Czy to jest miłość, czy to jest kochanie? - cz. piąta

Po wyciszeniu uniesień siostry, związanych z orgazmem i odebraniu, pełnych emocji, podziękowań z jej strony, wznowiłem mycie i delikatne masowanie stłuczonych pośladków. Pochylona lekko w moją stronę, wspierała się na moich ramionach.  
          Były to początkowo bardzo delikatne muśnięcia i leciutkie gładzenie czy pocieranie obolałych miejsc. Jędrność i cudowny kształt jej półkul sprawiały, że mógłbym do rana bawić się i gładzić jej jedwabistą, oszałamiającą w dotyku skórę.  
          Delikatnymi, okrężnymi ruchami palców masowałem, wskazywane przez nią punkty czy najbardziej bolesne miejsca. Starałem się nie sprawiać jej bólu, ale kiedy wyczułem jakieś zgrubienie, masowałem delikatnie aż do skutku.  
          Masując, gładząc i rozcierając bolące miejsca, czułem, że sprawiam tym przyjemność tak siostrze, jak i sobie. Cóż, operując dłonią na pośladkach, nie odmówiłem sobie przyjemności; dotykania i zahaczania palcami tak o cipkę, jak i o jej kakaowe oczko.  
           Efektem moich starań było nie tylko znaczne zmniejszenie bólu, w stłuczonych pośladkach siostry, ale ponowne doprowadzenie nas obojga do stanu wrzenia,  niewiele mniejszego od tego przed chwilą, który zakończył się orgazmem Zosi.  
- Jesteś super braciszku! Czułam się jak księżniczka, widząc, jak bardzo się starasz i jak mnie  traktujesz. Twoje cudowne dłonie sprawiły, że tyłek boli mnie jeszcze, ale już nie tak bardzo, jak przed chwilą. Nie wiem braciszku, czy chciałeś tego, ale ponownie mnie podnieciłeś i moja cipka domaga się, że ją wyliżesz i zaspokoisz, tak jak to już raz zrobiłeś palcami.
          Prawdę mówiąc, spodziewałem się, że podniecona ponownie przeze mnie Zosia, wystąpi z jakimiś oczekiwaniami czy życzeniami wobec mnie, ale jej bezpardonowe żądanie, abym zaspokoił ją oralnie ustami, trochę mnie zaskoczyło.  
          Czyli stało się tak, jak w powiedzeniu; że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Moja kochana siostrunia uznała, że jeżeli poradziłem sobie i zaspokoiłem ją palcami, to i ustami czy językiem poradzę sobie równie dobrze, a przy okazji napoi mnie swoimi sokami.                  
          Podniosłem głowę i spotkałem się z jej wzrokiem. Zmieszała się i zarumieniła.  
- Jesteś pewna siostrzyczko, że to dobry pomysł? - postanowiłem trochę podroczyć się z nią.
- Słyszałam od dziewczyn, że chłopaki to lubią. Wymyłeś mnie dokładnie i jestem czysta, ale jeżeli brzydzisz się i nie chcesz tego zrobić, to nie musisz. Może rzeczywiście przegięłam? Przepraszam braciszku! - Zosia była wyraźnie speszona moim pytaniem.  
- Żartowałem głuptasku! Pewnie, że cię wyliżę i wycałuję, aż będziesz piszczeć z radości.
          Zobaczyłem, jak jej buzia momentalnie zmieniła się ze smutnej na radosną, a uśmiech, który zobaczyłem, wart był wszystkich pieniędzy. Pochwyciłem ją za biodra i delikatnie przyciągnąłem do siebie.  
          Przybliżyła się i jej cipka znajdowała się dokładnie na wysokości mojej twarzy. Jej nogi były uwięzione pomiędzy moimi, a stopy stykały się z moim kroczem. Zorientowała się, że nie będzie mogła w tej pozycji, rozszerzyć nóg, aby ułatwić mi dostęp do cipki.  
          Wspierając się na mnie, przełożyła kolejno obie nogi na zewnątrz moich ud, okraczyła mnie i przyciągnęła moją głowę do swojego krocza. Pachniała mydłem, ale i zapachem swoich soków, których jej cipka produkowała już dość sporo.    
          Przesunąłem swoje ręce z jej bioder na uda i zanurzyłem twarz w jej miękkim, ciemnawym owłosieniu. Starając się być delikatny, przeciągnąłem kilkakrotnie językiem po wilgotnej szczelinie od szparki w stronę wzgórka i z powrotem.
          Robiłem to w różnym tempie, liżąc to z jednej, to z drugiej strony szczeliny.
Rozgarniając pełne, miękkie wargi, zagłębiłem się w jej gorące, pachnące wnętrze. Poczuła  mój ruchliwy język, buszujący w jej cipce, bo usłyszałem jak dyszy i pojękuje.  
          Kiedy zacząłem ssać i szczypać swoimi wargami, jej dolne, pełne wargi oraz lizać i spijać jej soki wzdłuż szczeliny, westchnęła głęboko i mocniej przycisnęła moją głowę. Zaczęła drżeć i dyszeć coraz mocniej.  
          Uginając i prostując nogi w kolanach, suwała cipką po moich ustach, wzmacniając i przyspieszając w ten sposób ich oddziaływanie. Chcąc wzmocnić jej doznania, do ust i języka dołączyłem dwa palce, suwając nimi w okolicy szparki, a ustami przesunąłem się w stronę wzgórka i łechtaczki.  
          Pomagając sobie palcami, poszerzyłem rozwarcie warg i odsłoniłem nabrzmiałą łechtaczkę. Nakryłem ją ustami, po czym zacząłem szturchać i drażnić ją czubkiem języka oraz wibrować nim wokół niej.  
          Wyczułem, że Zosia dochodzi. Objąłem więc ustami samą łechtaczkę i zacząłem delikatnie lizać ją i ssać, zmieniając szybkość i siłę nacisku.  
Tego dla Zosi było już za wiele.  
          Zajęczała głośno i wprost wepchnęła z dużą siłą moją głowę w swoje krocze, ‘zatrzaskując’ ją swoimi udami i zanurzyła się na krótką chwilę w otchłani niebytu czy rozkoszy. Trochę trwało nim powróciła do realu.
          Przez chwilę jej ciało drżało, więc gładziłem delikatnie jej łono i okolice, aby pomóc jej w wyciszeniu emocji. Cofnęła się i odsunęła ode mnie, po czym ponownie weszła pomiędzy moje nogi i przyklękła. Ujęła w dłonie moją twarz i zatopiła swoje usta w moich.
          Przez chwilę całowaliśmy się z pasją, jak para napalonych na siebie kochanków. Poczułem jak drażni się z moim językiem i zasysa go, chcąc go wciągnąć w swoje usta. Wsunąłem go więc i zacząłem potykać się z jej języczkiem, penetrując przy tym  głęboko wnętrze jej słodkich ust.
          Oboje ponownie podnieciliśmy się i szybko weszliśmy na wysokie obroty.
Oderwała się delikatnie ode mnie i przez chwilę gapiła się na mój sterczący kutas.
- Mogę go dotknąć braciszku? – zapytała nieśmiało, jakby obawiała się, że na nią fuknę.
- Oczywiście, nie krępuj się! Jeżeli ma ci to sprawić przyjemność, to dlaczego nie - odparłem, wzruszając ramionami i patrząc jej w oczy.
          Uśmiechnęła się i objęła swoją drobną dłonią moje sterczące siedemnaście centymetrów. Przesunęła dłonią wzdłuż mojego trzonu i zobaczyłem, że zrobiło to na niej duże wrażenie, bo z trudem przełknęła ślinę.
          Było to widocznie dla niej jakimś przeżyciem, bo dotychczas nigdy jej nie pozwalałem dotykać bezpośrednio kutasa. Kiedyś leżąc ze mną w łóżku, próbowała wsunąć swoją rękę w spodnie mojej piżamy, ale zagroziłem, że będzie to ostatnia rzecz, jaką zrobi, śpiąc ze mną.  
          Od tej pory nie podjęła żadnej próby bezpośredniego dotykania mojego kutasa. Pewnie nieraz mnie dotykała przez materiał, kiedy spałem, ale nigdy nie trzymała w ręku mojego gołego kutasa, aż do teraz, więc nie dziwiłem się jej reakcji.      
          Kiedy kilkakrotnie poruszyła napletkiem, zobaczyła, że z dziurki kutasa sączy się jakaś ciecz. Widok ten niewątpliwie wzmocnił ciekawość siostry, bo zaczęła prowadzić swoje dalsze ‘badanie’, suwając coraz szybciej ręką w górę i w dół, wzdłuż trzonu mojego sztywniaka.
           Do tego, chcąc pewnie pogłębić swoje badania, drugą ręką pochwyciła mój woreczek z kulkami, ważąc go w dłoni i przesuwając palcami kulki. Moja reakcja była prawie natychmiastowa. Poczułem, że za chwilę eksploduję.
- Zosiu, uważaj, za chwilę trysnę! Skieruj więc to coś, co trzymasz w ręku, albo na mnie, albo na siebie.  
          Ledwie zdążyłem ją uprzedzić, kiedy zacząłem tryskać. Siostra zaskoczona, trzymała moją lufę, skierowaną na siebie. Pierwsza porcja spermy dosięgła jej brody i szyi, następne trafiły w piersi i brzuch, tworząc zacieki i białe plamy na jej bladym ciele.  
          Po chwili ciało mojej siostry było dość obficie upstrzone białą, lepką mazią.  
Zdała sobie sprawę, że może wyglądać ciekawie, a tak niewątpliwie było, więc oboje wybuchliśmy śmiechem. Zosia przez chwilę zastanawiała się, po czym zgarnęła palcem trochę spermy i spróbowała.  
- Niezłe! Ma smak ostrzejszy niż soki moje czy mamy, ale może być! – stwierdziła i ponownie sięgnęła po kolejną porcję.  
- To teraz siostrzyczko może pozwól, że umyję cię po raz drugi i sam się odświeżę.  
Potem dokończymy toalety i położymy się spać. Mama poinformowała mnie, że nie będzie mogła nas odwieźć do cioci i dziadka, bo musi osobiście dopilnować spraw, związanych, z uruchomieniem kawiarni. Zaproponowała, że udostępni nam jeden ze swoich samochodów, ale musi najpierw sprawdzić moje umiejętności, jako kierowcy samochodu. Tak, że powinienem być w miarę wypoczęty, aby nie dać plamy i nie zawieść oczekiwań mamy.
          To mówiąc, sięgnąłem ponownie po pojemnik z mydłem i chciałem namydlić ciało siostry, upaprane moją spermą.
- Poczekaj chwilę, szkoda zmarnować taki naturalny ‘kosmetyk’! - powstrzymała mnie i zaczęła energicznie rozcierać po swoim ciele ‘kosmetyk’ mojej produkcji, zaczynając od swoich cycuszków, a potem po całym brzuchu, ramionach i biodrach.
          Ledwie powstrzymałem się od wybuchu śmiechu. Popatrzyła na mnie poważnie i sama pierwsza zarechotała. Dołączyłem do niej i przez chwilę śmialiśmy się oboje. Oczywiście Zosia w dalszym ciągu wcierała i rozprowadzała po ciele mój kosmetyk.  
          Kiedy skończyła, namydliłem ją, a potem delikatnie polewając wodą ze słuchawki prysznica, gładziłem i spłukiwałem dokładnie każdy fragment jej ciała. Potem sięgnąłem po ręcznik i w równie delikatny sposób osuszyłem ją i pomogłem wyjść z wanny.
          Zaproponowałem, że odprowadzę ją do pokoju, ale zaprotestowała, czekając na mnie. Szybko więc odświeżyłem się i osuszyłem, po czym oboje umyliśmy zęby i wróciliśmy do naszego pokoju.  
          Założyłem spodenki do spania i chciałem pomóc Zosi, żeby mogła ubrać swoje majtki, ale popatrzyła mi głęboko w oczy i pokręciła głową na znak, że chce spać nago.
- Od dziś braciszku będę sypiać nago, abyś miał dostęp do mojego ciała i każdego jego elementu, kiedy tylko zechcesz. Nawet nie wiesz, jak było mi przyjemnie, kiedy czułam twoją rękę na moim ciele i żałowałam tylko, że przez materiał, a nie bezpośrednio.  
          Cóż, patrząc na moją śliczną siostrę i jej cudowne, nagie ciało, pomyślałem, że trudno będzie mi zasnąć, czując ją przy sobie. Postanowiłem spróbować negocjacji, aby odpuściła mi przynajmniej w tę noc.
- A co będzie, jak mama wejdzie rano budzić nas i zobaczy cię nagą przy moim boku? – zapytałem, sugerując w nieco zakamuflowany sposób, aby nie drażniła naszej mamy zbyt ostentacyjnym postępowaniem i zachowywała się jak siostra, a nie jak kochanka.
- Pewnie pomyśli, że jestem bardziej otwarta dla ciebie, niż ty dla mnie - odburknęła mi w swoim stylu, mając na myśli moje spodenki. Nie skomentowałem tego, aby jej nie drażnić.  
- Które łóżko, górne czy dolne? – zapytałem pogodnie, przygarniając siostrę do siebie.
- Głupek! A moje bolące pośladki? A właściwie to jeden półdupek, prawy, bo to na niego  upadłam – fuknęła na mnie, śmiejąc się wesoło.  
- Przed chwilą jakoś tego nie widziałem? – powiedziałem równie pogodnie.
- Bo mi niepotrzebnie przypomniałeś, proponując wspinanie się do góry – odparła, przytulając się do mnie i domagając się pocałunku. Pocałowałem ją delikatnie, z uczuciem.
          Posykując lekko, wdrapała się na dolne łóżko i leżąc na lewym boku, tyłem do mnie, poklepała miejsce za sobą. Położyłem się za nią. Natychmiast wtuliła się we mnie i sięgnęła po moją rękę. Kiedy objąłem ją, przesunęła moją dłoń na jeden z cycuszków.
- Teraz możemy spać! – powiedziała i mocniej wcisnęła się we mnie, czując mojego sztywniaka, bodącego ją poprzez materiał spodenek w pośladki.  
          Delikatnie objąłem jej cudownego cycuszka i zapadłem w sen. Obudziłem się, leżąc na wznak. Świtało za oknem. Sięgnąłem po zegarek. Była trzecia czterdzieści pięć. Miałem poranną erekcję i poczułem rękę Zosi, wsuniętą w spodenki i leżącą na moim kroczu.  
          Zerknąłem na Zosię. Spała spokojnym snem. Kiedy ona wsunęła tę rękę? – pojawiła się myśl. Może rzeczywiście popełniłem błąd, ubierając spodenki. A co by było, gdybym leżał nagi i miał erekcję tak, jak teraz, a Zosi wpadłby do głowy pomysł, aby spróbować nabić się na niego? - pojawiła się kolejna myśl.  
          Delikatnie wyciągnąłem rękę Zosi ze spodenek i odłożyłem na jej ciało. Dalej spała. Aby jej nie obudzić, powoli przekręciłem się, usiadłem i opuściłem nogi na podłogę. Wstałem i ruszyłem do drzwi. Cicho otworzyłem je i wyszedłem do przedpokoju.  
          Przechodząc obok pokoju mamy, zerknąłem przez otwarte drzwi, które mama rzadko kiedy zamykała. Mama odkryta, spała w jednej ze swoich ulubionych, krótkich, prześwitujących koszulek.  
          Pewnie nie miałaby nic przeciw temu, gdybym ją obudził, pieszcząc jeden z cycków czy odkrytą cipkę – przebiegło mi przez myśl. Szybko ją odrzuciłem, jako chorą i niedorzeczną. Byłaby to wyraźna bezczelność i wykorzystywanie mamy, wyposzczonej dobrowolnym celibatem.  
          Wszedłem do łazienki i załatwiłem się. Kutas nieco zmiękł, ale nadal był w wzwodzie. Jak mogło być inaczej, kiedy moje myśli  były ciągle zaprzątnięte widokami nagich cycków czy cipek, tak mamy, jak i siostry.  
Miałem zamiar potarmosić go trochę, kiedy usłyszałem pukanie. Otworzyłem drzwi i zamarłem, widząc mamę.
- Już wychodzę mamo! - powiedziałem i zaczerwieniłem się jak burak. Jeszcze trochę i mama przyłapałaby mnie, jak trzepię sobie kutasa.  
- Nie musisz! Poczekasz na mamusię? I nie rób takiej głupiej miny, bo widziałeś już, jak sikam i czym – mama nie ukrywała, że jest w niezłym humorze, biorąc pod uwagę, że było raczej dość wcześnie. Usiadła na sedesie i sikała, patrząc na mnie z uśmiechem.
- Powiesz mamusi, co zamierzałeś zrobić, po opróżnieniu pęcherza? - mama zwróciła się do mnie, po czym, jakby nigdy nic, podtarła się i stanęła przy umywalce.  
- Mamo, widzę po tobie, że domyśliłaś się, co zamierzałem, bo pewnie nie pytałabyś mnie o to? – odparłem, wyszczerzając się do mamy w uśmiechu.  
- Wygląda na to synku, że znamy się, jak dwa łyse konie i nadajemy na tych samych falach.
          Mama traktowała mnie już nie tylko jak syna, ale przyjaciela i kochanka. Nie miałem jej tego za złe, bo wiedziałem, że naprawdę mnie kocha, podobnie jak Zosię. A to, że nie zaprzątała sobie głowy jakimiś zwyczajami czy konwenansami, też mi nie przeszkadzało.  
          Była wykształconą, mądrą kobietą i matką, a mimo to, przez wiele lat znosiła dominację i znęcanie się nad nią męża - gbura i prostaka, też wykształconego i przystojnego, pochodzącego ze znanej i przyzwoitej rodziny.  
          Długo nie mogłem tego zrozumieć, ale w końcu i do mnie dotarło, że musiała go kochać, jeżeli za niego wyszła. Później urodziła mnie, po paru latach adoptowała córkę siostry i wtedy poznała prawdziwą naturę i charakter swojego męża, a mojego ojca.  
- Teraz też domyślam się, że nie poszliście z Zosią na całość, jeżeli cię tak przyparło, że zamierzałeś trzepać sobie kutasa. Widziałam, jak zerkałeś na mnie, przechodząc koło drzwi mojego pokoju. Co cię powstrzymało, że nie wszedłeś? Przecież dlatego zostawiłam je otwarte, że być może, skusi cię to, do odwiedzenia mamy.
          Słuchając mamy, omal nie zakrztusiłem się ze śmiechu, jak trafnie określiła, że nadajemy na tych samych falach. Mama na mnie czekała, a ja stchórzyłem, uznając, że byłaby to bezczelność z mojej strony i wykorzystywanie sytuacji mamy.
- Mamo, nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak mnie korciło, żeby wejść i obudzić cię, ssąc twojego cudownego cycka czy pieszcząc twoją cipkę - powiedziałem, nie kryjąc się ze swoimi chorymi myślami.
- No to jest nas dwoje! Mnie też korciło, wyciągnąć cię z łóżka, bo moja cipka stęskniła się za twoim sprzętem, w który wyposażyła cię natura – mama też nie ukrywała, że w jej głowie lęgły się myśli, nie gorsze od moich.           
- Wchodzimy do wanny, opłukujemy się i idziemy do mnie – powiedziała mama głosem, któremu trudno by było sprzeciwić się. Wstała z sedesu, podtarła się i pierwsza weszła do wanny. Puściła wodę i usiadła w wannie, zapraszając mnie gestem do siebie.
          Usiadłem między jej nogami, odwrócony do niej tyłem. Nabrała na dłoń trochę mydła i namydliła moje krocze, po czym dokładnie umyła moje klejnoty, zamieniając mycie w pieszczoty. Pieszcząc kutasa, mruczała z niejakim zadowoleniem.
          Po chwili przerwała pieszczoty i kazała mi się podnieść i przykucnąć. Umyła moje krocze i pośladki, po czym klepnęła mnie w pośladki i poprosiła, żebym usiadł. Ja usiadłem, a mama podniosła się i teraz ona przykucnęła przodem do mnie.
- Teraz ty mnie umyj i trochę popieść, tak jak ja ciebie – poprosiła.  
          Powtórzyłem więc czynności mamy, nabierając mydła na dłoń i mydląc jej piersi i krocze. Po czym delikatnie zacząłem myć skarby mamy, wkładając w to wiele uczucia. Mama trzymała się mnie, uśmiechając się i pomrukując, kiedy dotykałem i pieściłem najpierw jej sterczące cycki, a następnie dolne partie jej ciała.
- Synuś, nie poganiam cię, ale postaraj się bardziej myć, niż pieścić moje ciało, bo dużo czasu nie mamy, a ja chcę pieścić się i kochać z tobą, ale w łóżku. Gimnastyka w wannie to już nie dla mnie - mama w końcu ujawniła, do czego było potrzebne to dokładne mycie.  
          Dokończyłem więc szybko mycie fascynującego ciała mamy, co sprawiało mi wiele radości i przyjemności, ale zapowiedź mamy, była jeszcze bardziej obiecująca. I jak tu nie być szczęśliwym, kiedy dwie najbliższe mi osoby, wyraźnie lecą na mnie.
          Wytarliśmy się do sucha i po chwili oboje z mamą, wylądowaliśmy w jej łóżku. Mama szybko pozbyła się swojej koszulki, a ja spodenek, które nie wiem, po co, zakładaliśmy w łazience. Ale takie było życzenie mamy. Teraz czekałem na jej ruch.
          Mama gestem wskazała mi, że mam położyć się na łóżku w pozycji na plecach, po czym sama weszła na łóżko i położyła się na mnie na brzuchu, w odwrotnej pozycji.
          Trochę mnie tym zaskoczyła, bo było to dla mnie całkiem nowe doświadczenie.  
- Synuś, ty zajmiesz się moją cipką, bo czuję, że ją lubisz, a ja zajmę się twoim ‘sprzętem’, który z kolei ja polubiłam - powiedziała, a ja zrozumiałem, że mama nie żartuje.    
          Przesunęła się po mnie w tył i zobaczyłem od dołu cipkę mamy w całej okazałości. Była wilgotna i nieźle pachniała. Mama okraczyła kolanami moje ciało i opuściła cipkę wprost na moje usta. Rozszerzenie nóg spowodowało, lekkie rozwarcie cipki.
          Ułatwiało też dostęp do całego krocza mamy, a cipka mamy przypominała
mi kształtem, częściowo rozwinięty kwiat róży.
- Synku, wsuń ręce pod moje uda i obejmij dłońmi moje pośladki. Będziesz mógł wspomagać się rękami i otwierać moją cipkę palcami, jak tylko sobie zażyczysz. I zacznij lizać, ssać i szczypać wargi, szturchać językiem i wbijać się w szparkę. Wtedy usłyszysz, jak reaguję na twoje pieszczoty. Będziesz wtedy wiedział, co i jak robić, żeby sprawiać mamie przyjemność.  
          Mama domyśliła się, że nie wiem, jak zabrać się do pieszczenia jej cipki. Przekazała mi więc kilka rad i wskazówek, po czym zajęła się moim kutasem, zdając się na moje wyczucie i intuicję. Zacząłem więc od lizania warg wzdłuż szczeliny, poczynając od owłosionego wzgórka i przesuwając się w stronę kakaowego oczka.  
          Wilgotność w szczelinie cipki mamy zaczęła wzrastać, co oznaczało, że wzrasta również jej podniecenie. Byłem więc na dobrej drodze. Po chwili nawilżenie zmieniło się w strumyczek, który ledwo nadążyłem spijać, liżąc to jedną, to drugą stronę szczeliny.
          Po chwili uznałem, żeby wspomóc się rękami, wsunąłem więc ręce pod uda mamy i objąłem dłońmi pośladki mamy w okolicy cipki. Oczyściłem śliną dwa palce i rozszerzyłem wargi, odsłaniając szparkę. Wsunąłem język i zacząłem wiercić nim w szparce.
          Poczułem, jak przez ciało mamy przebiegają drgania, a cipka otwiera się i zamyka. Przesunąłem się ustami w okolice kapturka łechtaczki, a w szparkę wsunąłem palce, po czym delikatnymi suwami wzdłuż i w poprzek zacząłem drażnić szparkę i jej okolice.  
          Równocześnie z ruchami palców zacząłem pieścić, a właściwie drażnić i stymulować ustami czy językiem łechtaczkę wraz z jej otoczeniem. Nie musiałem długo czekać na efekty takiego działania, bo mama zaczęła się wiercić i pracować szybko biodrami, szurając dodatkowo cipką po moich ustach. Domyśliłem się, że mama dochodzi.
          W pewnej chwili zajęczała głośno i zwarła uda na moich ramionach, zaciskając przy tym dłoń na moim kutasie i zaprzestając pieszczot mojego sztywniaka. Delikatnie przesunąłem się ustami poniżej jej wrażliwej łechtaczki, liżąc i spijając jej soki ze szczeliny.  
- Dobrze spisałeś się synku, dając mi któryś z kolei orgazm. Jesteś wspaniałym uczniem i kochankiem równocześnie. Szybko się uczysz i wspaniale reagujesz, wyczuwając potrzeby  
i spełniając oczekiwania  kobiety.  
          Słysząc słowa mamy, trudno byłoby mi ukryć uczucie zadowolenia czy radości z pochwały, ale i satysfakcji, że spełniłem oczekiwania i zaspokoiłem jej seksualne potrzeby.
- Ja też chciałam zaspokoić cię ustami i spróbować twojej spermy, ale chyba większą frajdę i przyjemność sprawi nam obojgu, jeżeli zanurzysz we mnie ten twój niebagatelny drążek. Ty nic nie rób i pozwól mamie zająć się tobą - stwierdziła mama, po czym, szybkim, zgrabnym ruchem zmieniła pozycję.
          Okraczyła moje ciało i przyklękła przodem do mnie w okolicy mojego krocza. Widząc, że mój kutas nieco oklapł, pochyliła się i trzymając go w dłoni, objęła ustami główkę i zaczęła szybkimi ruchami głowy oraz języka, pracować, nad doprowadzeniem go do formy.  
          Widok jej cudownych cycków, falujących w takt ruchów głowy, sprawił, że nie miała z tym problemu. Wyczuła, że mogła w ten sposób, doprowadzić mnie szybko do finału,  wypuściła go z ust i wspierając się na jednej ręce, uniosła tyłek i trzymając kutasa prosto, przeciągnęła nim kilkakrotnie po szczelinie, po czym, nasunęła się cipką na niego.  
          Przysiadając, powolnym ruchem wprowadziła kutasa w siebie, dobijając do dna. Odczekała chwilę, aby oswoić cipkę z moim sprzętem. Wykonała kilka krótkich ruchów;
góra – dół i kiedy uznała, że wszystko jest w porządku, rozpoczęła ‘jazdę’.  
          Wsparta na rękach, pochyliła się w moją stronę i patrząc mi w oczy, uśmiechnęła się. Widać było, że czuje się bardzo dobrze i że sprawia jej to prawdziwą frajdę.          
- Jak widzisz synku, strasznie odmłodziłeś swoją mamę! Nigdy nie czułam się tak lekko i dobrze, jak teraz, dosiadając ciebie, mojego syna. Pamiętaj Adamie, gdziekolwiek będziesz, czy to blisko, czy z dala od domu, w razie jakichkolwiek problemów, szukając wsparcia czy pociechy, zawsze możesz wrócić do domu i zawsze będzie na ciebie czekała kochająca mama i jej chętna cipka, kiedy tylko będziesz chciał z niej skorzystać. A teraz synu, moje cycki czekają na twoje cudowne, sprawne ręce i pieszczoty.
          Znałem swoją mamę na tyle dobrze, że bardzo często wiedziałem, o czym będzie rozmowa, ale obecna była z tych raczej tajemniczych. Z jednej strony zadowolenie, a z drugiej deklaracja mamy, że zawsze mogę liczyć na jej pomoc i wsparcie, w tym i seksualne.  
          To miało jakieś znaczenie, ale jakie? Widząc uśmiech mamy i jej falujące, proszące o pieszczoty cycki, uznałem, że póki co, trzeba zająć się najpierw cyckami i doprowadzeniem mamy do ponownego orgazmu.  
          Pochwyciłem więc w dłonie ruchliwe, lekko zwisające, jędrne cycki mamy i zacząłem je pieścić, pocierając, gładząc i masując delikatnie ciemniejsze obwódki brodawek poniżej sutków. Były jedwabiście miękkie i przyjemne w dotyku.  
          Musiało to podziałać na mamę, bo wyraźnie przyspieszyła ślizganie się na moim kutasie, dysząc i stękając coraz mocniej, dobijając pośladkami do moich ud. W pewnej chwili poczułem coś podobnego, jak obmacywanie mojego kutasa mięśniami cipki mamy.
          To dopełniło czarę doznań tak u mnie, jak i u mamy. Kiedy poczuła, że pompuję w nią nasienie, wrzasnęła, przysiadła gwałtownie i opadła bezwładnie na mnie. Po chwili podniosła głowę i uśmiech opromienił jej piękną buzię.  
- No to podziało się! Dziękuję ci skarbie. Pojeździłam sobie jak nigdy! Twój ojciec nigdy mi nie proponował ani nie pozwolił, abym go dosiadała. W swoim mniemaniu, uważał pewnie, że mogę w ten sposób dominować nad nim. A to by było dla niego zbyt poniżające. Według niego, tylko on mógł dominować nade mną. Jesteś synu kochanym, czułym i wrażliwym kochankiem. Kto cię nauczył tak fajnie pieścić piersi?
          Mama wprost rozpływała się w pochwałach na mój temat, jako kochanka.  
Miałem nadzieję, że zdawała sobie również sprawę, że sprawiając jej wiele przyjemności, rozkoszowałem się tym równie mocno, jak ona, jeżeli nie więcej.      
- Mamo, nie mam podobnego porównania, co ty, czy doświadczenia, ale jesteś według mnie najbardziej kochaną i cudowną kochanką, a do tego moją najukochańszą mamą. Cieszę się, że mam to szczęście, mieć taką mamę. Bezpruderyjną i nie uznającą konwenansów czy tematów tabu. A co do twoich piersi mamo, to są tak piękne i cudowne w dotyku, że pieszczenie ich sprawiają mi wprost nieziemską przyjemność, podobnie jak twoja różyczka na dole. Nikt mnie mamo nie uczył pieścić piersi czy cipki, ale umiem słuchać i odpowiednio reagować na twoje odczucia, gesty czy odgłosy – odpowiedziałem mamie na jej pytania czy uwagi.  
- Cieszy mnie to, skarbie! Jesteś pojętnym, a nawet fantastycznym uczniem i szybko się uczysz. A co do tego, że jestem bezpruderyjna i nie uznaję przyjętych konwenansów? To prawda synu! To życie nauczyło mnie cieszyć się chwilą i korzystać z okazji. Może to, co robimy, nie jest to do końca chwalebne czy właściwe. Ale oboje jesteśmy dorośli i nic nie poradzę na to, że łatwo ulegam pokusie, widząc, że mój syn chce uprawiać seks ze mną, swoją mamą. Dziękuję ci synu za to, że nie uważasz mnie jeszcze za starą wiedźmę i traktujesz, jako atrakcyjną, wartą grzechu kobietę. Nawet nie wiesz, ile to dla mnie znaczy i jakiego dostaję kopa, do realizacji tego wyzwania, które podjęłam. Poza tym, uważam, że nikomu nic do tego, co robimy i co nas łączy? To jest nasza i tylko nasza sprawa, że chcemy i możemy cieszyć się sobą. Myślę synu, że zachowasz to dla siebie, że masz we mnie mamę, przyjaciółkę i kochankę w jednej osobie. I to tyle na ten temat. …cdn…

franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i obyczajowe, użył 5092 słów i 27294 znaków. Tagi: #erotyka #wymiana #poglądów #dyskusja

1 komentarz

 
  • emeryt

    @franek42, nawet nie zdajesz sobiespray, jak przyjemnie było znależć na twojej stronie kolejny odcinek. Ja dzisiaj, zpowodu awarii musiałem pójść do pracy, a po powrocie takie, lekkie zaskoczenie. Dziękuję Tobie za nie. Obyś jaknajczęściej mnie tak zaskakiwał. Odcinek bardzo fajny i w twoim stylu. Serdecznie pozdrawiam.

  • franco

    @emeryt Witam. Jest dobrze. Wiadomo, jest opowiadanie, jesteś również Ty,  jak żołnierz na posterunku. Ale to cieszy, nawet bardzo. Dziękuję ci i za post i za więcej niż miłe słowa. Życzę zdrówka dla Ciebie i całej Rodzinki, bo ten wstrętny microb nic sobie nie robi z ani z pory roku, ani z upływu czasu. Niestety, ale pewnie musimy się przyzwyczaić i nauczyć z nim żyć. A nasi rodacy bardzo często zapominają, że on jest wśród nas i pewnie jeszcze pobędzie, a skutki tego oglądamy czy słyszymy. Oby trzymał się z dala od nas jak najdłużej. Tego życzę, tak sobie i rodzinie, jak i Tobie z całą Rodzinką oraz Wszystkim naszym Rodakom. Pozdrawiam