nie spuszczając ze mnie wzroku.  
- Elu, co powiesz na to, jeżeli powiem, że nie? Być może widziałbym to inaczej, gdyby był to ktoś inny niż dziadek. Za to, jak nas oboje przyjęliście, a szczególnie za Zosię, którą tak ty, Elu, jak i dziadek, przyjęliście jak krewną, musiałbym być ostatnim skurwielem, gdybym miał oceniać i potępiać Zosię, za to, że lgnie do dziadka. A dziadek odpłaca jej takim samym uczuciem, jakie ona żywi do niego. Zresztą, sama widziałaś, jak się zachowała, kiedy dziadek uznał ją za wnuczkę? To jest naprawdę mądra i wrażliwa dziewczyna. Jeżeli ona nie widzi nic złego, w tym, że dziadek ją tam gdzieś dotknie czy popieści, to jest to sprawa pomiędzy nimi.
          Widziałem, jak na moje słowa urocza buzia Eli rozjaśnia się, w pięknym, szczerym uśmiechu.
- Adasiu, widzę, że tata, a twój dziadek nie pomylił się ani na jotę w ocenie twojej osoby, jako młodego człowieka i naszego krewnego. Do tego, co powiedziałeś o twoim dziadku, a moim tacie, dodam tylko, że z jego strony Zosi nic nie grozi. Twój dziadek Adasiu jest po ciężkim udarze. Prawdziwym cudem jest to, że pozbierał się z tego i doszedł prawie do całkowitej formy, tak fizycznej, jak i umysłowej, poza jednym; jest impotentem. Jego jedyną radością i przyjemnością, jako dla mężczyzny jest; widok, dotyk i pieszczoty. Ma bardzo sprawne ręce, usta i język. Potrafi dać radość i przyjemność każdej kobiecie, ale nienawidzi tego, jeżeli jakaś dziewczyna czy kobieta zdecyduje się na pieszczoty z nim z litości albo jeszcze gorzej; dla pieniędzy. W tym też jest naprawdę dobry. Potrafi wyczuć fałsz czy obłudę na odległość.  
          Ela, nie wiedzieć czemu, zdecydowała się otworzyć przede mną i zwierzyć z pewnie pilnie strzeżonej tajemnicy; jaką była impotencja jej ojca, a mojego dziadka.  
- Elu, jestem ci wdzięczny za otwartość, jak i ocenę mojej osoby. O tym, że mam ochotę przelecieć cię, jako niesamowicie piękną i atrakcyjną ciocię, a teraz więcej niż przyjaciółkę, pewnie też nie będziemy mówić w tej chwili. Chciałbym tylko zapytać, czy Zosia może dowiedzieć się, że dziadek nie do końca może sprawdzić się jako mężczyzna? Dodam, że  Zosia kilka dni temu ukończyła szesnaście lat i ofiarowała mi swój wianek, jako swojemu chłopakowi, oczywiście za wiedzą i aprobatą naszej mamy. Od tej chwili jest żądna seksu, jak ryba wody. Boję się, że może próbować wymóc na dziadku określone zachowania i dziadek może to różnie przyjąć czy ocenić. Co twoim zdaniem Elu, wypada lub należy zrobić w obecnej sytuacji, aby nie doszło do nieporozumienia lub nieprzyjemnego konfliktu?  
          Po moich słowach, Ela spoważniała. Widać było, że na serio przejęła się sprawą, bo w każdej chwili, znając spontaniczność i nieprzewidywalne do końca zachowanie mojej siostry, mogła wystąpić przytoczona, tak przeze mnie, jak i przez Elę, sytuacja.
          Dziadek będąc uczulony czy przewrażliwiony na punkcie swojej sprawności, a właściwie niesprawności seksualnej, może różnie potraktować czy odebrać takie czy inne zachowanie Zosi, nieświadomej przypadłości dziadka.    
- Wiesz, co Adasiu? Nie ma co gdybać naprzód! Zorientujemy się przy kolacji, co jest pomiędzy nimi i odpowiednio zareagujemy; ty wobec Zosi, ja wobec taty, OK.?  
          Ela doszła do słusznego wniosku, że nie ma co krakać i wyprzedzać faktów. Jeżeli podczas kolacji wystąpią jakieś oznaki, że pomiędzy dziadkiem a Zosią sprawy idą w niewłaściwym kierunku, będzie można w jakimś tam sposób, odpowiednio zareagować.  
