Czy to jest miłość, czy to jest kochanie? - cz. szósta

Po wzajemnym zaspokojeniu naszych pragnień czy potrzeb seksualnych, mama już w swoim normalnym obecnie, prawie luzackim stylu, podsumowała nasze wzajemne relacje i uczucia. W duchu przyznałem mamie rację, że chciała nadrobić stracony czas i ciesząc się chwilą, korzystać z nadarzającej się okazji.  
          Było prawdą, że to, co robiliśmy, było kazirodztwem, ale kogo to obchodziło. Byliśmy dorośli i oboje tego pragnęliśmy, poza tym, wszystko odbywało się w zaciszu domowym i nie zamierzaliśmy zwierzać się czy afirmować się tym przed nikim, spoza naszego rodzinnego grona.  
- A teraz synu, kiedy zaspokoiliśmy w jakimś stopniu nasze wzajemne oczekiwania wobec siebie i wymieniliśmy poglądy, nie sądzisz, że wypadałoby odświeżyć się i jeszcze trochę pospać? Nie mówiąc o tym, że to młode, jak mówisz o Zosi, pewnie czeka na ciebie – powiedziała mama, patrząc mi w oczy i uśmiechając się.  
          W spojrzeniu mamy i uśmiechu było wszystko; miłość, szczęście, radość i zadowolenie. Poderwałem się, dałem mamie buziaka i migiem znalazłem się w łazience. Szybko opłukałem swoje ciało w wannie, po czym wszedłem do naszego pokoju.  
          Panowała zupełna cisza, więc delikatnie wślizgnąłem się do łóżka, na swoje miejsce. Spodziewałem się, że Zosia mogła we śnie poczuć luz i zająć więcej miejsca na łóżku, niż zwykle. Było odwrotnie. Miejsca było więcej.
          Rozłożyłem się więc dość wygodnie i kiedy oczy przyzwyczaiły się do nocnej poświaty, zerknąłem w bok. Zosia leżała skulona na boku i patrzyła na mnie, błyszczącym w poświacie, wzrokiem.  
- Nie śpisz? – zapytałem cicho i w miarę neutralnie.
- Nie! - odburknęła krótko, z wyczuwalną pretensją w głosie.  
- Obudziłem cię? - kontynuowałem.  
- Nie ważne! Potrzebowałam cię, a ciebie nie było - siostra była wyraźnie rozdrażniona.
- Byłem w łazience, za potrzebą - próbowałem łagodzić sytuację.
- Ja też! I nie widziałam cię tam – stwierdziła z niejaką satysfakcją w głosie.
- Mama mnie poprosiła do siebie, nie mogłem odmówić – powiedziałem ugodowo.
- Też wiem! Słyszałam, jak mama stękała i męczyła się, podskakując na tobie – usłyszałem, tym razem, prawie wesoły głos siostry.
- No to wiesz wszystko! Więc skąd te pretensje w twoim głosie Zosiu? Oboje kochamy mamę i kiedy mnie potrzebowała, to, co niby miałem zrobić? Jesteś już dużą dziewczyną, więc wiesz czy rozumiesz, że kobiety potrzebują seksu. Nasza mama wychowując i myśląc tylko o nas, przez wiele lat nie uprawiała seksu. Przecież jest jeszcze młodą i do tego piękną kobietą. Pewnie nie miałaby problemu, umówić się z facetem. A nie robi tego. Jak sądzisz, dlaczego?  - Zosia dalej milczała.
- Według mnie, nasz ojciec do tego stopnia wstrząsnął nią i zachwiał zaufanie do mężczyzn, że pewnie nie może przełamać się wewnętrznie. Więc kiedy dorosłem i zobaczyła, że podoba mi się jako kobieta, bo nigdy tego nie ukrywałem, więc stało się to, do czego wcześniej czy później musiało dojść. Tak, kochaliśmy się i to pewnie nie po raz ostatni. Czy matka powinna uprawiać seks ze swoim synem? Pewnie w normalnych warunkach i w normalnej rodzinie, takie rzeczy raczej nie mają miejsca. Ale my nie byliśmy i być może, nie jesteśmy normalną rodziną. Nie mam zamiaru potępiać ani siebie ani mamy za to, co się wydarzyło. A ty możesz to oceniać, tak jak sama uznasz za stosowne. My też nie powinniśmy sypiać razem ze sobą, a śpimy i ani ja, ani mama nie robimy z tego problemu. I nie mówię tego po to, aby ci dogryźć czy przywalić, ale żeby określić pewne rzeczy takimi, jakimi w rzeczywistości są.
          W swojej przydługiej wypowiedzi czy monologu, starałem się wyłuszczyć siostrze problem, bez szerszego komentowania. Żałowałem tylko, że na koniec wspomniałem siostrze o tym, że sypiamy razem.  
          Wyglądało to tak, jakbym chciał uświadomić siostrze, że zanim potępi to, co dzieje pomiędzy mamą, a mną, niech weźmie pod uwagę, że sama również jest nie w porządku, bo z jej powodu, też nie zachowujemy się tak, jak brat i siostra.
          Po zakończeniu wypowiedzi, oczekiwałem, że Zosia ogarnięta w jakimś stopniu zazdrością o mamę, wygarnie mi tak, jak tylko ona potrafi, co sądzi czy myśli; o uprawianiu seksu przez syna i mamę.
- Braciszku, a ja podobam ci się chociaż troszkę, jak dziewczyna, a nie jak twoja siostra? –zamiast pretensji, usłyszałem nieśmiałe pytanie o mój stosunek do niej i co do niej czuję.    
- Co ci mam powiedzieć siostrzyczko? Jesteś oszałamiająco piękną laseczką. Sądzę, że znalazło by się wielu fajnych chłopaków, którzy z chęcią zamienili by się ze mną i zajęli moje miejsce. Jestem szczęściarzem, że ktoś taki, jak moja piękna siostra, interesuje się facetem, który jest jej bratem – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.           
          No cóż! Wypowiadając się pochlebnie o mojej żywiołowej siostrzyczce, powinienem ubierać jakiś skafander, albo inny ubiór ochronny. Jeszcze nie skończyłem mojej wypowiedzi, kiedy uderzył we mnie huragan uczuć i podziękowań ze strony mojej siostry.
          A przecież jakieś kilka godzin temu, skamlała i domagała się mojej pomocy, bo tak bardzo była potłuczona i obolała. A teraz jej nagie, cudowne ciało wiło się i szalało na mnie. Byłem całowany, ściskany, przytulany i łaskotany, na wszystkie możliwe sposoby.  
          Wyłuskała ze spodenek mojego wiotkiego kutasa i w ciągu kilkunastu sekund, ściskając, ruszając napletkiem i potrząsając, trzymała w dłoni w pełni sprawne, sztywne narzędzie, które mogło pozbawić ją cnoty i uczynić kobietą.  
          Leżałem na wznak, więc mogła to łatwo przeprowadzić, ale strach przed bólem był chyba silniejszy, od chęci pozbycia się dziewiczej błony. Tym bardziej, że nie ułatwiałem jej sprawy, bo kiedy ona szalała, ja zachowywałem się więcej niż biernie.
- Kiedy wkładasz kutasa do cipki mamy, to ją to nie boli? - zadała mi retoryczne pytanie, kucając nade mną i trzymając w dłoni mojego kutasa.  
- Pewnie najlepiej odpowiedziała by ci na to pytanie, mama, ale nie zauważyłem bólu na buzi mamy, kiedy wprowadzała mojego kutasa w siebie – odpowiedziałem całkiem neutralnym tonem, chociaż wewnętrznie skręcało mnie ze śmiechu, porównując obie cipki.
- No tak, ale mama nie ma już tego w swojej cipce, co jest w mojej? - rozważała na głos swój dylemat, związany z jej dziewiczą błoną.
- Zosiu, może odłóżmy na razie problem pozbycia się przez ciebie błony, do chwili, kiedy będziesz na to gotowa, a teraz prześpijmy się – zasugerowałem siostrze rozwiązanie.
- Myślisz, że będzie to dla mnie łatwe? Wszystkie moje myśli krążą tylko wokół twojego kutasa i mojej cipki. Też chciałabym poczuć, jak to jest, kiedy kutas wypełnia cipkę? A ty braciszku nie miałbyś ochoty zanurzyć tego twojego twardziela w mojej cipce?  
          Zosia wprost wychodziła z siebie, żeby poczuć mojego kutasa w sobie, a mnie  marzyło się, żeby się przespać. Fakt, mama sprawiła, że czułem się w pełni spełniony i zaspokojony, więc nawet piękne, nagie ciało mojej siostry, które mnie zawsze pociągało, nie było w stanie poderwać mnie do jakiejkolwiek akcji.        
- Zosiu, proszę! Dzisiaj czeka mnie ciężki dzień i chciałbym być sprawny. Być może, że mama uzna, że może bez obawy powierzyć w moje ręce samochód oraz nasze zdrowie czy życie. Powiedziała, że nie chce dalej skracać nam wakacji, z powodu własnego biznesu. Chce więc dać nam samochód, abyśmy mogli wyjechać jak najszybciej. Powinienem więc odpowiednio wypocząć, nie sądzisz? – powiedziałem w miarę spokojnym, stonowanym głosem.
- Dobrze Adasiu! Nie będę cię już mordować i dam sobie spokój z tą pieprzoną błoną. Ale mam prośbę; wyliżesz mi cipkę? Będzie nam się lepiej spało.
          Znałem moją siostrę i wiedziałem, że mi nie odpuści, na zasadzie; coś za coś.  
- Dobrze! Wiem, że mi nie odpuścisz, a poza tym lubię twoją cipkę. Połóż się, a ja zajmę się twoją cipką – powiedziałem i zamierzałem podnieść się, chcąc położyć się pomiędzy jej nogami.  
- Poczekaj, nie podnoś się! – powiedziała i zanim się spostrzegłem, byłem bez spodenek.
          Mój kutas, jakby czekał na uwolnienie, sterczał już sztywno do góry, kiwając się na boki. Zosia błyskawicznie okraczyła moje ciało i przyklękła tyłem do mnie. Zorientowałem się, co chciała zrobić i nie zamierzałem jej w tym przeszkadzać.  
          Wyglądało na to, że w krótkim odstępie czasu, dwie bliskie mi kobiety, no, może jedna kobieta i jedna nastolatka, zafundowały tak mnie, jak i sobie zabawę erotyczną, polegającą na wzajemnych pieszczotach oralnych; lizaniu cipki i ssaniu kutasa.
          Zosia wycofała się do tyłu i po chwili nad moją twarzą pojawiła się, dość znacznie otwarta przez szeroki rozkrok, dziewczęca cipka mojej siostry, a na czubku kutasa poczułem drobne usta i język Zosi. Nie było czasu na zastanawianie się.
          Wsunąłem ręce pod uda Zosi i po chwili miałem w zasięgu dłoni jej pośladki i cipkę. W tym samym czasie, Zosia pracowała już z pełnym zaangażowaniem nad moim kutasem. Początkowo były to dość nieporadne próby lizania czubka główki, poruszania napletkiem czy suwaniem dłoni po trzonie kutasa.  
          W końcu przełamała się i wsunęła dość pokaźną główkę kutasa w swoje drobne usta. Zaczęła ruszać głową i zaciskać usta, wprowadzając mnie w dość błogi nastrój. Uznałem, że uporanie się z moim kutasem, to jej sprawa, a sam zająłem się jej cipką.  
          Z uwagi na znacznie mniejsze gabaryty Zosi w stosunku do mamy, jej cipka też była odpowiednio mniejsza. Zacząłem więc lizanie jej warg to z jednej, to z drugiej strony szczeliny i spijanie jej soków, których zaczęła produkować coraz więcej.  
          Nieustannie liżąc i zasysając czy podszczypując wargami jej dolne wargi, przesuwałem się wolno ustami od wzgórka w stronę szparki. Od czasu do czasu czułem, jak przez ciało siostry przebiegają drgania, kiedy dotknąłem językiem czułego punktu.
          Kiedy dotarłem do szpareczki, wsunąłem w nią język wiercąc i suwając po mięciutkiej, wilgotnej wyściółce ścianki. W pewnym momencie, starając się wsunąć język jak najgłębiej, wyczułem błonę dziewiczą.  
          Posmylałem lekko językiem okolice szparki wokół błony i poczułem, że Zosia dochodzi, bo zaczęła zwierać i zaciskać uda. Przerwała również pieszczoty mojego kutasa, skupiając się tylko na swoich doznaniach.  
          Odsłoniłem więc delikatnie palcami guziczek łechtaczki i przesunąłem usta na obrzmiałą łechtaczkę. Objąłem ją ustami i zacząłem delikatnie ssać oraz szturchać językiem. Usłyszałem głośny jęk, po czym poczułem jak przysiada i zaciska uda na mojej głowie.
          Drżenie ciała i bezwład zasygnalizował mi, że siostrę dopadł orgazm. I o to chodziło. Delikatnym gładzeniem palcami po szczelinie, pomagałem Zosi wyciszyć emocje.  
- Dziękuję braciszku! To było to! Teraz ja spróbuję doprowadzić ciebie do finału – usłyszałem cichy głos Zosi. Poczułem jak ponownie obejmuje dłonią mojego kutasa, który lekko zwiotczał, jakby obraził się, za chwilowe olanie go przez Zosię.
- Zosiu, nie musisz! Ja naprawdę czuję się spełniony i zadowolony – próbowałem wyhamować zapędy Zosi. Ale to było tak, jakbym chciał zawrócić deszcz, żeby padał do góry, a nie w dół.
- Ja ciebie napoiłam swoimi sokami, więc liczę, że ty nakarmisz mnie swoją śmietanką.
          Zosia nie tylko liczyła czy oczekiwała, ale robiła wszystko, żeby tak się stało. Obrabiała mi kutasa z takim zapałem i wyczuciem, że trudno byłoby mi nie dziwić się, kiedy i gdzie zdobyła te umiejętności?
          A póki co, musiałem zacząć współpracować z moją siostrą, żeby nie zmarnować jej entuzjazmu i wyprodukować dla niej trochę ‘śmietanki’.
          Dziwnym trafem nie zmieniła pozycji i w dalszym ciągu jej cipka nadal była w zasięgu moich rąk, ust i języka. Poczułem nieprzeparte pragnienie zanurzenia się ponownie w jej kroczu i doprowadzenie do orgazmu.  
          Sama myśl spowodowała, że zalała mnie fala podniecenia, tym bardziej, że Zosia badała równocześnie, jak głęboko może wchłonąć mojego twardziela. Zrobiło mi się naraz błogo i przyjemnie, tak że zdążyłem tylko uprzedzić siostrę, że dochodzę i poczułem, jak tryskam strugami spermy w usta siostry, zanim zdążyła zareagować.
          Byłem pewny, że wypluje tę moją ‘śmietankę’, ale poczułem, że połyka wszystko, co pompuję w jej usta. Mało, że połknęła, to zaczęła ssać i wylizywać dokładnie kutasa.  
          Robiła to nie tylko z wyczuciem, ale i uczuciem, wywołując u mnie nie tylko podziw, zadowolenie, ale i wzruszenie. Uznałem, że zasługuje na moją wdzięczność i rewanż.
          Z dużym animuszem zacząłem obrabiać słodką cipeczkę mojej siostry, aż zapiszczała z radości, kiedy ponownie zająłem się jej cipką. Zacząłem delikatnie, bo sądziłem, że być może, jest jeszcze zbyt wrażliwa na mocniejsze pieszczoty.
          Myliłem się, bo przycisnęła mocniej cipkę do moich ust, sygnalizując, że oczekuje mocniejszych wrażeń. Zacząłem więc szorować ustami wzdłuż jej szczeliny, bobrując językiem i podszczypując wargami jej dolne wargi, zmieniając tempo i nacisk.  
          Wydłużałem liźnięcia, zasysając jej soki i fałdki. Ponownie wsunąłem dwa palce w szpareczkę, suwając i drażniąc szybkimi ruchami jej punkty erogenne, po czym słysząc coraz głośniejsze pojękiwanie, przesunąłem usta na zgrubienie kapturka łechtaczki.  
          Zasysałem i podszczypywałem wargami kapturek, wdzierając się językiem pod niego, równocześnie liżąc i szturchając łechtaczkę. Zaczęła drżeć i zaciskać uda, by po chwili zapiszczeć głośno i zesztywnieć pod wpływem orgazmu.  
