Czy miłość wygra?

Trzask drzwi zagłuszył jego dziewczynę, która po raz kolejny wyzwała go od nieudaczników. Nie zamierzał dłużej jej słuchać. To była już ich dwunasta kłótnia w ciągu ostatnich czterech tygodni. Nie miał siły na dalszą ostrą wymianę zdań, dlatego postanowił się przejść. Chciał w ten sposób się uspokoić i przynajmniej odpocząć trochę w ciągu tych ostatnich dni.  Mimo, że było pochmurno i zanosiło się na deszcz, postanowił udać się do parku.
     Szedł ulicą już dłuższy czas. Co chwilę mijali go inni przechodnie, którzy w przeciwieństwie do niego zmierzali do swoich domów. Chociaż był początek sierpnia, wszystko wyglądało tak jakby była jesień. Kolorowe kamienice, które były wizytówką jego miasta, straciły swój blask. Już nie patrzył na świat przez różowe okulary, tak jak kiedyś. Bardzo chciał aby było tak jak dawniej. Dni w których jego jedynym problemem było nie spóźnienie się na studia wydawały mu się teraz najlepiej spędzonymi w jego życiu. Oddał by wszystko aby je jeszcze raz przeżyć.
     Po niecałej godzinie dotarł do parku. Teraz nie kroczył pomiędzy szarymi tego dnia blokami, a ponuro wyglądającymi drzewami. Nie musiał się wysilać nad znalezieniem wolnej ławki. W parku, oprócz chłopaka, nie było nikogo co mu odpowiadało. Zawsze lubił pobyć przez chwilę sam i oddać się przemyśleniom. Kiedyś myślał o tym, kim zostanie w przyszłości, gdzie zamieszka i jakie miejsca odwiedzi. A teraz? Dzisiaj nie myślał o marzeniach, tylko o tym co przyniesie mu następny dzień i czy będzie lepszy od poprzedniego. Z cieszącego się życiem nastolatka, stał się przeciwieństwem samego siebie. Życie straciło dla niego sens. Teraz wstawał rano tylko po to aby wieczorem iść spać. A wszystko zaczęło się tego dnia, kiedy po raz pierwszy pokłócił się z dziewczyną. Każda następna kłótnia była gorsza od poprzedniej. Czuł, że oddala się od swojej drugiej połówki. Mimo, że po każdej kłótni wracali do siebie i spędzali ze sobą kilka cudownych i spokojnych dni, to wiedział, że już nie jest między nimi tak jak dawniej.  
     Od pewnego czasu miał wrażenie, że dziewczyna go wykorzystuje. Nie jest z nim bo go kocha, tylko dlatego, że wierzył w każde jej słowo i zawsze wracał do niej, nie ważne jakby go potraktowała. Nie wiedział co robić. Z jednej strony. Z jednej strony nie chciał żyć w „toksycznym” związku, w którym był traktowany jak zabawka, ale z drugiej strony kochał ją. Jedyne co trzymało go w trym związku, to nadzieja na lepsze jutro. Gdyby tego było mało to w firmie, w której pracował nastał kryzys. Nagle każdy w pracy otrzymywał mniej pieniędzy, a na dodatek nie w określonym przez szefa terminie. I nie jest tu mowa o dniu, góra dwóch zwłoki. Pracownicy czekali na spóźnioną wypłatę tygodniami. O ile większość nie ucierpiała aż tak z tego powodu, ponieważ ich partnerzy również mieli pracę, więc mogli się na spokojnie utrzymać. Natomiast on nie mógł mówić o takim szczęściu. Od kiedy zaczął pracę w firmie, to jego dziewczyna uznała, że nie musi pracować, skoro znalazł sobie pracę. Niestabilna sytuacja finansowa również byłą powodem ich sprzeczek. Dziewczyna oskarżała go o to, że to przez niego tak mało mają pieniędzy. Nie docierało do niej, że jest to spowodowane rosnącą konkurencją, która skutecznie zaczęła eliminację mniejszych zakładów. Według niej, gdyby chłopak tak się nie ociągał w pracy, co jest oczywiście kłamstwem, to by mieli pieniądze i nie było by tylu problemów. Dodatkowo szef ogłosił, że będzie musiał zwolnić kilku pracowników, jeżeli chce utrzymać się w biznesie. Chłopak przez to starał się pracować za dwóch, tylko po to by nie został bez pracy bo wtedy dziewczyna nie dała by mu żyć. Z  
      Ciszę przerwał dzwonek telefonu. To ona napisała do niego wiadomość: „Kochanie… Kiedy wrócisz do domu? Tęsknię ;* ”. Miał w tej chwili mieszane uczucia. Osoba, która wyzywa go od najgorszych, nagle chce aby wrócił? Miał już dość tej sytuacji i niepewności, ale dziewczyna była dla niego całym światem. Deszcz zaczął już padać, natomiast chłopak cały czas siedział na ławce i zastanawiał się co zrobić. Bał się wrócić do domu. Wiedział, ze za kilka dni się znowu pokłócą. Lekki deszczyk zaczął przeistaczać się w ulewę, kiedy wstał i zaczął iść. Iść w kierunku domu…    

Wybaczcie, że krótkie opowiadanie i za moją długą nieobecność, ale zabrakło mi weny. Mam nadzieję, że nie jesteście, aż tak na mnie źli :( .

MichaelPL

opublikował opowiadanie w kategorii miłość, użył 837 słów i 4672 znaków.

7 komentarzy

 
  • AuRoRa

    Smutna historia, ale w życiu nie zawsze jest cukierkowo, ciekawe co dalej zrobił bohater opowiadania

  • czarnyrafal

    Ono już jet dobre a zanosi się na to że przez dotykanie bolączek dnia codziennego może sstać się jeszcze lepsze - czego Autorowi życzę :faja:

  • MichaelPL

    @czarnyrafal dziękuję za te słowa, bardzo mi to pomoże :)

  • Julka000666

    Cudowne:)<3

  • MichaelPL

    @Julka000666 dziękuję <3

  • littlexheart

    Tak coś czuję, że to opowiadanie będzie cud miód malina... Jestem tego pewna! Jest naprawdę takie inne niż wszystkie, a przynajmniej takie wydaje się być, ale w tym dobrym znaczeniu, dlatego zabieraj się za następną część, bo czeekam z niecierpliwością! <3

  • MichaelPL

    @littlexheart dziękuję, postaram się dodać jak najszybciej ;)

  • Justys20

    Zapowiada się niezłe opowiadanie

  • MichaelPL

    @Justys20 dziękuję :)

  • Sosenka

    Świetne ! :D Czekamna więcej ;)

  • twojahistoria

    Dla mnie rewelacja !!!
    Inne... ale ma to coś  i aż  się  prosi o wiecej ^^ ;)  :dancing: