W świecie kłamstw rozdział 6

Pisnęła zaskoczona, gdy złapał ją mocno za tyłek i przycisnął do swoich bioder. Natychmiast wyczuła jego twardą erekcję. Sapnęła cicho.
- Podniecasz mnie, Joanno — wychrypiał, masując jej udo. - Chciałbym cię dziś mocno posiąść, moja droga. I to nie jeden raz. I możesz tu krzyczeć dowolnie głośno z rozkoszy. Nikt cię nie usłyszy. Jesteśmy tu kompletnie sami... - uśmiechnął się wrednie.
- Aleś ty władczy — wyszeptała, drżąc z podniecenia. - Weź mnie — poprosiła, przygryzając wargę. Uśmiechnął się zadowolony, niemal zdzierając z niej spodenki wraz z nieco mokrymi już majteczkami i opuścił je jej do kolan. Zadrżała mocniej, kręcąc z niecierpliwości biodrami, na co otrzymała od niego solidnego klapsa. Skóra na tyłku natychmiast ją zapiekła. Nie miała wątpliwości, że pozostanie jej ślad jego dłoni przez kilka godzin, ale tym się kompletnie nie przejmowała. Zamruczała, słysząc odgłos rozpinanego paska i spodni. Po chwili poczuła jego naprężoną męskość między swoimi udami. Oblizała wargi, gdy zaczął się o nią ostro ocierać. Po chwili wsunął się w nią delikatnie ze słodkim jękiem rozkoszy.
- Gotowa? - chrypnął, czule gładząc ją po plecach.
- Tak. Proszę, Ben...
Wedle życzenia — warknął, wbijając się w nią natychmiast po same jądra. Wrzasnęła, odrzucając w tył głowę. Wtedy złapał ją za kucyka i zaczął się w niej szybko poruszać, rozciągając ją rozkosznie. Mruknęła zadowolona z tak ostrego tempa, swoimi jękami wpasując się doskonale w jego.
- Oh, uwielbiam tę pozycję — syknęła, gdy zwolnił, wysuwając się z niej powoli, by po chwili wbić się w nią ostro. Jęknęła, wyginając się. Powtórzył pchnięcie, ściskając mocno jej biodra.
- Ja również, kochanie, bo wtedy jesteś zdana tylko na mnie — pochylił się, szepcząc jej ponętnie do ucha i czule je przygryzając. Jego słowa ociekały erotyzmem i władzą, od czego przeszedł ją dreszcz, wywołując na jej ciele gęsią skórkę. Poczuła, jak Ben uśmiecha się zadowolony, gładząc jej jędrny pośladek i wbijając się w nią raz za razem. Podkurczyła palce u stóp, gdy w jej ciele zaczął wzbierać orgazm, objawiając się słodkim bólem w podbrzuszu.
- Oh, kochanie! - warknął przez zaciśnięte zęby, gdy jej początkowo subtelne skurcze zaczęły go w końcu unieruchamiać w jej wnętrzu. - Szybko dochodzisz, choć ja z tobą jeszcze nie skończyłem...
- Ben! - jęknęła głośno, gdy dał jej mocnego klapsa, który spotęgował jeszcze wciąż narastający orgazm. Wkrótce jednak wrzasnęła na całe gardło, gdy pochylił się, ściskając jej łechtaczkę i doszła, tryskając delikatnie. Potężny orgazm rozlał się w niej niczym wezbrana woda z pękniętej tamy, wstrząsając nią całą i uniemożliwiając Benowi wysunięcie się z niej. Jęknął przeciągle, łapiąc ją mocno za kark i drgając mocno w jej pulsującym, rozgrzanym wnętrzu.
- Jesteś cudowna, Joanno — wychrypiał, wysuwając się z niej w końcu powoli.
- Mmmm, uwielbiam, gdy tak powoli się ze mnie wysuwasz — wyszeptała. Uśmiechnął się szeroko, podnosząc ją czule ze szklanej podłogi i kładąc się z nią na szerokim łóżku. Zachichotała, gdy z powrotem naciągnął jej bieliznę i spodenki, przy okazji całując ją w pępek.
- Naprawdę jesteś uzdolniony — mruknęła, patrząc na niego nieco zmęczonym wzrokiem. Jej cipka wciąż pulsowała, więc kręciła niecierpliwie tyłeczkiem.
- Staram się dla ciebie, kochanie — powiedział cicho, delikatnie gładząc ją po brzuchu.
- Wiem i to jest wspaniałe. Ale dlaczego nigdy nie kończysz? - przygryzła wargę, patrząc na niego poważnie.
- Nie chcę, byś zaszła w ciążę. Wciąż się poznajemy i nie chciałbym popełnić błędu, w wyniku którego cierpieć będzie niewinne dziecko, skarbie.
- Rozumiem — pokiwała głową. - Ale wiesz... Biorę tabletki i... - nie dokończyła, rumieniąc się mocno. Przyciągnął ją do siebie i pocałował czule w głowę.
- Chyba wolałbym przez cały czas używać gumek, choć nie jestem ich zwolennikiem...
- Dlaczego?
- Co dlaczego? Czemu wolałbym, czy czemu za nimi nie przepadam?
- I to, i to.
- Nie lubię gumek, bo choćby nie wiem jak, były cienkie i tak w pełni cię nie wyczuję. A czemu wolę ich używać? Cóż, nie podoba mi się, że trujesz się tą chemią. Pod tym względem gumki są zdecydowanie bezpieczniejsze, choć jednocześnie nie dają takiej samej ochrony...
- Więc... Mam przestać brać tabletki?
- To twoja decyzja, kochanie, nie mogę ci niczego zabronić, ani tym bardziej kazać ci coś zrobić. Ale to raczej nie czas na tego typu rozmowy, skarbie. Jeszcze do tego wrócimy, dobrze? Teraz po prostu dobrze się bawmy...
- Oczywiście — uśmiechnęła się radośnie, pochylając się i całując go namiętnie. Mruknął, gładząc ją po plecach.
- Ochrzcimy łóżko? - chrypnął, schodząc pocałunkami na jej szyję. Jęknęła, odchylając głowę, by dać mu więcej miejsca — Biorę to za tak — ścisnął jej udo, coraz namiętniej całując jej bark i wsuwając dłonie pod jej kusą bluzeczkę. - Jak dobrze, że nie masz tego na sobie zbyt wiele — zachichotał, podnosząc ją lekko i ściągając z niej koszulkę, która w zawrotnym tempie wylądowała na podłodze. Po chwili zsunął się nieco i chwycił jej spodenki zębami, po czym zaczął je z niej ściągać. Podniosła się nieco na łokciach, obserwując go z rosnącym pożądaniem. Spojrzał na nią, puszczając jej oczko zadowolony.
- Będziesz słodko jęczeć, maleńka — powiedział nisko, całując ją po udach. Pisnęła, wyginając się nieco, gdy przejechał nosem po jej okrytej majteczkami mokrej cipeczce. Zaśmiała się łagodnie, gdy nieco ją załaskotał, ale już po chwili jęknęła głośno, gdy wbił język w jej słodką dziurkę, wciąż nie pozbawiając jej bielizny. Złapał ją mocno za biodra, by w ekstazie mu nie uciekła i zaczął ją zaspokajać przez niemal już przezroczysty materiał majtek. Syknęła z rozkoszy, wplatając mu palce we włosy i delikatnie za nie ciągnąc. Jęknął zadowolony, po czym naparł językiem na jej nabrzmiałą, wrażliwą po niedawnym orgazmie łechtaczkę. Wrzasnęła piskliwie, wyginając się jeszcze mocniej, ale położył jej dłoń na brzuchu, dociskając ją mocno do łóżka.
- Nie ruszaj się — warknął, delikatnie zagryzając zęby na jej mokrej cipce. - Ale jesteś słodka — wychrypiał. - Przelecę cię jeszcze kilka razy, maleńka.
- Uwielbiam, gdy mówisz do mnie w ten sposób — jęknęła, coraz bardziej podniecona.
- Cieszę się — mruknął, oblizując usta. - Bo seks, to nie tylko cielesna przyjemność, ale też zdrowa dawka perwersji, która sprawia, że nigdy nie mamy dosyć — naciągnął jej majteczki, z łatwością rozrywając je pośrodku w ten sposób, że powstała tam dziura. Poruszył sugestywnie brwiami. - Musimy ci kupić więcej takiej bielizny... Podnieca mnie — polizał ją znów, mrużąc oczy. W pokoju poniósł się jej słodki jęk.

- Gdzie właściwie jest Alek? - zapytała go jakiś czas później, oparta o jego klatę.
- A czemu pytasz? Stało się coś? - mruknął zrelaksowany, bawiąc się jej włosami.
- Nie, po prostu się zastanawiałam, bo mówiłeś, że to twój ochroniarz, więc... Sądziłam po prostu, że będzie tu z nami.
- Spokojnie, Alek jest niedaleko. Poza tym tutaj nic nam nie grozi — uśmiechnął się, puszczając jej oczko.
- Ale w Sankt Petersburgu też go nigdzie nie widziałam... Dopiero w samolocie...
- To dobrze, że go nie widziałaś, bo on tego właśnie chciał. Byś go tam nie zauważyła. Bądź nie rozpoznała.
- Był w przebraniu?
- Najprawdopodobniej, choć sam tego nie wiem. Nie pytałem, ufam mu i wiem, że świetnie spisuje się w swojej roli.
- A skąd w ogóle go wytrzasnąłeś?
- Spotkałem go kiedyś w Berlinie. Miałem tam pewne spotkania. Akurat miałem przerwę pomiędzy nimi i siedziałem w barze. Leciał jakiś mecz, okazało się, że oboje kibicujemy tej samej drużynie i się zgadaliśmy. Wyznał mi, że szuka jakiejś pracy. Po krótkim namyśle zaproponowałem mu stanowisko osobistego ochroniarza, pod warunkiem, że spisze się na następnym spotkaniu, które miałem zaplanowane na tamten dzień. Zgodził się na test. Czułem, że mój kontrahent może nie być wobec mnie fair i miałem rację. Alek świetnie wywiązał się z zadania, wiec go przyjąłem.
- Kiedy to było?
- Jakieś dziesięć lat temu.
- Więc można powiedzieć, że jesteście teraz prawdziwymi przyjaciółmi.
- Owszem, choć Alek nie wtrąca się w moje życie prywatne, ja też nie bardzo interesuję się jego. Rozmawiamy oczywiście, ale nie zagłębiamy się nigdy w szczegóły. To dobry, prosty układ. A teraz, kochanie, przestań zajmować się moimi pracownikami, tylko skup się na mnie — uśmiechnął się szeroko, szczerząc się głupkowato.
- Ben — zaśmiała się. - Jeszcze ci mało? Miałam dziś już z pięć orgazmów...
- Pamiętam... Dlatego sądzę, że czas na zmianę. Sama mówiłaś, że masz ochotę na spróbowanie mnie. Kochanie, jestem w pełni do twojej dyspozycji — założył ręce pod głowę, poruszając sugestywnie brwiami. Oczy Asi natychmiast rozbłysły pożądaniem. Oblizała niecierpliwie usta, podnosząc się do klęku. Zapomniała o zmęczeniu seksem. Miała teraz okazję, by mu się odpłacić. - Bądź niegrzeczna — chrypnął, obserwując ją z pożądaniem. Uśmiechnęła się lubieżnie.
Przeniosła spojrzenie na jego penisa i pochyliła się nieco, całując go w pępek, przy okazji wdychając z przyjemnością jego zapach, po czym nakreśliła mokry ślad, sunąc językiem od pępka do jąder. Jęknęła, czując, jak drga pod jej dotykiem. Uśmiechnęła się figlarnie do wciąż obserwującego ją Bena, po czym delikatnie wzięła główkę jego penisa do ust. Jęknęli wspólnie...

Mruknęła zadowolona, z lubością przełykając gorącą spermę Bena, po czym oblizała usta, uśmiechając się cwanie.
- Jesteś pyszny — oznajmiła.
- A ty naprawdę wspaniała — przyciągnął ją do siebie, kładąc na swojej klacie i pocałował ją w czoło. - Nie sądziłem, że przełkniesz.
- Dlaczego? - zaśmiała się cicho. - Z powodu smaku czy konsystencji?
- Oraz zapachu. Nie każdej kobiecie to pasuje...
- Ale mnie owszem. Uwielbiam lodziki... Poza tym ty zlizujesz moje soczki, one też nie muszą być smaczne...
- Są pyszne, kochanie — puścił jej oczko. - Słodziutkie. Poza tym uwielbiam dobre lizanko. Nie ma nic pyszniejszego, niż mokrutka cipunia kobiety, z którą pragnie się być. A twoja bije na głowę wszystkie inne, które spotkałem w życiu.
Zarumieniła się wściekle i cmoknęła go w nos.
- Idziemy popływać? - zaproponowała.
- Pewnie.
- To założę tylko odpowiednie bikini...
- A nie wolisz opalić się równomiernie? - zachichotał, poruszając brwiami. Pozakazała mu język, schodząc z niego zgrabnie i klękając przy swojej walizce. - Miałbym ciągły dostęp do twojej słodkiej dziureczki i mógłbym ją ssać bez przerwy.
- Komuś tu najwyraźniej skoczyło libido — zaśmiała się.
- Nie moja wina, że tak na mnie działasz, kocico — mruknął, opierając się na łokciu i obserwując ją zadowolony, gdy wciągała na swój zgrabny tyłeczek maleńkie majteczki. Gdy obróciła się, by przejrzeć się w lustrze, wciągnął gwałtownie powietrze. - Uuuu. Uwielbiam stringi...

elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i miłosne, użyła 2135 słów i 11619 znaków.

2 komentarze

 
  • Wielbiciel

    Bardzo fajnie... sex i radość. Namiętność i zabawa

  • elenawest

    @Wielbiciel oj tak 😏

  • elenawest

    Mogę wiedzieć, czemu dostałam łapkę w dół? I od kogo?

  • agnes1709

    @elenawest Zapomnij; tu się dzieją wielkie cuda, zewsząd chamstwo i obłuda. Tchórze sobie w dół klikają, lecz po kątach się chowają. Zlej to, pewnie jakiś gimbus, co ma nerwicę palców. Z nosa już wydłubał, to nie ma co zrobić z rękami:D Ja dam w górę, o!;)

  • elenawest

    @agnes1709 ah, dziękuję bardzo :-* wiesz, po prostu denerwuje mnie takie głupie zachowanie :-\

  • agnes1709

    @elenawest Czas przywyknąć;)

  • elenawest

    @agnes1709 chyba tak :-P

  • Joanna

    @elenawest to może być tez z głupiej zazdrości..... opowiadanie baardzo wciągające i czekam na kolejne części ❤️

  • elenawest

    @Joanna cieszę się bardzo, że kolejnej osobie się spodobało ;-) postaram się, by nowy rozdział pljawił się w najbliższych dniach :-D