Czy warto ufać mężczyźnie?

Otworzyłam oczy i jakbym miała złe przeczucie. Sięgam po telefon i niech to szlak.  
- No nie… to nie możliwe.  
Zegarek wskazywał 5 po siódmej czyli mam 25 minut i powinnam wyjść z domu. A gdzie prysznic makijaż, dobrze że ciuchy wczoraj wyprasowałam. Wyskoczyłam z łóżka i biegiem do łazienki szybki prysznic, uważaj na włosy mówiłam sama do siebie z buzia pełna pasty i szczoteczka w jednej ręce a w drugiej myjka. Po dosłownie pięciu minutach stałam naga przed lustrem na początek balsam, bielizna, makijaż a na koniec spódnica, koszula i żakiet. Wyglądam jak zwykle super, szpilki na stopy torebka, portfel jest. Telefon mam, szybkie rozeznanie po mieszkaniu wszystko wyłączone. A gdzie są klucze, na stole w kuchni dobra mam, dobry czas. Kurwa nie mam przecież auta jest u mechanika, szlak próbuje złapać taksówkę, już widzę jedna z daleka aż tu nagle czarny mercedes szybko przejeżdża po kałuży, woda po rannych opadach ląduje na mnie.
- Ty Pieprzony dupku- zaczęłam wrzeszczeć- żebyś gumę chamie złapał.
Udało mi się złapać taksówkę ale moja spódnica i całe pończochy mówiły same za siebie. Dobrze że obok biura jest galeria ruszyłam do pierwszego butiku i kupiłam nowe pończochy i czysta spódnice. Wchodząc do biura witając się ze wszystkimi z uśmiechem chciałam tylko iść do toalety. Gdy byłam przy swoim biurku i chciałam iść się przebrać. Zagadała do mnie przejęta Justyna.
- Cześć Iga musisz iść do szefa.  
- Cześć ale najpierw się przebiorę jakiś palant ochlapał mnie woda z kałuży.  
- Jak wolisz ale to nowy.  
- Tym bardziej muszę się przebrać.  
Gdy zmieniłam ubranie miałam w głowie głupi uśmiech faceta który mnie oblał, byłam ciągle wściekła. Przebrana ruszyłam do biura szefa. Zapukałam usłyszałam, pociągający męski głos a za razem jakiś taki chłodny.  
- Proszę.  
- Dzień Dobry Iga Małecka. Chciał mnie szef widzieć.  
Mężczyzna miał zabójcze perfumy zapach rozchodził się po całym gabinecie. Gdy odwrócił się w moja stronę, zamarłam, o nie tylko nie to. Za jakie grzechy ten dupek ma być moim szefem. Był tak samo zaskoczony moim widokiem jak ja jego.  
-Dzień dobry Dorian Szwed. My chyba mieliśmy okazję się poznać.  
- Nie przypominam sobie.  
- Dziś rano, nie chcący Panią ochlapałem.  
- Nie chcący… mniejsza o to.  
- Ale widzę że ma pani już inny strój.  
- Owszem po przednie ciuchy nie nadawały się do pracy wiec kupiłam nowe, dla tego nie przyszłam od razu gdy pan mnie wzywał. Musiałam się przebrać.  
- Oddam za pralnie.  
- Nie ma takiej potrzeby.  
- Nalegam.  
- Nie wiem jak to pan zrobi, bo po prostu nie oddaje ciuchów do pralni. Mam pralkę i suszarkę. Sama dbam o czystość ubrań.  
- Chciałbym jakoś przeprosić za swoje zachowanie nie miałem jak się zatrzymać a co dopiero zawrócić.  
- Proszę się nie przejmować drobnostka. Możemy przejść do konkretów.  
- A tak, wiem, że poprzednio była Pani prawa ręka szefa, ale teraz to się zmieni mam własnego doradcę. A pani zajmie się czymś innym.  
- Nie powiem żebym była zadowolona.  
- Ale proszę zaczekać, mam dla pani propozycje prowadzenia swojego własnego zespołu. Będzie Pani Detektor zarządzania i finansów.  
- Doprawdy? Jest Pan pewien?
