Czy to jest miłość, czy to jest kochanie? - cz. szesnasta

Pompując w Elę nasienie i nie czując zwykłego przepływu nasienia, przez moją głowę zaczęły przetaczać się różne myśli i odczucia. Czyżby Ela chciała zajść w ciążę ze mną? - pojawiło się naraz pytanie w mojej głowie.
          Potwierdzeniem tego mogło być wrażenie, którego wcześniej nie miałem, że cipka Eli ssie czy doi do końca nasienie z mojego kutasa. To by znaczyło, że być może, Ela  faktycznie chce zajść w ciążę. Tylko dlaczego ze mną?  
          Byliśmy spokrewnieni, więc nasze dziecko mogło odebrać jakieś wady genetyczne. Była młodsza od mamy, a mama dobiegała czterdziestki, więc Ela wcale nie musiała się spieszyć i mogła poszukać odpowiedniego faceta, jeżeli chciała mieć dziecko.
          Uznałem więc, że chwila jest odpowiednia, aby zadać to pytanie Eli, już nie tylko cioci,  
ale i kochance. Kiedy kutas zwinął się z cipki Eli, zsunąłem się z jej ciała i położyłem na boku, zwrócony w jej stronę.  
- Elu, czy obrazisz się, jeżeli zapytam cię o coś, co mi przyszło w tej chwili do głowy?  
- Nawet wiem, o co, ale pytaj, nie obrażę się! - odparła pogodnie, przysuwając się do mnie.
- Miałaś mi opowiedzieć, jak to się stało, że taka piękna, niezwykle miła i sympatyczna kobieta jak ty, jest singielką? - zapytałem z pewną nieśmiałością w głosie, czym chyba trochę ją zaskoczyłem. Była lekko zmieszana, tak jakby spodziewała się innego pytania.  
- A to ci chodzi! Myślałam, że zapytasz, dlaczego chcę zajść z tobą w ciążę? - rozbroiła mnie zupełnie, bo o to też chciałem ją zapytać, ale później.
- Więc może odpowiem ci najpierw na to pytanie, którego nie zadałeś. Tak, chcę mieć z tobą dziecko. Myślę, że nasze geny są już nieco rozwodnione i nasze dziecko, jeżeli zajdę w ciążę, nie będzie w żaden sposób obciążone genetycznie. A dlaczego chcę tego dziecka? Bo nie wyobrażam sobie życia bez dziecka, a zbliżam się do czterdziestki. A dlaczego z tobą? Bo sądzę, że będziesz wspaniałym ojcem, chociaż nie do końca oficjalnym. A teraz, dlaczego jestem sama, pomimo tego, że jak wspomniałeś, jestem czy byłam niezłą partią, czy materiałem na żonę? Jest to trochę złożony problem, ale ponieważ jesteśmy już ze sobą bardzo blisko, więc uważam, że powinieneś wiedzieć.
          To mówiąc Ela, objęła mnie za szyję i pocałowała z czułością zakochanej czy wręcz kochającej kobiety.
- Będzie mi miło, jeżeli weźmiesz do buzi mojego cycka i będziesz pieścił palcami cipkę, kiedy będę ci się zwierzać. Pamiętaj tylko o tym, że mam dwa cycki i obydwa lubią pieszczoty. Nie chcę cię zanudzać, więc postaram się to opowiedzieć zwięźle - to mówiąc wypchnęła swoje piersi do przodu, a potem sięgnęła po moją rękę i przesunęła ją na swoją cipkę.  
          Kiedy objąłem ustami jej dorodnego cyca i wsunąłem dwa palce w szczelinę jej cipki, gmerając i pieszcząc ją z czułością, objęła dłonią mojego kutasa i pieszcząc go równie delikatnie, jak ja jej cipkę, zaczęła kontynuować zwierzenia ze swojego życia.  
- Tak jak wspomniałam, miałam siedemnaście lat, kiedy nasza mama, a twoja babcia zachorowała po raz pierwszy. Kiedy zabrali ją do szpitala, byłam strasznie załamana. Tata też, ale pracował wtedy tak intensywnie, że nie miał czasu na myślenie i przyjmował chorobę mamy trochę lżej ode mnie. Jacek, twój ojciec był typowym synem mamusi, podobnie jak ja, córeczką taty. Też odebrał i przeżywał chorobę mamy ciężko. Byliśmy sami i praktycznie zdani na siebie. Nawzajem się wspieraliśmy i pocieszaliśmy, aż pewnej nocy Jacek będąc pijany, przyszedł do mojego pokoju. Był nie tylko pijany, ale i rozżalony na cały świat. Przytuliłam go i zaczęłam pocieszać, jak zwykle w takich chwilach. Nie wzięłam tylko tego pod uwagę, że jest bardzo pijany i .. napalony. W pewnej chwili zaczął się do mnie dobierać. Nie chciałam tego, ale moje prośby nie zdały się na nic, podobnie jak groźby, że powiem o wszystkim ojcu. Wylazło wtedy z niego zwierzę, a że był silniejszy, zdarł ze mnie spodnie od piżamy i pomimo mojego oporu, posiadł mnie. Na moje szczęście, nie byłam już dziewicą, więc przynajmniej zrobił to, nie sprawiając mi większego bólu. Kiedy wyładował się już we mnie, zasnął. Zostawiłam go i resztę nocy przespałam w pokoju gościnnym. Najgorsze w tym było to, że pomimo tego, że mnie zgwałcił, nie miałam o to do niego większego żalu. Był pijany i silniejszy ode mnie, ale gwałcąc mnie, robił to w miarę delikatnie i nie chciał zrobić mi większej krzywdy. Wiedział, że go kochałam, jak starszego brata, a i on też kochał mnie. Po prostu, zmieniał się pod wpływem alkoholu, ale na szczęście nie był jeszcze w tym czasie agresywny. Wstyd mi o tym teraz mówić, ale gdyby wtedy nie użył siły, pewnie w którymś momencie oddałabym mu się sama. W każdym bądź razie, Jacek stracił wtedy u mnie wszystko. Do tego jego zachowanie i choroba mamy spowodowały, że byłam na granicy załamania nerwowego. Na szczęście mama po kilkutygodniowym pobycie w szpitalu, odzyskała zdrowie na tyle, że wróciła do domu. Kiedy uznałam, że mama jest w miarę silna i  udźwignie informację o tym, że Jacek mnie zgwałcił, powiedziałam jej o tym. Mama początkowo nie uwierzyła mi, ale po jakimś czasie poprosiła mnie i Jacka do swojego pokoju.  
To był okres, kiedy nasi rodzice nie sypiali już ze sobą. Początkowo Jacek zasłaniał się alkoholem i niepamięcią, ale w którymś momencie potwierdził moją wersję i przyznał się, że posiadł mnie bez mojej zgody, bez nazywania tego gwałtem. Mama poprosiła mnie wtedy, aby nie mówić o tym ojcu, bo jego reakcja mogła być różna. Od tego czasu nasze stosunki czy relacje zmieniły się całkowicie. Twój ojciec a mój brat, utracił na zawsze moje zaufanie. Potem był okres studiów, kiedy twój ojciec poznał twoją mamę, bo oboje studiowali na tym samym kierunku, ale z różnicą czasową odnośnie semestrów. Kiedy się poznali, twoja mama była na trzecim semestrze, a Jacek chyba na siódmym. Byli tak zakochani w sobie, że wszystko działo się szybko. Po kilku miesiącach znajomości twoja mama zaszła w ciążę i wtedy pojawiła się po raz pierwszy u nas. Nie wiem do dziś, co spowodowało, że twoja mama i mój ojciec nie przypadli sobie do gustu. Skończyło się to tym, że ojciec nie chciał, aby twoi rodzice wzięli ślub. Chciał nawet, aby twoja mama pozbyła się ciąży. Z tego, co wiem, to nie tylko twoja mama, ale i twój tata a mój brat, nie zgodzili się z ojcem i pobrali się. Jacek przez to zadarł z ojcem i zwolnił się z pracy w naszej firmie. Podjął pracę w dużej firmie niedaleko od was i przez dobre kilka lat twoim rodzicom układało się w miarę dobrze. Żeby było ciekawiej, to twój dziadek też przeszedł swoistą metamorfozę i zaczął żywo interesować się waszym, a właściwie twoim losem. Natomiast twój ojciec, nie wiedzieć czemu, zaczął coraz bardziej zaniedbywać twoją mamę i waszą rodzinę. Z początku sądziliśmy, że to twoja mama miała wpływ na jego zachowanie. Być może zbyt wiele od niego wymagała, a twój tata nigdy nie był orłem, jeżeli chodzi o obowiązkowość czy odpowiedzialność. Był raczej lekkoduchem i lubił lekkie życie, imprezy i kobiety. Do tego wdał się w jakieś szemrane towarzystwo i niezbyt czyste interesy. Zaczął nadużywać alkoholu i nie tylko. Przypuszczam, że były też narkotyki. Wtedy stawał się coraz bardziej agresywny. Ani twój dziadek, ani ja nie wiedzieliśmy, że zamienił wasze życie rodzinne w piekło. Kiedy wasza mama adoptowała Zosię, po śmiertelnym wypadku jej rodziców, twój ojciec pojawił się u nas. Oskarżył wtedy waszą mamę, że bez jego zgody adoptowała jakiegoś bachora ze szpitala, po śmierci jego rodziców. Przykro mi teraz o tym mówić, ale oboje z tatą opowiedzieliśmy się wówczas po jego stronie. Dopiero po jakimś czasie dotarło do nas, że coś jest nie tak z waszym ojcem. Mój tata, a wasz dziadek został wezwany do prokuratury, w związku ze śledztwem prowadzonym przeciwko waszemu ojcu i jego udziale w lewych interesach. Wtedy też twój dziadek dowiedział się, w jakich okolicznościach wasza mama adoptowała Zosię. Było też osobne dochodzenie w sprawie wypadku rodziców Zosi, ale z powody braku dowodów, że Jacek mógł w jakimś stopniu mieć w tym swój udział, sprawa została umorzona. Podobnie stało się ze śledztwem w sprawach jego udziału w lewych interesach. Jego adwokat wynajęty przez dziadka, obalił wszelkie dowody świadczące o jego winie i sprawę również umorzono. Jednak to podważyło całkowicie zaufanie dziadka do waszego ojca i teraz nawet nie wiemy, gdzie przebywa i co się z nim dzieje.  
          Ela przerwała swoje zwierzenia i zaczęła coraz bardziej reagować na moje gmeranie palcami w jej cipce i ssanie jej cycków. Przyspieszyła też ruchy na moim kutasie.
- Myślę Adasiu, że na dziś wystarczy tych zwierzeń i powinniśmy zająć się bardziej tym, co wyczyniasz z moimi cyckami i cipką, tu i teraz. Twoje palce wygrywają na mojej cipce jakieś szczególnie przyjemne dla mnie wariacje, więc chcesz czy nie, ale niestety musisz ponownie zanurzyć tego twojego cwaniaczka w mojej cipce.  
          To mówiąc, objęła ręką moją głowę i przylgnęła ustami do moich ust, całując mnie z namiętnością, zadurzonej we mnie bez reszty, kochanki. To było tak miłe i słodkie, że zacząłem w podobny sposób odwzajemniać jej czułe pocałunki.  
          Oderwała się ode mnie i obdarzyła mnie tym swoim charakterystycznym, słodkim, obezwładniającym uśmiechem, po czym wzmocniła uścisk oraz przyspieszyła ruchy dłoni na moim, oklapłym nieco, kutasie, którym bawiła się tak, jak ja jej cipką.
          Kutas podrażniony ciepłą dłonią Eli, szybko odzyskał formę, więc Ela popchnęła mnie lekko, abym obrócił się na wznak. Okraczyła mnie i i przylgnęła na chwilę całym ciałem do mnie, liżąc i całując mnie po buzi, podobnie, jak robiła to nieraz Zosia.  
- A teraz kochany, pojeżdżę trochę na tym twoim rumaku, a ty popieścisz cioci cycki i cipkę. Wiem już, że potrafisz to robić i doprowadzisz swoją ciocię do wspaniałego orgazmu.  
            Wsparła się lekko na jednej ręce i uniosła tyłek, pocierając moim kutasem po swojej wilgotnej szczelinie. Pochylając się nade mną, rozgarnęła swoje zewnętrzne fałdki i kierując kutasem, zaczęła przysiadać i wprowadzać go w siebie.  
          Kiedy przysiadła całkowicie na moich udach, westchnęła z ulgą. Odczekała chwilę, żeby jej cipka przystosowała się do mojego kutasa. Ja w tym czasie bawiłem się już jej cyckami. Były już bardzo napięte, a sutki nabrzmiałe i twarde.
          Oznaczało to, że jest już mocno podniecona. Pochyliła się bardziej, abym mógł objąć jej cyca ustami. Kiedy ja lizałem, ssałem i szturchałem językiem jej sutki, Ela mocno pracowała biodrami i mięśniami cipki nad moim kutasem, dysząc i sapiąc coraz głośniej.
- Adasiu, mocniej miętol te moje cycki i możesz je też podgryzać lekko zębami. One to lubią - mruknęła mi do ucha, sama wyczyniając niesamowite wygibasy na moim kutasie.  
- Ooo…jak dobrze! Ooch, Adasiu…dochodzę. Ooo…jeszcze troszkę, ooo…ooo…och - chrząknęła, ściskając kutasa jak cęgami i opadła bezwładnie na moje ciało, trzęsąc się i przyciskając się mocno do mnie.  
- O..kurcze! Ale się działo! A ty Adasiu, co? Twoja ciocia cię już nie podnieca? - odezwała się po chwili żartobliwie, czując mojego sztywniaka w sobie.                      
- Nie chciałem cię zawieść, więc czekałem na ciebie. A później ścisnęłaś mi kutasa, jak kleszczami i było po wszystkim - powiedziałem zgodnie z prawdą.
- Wiesz, że mi zależy i potrzebuję twojego ziarna, więc teraz nie wstrzymuj się i nie czekaj na mnie. Proszę, Adasiu! - powiedziała i ponownie nasunęła się na mojego pokaźnego kutasa. Czuła jak jej wargi sromowe rozciągnęły się ponownie, dostosowując się do jego gabarytów.  
          To sprawiło, że dreszcze przyjemności przeszyły głęboko jej ciało. Chciała go poczuć najgłębiej jak się dało, więc wygięła się w łuk i wiercąc biodrami, wsuwała się coraz niżej w moje krocze.  
Oboje poczuliśmy, że mój kutas przenika jakby głębiej i otwiera szyjkę macicy.  
          Wzięła głęboki oddech i fala nowych doznań zalała ciało Eli. Była otwarta dla mnie i mojego nasienia.  
- Adasiu, jesteś teraz we mnie głęboko jak nigdy, więc skup się, aby wlać we mnie wszystko. Czuję jak za chwilę moja cipka eksploduje - odezwała się chrapliwie.  
          Jakby na poparcie tych słów, jej nogi i biodra zaczęły intensywnie pracować. Podnosiła się lekko i ponownie dobijała do moich ud, z głośnym mlaskiem jej pośladków o moje uda i dopychaniem się w dół do mojego krocza. Za każdym razem mocno ściskała i głaskała kutasa mięśniami swojej cipki, wywołując coraz mocniejszy skurcz moich jąder.  
          Sądząc, że zaniedbałem jej cycki, zaczęła chwytać jedną ręką swoje sutki, pocierając je mocno palcami, a druga wsunęła w swoją cipkę, sięgając do swojej łechtaczki. Zorientowałem się, że Ela nadrabia moje zaniedbanie, przesunąłem ponownie swoje ręce na jej aksamitne, miłe w dotyku, dorodne cyce, odsuwając jej rękę.  
- Ooo…tak, Adasiu! Pieść i ściskaj je. Mocniej! Jeszcze mocniej, Adasiu! Ooo…tak!  
          Zacząłem więc mocno szczypać i pociągać jej sutki i w pewnym momencie poczułem, że sprawiłem jej ból.  
- Aaach…Adasiu! Za mocno! To boli! - usłyszałem syknięcie i jej żałosny głos.
- Przepraszam, nie chciałem ci sprawić bólu - powiedziałem i pogładziłem lekko jej piersi, zmniejszając nacisk na jej sutki.
          Czując, że oboje z Elą zbliżamy się do finału, zacząłem mocniej z nią współpracować, wychodząc jej naprzeciw za każdym razem, kiedy przysiadała, wwiercając się we mnie głęboko. Poczułem drżenie jej ciała i mocny chwyt mięśni jej cipki na kutasie.  
          Ponadto, Ela czując, że dochodzi, pochwyciła rękami moje pośladki i przysiadając, wcisnęła się bardzo mocno w moje krocze. Podrzuciłem więc moje ciało i wbiłem się mocno kutasem w jej czeluście, tryskając w nią nasieniem.  
          Poczuła to i też eksplodowała, nieruchomiejąc. Opadła bezwładnie na moje ciało, a ja pompowałem w nią wszystko, co zgromadziło się w moich jądrach. Po chwili drżenie ustąpiło i otworzyła oczy. Przesunęła się po moim ciele i pocałowała mnie namiętnie swoimi słodkimi ustami.  
          Jeszcze przez chwilę czułem, jak jej cipka doi mojego więdnącego kutasa. Zsunęła się delikatnie z mojego ciała, po czym wsparła się na zgiętych kolanach i odchyliła się w tył, rozchylając szeroko swoje nogi.  
- Adasiu, jak ci się podoba to, co widzisz? - spytała słodkim głosem. W przytłumionym oświetleniu nocnej lampy, zobaczyłem, że jej cipka wycelowana we mnie, ocieka sokami, zmieszanymi z moją spermą, spływając w stronę kakaowego oczka.
- Możesz dokończyć to, co zacząłeś i wylizać mnie kochanie? - poprosiła, obdarzając mnie swoim słodkim uśmiechem. Wydawało mi się, że nic nie spartaczyłem, ale kobiecie się przecież nie odmawia. I to takiej pięknej, wrażliwej i kochanej kobiecie.
          Widok jej otwartej cipki i uśmiech, spowodowały, że mój kutas obudził się.
Nie zastanawiając się, zanurzyłem swoją twarz w jej słodką cipkę, ssąc i liżąc, wypływającą z jej cipki mieszankę. Nie był to szczyt smaków, ale ciepło i zapach jej cipki odurzył mnie.
          Ela ponownie zaczęła drżeć i pojękiwać, kiedy zacząłem lizać i ssać jej cipkę. Była wyraźnie pobudzona, bo z każdym pociągnięciem języka, omal nie podskakiwała.
- Adasiu, kochanie! Ooo…tak, nie przestawaj! Znowu dochodzę. Ooo….Ooo…tak! - prawie chlusnęła na mnie swoimi sokami. A ja nawet nie zbliżyłem się do jej łechtaczki.
          Przycisnęła mocno moją twarz do swej cipki. Powolnymi ruchami języka pieściłem jej cipkę, czując, jak przetaczają się przez nią skurcze, a jej ciało trzęsie się w lawinie doznań. Powoli dochodziła do siebie, trzymając moją głowę między nogami.
          Po chwili rozluźniła się i uwolniła z uścisku moją głowę. To było dla niej miłe, ale i wyczerpujące doznanie, które wydawało się trwać godzinami. A to było zaledwie tylko kilka minut. Kiedy podniosłem głowę i spotkałem się z jej wzrokiem, obdarzyła mnie uśmiechem pełnym miłości i oddania.  
          Poczułem się naprawdę szczęściarzem, kochanym przez dwie urocze kobiety i nastolatkę. Pewnie wielu facetów w moim wieku chciałoby być na moim miejscu - przebiegło mi przez myśl. Najgorsze w tym było to, że wybiłem się całkowicie ze snu.  
          I nie tylko ja. Mój kutas też i ponownie rozglądał się za czymś przytulnym, w czym mógłby się ponownie zanurzyć.  
- Czy ty nigdy nie masz dość, Adasiu? - zapytała mnie Ela swoim gruchającym głosem, widząc mojego sztywniaka. W jej głosie wyczułem, że też nie jest senna.
- Nie wiem Elu, ale musiałaś mi coś zadać przy kolacji, bo jakoś nie mogę przestać myśleć o tobie i twojej słodkiej cipce - odparłem, przyjmując zrezygnowaną i bezradną postawę.
- Co prawda nie przypominam sobie, abym ci coś dosypywała, ale OK. Zrób więc tak, jak ci wygodniej i oczyść swoje myśli, abyś mógł zasnąć - powiedziała Ela, zsuwając się ze mnie.  
          Podniosłem się z łóżka i ująłem jej nogi, przyciągając Elę do krawędzi. Uniosłem wysoko jej nogi i wsparłem je na swoich ramionach. Rozgarnąłem kutasem jej fałdki w okolicach szparki i czując jej wejście, wepchnąłem go mocnym ruchem w jej cipkę.  
          Musiało zaboleć, bo głośno jęknęła, ale po chwili odetchnęła, czując kutasa głęboko w sobie. Zacząłem poruszać się w jej cipce i poczułem jak mocno opasuje mojego kutasa. Przyspieszyłem, czując coraz mocniejsze podniecenie tak u Eli jak i u siebie.  
          Przez kilka minut młotkowałem cipkę Eli całą długością kutasa, czując jak moje kulki zaczynają wrzeć. I nie tylko moje. Ela też dyszała już jak parowóz.
- Adasiu , czuję, że za chwilę dojdę, ale zrób to i spuść się we mnie - usłyszałem jej prawie żałosną prośbę.  
          Jeszcze kilka ruchów i poczułem, jak mój kutas zaczął pulsować. Ela też to poczuła i doszliśmy prawie równocześnie. Kiedy poczuła uderzenie nasienia w ścianki cipki wrzasnęła i wybuchła, uderzając rękami o posłanie. Jej wrzask obudził Zosię.  
          Zerwała się gwałtownie i usiadła, rozglądając się nieprzytomnie dookoła.
- Co się stało? Dlaczego Elu krzyczysz? - zapytała, dochodząc powoli do siebie.  
- Nic się nie stało Zosiu! To z radości, bo Adam wymęczył mnie maksymalnie i zalał moją cipkę nasieniem - powiedziała Ela wesołym, ćwierkającym tym razem, głosem.  
- To wy wstajecie, czy jeszcze nie śpicie? - zapytała, przecierając oczy z głębokiego snu.  
- Właśnie zamierzaliśmy układać się do snu - odezwałem się pogodnie.  
- Dobrze! Wy sobie pogadajcie chwilę, a ja idę do łazienki - oświadczyła Ela, podnosząc się z posłania i zaciskając ręką przeciekającą cipkę.  
- Idę z tobą Elu! - oznajmiła Zosia i dołączyła do Eli.  
          Kiedy opuściły sypialnię, wyłożyłem się wygodnie na łóżku i po chwili, wbrew temu, co mówiłem do Eli, zapadłem w głęboki sen. Obudziło mnie szarpanie i łaskotanie pod pachami.
- Obudź się śpiochu! Jest już późno! - usłyszałem podniesiony, pokrzykujący głos siostry.
          Otworzyłem leniwie oczy i spotkałem się z wesołym wzrokiem siostry.
- Czemu krzyczysz i mnie szarpiesz? - zapytałem, wyrwany gwałtownie z mocnego snu.  
- Wiesz, która godzina? Dochodzi ósma i Ela już od półgodziny woła nas na śniadanie. Dzisiaj mamy spotkanie z dziadkiem i instruktorami, a potem egzamin praktyczny na licencję sternika motorowego. Zapomniałeś? - Zosia wyglądała na przejętą, a nawet zdenerwowaną moim zachowaniem.  
- Dobrze już, dobrze! Za dziesięć minut będę gotowy - powiedziałem, widząc, że Zosia jest już całkowicie ubrana i wygląda bardzo świeżo; wypoczęta i zrelaksowana.  
          Wyskoczyłem z łóżka i po dziesięciu minutach byłem gotowy. Zosia czekała na mnie, więc razem udaliśmy się do jadalni na parterze. Ela była w kuchni. Widząc nas, uśmiechnęła się słodko. Była sama i o dziwo, świeża i wypoczęta. Wyglądała rewelacyjnie.  
- Witajcie śpiochy! - przywitała nas wesoło, bez cienia zdenerwowania czy pretensji.  
          Zosia jako pierwsza uwiesiła się jej na szyi, całując wcale nie jak ciocię, ale psispsiułę, w usta i z językiem. Potem ja uczyniłem to samo, ale teraz to Ela wpakowała mi język prawie do gardła, wymiatając moje usta, jak odkurzacz.  
- Dobrze smakujecie oboje. A teraz siadajcie i jedzcie w miarę szybko, bo dziadek czeka na was u siebie w biurze - powiedziała pogodnie, z uśmiechem na ustach.
          Zjedliśmy szybko śniadanie; Zosia musli z mlekiem i twarogiem, a ja kanapki z pokrojoną grubo wędliną, jak dla górnika na szychtę. Widocznie Ela uznała, że mój ubytek kalorii w dniu wczorajszym był znaczny.
          Po śniadaniu ogarnęliśmy się i ubrali odpowiednio do spędzenia dnia na łodzi.
Ela poczekała na nas i razem udaliśmy się do biura dziadka, mieszczącego się w części biurowej budowli. Weszliśmy schodami na pierwsze piętro, gdzie mieścił się gabinet dziadka.  
          Prosto z holu weszliśmy do sekretariatu. Widząc nas, siedząca za biurkiem młoda, ładna kobieta wstała i wyszła zza biurka, przywitać się z Elą i nami. Wystrój i wyposażenie sekretariatu stwarzało miłą, przyjazną i przyjemną dla oka atmosferę.  
          Dało się odczuć, że nie jest to zimne czy neutralne, urzędnicze pomieszczenie, ale pomieszczenie przesycone empatią i otwarte na gości.  
- Witam serdecznie panią prezes! - powiedziała wesoło, ściskając wyciągniętą dłoń Eli.  
- Nie wydziwiaj Anetko, dobrze? - przystopowała ją Ela, odwzajemniając uścisk dłoni.  
- A to jest moja ulubiona bratanica Zosia i bratanek Adam! - przedstawiła nas Ela.
- Witam serdecznie! Aneta jestem! - przedstawiła się sama, wyciągając do nas rękę.  
          Zosia dygnęła i uścisnęła jej dłoń.
- Tylko nie próbuj mnie całować w rękę, Adamie, bo taka stara to jeszcze nie jestem - ostrzegła mnie, patrząc mi w oczy i podając mi swoją dłoń. Jakby wyczuła moje zamiary.
          Uścisnąłem więc jej ciepłą, drobną dłoń i nagle poczułem, jak jej wskazujący palec kreśli kółeczka we wnętrzu mojej dłoni, a jej oczy patrzą na mnie nieco figlarnie.
- Aneta, nie uwodź mi tu chłopaka! - roześmiała się Ela, widząc zapędy Anety wobec mnie.
- To nie jest żadne uwodzenie, tylko oznaka sympatii dla tak fajnych gości - odparła wesoło pani z sekretariatu, puszczając mi oczko.
- Oj Anetko, Anetko! Co w ciebie wstąpiło? Dobrze się czujesz?- zwróciła Ela uwagę, nie tak podwładnej, ale bardziej przyjaciółce.
- Ojciec jest sam czy ma kogoś? - zapytała.
- Jest Karol i Basia, ale to podobno na was czekają - oznajmiła pani Aneta.                  
- Coś wam zrobić; kawa, herbata? - pani Aneta przeszła już na ton oficjalny.  
- Jeżeli już, to tylko jakieś zimne napoje - odezwałem się niejako w swoim i Zosi imieniu.
          Ela zapukała i po chwili w drzwiach pojawił się uśmiechnięty dziadek.
- Miło was widzieć! Tylko coś długo kazaliście na siebie czekać? - odezwał się do nas pogodnie, ale i z lekką przyganą.
- No cóż! Są na wakacjach, a młodość ma to siebie, że rano nie za bardzo chce się wstawać - Ela niejako wzięła nas w obronę wobec ojca.  
          Miała chyba na uwadze, że częściowo przyłożyła ręki do tego, że obudziłem się później niż zwykle. Pierwsza Zosia podskoczyła do dziadka i objęła go w pół.
- Dzień dobry dziadziu! Ja wstałam normalnie, ale Adam zaspał. Wybacz dziadziu, ale musiał być zmęczony, bo zawsze wstawał bez problemu - Zosia broniąc mnie, dość emocjonalnie próbowała wyjaśnić dziadkowi nasze spóźnienie.  
- No, no, Adamie! Masz mocnych obrońców, ale wcale nie mam do was pretensji. Jeszcze pamiętam, jak zachowywałem się, będąc w twoim wieku.  
          Dziadek uściskał i pocałował Zosię w czółko, a potem przywitał się ze mną uściskiem dłoni. Weszliśmy do gabinetu dziadka, urządzonego i wyposażonego przyzwoicie oraz dość wygodnie, ale bez przesady. Przy długim stole siedziało dwoje młodych ludzi.
          Podnieśli się, kiedy weszliśmy do gabinetu.  
- To jest moja wnuczka Zosia oraz wnuk Adam - powiedział dziadek, przedstawiając nas swoim gościom.  
- A to jest pani Basia, kierowniczka naszej tutejszej wypożyczalni sprzętu motorowo - wodnego, a właściwie wszystkiego, co pływa i porusza się po tutejszych mazurskich wodach.  
A ten pan, to nasz główny menedżer zajmujący się wypożyczalniami sprzętu w naszej firmie. Poza tym jest instruktorem i egzaminatorem w Centrum Szkoleń i Certyfikacji PZMW i NW.
          Po wymianie uścisków powitalnych przez Zosię i panią Basię, oraz uścisków dłoni z panem Karolem, dziadek poprosił wszystkich o zajęcie miejsca przy stole. …cdn…

franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i obyczajowe, użył 4746 słów i 25314 znaków.

4 komentarze

 
  • Milf

    Wooo, to jest to co lubię. Czekam na następną odsłonę.

  • franco

    @Milf Witam. Dziękuję za post i spróbuję cię nie zawieść. Pozdrawiam

  • andkor

    Bardzo , bardzo jestem na tak

  • franco

    @andkor Witam. Za post serdecznie dziękuję i pozdrawiam

  • St.sz

    Franco, czuję się rozwalony, dosłownie i w przenośni. Te teksty powalają. Swoboda z jaką piszesz o tych sprawach, tzn. o miłości w rodzinie ( inaczej zwanych tabu) i wszelkiej ich przejawach, łącznie z seksem jest THE BEST. Ile przyjemniej byłoby na świecie, gdyby ludzie tak się zachowywali, a nie tylko wojny, gwałty.  mordy etc. Wybacz takie rozrzewnienie. ale naprawdę nienawidzę przemocy pod każdą postacią, że nawet przestałem oglądać tzw. ,,mocne" filmy. Zdecydowanie wolę poczytać Twoich tekstów niż komunikatów ze świata. Tak trzymaj jak to określam do końca świata i jeden dzień dłużej ( wiem, że nadużywam tego powiedzenia, ale najlepiej oddaje moje odczucia). Pozdrówki z życzeniami zdrówka i weny.

  • franco

    @St.sz Witam. Co by nie mówić, to twoje posty też mnie rozwalają. Ale to jesteś cały ty. Dziękuję. To faktycznie daje kopa i mobilizuje. Chce się pisać. Też życzę dobrego zdrowia, samopoczucia i dużo optymizmu. Doczekaliśmy się niezbyt ciekawych czasów i wydarzeń, co przy jesiennej, smutnawej porze nie napawa radością, ale jakoś przez to musimy przebrnąć. Oby do wiosny. Jeszcze raz dziękuję i serdecznie pozdrawiam, tak Ciebie, jak i Twoją Rodzinkę

  • emeryt

    @franek42, jednak powróciłeś do tego pięknego opowiadania, dzięki Tobie za niego, bardzo mi się podoba. Widzę że pięknie powiązałeś młodość ze starszym pokoleniem, zwłaszcza takim co nie ma tematów tabu. Tak sobie marzę, jakby to było przyjemnie, gdyby nie było tematów tabu, gdyby nie narzucano nam ich prawie na siłę. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam bardzo serdecznie. Dużo, dużo zdrowia dla Ciebie i całej twojej rodzinki.

  • franco

    @emeryt Witam. Nawet nie wiesz, jak miło czytać Twoje posty. Już samo to, że to czytasz i oceniasz, jest wartością samą w sobie. To zobowiązuje i mobilizuje. Dziękuję Ci za to. Twoje słowa dają mi nieraz prawdziwego kopa, jak poranna kawa. Jeszcze raz dziękuję. Tak Tobie, jak i Twojej Rodzince również życzę duuużo zdrowia i dobrego samopoczucia w te chmurne, jesienne dni. A przede wszystkim dużo optymizmu, w tych niezwykle trudnych czasach. Miejmy nadzieję, że i tego mikroba przeżyjemy, tak jak przeżyliśmy inne zagrożenia, które już nie jeden raz nas dotykały i nie oszczędzały. Oby do wiosny, bo jesień i zima może być trudna, tak dla nas, jak i dla naszych sąsiadów. i nie tylko. Serdeczne pozdrowienia dla Ciebie i dla całej Twojej Familyjki, jak mawia nasz @St.sz