          Musiała z wrażenia popuścić kroplę moczu, bo poczułem jego smak w jej sokach. Sam już byłem nieźle podniecony, więc wcale mnie to nie odrzuciło, tym bardziej, że smak obficie produkowanych soków szybko powrócił do pierwotnej postaci.      
          Po chwili zsunęła się ze mnie, odwróciła i przysunęła do mnie.
- Byłeś cudowny braciszku! Kocham cię, chociaż chciałeś mnie udusić, zalewając mnie swoim nasieniem. Ale smakowało mi i udało mi się wszystko połknąć – dziękowała mi i jednocześnie żaliła się żartobliwie, że chciałem ją udusić czy utopić erupcją spermy.
          Wczołgała się na mnie, po czym zaczęła mnie lizać i całować jak mały piesek. Przez chwilę odwzajemniałem jej całuski.
- To, co? Możemy się teraz przespać? – zwróciłem się pogodnie do siostry.
- Jasne! Teraz będzie nam się spało super. Ale nie ubieraj spodenek! – zgodziła się, ale w sobie tylko wiadomym celu, zabroniła mi zakładać spodenki.  
          Zsunęła się ze mnie i ułożyła na boku, tyłem do mnie. Położyłem się również na boku, więc natychmiast wtuliła się we mnie, po czym sięgnęła po mojego kutasa. Był w stanie spoczynku, więc chwilę popracowała nad nim, aby zesztywniał.
          O co jej chodzi? – przebiegło mi przez myśl. A Zosia wcisnęła półsztywnego kutasa w swoje krocze w okolicach szpareczki i na tym poprzestała. A kutas jakby wyczuł, gdzie jest, osiągnął pełną gotowość, celując w jej szparkę i zagłębiając się lekko w wejście.    
- Ale fajnie czuć go tam na dole. Teraz możemy spać! – mruknęła i pogłaskała lekko dłonią mojego sztywniaka, wciskając się mocniej w moje krocze. Chyba poczuła, że czubek dotyka jej błony.  
          Co ona znowu kombinuje? - pomyślałem, bo czułem, że jeszcze kilka ruchów jej drobnej dłoni i ponownie zalałbym jej cipkę nasieniem. Na szczęście Zosia chyba wyczuła, czym mogłaby skończyć się dalsza zabawa i nie chcąc przeginać, znieruchomiała.      
          Byłem niesamowicie podniecony i na granicy wybuchu, ale też zdołałem jakoś wyhamować podniecenie, nie robiąc żadnego ruchu, bo zwykle obejmowałem Zosię i kładłem dłoń na jej cycuszkach.  
          Teraz groziłoby to przegięciem z mojej strony i wywołaniem jej reakcji, a tego żadne z nas już nie chciało. Z myślami o następnym dniu w końcu zasnąłem.  
Obudziły mnie mocne całusy i delikatne szarpanie.  
          Otworzyłem oczy i zobaczyłem uśmiechniętą, rozradowaną buzię siostry.
- Ale mocno spałeś! Musiałeś być naprawdę zmęczony, a ja myślałam, że seks jest jakąś formą wypoczynku? – zagadała do mnie kochana siostrunia, oczywiście w swoim stylu.    
- Gdzieś, kiedyś słyszałem, jak ktoś przyrównywał seks do ciężkiej pracy. Chyba, do znoszenia węgla do piwnicy – odpowiedziałem żartobliwie, szczerząc zęby do siostry.    
- Iii…co dalej? – też wyszczerzyła zęby do mnie.
- Wydaje mi się, że trochę tych worków z węglem, do tej piwnicy, wczoraj zniosłem – odparłem, kontynuując żartobliwą formę wymiany zdań.
- Głupek! Ja myślę, że to była przyjemność, a nie ciężka praca – mówiąc to, walnęła mnie poduszką.  
- Która godzina? – dotarło do mnie, że jest już stosunkowo późno, bo słońce było dość wysoko nad horyzontem.
- Dochodzi ósma! Ale nie spiesz się za bardzo, bo mama ma być około dziesiątej – powiedziała, chcąc chyba kontynuować zabawę. Była nadal naga, podobnie jak ja, ale pachniała świeżością i mydłem. Czyli zrobiła już toaletę w łazience.