- W stu procentach dokładnie przestudiowałem wszystkich kandydatów nikt inny się nie nadaje.  
- W takim razie jestem mile zaskoczona.  
- Mam nadzieje że to choć trochę poprawi pani humor.  
- Proszę się już nie przejmować, na prawdę wszystko jest dobrze.  
- A jeszcze jedno w ten weekend mamy konferencje w Krakowie. Materiały ma pani już na biurku proszę się zapoznać, ewentualne poprawki konsultować ze mną.  
- Dobrze szefie. Wiec wracam do pracy.  
- Dziękuję za rozmowę i przejęcie nowego stanowiska i biuro będzie gotowe popołudniu.  
Wróciłam do swojego stanowiska, zabrałam się za przeglądanie papierów. Wszystko wyglądało na gotowe jednak było kilka niedociągnięć, brakowało zestawień z ostatnich kilku miesięcy. Gdy już wiedziałam co muszę poprawić, postanowiłam zgłosić się z tym do szefa. Zapukałam gdy usłyszałam jego głos naciskam na klamkę.  
- Proszę.  
- Przepraszam jeśli przeszkadzam, ale szef mówił że jeśli mam nanieść jakieś poprawki mam uzgodnić to z szefem.  
- Tak mówiłem ale rozmawialiśmy zaledwie godzinę temu, zdarzyła pani wszystko przejrzeć?  
- Oczywiście inaczej by mnie tu nie było. Niech Pan sam zobaczy brakuje nam kilku ważnych zestawień. I przez to główne roczne zestawienie nie jest kompletne. I te kilka rzeczy muszę poprawić.  
- Brawa za spostrzegawczość, jestem pod wrażeniem. Wiec proszę zabrać się do pracy.  
- W takim razie będzie gotowe do końca zmiany na pańskim biurku.  
- Myślę że nie ma pośpiechu.  
- A ja myślę że należy rzetelnie wykonywać pracę. Nie potrzebuje więcej czasu. Ale dziękuję.  
- Jestem pod dużym wrażeniem mam na dzieje że tak zostanie Pani Dyrektor.  
- To ja wracam do pracy.  
- Dobrze milej pracy.  
- Dziękuję.  
Zam kłam drzwi i poczułam się jakoś dziwnie, cała się trzasłam i ten skurcz w żołądku, dlaczego ten facet tak na mnie działa. Co on takiego w sobie ma, jest przystojny to fakt, ale żeby aż tak mnie wzięło. To chyba ten cholerny sposób bycia to chamstwo i pełna kultura w jednym, raz zadziorny i zabawny w jednej chwili a po tem śmiertelnie poważny. Po lanczu przyszedł młody chłopak pomoc mi przenieść rzeczy do mojego nowego gabinetu. Wszystko w nim było czarne lub szare, nie podoba mi się ten wystrój. Musze zapytać szefa czy mogę liczyć na nowe wyposażenie lub chociaż pomalowanie ścian na inne barwy niż szary i ciemny szary. Skończyłam prace o 16 miałam zamiar zamówić taksówkę, ale przede mną zatrzymał się czarny mercedes. Kierowca opuścił szybę i uśmiechnął się.  
- Chociaż niech Pani da się odwieść do domu.  
- Nie trzeba, czekam właśnie na taksówkę.  
- Szefowi nie powinno się odmawiać.  
Spojrzałam na zegarek.  
- Mamy pięć minut po 16 jestem po pracy wiec nie muszę wykonywać twoich poleceń.  
- Jaka Zadziorna.  
Wysiadł z auta stanął na przeciwko mnie, był wyższy nawet gdy jestem w szpilkach jest wyższy. Zawsze lubiłam wysokich facetów a te jego oczy usta, opanuj się to ciągle twój szef.
- Nie daj się prosić.  
- Niech będzie.  
- W takim razie zapraszam.
Odszedł auto i otworzył mi drzwi od strony pasażera. Już chciałam otworzyć usta ale on wiedział gdzie ma jechać. Zastanawiałam się trochę ale myślę że dokładnie przejrzał moje papiery. Do domu nie mam daleko wiec nie zmieniliśmy ani słowa, on milczał a ja nie zamierzałem pierwsza zaczynać rozmowy.  
