W świecie kłamstw rozdział 9

- Jak poszło z królową? - zapytała Marta, gdy spotkały się w hotelu na zmianie po powrocie brunetki z urlopu.
- Chyba dobrze. Nie wygoniła mnie z zamku i powtórzyła Benowi, by zabrał mnie do królewskich stajni — odparła Asia.
- I poszliście? Było bzykanko na sianku? - blondynka poruszyła sugestywnie brwiami.
- A ty co? Libido ci szaleje? - zaśmiała się Nowak.
- Wiesz... Zaczynam miewać zachcianki.
- Erotyczne?
- Jedzeniowe, głupku...
- Aha, no i? - Asia uniosła brwi, rozbawiona, jednocześnie przeglądając papiery, które już na nią czekały. No tak, jak zwykle grafiki do zatwierdzenia, wnioski urlopowe, trochę skarg zarówno pracowników, jak i gości oraz kilka maili z prośbami o zorganizowanie różnorakich imprez. - To źle?
- No wiesz... ja normalnie nie jadam śledzi, a teraz mogłabym dosłownie garściami. - blondi skrzywiła się niezadowolona.
- Jeszcze mi powiedz, że w czekoladzie...
- No weź, bo się porzygam!
- Polka, która nie jada śledzi — mruknęła Asia z szerokim uśmiechem. - No dawno tego nie grali... A powiedz mi, jak układa ci się z Pawłem?
- Oszalał zupełnie na punkcie dziecka — prychnęła Marta, kręcąc z politowaniem głową. - Zaczął już urządzać dla niego pokoik.
- A, to bardzo mu się chwali...
- Tak... Chwali to on się wszystkim znajomym i całej rodzinie przy każdej okazji! I konsekwentnie wybiera się ze mną na najbliższe badanie. Nie potrafię mu tego pomysłu wybić z głowy.
- A czemu w ogóle chcesz mu go wybijać? Przecież jest ojcem dziecka...
- No tak, ale...
- Ale co? - Asia spojrzała na przyjaciółkę kątem oka.
- No wiesz...
- No właśnie nie bardzo, dlatego pytam...
- Nooo... Będziemy mieć razem dziecko, tak, ale...
- Ciebie do niego już wcale nie ciągnie, co?
- Nie.
- Kurwa — westchnęła Asia, po czym walnęła Martę w tył głowy.
- Ała! Co ty robisz, kretynko?!
- Mogę wiedzieć, dlaczego mi bijesz matkę mojego dziecka? - zapytał niespodziewanie Paweł, podchodząc do dziewczyn.
- A wystarczy ci taka odpowiedź, że Marta to czasami totalny debil? - westchnęła, podpisując się zamaszyście na kilku dokumentach.
- Chyba tak — przytaknął poważnie.
- Ej! No wiesz co! - prychnęła ciężarna blondynka. - I ty przeciwko mnie?
- Kiedy szefowa ma rację — mruknął. - Czasami zachowujesz się wprost idiotycznie. To nie moja wina.
- Wyprowadzam się od ciebie!
- Oh, no weź, Martuś. Przecież wiesz, że ja tylko żartuję i że jesteś wspaniała i ja cię ubóstwiam — powiedział miękko, całując ją w dłoń i robiąc do niej wielkie oczy.
- Tak, wiem, powtarzasz mi to codziennie.
- No właśnie! I wyglądasz coraz piękniej. Ciąża ci służy...
- Dobra — westchnęła teatralnie, patrząc na niego spod przymrużonych powiek. Natychmiast zrobił minę totalnego niewiniątka. - Zrobię ci wieczorem te naleśniki! - uśmiechnęła się nieznacznie, wychodząc zza lady i idąc do swoich obowiązków.
Asia spojrzała ukradkiem na swojego zastępcę, który obserwował jej przyjaciółkę, dopóki ta nie zniknęła w windzie.
- Codziennie robię jej śniadanie, wypasioną kąpiel i mówię jej, jaka jest wspaniała, a ona za każdym razem zlewa mnie ciepłym moczem — westchnął, chowając twarz w dłoniach. - Powiedz mi, co robię nie tak, do cholery? Sądziłem, że skoro poszliśmy do łóżka, to zmieniła o mnie swoje zdanie...
- Daj jej jeszcze czas, stary. To wszystko to dla niej zupełna nowość i podejrzewam, że ona się teraz po prostu boi. I że raczej jej nie w głowie miłosne uniesienia. Ale to dobrze, że się starasz.
- Ale czego ona się może bać? Przecież cały czas przy niej jestem! Wspieram ją.
- Wiem, Paweł. Ale pamiętaj, że ciąża to stan, w którym hormony szaleją jak głupie, więc podejrzewam, że ma różne myśli. Poza tym musi się z tym oswoić. W tym także z tobą. Oboje się tego nie spodziewaliście, ale z waszej dwójki to ty masz większy wybór i w każdej chwili możesz odejść.
- Nigdy tego nie zrobię! - niemal warknął.
- Paweł, spokojnie — poklepała go po ręce. - Ja tylko mówię, co jest możliwe, nie że to zrobisz, głupku. Chodzi mi o to, że Marta, nawet gdyby miała możliwość, to nie usunęłaby ciąży, ani nie porzuciła dziecka.
- Wiem, rozmawialiśmy o tym.
- No właśnie. Ta odpowiedzialność ją przytłacza po prostu. Daj jej jeszcze z miesiąc, dwa, a będzie lepiej, tak czuję.
- Czyli nie pozostaje mi nic innego, jak tylko wciąż ją wspierać, prawda?
- Dokładnie — kiwnęła stanowczo głową.
- No dobra, ale powiedz mi, co mam zrobić, by przynajmniej mnie polubiła?
- Ależ Marta cię lubi! Tylko że to trudny przypadek i czasami trzeba zasadzić jej kopa, żeby przejrzała na oczy. Ale nie martw się, przez najbliższy miesiąc się nigdzie nie wybieram, więc chętnie nad nią popracuję.
- A co z tym twoim? Nie spotykacie się już?
- Spotykamy, tylko jego synek załapał ospę wietrzną, więc aktualnie wszelkie spotkania są zabronione, zwłaszcza że ja nigdy jeszcze przez to nie przechodziłam.
- Współczuję maluchowi. A jak było na wakacjach?
- Ty jesteś już tak zapatrzony w moją przyjaciółkę, że nie widzisz mojej opalenizny? - zaśmiała się.
- Wybacz, przestałem zwracać uwagę na inne kobiety.
- Punkt dla ciebie...