- Mama była tu w pokoju? – zapytałem, niby od niechcenia, podnosząc się z łóżka.
- Pewnie! Nawet popatrzyła sobie trochę na twojego kutasa, bo też próbował się podnieść, ale nie bardzo mu to wychodziło. Pewnie gdyby mnie tu nie było, próbowała by pomóc mu się dźwignąć. A tak, uśmiechnęła się tylko do mnie i mruknęła do siebie; że jestem szczęściarą. Nie wiem, dlaczego to mama powiedziała, ale chyba tak się czuję, kiedy jestem z tobą – siostra zdała mi dość szczegółowo relację, z odwiedzin mamy w naszym pokoju.
           To, co pomyślała sobie mama o nas, widząc nas oboje nagich, stało się pewnie jej słodką tajemnicą.  
- Idę do łazienki, a później do kuchni, bo jestem głodny jak wilk – powiedziałem siostrze i pomaszerowałem do łazienki goły, jak święty turecki.  
          Zrozumiała, że to koniec naszej zabawy i zrobiła trochę niezadowoloną minę. Ale zdałem sobie sprawę, że czeka mnie naprawdę ciężki dzień i muszę się do niego odpowiednio przygotować.  
          A na wspólne amory z siostrą będziemy mieli dość czasu, kiedy wyjedziemy w końcu na te wyczekiwane wakacje. Zrobiłem szybka toaletę, z odświeżeniem ciała włącznie, po czym założyłem spodenki i udałem się do kuchni.  
          O, dziwo! Moja siostrzyczka nie czekała na mnie, tylko przygotowała śniadanie dla nas obojga. Pachniało pięknie podsmażaną szynką i jajecznicą, którą siostra kończyła smażyć.  
          A i kuchareczka w samym fartuszku, założonym na nagie ciało, była też niczego sobie. Stojąc tyłem do mnie, wiedziała, że na nią patrzę, pokręciła więc zgrabnym, krągłym tyłeczkiem, jak baletnica w tańcu, stawiając namiot w moich spodenkach.  
          W koszyczku było sporo pokrojonego chleba, a w dzbanku świeżo zaparzona kawa i herbata. Zrobiłem nieco zdziwioną, ale i szczęśliwą minę. Moja siostrzyczka gwałtownie dorosła i chciała mi pokazać, że jest nie tylko siostrą, przyjaciółką i kochanką, ale też prawdziwą gospodynią, potrafiącą zadbać czy zatroszczyć się o swojego faceta.
- No, no! Kto by pomyślał, że moja młodziutka siostra, jest taką wspaniałą gospodynią i kucharką - skomentowałem zachowanie Zosi.
          Wyszczerzyła się do mnie we wspaniałym uśmiechu, zadowolona z pochwały. Rozłożyła jajecznicę na duże talerzyki. Moja porcja była dużo większa od porcji siostry.
- Zosiu, nie jestem koniem, tylko facetem, a nałożyłaś mi porcję, jak dla konia - powiedziałem, bo rzeczywiście ilość jajecznicy na talerzyku była imponująca.  
- No cóż! Wczoraj zniosłeś dużo worków do piwnicy, a skąd wiesz, czy dzisiaj też nie dowiozą węgla? - zadała mi retoryczne pytanie, w odniesieniu do mojej opowieści.    
- Skąd ci to przyszło do głowy? - zapytałem, z głupia frant.
- Bo to być może, będzie moja piwnica - odpowiedziała bez namysłu, nawiązując do mnie.
          W krótkim czasie dowiedziałem się, że z moją siostrą lepiej nie zaczynać.
Dziwiłem się mamie, posądzając ją o naiwność w starciach słownych z moją młodszą siostrą, no, to Zosia udowodniła również mnie, że jestem równie cienki, jak mama.
          W miarę szybko uporaliśmy się ze śniadaniem, potem z myciem naczyń i sprzątaniem kuchni. Zostało więc jeszcze trochę czasu do przyjazdu mamy. Zosia zaczęła się wiercić i kręcić niecierpliwie, co rusz łyskając mi przed oczami gołą cipką.  
          Siedziałem przy stole i przeglądałem przepisy ruchu drogowego, kiedy pojawiła się przede mną, już bez fartuszka, goluteńka i kusząca.  