- A z tym przeleceniem Adasiu, trzymam cię za słowo. Daj mi rękę! - powiedziała.
          Kiedy wyciągnąłem rękę w jej stroną, pochwyciła ją i wsunęła w swoje krocze.
- Czujesz, co robisz ze mną? Na myśl o tym, że chcesz się bzykać ze mną, leje się wprost ze mnie. Mam nadzieję, że nie wycofasz się z obietnicy i zanurzysz ten swój kijek we mnie.  
          Faktycznie, jej goła cipka była cała mokra. Miałem szczerą chęć, zanurzyć palce w jej cipce, ale musiałbym najpierw umyć ręce. Zauważyła moje zawahanie.
- Jesteś młodym, ale i bystrym facetem. Myślisz nie tylko o sobie, ale i o partnerce. Czułam, że miałeś chęć posmylać mnie po cipce, ale nie byłeś pewny, czy masz czyste ręce? Będą z ciebie ludzie, jak stwierdził twój dziadek, a mój tata. Chodź, idziemy do łazienki! Ty umyjesz sobie ręce, a ja się wysikam. Odpowiada ci to? - zapytała z niejaką emocją w głosie.
          Wyszliśmy z kuchni i udaliśmy się do sypialni Eli. Weszła na chwilę do swojej  garderoby. Czekałem chwilę, po czym wyszła,  niosąc jakieś swoje ciuchy. Weszliśmy do łazienki i Ela usiadła na sedesie, a ja podszedłem do umywalki, chcąc umyć ręce.    
- Widziałeś, jak kobieta sika? - zabrzmiało mi to nieco perwersyjnie, ale Ela patrzyła na mnie pogodnym spojrzeniem, jakby pytała mnie, czy jadłem obiad.  
- Jesteś Elu dzisiaj już drugą osobą, która mnie o to pyta, czy oferuje mi taki pokaz - powiedziałem pogodnie, uśmiechając się do Eli.  
          Też się roześmiała. Nie przyjęła moich słów, jako złośliwości z mojej strony.
- Nie chciałam cię zgorszyć, tylko podniecić! I jak odebrałeś tamten pokaz? Mam rozumieć, że była to Zosia, tak? - stwierdziła bardziej, niż zapytała.  
- Tak! Wcześniej próbowała namówić mnie na kolejny seks, ale mój kolega z dołu olał to i nie wykazywał szczególnego zapału do kolejnej roboty - potwierdziłem jej domysły.
- I po pokazie, twój kolega zmienił zdanie, tak? - powiedziała, nawiązując do moich słów.
- Właśnie! A my teraz nie mamy na to czasu. Gdyby było inaczej Elu, to rżnąłbym cię tutaj w łazience, ażby furczało - wyrzuciłem z siebie buńczuczną wypowiedź, bo rzeczywiście zachowanie Eli, jej gardłowy, miękki, gruchający głos i cała nasza rozmowa wyzwoliły we mnie pokłady podniecenia.  
- No to kończ to mycie i przekonamy się, jak głośne będzie to furczenie? - powiedziała od niechcenia.      
          Podniosła się z sedesu, podtarła i przemyła ręce. Podeszła do mnie, wbiła się we mnie ustami jak pijawka, wdzierając się językiem głęboko, do moich ust. Wygarnęła językiem, co się dało z moich ust, po czym ściągnęła sukienkę i stanęła przede mną naga.  
          Widząc jej dziewczęcą, zachwycająca sylwetkę i dorodne cyce wprost drżałem z podniecenia. Widząc, jakie zrobiła na mnie wrażenie, uśmiechnęła się, wyraźnie zadowolona. Rozglądnęła się i podeszła do wanny. Pochyliła się i wspierając się rękami o obrzeże wanny, wypięła w moją stronę swój piękny, podniecający tyłek, z błyszczącą od wilgoci, obrzmiałą już z podniecenia cipką.    
- Adasiu, nie mamy dużo czasu, więc daruj sobie grę wstępną i wejdź we mnie. Ta cipka nie gościła w sobie kutasa bardzo długo, ale nie przesadzaj z delikatnością. Rżnij ją tak, jak zapowiedziałeś, aż będzie furczało - powiedziała, też będąc już nielicho podniecona.  
          Opuściłem szorty wraz ze slipami i podszedłem do tyłka Eli, wsuwając rękę między jej uda. Zadrżała i niemal przysiadła z podniecenia. Ująłem w dłoń sztywnego już do bólu kutasa, rozgarnąłem nim jej zewnętrzne fałdki i po nawilżeniu, wepchnąłem go delikatnie w jej szparkę. Zaczęła drżeć z podniecenia i niecierpliwości.
- Nie znęcaj się, tylko wejdź we mnie, proszę Adasiu! - usłyszałem niemal przyganę w głosie  Eli i żałosną, pełną emocji prośbę.
          Była bardzo ciasna, ale i bardzo wilgotna, więc wpychałem się delikatnie, ale nie napotykałem większego oporu. Jej aksamitno-jedwabiste wnętrze poddawało się i otwierało na przyjęcie mojego sztywniaka. Ani Ela ani ja nie ryzykowaliśmy brutalnego seksu, wiążącego się z bólem.
          Po wprowadzeniu kutasa, odczekałem chwilę, żeby cipka Eli dostosowała się do mojego gabarytu, po czym, zagłębiłem się w jej ciasnej, miękkiej i przytulnej czeluści do oporu.  
          Ela, kiedy poczuła mnie głęboko, westchnęła z ulgą. Pewnie, mimo udawania twardzielki, poczuła, że mój sprzęt mógł jej sprawić ból. Odczuła więc ulgę, że wszedłem w nią delikatnie, bez bólu i bez brutalnego demolowania, jej dawno nie odwiedzanej, cipki.
          Zaczęliśmy kopulować. Z początku wolno i z wyczuciem, a potem w miarę rozluźniania się cipki Eli, zacząłem przyspieszać ruchy frykcyjne, potęgując dyszenie, sapanie i pojękiwanie. Sięgnąłem do dorodnych, przyjemnych w dotyku piersi Eli, lekko je ściskając i miętosząc. Dyszenie i pojękiwanie Eli stawało się coraz głośniejsze.
          Oboje wchodziliśmy na coraz wyższe obroty. Po chwili słychać było mlask naszych ciał, kiedy pośladki Eli spotykały się z moimi udami. W pewnej chwili Ela drżąc i pojękując, dobiła pośladkami do moich ud, wydając głośny jęk i westchnienie.
           Na wszelki wypadek podtrzymałem ją rękami. Ale Ela okazała się twardą kobietą, nie zatracającą się w orgazmie. Byłem blisko, więc kiedy Ela wznowiła ruchy tyłka i bioder, odpowiedziałem intensywnym dobijaniem do dna jej cipki.  
          W pewnym momencie poczułem, jak wzbiera we mnie fala podniecenia oraz  doznań i wystrzeliłem w jej wnętrzu, nawet nie zastanawiając się, czym może to grozić.  
Ela też to poczuła, bo zacisnęła mięśnie pochwy na moim kutasie, zasysając moje nasienie.  
- Cudownie to zrobiłeś, Adasiu! Byłeś bardzo uważnym i delikatnym kochankiem. Byłam trochę spięta, a ty pozwoliłeś mi przeżyć to, bez demolki mojej zardzewiałej cipki.  
Dziękuję ci kochany! Nie było, co prawda furczenia, ale była to namiastka pierwszego razu.
A tak poza nawiasem, dużo wpompowałeś we mnie, tego swojego nektaru? Poczułam, że doszedłeś, co sprawiło mi przyjemność i też doszłam. Nie było szału, ale czuję się więcej niż bardzo dobrze; odprężona i wyluzowana.  
          Wyczułem po głosie Eli, że była zadowolona, czyli nie dałem plamy. Po chwili  poczułem, jak mój kutas zwinął się z gniazdka Eli. Odwróciła się do mnie i i podziękowała mi soczystym buziakiem.  
- A teraz opłuczę się trochę, mój ty cudowny kochanku i zajmę się przygotowaniem naszej kolacji - powiedziała, siadając na bidecie i opłukując wodą swoje krocze.  
          Nie krepowała się mnie, więc obserwowałem, jak resztki mojej spermy wypływają z jej otwartej cipki, wypłukiwane wraz z moczem strumieniem wody, skierowanym wprost na jej cipkę.  
- Trochę tego było! - mruknęła, po czym obdarzyła mnie swoim słodkim uśmiechem i sięgnęła po ręcznik. Jej pokaz sprawił, że mój kutas szybko ozdrowiał i wrócił do formy.
          Wysuszyła się i założyła przyniesione ze sobą ciuszki, świeżą bluzeczkę, majtki i spódnicę. Dostosowałam się do niej, zakładając slipy, szorty i t-shirt. Zeszliśmy na parter i weszliśmy oboje do kuchni, bo zaproponowałem Eli swoją pomoc.  
