
Wieczór zaczął się od milczenia i intensywnych spojrzeń. Ben nie pytał, gdzie była; on po prostu przywracał swój porządek.
Znalazła się na łóżku niemal nieświadomie, prowadzona jego pewnym dotykiem. Gdy uniósł jej ręce nad głowę i związał nadgarstki skórzanym paskiem, zapinając go na ramie łóżka, nie protestowała. W tej krępującej bliskości było coś oczyszczającego – Ben przejmował odpowiedzialność, zdejmując z niej ciężar podejmowania decyzji.
— W ten sposób nie będziesz kontrolować całej akcji — wymruczał jej do ucha, a jego głos był niski, wibrujący pożądaniem.
Scena, która nastąpiła później, nie była tylko zbliżeniem. Była manifestacją jego praw do niej. Ben poruszał się z niemal morderczą precyzją, narzucając tempo, które nie pozwalało jej myśleć o niczym innym. Kiedy w końcu wypełnił ją całkowicie, a jej ciało wygięło się w łuku pod wpływem pulsującej rozkoszy, Joanna poczuła, że znów należy do tego świata. Świata, w którym to on wyznacza granice.
Gdy opadły emocje, a Ben wysunął się z niej, Joanna zamknęła oczy, czując pod powiekami piekące łzy. Nie ze smutku, a z przytłaczającej intensywności tego, co się stało.
— Cholera, Ben — szepnęła, patrząc na niego z nagłym lękiem. — Nie mam tu żadnych tabletek... Zapomniałam...
Ben nie wyglądał na zaskoczonego. W jego ruchach była wręcz przerażająca pewność siebie, gdy sięgnął po swoją marynarkę leżącą na dywanie.
— Zadbałem o to, maleńka — powiedział spokojnie, podając jej mały listek z pigułką.
Patrzyła na białą tabletkę, a potem na niego. Wiedział wszystko. Zaplanował nawet to, chroniąc ich oboje przed konsekwencjami, na które – jak sam stwierdził – nie byli jeszcze gotowi.
— Mój kumpel, lekarz, mi to wypisał. Nie chcę ryzykować twojego zdrowia ani naszej przyszłości, dopóki nie zapadną pewne decyzje — wyjaśnił, gładząc ją po policzku. — Rozumiesz to, prawda?
Kiwnęła głową, połykając lekarstwo. Czuła wdzięczność, ale gdzieś głęboko pod sercem zakiełkował chłód. Ben zadbał o to, by nie zaszła w ciążę, bo to on miał zdecydować, kiedy nadejdzie właściwy czas. Była bezpieczna, ale była też pod absolutnym nadzorem.
Kilka dni później, gdy echa tamtej nocy wciąż w niej rezonowały, telefon w kieszeni jej bryczesów zaczął wibrować. Numer Błażeja palił ją w dłoń.
— Dlaczego mnie unikasz? — przeczytała w wiadomości.
Westchnęła, opierając się o ławkę na hotelowym patio. Czuła, że pętla się zaciska. Z jednej strony książę, który planował jej płodność, z drugiej żołnierz, który domagał się uwagi. Wybrała numer, nie wiedząc jeszcze, że ta rozmowa będzie tylko wstępem do tornada, które uderzy w Danii...
Prezentacja zawodników dobiegała końca, gdy nagle gwar na trybunach ucichł, zastąpiony przez podniosły dźwięk trąbek. Joanna czuła, jak dłonie Błażeja zaciskają się na uzdzie jej konia. Stał tuż obok niej, gotowy do pomocy, ale jego wzrok utkwiony był w bocznej bramie.
Na arenę wjechał oddział Konnej Straży Królewskiej. Konie szły w idealnym szyku, a słońce odbijało się w lśniących elementach galowych mundurów. Na samym przedzie, na potężnym gniadoszu, jechał Ben. Wyglądał nienagannie — surowy, dumny, z twarzą niemal nieruchomą pod mundurową czapką. W dłoni dzierżył sztandar z królewskim herbem.
— Kto to jest? — mruknął Błażej, mrużąc oczy. — Co on tam robi? Wygląda jakby...