Gdy byliśmy na miejscu, wyprostowałam się podziękowałam za podwiezienie i chciałam wysiąść z auta.  
- Dziękuję.  
- Nie ma za co.  
Gdy miałam już wyjść.  
- Zaczekaj.  
- Tak? Coś jeszcze szefie.
- Po pierwsze mów mi po imieniu.  
- Nie wypada mi.  
- Wypada, jesteś dyrektorem w moim banku.  
- Ale to mało profesjonalne.  
- To przynajmniej po za praca mów mi po imieniu.  
- Dobrze, a więc wybacz Dorian ale się spieszę.
- Narzeczony czeka?  
- He… nie mam narzeczonego ale faktycznie ktoś na mnie czeka, wiec do zobaczenia jutro w pracy.  
- Do zobaczenia Iga.  
Wysiadłam z auta z uśmiechem na twarzy, pytał o narzeczonego, jest mną zainteresowany, ale w jakim sensie, przecież wie, że nie jestem zwykła sekretarka która można zaciągnąć do łóżka. Musze uważać na niego, bo będę mieć duże kłopoty.  
Zamek w drzwiach wydał znajomy dźwięk i drzwi puściły pod naporem klamki. A za nimi stał już stęskniony kociaki, czarno biały kocur o imieniu Edek. Kocham ta mała przylepę bardzo, jest głodny wiec miauczy i prosi o karmę.  
- Cześć mój słodki już pani daje jeść już mój maleńki.  
Nasypałam mu najpierw suchej karmy a później dostał saszetkę mokrego jedzenia. Gdy mój futrzak jadł ja zdjęłam ciuchy i w samej bieliźnie spacerować po mieszkaniu. Nagle usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi, kogo niesie o tej porze. Zarzuciłam cienki szlafrok, dużo nie zakrywa ale co mi tam. Uchwaliła drzwi a tam nikt inny tylko Mateusz. Mój dobry kolega i sąsiad już od dobrych paru lat.  
- Cześć Iga, mogę?
- Cześć Matti pewnie że możesz.  
- U co za wdzianko, czekasz na kogoś.  
- Nie miałam iść brać prysznic, w bieliźnie ci nie mogłam otworzyć wiec stąd ten strój.  
- Jak nie mogłaś który to Ci zabronił.  
- He he bardzo śmieszne. Wiesz że jesteś jedynym obecnym facetem w moim życiu.  
- I mam nadzieje że to się nie zmieni. A teraz idź wsiąść prysznic ja zrobię kolacje i odpalę jakiś film, mogę użyć laptopa?
- Możesz tylko nic nie usuń mam tam dużo ważnych dokumentów. I możesz iść po wino.  
- Uuu… mamy jakaś okazję, niech zgodne, nie podpowiadaj, wiem awans!
- Skąd wiedziałeś?  
- Poważnie?! Kim teraz jesteś?  
- Iga Małecka Pani Dyrektor finansów i zarządzania. Bardzo mi miło.
- No nie, gratulacje Iguś, lecę po winko.  
- A ja idę pod prysznic, zamknij mieszkanie i weź klucze.  
Po prysznicu spędziłam miło czas z Mateuszem. Kim jest dla mnie Mateusz? Hm… przyjacielem prawdziwym, ktoś powie mi, że przyjaźń damska męska nie istnieje. Ale ja mam jej przykład, nigdy nie chciał mnie całować w usta, nigdy mnie próbował zaciągnąć do łóżka, zawsze był pomagał, jeździł na wakacje, do rodziców, chodził na wesela, imprezy służbowe. Nie którzy myślą że to mój mąż. A ja co myślę o nim. Jest wspaniałym mężczyzna, czułym, pomocnym, miłym, oczywiście przystojnym. Ma wspaniałe poczucie humoru. Uwielbiam spędzać z nim czas, tak samo jak mój kot. A on nie lubi byle kogo.  



Coś nowego ;-) podoba wam się???

Badgirl25

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1827 słów i 9767 znaków, zaktualizowała 19 paź 2016.

3 komentarze

 
  • Pina

    Genialne ;)

  • Farmaceutka

    Bardzo. Nie moge doczekac sie nastepnej czesci.  :)

  • Julka000666

    Super :*