- Nie musisz mi pomagać, ale twoje towarzystwo będzie mi bardzo miłe. Obiecuję ci też, że nasz następny raz, będzie wyglądał całkiem inaczej - powiedziała, jakby usprawiedliwiała się, że nasz spontaniczny seks wypadł trochę blado.
- A ja też chcę ci powiedzieć Elu, że w naszym następnym razie, może też uczestniczyć dodatkowa osoba. Zapowiedziała mi to, że chce się z tobą pieścić, a być może i kochać. Zakochała się w tobie, podobnie jak ja. To Zosia. Pytała już mnie, czy miałbym coś przeciw temu? Tak, że bądź na to przygotowana, ale udaj, że o niczym nie wiesz - poinformowałem Elę o zakusach na jej osobę przez moją siostrę. Roześmiała się.  
- Dlaczego nie? To może być nawet ciekawe doświadczenie! Robiliście to już wcześniej? Mam tu na myśli jakąś zabawę w trójkącie czy coś podobnego?  
          Ela, słysząc moje słowa, podeszła do tematu wręcz żartobliwie.  
- Zosia próbowała wkręcić w to mamę, ale na razie jej się to nie udało - oświadczyłem prawie neutralnym tonem.
- Rozumiem! Liczy, że to, co nie udało się z Alą, waszą mamą, zrobi to ze mną, tak?  
          Zrobiło mi się głupio. Nie dość, że spaliłem sprawę, to prawdopodobnie  nastawiłem Elę nieprzychylnie do siostry.
- Elu, chyba przegiąłem? Niepotrzebnie ci o tym powiedziałem, bo widzę, że nie za bardzo przepadasz, za tego typu zabawą? Mogę cię tylko przeprosić, że w ogóle rozpocząłem tę nieszczęsną rozmowę. Może uznajmy, że jej w ogóle nie było.
          Ela obrzuciła mnie poważnym, badawczym spojrzeniem i uśmiechnęła się.  
- Wiesz co, ty nie tylko jesteś czułym, wrażliwym, ale i bardzo bystrym chłopakiem? Jesteś nastolatkiem, a zachowujesz się jak dojrzały mężczyzna. W lot odgadujesz czy kojarzysz, co druga osoba może myśleć czy odczuwać. Aż strach się bać.  
          To mówiąc, Ela podeszła do mnie i mocno przytuliła mnie do siebie. Potem podniosła głowę i słodko pocałowała, delektując się naszym pocałunkiem.
- No, kochany! Zawojowałeś swoją starą ciotkę na amen. Coś wydaje mi się, że chyba przypieczętowałeś swój los. Oboje z dziadkiem nie pozwolimy już na to, żeby taki skarb marnował się z dala od naszej rodziny. Kurde! Adasiu, znowu mnie podnieciłeś, że nie wiem, czy dam radę przygotować wam tę kolację.
          Powiedziała to takim głosem, że mój kutas wprost wyrywał się do niej. Wyczuła to, bo przesunęła dłonią po zgrubieniu w moich szortach.
- Widzę, że bardzo szybko się regenerujesz! Dobrze wiedzieć! Zachowaj siły na później, bo coś wydaje mi, że będziesz musiał obsłużyć dwie cipki, słodziaku - powiedziała to głosem, którym mnie zniewalała.  
          O jej klasie, jako gospodyni, świadczyło to, że prowadziła rozmowę ze mną, jednocześnie krojąc chleb, wędliny i dodatki. Na szczęście miała kuchnię wyposażoną tak, że większość gospodyń domowych może o czymś takim, tylko pomarzyć.
          W międzyczasie zagotowała się woda i Ela zaparzyła w dużym naczyniu-zaparzaczu kilka rodzajów liściastej herbaty. Kiedy wszystko było gotowe, przenieśliśmy to wszystko do jadalni. Punktualnie o dwudziestej pojawili się w jadalni dziadek z Zosią.
          Widać było, że oboje nadają na tych samych falach, o czym świadczyła roześmiana, szczęśliwa mina siostry i ożywiona, tryskająca zadowoleniem buzia dziadka. Wymieniliśmy spojrzenia z Elą i również jej mina sugerowała, że jest więcej niż zadowolona.
          Kochała ojca pewnie nie mniej, niż my naszą mamę, więc widząc jego szczęśliwą minę, cieszyła się pewnie nie mniej od niego, że nawiązał taki serdeczny kontakt z Zosią, swoją przyszywaną wnuczką. …cdn…