Nie musiał kończyć. W tej samej chwili głos spikera rozdarł powietrze, niosąc się echem po całej ujeżdżalni, najpierw po duńsku, a potem w nienagannym angielskim:
— „Panie i Panowie, prosimy o powstanie. Przed Państwem dowódca honorowej straży, Jego Królewska Wysokość, Książę Ben...”
Joanna poczuła, jak Błażej sztywnieje. Puścił wodze jej konia, jakby nagle parzyły go w dłonie. Cały stadion wstał, a on jeden stał tam w pyle ujeżdżalni, patrząc w górę na mężczyznę, który przed chwilą był „tylko” bogatym rywalem, a teraz stał się nieosiągalną potęgą.
Ben, przejeżdżając obok nich, nawet nie drgnął. Patrzył prosto przed siebie, ale Joanna wiedziała, że widzi ich oboje. Widzi żołnierza w cywilnym ubraniu i swoją kobietę w siodle. To nie był już tylko trening. To była demonstracja siły.
Błażej odprowadził go wzrokiem, a jego twarz powoli przybierała barwę popiołu.
— Książę? — wycedził przez zęby, a w jego głosie Joanna usłyszała coś, co przeraziło ją bardziej niż gniew Bena. To była czysta, jadowita zawiść człowieka, który właśnie zrozumiał, że gra w lidze, w której nie ma żadnych szans.
Kilka godzin później, gdy emocje po dekoracji medalowej powinny opaść, w boksie konia atmosfera była gęstsza niż przed startem. Błażej nie mógł znieść tego upokorzenia. Widok medalionu na piersi Joanny i świadomość, że przypiął go jej „Książę”, zadziałały na niego jak płachta na byka.
– Dlaczego, kurwa, nie powiedziałaś mi, że on jest pieprzonym księciem?! – warknął Błażej, rzucając szczotkę do czyszczenia konia tak mocno, że ogier drgnął nerwowo.
– Bo nie było takiej potrzeby – odparła Joanna, starając się, by jej głos brzmiał dumnie, choć w środku wszystko w niej drżało. – To, kim jest Ben, dotyczy tylko nas. Ty zjawiłeś się w moim życiu nieproszony, więc nie miej pretensji, że nie jesteś jedyny.
Błażej podszedł bliżej, zagradzając jej wyjście z boksu. Pachniał stajnią i dawnym, bolesnym wspomnieniem.
– Chyba potrzebujesz przypomnienia, kto komu pierwszy wskoczył do łóżka... – syknął, a w jego oczach nie było już miłości, tylko ranna duma. – Myślisz, że te jego ordery i tytuły coś zmienią? Zastanawia mnie tylko, co powie twój książę, gdy dowie się, jak krzyczałaś moje imię w tamtym domku... jak bardzo mnie wtedy potrzebowałaś.
Świat Joanny zawirował. Obrzydzenie do Błażeja i do samej siebie skumulowało się w jej dłoni. Zamachnęła się i uderzyła go z całej siły w twarz.
Echo uderzenia odbiło się od drewnianych ścian stajni, a w powietrzu zawisła cisza tak ciężka, że ledwo mogła oddychać.
1 komentarz
Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.
Kotek3
Swietne opowiadanie
elenawest
@Kotek3 dziękuję ❤️
Kotek3
@elenawest nie ma za co napisałem tylko prawdę, bo sprawilaś że mam za ciasne spodnie
elenawest
@Kotek3 :-D a to bardzo się cieszę :-P
Txhome
@elenawest oprócz tego, że kolega utył, to bardzo dużym plusem jest też nieprzesadzona ilość seksu w opowiadaniu. Czytałem tu już sporo fajnych opowiadań, ale żadne jeszcze mnie aż tak nie wciągnęło swoją fabułą. Podoba mi się też, że nie każdy stosunek jest opisany od początku do końca. W kilku dłuższych seriach na tej stronie porównania się już powtarzały i wszystko robiło się monotonne jak pitolenie prezydenta, że "jest dobrze". Ty bardzo zgrabnie unikasz monotonii. No i jest jakaś intryga, to też dodatkowo podkręca atmosfere.
Podsumowując - bardzo dobre opowiadanie
elenawest
@Txhome dziękuję ci bardzo pięknie za tak miły komentarz ;-) mam nadzieję że zostaniesz tu ze mną i tym opowiadaniem do końca :-D oczywiście zapraszam też do moich innych opków :-D