- Kurwa, Aśka!... - jęknęła Marta, wpatrując się żałośnie w ogromną porcję lodów, gdy siedziały tego samego wieczoru w ich ulubionej knajpetce. - Zakochałam się...
- Ou... - Asię zamurowało. - I, jak rozumiem, to nie jest Paweł...
- W tym rzecz, że to on!
- No to wybacz, ale chyba nie rozumiem, w czym problem...
- Bo... Cholera, mam wrażenie, że on to wszystko robi z przymusu...
- Co, proszę? No ciebie chyba naprawdę popieprzyło, laska!... Czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę z faktu, że ten poczciwy facet świata poza tobą nie widzi? A poza tym sądzi, biedny, że za nim nie przepadasz, bo olewasz wszystko, co on dla ciebie robi! - syknęła Asia, dziabiąc wściekle widelczykiem swoje tiramisu.
- Serio? - Marta spojrzała na nią zaskoczona.
- Jak najbardziej tak! Słuchaj... - westchnęła. - Sądzę, że to, co robi Paweł, to już nie jest zauroczenie, tylko coś o wiele bardziej poważnego. Prawdziwa miłość. Powiedz mi, który nie zakochany facet, robiłby kobiecie, która nie jest jego, codzienne śniadanka i kąpiele, a także ją tak często komplementował? No nie wydaje mi się, by jakikolwiek...
- Ben tez tak z tobą postępuje?
- Przypominam ci, że Ben to książę, więc on te całą galanterię i kindersztubę wyssał z mlekiem matki za przeproszeniem.
- No tak...
- Ale Paweł to też gentleman w każdym calu. I jeśli boisz się, że odejdzie, bo się nagle znudzi rolą przykładnego tatusia, to znaczy, że go niewystarczająco dobrze znasz i powinnaś poznać dużo lepiej. Jeszcze nigdy nie widziałam, by wobec jakiejś laski zachował się nieuprzejmie, a miał pełne prawo, bo widziałam, jak zarówno personel, jak i goście do niego zarywają. Niektóre dość po chamsku. Więc moim zdaniem, powinnaś być dla niego zdecydowanie milsza, wiesz? Bo inaczej ci dokopię!
- I sądzisz, że to pomoże?
- No pewnie.
- Ale jakby coś...
- To dam ci w dziób! Marta, błagam, nie wymyślaj u historii spiskowych, dobrze?
- Dobra, no... Dzięki za wysłuchanie.
- W końcu od tego są przyjaciółki, czyż nie?
- Dokładnie ta. A powiedz mi, jak układa ci się z Benem?
- Myślę, że całkiem poprawnie. Teraz przez jakiś czas nie będziemy się widzieć, bo mały załapał ospę wietrzną i Ben nie chce, bym się zaraziła. Ale myślę, że taka przerwa dobrze nam zrobi. Pokaże, jak bardzo za sobą tęsknimy.
- Kochasz go?
- Nie wiem... Wiesz, przecież to nie jest aż tak długi związek, by mówić już o jakimś uczuciu, ale zdecydowanie mnie do niego ciągnie i wcale się nie obrażę, gdyby okazał się tym jedynym...
- A nie boisz się, bycia księżną?
- Jak diabli, bo nie mam o tym kompletnie bladego pojęcia, ale podejrzewam, że dadzą mi czas na przyswojenie wszystkich reguł. Więc nie będę się aż tak martwić na zapas...

Miesiąc później.
- Nadal się nie odezwał? - Marta spojrzała smutno na przyjaciółkę. Asia pokręciła przecząco głową, upijając kolejny łyk wina. - Cholera.
- Tak, cholera... Sądziłam, że jest bardziej dojrzały, ale jak widać, faceci nigdy tak naprawdę nie dojrzewają — westchnęła.
- Pisałaś do niego?
- Tak, ale odpisał mi, że nie może gadać i że odezwie się później. To było dwa tygodnie temu. Od tamtej pory kompletna cisza... Kurwa, co ja sobie w ogóle myślałam?! Że zostanę księżną, czy co? Co za totalna idiotka ze mnie!
- Hej, spokojnie, laska. Przecież to nie twoja wina, że Ben okazał się dupkiem.
- Miło, że tak mówisz.
- No, ale przecież to prawda! Więc nie rycz, tylko weź się w garść, co?
- Tak... Dzięki raz jeszcze.
- Zawsze do usług. Ja też dziękuję za pomoc z Pawłem i przy wyborze ubranek. Bez ciebie chyba bym zwariowała. No, ale ja będę się już zbierać, bo za chwilę Paweł tu przybędzie z oddziałem komandosów, bo pewnie stwierdzi, że mnie porwałaś...
- Cieszę się, że przynajmniej wam się układa — Asia pocałowała ją czule w policzek, po czym ruszyły do drzwi. Gdy tylko Marta je otworzyła, na progu zauważyły Bena z ogromnym bukietem kwiatów w dłoniach.

elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i miłosne, użyła 1773 słów i 9439 znaków.

1 komentarz

 
  • Domiii

    Świetne opowiadanie, kiedy kolejna część?? 💙

  • elenawest

    @Domiii myślę, że jak najbardziej jeszcze w tym tygodniu ;-)