Czy to jest miłość, czy to jest kochanie? - cz. trzecia

Kiedy Zosia opuściła mamy pokój, wymieniliśmy z mamą spojrzenia. Mama, podobnie jak ja, trawiła, więcej niż dojrzałą, wypowiedź Zosi i zawarte w niej rady czy  sugestie dla mnie. To nie była wypowiedź małolatki, którą cały czas widziała w niej mama.  
- Czy sądzisz synu, że Zosia domyśliła się, po co chciałam zostać z tobą sama? - mama miała chyba lekkie przyćmienie na umyśle, zadając mi tego typu pytanie.  
          Nie mogłem powiedzieć tego mamie, bo pewnie obraziłaby się na mnie śmiertelnie. Była piękną, mądrą kobietą i kochającą mamą, ale czasami zadziwiała mnie swoją naiwnością. I chyba nie za bardzo słuchała tego, co mówiła siostra do mnie.
          Przecież było to dojrzałe, przemyślane pouczenie i prośba, abym starał się zaspokoić wszystkie oczekiwania mamy. Do tego udzieliła mi, swojemu starszemu bratu, kilku niezbędnych rad, pomocnych w masażu erotycznym, prosząc, żebym był uważny i delikatny, masując ciało naszej kochanej mamy.
- Mamo, nie chcę wymądrzać się, ale jestem więcej niż pewien, że Zosia nie tylko domyśla się, co może zdarzyć się w tym pokoju, ale ona to przewidziała. Powiem więcej! Zosia  oczekuje ode mnie, że nie dam plamy na honorze i spełnię twoje oczekiwania.  
          Po wygłoszeniu tej buńczucznej tyrady, wyszczerzyłem do mamy zęby, w nieco bezczelnym, głupkowatym uśmiechu.
- To dlaczego mój napalony i pewny siebie syn, jest jeszcze w spodenkach, kiedy jego mama leży przed nim goła i prezentuje mu bezczelnie swoje cycki czy cipkę?  
          Przypuszczam, że gdyby mierzono czas pozbywania się spodenek, to pobiłbym wszelkie rekordy świata. Po chwili ja też prezentowałem mamie, moje sterczące i kiwające się na boki siedemnaście centymetrów czy coś w tych okolicach.
          Mama popatrzyła i zamrugała oczami z lekkim niedowierzaniem, czy wzrok jej nie myli i czy dobrze widzi.  
- O, kurcze! Jest na co popatrzeć! - mruknęła, nie spuszczając oczu z mojego kutasa.
- No, to będzie zabawa! Ale najpierw musisz mnie rozgrzać synku, a ja sobie trochę popatrzę.  
Wybacz, że tak się zachowuję, ale upłynęło trochę czasu, kiedy takie coś było we mnie – mama próbowała usprawiedliwić swoje podekscytowanie.  
- Bierz się synku za masowanie mamusi! I rób to tak, jak ci sugerowała Zosia.
          A jednak! Mama dobrze słyszała, co radziła mi siostra w temacie masowania. A cycki mamy były wprost fantastyczne, prezentując się dumnie, jakby zapraszały; pieść nas, tylko rób to delikatnie i z wyczuciem. Sterczące, nabrzmiałe sutki świadczyły, że mama była  podniecona, nie mniej ode mnie.
          Spryskałem delikatnie okolice szyi, piersi i obojczyków mamy. Naoliwiłem dłonie i rozpocząłem masaż, poczynając od delikatnego gładzenia szyi i okolic obojczyków. Miękka, gładka i przyjemna w dotyku skóra, zaczęła błyszczeć od olejku.  
          Delikatnie wcierając i gładząc jedwabistą skórę mamy, odczuwałem pewnie nie mniejszą przyjemność niż ona sama. Niespodziewanie mama naoliwiła sobie dłoń i objęła nią mojego kutasa. Delikatnie ściskając, zaczęła suwać i poruszać napletkiem.  
          Tego było już dla mnie za wiele. Przełknąłem z wrażenia ślinę i zdążyłem tylko uprzedzić mamę, że dochodzę i poczułem jak nasienie przesuwa się do ujścia, pompowane z dużą siłą przez jądra. Mama skierowała moją lufę na swój brzuch i trysnąłem duża smugę nasienia na jej ciało.  
          Było tego sporo i trochę trwało, nim opróżniłem do końca swoje zbiorniczki, pokrywając spermą niemal cały brzuch i okolice piersi mamy. Chciałem iść do łazienki po papier i ręcznik, aby wytrzeć ciało mamy, kiedy mama powstrzymała mnie, rozcierając gęstą, białą maź po swoich cyckach i brzuchu.  
- To jest lepsze od tego olejku, który wcierasz we mnie – powiedziała, uśmiechając się do mnie. Zgarnęła palcem trochę mojego ‘smaru’ i ostentacyjnie zanurzyła go w ustach.  
- Hmm, niezłe! Następnym razem nakarmisz mamę tym nektarem, a teraz kiedy spuściłeś trochę napięcia i tego smarowidła ze swojego woreczka, kontynuuj synku i pieść mamusię.  
O, przepraszam, masuj mamusię i doprowadź do podobnego wybuchu, jak mama ciebie
          Faktycznie, orgazm sprawił, że ulżyło mi i to znacznie, ale błyszczące od oleju, niesamowite cycki, rozłożone szeroko nogi i widok nabrzmiałej, lekko rozchylonej różyczki mamy, sprawiły, że była to tylko chwilowa ulga. Mój kutas ponownie zesztywniał, budząc niekłamane zainteresowanie i uwagę mamy.  
          Wznowiłem masaż ciała mamy. Stając się coraz bardziej pewnym siebie, skoncentrowałem się głównie na jej piersiach i sutkach. Sutki mamy wyglądały na spuchnięte i były bardzo twarde. Szczypanie i delikatne pocieranie ich pomiędzy moimi palcami, powodowało, że mama zaczęła coraz mocniej dyszeć, drżeć czy pojękiwać.  
          Cały czas obserwowałem zachowanie mamy, reagując odpowiednio na jej gesty, pomruki i pojękiwania, stosując się do sugestii i rad mojej siostry - ekspertki.      
Widać było, że podniecenie mamy utrzymuje się cały czas na wznoszącej i jestem na dobrej drodze, do jej zaspokojenia.  
          Bawiłem się tak jej cyckami przez dobrych kilka minut i w pewnej chwili mama zadrżała, chrząknęła i zaczęła szybko zwierać i rozwierać nogi. Widok był niesamowity. Dotarło do mnie, że nie dotykając jej cipki, doprowadziłem mamę do orgazmu, tylko pieszcząc, masując i drażniąc jej piersi, poświęcając przy tym dużo uwagi jej sutkom.
          Widząc, jak przeżywa szczytowanie, drżąc, a właściwie trzęsąc się pod natłokiem doznań, delikatnie masowałem i gładziłem mamę po brzuchu, wodząc dłońmi od piersi do wzgórka, pomagając w wyciszeniu emocji, wywołanych mocnym orgazmem.
- Synku! To było niesamowite! Jeszcze nikt nie doprowadził mnie do orgazmu, tylko przez pieszczenie moich cycków - odezwała się do mnie przerywanym, łamiącym się głosem.  
          Po ochłonięciu, mama popatrzyła na mnie wiele mówiącym spojrzeniem.
- Adamie! Byłeś cudowny w tym, co zrobiłeś! Kocham cię! Jesteś moim prawdziwym skarbem!  
          Poczułem się świetnie, widząc, że moja mama tryska radością i zadowoleniem.  
- Masz jeszcze chęć sprawić mamie więcej przyjemności? – zapytała, patrząc na mnie z miłością.
- Mamo! Wiesz, jak bardzo cię kocham, więc dlaczego pytasz? - odpowiedziałem bez namysłu.
- Więc kontynuuj synku! Jeszcze coś zostało do wymasowania – powiedziała, rozkładając szeroko nogi i błyskając mi przed oczami nabrzmiałą nadal, leciutko rozchyloną cipką.
          Usiadłem na łóżku i z wielką przyjemnością zabrałem się za masowanie jej nóg, rozpoczynając od stóp. Naoliwiłem dłonie i zerknąłem na krocze mamy. Widok jej cipki, widziany od dołu, spowodował, że trzęsły mi się ręce, kiedy smarowałem jej stopy olejem.  
          Trzymając prawą stopę, powoli masowałem okrężnymi ruchami kciuka dół stopy tuż pod palcami, przesuwając się w stronę pięty. Musiało to sprawiać mamie dużą  przyjemność, bo kilkakrotnie głęboko westchnęła.  
          Widziałem, jak błękitno-zielonkawe oczy mamy zatrzepotały z wrażenia, kiedy przeniosłem się na jej lewą stopę. Opuszczając głowę, uniosłem lekko jej stopę, po czym zacząłem  delikatnie ssać i skubać wargami, a potem zębami, palce jej stóp.  
          Kiedy lizałem językiem i skubałem zębami jej palce, głęboko westchnęła.  
- Ooo, taaak! To niesamowite, co mi robisz! Proszę synu, nie przestawaj! – usłyszałem. Po wymasowaniu stóp, ponownie naoliwiłem dłonie i zacząłem przesuwać się stopniowo od stóp w stronę kostek, a następnie w stronę łydek i kolan mamy. W miarę masowania i przesuwania dłoni w górę jej nóg, mama rozsuwała nogi coraz bardziej.  
          Kolejny raz naoliwiłem dłonie i spojrzałem na krocze mamy. To co zobaczyłem, zaskoczyło mnie zupełnie. Dotarło do mnie, że mama właśnie przechodzi kolejny orgazm. Z jej rozchylonej cipki sączyły się krople kobiecej spermy, wyglądające jak błyszczące perły na tle przyciemnionej barwy jej warg i różowego wnętrza.  
          Wargi zewnętrzne były wyraźnie rozszerzone i spod kaptura wystawała obrzmiała łechtaczka. Położyłem dłoń na owłosionym wzgórku i sunąc nią w stronę odbytu, zagłębiłem palce w srom. Zabawiłem chwilę w szparce i musnąłem lekko kakaowe oczko.
          Wywołało to gwałtowną reakcję mamy. Oczy mamy zamglone lekko z podniecenia, były szeroko otwarte. Zaczęła zachowywać się jak osoba w amoku. Usiadła i pochwyciła mnie za ramiona, ciągnąc mnie zdecydowanie na siebie.  
          Kiedy poczuła mojego sztywnego, bodącego jej cipkę kutasa, chwyciła go drżącymi rękami, przesmarowała w swojej wilgotnej szczelinie i zdecydowanym ruchem zanurzyła w swoją szparkę.  
- Pieprz mnie synu! Pieprz swoją mamusię i napełnij do pełna swoim nasieniem. Nie bój się. Nie zajdę w ciążę, biorę pigułki - powiedziała chrapliwym głosem i chwytając mnie za pośladki, przyciągnęła mnie do siebie z duża siłą.  
          Poczułem war bijący z jej cipki, pchnąłem więc kutasa do przodu, zagłębiając się głęboko w jej ciasnym tuneliku. Czułem jak mój kutas, opatulony szczelnie ściankami pochwy, przedziera się przez jej miękkie fałdki. Mama zaczęła intensywnie pracować biodrami, wciągając mnie do samego dna.  
          Kiedyś w rozmowie, mój szkolny kolega, uznający się za doświadczonego znawcę kobiecych cipek, stwierdził, że według niego wszystkie cipki kobiece są takie same. Nie bardzo mieściło mi się to w głowie i uważałem, że jest to raczej niemożliwe.
          Teraz moje spostrzeżenie potwierdziło się. Cipka mamy, z której wyszedłem na świat, była na pewno inna i przyjemniejsza, niż wszystkie inne cipki razem wzięte. Rozkoszując się ciepłem i jedwabistą miękkością jej cudownego wnętrza, zacząłem z mamą mocno współpracować.  
          To, co odczuwałem, kiedy mama pracowała intensywnie biodrami, wciągając mojego kutasa coraz głębiej w siebie, było nie do opisania. W pewnej chwili poczułem, że mama szczytuje. Głośno zajęczała, dociskając się z całej siły do mojego ciała i ściskając mojego kutasa mięśniami cipki, jak kleszczami.  
          Doszliśmy prawie równocześnie. Ciało mamy zaczęło drżeć i falować. Kiedy mama poczuła, że zacząłem pompować w nią swoje nasienie, wrzasnęła i niemal wbiła swoje palce w moje plecy i pośladki. Orgazm, który ją dopadł był znacznie intensywniejszy od poprzedniego i niemal całkowicie obezwładnił jej ciało.  
          Wpompowałem w mamę całą zawartość moich bolących kulek i również opadłem z sił. Aby nie obciążać mamy swoim ciężarem, zsunąłem się na bok i przytuliłem do jej boku. Położyłem głowę na piersiach mamy i czułem, że nie tylko oboje ciężko oddychamy, ale  i nasze serca biją, jak po przebiegnięciu długiego dystansu. Może nie maratonu, ale również sporej odległości.  
          Czułem jak mamą nadal wstrząsały drgania, czemu towarzyszył również nierównomierny oddech i szybkie bicie serca. Trochę trwało, nim mama odzyskała swoją zwykłą formę.  
- Synku, to było nieprawdopodobne! A ja naiwnie myślałam, że jesteś prawiczkiem! - mruknęła, po czym, objęła mnie ramieniem i czule pocałowała w usta.
- Bo prawie nim jestem! A to, co przeżyłem z tobą mamo, to moje prawdziwe szczęście. Wszystko to, co miało miejsce przed naszym zbliżeniem, można by było zaliczyć w poczet niezbyt udanych prób. Prawdziwe szczęście początkującego miałem dopiero teraz.  
Z tobą mamo! - powiedziałem, nie ukrywając, jak bardzo czułem się spełniony.
          Mama spojrzała mi poważnie w oczy i uśmiechnęła się. Czułem się tak, jak  mówi się potocznie o kimś takim; wsadzony, na sto koni, cokolwiek by to miało znaczyć.
Patrzyłem na mamę spojrzeniem, które miało jej uzmysłowić; jak bardzo ją kocham i jak bardzo jestem szczęśliwy.
          Podniosłem głowę i patrzyłem na cudowne, spełnione ciało mamy. Przesunąłem się po ciele mamy i rozsunąłem szeroko jej nogi. Przylgnąłem wargami do cipki i wpychając język w rozwartą nieco szczelinę, zacząłem zlizywać jej soki, pomieszane z moją spermą. Smakowało trochę inaczej, gorzej niż same soki mamy, więc skrzywiłem się.
          Spojrzałem na mamę, mając zamiar przesunąć się i zająć się jej łechtaczkę.
- Synku, proszę, nie! Jeszcze nie teraz! W tej chwili jest zbyt wrażliwa i obolała. Miej na uwadze synku, że nie uprawiałam seksu więcej niż siedem lat. A ty teraz zafundowałeś mi takie doznania, że jeszcze w tej chwili czuję ten twój taran w mojej cipce.
Chodź i przytul mamusię, niech się nacieszy swoim młodym kochankiem po tylu latach.
           Wróciłem więc na poprzednie miejsce, by przytulić moją najpiękniejszą mamę i moją pierwszą, najwspanialszą kochankę, jaką miałem. Przytulając mamę, pochyliłem głowę i objąłem ustami jeden z sutków, ssąc go, liżąc i podgryzając zębami.
- Często masturbujesz się synku? - usłyszałem nagle bezpośrednie pytanie mamy. Zaczerwieniłem się jak sztubak. Było to nieco kłopotliwe pytanie.
- Dwa, a nieraz i trzy razy dziennie, zależnie od okoliczności – wydukałem, jak na egzaminie.
- A o czym czy o kim myślisz, kiedy to robisz? - mama dociskała mnie dalej.
- Przeważnie o tobie mamo! – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
- I o kim jeszcze? - mama dalej mnie egzaminowała, nie dbając o to, że mnie gnębi.
- O nauczycielce, która uczyła mnie w gimnazjum - rzuciłem niejako na odczepne.
     Ale to nic nie dało. Mama zauważyła, że na chwilę zawahałem się, więc  domyśliła się, że nie mówię prawdy.
- A o Zosi czy babci nie myślałeś? – zapytała pogodnym głosem, patrząc mi w oczy.
- Parę razy tak! Wcześniej o babci, a niedawno o Zosi. Przyśniła mi się i miałem przyjemny sen – powiedziałem, uznając, że mama i tak by to ze mnie wyciągnęła.
          A mama uśmiechnęła się pod nosem. Czyli nie jest na mnie zła – pomyślałem.  
- Widziałam, jak czarowała cię nieraz swoja włochatą cipką, rozkładając nogi i nie mając majtek na sobie. Mówię teraz o babci – odezwała się naraz mama.
- Wydawało mi się, że nie budziło to w tobie wstrętu, mimo, że jest starszą kobietą.  
Przyznała mi się też, że kiedy masturbuje się, to myśli o tobie. Pochwaliła mi się też swoim nowym nabytkiem z seks shopu. Załamałbyś się synu, gdybyś zobaczył to monstrum – kontynuowała mama, śmiejąc się, kiedy mówiła o nowym, erotycznym nabytku babci.  
- Ale nie o tym chciałam mówić, zadając ci te pytania. Nie jestem synku jakimś potworem, który gnębi swojego syna bez powodu, pytając o intymne sprawy. Po prostu, jak każda matka, martwię się o was, o ciebie i o Zosię.
          Mama mówiła i robiła co chwilę przerwy w swojej wypowiedzi, a we mnie narastał niepokój, co mama chce osiągnąć przez tę rozmowę?  
- A co czujesz do Zosi, Adamie? I nie chodzi mi o to, czy kochasz ją jako siostrę? – mama zadając mi pytania, wyraźnie do czegoś zmierzała, ale rozwlekała to celowo, jakby chciała uzyskać ode mnie, jak najwięcej informacji.
- Jestem matką i zdaję sobie sprawę, że kochasz ją więcej niż bardzo, czego dałeś dowód, urządzając jej urodziny, o których pewnie nawet nie marzyła. Widzę również, że i ona nie widzi świata poza tobą i też nie o to mi chodzi.
          Mama nie czekając na moją odpowiedź, sama udzieliła sobie odpowiedzi, po czym zamilkła i patrząc mi w oczy, rozważała coś głęboko.  
- Odpowiesz mi szczerze, jeśli zapytam, czy myślałeś już o jej dziewiczej cipce? – zwróciła się naraz do mnie, nie spuszczając ze mnie oczu.  
- Co chcesz usłyszeć mamo? Nie tylko myślałem, ale dotykałem, podobnie jak ona mnie. Co miałem robić, kiedy szarpała się przy mnie i prosiła, żebym jej pomógł? Nie oczekuj też mamo, że powiem, że nie sprawiało mi to przyjemności - odpowiedziałem zgodnie z prawdą, podnosząc niepotrzebnie głos.
          Byłem przygotowany na wybuch matczynej złości, wyrzuty, słowa pretensji i rozżalenia, że zawiodłem ją jako syn czy starszy brat Zosi i tym podobne.
- To dobrze synku. Cieszę się, że nie dusisz tego w sobie i mówisz o tym szczerze ze swoją mamą. Nawet nie wiesz, jak mi ulżyło. Jesteś uczuciowym i wrażliwym chłopcem. Byłoby czymś dziwnym, gdybyś zachowywał się inaczej, kiedy obok ciebie leży ładna laseczka i prosi cię o pomoc przy masturbacji. Oznaczałoby to, że albo jesteś nieczułym, obojętnym na powaby kobiece, niedorozwiniętym psycho-debilem, albo masz inne preferencje seksualne.
          Byłem przyjemnie zaskoczony reakcją mamy, a jej dosadne, mocne słowa, za kogo by mnie uważała, gdybym okazał się oziębłym, nieczułym facetem dla mojej siostry, zupełnie mnie rozbroiły. Mama jednak na tym nie poprzestała.    
- Rozmawialiście już ze sobą na temat tego, co do siebie czujecie oraz jak widzicie czy jak sobie wyobrażacie wasze dalsze wzajemne relacje? – zapytała pogodnym, neutralnym tonem.
- Mamo, o ile sobie przypominasz, ja mam lat dziewiętnaście, a Zosia szesnaście. Do tego jesteśmy rodzeństwem, Zosia rozpoczyna naukę w liceum, ja prawdopodobnie na politechnice. Sądzę, że nasze wzajemne relacje są wręcz znakomite, dogadujemy się ze sobą, ba, nawet śpimy razem, o czym ci wiadomo. Więc może powiedz mi w końcu, do czego zmierza ta nasza rozmowa i twoje pytania?  
- Nie bardzo ci do twarzy z tym sarkazmem, jaki wyczuwam w twoim głosie synu, ale wcale bym się nie zdziwiła, gdybyście rozmawiali ze sobą na sprawy damsko – męskie, tym bardziej, że jak przypuszczam, nie masz w tej chwili dziewczyny.
          Mama omal nie roześmiała się, widząc moją minę, jaką zrobiłem, słysząc jej  
słowa. Faktycznie zaskoczyła mnie, mówiąc, że nie mam dziewczyny.  
- Wiem! Nie mówiłeś o tym, ale domyśliłam się po tym, jak kochałeś się ze mną.  
Byłeś tak samo wyposzczony, jak ja, a może nawet więcej. W ten sposób dałeś mi też dowód na to, że nie kochałeś się jeszcze z Zosią.
          Mówiąc to, mama nie spuszczała mnie z oczu. Milczałem, bo co niby miałem powiedzieć, kiedy mama powiedziała prawdę.
- Pytam dlatego, że za dwa dni Zosia kończy szesnaście lat i z tego co wiem, też nie ma żadnego chłopaka. A przecież oboje znamy jej temperament. Do tego rozpiera ją energia, czego dała dowód, masując moje ciało, nie mówiąc o buzujących w niej hormonach.
          Mama przerwała na chwilę swoją wypowiedź, cały czas patrząc mi w oczy.  
- Cały czas śpi z tobą! Nie próbowała cię zgwałcić czy wymusić na tobie, żebyś pozbawił ją cnoty? – mama kontynuowała tę swoją indagację, a ja zastanawiałem się, po co mi to mówi.  
- Mamo, dałem słowo tak tobie, jak i sobie, że nie dopuszczę do jakiegokolwiek kontaktu czy zbliżenia z Zosią, aż ukończy szesnaście lat. I oświadczam ci, że dotrzymałem tego słowa. Jesteś mądrą, doświadczoną kobietą i mamą. Zdajesz więc sobie dobrze sprawę, ile mnie to kosztowało, kiedy każdej nocy spała ze mną dziewczyna pokroju Zosi.  
          Ni z tego, ni z owego, mama roześmiała się.
- Ooo ..tak! Doskonale zdaję sobie sprawę, kim jest ten nasz mały diabełek. Nie będziesz miał z nią lekko. Nawet nie spostrzeżesz się, kiedy jak zwykle owinie cię sobie wokół swojego paluszka. O jedno cię tylko proszę Adamie, bądź nadal dobry dla niej i dbaj o swoją siostrę. To jest naprawdę dobre dziecko i bardzo cię kocha, podobnie jak mnie.  
          Mama zakończyła swoją wypowiedź, a ja nie mogłem wprost uwierzyć w to, co usłyszałem. Mama zamiast mieć do nas pretensje, daje nam obojgu z Zosią wolną rękę i akceptuje nasze wzajemne uczucia wobec siebie. Czyżby przewidywała czy planowała to już wcześniej? Co prawda, w wypowiedzi mamy nie zabrzmiało to jednoznacznie, ale...      
- Mamo, czy ma to oznaczać, że akceptujesz to, że oboje z Zosia kochamy się i to nie jest siostrzana czy braterska miłość, jaka zwykle łączy rodzeństwo? - próbowałem upewnić się do końca, że się nie przesłyszałem.  
- A jak sądzisz synu? Chociaż Zosia to jeszcze nastolatka, więc musisz liczyć się z tym, że może się tak zdarzyć, że kogoś pozna i jej uczucie do ciebie, w którymś momencie, może ulec zmianie. Ty natomiast jesteś już prawie dojrzałym mężczyzną, pomimo młodego wieku, więc i twoje uczucia do Zosi też są pewnie bardziej dojrzałe czy stabilne.
          Słysząc słowa mamy, dalej nie mogłem wywnioskować czy być pewny tego, co o nas myśli czy do czego zmierza.    
- Słyszałeś, co Zosia mówiła na temat waszego pokrewieństwa? Ja pomyślałam tak samo.
Widząc, jak to młode dziewczątko lgnie do ciebie, a ty odwzajemniasz jej uczucia, pomyślałam, że być może los sprawił, że jesteście dla siebie przeznaczeni.  
Czy wyobrażasz sobie synu, że gdyby było inaczej, zgodziłabym się na to, żebyście sypiali razem? I to w okresie, kiedy szalały w was hormony? Najpierw w tobie, a później w Zosi.  
Stąd była moja prośba do ciebie, żebyś powstrzymał się od cielesnych kontaktów z siostrą, do czasu ukończenia przez nią przynajmniej szesnastu lat.  
Widziałam też, jak zareagowała na tort, a potem na pierścionek, który jej założyłeś na paluszek. Nie tylko ona się wzruszyła, ja też i równie mocno, jak ona.  
Starałam się przykryć to żartobliwą odzywką o zaręczynach czy oświadczynach.  
Widziałam, że dość negatywnie to odebrałeś, posądzając mnie pewnie o różne paskudne rzeczy, między innymi o zazdrość. Było tak, synu? – zwróciła się mama do mnie, a ja pokiwałem jak zwykle głową, że tak było.
- Ale to, że się kochacie i że łączy was więź, daleko wykraczająca poza więzi, które występują zwykle pomiędzy rodzeństwem, ucieszyło mnie, bo sprzyjało to moim skrywanym oczekiwaniom.  
Teraz od was zależy, jak to rozegracie i wykorzystacie tę moją zgodę na wasze kontakty cielesne, erotyczne czy jak je tam nazwiecie.  
          Mama w końcu wyjawiła i to sposób jednoznaczny, co nią powodowało i czym kierowała się w swoim postępowaniu wobec mnie i Zosi.
- A teraz, co do waszych wakacji i wyjazdu do cioci Eli oraz dziadka Jana. Nie chcę wam ich dłużej skracać i uniemożliwiać letni wypoczynek nad wodą w pięknej miejscowości, nad nie mniej pięknym jeziorem. Jestem więcej niż pewna, że tak dziadek, jak i ciocia Ela będą wprost wychodzić ze skóry, żeby zapewnić wam wspaniałe, jeśli nie luksusowe warunki pobytu. Ja niestety nie dam rady pojechać teraz z wami, jeżeli mam na poważnie rozkręcić ten mój nowy biznes. Pomyślałam więc, że dam wam jeden z moich samochodów, o ile czujesz się na siłach synu, podjąć się roli kierowcy. Teraz wiem, że zawaliłam, nie dając ci od razu kluczyków do ręki, po ukończeniu kursu samochodowego. Było sporo czasu i mogłeś spokojnie poduczyć się w jeździe samochodem. Ale trudno. Jutro sprawdzimy, jak sobie radzisz za kółkiem i wtedy zadecydujemy, dobrze synku?
          Słysząc propozycję mamy i jej niewątpliwe zaufanie do mnie, nie ukrywałem zadowolenia czy wprost radości.  
- Mamo, nie chcę koloryzować czy przechwalać się, ale dzięki uprzejmości moich kolegów czy ich rodziców, trochę pojeździłem i to różnymi samochodami, tak w ruchu miejskim, jak i poza miastem. Podobno szło mi całkiem nieźle - powiedziałem, chociaż nie byłem pewny, czy dobrze zrobiłem, informując mamę, że nie byłem tak ‘surowym’ kierowcą, jak sądziła.
- To dobrze! Jutro to sprawdzimy! A teraz daj dziubka mamusi i zmiataj do tej swojej ‘żony’. Nacieszcie się sobą, a ja pójdę do łazienki, odświeżyć się.             
          Kiedy pochyliłem się nad śliczną buzią mojej mamy i kochanki, otrzymałem ponownie całusa do utraty tchu, po czym, mama poderwała się i znikła w łazience. …cdn…

franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i obyczajowe, użył 4438 słów i 23924 znaków. Tagi: #masaż #erotyka #wywiad #mamy #Wymiana #poglądów

4 komentarze

 
  • iMoje3grosze

    i tu ciąg dalszy
    przełamać schemat "wszyscy są napaleni i lecą na siebie w bliskiej  :spanki:  lub dalszej  drinking: rodzinie. Tylko swoich bohaterów bardzo idealizujesz :rolleyes:. Oni wszyscy są tacy dojrzali, poukładani jak kostka rubika / ta prosto ze sklepu/. Gdzie zazdrość o partnera. Nawet w bliskiej rodzinie dochodzi do "walki" o uczucia męża/taty pomiędzy żoną i córką/ami lub o uczucia żony/matki pomiędzy mężem i synem/ami. Już nie wnikam, jak dzieci jest więcej i każdego rodzaju. :spanki:  :krzeslo:  :matko:. A tu dochodzi jeszcze cała sfera erotyczna. Bardziej widzę to jako:weapon:  :krzeslo:  :whip:  :nerw: Ale może się mylę w interpretacji zachowań w rodzinie. No i czy przełamanie w sobie tabu kazirodztwa nie niesie z sobą jakiś negatywnych następstw dla dzieci przede wszystkim, ale też i dla rodziców. Znam przypadki, gdy żadna dziewczyna nie była dobra dla "syneczka" mamusi i facet do dziś siedziałby z mamusią, gdyby wcześniej nie umarł. Sex jest bardzo silną więzią. I jak dorosły chłopak czy dziewczyna będzie chciało/umiało odciąć taką "pępowinę" :| . A już czymś ZŁym byłoby wykorzystywanie słabszego przez silniejszego osobowo/fizycznie członka rodziny.  
    Dlatego Franku, lubię czytać Twoje opowiadania, bo one oprócz "momentów"*, pokazują wspaniałą i dojrzałą MIŁOŚĆ, którą sobie, Tobie i wszystkim czytelnikom życzę.
    Mistrzu, czekam na powieść gdzie on/ona polują na swoje niewinne lub o zasadniczych poglądach ofiary. :dancing:  
    I jak zawsze niech Moc i Muza będzie z Tobą.

    Moja prośba do czytelników, jeśli macie jakąś wiedzę, doświadczenie na ten temat to proszę, piszcie komentarze. Mistrz bawi, ale też zmusza do myślenia mieszając w naszych, a może tylko w moim kołtuńskim poglądzie.  :chatownik:  

    * Dawno, dawno temu, gdy na świecie nie było jeszcze Pornhuba i innych, chodziło się do kina /z dziewczyną/ lub na film /i tu ważne było, czy oprócz nawalanki np. Rambo, były "momenty" z seksownymi aktorkami/. Świat już tak nie cieszy, jak 70 lat temu :cray:

  • franco

    @iMoje3grosze Witam ponownie. Szanuję cię więcej niż bardzo, dlatego chciałbym wyjaśnić parę rzeczy. Jesteś bardzo rzeczowym i uważnym czytelnikiem, czego dajesz dowód w swoich komentarzach. Nie zrozum mnie zle, bo naprawdę nie chcę polemizować z tobą na temat tych moich opowiastek. To nie są opowieści w pełnym znaczeniu tego słowa, a ja nie jestem pisarzem, zdolnym czy potrafiącym takie opowieści pisać. Traktuję to jako swoistą gimnastykę moich szarych komórek i jako 'zabawę słowem'. Może nie tak, jak ty, ale mniej więcej orientuję się z grubsza, co do reguł, jak powinno pisać się opowiadania, czy powieści.  
    Ważna jest dynamika, barwność, plastyka i logiczność. Do tego zwartość i puenta. W moich opowiastkach często tego brakuje, bo po prostu każdą część piszę z głowy, bez konspektu, głębokich przemyśleń, zastanawiania się. Piszę tak, co w danej chwili dyktuje mi wyobraznia.  A to wszystko zależy od nastroju, pogody i chyba weny. Przepraszam cię, ale postawiłeś mnie chyba zbyt wysoko w swoich wyobrażeniach i dlatego musiałem to nieco sprostować. Nie jestem pisarzem, bardziej grafomanem i pewnie nigdy nie sprostam twoim wyobrażeniom czy wymaganiom. To tyle ode mnie w tym temacie. I bez urazy. Pozdrawiam

  • iMoje3grosze

    @franco Trochę mnie ubawiłeś, bo zachowujesz się jak panienka na swoim pierwszym balu. Nie mówię, że jesteś jak Mickiewicz, którego już nie czytam. A twoje OPOWIADANIA, nie powiastki!, chętnie czytam, dla własnej rozrywki i przyjemności. Czyta Cię kilka tysięcy osób. Więc mowa o grafomaństwie jest dla nas obraźliwa :smile: Miałem okazję czytać twoje opowiadania w całości i widzę jak zmienia się twój warsztat. Doskonałość jest procesem, który się nie kończy. Jeśli pisanie Tobie sprawia przyjemność, to super, bo nam czytelnikom sprawia przyjemność czytanie tego co piszesz. :yahoo:  
    Moje komentarze do tej pory dotyczyły tylko podziwu dla Ciebie,  
    oczekiwań, co do nowych sposobów działań bohaterów i ich charakterów,
    problemów, o których piszesz, a które budzą we mnie konieczność ich przemyślenia :sciana: lub podzielenia się, przedyskutowania z innymi.:cheers:  :krzeslo:  
    Gdyby jednak były one dla Ciebie stresujące, to obiecuję czytać :ninja: w milczeniu.  :armscrossed:  
    I jak zawsze niech Moc, Muza i zdrowie będzie z Tobą.   :hi:

  • iMoje3grosze

    Wspaniale, że piszesz nową powieść  :yahoo: Jak zawsze czyta się twój tekst z dużą lekkością. Masz dar do świetnych dialogów. Można pozazdrościć.
    Po Twoim komentarzu /emeryt/ rozumiem, dlaczego tak trudno przełamać "wszyscy są napaleni i lecą na siebie w bliskiej  rodzinie

  • franco

    @iMoje3grosze Witam. Dziękuję za post i za dobre słowa. I na tym mógłbym skończyć, ale tak jak u ciebie, dalsza część powyżej, do cd.

  • Gnom22

    Świetne opowiadanie czekam na następną część

  • franco

    @Gnom22 Witam. Dziękuję za post i pozdrawiam

  • emeryt

    @franek42, dziękuję Tobie za tan kolejny, wspaniały odcinek. Ze wszystkich twoich powieści przebija jeden, wspólny temat: miłość w gronie rodzinnym. I tak trzymaj, co prawda, to w naszym, polskim piekiełku to temat tabu, lecz nie da się przemilczeć że to istnieje i ma się całkiem nieżle nie tyko u nas, lecz na całym świecie. Przesyłam najserdeczniejsze pozdrowienia dla Ciebie oraz wszystkich Tobie najbliższych, jak zwykle: dużo, dużo zdrowia i pogody ducha.

  • franco

    @emeryt Witam. Obaj wiemy, gdzie i w jakich czasach żyjemy, ale takie jest życie. A to, że w swoich opowiadaniach wybrałem tematykę 'incest', wynikło chyba z buntu przeciw temu, co wyniosłem z bardzo konserwatywnego i trochę kołtuńskiego domu rodzinnego. W mojej dalszej rodzinie działo się bardzo wiele rzeczy, które można by było zaliczyć do typowej 'dulszczyzny', ale nigdy nie usłyszałem, że coś jest nie tak w życiu moich wujków czy ciotek. To tak na marginesie. Za post dziękuję i pozdrawiam, życząc również Tobie i Twojej Rodzince dużo zdrowia oraz oby to, co cały czas tli się w naszej społeczności, nigdy nie zbliżyło się na odległość mniejszą od dwóch metrów do Twoich najbliższych.