- Adaś, popieściłbyś mnie, zanim mama przyjedzie? – wydukała nieśmiało, patrząc mi w oczy. Uśmiechnąłem się. Pewnie próbowała sama to zrobić, ale doszła do wniosku, że będzie miała więcej radości czy przyjemności, jeżeli ja to zrobię.  
          Co miałem zrobić, kiedy prosiła mnie o to ładna, zgrabna, powabna laseczka.
Przesunąłem krzesło w pobliże łóżka, wyciągnąłem ręce w jej stronę i odwróciłem dłonie.
- Pluj, ile dasz rady! – powiedziałem.
          Popatrzyła na mnie, jak na kogoś bez piątej klepki, ale widząc, że nie żartuję, napluła mi na dłoń. Potem powtórzyła to jeszcze ze dwa razy. Wyczyściłem jej śliną dwa  palce prawej dłoni i poprosiłem, aby usiadła mi na kolanach i wyciągnęła nogi, opierając je na krawędzi łóżka. Szybko zorientowała się, o co mi chodzi.
          Nie skończyłem mówić, kiedy wskoczyła mi na kolana i rozłożyła szeroko nogi, wspierając je o łóżko. Oparła się o mnie i przyciągnęła do siebie moją głowę.
- Jesteś cudowny i kochany braciszku! To ja jestem szczęściara, że mam takiego brata – powiedziała i wpiła się ustami w moje usta.  
          Chwilę zabawiła się z moim językiem, po czym ujęła moją lewą, obejmującą ją rękę i położyła na swoim cycuszku, a prawą przesunęła na swoje krocze.
- Pieść mnie mój kochany! Robisz to tak cudownie, że już na samą myśl jestem mokra w kroku – poprosiła, obdarzając mnie swoim promiennym uśmiechem.  
          Faktycznie, kiedy dotknąłem jej cipki, była już mocno nawilżona, a właściwie mokra. Rozgarnąłem jej górne wargi i wsunąłem palce w szczelinę. Zacząłem powoli suwać palcami wzdłuż szczeliny, wywołując zwierania i rozwieranie nóg przez Zosię.  
          Była już mocno podniecona, zanim zacząłem ją pieścić, więc każdy ruch dłoni i palców w jej cipce, zbliżał ją szybko do finału. Miałem nie tylko dobry dostęp do jej cipki, ale również wspaniały widok, jak reaguje na moje pieszczoty.  
          Chcąc zapewnić sobie jak najwięcej przyjemności, pochwyciła moją dłoń, sterując i kontrolując moje ruchy oraz stopień nacisku. Wiedziała gdzie, jak mocno czy jak szybko poruszyć, czy nacisnąć moją dłoń i zagłębione w cipce palce, aby osiągnąć cel.
          Pojękując, dysząc czy mrucząc z ukontentowania, kierowała moją dłonią, drażniąc czy tylko dotykając swoich szczególnie czułych punktów. Po chwili głośniej jęknęła,  zwarła swoje nogi, wyginając się niczym kotka i drżąc, znieruchomiała.  
          Oznaczało to, że moja siostrunia zaliczyła kolejny orgazm. Delikatnie suwałem palcami po jej cipce, do chwili, kiedy otworzyła swoje ślepka. Uśmiechnęła się do mnie promiennie, co wystarczyło mi za wszystkie skarby świata.  
- Tak cudownie pieścisz moją cipeczkę, że z chęcią nie ruszałabym się stąd przez cały dzień.
          Wiadomo, cóż innego mogłem usłyszeć z ust siostry, kiedy zasmakowała w przyjemności, jaką zaczęły jej sprawiać kolejne orgazmy. Aż strach się było bać, co będzie działo się dalej.
           Miałem tylko cichą nadzieję, że z czasem jej to w jakiś sposób spowszednieje.  
- To może teraz pomyślimy, o naszym ewentualnym wyjeździe i co powinniśmy zabrać na te  nasze wakacje – zasugerowałem siostrze, czym powinniśmy się zająć,  po zaspokojeniu jej seksualnych potrzeb.
          O, dziwo, spotkało się to z niejakim aplauzem Zosi i po chwili, po ogarnięciu się, zaczęliśmy zastanawiać się i spisywać na kartce rzeczy i przedmioty do zabrania. …cdn...

franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i obyczajowe, użył 4552 słów i 24639 znaków. Tagi: #dylematy #moralne #erotyka #wymiana #poglądów

4 komentarze

 
  • St.sz

    No nie , co jeden odcinek, to lepszy. Moi poprzednicy trochę się czepiają słówek, określeń. Przecież i tak wiadomo o co chodzi. Uważam jak ty, że czasem pasuje słowo bardziej logicznie niż ortograficznie ( chyba coś pomyliłem)? Tak czy inaczej uważam, że jest ok i dalej tak trzymaj. Czytałem, że inne sagi czekają na przypływ weny, ale nie daj im za długo czekać, jak i nam na kolejne części. Zdróóóóówka.

  • franco

    @St.sz Witam. Dziękuję ci dobry człowieku za miłe słowa. Jesteś jak żołnierz na warcie. A tak na serio, to miło cię widzieć. Dziękuję za post i za życzenia, życząc ci również zdrowia i pogody ducha, tak dla ciebie, jak i Rodzinki. Pozdrowienia

  • Gaba

    Chyba *afiszować* nie *afirmować*, przecież to są różne pojęcia. Reszta znacznie lepiej niż bdb.
    Pozdrawiam

  • franco

    @Gaba Witam. Nie chciałbym prowadzić polemiki z tobą, bo jest dość szeroki temat, ale  słowa 'afirmować się' użyłem celowo, uważając, że bardziej pasuje do uczuć, miłości itp. w sensie niejakiego wymuszania czy akceptacji tego rodzaju uczuć u kogoś. 'Afiszować  się' w sensie obnoszenia się czy ujawniania wydawało mi się słabsze. I to tyle. Za post dziękuję i pozdrawiam

  • Gaba

    @franco niech Ci będzie. Wytłumaczenie przyjmuję. Haha  :smile:
    Też masz tak ciepło? 47 na tarasie......  
    Zdrowia i pozdrawiam

  • Czarly

    Super opowiadanie może jakiś trójkącik z innym facetem też by było super

  • franco

    @Czarly Witam. Ta opowiastka dopiero się zaczęła. A więc spokojnie. Za post dziękuję i pozdrawiam

  • emeryt

    Franek, dziękuję, a tak na marginesie: jak Ty masz siłę pisać w takim upale? Co prawda,to ja zaliczam oprócz basenu saunę 2 x po 25 minut, ale to co innego. Jeszcze raz dziękuję Tobie za ten odcinek i serdecznie pozdrawiam.

  • franco

    @emeryt Witam. Tak się składa, że pokój w którym piszę, wychodzi na północno-zachodnią stronę i temperatura ok. 25 stopni jest do wytrzymania. Najgorzej jest w pokoju południowo-zachodnim, ale po południu zamykamy okno i odcinamy żaluzją słońce. Też idzie wytrzymać, bo temperatura nie przekracza z reguły 27 stopni, gdy na zewnątrz jest ponad trzydzieści.
    To tyle w tym temacie. Dzięki za post i pozdrowienia dla Twojej Rodzinki