4 komentarze

 
  • St.sz

    Co ja tu mogę dodać? Nic. jak zwykle w Twoim przypadku, co już wcześniej pisałem przy innych opowiadaniach, umiejętne dawkowanie nastroju jest wręcz wirtuozją. popieram przedmówców, że temat tabu, czyli incest, jest tak wspaniale opisywany. A jak też już pisałem ja nie widzę w tym nic złego, na pewno jeśli dwie osoby są zgodne i świadome tego, czego chcą, nie ma nic piękniejszego od spełnienia gorącego uczucia w postaci zmysłowego seksu w ich wykonaniu.  :bravo: Dziękuję za kolejny odcinek, a będę wdzięczny jeśli pojawią się następne. Zdrówka, weny i tak trzymać. Pozdrówki Familijce. :hi:

  • franco

    @St.sz Witam. Też nic dodać nic ująć. Jesteś jak zwykle niezawodny i życzliwy. Dziękuję. Na razie jest dobrze, a podobno jak jest dobrze, to nie trza psuć. Oby szare komórki nadal tak się sprawowały. Jeszcze raz dziękuję ci za post i dobre słowo. Też dużo zdrowia życzę Tobie i Twojej Rodzince. Ahoj! Pozdrawiam.

  • Coloryt

    Super.
    Franek też jesteś jak Adaś?
    Czy to przekaż dla młodych chłopców jak mają się zachowywać wobec dziewczyn i kobiet.
    Ponieważ słuchanie, czytanie mowy ciała i dbanie by partnerka była zadowolona 😍 jest docenione i nagroda 🏆 murowana.

  • franco

    @Coloryt Witam. Zawsze wychodziłem z założenia, że w łóżkowym zbliżeniu uczestniczą dwie osoby i obie powinny mieć z tego frajdę oraz przyjemność.  Poza tym każde zbliżenie jest według mnie swoistym aktem. Wszystko zależy od tego, jak to traktujemy. Albo się pieprzymy, albo się kochamy. To pierwsze jest niejako zbliżeniem dla przyjemności, bez większych zobowiązań, to drugie jest swoistym wyznaniem czy potwierdzeniem wzajemnej miłości. Facetowi zwykle jest łatwiej, więc jeżeli chce, aby partnerka też coś z tego miała, musi się o to postarać. Tak ja to widziałem i widzę. Ale teorii na ten temat jest pewnie więcej niż jej twórców. Chyba się trochę zagalopowałem, więc przepraszam. A za post dziękuję i pozdrawiam

  • emeryt

    @franek42, już poznałem trochę twoje zapatrywania na temat incest. Chyba w tej powiastce młody będzie miał trochę mniejszą ilość chętnych do seksualnej obsługi, ale nie mówię "hop" znając twoje możliwości. Odcinek, jak zwykle wspaniły, więc czekam z niecierpliwością na kolejne. Przesyłam najserdeczniejsze pozdrowienia, życząc dużo zdrowia, oraz chęci i czasu do dalszego pisania

  • franco

    @emeryt Witam. Dziękuje ci za zaangażowanie i za to, że chce ci się to czytać i oceniać. Też życzę dużo zdrowia i pogody ducha, kiedy nadejdą smutne jesienne dni. Pozdrowienia dla Ciebie i całej Twojej Rodzinki

  • andkor

    Bardzo fajnie się rozwija to opowiadanie chociaż obserwacja oddawania moczu to nie moje klimaty ,ale nie neguję .Pozdrawiam

  • franco

    @andkor Witam. Dziękuję tak za post, jak i za uwagi. Staram się trzymać w ryzach opisy fizjologicznych czynności, ale zdarza mi się coś tam wrzucić od czasu do czasu. Niektóre osoby to lubią, niektóre tolerują, a niektórych to obrzydza. No cóż, natura ludzka nadal nie jest do końca zbadana. Moja też. Mógłbym opisywać zjawiska przyrodnicze, piękne krajobrazy i tym podobne, a wziąłem się za tematykę incest. I jest spora grupa osób,  co to czyta i nawet ocenia pozytywnie. Ty też do nich dołączyłeś.  Ale to tak poza nawiasem. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam