Czy to jest miłość, czy to jest kochanie? - cz. dwudziesta szósta

Po tym spojrzeniu Zosi, mogłem spodziewać się wszystkiego. I nie tylko ja.
Kamila też wyczuwała, że Zosia nie do końca jej ufa, mimo, że deklarowała jej przyjaźń. I to z mojego powodu. Była młodziutką dziewczyną, ale z intuicją dojrzałej, zakochanej kobiety.
          Ale taki stan trwał tylko chwilę. Zosia podbiegła wręcz do Kamili i rzuciła się w jej ramiona. Objęła ją i pocałowała z pasją w usta, nie bacząc, że Patryk przygląda się temu z niesmakiem. Było to przecież jednoznaczne wyznanie, że traktuje Kamilę jak bliską osobę.
- Tak bardzo się cieszę, że zostajesz z nami, Kamilo - to było coś więcej niż przyjacielskie wyznanie. Byłem zaskoczony, nie mniej od Patryka. Właśnie stracił swoją dziewczynę.
          Wyglądało na to, że siostra autentycznie ją polubiła i była gotowa podzielić się mną, z nią. Przecież dobrze wiedziała, że Kamila ma na mnie chrapkę. Teraz ja miałem problem, nie one. Kurde, co ja mam teraz zrobić? Siostra, mama, Ela, Kamila? Kto jeszcze?
          Jak to rozwiązać? I ja mam być szczęściarzem? Myśli hasały w mojej głowie, jak rozbrykane źrebaki na łące. Dwie osoby mogły mi pomóc, ale do której zadzwonić najpierw? Przede wszystkim, trzeba było odstawić Patryka na którąś z przystani.  
- Dobrze! Przycumujemy na marinie dziadka i kiedy pożegnamy się z Patrykiem, pomyślimy co dalej? - zwróciłem się do dziewczyn.
          Tak dziewczyny, jak i Patryk uznali to na daną chwilę, za dobre rozwiązanie. Ruszyłem i skierowałem łódź w stronę kanału, prowadzącego do mariny dziadka. Po kilkunastu minutach cumowaliśmy rufą, pomiędzy polerami na przystani.  
          Patryk pomógł mi, więc zarzuciliśmy cumy na polery, po czym dociągnąłem cumy i zabezpieczyłem łódź. Patryk był już spakowany, więc pożegnał się ze mną uściskiem ręki. Życzyłem mu powodzenia, więc podziękował i też życzył mi udanych wakacji.
          Z Zosią pożegnał się  buziakiem w policzek, dziękując za towarzystwo i życząc jej szczęścia oraz powodzenia w życiu. Następnie podszedł do Kamili.  
- Cóż! Wygląda na to, Kamilo, że to koniec z nami, tak? - zapytał smutnym głosem.  
- Tak wyszło Patryku! Ale życzę ci powodzenia. Żebyś znalazł fajną dziewczynę, pasującą do ciebie - powiedziała dość pogodnie. Przyciągnęła jego głowę i soczyście pocałowała w usta.
          Patryk wziął torbę i lekko przeskoczył z rufy na pomost. Pomachał nam ręką na pożegnanie i ze zrezygnowaną miną ruszył w kierunku ulicy. Widząc jego minę, zrobiło mi się go żal. Według mnie, nie zasłużył sobie na taki rozstanie, ale podobno serce nie sługa.
- To, co teraz robimy? Gdzie nocujemy? Macie jakieś propozycje? - zwróciłem się do dziewczyn, kiedy zostaliśmy sami. Staliśmy na pokładzie, więc odwiązałem trap, przerzuciłem go na pomost i zabezpieczyłem na czas postoju.
- Kamilo, wracasz na noc do domu czy śpisz ze mną? - zwróciła się Zosia do Kamili.
- Nie chcę wracać do domu i tłumaczyć się czy opowiadać, co się dzisiaj wydarzyło - odparła natychmiast Kamila. Widać jednak było, że też jest nieco przytłoczona zaistniałą sytuacją.  
- Ale myślałam, że sypiasz z Adamem? - zapytała, lekko zdziwiona, że Zosia zaproponowała jej wspólne spanie.
- To trochę jest bardziej skomplikowane, niż myślisz, Kamilo - powiedziałem.  
- Ale nic nie przeszkadza, żebyś spała w domu dziadka i cioci. Nie musisz spać z Zosią, bo możesz spać w pokoju gościnnym lub w pokoju obok naszej sypialni. A przede wszystkim i tak musisz skontaktować się z Karolem czy rodzicami. Patryk zawsze może zadzwonić do Karola i powiedzieć mu, że jesteśmy w Mikołajkach. Co powiesz im, że nie skontaktowałaś się z nimi, będąc tutaj? - dodałem, przedstawiając jej różne możliwości noclegu.  
- Co do skontaktowania się z rodzicami czy bratem, masz rację. I tak będą niezadowoleni, że zerwałam z Patrykiem, bo pewnie tak pomyślą. A tego związku już prawie nie było.  Muszę to jeszcze przemyśleć. A ty gdzie będziesz spał? - zapytała przekornie, niewinnie brzmiącym głosem, patrząc przy tym na mnie figlarnym spojrzeniem.  
          Omal nie roześmiałem się, bo Kamila zaskoczyła mnie swoim pytaniem.  
Co dopiero zerwała z chłopakiem, z którym chodziła kilka lat, a zachowywała się tak, jakby Patryk był przelotnym znajomym i czymś tam jej się naraził, więc zakończyła znajomość.
          A przecież była nie tylko piękną, ale i wrażliwą, sympatyczną dziewczyną. Fakt, Patryk podjął decyzję, nie uzgadniając tego z nią, ale to przecież było niczym, w porównaniu z zerwaniem i zakończeniem ich wieloletniego, zaangażowanego związku.
          Oznaczało to, że ich związek już od dłuższego czasu był w stanie rozkładu. Kamila była w nim chyba bardziej z przyzwyczajenia niż z wyboru i czekała tylko na okazję czy sposobność, aby go zakończyć. I taka sposobność pojawiła się wraz ze mną i Zosią.    
          Była konsekwentna. Spróbowała seksu ze mną i przypadłem jej bardziej do gustu niż Patryk, więc zrezygnowała z niego bez większego żalu i podjęła wyzwanie zdobycia mnie. Chyba uznała, że jako atrakcyjna dziewczyna jest na najlepszej drodze do tego celu.
- Pozwolisz, że teraz ci nie odpowiem. Najpierw muszę zadzwonić - powiedziałem i odszedłem na bok, po czym wyciągnąłem telefon. Wybrałem numer Eli i zadzwoniłem.
- Cześć! Dzwonisz, bo się stęskniłeś, czy coś się stało? - usłyszałem słodki głos Eli.
- Dobry wieczór! Właśnie przycumowaliśmy na waszej przystani i mamy mały problem - powiedziałem pogodnie.
- Mów! Nie trzymaj mnie w niepewności - usłyszałem ponaglenie i niecierpliwy głos Eli.
- Patryk opuścił nas. Aplikował na ratownika w Olsztynie i dostał pozytywną odpowiedź. Jutro ma się zgłosić do WOPR w Olsztynie, więc przypłynęliśmy do Mikołajek. Kamila natomiast nastawiła się na rajzę po tutejszych jeziorach i została z nami. Nie chce wracać do domu, bo musiałaby się tłumaczyć rodzicom i chce zostać z nami. Zaprosiliśmy ją więc do nas, co o tym sądzisz? - zapytałem nieśmiało.
- I bardzo dobrze. Dlaczego pytasz mnie o zdanie, jakbyś chciał ode mnie zezwolenie? Coś cię z nią łączy? - zapytała Ela neutralnym tonem.
- Tak jakby! Uprawialiśmy seks na łodzi poprzedniej nocy. Kamila to zaaranżowała i oboje z Zosią zgodziliśmy się. I chyba Kamili to się spodobało, bo rozstała się z Patrykiem. I teraz nie wiem, co mam dalej robić? Zosia polubiła ją i dała jej do zrozumienia, że nie jest o mnie zazdrosna, a ja uzależniam to od twojej zgody - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
          Ela przez chwilę milczała. Słyszałem tylko jej ciężki oddech. Zdałem sobie sprawę, że chyba nawaliłem i zawiodłem Elę. Poczułem się więcej niż nie komfortowo.
- Wiesz, że zaskoczyłeś mnie? Ale liczyłam się z tym. Nie sądziłam tylko, że związek Kamili i Patryka tak szybko się rozpadnie. Wydawali mi się dość zgodną i zakochaną w sobie parą. Możesz przybliżyć mi, co się wydarzyło lub spowodowało, że tak nagle rozstali się? - usłyszałem, wypowiedzianą cichym głosem, prośbę Eli.
- Elu, głupio mi o tym mówić, ale ja też sądziłem, że ich związek jest stabilny i pasują do siebie. Tym bardziej, że podobno to Kamila parła do tego związku, a Patryk wręcz się przed nią bronił. Po naszym zbliżeniu, kiedy zaczęła ze mną głupio rozmawiać, przypomniałem jej, że to ona zabiegała o Patryka, a nie odwrotnie. Wtedy wypaliła mi, że teraz żałuje, że to Patryk napatoczył się jej, jako pierwszy, a nie ja. Po chwili Zosia też rzuciła się na mnie, oświadczając, że nie chce żadnych dalszych zamian i chce się kochać tylko ze mną. Po prostu obie stwierdziły, że natura poskąpiła Patrykowi nieco w wyposażeniu, a że nie starał się nadrobić tego niczym innym, więc obie były chyba rozczarowane i zawiedzione jego postawą w zaspokajaniu partnerki. Do tego doszła teraz ta oferta z Olsztyna i natychmiastowa zgoda Patryka, co niewątpliwie uraziło Kamilę, bo zrobił to bez uzgodnienia z nią. I to wszystko Elu, co jest mi wiadomo w tej sprawie - zakończyłem swoją wypowiedź.
- Wydaje mi się, że w sumie dobrze się stało. Oboje też pasujecie do siebie, więc jeżeli Zosia nie widzi w tym problemu, to ja tym bardziej. Zobaczymy, jak to się rozwinie? Cóż, ogierze, dojdzie ci kolejna dziewczyna do obsługi. Ciekawe, jak ona to ogarnie, kiedy zorientuje się, że jest jedną z wielu twoich dziewczyn, a ja dzisiaj jestem baaardzo stęskniona za tobą.
          Ela po rozważeniu całej sprawy, w jakiś sposób doszła do wniosku, że Kamila mogłaby odegrać jakąś rolę w tym naszym nieformalnym, kilkuosobowym związku.  
- Czyli nie widzisz Elu niczego złego w tym, że Kamila przenocuje dzisiaj u nas? - zapytałem dla pewności jeszcze raz.  
- Nie. Pod warunkiem, że zaspokoisz najpierw moje potrzeby. A jestem dzisiaj strasznie napalona i potrzebująca, kochanie, Co mam przygotować ci na kolację, abyś sprostał temu niełatwemu wyzwaniu. No, no! Trzy dziewczyny do obskoczenia, ale wierzę w ciebie. Czekamy więc na was - zaśmiała się sarkastycznie do telefonu i wyłączyła się.            
- Moje panie, czekają na nas, więc zobaczcie, co musicie zabrać z ciuchów czy bielizny i  możecie iść. Ja zabezpieczę łódź i dołączę do was - powiedziałem do dziewczyn.  
          Upewniłem się jeszcze raz czy łódź jest dobrze zabezpieczona, po czym, podłączyłem ją do gniazda zasilania w skrzynce na pomoście. Potem sprawdziłem przenośną lodówkę i przełożyłem część produktów do stacjonarnej lodówki na łodzi.
          Zostawiłem tylko te, które należało zużyć. Zamknąłem kabiny i sterówki, po czym, wraz z dziewczynami ruszyliśmy do domu. Ela czekała już na nas w przedpokoju. Po krótkim powitaniu, zostawiliśmy Kamilę z Elą.
          My natomiast udaliśmy się do gabinetu dziadka. Zosia rzuciła się w swoim stylu na szyję dziadkowi, witając się i całując go, jakby go nie widziała z miesiąc. Witając się z dziadkiem krótkim uściskiem ręki, powiedziałem mu, że Zosia opowie mu swoje wrażenia.
          Dziadek uśmiechnął się i poklepał mnie po ramieniu, ciesząc się z towarzystwa Zosi. Wróciłem więc do Eli i Kamili. Też byłem zadowolony, bo zobaczyłem, że Ela zajęła się Kamilą i rozmawia z nią, jak z bliską sobie przyjaciółką, co mi bardzo odpowiadało.  
- Muszę przyznać Adamie, że masz świetny gust. Kamila jest nie tylko piękną, przebojową, ale również bardzo mądrą dziewczyną. Wie już wystarczająco dużo o tobie i naszej rodzinie. Wygląda na to, że chce dołączyć do naszego ‘rodzinnego’ związku, o ile ją zaakceptujemy - to mówiąc Ela, uśmiechała się ciepło do Kamili.
- Powiedziałaś, że Kamila wie o nas dużo. Czy powiedziała też, czego oczekuje? - zapytałem.
- Wiem Adamie, że kochasz trzy kobiety i że one kochają ciebie. Czy byłbyś też skłonny pokochać mnie, jeżeli do was dołączę, czy raczej nie powinnam liczyć, że tak może się stać?
          Mówiąc to, patrzyła mi w oczy szczerym spojrzeniem. Spojrzałem na Elę, ale nie zamierzała mi niczego ułatwiać, ani czegokolwiek na mnie wymuszać czy doradzać. A przecież musiała mieć jakiś określony cel, jeżeli zgodziła się, aby Kamila do nas dołączyła.  
- Kamilo, jesteś miłą, fajną dziewczyną i podobasz mi się, ale znamy się bardzo krótko. Nie odpowiem ci więc teraz, że pokocham cię tak, jak kocham mamę, Zosię czy Elę, moją ciocię. Może zostawmy to tak, jak jest i przekonajmy się, co się z tego urodzi - powiedziałem ostrożnie, nie chcąc narażać na wstrząsy naszego, nie do końca rodzinnego, układu.  
- Poza tym, nie wiemy, jak zachowają się i co powiedzą twoi rodzice czy Karol, twój brat, kiedy dowiedzą się, że rozstałaś się z Patrykiem i próbujesz związać się z kimś, kogo nie znają? - dodałem, próbując uzmysłowić Kamili, konsekwencje zerwania ze swoim dotychczasowym chłopakiem i próbę nawiązania kontaktu ze mną czy z nami.
- Czyżbyś chciał mnie zniechęcić Adamie, do podjęcia próby romansu z tobą? - zapytała mnie pogodnie Kamila, uśmiechając się i patrząc tak na mnie, jak i na Elę, pełnym sympatii spojrzeniem.  
- Adam ma rację Kamilo. Ja też uważam, że może spróbujmy ułożyć te nasze relacje w miarę spokojnie, bez nacisków i ponaglania. A teraz chodźmy do kuchni i przygotujmy kolację.  
Po kolacji zastanowimy się, w jaki sposób spędzimy tę noc - powiedziała Ela, nawiązując do naszych wypowiedzi.  
          Pod kierunkiem Eli, jako gospodyni, przygotowaliśmy w trójkę kolację dla nas wszystkich i po kilkunastu minutach znaleźliśmy się w jadalni. Kiedy wszystko było  przygotowane, Ela osobiście poprosiła dziadka i Zosię na kolację.  
          Kiedy dziadek pojawił się, Kamila z wdziękiem nastolatki przywitała się z nim  i usiedliśmy do stołu. Dziadek zaznajomiony przez Zosię z wydarzeniami, które miały miejsce na łodzi, kilkakrotnie zerknął ciekawie na Kamilę, ale nie zabierał głosu na ten temat.
          Po kolacji, podziękował Eli za posiłek, a nam za towarzystwo, po czym, wymawiając się wiekiem i zmęczeniem, życzył nam wszystkim dobrej nocy i udał się do swojej sypialni. Ela odprowadziła dziadka, ale po chwili wróciła i szepnęła coś Zosi.
          Zosia przeprosiła nas i udała się do dziadka, Ela powiedziała nam, że dziadek bardzo tęsknił za Zosią i źle znosi jej nieobecność. Dlatego chciał, żeby jeszcze trochę z nim pobyła. Nie dziwiło mnie to, bo siostra wręcz zawojowała dziadka, stając się jego przylepką.  
          Ja natomiast pomogłem Eli w uporządkowaniu kuchni i po krótkiej chwili wylądowaliśmy w trójkę wraz z Kamilą w salonie.
- Czego się napijecie przed snem? - zapytała nas Ela, prosząc mnie o pozostawienie w telewizorze kanału, na którym zwykle ogląda swój ulubiony serial i wyszła do kuchni.  
          Ja poprosiłem o piwo, a Kamila o to samo, co Ela, czyli lampkę wina. Widziałem po Eli, że jest lekko zdenerwowana. Obecność Kamili trochę skomplikowała sytuację. Gdyby jej nie było, pewnie bzykalibyśmy się już jak króliki.  
- Idę do łazienki, które z was mi towarzyszy? - zwróciła się Ela do nas, po krótkiej chwili.  
- Ja poczekam tutaj. Braliśmy prysznic w Rynie, więc nie muszę brać kąpieli - powiedziała Kamila, wyraźnie zażenowana propozycją Eli. Chyba nie spodziewała się takiej propozycji.
- Szkoda, myślałam, że jesteś bardziej odważna - odezwała się Ela, chociaż wydawała się zadowolona z postawy Kamili, która w jej oczach dużo zyskała. Tym bardziej, że wyczuła, że propozycja Eli była dla niej swoistym testem i test ten zdała w dobrym stylu.
- OK. To pozwól, że cię na chwilę zostawimy samą, bo Adam umyje cioci brudne od potu plecy. Dzień dzisiejszy był dość upalny, czego wy na jeziorze pewnie nie odczuwaliście.
          To mówiąc, Ela wypiła duszkiem kielich wina, poczekała, aż Kamila również wypije i napełniła ponownie oba kielichy. Po czym, zagarnęła mnie ramieniem i oboje udaliśmy się najpierw do jej sypialni. Zamknęła drzwi i szybko zrzuciła swoje ciuchy.
          Widząc jej niecierpliwość, nie czekałem, aż mnie ponagli i równie szybko pozbyłem się ciuchów. Ela natychmiast przyssała się do mnie. Przez chwilę całowaliśmy się, jak para nastolatków.  Ela była wprost nienasycona, wpychając mi język prawie do gardła.
- Hmmm, ale mi tego brakowało - sapnęła, odrywając się ode mnie.
          Pchnęła mnie na łóżko i uklękła przede mną. Ujęła w dłoń mojego kutasa  i delikatnie ssała oraz lizała główkę, smakując ją, jak dziecko ulubionego lizaka. Tak napalonej Eli jeszcze nie widziałem. Po chwili poczułem, że dochodzę. Uprzedziłem o tym Elę.
- Ooo…nie! Uwielbiam twój smak, ale to moja cipka domaga się twojego kutasa - powiedziała, po czym położyła się koło mnie i uniosła wysoko nogi.  
          Chciałem ją dodatkowo rozgrzać i podniecić, wylizując najpierw jej cipkę, ale Ela pokręciła przecząco głową.
- Załóż moje nogi na pagony i zerżnij mnie tak, jak to już robiłeś - poprosiła gruchająco.
          Podszedłem więc i utrzymując wysoko jej nogi, przyciągnąłem ją na kraj łóżka. Przyłożyłem kutasa do jej obrzmiałej z podniecenia cipki i kładąc jej nogi na ramiona,   wepchnąłem kutasa do jej chętnej, gorącej cipki. Westchnęła, czując mnie głęboko w sobie.
- Teraz rżnij mnie Adamie, jak burą sukę, bo jestem tak napalona, że za chwilę rozerwie mnie od wewnątrz - powiedziała prawie błagalnym głosem.
          Wysunąłem się więc prawie całkowicie, a potem pchnąłem energicznie, dobijając do jej szyjki.
- Ooo…tak! Rżnij mnie mocno i szybko, kochanie - usłyszałem.
          Zacząłem wiec wsuwać i wysuwać się tak, jak sobie życzyła, wzmacniając tempo i dobijając do jej pośladków z łoskotem stykających się ciał. Ela dyszała i sapała coraz głośniej i po kilku minutach zatrzęsła się, klepiąc rękami po łóżku. Docisnąłem się do niej.
          Po chwilowej przerwie, rozluźniła się, więc wznowiłem ruchy posuwisto-zwrotne, wchodząc od razu na wysokie obroty. Była już mocno rozgrzana, więc po kilkunastu moich ruchach, poczułem, jak jej cipka chwyta i ściska mojego kutasa.
          Wykonałem więc kilka następnych, szybkich ruchów i strzeliłem w nią zgromadzonym nasieniem. Chyba to poczuła, bo wrzasnęła, zwierając i rozwierając swoje nogi. Docisnąłem się do niej maksymalnie i wraz z nią przeżywałem jej ponowny orgazm.  
          Kiedy uspokoiła się i rozluźniła, a mój kutas zwinął się z jej cipki, opuściłem jej nogi i przyniosłem z łazienki ręcznik do wytarcia. Zacząłem delikatnie osuszać jej cipkę z wyciekającej z niej mieszanki mojej spermy i jej soków.
          Przyciągnęła mnie do siebie i zaczęła obcałowywać moją twarz w podzięce za doznania i orgazmy.
- Dobrze, że zachowałeś dużo sił Adamie dla swojej starej ciotki - odezwała się żartobliwie.
- Elu, nie mów tak o sobie. Nie jesteś stara i nie wmawiaj tego ani sobie ani mnie. Sama dobrze wiesz, że jesteś piękną, atrakcyjną kobietą i kochanie się z tobą, jest dla mnie prawdziwą przyjemnością. Masz piękną, dziewczęcą sylwetkę, jędrną, aksamitną i miłą w dotyku skórę, nie mówiąc o dorodnych cyckach i cudownej, dziewczęcej cipce. Nie jeden z moich kolegów czy rówieśników chciałby być w tej chwili na moim miejscu.  
          Słysząc słowa Eli, nazywającą siebie starą ciotką, nie wytrzymałem. Można być skromnym i nie piać z zachwytu nad sobą, ale wypowiadanie się o samej sobie w słowach, które zaprzeczają faktycznemu wyglądowi, to albo hipokryzja, albo prowokacja.
          Wiem, że Ela nie miała zamiaru uwłaczać samej sobie i jej słowa były droczeniem się ze mną, bo wiedziała, że ją pokochałem i obok mamy oraz Zosi stała mi się najbardziej bliską kobietą czy dziewczyną, podobnie zresztą jak dziadek.      
          Ela chyba wyczuła, że jej słowa sprawiły mi przykrość, bo ponownie mnie przygarnęła do siebie i namiętnie pocałowała.
- No, nie złość się już na mnie, dobrze? Wiesz, że bardzo cię kocham i to nie tylko jako bratanka. A teraz dałeś mi tyle przyjemności i zadowolenia, że aż przykro mi się zrobiło, że mogłeś o mnie pomyśleć, jako o hipokrytce. To, co mówiłam, to była tylko jakaś tam forma przekomarzania się czy droczenia z tobą. Chciałam, żebyś zaprzeczał moim słowom i mówił mi te miłe dla ucha słowa. Wiesz, że nie usłyszałam ich wiele w swoim życiu, a w twoich ustach brzmią tak słodko i miło, że jak każda kobieta, czuję się wtedy naprawdę adorowana i kochana. To mnie dowartościowuje bardziej niż największe pochlebstwa od kogoś innego. Kocham cię Adamie tak bardzo, że nawet nie jesteś w stanie wyobrazić sobie tego. Wiem, że nie powinnam ci tego mówić, bo jestem dojrzałą kobietą, a zachowuję się jak zadurzona nastolatka, ale nic na to nie poradzę.  
          Słysząc słowa Eli, uśmiechnąłem się. Faktycznie, niektóre wypowiadane przez Elę słowa, dla kogoś obcego brzmiałyby dziwnie w jej ustach, ale nie dla mnie. Ela stała się bowiem dla mnie jedną z najbliższych i najbardziej kochanych osób.                              
- Dobrze, wymieniliśmy poglądy, a teraz co zamierzasz zrobić z Kamilą? - zapytała Ela.
- Właśnie o tym chciałem porozmawiać z tobą, Elu - powiedziałem, będąc na rozdrożu..
- Przede wszystkim powiedz mi, co do niej czujesz? Wiesz, że kocham cię, ale nie weźmiesz ze mną ślubu. Podobnie jest z Zosią. Oficjalnie jest twoją siostrą, więc też jej nie poślubisz. Więc zastanów się i przemyśl, czy Kamila mogłaby być tą dziewczyną, którą byłbyś w stanie pokochać i poślubić. Bo widząc, jak na ciebie patrzy, jestem prawie pewna, że zadurzyła się w tobie. A to jest początek drogi do prawdziwej miłości. A wtedy musiałbyś się zorientować, czy Kamila byłaby w stanie dostosować się i zaakceptować tę naszą. dość skomplikowaną, rodzinną sytuację. Trochę znam się na ludziach, więc zrobiła na mnie dobre wrażenie, ale czy będzie chciała podzielić się tobą z kobietami, które ty kochasz i które ciebie kochają, tego nie wiemy. Więc przemyśl to wszystko na spokojnie i podejmij właściwą decyzję.
          Ela nie zamierzała ingerować czy wtrącać się w moje sercowe rozterki. Kochała mnie, ale też ufała mi i wiedziała, że stać mnie na podjęcie właściwej decyzji.
- Adasiu, na dzisiejszą noc masz ode mnie wolną rękę. Kamila chce spać z tobą, więc mogę zająć się Zosią, jeżeli zechce mieć cię tylko dla siebie. A ty możesz zacząć realizować plan na przyszłe życie. Kamila czeka w salonie, więc wiesz, co powinieneś zrobić. Pewnie też to, że tak długo była sama w salonie, nie za bardzo jej się spodobało - powiedziała pogodnie.  
          Ela była konsekwentna. Przedstawiła mi perspektywy, ale ich realizacja zależała ode mnie. Objąłem Elę i pocałowałem z uczuciem, po czym wszedłem do łazienki. Opłukałem się i zmyłem ślady seksu z Elą, po czym wróciłem do sypialni.  
          Ubrałem się i dałem Eli kolejnego buziaka, po czym ruszyłem do salonu. Kamila obrzuciła mnie zaciekawionym spojrzeniem i uśmiechnęła się. Nie wyglądała na zniecierpliwioną czy sfrustrowaną, pomimo tego, że zostawiliśmy ją samą w salonie.
- I jak wypadł test? - zapytała pogodnie.
- Jaki test? O czym ty mówisz? Przyszedłem cię przeprosić za to, że to trochę trwało, ale nie tylko goście mają prawa w tym domu, bo gospodyni też - powiedziałem pogodnie.
- I na co w końcu pozwoliła ci ciocia? - zapytała znienacka, wprawiając mnie w kłopot.  
- Na wszystko! Nawet na spanie z tobą - zrewanżowałem się jej za pytanie, które było dla mnie, jak uderzenie poniżej pasa.
          Zaskoczyłem ją, bo zarumieniła się. Uśmiechnęła się i spojrzała na mnie bardziej przychylnym spojrzeniem.  
- A zachowałeś coś sił dla mnie? Bo nie chciałabym wpaść z deszczu pod rynnę. Jestem raczej wymagająca partnerką, a teraz tym bardziej, kiedy jestem napalona na ciebie. Twoja ciocia też wygląda mi na kogoś, kto byle czym się nie zadowoli, więc jak było? - usłyszałem pytanie, które według mnie wykraczało, poza ogólnie rozumianą babską ciekawość.
- Powiesz mi, dlaczego to cię interesuje, Kamilo? - odpowiedziałem pytaniem.
- Bo to mnie podnieca. Szczerość, za szczerość, więc co, podzielisz się ze mną wrażeniami? Muszę przecież zacząć poznawać osoby, z którymi będę musiała dzielić się tobą, jeżeli mam dołączyć do tego waszego nieformalnego związku. Zosię już trochę poznałam, teraz chciałabym poznać Elę, która podobno po twojej mamie i siostrze jest trzecią, kochaną przez ciebie osobą. A którą osobą w twoim życiu i tym związku będę ja, to się okaże. Możesz mi powiedzieć Adamie, ale szczerze, mam jakąś szansę, że zaczniesz o mnie myśleć, jak o kimś bliskim, kogo możesz pokochać?
          Kamila dała mi wyraźnie do zrozumienia, że jest mną zainteresowana i co było zrozumiałe, chciała wiedzieć, jakie ma szanse, na bycie kimś ważnym tak dla mnie, jak i dla pozostałych osób, w tym naszym nieformalnym czy rodzinnym związku.  
- Powiedziałem ci już, że podobasz mi się. Jesteś piękną, powabną i miłą dziewczyną, a do tego, szczerą, otwartą, mądrą i wrażliwą. Cóż, chyba przekonałaś się też, że cię lubię. Lubisz dobry seks, ja też, w jakimś tam stopniu pasujemy do siebie, więc wszystko to sprawia, że możemy być czymś więcej niż tylko przelotnymi znajomymi czy przyjaciółmi. A jak to się potoczy dalej, zależy od nas. A tak na serio, to w tej chwili mam ochotę na ciebie. Więc jeżeli nie chcesz kontynuować dalej swoich dociekań na temat mojej ciotki czy siostry, to może sprawdźmy czy dalej odczuwamy pociąg do siebie, bo że pasujemy, to już wiemy - rzuciłem od niechcenia, bo rzeczywiście poczułem nagle przypływ podniecenia, kiedy przypomniałem sobie jej umorusaną w ziemi buzię i cycki, kiedy wspięła się w pogoni za mną na nadbrzeże.
- Zostajemy tutaj, czy idziemy gdzieś indziej? - zapytała rzeczowo, widząc po mojej minie, że nie były to jakieś słowa rzucone na odczepne, ale naprawdę jestem podniecony i jej pożądam.
- Idziemy na górę, do mojego pokoju. Chcę cię mieć dla siebie, a nie wystawiać na publiczny widok i narażać na ciekawskie spojrzenia mojej siostry czy ciotki - powiedziałem z uczuciem.
- No, no, ty mnie faktycznie lubisz i pożądasz, Adamie. Widzę to w twoich oczach - powiedziała, wyraźnie zadowolona.  
- A więc idziemy do mojego pokoju  - powiedziałem i wyciągnąłem do niej rękę.  
          Uśmiechnęła się i podała mi dłoń, po czym podniosła się z kanapy. Ruszyliśmy schodami na drugie piętro. Weszliśmy do mojego pokoju. Na szczęście Ela zadbała, aby uzupełnić pościel i kilka innych rzeczy niezbędnych w codziennym użytkowaniu.
          Kamila chciała skorzystać z łazienki, więc poprosiłem ją, aby chwilę poczekała, bo chciałem najpierw sam sprawdzić, w jakim łazienka jest stanie. Kamila jednak nie zamierzała czekać, bo nagle pęcherz przypomniał jej o sobie.  
          Kiedy wszedłem do łazienki, byłem więcej niż mile zaskoczony, bo Ela, jak na prawdziwą gospodynię przystało, wyposażyła tak nasze pokoje, jak i łazienkę we wszystko, co powinno się w niej znaleźć. Kiedy więc pojawiła się Kamila, zamierzałem ją opuścić.
- Zostań! Nigdzie nie pójdziesz. Z Elą poszedłeś do łazienki, a mnie chcesz zostawić samą? - zapytała mnie, opuszczając w dół majtki i siadając na sedesie.  
- Przecież mówiłaś, że nie chcesz brać kąpieli, więc mycie pleców odpada, a poza tym, sądzę, że jest tu wszystko, co jest ci potrzebne do toalety - powiedziałem pogodnie, nie chcąc jej krępować swoją  
osobą. Tym bardziej, że weszła do łazienki w krótkiej koszulce i majtkach.
- A co powiesz na to, że chciałabym, żebyś został? - oświadczyła mi Kamila, po czym, usłyszałem, jak sika, nic sobie nie robiąc z mojej obecności. Patrzyła przy tym na mnie, jakby chciała się przekonać czy sprawdzić, jak odbieram jej zachowanie.  
          Nie zamierzałem ukrywać, że jej widok na sedesie oraz bezpruderyjne, na luzie  zachowanie, zrobiło na mnie wrażenie, jak na każdym facecie w podobnej sytuacji. Mój kutas wypychał już moje szorty, robiąc z nich namiot. Wyciągnęła rękę i złapała moją.
          Przyciągnęła mnie do siebie i ściągnęła w dół szorty wraz ze spodenkami. Mój sztywniak celował w jej twarz. Ujęła go w dłoń i kilkakrotnie przeciągnęła kciukiem po główce. Przez chwilę zastanawiała się, po czym podniosła się, spuściła wodę i opuściła klapę.
- Możesz usiąść? - zapytała. Kiwnąłem głową. Odsunęła się i gestem poprosiła, abym usiadł.
          Usiadłem na klapie sedesu, a Kamila przysunęła się przodem do mnie, sprawdziła ręką czy jest wilgotna, a potem wspierając się jedną ręką na moim ramieniu, drugą objęła kutasa i zaczęła się obniżać, celując nim w swoją cipkę. Po chwili byłem w niej.
          Przez chwilę kontynuowała, opuszczanie się na mnie, aż dobiła do dna swojej cipki. Była bardzo ciasna i niezbyt mokra. Czułem, że podoba się jej, że jestem w niej tak głęboko. Wsunęła rękę pomiędzy nas i powstrzymała mnie przed podejmowaniem ruchu.  
          Patrzyła mi głęboko w oczy, uśmiechając się słodko.  
- Ććć… nic nie mów. Jest cudownie. Wypełniasz mnie tak, jak marzyłam - powiedziała.
          Siedziała nieruchomo i kołysała się lekko, chwytając mojego kutasa mięśniami cipki. To było niesamowite uczucie. Poczułem, że mój kutas obmacywany mięśniami jej cipki, zaczyna się spinać i rozszerzać, stymulowany jej powolnymi ruchami.
- Wszystko w porządku. Możesz spuścić się we mnie. Biorę tabletki - powiedziała Kamila, czując, że coś mnie powstrzymuje.  
          Przyspieszyła swoje ruchy i poczułem, jak mięśnie jej cipki zaczęły oscylować i drgać w jakimś swoistym, wewnętrznym rytmie. Mój kutas też zaczął pulsować i trysnąłem z dużą siłą, głęboko w jej cipce. Zadrżała i głośno sapnęła, kiedy ogarnął ją orgazm.  
          Zacisnęła palce na moich plecach, a jej orgazm trwał i trwał….
- Ughhh…, kurcze, to było coś niesamowitego. Miałam poczucie, jakbyś przedarł się w głąb mnie. Ten orgazm wart był wszystkich pieniędzy. Miałeś rację, pasujemy do siebie. Moja cipka też to potwierdza. Wiem, że trochę potrwa, zanim mnie pokochasz i uznasz za kogoś, kto jest ciebie wart, ale jeżeli od czasu do czasu pokochasz się ze mną, tak jak dziś, to jestem twoja. I postaram się, żebyś był ze mnie zadowolony.
          Oświadczenie Kamili było jak wyznanie czy deklaracja. Patrzyła mi prosto w oczy spojrzeniem, które miało pewnie potwierdzać jej słowa.  
- A teraz mój drogi, zerżniesz moją cipkę, tak, żebym czuła, że należę do ciebie.  …cdn…

5 komentarzy

 
  • Roberto123

    Super opowiadania. Ale co z opowiadaniem Oliwia i Victoria ? Kiedy będą dalsze części bo czekamy aż od 27 czerwca czyli ponad pół roku. Życzę wszystkiego dobrego. Pozdrawiam.

  • franco

    @Roberto123 Witam. Dziękuję za post i za życzenia. Co do opowiadania Olivia i Victoria, a także pozostałych, to cały czas główkuję i zastanawiam się, co z tym fantem zrobić? Na razie nie odpowiem Ci, bo sam nie wiem. Wiem tylko, że powinienem to sensownie zakończyć. A teraz chcę doprowadzić do końca to opowiadanie, a potem być może dokończę te poprzednie. To tyle. Pozdrawiam

  • St.sz

    @franek42. Nie będę się powtarzał po poprzednikach. Dziękuję za już, poproszę o więcej. Pozdrówki połączone z życzeniami zdrówka przede wszystkim, oraz weny i ochoty na dalsze pisanie. :hi:

  • franco

    @St.sz Witam. Też nie będę się rozpisywał, więc dziękuję Ci za post, życzenia i dobre słowo. Odwzajemniam życzenia i pozdrawiam

  • fan

    czekam na więcej i dłuższe. za szybko się czyta. :sex2:

  • franco

    @fan Witam. No, cóż. Realia są takie, że na tyle mnie stać. Jest to ponad dziesięć stron w tygodniu, co w okresie zimowym jest dla mnie i tak dużo, uwzględniając to, że okres ten wpływa na mnie bardzo destrukcyjnie. To tyle, gwoli wyjaśnienia. A za post dziękuję i pozdrawiam

  • emeryt

    @franek43, witaj, dziękuję Tobie za kolejny odcinek. Jednak według Ciebie ludzie się nie zmieniają. Tak jak w opowieści "Mogło być i tak" tak i teraz młody chłopak mający fizyczne możliwości oraz umiejący to wykorzystać, nie ma żadnych zachamowań w kontaktach z wieloma kobietami. Brawo, oby tak dalej w tym samym stylu. Przesyłam najserdeczniejsze pozdrowienia, życząc Tobie dużo, dużo zdrowia.

  • franco

    @emeryt Witam. To może nie do końca jest tak, jak to oceniasz. Ale traktuj to trochę z przymrużeniem oka, bo życie jest jednak dużo bardziej skomplikowane, niż większość z nas kiedyś tam sądziła. A że o czymś się marzyło, za czymś tęskniło, to też było piękne, dopóki życie tego dość brutalnie nie zweryfikowało. Co nie oznacza, że wszystko było szare, ponure i złe. Ale to tylko moja dygresja. Dziękuję Ci za post, opinię i życzenia. Odwzajemniam w pełni Twoje życzenia i równie serdecznie pozdrawiam

  • andkor

    Jak i poprzednie części bardzo wciągające.

  • franco

    @andkor Witam. Dziękuję za post i pozdrawiam